 |
osoby chore psychicznie w społeczeństwie Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-01-2014 18:47 | hall9000 (1 punktów) | osoby chore psychicznie w społeczeństwie 0 na 2 | Od wielu lat pracuje w handlu i usługach. Nie stanowią dla mnie wyzwania klienci wymagający, niezdecydowani, roszczeniowi bo jestem cwanym lisem i dość obcykaną w swoim fachu osobą.
Coraz częściej jednak poziom"trudności" klientów przerasta nawet mnie: kiedy muszę walczyć z ich urojeniami, teoriami spiskowymi, niespodziewanymi atakami agresji itd. czuję się naprawdę zagubiona.
Powiedzmy sobie szczerze, coraz więcej osób cierpi na poważne zaburzenia psychologiczne. Jest to straszne dla tych ludzi, uważam jednak, że sklep, urząd, muzeum czy zakład tapicerowania mebli nie jest instytucją odpowiedzialną za rozwiązywanie problemów tej grupy społecznej.
Wiem, że lewacka młodzież mnie teraz zje, bo może to, co teraz napiszę, nie jest zgodne z poprawnością polityczną, ale uważam, że osoby agresywne i niepanujące nad przestrzeganiem podstawowych norm społecznych powinny być izolowane. Są jednak oni pozostawieni sami sobie, a w rezultacie zajmują się głównie nimi osoby pracujące w handlu i usługach, na których mogą wyżyć się i wylać swoje frustracje.
A co Państwo myślą? Czy przymusowa izolacja i leczenie chorych psychicznie jest pomysłem uzasadnionym i możliwym do zrealizowania?
Mam też inne pytanie, chociaż liczę się z tym, że zostanie bez odpowiedzi. Czy ktoś z Państwa pracuje w usługach/handlu i ma jakąś dobrą metodę na radzenie sobie z klientami, nie chodzi mi o klientów trudnych, tylko o takich z poważnymi zaburzeniami w sferze psychiki? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Rafał Kozłowski (4068 punktów) | > Od wielu lat pracuje w handlu i usługach. (...)Od dłuższego czasu obserwuję znaczne obniżenie poziomu obsługi klienta w działalności handlowej. Nie dotyczy to poziomu wiedzy z zakresu przedmiotu sprzedaży (tutaj nie jest najgorzej), problemem jest poziom obsługi interpersonalnej. Od zawsze uważałem i zdania nie zmienię, że sprzedawca jest bardzo istotnym elementem całego procesu sprzedaży, a praca to niełatwa; no a teraz do rzeczy: Rola jaką przyjmuje na siebie sprzedawca jest linią styku między produktem a klientem. Jak zauważyłaś klient może być różny. Na tej linii mogą wystąpić nie tylko problemy natury produktowej, ale i emocjonalnej samych klientów (czego doświadczasz) i nie musi to być pochodna sprzedaży (po prostu klient ma "zły dzień"). Wymaga to więc właściwego przygotowania do pracy. Mówię tu o umiejętnościach komunikacji społecznej. Przepraszam jeżeli diagnozuję, ale czy przechodziłaś jakiś trening (oprócz życiowego oczywiście) z zakresu komunikacji interpersonalnej? Wiedza z zakresu psychologii społecznej bardzo się Tobie przyda. Jeżeli zaczynasz diagnozować klientów jako "chorych", to widać, że w niektórych sytuacjach sobie nie radzisz. Czasem w życiu codziennym człowiek ze wszystkim sobie radzi, a w pracy jakoś nie wychodzi - bo w grę wchodzą inne relacje i inne emocje, czasem nieuzasadniona agresja lub roszczeniowość - i na te okoliczności musisz mieć "narzędzia". W psychologii nazywa się to rozwiązywaniem "sytuacji trudnych" i uwierz mi - można sobie z tym poradzić. Psychologia społeczna zna zaledwie kilka "generalnych" zasad wpływania na ludzi, dodatkowo dochodzą umiejętności personalne (werbalizacja, asertywność, mowa ciała etc.) i dodatkowa cały wachlarz socjotechnik. Niestety... rola sprzedawcy wymaga wiedzy z zakresu psychologii - bardziej niżby się komuś mogło wydawać. Niestety... to nie tylko wiedza podręcznikowa. Zdobycie umiejętności właściwej komunikacji wymaga treningu i ćwiczeń, no ale jako sprzedawca masz na kim ćwiczyć Możesz oczywiście bardziej uszczegółowić swój problem. Jeżeli potrzebowała byś jakąś literaturę, to służę informacją.
|
|
5 na 5 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > pracuje w usługach/handlu i ma jakąś dobrą metodę na radzenie sobie z klientami, nie chodzi mi o> klientów trudnych, tylko o takich z poważnymi zaburzeniami w sferze psychiki?Nie wszystkie zaburzenia psychiczne uniemożliwiają normalne relacje. Mam takich klientów, ale poza tym że czasem są namolni i muszą się wygadać, nie odczuwam większych problemów. Wyjątkiem są chorzy niebezpieczni, którzy mogą zrobić krzywdę, coś zniszczyć itp., nie panują nad swoimi emocjami i są niestabilni. Unikam relacji z takimi ludźmi, bo nie mam na to ochoty. Zdarza się, że siedząc w ogródku przed restauracją przyczepi się taki niebezpieczny chory, albo pijak i jest upierdliwy. Zwykle najpierw grzecznie tłumaczę, żeby sobie poszedł, przesiadam się na inne miejsce, następnie tłumaczę w niegrzeczny sposób, a jeśli i to nie pomaga, to usuwam gościa fizycznie. Gorsi od chorych psychicznie są zdrowi, aroganccy, bezczelni i chamscy. Np. palący w miejscu publicznym i dmuchający na mnie dymem. Jak na razie z nimi też sobie radzę.
|
|
1 na 1 chesterx (739 punktów) (zablokowany) | Nie są pozostawieni samym sobie. Ustawa o ochronie zdrowia psychicznego pozwala na umieszczenie takich osób w szpitalu psychiatrycznym, skierowanie ich na odpowiednie badania itp. nawet bez ich zgody (jeśli zagrażają swojemu życiu lub zdrowiu lub zdrowiu innych). Tyle że żeby tak się stało, do odpowiednich osób musi dotrzeć odpowiednia informacja, a tak często się nie dzieje, bo: a) choroba psychiczna wciąż nie jest traktowana jak choroba jak każda inna, ale jak stygmat, łatka, która do kogoś przylega na dalsze życie, często gorsza, niż pobyt w zk, więc b) osoby chore same nie idą do lekarza, bo przecież nie chcą być stygmatyzowane i postrzegane tak, jak "tamci"; (bądź oczywiście twierdzą, że są zdrowiusieńkie) c) osoby z najbliższego otoczenia tych osób też nie robią nic, bo przecie co powie sąsiadka w sklepie, jak się dowie, że mąż w psychiatryku siedzi. Prawo daje oręż do odpowiedniego reagowania, całkiem bezpiecznego też dla osoby leczonej, jako że bez jej zgody na leczenie zgodę musi wyrazić sąd, sędzia może wizytować szpital, istnieje instytucja rzecznika praw pacjenta szpitala psychiatrycznego itp. To, co trzeba zmienić, to społeczeństwo, a dokładniej postrzeganie przez ludzi choroby psychicznej, zrozumienie, że jest chorobą jak każda inna. I tu nie chodzi o zwykłą izolację, a leczenie. Przecież niemal nikt nie jest winny temu, że na coś zachorował. Trzeba mu pomóc, a nie piętnować. Straszenie, że tylko się kogoś odizoluje, spowoduje właśnie rozrost "szarej strefy" chorób psychicznych. Ich trzeba najzwyczajniej w świecie leczyć, czasami w szpitalach typu zamkniętego. Możnaby się pokusić o dodanie jakiś przesiewowych badań psychiatrycznych do badań pracowników, ale nie wiadomo, jaki miałoby to odbiór...
|
|
16 na 16 | liliac (147340 punktów) | >czuję się naprawdę zagubiona.
W twoim profilu zaznaczona jest płeć męska. W tekście, jak widać. Czy to celowe?
>Wiem, że lewacka młodzież mnie teraz zje
Co definiujesz jako "lewacką młodzież"? Mnie to określenie właściwie więcej mówi o tobie niż o ewentualnych cię krytykujących.
>bo może to, co teraz napiszę, nie jest zgodne z poprawnością polityczną, ale uważam, że osoby agresywne i niepanujące nad przestrzeganiem podstawowych norm społecznych powinny być izolowane.
Co to są podstawowe normy społeczne? Wydaje mi się, że osoba pozbawiona podstawowych kompetencji medycznych, a zabierająca się za diagnozowanie schorzeń psychicznych u współobywateli, łamie zasady współżycia społecznego, zatem zgodnie z powyższym postulatem powinna być izolowana.
>A co Państwo myślą? Czy przymusowa izolacja i leczenie chorych psychicznie jest pomysłem uzasadnionym i możliwym do zrealizowania?
Prawo dość dokładnie precyzuje zasady przymusowej izolacji i terapii osób chorych psychicznie.
>Czy ktoś z Państwa pracuje w usługach/handlu i ma jakąś dobrą metodę na radzenie sobie z klientami, nie chodzi mi o klientów trudnych, tylko o takich z poważnymi zaburzeniami w sferze psychiki?
Nie wydaje mi się, by przeciętna osoba "pracująca w usługach/handlu" miała odpowiednie kompetencje, by oceniać "poważne zaburzenia w sferze psychiki" u kogokolwiek.
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
8 na 8 | Elka I Ponura (7473 punktów) | Kompletnie nie mam pojęcia o czym mówisz. Mam pacjentów/klientów ze schizofrenią, bipolarnych, z depresją i nikt mi problemów nie sprawia. Mocno zaburzone przypadki, takie typu totalna psychoza, to zwykle kwestia zwykłej cierpliwości, bo tacy ludzie są tak wcięci w swój świat, że nic więcej im nie potrzeba i tak naprawdę nie przychodzą po usługę, tylko testują nowe otoczenie.
Jeszcze nie spotkałam się też z agresywnym człowiekiem, którego nie dałabym rady szybko spacyfikować - to naprawdę podstawowa umiejętność w kontakcie ze społeczeństwem, więc wyrobiłam ją dosyć dawno.
Może po prostu nie nadajesz się do tego sektora? Bycie cwanym nie załatwia wszystkiego.
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
7 na 7 | maciejo (3492 punktów) | > Od wielu lat pracuje w handlu i usługach. Nie stanowią dla mnie wyzwania klienci wymagający, niezdecydowani, roszczeniowi bo jestem cwanym lisem i dość obcykaną w swoim fachu osobą.> Coraz częściej jednak poziom"trudności" klientów przerasta nawet mnie: kiedy muszę walczyć z ich urojeniami, teoriami spiskowymi, niespodziewanymi atakami agresji itd. czuję się naprawdę zagubiona.Czyżby brak absolutnej wiary w przekaz sprzedawcy był wg. Ciebie chorobą psychiczną? Wg. mnie jest oznaką czegoś zgoła przeciwnego. > Powiedzmy sobie szczerze, coraz więcej osób cierpi na poważne zaburzenia psychologiczne. Jest to straszne dla tych ludzi, uważam jednak, że sklep, urząd, muzeum czy zakład tapicerowania mebli nie jest instytucją odpowiedzialną za rozwiązywanie problemów tej grupy społecznej.Skąd takie wnioski? Jakieś badania, statystyki? A może to Ty masz problemy w relacjach interpersonalnych? > Wiem, że lewacka młodzież mnie teraz zje, bo może to, co teraz napiszę, nie jest zgodne z poprawnością polityczną, ale uważam, że osoby agresywne i niepanujące nad przestrzeganiem podstawowych norm społecznych powinny być izolowane.Podobnie jak telemarketerzy, akwizytorzy, itp;] > Są jednak oni pozostawieni sami sobie, a w rezultacie zajmują się głównie nimi osoby pracujące w handlu i usługach, na których mogą wyżyć się i wylać swoje frustracje.A nie uważasz, że osoby mają miliard własnych spraw, problemów, odbierają dziennie mnóstwo telefonów, przyswajają terabajty zupełnie zbędnej informacji, często im nachalnie podsuwanej, co powoduje frustrację i gniew. Nie jest to choroba psychiczna. Jeśli nie potrafisz klienta wysłuchać, uspokoić, wyjaśnić mu rzeczowo co, po co i dlaczego oferujesz, to nie dziw się, że jest agresywny - ma uzasadniony powód by wierzyć, że chcesz wcisnąć mu kolejny kit. > A co Państwo myślą? Czy przymusowa izolacja i leczenie chorych psychicznie jest pomysłem uzasadnionym i możliwym do zrealizowania?Kwestie leczenia i terapii zostawmy specjalistom, w przeciwieństwie do innych miejsc w internecie, a także parlamentu, to jest poważne forum i nikt nie będzie udawał, że wszystko wie. > Mam też inne pytanie, chociaż liczę się z tym, że zostanie bez odpowiedzi. Czy ktoś z Państwa pracuje w usługach/handlu i ma jakąś dobrą metodę na radzenie sobie z klientami, nie chodzi mi o klientów trudnych, tylko o takich z poważnymi zaburzeniami w sferze psychiki?Czym są wg. Ciebie takie zaburzenia? Jak się przejawiają? Zanim do kogoś dzwonisz sprawdzasz go w systemie ochrony zdrowia? Wiesz, że to nielegalne?  Wg. mnie to Ty masz problemy. Nie umiesz rozwiązywać sytuacji konfliktowych, brak Ci cierpliwości i nie traktujesz klientów po partnersku. Sam piszesz, że jesteś cwaniaczkiem. Na długą metę to nie działa.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|