Konserwatyści donoszą Melowi Gibsonowi na Kasię Smutniak, która w jego filmie zagra Maryję, bo… wspierała Strajk Kobiet.
Ideologiczna cenzura przebiera się za castingową decyzję. Gdy aktywizm staje się przeszkodą w sztuce, mamy do czynienia nie z selekcją artystyczną, lecz z rytuałem wykluczenia — typowym dla ultrakonserwatywnej dramaturgii, która próbuje przepisać role według politycznej lojalności, a nie talentu czy przekazu. Parodia? Tak, ale nie komiczna. To raczej tragifarsa, w której aktorka zostaje ukarana za to, że grała w życiu, zanim zagrała na ekranie. Kolejny akt tej ideologicznej farsy? - Gdy piosenkarz lub piosenkarka zostaje wykluczona z festiwalu, radia czy kontraktu, bo kiedyś wsparła protest. Wypowiedziała się o prawach kobiet, albo założyła tęczową koszulkę. Mamy do czynienia z rytuałem „oczyszczenia sceny”. Nie z troską o sztukę, lecz tak naprawdę z próbą kontrolowania jej.
Nastały czasy gdy artysta nie pasuje do „narodowej narracji” — ze względu na pochodzenie, orientację, poglądy. Co będzie następne? Palenie książek? Unieważniania myśli, które nie pasują do dominującej narracji? |