Nie jestem pewien, jak zatytułować to pytanie. Nie zagłębiałem się w filozofię i znam ją tylko powierzchownie. Ciekawi mnie, jak niektóre filozofie mówią o cierpieniu. To, co początkowo skłoniło mnie do myślenia, to sprawa Jamesona. O małej dziewczynce, która była niewolnicą, a następnie została zamordowana i zjedzona. Jak w ogóle można by zastosować filozofię do takiej sytuacji? Jak można by w ogóle myśleć i postrzegać życie z perspektywy tej małej dziewczynki? Albo innych ludzi w takich sytuacjach, którzy być może nigdy nie zaznali bezpieczeństwa ani stabilności. Zupełnym zbiegiem okoliczności nie urodziłem się w tej rzeczywistości cierpienia i czasami robi mi się niedobrze, więc lubię nad tym rozmyślać. omegle xender. |