Racjonalista - Strona głównaDo treści
Zawód.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
03-07-2009 17:06tmp_guest (28 punktów)Zawód.
Ocena 1 na 1
Witam,

Chciałbym poruszyć problem, który towarzyszy młodym ludziom. Mam na myśli wybór ścieżki kariery i sposób osiągnięcia własnego sukcesu. Oczywiście, jestem świadomy tego, iż nie istnieje uniwersalna recepta mogąca być antidotum na tego typu zagadnienie. Mimo tego faktu, chciałbym uzyskać poszlaki lub namiastki trafnych myśli, prowadzących człowieka do jego prawdziwego celu.

Pierwotnie przyjąłem założenie, że znając przedmiot sprawy czyli mnie odpowiem sobie kim rzeczywiście jestem i kim zamierzam być. Tego typu refleksja ujawniła wyraźnie zarówno moje dobre strony jak i te złe. Pod lupę wziąłem moją edukację, moje cechy, zainteresowania, sposób optymalnej pracy, a także stosunek do społeczeństwa. Wynik nie zaskoczył mnie, a raczej był tylko skromnym podsumowaniem mojej osoby oto on:

Szkoła: Tutaj dowiedziałem się, że mam walory do pracy nad logicznymi naukami, jednak największe powodzenie mam w matematyce i informatyce. Dlaczego akurat te przedmioty? Matematyka ponieważ, dostrzegłem w niej fakt, myślenia schematycznego. Wszystko jest problemem, bazującym na prostszym problemie. Generalnie w szkole podręcznik jest ułożony tak, by na podstawie poprzedniego zadania wykonać kolejne zadanie. To pozwala na pracę automatyczną pozbawioną skłonności do wielkich odkrywczych myśli. Z resztą całą naukę matematyki w szkole nazwałbym nauką dla nauki, bo nie umiem wyrazić jak mogę obecnie wykorzystać fakt znajomości kilku wzorów. Nie jestem pod względem analizowania geniuszem. Świadczyć o tym mogą mizerne wyniki na konkursach, albo fakt iż do tej pory niczego nie odkryłem. Informatyką, zainteresowałem się nie bez powodu, lubiłem i lubię po prostu komputer, tak więc w celu pogłębieniu informacji dociekałem prawd na własną rękę. Z resztą nie trudno przyznać, że sama szkoła pod względem informatyki jest uboga, bo program opiera się głównie na poznaniu pakietu biurowego, co uważam za typowy hamulec dla zainteresowanych. We własnej nauce przybrałem w sumie niewłaściwą postawę, bo uwagę przywiązałem do zapoznania się z najpopularniejszymi językami i zagadnieniami ich wykorzystania. Pisałem proste gry komputerowe, a także skrypty do prostych zadań na komputerze. Interesowałem się również tekstami na temat baz danych, sam kilka zależności na MySQL utworzyłem. Jednak byłem w niektórych sprawach niezadowolony, ponieważ moje programowanie nie opierało się na wybitnych przemyśleniach, a składaniu gotowych klocków. Jedyne co mogło być skarbem to angielski by zorientować się czym jest trzymany w ręku klocek. Gdyby myśleć o tym jak o przyszłości na koniec to byłbym niezadowolony, ponieważ kiedyś, by przyszedł taki moment w którym trzymam obce klocki, robię komuś obcemu 'dom' będąc przy tym murarzem. Fatalne uczucie.

Czy w innych naukach nie mam powodzenia?

Możliwe, że mam, lecz brakuje mi tego czegoś by w nich zabłyszczeć. Np. wiem, że umiem rozgryźć człowieka i umiem w rozmowie przedstawić pomyślnie swoje racje. To przyczyniało się do dobrych wypowiedzi na języku polskim w których analizuje się sposób postępowania jednostek. Jednak ja nie lubię czytać tego co mi każą, przez co nie zawsze jestem skłonny do czytania wszystkiego. Także nie sądzę bym miał szansę na zostanie kimś w rodzaju filozofa czy autora książek z fabułą. Tutaj rzecz, koncentruje się tylko na słowie, a ja przy suchym wyrazie nie umiem długo żyć.

Nie lubię uczyć się tylko po to by być chodzącą encyklopedią, pragnę i chce posiadać umiejętności przydające się ciągle w życiu, lub chociaż w spełnieniu własnych celów.

Cechy i sposób postępowania: Generalnie jestem ciekawy rzeczy, które wpadają mi w oko, chce je zbadać i wydusić z nich wniosek, prawdę. Jestem spokojny, a także obojętny na wiele rzeczy, co także objawia się brakiem sympatii do ludzi. Generalnie sam bytuje i koncentruję wzrok na to czym się interesuje, jednak od czasu, gdy utracę motywację do działania, napada mnie melancholia i gdybam poszukując sensu.

Zainteresowania: Głównie nauki i próbowanie uzyskania lepszych wyników niż obecnie. Lubie książki i filmy nastawione na elementy psychologii, tak by zobaczyć w nich interesujący wzorzec. W przeszłości było programowanie, ale utraciłem w nim po części sens. Tak więc nie wielki mam wachlarz zainteresowań.

Sposób pracy: Jeśli chodzi o moją pracę, to rzecz robię głównie sam, sam szukam materiał do analizowania i sam wyciągam wnioski. Nie ma w tym przypadku jakieś obcej siły, która do tego stanu mnie zmuszała. Zauważyłem po sobie, że ja mam do tego skłonność i po prostu uwielbiam to robić, o ilę widzę w tym sens.

Otoczenie: Nie jestem wrogo do niego nastawiony, ale przebywam z nim gdy muszę lub po prostu potrzebuje. To potrzeba jest środkiem tworzenia i realizowania myśli. W innych przypadkach jestem nastawiony obojętnie wobec jednostek. Niekiedy ludzie mają mnie za chama, być może dziwka. W każdym razie nie jestem wielce związany z nimi, a utrata względów konkretnych osób nie robi na mnie wielkich emocjonalnych wrażeń, mówi się trudno i tyle. Co do przyszłości to nie chciałbym funkcjonować jako pionek idioty. To po prostu potęguje niezadowolenie z obecnej sytuacji.

To tyle tych przemyśleń na temat mojej osoby. Cóż, po tym sam nie wiem czego szukać. Przeglądałem książki w stylu "Praca z pasją". Jednak, rzecz tam opisana jest zbyt pięknie, bez krytycznych uwag i przedstawienia słabych punktów konkretnych zawodów. Z resztą spróbowałem także sięgać rady kilku osób, a wynik był taki, że proponowana praca ładnie wyglądała tylko dzięki temu, że osoba umiała się dobrze wypowiedzieć. Moje pytania bywały zagłuszane emocjami i wrażeniami na temat zawodu, a jedyna wada to po prostu fakt, łatwo nie będzie.

Na pieniądzach mi wiele nie zależy, chciałbym mieć po prostu za co żyć i za co kupować ewentualne publikacje, ale na to nie potrzeba wielkiej pensji.

Jeśli ktoś ma przypuszczenia i wiedzę w zakresie omówionego tematu, to niech zostawi ślad swoich przemyśleń.Ogólnie to interesuje mnie sugestia zawodu, poparta sensownymi argumentami.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jordax (52 punktów)
Po pierwsze to zdanie o trzymaniu cudzych klocków w rękach jakoś dziwnie mi się skojarzyło.

Natomiast czytając twój opis bardzo przypominasz mi mnie.
Zawsze byłem dobry z matmy i informatyki, znam ludzi i umiem z nimi rozmawiać, w wieku 13-16 lat kręciło mnie programowanie ale mi sie znudziło.
Ja jakoś łatwiej miałem z wyborem bo miałem 12 letniego brata który był informatykiem i trochę był dla mnie wzorem, ale przede wszystkim jak miałem gdzieś 16 lat stwierdziłem: obojętnie co będę robił ale chce to robić na komputerze. Bo kochałem komputery i czułem się w tym specjalistą. Wtedy jeszcze myślałem o architekturze albo o grafice komputerowej ale szybko stwierdziłem ze brak artystycznego talentu stoi mi na przeszkodzie. Miałem 2 letnią Przygodę w pracy jako sprzedawca komputerów co robiłem dosyć dobrze i sprawiało mi to przyjemność.
Obecnie zostałem "informatykiem" (wsparcie techniczne) i jestem zadowolony myśle ze jest to jeden z niewielu zawodów w których wykształcenie wyższe nie jest konieczne do zrobienia kariery, zwłaszcza w dziedzinie wsparcia technicznego.
a patrząc na twój szybki profil masz 3 najważniejsze żeczy: ścisły umysł, pasję do komputerów i jezyk angielski.

Pozdrawiam

Nie chce na tym forum sie rozpisywać odnośnie zalet i wad mojego zawodu ale jak cie interesuje ten temat to wysilij mi PM
stilgar (7322 punktów)
Bardzo niedawno zakończyłem moje studia informatyczne. Przede wszystkim zauważyłem dwie rzeczy - tylko jakieś 10% studentów było zainteresowanych kierunkiem i posiadało sporą wiedzę jeszcze przed rozpoczęciem I roku. Reszta poszła na te studia, bo można po tym dostać niezłą pracę. Druga rzecz - jeśli sam sie nie będziesz chciał czegoś nauczyć, to ciebie nie nauczą - owszem, dostaniesz jakieś podstawy ( czasem nawet dość zaawansowane podstawy ), ale jeśli nie będziesz się chciał rozwijać samemu, to zostaniesz ze znajomością składni C++ i wszystkie twoje programy będą przypominały Hello World.

Nie napisałeś ( albo przeoczyłem ) w jakim jesteś wieku i na czym twój wybór ma polegać, więc zrobię założenie, że jesteś w LO i wybierasz kierunek studiów

Jeśli interesują cię przedmioty ścisłe ( niekoniecznie informatyka ) to politechniki i uniwersytety oferują naprawdę dużą ofertę - od architektury do ... nie przychodzi mi do głowy nic na 'Z'

Ja uwielbiam programować, robię to od 14 lat. Jedyny problem jaki miałem, to taki, że nigdy nie potrafiłem wymyślić, do czego moje programy miałyby służyć - i dlatego prawie zawsze pisałem gry I to też chciałbym robić w pracy. Ewentualnie, administrować jakimiś systemami linuksowymi - moje drugie ulubione zajęcie ( w dodatku, administrator ma dużo wolnego czasu, w czasie którego może pisać gry! )

Proponuję ci podejść do tego tak samo - pomyśl o tym co ciebie najbardziej interesuje i rób to.

Cytat:
Cechy i sposób postępowania: Generalnie jestem ciekawy rzeczy, które wpadają mi w oko, chce je zbadać i wydusić z nich wniosek, prawdę. Jestem spokojny, a także obojętny na wiele rzeczy, co także objawia się brakiem sympatii do ludzi. Generalnie sam bytuje i koncentruję wzrok na to czym się interesuje, jednak od czasu, gdy utracę motywację do działania, napada mnie melancholia i gdybam poszukując sensu.

Zainteresowania: Głównie nauki i próbowanie uzyskania lepszych wyników niż obecnie. Lubie książki i filmy nastawione na elementy psychologii, tak by zobaczyć w nich interesujący wzorzec. W przeszłości było programowanie, ale utraciłem w nim po części sens. Tak więc nie wielki mam wachlarz zainteresowań.

Sposób pracy: Jeśli chodzi o moją pracę, to rzecz robię głównie sam, sam szukam materiał do analizowania i sam wyciągam wnioski. Nie ma w tym przypadku jakieś obcej siły, która do tego stanu mnie zmuszała. Zauważyłem po sobie, że ja mam do tego skłonność i po prostu uwielbiam to robić, o ilę widzę w tym sens.

Otoczenie: Nie jestem wrogo do niego nastawiony, ale przebywam z nim gdy muszę lub po prostu potrzebuje. To potrzeba jest środkiem tworzenia i realizowania myśli. W innych przypadkach jestem nastawiony obojętnie wobec jednostek. Niekiedy ludzie mają mnie za chama, być może dziwka. W każdym razie nie jestem wielce związany z nimi, a utrata względów konkretnych osób nie robi na mnie wielkich emocjonalnych wrażeń, mówi się trudno i tyle. Co do przyszłości to nie chciałbym funkcjonować jako pionek idioty. To po prostu potęguje niezadowolenie z obecnej sytuacji.


Jakbyś mnie opisywał Albo jakiegoś innego, stereotypowego informatyka...
05-07-2009 20:41 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
>(...) do ... nie przychodzi mi do głowy nic na 'Z'
Zoologia, zootechnika.

>(...)Ewentualnie, administrować jakimiś systemami linuksowymi - moje drugie ulubione zajęcie ( w dodatku, administrator ma dużo wolnego czasu, w czasie którego może pisać gry! )

Wow. Masz marzenia. Mam w pracy admina. Jest w zasadzie przyspawany do telefonu komórkowego i o tym, by znaleźć go w wyznaczonym mu biurze nie ma co marzyć. Bo do zakresu obowiązków administratora, prócz klasycznego zarządzanie siecią należą także takie drobne rzeczy jak:
- serwis sprzętu;
- kładzenie kabli;
- zamówienia sprzętu;
- zakupy oprogramowania;
- serwis oprogramowania;

A do autora wątku:

"Musisz znaleźć to, co chcesz robić. I robić to.
Ja chcę jarać. I jaram"


Cytat z pewnego polskiego filmu.

Mimo obrazoburczej formy jest to jak najbardziej słuszne zalecenie.


Tomasz Sztejka
stilgar (7322 punktów)

>Wow. Masz marzenia. Mam w pracy admina. Jest w zasadzie przyspawany do telefonu komórkowego i o tym, by znaleźć go w wyznaczonym mu biurze nie ma co marzyć. Bo do zakresu obowiązków administratora, prócz klasycznego zarządzanie siecią należą także takie drobne rzeczy jak:
> - serwis sprzętu;
> - kładzenie kabli;
> - zamówienia sprzętu;
> - zakupy oprogramowania;
> - serwis oprogramowania;

I on ten sprzet i kable codziennie kładzie?
sztejkat (4743 punktów)
>>Wow.(...)
>I on ten sprzet i kable codziennie kładzie?

Komputerów jest pod dwie setki. Kabli dobrze parę kilometrów - pięć budynków. Dość roboty, by latał cały czas. A przy ostatniej pogodzie - kicha zupełna. Ulewa - może zalać łącza. Burza - zdarza się router do wymiany. Serio, chłopak się nie obija, bo nie bardzo ma kiedy. A i jeden taki jak ja z drugim takim wydzwania z problemami. A w moim wypadku, jako że podpinam do kompa modelowe urządzenia, problemy zwykle kończą się częściową wymianą sprzętu. Czyli trzecią kartą USB czy już drugą sieciówką. O dziwo, porty szeregowe znoszą wszystko com wymyślił bez problemów.

Choć wydaje się, że najwięcej roboty ma z oprogramowaniem. I to nie tyle w kwestii "pani z księgowości powiedzieć, gdzie kliknąć", ale niestety z immanentną zawodnością i konfliktowością dzisiejszych rozwiązań.

Łatwo nie ma.

Ale kto ma łatwo? W końcu aby była płaca musi być praca. Za siedzenie na czterech literach płaci się bardzo skromnie.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
stilgar (7322 punktów)
>>>Wow.(...)
>>I on ten sprzet i kable codziennie kładzie?
>Komputerów jest pod dwie setki. Kabli dobrze parę kilometrów - pięć budynków.

A, no to wiele wyjaśnia. Ja miałem na myśli taką małą firmę, gdzie mają kilkanaście-kilkadziesiąt komputerów max
salek (4701 punktów)
>A do autora wątku:
>"Musisz znaleźć to, co chcesz robić. I robić to.
> Ja chcę jarać. I jaram"

>Cytat z pewnego polskiego filmu.
>Mimo obrazoburczej formy jest to jak najbardziej słuszne zalecenie.

Prawda. Ojciec kolesia był jednak królem szaletów. Nie każdy ma tak bogatych rodziców.. Wiem, to dziwnie brzmi. Kto nie oglądał filmu - nie wie co (nie) stracił

Z drugiej strony to co lubimy robić - to najprzyjemniejsze hobby na świecie. Pod warunkiem, że nikt nie zacznie nam za robienie tego płacić - i wymagać, byśmy to robili...
sztejkat (4743 punktów)
>(...)
>Z drugiej strony to co lubimy robić - to najprzyjemniejsze hobby na świecie. Pod warunkiem, że nikt nie zacznie nam za robienie tego płacić - i wymagać, byśmy to robili...

Nie mogę się z tym zgodzić. Mam wielkie szczęście robić to, co naprawdę lubię. I robić to za pieniądze, z wymaganiami, terminami i całym szafarzem. No, może nie wszystko co robię w pracy jest tym, co tygrysy lubią najbardziej, jednak te 70% jest warte przemęczenia pozostałych 30%.

I wcale a wcale fakt, że pracuję jako pracownik najemny nic a nic przyjemności z pracy mi nie odbiera.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
salek (4701 punktów)
Tylko pozazdrościć, choć w sumie mam podobnie. Niemniej jednak od każdej regułki są wyjątki, taką opinię słyszałem już od wielu ludzi, a i sam mam pewne doświadczenia z entuzjazmem podejmowania się różnych zajęć w funkcji płatności za nie.
tmp_guest (28 punktów)
Cytat:
Bardzo niedawno zakończyłem moje studia informatyczne. Przede wszystkim zauważyłem dwie rzeczy - tylko jakieś 10% studentów było zainteresowanych kierunkiem i posiadało sporą wiedzę jeszcze przed rozpoczęciem I roku.

Miesiąc temu poznałem tego typu osobę, która prezentowała na studiach wyższą wiedzę w obrębie samej informatyki. Jednak to, że osoba matematyki nie ruszyła poważnie, oznaczało poniekąd porażkę, gdy przyszła wola i chęć tworzenia symulacji.

Rozmowa z typem tym przedstawiła mi stan rzeczy w tej branży, że skupiając się wyłącznie na informatyce będę mógł co najwyżej robić formularze i inne prace marnej jakości, będąc zawsze prywatnym pionkiem. Wiem, że można być sobie panem tworząc strony internetowe, jednak dla mnie to monotonna praca i wręcz nużąca.

Rada jaką otrzymałem brzmiała: idź ku telekomunikacji i elektrotechnice, przyjemny temat, dobra gotówka, lecz wymaga czasu i poświęcenia, to coś dla Ciebie

Możliwe, że to prawda, ale to, że dla tej osoby temat wydaje się ciekawy niekoniecznie musi oznaczać, że w moim przypadku musi być identycznie. Poza tym jest kolejna niewiadoma, ja tego materiału nigdy w głowie nie miałem, skąd pewność, że przypadnie mi do gustu?

Nie chciałbym, by pieniądz był powodem wpływającym na decyzje, on tutaj akurat ma najmniej do gadania.

Co do programowania, jak podkreśliłem, było wiele języków, wiele tropów i kilka rzeczy napisanych. Jednak, osobiście w samym kodowaniu nie najlepiej się czuje. Aktualnie, jeśli teraz siadam przed klawiaturą i klepaniem instrukcji to już z potrzeb, a nie chęci.

Właściwie to coraz częściej przez myśl przechodzi mi wątek bycia naukowcem, bo mam zbliżony ku tematu charakter(przynajmniej takie mam przeczucie), a także metodę postępowania. W których bada się rzecz, obserwuje, prowadzi rozważania i tworzy wnioski. Poza tym w całości liczy się logiczne podejście i życie sprawą. Wiec może mógłbym odnaleźć w tym to co faktycznie szukam.

Jeśli ktoś może mi ten zawód szerzej opisać niż mówi o tym notka Wikipedii albo choć za adres mówiący dokładniej o naukowcach byłbym rad.
03-07-2009 19:42 
 Ocena 3 na 3
aninakcilyb (259 punktów)
>Właściwie to coraz częściej przez myśl przechodzi mi wątek bycia naukowcem, bo mam zbliżony ku tematu charakter(przynajmniej takie mam przeczucie), a także metodę postępowania. W których bada się rzecz, obserwuje, prowadzi rozważania i tworzy wnioski. Poza tym w całości liczy się logiczne podejście i życie sprawą. Wiec może mógłbym odnaleźć w tym to co faktycznie szukam.
>Jeśli ktoś może mi ten zawód szerzej opisać niż mówi o tym notka Wikipedii albo choć za adres mówiący dokładniej o naukowcach byłbym rad.

Ciężko jest założyć : będę naukowcem bez przyjęcia określonej dziedziny, w której chcesz się specjalizować. Jeżeli jeszcze nie studiowałeś to trudno powiedzieć czy jesteś dobrym materiałem na naukowca/badacza, sam musisz to sprawdzić podczas prowadzenia eksperymentów, tworzenia projektów, podczas zgłębiania danego zagadnienia. Nie sądzę aby ktokolwiek mógł dać ci przepis co masz zrobić w swoim życiu. Wiem jedno,że czasami trzeba zaryzykować i na pewno warto kierować się tym ,co cię interesuje ,ciekawi, a nie np. aktualnymi potrzebami rynku, szczególnie jeśli masz naukowe zapędy.
Jeśli chodzi o pracę naukową to to trzeba mieć jasno określony temat/ zagadnienie do badania. Metod badawczych można się nauczyć na studiach, a czasami podczas studiów dochodzi się do wniosku ,ze jest się bardziej praktykiem niż teoretykiem. Jeśli chcesz być naukowcem to musisz pamiętać,że powinieneś wykazywać się dociekaniem naukowym, a Twoje wytwory, prace, projekty, powinny mieć potencjał badawczy, abyś miał szanse na studia doktoranckie. Zanim jednak będziesz się zastanawiać czy dasz radę być naukowcem musisz wybrać kierunek studiów, nie ma innej drogi i starać się mieć jak najlepsze oceny, bo średnia ocen ze studiów jest zawsze brana pod uwagę przy egzaminach na studia doktoranckie.
Podczas studiów będziesz mógł tak naprawdę ocenić czy chcesz być naukowcem i służyć nauce czy być praktykiem, któremu służy nauka.
stilgar (7322 punktów)
Hint: odpowiadaj do konkretnego postu, wtedy sie robi ładne drzewko i wiadomo na co odpowiadasz...

>Cytat:
Bardzo niedawno zakończyłem moje studia informatyczne. Przede wszystkim zauważyłem dwie rzeczy - tylko jakieś 10% studentów było zainteresowanych kierunkiem i posiadało sporą wiedzę jeszcze przed rozpoczęciem I roku.
>

>Miesiąc temu poznałem tego typu osobę, która prezentowała na studiach wyższą wiedzę w obrębie samej informatyki. Jednak to, że osoba matematyki nie ruszyła poważnie, oznaczało poniekąd porażkę, gdy przyszła wola i chęć tworzenia symulacji.
>Rozmowa z typem tym przedstawiła mi stan rzeczy w tej branży, że skupiając się wyłącznie na informatyce będę mógł co najwyżej robić formularze i inne prace marnej jakości, będąc zawsze prywatnym pionkiem. Wiem, że można być sobie panem tworząc strony internetowe, jednak dla mnie to monotonna praca i wręcz nużąca.

Dla mnie też, mogę od ręki zrobić dynamiczną stronkę z bazą danych... ale nudzi mnie to niezmiernie...

>Rada jaką otrzymałem brzmiała: idź ku telekomunikacji i elektrotechnice, przyjemny temat, dobra gotówka, lecz wymaga czasu i poświęcenia, to coś dla Ciebie
>Możliwe, że to prawda, ale to, że dla tej osoby temat wydaje się ciekawy niekoniecznie musi oznaczać, że w moim przypadku musi być identycznie. Poza tym jest kolejna niewiadoma, ja tego materiału nigdy w głowie nie miałem, skąd pewność, że przypadnie mi do gustu?

Dla mnie telekomunikacja to jeszcze większa nuda jak strony www. Tak samo nudzą mnie systemy wbudowane.

>Nie chciałbym, by pieniądz był powodem wpływającym na decyzje, on tutaj akurat ma najmniej do gadania.

Wszystkie informatyczne i około elektroniczne zawody są dobrze płatne, więc o ile nie masz wielkich długów do spłacenia, raczej nie masz sie co przejmować.

>Co do programowania, jak podkreśliłem, było wiele języków, wiele tropów i kilka rzeczy napisanych. Jednak, osobiście w samym kodowaniu nie najlepiej się czuje. Aktualnie, jeśli teraz siadam przed klawiaturą i klepaniem instrukcji to już z potrzeb, a nie chęci.
>Właściwie to coraz częściej przez myśl przechodzi mi wątek bycia naukowcem, bo mam zbliżony ku tematu charakter(przynajmniej takie mam przeczucie), a także metodę postępowania. W których bada się rzecz, obserwuje, prowadzi rozważania i tworzy wnioski. Poza tym w całości liczy się logiczne podejście i życie sprawą. Wiec może mógłbym odnaleźć w tym to co faktycznie szukam.
>Jeśli ktoś może mi ten zawód szerzej opisać niż mówi o tym notka Wikipedii albo choć za adres mówiący dokładniej o naukowcach byłbym rad.

Standardowo - zatrudniasz się na uczelni i robisz badania w gałęzi w której się wyuczyłeś ( magisterka to minimum ), potem opracowujesz ładny arkusz z wynikami i szukasz statystycznych korelacji, które mogłyby o czymś świadczyć. Bardzo dużo matematyki, bez względu na to co badasz.

Jakis czas temu miałem za zadanie obrabiać właśnie dane dotyczące skuteczności pewnego leku... coś strasznego... Statystyka wydaje się miła, łatwa i przyjemna tylko jak już się patrzy na gotowe wykresy, ale wszystkie przekształcenia i obliczenia jakie trzeba przeprowadzić do ich uzyskania...

No, ale zawsze możesz też zostać nauczycielem matematyki/informatyki
Zyga (1539 punktów)
>Chciałbym poruszyć problem, który towarzyszy młodym ludziom. Mam na myśli wybór ścieżki kariery i
>sposób osiągnięcia własnego sukcesu.
...
>Jeśli ktoś ma przypuszczenia i wiedzę w zakresie omówionego tematu, to niech zostawi ślad swoich przemyśleń.Ogólnie to interesuje mnie sugestia zawodu, poparta sensownymi argumentami.

Nie bardzo rozumiem. Mamy po przeczytaniu kilku słów o Tobie zgadywać w jakim zawodzie możesz czuć się świetnie?

{test predyspozycji zawodowych mode on}

Co chcesz robić?
.........

Zrób to.
{test predyspozycji zawodowych mode off}

Chyba, że jak ja jesteś leniwy, to nie rób.
sztejkat (4743 punktów)
>(...)
>Chyba, że jak ja jesteś leniwy, to nie rób.(...)

Ale to znaczy, że chcesz nie robić... czyli, że robisz to co chcesz.


I oczywiście, masz rację.

Wydaje się, że dobrym wskaźnikiem tego, co chce się robić jest hobby.

Tomasz Sztejka
checkmate (1197 punktów)
Z Twojej wypowiedzi wynika, że masz potrzebę tworzenia. Czy próbowałeś grać na jakimś instrumencie? A jak czujesz się malując lub rysując? Nasuwają mi się zawody artystyczne - tworzenie ze swojego wnętrza.
rudyment (3233 punktów)
>To tyle tych przemyśleń na temat mojej osoby. Cóż, po tym sam nie wiem czego szukać.

Zostań informatykiem, bo to jedyne, przy czym zdołasz długo wytrwać, bo lubisz komputery. Nadto ten fach pozwoli ci na życie bez problemów materialnych i groźby bezrobocia.
Ewentualnie możesz zostać politykiem, księdzem czy innym takim aktorem, którzy przekonuje ludzi do prawd, jakich sam nie wyznaje. To powinno ci sprawić sporo satysfakcji. ale to droga trudniejsza i obarczona większym ryzykiem.


"Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)
Celtyk (3337 punktów)
>Chciałbym poruszyć problem, który towarzyszy młodym ludziom. Mam na myśli wybór ścieżki kariery i sposób osiągnięcia własnego sukcesu. Oczywiście, jestem świadomy tego, iż nie istnieje uniwersalna recepta mogąca być antidotum na tego typu zagadnienie. Mimo tego faktu, chciałbym uzyskać poszlaki lub namiastki trafnych myśli, prowadzących człowieka do jego prawdziwego celu.
   Towarzyszy bądź nie. Jedni widzą swój cel od dzieciństwa a inni nie znajdują go do śmierci. Tak wygląda rzeczywistość życia zawodowego, ale nie tylko.
>...Szkoła: Tutaj dowiedziałem się, że mam walory do pracy nad logicznymi naukami, jednak największe powodzenie mam w matematyce i informatyce.
   Jeden i drugi przedmiot wymaga umiejętności logicznego myślenia. Tylko, że do informatyki jest jeszcze potrzebna czasem ponadprzeciętna znajomość matematyki (dotyczy to rozbudowanych i skomplikowanych algorytmów).
>Dlaczego akurat te przedmioty? Matematyka ponieważ, dostrzegłem w niej fakt, myślenia schematycznego.
   Matematyka to nie jest schematyczne myślenie. Szkoła uczy schematów postępowania. Rozwiązując kolejne zadania z określonego działu uczysz się schematu ich rozwiązywania. Jednak sama matematyka nie jest schematyczna. Dwa różne z pozoru zadania opisowe mające na celu zbudowanie równania wymagają czasem skomplikowanej analizy logicznej a finalnie mogą Cię doprowadzić do identycznego równania. Schematy analizy nie będą takie same, a wynik (równanie) tak.
>Wszystko jest problemem, bazującym na prostszym problemie.
Tu masz rację. Tak się często analizuje procesy biznesowe. Rozkłada się określone zagadnienie na czynniki pierwsze i potem buduje algorytm na bazie którego będzie działał program. W takim ujęcie zajęcie informatyka piszącego kod to wyrobnictwo, ale przygotowanie algorytmy dla programisty to "śmietaka" całego projektu
>Generalnie w szkole podręcznik jest ułożony tak, by na podstawie poprzedniego zadania wykonać kolejne zadanie.
To fakt, ale nie do końca. Kolejny etap wymaga znajomości wiedzy z poprzedniego.
>To pozwala na pracę automatyczną pozbawioną skłonności do wielkich odkrywczych myśli.
Nasza szkoła to głównie nauka odtwórcza. Nauczyć się i odtworzyć to czego się nauczyło. Nieliczne szkoły uczą myślenia, czy radzenia sobie w życiu.
>Z resztą całą naukę matematyki w szkole nazwałbym nauką dla nauki, bo nie umiem wyrazić jak mogę obecnie wykorzystać fakt znajomości kilku wzorów.
Jeśli tak postrzegasz całą naukę jako naukę dla nauki to marnujesz swój czas w szkole.
>Z resztą nie trudno przyznać, że sama szkoła pod względem informatyki jest uboga, bo program opiera się głównie na poznaniu pakietu biurowego, co uważam za typowy hamulec dla zainteresowanych.
   To był/jest ogólniak lub technikum o profilu informatycznym? Jeśli nie to nie masz podstaw do narzekania. Oni nie mają obowiązku nauczyć Cię informatyki tylko nauczyć obsługi komputera i pakietów biurowych byś umiał z nich skorzystać pisząc CV, a nie pisać zaawansowane oprogramowanie dedykowane do obsługi konkretnego procesu biznesowego. Od tego są kierunkowe studia wyższe a może potem jeszcze podyplomowe i lata praktyki. Bez "zderzenia" z rzeczywistymi problemami Twoja wiedza jest teorią. Dopiero jak będziesz ją potrafił wykorzystać to rozwiązywania rzeczywistych problemów nabierze ona wymiernej wartości.
>Czy w innych naukach nie mam powodzenia?
Tego nie wiem, ale ja za swojego życia już kilka razy zmieniałem branżę zawodową. W aktualnie wykonywane zajęcie jak na razie trzyma mnie najdłużej. Jednak nie mam pewności, że to szczyt moich marzeń. Za rok może mi się coś zmieni i znów zacznę przesiadkę na inny fach
>...Jednak ja nie lubię czytać tego co mi każą, przez co nie zawsze jestem skłonny do czytania wszystkiego.
   W pracy zawodowej tak dobrze nie ma, nawet jeśli to jest własny biznes. Czasem trzeba czytać rzeczy, które przyprawiają o mdłości, ale jest to konieczne.

>Otoczenie: Nie jestem wrogo do niego nastawiony, ale przebywam z nim gdy muszę lub po prostu potrzebuje. To potrzeba jest środkiem tworzenia i realizowania myśli. W innych przypadkach jestem nastawiony obojętnie wobec jednostek. Niekiedy ludzie mają mnie za chama, być może dziwka.
To jak Cię odbiera otoczenie może mieć (nie musi) istotny wpływ na Twoje przyszłe życie tak zawodowe jak i osobiste.
>W każdym razie nie jestem wielce związany z nimi, a utrata względów konkretnych osób nie robi na mnie wielkich emocjonalnych wrażeń, mówi się trudno i tyle. Co do przyszłości to nie chciałbym funkcjonować jako pionek idioty. To po prostu potęguje niezadowolenie z obecnej sytuacji.

>Jeśli ktoś ma przypuszczenia i wiedzę w zakresie omówionego tematu, to niech zostawi ślad swoich przemyśleń.Ogólnie to interesuje mnie sugestia zawodu, poparta sensownymi argumentami.
   Raczej nikt Ci tu nie poda gotowego rozwiązania na "tacy". Sam wiesz jaka praca/ zajęcie sprawia Ci największą satysfakcję. Pamiętaj jednak, że w każda praca(dziedzina życia) składa się z zagadnień ciekawych i nudnych.
Za określonym zawodem zazwyczaj przemawia kilka argumentów takich jak: płaca (dla Ciebie pomijalny argument), prestiż zawodu, szanse dalszego rozwoju, niskie ryzyko bezrobocia, ale elementem, który trudno pominąć jest wewnętrzna satysfakcja z wykonywanej pracy. Wyboru jesteś zmuszony dokonać sam.
Pozdrawiam

Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
tmp_guest (28 punktów)
aninakcilyb: Twe słowa prawdę obrazują. Pogoń za pieniądzem to strata czasu, warto zaryzykować i mieć świadomość, że się próbowało, a nie biernie oczekiwało na koniec. Uzmysłowiłaś mi jedną rzecz, profesja po dostaniu na uczelnie niekoniecznie musi być stała, ona może ulec zmienia pod wpływem czasu i doświadczeń więc mój problem traci sens, bo i tak będę miał wpływ na zmianę swego wyboru, może nie, aż tak wielki jak teraz, ale przynajmniej możliwy i nadal rozsądny.

stilgar: Potwierdzasz moje wątpliwości. Konkretne działki informatyki nie muszą cieszyć każdego wiec rzecz opiera się wokół gustów i guścików. Trzeba mięć to na uwadze, by przypadkiem nie wdepnąć. Co do matmy to wiem, ona jest fundamentem pozwalającym swobodnie się poruszać wobec kierunków informatycznych.

checkmate: To nie jest potrzeba tworzenia. Tworzenie to proces długotrwałego robienia jednej rzeczy, w nim co najwyżej sama idea jest cudowna, reszta to już zwykle rzemiosło w którym mozolnie trzeba siedzieć.

btw: nigdy do sztuki nie byłem otwarty

rudyment: Mi już nie zależy na życiu w którym miałbym robić byle co tylko po to, by wydłużyć proces mojej wegetacji, to szara monotonia, którą chciałbym jak najszybciej zmienić przy użyciu zainteresowań i nabywanej wiedzy.

lontri: Katastrofa to nie będzie, lecz pewnego rodzaju stratą, wynikającą ze źle podjętych decyzji. Co do satysfakcji to niewątpliwie zostałem przez Ciebie postrzelony, tak byłbym niezadowolony i szukałbym sposobu na zmianę bytu, a zwykłej pracy w której dusiłbym się, nie chciałbym za wszelką cenę.

Interesuje mnie jeszcze jedno, jak można optymalnie rozwinąć bieżącą sytuację? Ogólnie mam dwa toki myślowe, pierwszy jaki wcześniej miałem to po prostu rozwijanie wiedzy informatycznej, czyli czytanie różnych publikacji na temat technik programowania, stylu, języków, systemów i tak dalej, by jak najwięcej wiedzieć nim się rozpocznie przygodę. Tak, by już na wstępie nie uczyć się czegoś nowego tylko po prostu uzupełniać to co się wie. Drugie podejście jakie aktualnie wdrażam to opanowanie solidnie podstaw, dużo czasu wkładam w angielski bym mógł swobodnie rozumieć inne publikacje, by mieć furtkę do nowej wiedzy. Poza tym siedzę głównie w matematyce tak, by w przyszłości głupio się nie potknąć na znajomym temacie, poza tym ćwiczę logiczne myślenie, tak by wybiec na moment od schematycznych kroków jakie oferuje matematyka. W tle całości bawię się tekstami. W tym rozwiązaniu nie trzymam się informatyki, na ten czas jestem tylko zwykłym userem. Powodem zmiany postawy był jedynie fakt, że studia jako założenie wstępne przychylnie przyjmują matematyków.

Chciałbym w tym miejscu właśnie usłyszeć komentarz z waszej strony.

Jedno co mnie jeszcze interesuje to sposób szybkiego nawiązania i zbadania przyszłego materiału wiedzy, tak by poczuć czy temat jest szczególnie interesujący. Czy w tym wypadku same teksty i publikacje o tematyce kierunku będą słusznym krokiem?

01:00 --------
Cytat:
Jednak sama matematyka nie jest schematyczna.


Cytat:
Nasza szkoła to głównie nauka odtwórcza. Nauczyć się i odtworzyć to czego się nauczyło. Nieliczne szkoły uczą myślenia, czy radzenia sobie w życiu.


Więc jak odejść od tego schematu i patrzeć na to żywszym okiem?
Jak wiadomo szkoła wymaga naiwnego kucia. Możesz mi powiedzieć na czym opiera się to uczenie myślenia w nielicznych szkołach?
04-07-2009 21:36 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

Masz analityczny umysł i w roztrząsaniu różnych racji jesteś bardzo drobiazgowy. Zwraca to uwagę w Twoich wypowiedziach. Jak przypuszczałem wiąże się to m.in. z lękiem przed zmarnowaniem okazji, popełnieniem błędu, który mógłby mieć negatywne konsekwencje dla Twojej kariery życiowej. Mam nadzieję, że lęk przed niepowodzeniem nie doprowadzi do paraliżu w podejmowaniu decyzji.
Ciekawe również, jakie jest źródło poczucia monotonii i znużenia, o którym wspominasz. Jak długo to już trwa?

Natomiast jeśli chcesz kształtować swoje zdolności twórcze, najlepsza ku temu jest metoda projektów. Co to oznacza? Zamiast czytać o czymś, sam to zrób; sprawdź swoją wiedzę w konfrontacji z praktyką; podejmuj decyzje, eksperymentuj; pozwól sobie na ryzyko porażki lub sukcesu. Zbieraj doświadczenie.
A propos doświadczenia - pracowałeś kiedyś w zespole? Mam wrażenie, że jesteś raczej introwertykiem.
Wolisz pracę skupioną na rzeczach czy na ludziach?
Wolisz pracę samodzielną czy w zespole?
Wolisz zadania zamknięte czy otwarte?

Dużo w Twoich wypowiedziach mówisz o różnych racjach. A co wiesz o swoich potrzebach?
O czym najczęściej myślisz, o czym marzysz? Czy masz jakieś ja-idealne?

Niektórzy psychoanalitycy twierdzą, że problemy z mobilizacją do działania i trudności z podejmowaniem decyzji wynikają z braku tzw. wewnętrznego obiektu identyfikacji, czyli jakiegoś wzorca, do którego byś chciał dążyć. Może tu tkwi problem?
tmp_guest (28 punktów)
Cytat:
Ciekawe również, jakie jest źródło poczucia monotonii i znużenia, o którym wspominasz. Jak długo to już trwa?


To chyba najcięższe pytanie, jakie mógłbym sam sobie postawić. Nigdy o tym nie myślałem, dlaczego tak akurat jest. Patrząc teraz na sprawę, przyznam, że istnieje wiele przyczyn tego spojrzenia. Pierwotnie ten stan zaczął się rozwijać podczas gdy szukałem swojego odbicia w innych ludziach, poczynając od zainteresowań do sposobu patrzenia. W każdym razie nie raz się zawiodłem i niejako zacząłem być zrezygnowany. Stwierdziłem, że nie warto szukać zainteresowania w czyiś oczach, lecz trzeba po prostu skupić oczka na sobie i na własnych sprawach. Ten krok przyczynił się do kolejnych myśli. Do dążenia bycia lepszym niż inni. Odkryłem w ten sposób kilka rzecz, poczynając od postaw rówieśników, aż po fakt, zachowań nauczycieli. To wyglądało tak jakbym był otoczony znudzonymi ludźmi. Ha, widziałem wiele, i także mówiłem wiele. Nie raz było tak, że jako jedyny buntowałem się ze względu na grę słów nauczyciela wobec mojej sprawy. Czas mijał, a ja wciąż w tym siedziałem. Nigdzie nie mogłem znaleźć kogoś wartościowego. Wiec zamknąłem się, i czekałem. Co dzień po szkole do swojej twierdzy wracałem i jedyne co mogłem zrobić to otworzyć jakąś księga i czytywać z niej prawdy. I tak było i jest. Jedyne co mnie ostatnio zaskoczyło to postawa człowieka o którym na samym początku wspomniałem. Chodzi mi o fakt, bycia kimś wyjątkowym, kimś kto pracuje nad sobą i kontroluje całość sprawy. To pobudziło mnie i sprowokowało do akcji zacząłem pracować, intensywnie. A kontakt z tym człowiekiem trwał, jednak gdy i jemu zadałem pytanie co dalej w życiu robić, on kierował tor ku tworzeniu firmy i zbieraniu gotówki. Nie jest to złe, ale nie podobało mi się to. Wtedy już poczułem, że tworzenie z własnych upodobań gotówki nie jest moim właściwym tropem. Nie kryje, moja motywacja jakoś osłabła, co nie jako przyczyniło się do mojej pracy.

Jak długo to trwa? Mam wrażenie, że całość opiera się na przedziale dwóch lat, od tamtych chwil jakoś inaczej zacząłem patrzeć na sprawę.

Co mnie jeszcze pobudza do tej melancholii, fakt iż nie widzę siebie w roli tego najlepszego. Biografię najlepszych ludzi przedstawiają ich jako gwiazdy już od najmłodszych lat, np. że w moim wieku posiadali już wielką wiedzę, że prowadzili ku czemuś badania czy prace, że żyli aktywnie ku przewodniej myśli. A ja, jestem jak człek, który kroczy w koło i opiera swój byt niejako na przyszłym losie.

W szkole też nabieram wiele niesmaku, tak na większości lekcji zamiast pogłębiać swoje zainteresowania, skupiam uwagę albo na suficie gdy lekcja jest nużąca, albo na fakcie, że przedmiot trzyma mnie na 'muszce', co przyczyniało się głównie do ratowania własnej skóry. A jak na innych lekcjach, tych które lubię? Było tak, że atmosfera była słaba, a wręcz nie do zniesienia. Nauczyciel bierny wręcz obojętny. Co mogłem zrobić? Siedziałem i zastanawiałem się dlaczego doniczka jest akurat czerwona, a nie brązowa.

W domu też poza księgami nic ciekawego mnie nie napotyka, i tak gnije i rozpadam się. Jedynie czego mam świadomość, że głupio postępując stanę się taki jak inni, bezradni wobec swojej sytuacji.

Cytat:
Zamiast czytać o czymś, sam to zrób; sprawdź swoją wiedzę w konfrontacji z praktyką


Myślałem kiedyś o tym, ale patrząc w boku to wyglądało jak zabawa przedszkolaka w profesora, a raczej małego naukowca. W gruncie rzeczy nie posiadałem wiedzy i nie posiadam wiedzy, by móc badać dziwne zjawiska. Wiec z racji tego faktu, bawię się w czytelnika różnych publikacji.

Choć nie zaprzeczę, w programowaniu miałem okazje założyć cały projekt na swoje barki i prowadzić go do celu, czyli ukończenie i możliwości ulepszenia. To zajęcie miało wiele plusów i minusów, a największym zdziwieniem był fakt, że na czas projektu wyłączyłem się z życia, myśl ku jeden rzeczy była skoncentrowana, fajne uczucie.

Cytat:
A propos doświadczenia - pracowałeś kiedyś w zespole?

W poważnej drużynie nie, ale nie raz zdarzyła mi się praca w szkole.

Ja osobiście lubię kontrolować rzecz, i to się przyczynia do wprowadzania uczestnika zadania w stan bycie moją marionetką. Poza tym drużyny klasowe robione są w sposób przypadkowy, albo tak by były równe szanse, a to prowadzi do posiadania kilku słabych członków. Ten fakt zmienia mnie zamiast w osobę tworzącą w opiekuna, który nadzoruje efekty pracy. Nie lubię tak pracować, bo to nie praca, tylko dowodzenie byle kim.

Cytat:
Wolisz pracę skupioną na rzeczach czy na ludziach?


Ostatnio, coraz częściej zdarza mi się analizować właśnie ludzi, ich sposób bycia, rozumowania ulegania różnym rzeczom i podobne.

Generalnie tkwię w samej matmie i angielskim i nie mogę tak naprawdę skoncentrować się na rzeczy, bo jej po prostu nie widzę. Przez co matematykę traktuje tylko jak formę rozszerzania horyzontów w logicznym postępowaniu. W programowaniu miałem przewodnią myśl, do której inne przywiązywałem i ciągle wokół nich wędrowałem. Ostatnio tego nie mam. I siedzę tylko tworząc grunt na przyszłe plony.
05-07-2009 20:57 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
>(...)Myślałem kiedyś o tym, ale patrząc w boku to wyglądało jak zabawa przedszkolaka w profesora, a raczej małego naukowca. W gruncie rzeczy nie posiadałem wiedzy i nie posiadam wiedzy, by móc badać dziwne zjawiska. Wiec z racji tego faktu, bawię się w czytelnika różnych publikacji.(...)

Apropos wcześniejszych sugestii, że masz zapędy twórcze czy też analityczne. Niektórzy proponowali model kariery naukowej.

Cóż, ja przynajmniej widzę to tak: naukowiec z sercem tak nie działa. Jeśli coś go interesuje, to to bada. Niezależnie od głębi własnej niewiedzy, bada po równo praktycznie jak i teoretycznie. Tworzy teorie z wiedzy którą posiada i weryfikuje je bądź próbą praktyczną, bądź analizą cudzych badań. I przede wszystkim ma głęboko w dupie jak to wygląda z boku - bo przecież to świetna zabawa!

Twoje zdolności analityczne wydają się być skupione na wnętrzu. Ja w Twoim wieku NIGDY nie zastanawiałem się jak wyglądam z boku, jak reagują na mnie ludzie. Byłem niemalże zupełnie pozbawiony refleksji natury humanistycznej. Co nie przeszkadzało mi wchłaniać metrów bieżących beletrystyki.

W tym co piszesz nie widzę iskry bożej do techniki. A informatyka to technika. Wydaje mi się, że najzwyczajniej idziesz nie swoją drogą. Ot, wdepnąłeś w matematyczno-informatyczną dróżkę nieco przypadkiem. I nieco do niej pasujesz. Jednak wydaje mi się że to nie to.

Jestem człowiekiem techniki, jak mawia moja ciotka humanistka, umysłem uciśnionym. I wydaje mi się, że potrafię rozpoznać taki umysł u innych ludzi. W Twoim skromnym obrazie tu zaprezentowanym nie widzę tego.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
tmp_guest (28 punktów)
Cytat:
Cóż, ja przynajmniej widzę to tak: naukowiec z sercem tak nie działa. Jeśli coś go interesuje, to to bada. Niezależnie od głębi własnej niewiedzy, bada po równo praktycznie jak i teoretycznie. Tworzy teorie z wiedzy którą posiada i weryfikuje je bądź próbą praktyczną, bądź analizą cudzych badań. I przede wszystkim ma głęboko w dupie jak to wygląda z boku - bo przecież to świetna zabawa!


Rozumiem to jak rzecz przedstawiasz, popieram to. Badacz nie powinien przejmować się ubocznymi efektami on po prostu idzie ku do przodowi i docieka prawdy za wszelką cenę.

U mnie zawinił niesmak wynikający z braku wiedzy. Jednak zastanów się, jak małoletni człowiek bez metod badawczych może badać zjawiska lub inne sprawy? Moim zdaniem o tym fakcie mogą tutaj przesądzić studia i sprawdzić czy na niego się nadaję.
05-07-2009 23:35 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
> (...)
>U mnie zawinił niesmak wynikający z braku wiedzy. Jednak zastanów się, jak małoletni człowiek bez metod badawczych może badać zjawiska lub inne sprawy? Moim zdaniem o tym fakcie mogą tutaj przesądzić studia i sprawdzić czy na niego się nadaję.

Nie chodzi mi o możliwości, ale o podejście. Jako młody człowiek miałem identyczne możliwości jak Ty. A może nieco mniejsze. W końcu mikroskop można było jedynie "załatwić" a nie kupić w markecie.

I choć ostatecznie, ze względów przede wszystkim finansowych, naukowcem nie zostałem, tkwi we mnie cały czas całkiem sporo z badacza.

Podejście badawcze nie polega jednak na konieczności przeprowadzania eksperymentów, a na dominacji w sposobie myślenia cyklu: obserwacja-teoria-weryfikacja-.... Przy czym weryfikacja może nastąpić tak w formie eksperymentu, jak i w formie, na tym etapie jak najbardziej słusznej, analizy dostępnych podręczników. Istotne jest jednak, czy na bazie obserwacji i szczątkowej wiedzy dążysz do stworzenia jakiejś teorii i jej późniejszego sprawdzenia, czy też podążasz raczej ścieżką kolekcjonera wiedzy?

Czy biorąc do ręki nowe, nieznane urządzenie szukasz instrukcji obsługi czy też postępujesz według starej zasady: "jeśli zawiodły wszystkie środki - przeczytaj instrukcję obsługi?". Najpierw "naprawiasz" rower, czy najpierw szukasz kogoś, kto pokaże ci jak go naprawić?

>(...)Moim zdaniem o tym fakcie mogą tutaj przesądzić studia i sprawdzić czy na niego się nadaję.(...)

Kiedyś życie było proste. Pomyliłeś się - umierałeś od razu. I dziś, w wielu wypadkach ta zasada szczęśliwie nadal obowiązuje. Jednak w większości umieranie rozkłada się na lata i błędne decyzje są dużo bardziej brzemienne w skutkach. Śmierć to rach ciach i tyle. Za błąd, który sprawi że wybierzesz niewłaściwą drogę będziesz płacił całe życie.

Bazować na "studia pokażą czy się nadaję..." - to głupota i potencjalne samobójstwo rozłożone na raty. Studiów nie powtórzysz. Źle wybierzesz - stracisz te trzy do pięciu lat z życia, w których jeszcze możesz się uczyć. Studiować drugi raz? Za czyje pieniądze? Kiedy? Życie nie stoi w miejscu.

W szkole podstawowej (czy jak to tam teraz zwą) uczą wszystkiego między innymi po to, by dziecko mogło wykształcić zainteresowania. Potem nieprofilowane szkoły średnie są dla tych, którzy jeszcze poczuli zewu.

Nieprofilowanych studiów nie ma.

Może to co piszę brzmi demonicznie, strasznie i przerażająco. Ale moim zdaniem tak jest.

Pół biedy, gdy po roku studiów zreflektujesz się: "To nie to co chcę robić" i zmienisz profil. Ale co, jeśli przebrniesz do końca? Co, jeśli studiowany kierunek będzie jedynie "znośny"? Cytując nielubianych tu autorów: "(..)ani zimny, ani gorący, pocznę cię wyrzucać z ust moich(...)" - kwintesencja miernego wyboru na całe życie.

Powiedzą: jest wiele rzeczy które można robić bez studiów. Jednak jest równie wiele rzeczy, których bez wiedzy zdobytej na studiach robić się nie da. Co, jeśli Twój zew będzie jedną z nich?

Wybierz naprawdę starannie. Jednak nie kieruj się, choć jak na racjonalistę to dziwnie zabrzmi, rozumem. Musisz CHCIEĆ robić to co będziesz studiować. I żadne ekonomiczne, strategiczne i temu podobne analizy nie mają tu znaczenia.

Brzmi nieracjonalnie?

Skądże. W końcu nie decydujesz o tym, czy będziesz miał pracę i pieniądze, ale o tym czy będziesz zadowolony z wybranego zawodu. A to oznacza, że to musi być ten zawód, w którym CHCESZ pracować. Czyli jak najbardziej racjonalnym jest odrzucenie wszelkich argumentów poza "CHCĘ".

Ja po podstawówce chciałem robić maszyny - wybrałem technikum mechaniczne. Po technikum - inteligentne urządzenia. Wybrałem automatykę i robotykę. Na studiach pogłębiłem fizykę, elektronikę i oprogramowanie. Teraz robię rzadko spotykany sprzęt pomiarowy. I, choć ostateczny efekt jest inny niż plany chłopca z podstawówki, to na każdym etapie wiedziałem, w którą stronę chcę iść i miałem głęboko w tylnej części ciała inne argumenty.

Czego Ty chcesz?

Pozdrawiam i przepraszam za dalsze burzenie Twojego spokoju,


Tomasz Sztejka
06-07-2009 17:37 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
> Musisz CHCIEĆ robić to co będziesz studiować.

Za to sztejkat dostał plusa. Ważne jest aby w życiu robić to co się lubi. Wybór zawodu ze względu na zarobki to pomyłka.
05-07-2009 13:34 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)

>01:00 --------
>Cytat:
Jednak sama matematyka nie jest schematyczna.

>Cytat:
Nasza szkoła to głównie nauka odtwórcza. Nauczyć się i odtworzyć to czego się nauczyło. Nieliczne szkoły uczą myślenia, czy radzenia sobie w życiu.

>Więc jak odejść od tego schematu i patrzeć na to żywszym okiem?
>Jak wiadomo szkoła wymaga naiwnego kucia. Możesz mi powiedzieć na czym opiera się to uczenie myślenia w nielicznych szkołach?
>

Praktycznie nie ma uczelni które uczą kreatywności - no, może jakieś ASP...

Nauczanie informatyki na studiach wygląda tak: studentów na I roku traktuje się jako grupę szympansów, które o informatyce nie mają zielonego pojęcia. I wyucza się te szympansy aby wszystko robiły zgodnie ze schematem. Mamy do zrobienia system, rysujemy masę diagramów go opisujących w UMLu, potem opisujemy diagramy i na podstawie diagramów robimy kod.

Z punktu widzenia uczelni to jest dobre podejście, bo tworzy się inżynierów potrafiących czytać diagramy i tworzyć poprawny kod. Tylko, że nie ma w tym żadnego polotu ani sztuki, kreatywność jest wręcz zabijana ( miałem na studiach kolegę, który wkuwał to wszystko na pamięć, bo twierdził, że oni nam podają najlepsze możliwe rozwiązania i nie ma sensu wymyślać nic własnego). Inny znajomy jak ma problem do rozwiązania, zawsze przeszukuje pół internetu, aby znaleźć rozwiązania ludzi, którzy się z tym problemem zetkneli i go rozwiązali. Ja zawsze samemu próbuję dość do rozwiązania. Zwykle okazuje się, że moja metoda jest ponownym odkryciem jakiegoś popularnego algorytmu, który jest lub nie optymalny. Ale czasem zdarza mi się zrobić coś, czego na co nikt jeszcze nie wpadł i wtedy jestem z siebie dumny .

Tylko, że firmy poszukujące pracowników raczej wolą pierwszy omawiany typ - szympansa, który szybko i sprawnie zakoduje jakiś kod. Co z tego, że bez inwencji, polotu i w jakiś bardzo toporny sposób...

Jeśli chcesz być szympansem z klawiaturą, to twój wybór nie ma zbytniego znaczenia, wszędzie cię nauczą tego co musisz umieć. Ale, jeśli chciałbyś być artystą - jak sie sam nie nauczysz, to cię nie nauczą.
05-07-2009 13:37 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>jak sie sam nie nauczysz, to cię nie nauczą.
To zdanie jest uniwersalne i dotyczy większości zawodów.
tmp_guest (28 punktów)
Ciekaw jestem jak zareagowałaby większość osób, które właśnie postępują tak jak omawiane przez ciebie szympansy.

To prawda, szablonowe myślenie i łykanie materiału bez zastanowienia może doprowadzać właśnie do tworzenia tego typu osób. Wiem, że rzecz w ich przypadku może ładnie błyszczeć, bo materiał otrzymujesz na tacy, uczysz się tak jak wymagają i robisz tak jak wymagają. Ten schemat to forma tworzenia robola i akceptowania szarej rzeczywistości.

Cytat:
Tylko, że nie ma w tym żadnego polotu ani sztuki, kreatywność jest wręcz zabijana.


Ale w końcu tego wymagają zamknięte produkty w programowaniu. Jesteś pionkiem, który bierze udział w przemyśle. Od tego właśnie uciekam.

Czym różni się twoje edukacja od innych? To, że od czasu do czasu sam zadecydujesz jaki główny algorytm zmienisz nie czyni z Ciebie wielkiego twórcy. Co ku temu celu robisz?
stilgar (7322 punktów)
>Ciekaw jestem jak zareagowałaby większość osób, które właśnie postępują tak jak omawiane przez ciebie szympansy.

Wcale by nie zareagowali, bo uznaliby, nie nie piszę o nich, tylko o kimś innym Taka zaleta ogólnego obrzucania błotem - każdy widzi, że obryzgało innych, ale uważa, że sam pozostał czysty

>To prawda, szablonowe myślenie i łykanie materiału bez zastanowienia może doprowadzać właśnie do tworzenia tego typu osób. Wiem, że rzecz w ich przypadku może ładnie błyszczeć, bo materiał otrzymujesz na tacy, uczysz się tak jak wymagają i robisz tak jak wymagają. Ten schemat to forma tworzenia robola i akceptowania szarej rzeczywistości.
Yup.

>Cytat:
Tylko, że nie ma w tym żadnego polotu ani sztuki, kreatywność jest wręcz zabijana.

>Ale w końcu tego wymagają zamknięte produkty w programowaniu. Jesteś pionkiem, który bierze udział w przemyśle. Od tego właśnie uciekam.
>Czym różni się twoje edukacja od innych? To, że od czasu do czasu sam zadecydujesz jaki główny algorytm zmienisz nie czyni z Ciebie wielkiego twórcy. Co ku temu celu robisz?

Malarze dzielą się na rzemieślników, którzy wykonują zamówione obrazy dokładnie tak jak sobie klient życzy i na artystów, którzy malują co im leży na duszy, a to czy komuś się to spodoba i czy to kupi traktują jako sprawę drugorzędną ( o ile jeszcze zostało jakieś jedzenie w garnku...).

Tak samo jest z programowaniem - można to sprowadzić do rzemiosła albo do sztuki. Tworząc bibliotekę, powiedzmy do tworzenia GUI, możesz zrobić to w jakiś szybki, toporny sposób, powiedzmy, tak jak jest w Delphi. Możesz zrobić coś bardziej wyrafinowanego, jak Qt czy Swing. A możesz zrobić coś tak niesamowicie elastycznego, że każdy programista korzystający z tej biblioteki powie "wow, jak ja mogłem żyć nie korzystając z tego!"

Oczywiście, każdy artysta może tworzyć zwykłe rzeczy tak samo szybko i sprawnie jak rzemieślnik, dodając jednak nutkę wyrafinowania. Napisz bibliotekę do czegokolwiek, zostaw ją i wróć do tego kodu za 3 lata, próbując go dostosować do innego projektu. Jak już ci się uda, będziesz wiedział o czym mówię
05-07-2009 22:45 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
>(...)Napisz bibliotekę do czegokolwiek, zostaw ją i wróć do tego kodu za 3 lata, próbując go dostosować do innego projektu. Jak już ci się uda, będziesz wiedział o czym mówię

Tak zwany mit "code re-use". Udaje się wyjątkowo rzadko. A jeszcze rzadziej udaje się w sposób optymalny. Tak rzadko, że można nazwać to mitem.

Ale to tak off-topic.

Moim zdaniem dobre rzemiosło to coś więcej niż sztuka. Koder-artysta tworzy od czasu do czasu doskonały kod. Koder-rzemieślnik tworzy niezawodny kod za każdym razem.

Podobnie jest w każdym zawodzie. I jak artysta z rzadka ociera się o dobre rzemiosło, tak bardzo dobry rzemieślnik raz po raz przekracza w swojej pracy granicę sztuki. Sztuki, rozumianej jako perfekcyjność, celowość każdego elementu, dopracowanie. I, co znamienne: szybkość realizacji.

Kreatywność to takie modne ostatnio słowo. I choć wielu myśli inaczej, ja uważam że tego nie można się nauczyć. Albo się to ma, albo się nie ma.

Nadmierna kreatywność może być moim zdaniem kamieniem u szyi. Bo co z tego, że mam dziesięć pomysłów na godzinę, skoro doba ma godzin jeno 24? Co z tego, że mam pomysły na pięć nowych produktów tygodniowo, jak opracowanie jednego zajmuje blisko rok? Mam co chwilę rzucać stary pomysł bo naszedł mnie nowy?

Kreatywność i wytrwałość w praktyce przemysłowej muszą się starannie równoważyć. Kreatywności musi nieco ponad to, co niezbędne, by to co wymyślasz było warte włożenia pracy, było lepsze, niosło wartość dodaną postępu. Wytrwałości zaś musi być dość, by zapału starczyło na realizację.

Internet i mój twardy dysk, oba są pełne "błyskotliwych" pomysłów, które zostały zarzucone po pierwszych próbach. Błyskotliwych w cudzysłowie, bo kto może ocenić, czy niesprawdzona idea rzeczywiście jest warta takiej nazwy?

Piszesz, że:
>(...)każdy artysta może tworzyć zwykłe rzeczy tak samo szybko i sprawnie jak rzemieślnik,(...)

Moim zdaniem to nieprawda. Artysta i rzemieślnik różnią się zasadniczo nie tyle w umiejętnościach, co w osobowości. W efekcie rzemieślnikowi braknie tego chaotycznego polotu a artyście musi braknąć rzemieślniczego uporządkowania.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
05-07-2009 23:11 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>>(...)Napisz bibliotekę do czegokolwiek, zostaw ją i wróć do tego kodu za 3 lata, próbując go dostosować do innego projektu. Jak już ci się uda, będziesz wiedział o czym mówię
> Tak zwany mit "code re-use". Udaje się wyjątkowo rzadko. A jeszcze rzadziej udaje się w sposób optymalny. Tak rzadko, że można nazwać to mitem.
>Ale to tak off-topic.

Myślę, że aż tak źle nie jest... ale im większy projekt, tym gorzej.

> Moim zdaniem dobre rzemiosło to coś więcej niż sztuka. Koder-artysta tworzy od czasu do czasu doskonały kod. Koder-rzemieślnik tworzy niezawodny kod za każdym razem.

No to mamy inną definicję rzemieślnika

Widziałem masę programów specjalistycznych tworzonych dla firm. Nie miały one za wiele wspólnego z ergonomią, estetyką, intuincyjnością a sam fakt, że działały jako-tako można uznawać za sukces. Oczywiście, możesz mi podawać mase przykładów na dobrze napisany soft, też go jest trochę, ale nie na tyle, żeby tego złego nie było widać. Owszem, dobry rzemieślnik stworzy dobry program - ale większość z nich to mimo wszystko szympansy z klawiaturą.

> Podobnie jest w każdym zawodzie. I jak artysta z rzadka ociera się o dobre rzemiosło, tak bardzo dobry rzemieślnik raz po raz przekracza w swojej pracy granicę sztuki. Sztuki, rozumianej jako perfekcyjność, celowość każdego elementu, dopracowanie. I, co znamienne: szybkość realizacji.

Mamy ewidentny konflikt definicji Ten bardzo dobry rzemieślnik o którym mówisz jest tym artystą o którym ja mówiłem Twój artysta z kolei tworzy bardzo wyszukane Hello worldy

Pamiętam jeden z wykładów z Inżynierii Oprogramowania - wykładowca ( dr Miłosz, może ktoś zna ) tłumaczył, że szympans z klawiaturą jest lepszy w projektach od hakera, bo stworzy prosty kod, który może nawet bardzo nieoptymalnie, ale będzie robił to co miał robić. A haker stworzy superzajebisty kod, wykorzysta milion nieudokumentowanych hacków z bibliotek, dopisze kawałek w asemblerze i to wszystko będzie sie wykonywało zanim użytkownik jeszcze o tym pomyśli. Tylko, że przy wydaniu nowej wersji biblioteki połowa hacków przestanie działać i cały program legnie w gruzach

Mój artysta nie jest tym hakerem. Mój artysta jest tym bardzo dobrym rzemieślnikiem z odrobiną inwencji twórczej. Tworzy kod szybko, dobrze i w taki sposób, że będzie go można użyć potem do czegoś innego. ( To takie moje zboczenie przy tworzeniu bibliotek - zawsze jak coś zrobię myślę sobie " a jakby użytkownik chciał zrobić to? Trzeba tak napisać kod, żeby obsługiwał te sytuacje w których ma robić, a jak wymagania sie poszerzą, żeby nie trzeba go było pisać od nowa..." )

> Kreatywność to takie modne ostatnio słowo. I choć wielu myśli inaczej, ja uważam że tego nie można się nauczyć. Albo się to ma, albo się nie ma.

Yup. Zgadzam się.

> Nadmierna kreatywność może być moim zdaniem kamieniem u szyi. Bo co z tego, że mam dziesięć pomysłów na godzinę, skoro doba ma godzin jeno 24? Co z tego, że mam pomysły na pięć nowych produktów tygodniowo, jak opracowanie jednego zajmuje blisko rok? Mam co chwilę rzucać stary pomysł bo naszedł mnie nowy?

Ja notuję wszystkie pomysły które mi przychodzą do głowy ( zwykle najwięcej mi przychodzi przed zaśnięciem, przez co non stop wstaję w nocy z łóżka zanotować "genialne" pomysły, a rano nie moge dojść, co w nich takiego dobrego było...)

> Kreatywność i wytrwałość w praktyce przemysłowej muszą się starannie równoważyć. Kreatywności musi nieco ponad to, co niezbędne, by to co wymyślasz było warte włożenia pracy, było lepsze, niosło wartość dodaną postępu. Wytrwałości zaś musi być dość, by zapału starczyło na realizację.

Yup.

> Internet i mój twardy dysk, oba są pełne "błyskotliwych" pomysłów, które zostały zarzucone po pierwszych próbach. Błyskotliwych w cudzysłowie, bo kto może ocenić, czy niesprawdzona idea rzeczywiście jest warta takiej nazwy?

A SourceForge jest pełne projektów, które nie doczekały nawet wersji 1.0. Dobry pomysł nic nie znaczy, jeśli nie ma wytrwałości, aby go zrealizować do końca.
05-07-2009 23:58 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
>(...)Myślę, że aż tak źle nie jest... ale im większy projekt, tym gorzej.(...)

Powiedzmy tak: przez lat dziesięć pracy jako elektronik-programista embedded i PC (assemblery, C, C++, Java itp) jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, by przy próbie re-use:
- nie trzeba było poprawiać mojej biblioteki;
- cudza biblioteka działała w 100% zgodzie z opisem;
- tak zwany "pewny przetestowany kod" był rzeczywiście pewny;
- kompilator A był zgodny z kompilatorem B;

Stąd niezmiernie cenię sobie open source i cały community process.

>(...)
>No to mamy inną definicję rzemieślnika
>Widziałem masę programów specjalistycznych tworzonych dla firm. (...)ale
>większość z nich to mimo wszystko szympansy z klawiaturą.

To partacze, nie rzemieślnicy. Ludzie z przypadku, pracujący WYŁĄCZNIE dla pieniędzy. Ranisz me serce, mówiąc o nich: rzemieślnicy.

Rzeczywiście, mamy inne definicje. Może dlatego, że w życiu miałem przede wszystkim kontakt z klasycznymi rzemieślnikami. Tokarze, frezerzy, stolarze. Tu rzemieślnik, partacz i artysta to trzy różne, widoczne gołym okiem osoby.

Partacz-płytkarz kładzie klientowi płytki na linoleum. Serio. Rzemieślnik-stolarz wyczaruje w kwadrans ze starych wojskowych noszy eleganckie pagaje (takie wiosła). To mój dawny druh-szkutnik z ZHP. A artysta... no cóż. To już insza inszość.

Ja rozpoznaję ich tak: partacz - serce się kraje jak widzisz go przy pracy. Rzemieślnik - to jak pracuje jest po prostu piękne. Artysta - pracuje jak partacz ale efekty są zdumiewające.

{Tryb starego pierdziela:}

A co do hackerów.... eh... gdybyż wykładowcy nie uczyli takich bzdur to dziś, zamiast używać P4x4 do rysowania nagich panienek, wystarczyłby mi dobry 80386.

Bo "zmieni się wersja biblioteki"? A niby dlaczego ma się zmienić? Jeśli została dobrze napisana, dobrze udokumentowana, dobrze działa? No i zlinkowana statycznie? Co ma się zmienić? Lenistwo, panowie, lenistwo. C++ się zachciało. Wirtualnych maszyn? A gdzie assembler, co? Przecież Pentium w assemblerze programuje się jak bajkę. Że trzeba dużo pisać? A skąd - trzeba myśleć jak to prosto zrobić a nie bezmózgowo realizować nadmuchane "code templates".

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
06-07-2009 00:21 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)

>>No to mamy inną definicję rzemieślnika
>>Widziałem masę programów specjalistycznych tworzonych dla firm. (...)ale
>>większość z nich to mimo wszystko szympansy z klawiaturą.
>To partacze, nie rzemieślnicy. Ludzie z przypadku, pracujący WYŁĄCZNIE dla pieniędzy. Ranisz me serce, mówiąc o nich: rzemieślnicy.

Wybacz Więcej nie będę

>Ja rozpoznaję ich tak: partacz - serce się kraje jak widzisz go przy pracy. Rzemieślnik - to jak pracuje jest po prostu piękne. Artysta - pracuje jak partacz ale efekty są zdumiewające.

O, taki podział jest niezły - partacz to mój "szympans z klawiaturą" Tylko mój artysta był czymś pośrednim między twoim rzemieślnikiem a artystą - pracował porządnie i efekty miał zdumiewające.

>{Tryb starego pierdziela:}
>A co do hackerów.... eh... gdybyż wykładowcy nie uczyli takich bzdur to dziś, zamiast używać P4x4 do rysowania nagich panienek, wystarczyłby mi dobry 80386.

Ten wykładowca akurat prezentuje podejście czysto biznesowe - nie opłaca się optymalizować kodu do granic możliwości, bo koszt tego będzie większy niż efekty. W dodatku, jeśli klient kupi sobie lepszy procesor, będzie taki sam efekt - taniej i szybciej. A jeśli zoptymalizowany algorytm wykona sie ułamek czy nawet kilka sekund szybciej - klient może nawet tego nie zauważyć.

Miałem też innych wykładowców, dla których optymalność kodu była najważniejsza, więc nie musisz sie martwić o to, że uczą samych biznesowych bzdur

A moim zdaniem kod ma być maksymalnie elastyczny - ostatnio zacząłem używać variadic templates z C++0x - cudowny mechanizm

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że w branży embedded często się poświęca elastyczność dla wydajności.

>Bo "zmieni się wersja biblioteki"? A niby dlaczego ma się zmienić? Jeśli została dobrze napisana, dobrze udokumentowana, dobrze działa? No i zlinkowana statycznie? Co ma się zmienić? Lenistwo, panowie, lenistwo. C++ się zachciało. Wirtualnych maszyn? A gdzie assembler, co? Przecież Pentium w assemblerze programuje się jak bajkę. Że trzeba dużo pisać? A skąd - trzeba myśleć jak to prosto zrobić a nie bezmózgowo realizować nadmuchane "code templates".

Eee, chodziło o coś innego Załóżmy, że mamy jakiś opensourcowy lib, i nasz haker zajrzał sobie w kod tego liba i zobaczył jak on przetwarza te dane i wzbogacony tą wiedzą, pomijając standardowe API, wykorzystywał tą bibliotekę, od razu ładując dane prosto w bebechy A tymczasem deweloperzy tej biblioteki uznali, że zmienią wewnętrzną implementację na lepszą, zostawiając API bez zmian. I hakerski program leży po aktualizacji systemu, mimo, że z poprzednią wersją biblioteki działał superwydajnie.
sztejkat (4743 punktów)
>Eee, chodziło o coś innego

Wiem. Tak tylko marudzę. Głównie dlatego, że to właśnie "elastyczny kod" bije mnie po kieszeni. Totalnym upgradem co lat trzy i rachunkami za prąd. Tak tylko marudzę.

Pozdrawiam i zaprzestaję odbiegać od tematu wątku.


Tomasz Sztejka
tmp_guest (28 punktów)
Cytat:
Wolisz zadania zamknięte czy otwarte?


To zależy co jest stawką. Zamknięte zadanie zazwyczaj jest konkretne i przedstawia zdecydowane minimum danych pozwalające ukończyć je. (przykładem mogą być zadania matematyczne, w których są podane wszystkie niezbędne dane do obliczeń). Dzięki temu faktowi, rzecz szybciej wykonam i łatwiej mogę się zmieścić w przedziale czasowym. Lecz nie mam do tego sentymentu, bo sprawa stawia mnie jak robota, który nie ma możliwości do przedstawienia własnego zdania. To właśnie umożliwiają otwarte zdania, pozwala spojrzeć różnymi sposobami, odkryć przewodnią myśl, a nawet dojść do innego pytania niekiedy jeszcze ciekawszego niż obecne badane. Tutaj jest kilka minusów, czasem jest tak, że wszystko może stracić wartość w naszych oczach i niekiedy trzeba od nowa zacząć. To niekiedy burzy pewność i ogólne spojrzenie na wszystko. Mimo to, zadania otwarte pochłaniają wiele czasu, a mnie to wielce nie przeszkadza.

Cytat:
A co wiesz o swoich potrzebach?


Nie umiem na to pytanie odpowiedzieć.

Cytat:
O czym najczęściej myślisz?


O sobie, o byciu i szukaniu własnej ścieżki. Generalnie wszystko się sprowadza do krytyki rzeczywistości i wychwalania ciekawych myśli.

Cytat:
O czym marzysz?


Mógłbym powiedzieć, że o niczym, bo nie jestem pewny czy to akurat są marzenia. Ostatnio czuje potrzebę odszukania siebie w białym fartuchu i badaniu rzeczy, lecz jedno co gniecie i budzi niesmak to fakt, iż badam, ale nie wiem co. Mam wrażenie jakbym dążył do tego faktu tylko dla pokazu, a nie dla siebie.

Cytat:
Czy masz jakieś ja-idealne?


Nie mam, od czasu do czasu napada mnie typowy sposób bycia wywołany przez książki i filmy, lecz to zjawisko, krótkotrwałe dostarczające różnych emocji i możliwości spojrzenia na sprawę wieloma oczami. Może to dziwne, ale mam skłonność do modyfikowania charakteru poprzez psychikę i chęć.
05-07-2009 20:23 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

Wybacz nieufność, ale już kilkakrotnie, mimo mojej stosunkowo krótkiej obecności, padłem na forum ofiarą różnych testów na inteligencję, które sprowadzały wszelką chęć merytorycznej dyskusji i pomocy z mojej strony do mojej naiwności.

Ponieważ forum zapewnia anonimowość, więc pewnie nie zaszkodzę ani sobie i ani Tobie.

Zachęcam do lektury dwóch książek:

Ellis, A. (2008). Głębokie uzdrawianie emocji. Kraków: Wydawnictwo Zielona Sowa.
Ellis, A. (2008). Jak zadbać o własne szczęście. Kraków: Wydawnictwo Zielona Sowa.

Polecam też wykonanie czterech testów psychologicznych, jakie znajdziesz pod adresem: www.psychologia.net.pl/testy.php

Kwestionariusz Orientacji Życiowej
Kwestionariusz Zainteresowań Zawodowych
Skala bilansu afektywnego
Test depresji
Kwestionariusz SCL-90

W zależności od uzyskanych wyników, powinieneś podjąć decyzję, czy potrzebujesz pomocy profesjonalnego doradcy czy nie.

Jeżeli miałbyś jakieś wątpliwości, proszę o kontakt przez wiadomość prywatną, wysłaną na e-mail (gdy klikniesz mój nick lontri, powyżej, obok liczby punktów pokaże się okienko z małą kopertą)
sztejkat (4743 punktów)
Fajne.

Jestem pracoholikiem z lekką depresją Jak najbardziej prawdziwy wynik.

Lubię takie testy, choć zawsze intryguje mnie, jakie statystyki i związki za nimi stoją i jakie metody kontroli i weryfikacji weń wbudowano.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
05-07-2009 21:58 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)

>Polecam też wykonanie czterech testów psychologicznych, jakie znajdziesz pod adresem: www.psychologia.net.pl/testy.php

Zrobiłem kilka testów i nie wiem czy są zbyt dokładne. Np. test na uzależnienie od internetu. Na większość pytań odpowiedziałem, zgodnie z prawdą "NIE", np.

"Czy odczuwasz potrzebę zwiększenia ilości czasu spędzanego w internecie, aby uzyskać większe zadowolenie (mieć więcej satysfakcji)?"

Nie, siedze przed internetem prawie cały dzień, po cóż miałbym to zwiększąć

"Czy podejmowałeś wielokrotnie, nieudane próby kontrolowania, ograniczania lub zaprzestania korzystania z internetu?"

Nie, nie podejmowałem żadnych.

W efekcie wyszło mi, że mimo, że siedzę całymi dniami przed komputerem, to nie jestem od niego uzależniony... to chyba dobrze
tmp_guest (28 punktów)
Kwestionariusz zainteresowań zawodowych:

Aktywność metodyczna = 9/10
Aktywność innowacyjna = 7/10

Czy na podstawie tego ktoś potrafi wskazać dziedziny w których miałbym szansę się wykazać?

Podczas samego testu na nowo spostrzegłem, że z kodowaniem wiele mam wspólnego i, że to ciągle może być pomyślny kierunek.

Pod względem zawodów moja wiedza jest płytka, ale chciałbym się dowiedzieć przy okazji: jaki zawód koncentruje uwagę na programowaniu i urządzeniach. Tak, by móc w przyszłości za pomocą własnego programu komunikować się z urządzeniem (nie tylko komputerem).

Sądzę, że chodzi o programistę, lecz nie byłbym pewny jego kierunku.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365