 |
Ostatnia wieczerza demokracji? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-04-2026 22:51 | niewidzialny latarnik (204 punktów) | Ostatnia wieczerza demokracji?
2 na 2 |  Pierwsza ofiarą wojny pada zawsze prawda - brzmi znana już od starożytności sentencja. Nie popełnię chyba jakiejś herezji, jeśli pozwolę ją sobie nieco przysposobić do współczesnych czasów i napiszę... Pierwsza ofiarą polityki pada zawsze prawda, a jej głównym narzędziem jest kłamstwo, to powtarzane bezczelnie po tysiąckroć wbrew wszelkim faktom i rozsądkowi, które nawet jeśli przez to nie stanie się prawdą... to sprawi, że ta przestanie mieć już jakiekolwiek znaczenie. I o to tu przede wszystkim chodzi: aby nikt już nie pytał o prawdę, nie dochodził jej i w ogóle się nią nie interesował, aby dysponenci tego kłamstwa mogli już zupełnie bez ogródek czerpać z niego profity i uprawiać tą swoją judaszową politykę już bez żadnej zasłony, w biały dzień, na oczach coraz mniej zdumionej, ogłupiałej publiki, oczekując jeszcze za to od niej wdzięczności. Jedyne co się ma liczyć to własny interes, interes partii, tej czy innej grupy czy jej lidera, a wszystko inne ma być temu już tylko bezwględnie podporządkowywane.Zresztą - quid est veritas? Zapytał niegdyś procurator Judei, eques Romanus, Poncjusz, zwany Piłatem, pewnego żydowskiego kaznodziei oskarżanego o sianie niepokojów, antypaństwową działalność i podważanie boskiej władzy samego cezara. Wydali go mu żydowscy fanatycy religijni żądając dla niego najsroższego wyroku. Jeden fanatyczny Żyd mniej to plus dla cesarstwa, miał prawo pomyśleć sobie Piłat, i być może tak właśnie zrobił. On jednak postanowił się z nimi zabawić zanim spełni ich absurdalne życzenie. W końcu to tylko jakiś obszarpany, bezdomny kaznodzieja bredzący coś o prawdzie i królestwie nie z tego świata. Jak to może zaszkodzić najpotężniejszemu mocarstwu na świecie, które bez specjalnego wysiłku może zgnieść cały naród? Mało tu zresztą takich? Gdyby każdego krzykacza miał wysyłać na krzyż... już dawno zabrakłoby drewna w Jerozolimie i nie mieliby czym palić na tych swoich ołtarzach te swoje ofiary z biednych kóz i owiec. Myślą, że on nie wie co sami wygadują na niego i boskiego cezara na tych swoich tajnych (he he) zebraniach? Idąc tokiem ich własnego rozumowania musiałby wysłać na Golgotę cały Sanhedryn. W końcu chcą żeby uwolnił zamiast niego tego rzezimieszka, Barabasza, który odpowiada za śmierć rzymskich żołnierzy. To już pies? Skoro jednak sami wysyłają mu swoich pod pręgież... kim on jest, żeby stawać im na przeszkodzie? Jeszcze gotowi sami wywołać jakieś burdy i zrzucić to na tego obszarpańca, żeby uderzyć tym do cezara w niego za to, że ich nie posłuchał. Tylko szukają pretekstu. No cóż, będzie trzeba ich chyba posłuchać. Przeklęta polityka.  Ale to było dwa tysiące lat temu. Starożytny rzymski reżim, którym potem nie bez powodu inspirowali się, dosyć zresztą powierzchownie, dwudziestowieczni faszyści włoscy i niemieccy, jest już historią. Nie jest nią jednak faszyzm sam w sobie, tak samo jak kłamstwo, które leży u jego podstawy i na którym jest budowany wciąż od nowa. On historią nie jest i długo jeszcze nie będzie, a przynajmniej dopóki nie nauczymy się przed nim skutecznie bronić nie tylko jako jednostki, ale przede wszystkim jako społeczeństwo. Gdzie, w czym się on dzisiaj ukrywa? Jaką i czyją maskę tym razem przywdzieje... a może już przywdziewa? Jakiego dobroczyńcy i zbawcy narodu, ludzkości? Jakiego złotoustego kłamcomówcy? Nie łudźmy się, że odwoła się do swoich protoplastów i poprzedników. Wręcz przeciwnie, będzie się ich wypierał z całą mocą, żeby nie zostać przedwcześnie zdemaskowanym, aby zwieść i pociągnąć za sobą jak najwięcej zwolenników. Tym bardziej, że on sam będzie w to, że nic go z nimi nie łączy, przynajmniej na początku, szczerze wierzył. Jednego możemy być pewni: znowu będzie przedstawiał się nam (może już przedstawia) jako jedyne prawomocne uosobienie i emanację woli swojego ludu, narodu (co nie znaczy wcale, że będzie rzeczywiście się do niej odwoływał i ją szanował), a nawet całej ludzkości i jedyny gwarant światowego porządku... oczywiście na jego warunkach i najczęściej kosztem jakichś innych, których dla zaprowadzenia tego porządku będzie trzeba mniej lub bardziej oficjalnie poświęcić. Czyż nie o to chodziło już przynajmniej od czasów Piłata i tych, którzy mu podesłali tego niespełna rozumu kaznodzieję? Otwarte pozostaje wciąż tylko pytanie (a może już znamy na nie odpowiedź): kto dzisiaj będzie Piłatem, a kto skazańcem, którego będzie trzeba poświęcić? Jaka grupa, jaka mniejszość, jaki naród? Czy to ostatnia wieczerza demokracji a Judasz już działa?Jest on sprytny i maluje się codziennie przed lustrem "na nasze podobieństwo", aby utrudnić swoją identyfikację i abyśmy nie tylko przestali stawiać mu opór, ale uznali go za niezbędnego, naszego, swojego. Za kogoś nam wręcz bliskiego. Najlepszego przyjaciela. Dla którego warto wiele, a może nawet wszystko poświęcić. A kiedy już to poświęcimy... wówczas dopiero ukazuje się nam w pełnej krasie. Takim jakim jest naprawdę. Bo wie, że ma nas już na swoją wyłączność i nie musi się już przed nami krygować. Nie wystarczy już powiedzieć mu: odejdź, nie chcemy cię. Nie pomoże ucieczka ani nawet zbicie lustra. Zresztą, możemy zbić wszystkie lustra w swoim najbliższym otoczeniu, szczególnie te medialne, nie czytać ich, nie słuchać, nie oglądać i skupić się tylko na tych, które nam z jakichś powodów pasują, głównie dlatego, że są bezpieczne, gdyż nie podają niewygodnych informacji. A nawet jeśli to robią, natychmiast podsuwają nam wygodne interpretacje, które sprawiają, że wszystko jest znowu na dotychczasowym miejscu a my nie musimy się już nad niczym zastanawiać. Bo i po co? Ważne, że dzięki nim nie ryzykujemy konfrontacji z prawdą. Bo prawda boli i zmusza najczęściej do dokonania rewizji swoich przekonań i sympatii. W końcu... ich lustra też nie odbijają wiernie rzeczywistości. Zresztą, nie ma takich luster. Tym bardziej więc nie mają prawa nas pouczać. Zbijemy ich lustra i... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| niewidzialny latarnik (204 punktów) | Dokończenie wpisu:
... postawimy swoje. Cóż z tego, że one też nie będą odbijać wiernie rzeczywistości? A czy kiedykolwiek miały? ... zdjęcia/obrazy: Ostatnia wieczerza, Leonardo da Vinci Cóż to jest prawda? Chrystus przed Piłatem, Nikołaj Nikołajewicz Gay ...
|
|
1 na 1 | Duch Prawdy (14790 punktów) | > Pierwsza ofiarą wojny pada zawsze prawda - brzmi znana już od starożytności sentencja. Nie popełnię chyba jakiejś herezji, jeśli pozwolę ją sobie nieco przysposobić do współczesnych czasów i napiszę...> Pierwsza ofiarą polityki pada zawsze prawda, a jej głównym narzędziem jest kłamstwo, to powtarzane bezczelnie po tysiąckroć wbrew wszelkim faktom i rozsądkowi, które nawet jeśli przez to nie stanie się prawdą... to sprawi, że ta przestanie mieć już jakiekolwiek znaczenie. I o to tu przede wszystkim chodzi: aby nikt już nie pytał o prawdę, nie dochodził jej i w ogóle się nią nie interesował, aby dysponenci tego kłamstwa mogli już zupełnie bez ogródek czerpać z niego profity i uprawiać tą swoją judaszową politykę już bez żadnej zasłony, w biały dzień, na oczach coraz mniej zdumionej, ogłupiałej publiki, oczekując jeszcze za to od niej wdzięczności. Jedyne co się ma liczyć to własny interes, interes partii, tej czy innej grupy czy jej lidera, a wszystko inne ma być temu już tylko bezwględnie podporządkowywane.Z tego wynika, że egocentryczny interes jest kłamstwem, czyli przeciwieństwem prawdy, a więc ona jest interesem wspólnym, wspólnotą, rodziną wszystkich, a nie wojną jednych z drugimi. Człowiek to nie zwierzę, które kieruje się miłością egoistyczną tylko swego potomstwa, gatunku, lecz istota duchowa, która kocha swój gatunek i inne, która troszczy się o całą Ziemię, jest jej gospodarzem. Homo sapiens, który troszczy się o siebie, własny interes, krzywdząc innych, to tylko zwierzę. Sama przynależność do gatunku nie wystarczy, żeby odróżnić go od zwierząt i nazwać istotą duchową. > Zresztą - quid est veritas?Prawda jest Miłością (wspólnotą, troską, szacunkiem etc...). Wiedzy o rzeczywistości nie można nazwać prawdą, a jedynie wiedzą właśnie, którą uważamy w danych czasach za prawdziwą. Prawda ma wymiar duchowy, nie materialny. > Zapytał niegdyś procurator Judei, eques Romanus, Poncjusz, zwany Piłatem, pewnego żydowskiego kaznodzieiTo tylko literacka przypowieść, problemem zdefiniowania co to jest Prawda zajmowali się filozofowie od starożytności... DUCH www.racjonalista.pl/forum.php/s,918349
|
|
 | | niewidzialny latarnik (204 punktów) | >Z tego wynika, że egocentryczny interes jest kłamstwem, czyli przeciwieństwem prawdy, a więc ona jest interesem wspólnym, wspólnotą, rodziną wszystkich, a nie wojną jednych z drugimi. Człowiek to nie zwierzę, które kieruje się miłością egoistyczną tylko swego potomstwa, gatunku, lecz istota duchowa, która kocha swój gatunek i inne, która troszczy się o całą Ziemię, jest jej gospodarzem. Homo sapiens, który troszczy się o siebie, własny interes, krzywdząc innych, to tylko zwierzę. Sama przynależność do gatunku nie wystarczy, żeby odróżnić go od zwierząt i nazwać istotą duchową.
Zwierzęta też są zdolne do poświęcenia, np. w obronie stada, potomstwa, swojego właściciela.
>>Zresztą - quid est veritas? >Prawda jest Miłością (wspólnotą, troską, szacunkiem etc...). Wiedzy o rzeczywistości nie można nazwać prawdą, a jedynie wiedzą właśnie, którą uważamy w danych czasach za prawdziwą. Prawda ma wymiar duchowy, nie materialny.
Prawda to jednak również prawdziwość, a to już wymaga uznania jakichś rozumowych kryteriów.
>>Zapytał niegdyś procurator Judei, eques Romanus, Poncjusz, zwany Piłatem, pewnego żydowskiego kaznodziei >To tylko literacka przypowieść, problemem zdefiniowania co to jest Prawda zajmowali się filozofowie od starożytności...
To relatywizowanie prawdy, odrywanie jej od rozumu i wyrzucanie poza nawias racjonalizmu w jakąś nieokreśloną sferę duchowości jest właśnie jednym z elementów tej filozofii kłamstwa.
Na cóż nam same skrzydła? Trzeba do nich jeszcze coś podpiąć.
|
|
|  | 1 na 1 | Duch Prawdy (14790 punktów) | > >Z tego wynika, że egocentryczny interes jest kłamstwem, czyli przeciwieństwem prawdy, a więc ona jest interesem wspólnym, wspólnotą, rodziną wszystkich, a nie wojną jednych z drugimi. Człowiek to nie zwierzę, które kieruje się miłością egoistyczną tylko swego potomstwa, gatunku, lecz istota duchowa, która kocha swój gatunek i inne, która troszczy się o całą Ziemię, jest jej gospodarzem. Homo sapiens, który troszczy się o siebie, własny interes, krzywdząc innych, to tylko zwierzę. Sama przynależność do gatunku nie wystarczy, żeby odróżnić go od zwierząt i nazwać istotą duchową.> Zwierzęta też są zdolne do poświęcenia, np. w obronie stada, potomstwa, swojego właściciela.Nie zjadły "owocu poznania" dobro - zło, prawda - kłamstwo. > >>Zresztą - quid est veritas?> >Prawda jest Miłością (wspólnotą, troską, szacunkiem etc...). Wiedzy o rzeczywistości nie można nazwać prawdą, a jedynie wiedzą właśnie, którą uważamy w danych czasach za prawdziwą. Prawda ma wymiar duchowy, nie materialny.> Prawda to jednak również prawdziwość, a to już wymaga uznania jakichś rozumowych kryteriów.To co uważamy za prawdziwe to nasza wiedza, a ona zmienną jest, więc nazwać ją Prawdą nie sposób. Ja Miłość uważam za jedyną, absolutną Prawdę, nikt nie przedstawił mi Prawdy większej, którą miałbym się kierować. > >>Zapytał niegdyś procurator Judei, eques Romanus, Poncjusz, zwany Piłatem, pewnego żydowskiego kaznodziei> >To tylko literacka przypowieść, problemem zdefiniowania co to jest Prawda zajmowali się filozofowie od starożytności...> To relatywizowanie prawdy, odrywanie jej od rozumu i wyrzucanie poza nawias racjonalizmu w jakąś nieokreśloną sferę duchowości jest właśnie jednym z elementów tej filozofii kłamstwa.> Na cóż nam same skrzydła? Trzeba do nich jeszcze coś podpiąć.Miłość to nie jakaś nieokreślona sfera duchowości, Miłość to największe uczucie jakie znam, jak dotąd nie poznałem nic większego. Choćbym zdobył cały świat, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. Miłość należy do sfery ducha, materia to miedź brzęcząca. DUCH www.racjonalista.pl/forum.php/s,918349
|
|
| |  | | niewidzialny latarnik (204 punktów) | > >>Z tego wynika, że egocentryczny interes jest kłamstwem, czyli przeciwieństwem prawdy, a więc ona jest interesem wspólnym, wspólnotą, rodziną wszystkich, a nie wojną jednych z drugimi. Człowiek to nie zwierzę, które kieruje się miłością egoistyczną tylko swego potomstwa, gatunku, lecz istota duchowa, która kocha swój gatunek i inne, która troszczy się o całą Ziemię, jest jej gospodarzem. Homo sapiens, który troszczy się o siebie, własny interes, krzywdząc innych, to tylko zwierzę. Sama przynależność do gatunku nie wystarczy, żeby odróżnić go od zwierząt i nazwać istotą duchową.> >Zwierzęta też są zdolne do poświęcenia, np. w obronie stada, potomstwa, swojego właściciela.> Nie zjadły "owocu poznania" dobro - zło, prawda - kłamstwo.> >>>Zresztą - quid est veritas?> >>Prawda jest Miłością (wspólnotą, troską, szacunkiem etc...). Wiedzy o rzeczywistości nie można nazwać prawdą, a jedynie wiedzą właśnie, którą uważamy w danych czasach za prawdziwą. Prawda ma wymiar duchowy, nie materialny.> >Prawda to jednak również prawdziwość, a to już wymaga uznania jakichś rozumowych kryteriów.> To co uważamy za prawdziwe to nasza wiedza, a ona zmienną jest, więc nazwać ją Prawdą nie sposób. Ja Miłość uważam za jedyną, absolutną Prawdę, nikt nie przedstawił mi Prawdy większej, którą miałbym się kierować.> >>>Zapytał niegdyś procurator Judei, eques Romanus, Poncjusz, zwany Piłatem, pewnego żydowskiego kaznodziei> >>To tylko literacka przypowieść, problemem zdefiniowania co to jest Prawda zajmowali się filozofowie od starożytności...> >To relatywizowanie prawdy, odrywanie jej od rozumu i wyrzucanie poza nawias racjonalizmu w jakąś nieokreśloną sferę duchowości jest właśnie jednym z elementów tej filozofii kłamstwa.> >Na cóż nam same skrzydła? Trzeba do nich jeszcze coś podpiąć.> Miłość to nie jakaś nieokreślona sfera duchowości, Miłość to największe uczucie jakie znam, jak dotąd nie poznałem nic większego. Choćbym zdobył cały świat, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. Miłość należy do sfery ducha, materia to miedź brzęcząca.> DUCH> www.racjonalista.pl/forum.php/s,918349> Jestem za, a nawet przeciw.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|