Racjonalista - Strona głównaDo treści
WITAJ OBAMA!

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
24-05-2014 13:21avatar (62 punktów)WITAJ OBAMA!
Ocena 2 na 2
Prawdopodobnie w czerwcu dojdzie do wizyty prezydenta Obamy w Polsce.
Już wyobrażam sobie artykuły w naszej brukowej prasie w rodzaju Faków.
Będą utyskiwania, że za mało interesuje się Europą Wschodnią a szczególnie Polską, że nie wystawił na naszej granicy baterii rakiet mogących dosięgnąć Moskwy, że zamiast szykować się do III wojny światowej wycisza konflikty i kończy lokalne wojny, że nie dał nam wiz itp.
Obama nie cieszy się u nas mirem. Po pierwsze jak go określamy jest czarny, choć tak naprawdę tylko w połowie a my generalnie czarnych nie lubimy. Po drugie sprawy Europy a szczególnie Wschodniej obchodzą go mniej niż sprawy Azji. Patrzymy na politykę USA jak zresztą i politykę całego zachodu polonocentrycznie. Trudno się temu dziwić, to naturalne, ale jednak musimy pamiętać, że świat się zmienił, jak to mówią zglobalizował i nasza rola w świecie powinna być także widziana i oceniana z zewnątrz. Bez tego spojrzenia wyglądamy tylko z naszego zaścianka.
W ostatnich latach bardzo wielu Polaków wyjechło z kraju do państw bardziej rozwiniętych i mają oni doskonałą okazję przekonać się na jakiej pozycji w niepisanym rankingu popularności narodów się znajdujemy. Nie trzeba być wielkim krajem aby zasłużyć na szacunek, uznanie i respekt, weźmy na przykład takie kraje jak Finlandia, Słowenia, Portugalia. Ktoś może powiedzieć, że one miały łatwiejszą historię, prawda, ale co my zdziałaliśmy przez ponad dwadzieścia lat nieskrępowanej wolności. Dwadzieścia lat to naprawdę dużo. Jak wyglądała by Polska bez olbrzymich sum dawanych nam z Unii Europejskiej?
Wróćmy jednak do Obamy. Jego wybór na prezydenta wywołał w wielu krajach niedowierzanie, zdziwienie, ale także entuzjazm jaki widzieliśmy na ceremonii zaprzysiężenia a także na olbrzymim wiecu w Berlinie.
Przyznanie mu Pokojowej nagrody Nobla spotkało się z krytyką, głównie dlatego, że jak mówiono niczym się nie zasłużył. Zobaczmy jednak co nastąpiło potem. Zakończył bezsensowną wojnę w Iraku, kończy w tym roku wojnę w Afganistanie, robił wszystko aby zamknąć niechlubny obóz w Guantanamo Bay co skutecznie uniemożliwili mu jego polityczni przeciwnicy. Nie dał się wpakować na większą skalę w działania w Libii, zamarkował udział USA w inwazji na Syrię, ale sprytnie wywinął się z tego. Doprowadził do rozmów z Iranem i wygasił agresywne rządania ataku na ten kraj. Poprawił stosunki z Kubą i Wenezuelą. Poprawił także stosunki z Rosją dążąc do zminimalizowania szansy wybuchu wojny nuklearnej.
Trzeba także dodać, choć nie dotyczy to polityki międzynarodowej, że Obama pomimo iż jego przeciwnicy robili wszystko, aby do tego nie dopuścić wprowadził system obejmujący opięką zdrowotną grupy społeczeństwa dotychczas nim nie objęte. Spowodowało to także niechęć wielkich towarzystw ubezpieczeniowych, które na tym straciły
Do tego jeszcze mały kwiatek z naszego podwórka, choć pewnie nie zauważany. Otóż kiedy poprzedni ambasador USA w Polsce zaczął otwarcie domagać się zwrotu mienia żydowskiego, pomimo iż została wypłacona przez Polskę rękompensata i USA zobowiązały się nie wysuwać więcej roszczeń, został on szybko i po cichu wymieniony na innego, który darzy nasz kraj sympatią i uznaniem.
Pokojowa i pro społeczna polityka Obamy przyniosła także widoczny efekt w gospodarce, zmniejszyła się w USA znacząco liczba bezrobotnych a najważniejszy indeks giełdowy Dow Jones po katastrofie ekonomicznej wywołanej przez prezydenta Busha od 2008 roku idzie tylko do góry.
Nie kryję, że jestem wielkim zwolennikiem Obamy i uważam, że od czasu Jimmy Cartera nie było bardziej uczciwego prezydenta USA. Na dodatek Obama jest najbardziej skuteczny pomimo tego, że nie jest biały, że jego przeciwnicy szczególnie z Tea Party i wielu Republikanów bojkotują jego wszystkie działania i najchętniej widzieli by go dyndającego na suchej gałęci jak to było za czasów Ku Klux Klanu.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Piękny Lolo (2082 punktów)
   
Jaki koń jest, każdy widzi.

maj 7 2012
Rządowy informator w USA: "Przygotowujemy się do wojny domowej"

Dominique de Kevelioc de Bailleul (Beaconequity.com), tłumaczenie Radtrap
W wywiadzie udzielonym w środę dla TruNews Radio, badacz Doug Hagmann podzielił się swoimi informacjami z dobrych źródeł o tym że Departament Bezpieczeństwa Krajowego USA (DHS) przygotowuje się do "potężnej wojny domowej" w Ameryce.
"Mamy kłopoty... rząd federalny przygotowuje się do zamieszek" powiedział "więc za każdym razem gdy słyszycie o przenoszeniu żołnierzy, sprzętu wojskowego do nowych lokacji, o militaryzacji policji, kupowaniu amunicji, o tym wszystkim... oni (DHS) przygotowują się do potężnych zamieszek."

Hagmann idzie dalej - jego informator twierdzi że DHS jest zaniepokojony nadchodzącym załamaniem dolara oraz hiperinflacją która dotknie amerykański naród, 311 milionów Amerykanów. Zwłaszcza że wielu z nich jest uzbrojonych.
Zamieszki w Grecji to problem, ale zamieszki uzbrojonych Amerykanów to już zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, na co zwracał niedawno uwagę w swoim raporcie Pentagon uznający to za zagrożenie dla całej Ameryki (w trakcie zeszłorocznych ćwiczeń wojskowych organizowanych przez Departament Obrony) - to były słowa jednego z uczestników gier wojennych Departamentu , Jima Rickardsa, autora książki Currency Wars: The Making of the Next Global Crisis (Wojny walutowe: Tworzenie Nowego Światowego Kryzysu).
Poprzez swoje źródła Hagmann potwierdził tezy Rickarda obawiającego się kolapsu amerykańskiego dolara i zagrożenia ze strony Chińczyków (posiadacze obligacji amerykańskiego skarbu państwa o wartości około 1 tryliona $) oraz prawdopodobnie Rosjan (grożących wypuszczeniem popartego złotem rubla- nowej alternatywy dla dolara) w ramach odwetu za agresywną politykę zagraniczną USA wobec strategicznych sprzymierzeńców Chin i Rosji - Iranu i Syrii.
"Jednego z moich informatorów znam od roku 1979″ mówił Hagmann "zaczynał jako policjant w patrolówce, dzisiaj pracuje dla agencji federalnej pod zwierzchnictwem Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego. Jest na stanowisku dającym mu wiedzę o nowej polityce i planowanych obecnie strategiach działania i mówi nam dzisiaj: słuchajcie, to co widzicie obecnie to jedynie wierzchołek góry lodowej. Przygotowujemy się, my, czyli rząd, do potężnej wojny domowej w tym kraju."
"Nie ma tu żadnej przesady" dodał przypominając zeszłoroczne nagranie założyciela Trends Research Institute, Geralda Celente. Celente zapowiada upadek dolara i zamieszki w Ameryce jeszcze w tym roku.
Od czasu zeszłorocznych twierdzeń Celenta prezydent Obama zdążył podpisać już dwie samobójcze politycznie ustawy: executive order NDAA oraz National Defense Resources Preparedness (przygotowania do rekwirowania zasobów żywności, materiałów budowlanych, paliwa, ziemi, pojazdów itd.)
Dodatkowo ostatnie doniesienia o zamówieniu przez DHS 450 milionów sztuk amunicji penetrującej tylko dolewają oliwy do ognia i potwierdzają nadchodzące tragiczne wydarzenia na ziemi amerykańskiej.
Wszystkie te szokujące dla Amerykanów wydarzenia miały miejsce w roku w którym zaplanowane są wybory prezydenckie.
Wszystkie przygotowania czynione przez rząd i DHS w ostatniej dekadzie - poczynając od Patriot Act a kończąc na niezliczonych ustawach wykonawczych (executive orders) zaprojektowanych w celu zawieszenia lub zniesienia amerykańskich praw obywatelskich - "są tylko początkiem" mówi Hagmann.
Dodaje: "Będzie jeszcze gorzej przed wyborami, nawet nie wiem czy w ogóle będziemy mieć jakieś wybory. Będzie tak źle - i to też wiem ze swoich źródeł. Jeden z informatorów powiedział bez ogródek: "słuchaj, nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo jest źle. To wszystko dzieje się naprawdę, ci ludzie - DHS - są gotowi do walki z amerykańskimi obywatelami."
TruNews zapytało Hagmanna: Z kim dokładnie chce walczyć DHS? Kolejna wojna północ-południe, jankesi kontra konfederaci? Hagmann zaznaczył że sytuacja jest znacznie gorsza i bardziej skomplikowana niż wewnętrzne tarcia w narodzie: wszystko skupia się wokół krajowej waluty.
"Według moich informatorów oni [DHS] spodziewają się niestabilności amerykańskiego dolara. Wiemy że stajemy się niewypłacalni i nie możemy dłużej spłacać naszego długu. Nadchodzi hiperinflacja... dolar będzie bezwartościowy... upadek gospodarczy będzie naprawdę bolesny, ludzie nie są na to przygotowani."
Źródło: Full TruNews interview, 2 maja 2012.
   
24-05-2014 15:08 
 Ocena 2 na 2
avatar (62 punktów)
Uważam, że należy czym prędzej powrócić do pamiętnej akcji Jerzego Urbana i zacząć zbierać koce dla Amerykanów, może Obama zechce je zabrać wtedy odpadły by koszty transportu.
Piękny Lolo (2082 punktów)
   

A tu następny pełnej krwi ogier.

youtu.be/bYkl3XlEneA
"Wg video na Youtube "There will be no recovery", gdzie sytuację gospodarczą USA komentuje kanadyjski analityk, posługując się oficjalnymi amerykańskimi dokumentami. A oto kilka danych:

Dług publiczny USA to 17.400.000.000.000 dolarów, a dług totalny to 61.000.000.000.000 dolarów. Dług wzrasta z prędkością 150 mln. dol. co godzinę.

Dług rządu amerykańskiego na głowę obywatela jest większy niż w Grecji, Portugalii, Italii, Irlandii lub Hiszpanii.

Dług publiczny wzrósł w ciągu PIERWSZEGO DNIA 2013 roku więcej, niż w latach 1776-1941.

Od 2007 roku PKB wzrosło o 4,26%, a dług zwiększył się o 61%.

Gdyby rząd federacyjny zaczął spłacać dług z szybkością 1 dolara na sekundę, zajęłoby to 440.000 lat.

43% Amerykanów co roku wydaje więcej niż zarabia.

Średni dług na kartach kredytowych to 16.000 dolarów, co w sumie daje 798.000.000.000.000 dolarów. Gdyby Amerykanie spłacali CODZIENNIE milion dolarów od urodzenia Chrystusa, to do dzisiaj ten dług nie byłby spłacony.

W 1983 roku przeciętny Amerykanin miał 62 centy długu na każdego dolara który zarabiał, w 2007 roku to 1,48 dolarów. To znaczy, że siła nabywcza pieniądza jest coraz niższa i ludzie muszą się zadłużać.

W okresie ostatnich 30 lat wydatki socjalne, biorąc pod uwagę inflacje, wzrosły o 378 procent.

Rząd wydaje 60 PROCENT PKB na programy socjalne.

Tylko 5% Amerykanów pracuje w przemyśle wytwórczym. W roku 2000 było to 20%.

73% zatrudnionych to zatrudnieni w sektorze publicznym. Średnia pensja w sektorze publicznym jest o 60% wyższa niż w sektorze prywatnym.

W 49% rodzin amerykańskich żyje przynajmniej jedna osoba, która otrzymuje jakieś świadczenie socjalne (w roku 1983 było to 30%).

41% Amerykanów w wieku produkcyjnym nie pracuje.

USA traci 500.000 stanowisk pracy do Chin co roku (50.000 co miesiąc).

Udział PKB USA w PKB światowym spadł w ciągu dziesięciu lat (od 2001 do 2011) z 32% do 22%, czyli o jedna trzecia.

Co czwarty Amerykanin (25%) zarabia 10 dolarów za godzinne lub mniej.

36% nie odkłada pieniędzy na emeryturę.
43% ma tylko 10.000 dolarów oszczędności emerytalnych.
28% nie ma żadnych oszczędności w banku.
40% ma oszczędności w wysokości 500 dolarów lub mniej.

W 1950 roku 85% mężczyzn w wieku produkcyjnym miało prace, dzisiaj tylko 65%.
Oficjalnie bezrobocie to tylko 6%, ale 8 milionów osób w wieku produkcyjnym zniknęło ze statystyk dla bezrobotnych. Rzeczywiste bezrobocie to ok. 25%.

88 milionów osób w wieku produkcyjnym nie ma pracy i nie szuka pracy.

100 milionów Amerykanów uważanych jest za biednych lub bliskich ubóstwa.

1 procent najbogatszych Amerykanów posiada tyle dóbr materialnych, co pozostałe 99 procent społeczeństwa.

85% absolwentów szkół wyższych zamierza zamieszkać z rodzicami po ukończeniu studiów.

Tylko 51% Amerykanów powyżej 18 lat żyje w związkach małżeńskich.

10 milionów Amerykanów nie ma konta bankowego.

Ok. 40 milionów Amerykanów otrzymuje food stamps (bony żywnościowe), za które w sklepie można kupić produkty spożywcze.
   
24-05-2014 15:00 
 Ocena 3 na 3
avatar (62 punktów)
Wygląda na to że najwyższy czas aby wprowadzić wizy dla Amerykanów, tylko patrzeć jak wobec takiej katastrofy finansowej zaczną przyjeżdżać do Polski po chleb i złotówki!
24-05-2014 17:39 
 Ocena 2 na 2
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Stany Zjednoczone AP - najbogatszy kraj trzeciego świata...

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
Selanos (12869 punktów)
Jak będzie miał szczęście, to zostanie zapamiętany tylko i wyłącznie jako pierwszy czarny prezydent USA. Jak nie będzie miał szczęścia, to zostanie zapamiętany jako prezydent za którego kadencji skończyła się polityczna, gospodarcza i militarna dominacja USA na arenie międzynarodowej.

Mnie Obama przypomina papieża Franciszka. Jest gadanie, są gesty, mamy odzew w mediach, ale tak naprawdę nic dobrego z tego nie ma.

Niestety, przeciwnicy polityczni Obamy nie mają się czym popisać, brakuje tam silnego kandydata który mógłby zostać prezydentem. W przeciwieństwie do chociażby konserwatystów brytyjskich, Republikanie nie potrafią dostosować się do nowych warunków, kiepsko to wygląda.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365