 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-07-2014 21:22 | krisoof (115 punktów) | Świeckie życie w Polsce | Witam wszystkich. To mój pierwszy wątek, więc proszę o wyrozumiałość. Jak uważacie, czy obecnie w PL istnieje realna możliwość ułożenia sobie życia prywatnego przez osobę bezwyznaniową (piszę tak, bo nie jestem ateistą) tak, by wszechobecny katolicyzm nie miał nań większego wpływu? Chodzi mi o kwestię związków, wychowania dzieci ( w przyszłości), pracę? I czy w związku z tym warto wiązać się z katoliczką ( nie fanatyczną, tylko taką typową polską) i narażać się na konieczność brania udziału w katolickich rytuałach typu ślub kościelny chrzest itp., czy lepiej odrzucać je na etapie wstępnym znajomości i szukać partnerki wśród ateistek, agnostyczek, czy przedstawicielek innych areligijnych opcji światopoglądowych? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | >Jak uważacie, czy obecnie w PL istnieje realna możliwość ułożenia sobie życia prywatnego przez osobę bezwyznaniową Jest to bardzo trudne, ale w miarę możliwe w życiu codziennym. Oczywiście, zawsze może się zdarzyć, że katolicyzm wtargnie w Twoje życie, choćby za pośrednictwem państwowego prawa, które przewiduje kary za "obrazę uczuć", pozwala na istnienie etatowych kapelanów wojskowych czy szpitalnych (zakładam, że więzienni Cię nie dotyczą), wciska kit dzieciom od przedszkola (tu się można łatwo wyłgać - wystarczy nie podpisać kwitu pozwalającego na uczestniczenie dziecka w tych "lekcjach", tylko co na to druga połówka?) i robi różne inne dziwne sztuki, m.in. finansuje to i owo (przy czym nie mam nic przeciwko finansowaniu odnowy zabytków). >Chodzi mi o kwestię związków, wychowania dzieci ( w przyszłości), pracę? Ślub można wziąć cywilny, w USC, co do pracy - dla pracodawcy nie ma to żadnego znaczenia, jakiego jesteś wyznania, byleś się wywiązywał z zadań, a jeżeli ma - to takiego pracodawcę można zaskarżyć, najgorzej z wychowaniem dzieci. Zawsze przypęta się jakaś ciocia albo babcia (wujkowie i dziadkowie rzadziej się wtrącają), która Wam będzie kołki na głowie ciosać. No i do tego dochodzi kwestia tej drugiej osoby - jeśli jest wierząca, będzie ciężko. >I czy w związku z tym warto wiązać się z katoliczką ( nie fanatyczną, tylko taką typową polską) i narażać się na konieczność brania udziału w katolickich rytuałach typu ślub kościelny chrzest itp., czy lepiej odrzucać je na etapie wstępnym znajomości i szukać partnerki wśród ateistek, agnostyczek, czy przedstawicielek innych areligijnych opcji światopoglądowych? Miłość jest ślepa na opcje światopoglądowe. A co zrobisz, jak się zakochasz w katoliczce i bez niej nie będziesz mógł żyć? Cała nadzieja w tym, że oboje będziecie rozsądni i wypracujecie jakiś kompromis. Ale w tym celu trzeba rozmawiać na ten temat od samego początku i wszystko ustalić przed ślubem, by potem nie było niespodzianek.
|
|
 | 1 na 1 | krisoof (115 punktów) | > (tu się można łatwo wyłgać - wystarczy nie podpisać kwitu pozwalającego na uczestniczenie dziecka w tych "lekcjach", tylko co na to druga połówka?) i robi różne inne dziwne sztuki, m.in. finansuje to i owo (przy czym nie mam nic przeciwko finansowaniu odnowy zabytków).No właśnie, tu jest pies pogrzebany. > Ślub można wziąć cywilny, w USC, co do pracy - dla pracodawcy nie ma to żadnego znaczenia, jakiego jesteś wyznania, byleś się wywiązywał z zadań, a jeżeli ma - to takiego pracodawcę można zaskarżyć, najgorzej z wychowaniem dzieci. Zawsze przypęta się jakaś ciocia albo babcia (wujkowie i dziadkowie rzadziej się wtrącają), która Wam będzie kołki na głowie ciosać. No i do tego dochodzi kwestia tej drugiej osoby - jeśli jest wierząca, będzie ciężko.Ślub można w USC, tylko znów co na to druga połówka?  Tzn. to jeszcze pewnie by przeszło ale chrztu sobie nie wyobrażam, nie wytrzymałbym nerwowo. Wiem, bo, niestety, zostałem ojcem chrzestnym ( tak, jestem dupą wołowa, nie umiałem przeciwstawić się rodzinie) nie chciałbym czegoś takiego przeżyć drugi raz. To samo ze ślubem kościelnym. Te nauki, których nikt nie przestrzega i jeszcze zobowiązanie wychowania dzieci po katolicku... Dalsza rodzina nie ma nic do gadania, jeśli ma się żonę po swojej stronie. Wtedy łatwiej się postawić. Gorzej jak nawet osoba, z którą śpisz Cię nie rozumie... Z pracą chodziło mi o to, że jeśli nie wykonujesz wolnego zawodu albo nie masz własnej działalności, to po prostu nie możesz np. w Boże Ciało pracować,a potem odebrać sobie wolne. Jeśli się mylę, popraw mnie. > Miłość jest ślepa na opcje światopoglądowe. A co zrobisz, jak się zakochasz w katoliczce i bez niej nie będziesz mógł żyć? Cała nadzieja w tym, że oboje będziecie rozsądni i wypracujecie jakiś kompromis. Ale w tym celu trzeba rozmawiać na ten temat od samego początku i wszystko ustalić przed ślubem, by potem nie było niespodzianek.Tylko widzisz, ja już wyrosłem z bajek o dwóch połówkach jabłka, które wyłącznie do siebie pasują itp. Ślepe jest zauroczenie, miłość jest później. Kiedyś chyba było łatwiej, teraz mamy "kontrreformację" w odpowiedzi na falę laicyzacji i nawet deklaratywni katolicy stają się gorliwi jak,przyjdzie co do czego, dlatego nawet z nimi ciężko o kompromisy. Dlatego, tak jak piszesz, może być ciężko i może lepiej dla własnego zdrowia psychicznego szukać niereligijnej żony. Każdy potrzebuje zrozumienia i wsparcia, kogoś, kto powie, że robisz dobrze. Mogę walczyć z całym światem, ale nie chcę walczyć z żoną. A może przesadzam? Dzięki za rady w każdym razie
|
|
1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Heh, jest to możliwe, ale tylko pod warunkiem, że będziesz prawdziwym mężczyzną. Nie będziesz bał się postawić na swoim i walnąć pięścią w stół. Rzeczywistość jest mocno zdominowana przez zabobonną mentalność Polaków i dlatego trzeba być nieustępliwym: żadnych chrztów dzieci, żadnego łamania się opłatkiem; jeśli masz wierzącą partnerkę to niech ma ona świadomość, że chrztu dzieci nie będzie. Ślub w KK to nie problem bo instytucja ta udziela ślubów związkom mieszanym.
Ale z drugiej strony nie przesadzałbym: naprawdę Polacy mają Kościół i wiarę głęboko gdzieś. Ludzie prędzej przyznają się do oglądania pornografii niż do Jezusa, więc nie ma co od razu tematu religii jakoś wyszczególniać. Mało kogo ona interesuje, w rozmowach towarzyskich najczęściej krytykuje się lewackość Europy - ale prawdziwa pobożność jest u nas raczej niemile widziana i wyszydzana.
Najzabawniejsze jest to, że w tym antykościelnym społeczeństwie jedynymi argumentami przeciw homoseksualizmowi są argumenty... religijne.
|
|
 | 2 na 2 | krisoof (115 punktów) | > żadnego łamania się opłatkiem; jeśli masz wierzącą partnerkę to niech ma ona świadomość, że chrztu dzieci nie będzie. Ślub w KK to nie problem bo instytucja ta udziela ślubów związkom mieszanym.Opłatkiem się mogę połamać, nie ma problemu, bo to drobiazg i szkoda się o to kłócić. Poza tym lubię święta w ich świeckim wymiarze. Nawet jest on lepszy bo trwa dłużej - świąteczna atmosfera w sklepach zaczyna się po Dniu Zmarłych  Ale ślub mieszany wiąże się ze zgodą na katolickie wychowanie... > Ale z drugiej strony nie przesadzałbym: naprawdę Polacy mają Kościół i wiarę głęboko gdzieś. Ludzie prędzej przyznają się do oglądania pornografii niż do Jezusa, więc nie ma co od razu tematu religii jakoś wyszczególniać. Mało kogo ona interesuje, w rozmowach towarzyskich najczęściej krytykuje się lewackość Europy - ale prawdziwa pobożność jest u nas raczej niemile widziana i wyszydzana.No nie wiem, teraz kiedy KRK ruszył z ofensywą. Poza tym jestem działaczem lewicowym i te kwestie odgrywają dużą rolę w moim życiu. Wiele osób nazywa mnie lewakiem, ale gdyby to robiła moja żona to bym nie wytrzymał. Nie musi mieć takich poglądów politycznych jak ja, ale dobrze żeby za bardzo się nie różniła. PIS, KNP odpada  > Najzabawniejsze jest to, że w tym antykościelnym społeczeństwie jedynymi argumentami przeciw homoseksualizmowi są argumenty... religijne.Bo chyba inne niż religijne nie istnieją
|
|
| baszarteg (2319 punktów) |
> Witam wszystkich. To mój pierwszy wątek...Witaj,zawsze dobrze posłuchać co mają do powiedzenia stare wygi internetowe/portalowe ...
|
|
| krisoof (115 punktów) | Widzę, że wątek już raczej się nie rozwinie. Dziękuję jednak osobom, które się w nim wypowiedziały chcąc służyć mi radą. Podsumowując, po przeczytaniu Waszych odpowiedzi oraz treści wątku "Chrzest na wszelki wypadek", który niejako trochę tematycznie związany był z moim dylematem,dochodzę do wniosku, że miałem rację - niekatolickie życie z katoliczką u boku i w katolickim otoczeniu to karkołomne wyzwanie. Logiczna droga ucieczki z tej sytuacji to emigracja, ale... przyszło mi coś jeszcze do głowy. Jeśli ktoś z Was ma do czynienia np z członkami Oazy albo innej Odnowy w Duchu Świętym, na pewno zauważył, że oni mają swoją alternatywną rzeczywistość, w której żyją. Tzn. znajomych mają tylko z Oazy, śledzą tylko media katolickie, mają nawet katolickich lekarzy. Ogólnie żaden aspekt ich życia nie wykracza poza ich wspólnotę. Jest to swoiste getto kulturowe. Może by czegoś takiego spróbować? Naturalnie, wtedy związek z katoliczką byłby tym bardziej kategorycznie wykluczony. Tylko nie wiem, czy w Polsce takie "laickie getto" jest możliwe  Ale to już tak na koniec, w ramach luźnej refleksji
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|