Dobry twórca zachwyci nas swoją twórczością, spowoduje, że będziemy chętnie do niej wracać i cieszyć się z możliwości uczestniczenia w jego sztuce. Twórca wybitny, ma wszystkie cechy dobrego i dodatkowo zmusi nas do refleksji. Czarodziej to wybitny twórca, który pomaga nam odkrywać kolejne horyzonty samych siebie i otaczającego nas świata. Po każdym kontakcie z dziełem czarodzieja, odkrywamy coś nowego w sobie lub otaczającym świecie i czujemy, że to nadal nie wszystko co dzieło w sobie zawiera.
Moim osobistym czarodziejem jest Bobby Mc Ferrin. Utwór "Don't worry be happy" chyba słyszał każdy (prawie na pewno każdy kto ma radio). Co prawda znacznie bardziej przemawiają do mnie, trochę późniejsze utwory, których opisywanie sobie odpuszczę, bo to tylko wpis na forum, ale chciałbym zawrócić uwagę na dwa z nich.
Pierwszy to wystąpienie
Mc Ferrina w ramach TED. Przedyskutowaliśmy z przyjaciółmi sporo czasu nad tym, krótkim wystąpieniem i niesamowitym dla mnie jest, jak wiele każdy z nas w nim odnalazł i jak często odkrywaliśmy różne rzeczy. Pamiętam, że dla mnie był to przede wszystkim popis sztuki manipulacji. Bez jednego słowa, można przekonać całą salę pełną obcych sobie ludzi, to interpretacji swojego zachowania (jak ktoś słyszał lub widział koncerty Bobby'ego to wie jak szybko i łatwo potrafi on czarować widownię). Co więcej nie jest to dowolna interpretacja, tylko narzucona przez artystę. Nie bez powodu wystąpienie ma tytuł "Hacks you brain with music". Oczywiście, to tylko prosta zabawa w dyrygenta, ale za to w jakim stylu i przez zmianę formy oraz kontekst (TED) można odczytywać ją na wiele sposób. I to jest magia sztuki i nauki.
Drugi utwór to wspólny występ
Bobby'ego i Grupy Mocarta na Warsaw Summer Jazz Days. Dwa solidne warsztaty połączone w jeden występ oczywiście z dawką humoru. Jakaż cudowna odtrutka na codzienność i jakże inna (a może podobna?) od tego co Mc Ferrin nagrał z Yo-Yo Ma.
Miało być o 2 utworach, ale w trakcie pisania tak mnie poniosło, że nie mogę tego zostawić tylko dla siebie. Z tegoż samego koncertu w Warszawie
kwartet z The Motion Trio. Proste, a takie porywające. Wpada w ucho, odciąga umysł od wszystkiego innego i tylko płynie muzyka, która hakuje umysł po to, żeby za jego pośrednictwem przejąć całe ciało.
Jak się ma takie paszczowo i poczucie humoru jak Bobby to wszystko staje się magią.