Racjonalista - Strona głównaDo treści
Adolf Hitler z bliska i w kolorze

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
01-09-2011 10:58Hodża (11172 punktów)Adolf Hitler z bliska i w kolorze
Ocena 9 na 9
Z okazji rocznicy agresji hitlerowskiej na Polskę - doskonałe zdjęcia dyktatora i nazistowskich dygnitarzy, zapewne nie znane szerszej publiczności, bo zakopane w przepastnych archiwach (kiedyś) niezwykle poczytnego magazynu Life. Wykonane przez amerykańskich reporterów. Robią wrażenie - przynajmniej na mnie zrobiły. To śmieszne, jak bardzo czarno-białe fotografie potrafią zdominować wyobrażenie o tamtych latach u kogoś, kto zna tę historię tylko wyrywkowo i z relacji innych osób.
Zamieszczam to w dziale "kultura" - nieco przewrotnie, gdyż istotnie "kultura" była jednym z haseł wypisanych na sztandarach III Rzeszy. Osobiście zgadzam się z takim rozumieniem kultury, szerszym, niż tylko to potoczne; może istnieć również kultura społeczeństw niewolniczych, feudalnych, totalitarnych, kultura wielkich budowli wznoszonych kosztem życia i cierpień milionów, kultura zabijania, kultura symbolicznego kanibalizmu, kultura pieniądza. Stąd to, że istotnie jest to - zgodnie z pierwotnym, łacińskim znaczeniem słowa - "uprawa", w której niwą jest społeczeństwo, którą się orze, obsiewa i zbiera plony: z dobrego ziarna - dobre, ze złego - złe.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jacek Tabisz (30006 punktów)
Przydałby się też zbiorek "Hitler w czasie modlitwy, medytacji i przy spotkaniach z biskupami"
01-09-2011 20:21 
 Ocena 10 na 10
Hodża (11172 punktów)
>Przydałby się też zbiorek "Hitler w czasie modlitwy, medytacji i przy spotkaniach z biskupami"

Oglądałem kiedyś kilka akwarel Adolfa w dobrej rozdzielczości , które wyszukałem w sieci. Odczuwalna jest w nich jakaś maligna, neurotyczne napięcie, nieprzezwyciężalna frustracja. Podejrzewam, że jego kariera polityczna była w istocie karierą aktora i traktował ją jak sztukę, tak właśnie, przez sztukę wyrażał swoją nienawiść do społeczeństwa (nie wątpię, że darzył pogardą swoich pobratymców), to co robił, było dlań tylko i wyłącznie teatrem. Nie był on ani geniuszem wojny, ani genialnym politykiem. Natomiast nie zgodzę się z oceną, że "miał charyzmę". To nie to. Był na swój sposób wybitnym aktorem, którego geniusz wyraził się w tym, że na swoje spektakle potrafił ściągnąć miliony i płacić za nie krwią. Może ktoś skłonny do publicystycznych egzaltacji nazwałby to wampiryzmem na skalę imperium, może.
Aktor teatralny jest medium. Ten przekazywał to, co jest najgorsze w "duchu" niemieckości - pogardę dla słabości, zwierzęcy kult siły i biologicznej skuteczności.
Czy miał dość godności i odwagi, by samemu odebrać sobie życie - w to można wątpić. Ale gdyby został pojmany i sądzony w Norymberdze, to fałsz, który budował, uzyskałby kolejne piętro, pozwalając mu odgrywać rolę podmiotu w tej historii, którą sam współtworzył. A był tylko marionetką, takie jest moje zdanie, marionetką sfrustrowanych kapusiów i szpicli, generałów-weteranów pierwszej wojny i szefów wywiadu wojskowego. Oni nie mniej niż Hitler dyszeli żądzą zemsty na całym świecie za upokorzenie, którego doznali grzęznąc w błocie transzei Wielkiej Wojny. Pod względem charakterologicznym nie był kimś bystrzejszym od wielu współczesnych polityków, natomiast jego instynkt teatralny, wyczucie zapotrzebowania na "wielką sztukę", "wielkie Niemcy", zaważyło chyba na tym, że w tym narodzie mieszczan o kiczowatych gustach i bezmózgich bauerów mógł odegrać największy monodram, jaki kiedykolwiek oglądał świat.

Paradoksalnie, często ludzie podobnego pokroju uzyskują szerokie wsparcie również ze strony tych, którzy nie uważają ich wcale za "mężów opatrznościowych" czy osobowości wybitne, ale również tych, którzy widzą w nich żałosne, psychopatyczne miernoty pod wieloma względami im ustępujące. Chyba według zasady: schadenfreude ist die beste freude.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
02-09-2011 01:47 
 Ocena 1 na 1
AdamGr (3037 punktów)
Nie wiem czy jest sens w ogóle rozwodzić się nad człowiekiem chorym psychicznie, mającym pewne zdolności (nacechowane swoim kalectwem) i bezwzględnie wykorzystanego przez wielu jako winda polityczna i ambicjonalna.
Zrobiono z niego "czarną ikonę" i trwa w przestrzeni.
Jedni wytykają jako zbrodniarza , inni się rozwodzą nad nim namiętnie doszukując się "czegoś tam".
Jak dla mnie to jedynie "materiał" dla psychiatrów, psychologów.

Jest taka dobra książka niemieckiego autora o Hitlerze (niestety nie pamiętam autora) pokazująca jego rys biograficzny z wypowiedziami i analizami ludzi którzy mieli z nim kontakt od szkoły podstawowej.
Polecam.
Doskonale tam widać jak maniakalne skłonności zostały zauważone,w perfidny sposób wykorzystane,utrwalone i podtrzymywane.
Jego niezwykłość erudyczna polegała na tym że wcale nie był aktorem, więc jego siła perswazji miała takie duże przebicie ponieważ była zupełnie naturalna.
Był sobą.
Tylko wybitni aktorzy potrafią tak grac by porwać widza, on nie musiał.
I warto go porównać z Mussolonim, od razu zauważy się różnice kto tu gra.
A ponieważ Hitlera wywindowano na ikonę organizacji i nim się podpierano , to siłą rzeczy politycznej przypisano mu geniusz z "urzedu"...a on był zwyczajnie chory.
Tak zwyczajnie.
I jak sądzę przeszukując szpitale psychiatryczne wielu można by Hitlerów wykreować dokładnie w tych samych warunkach i tymi samymi metodami.
Z takim samym skutkiem.
02-09-2011 15:24 
 Ocena 1 na 1
kobieta (717 punktów)
(zablokowany)
>>Jest taka dobra książka niemieckiego autora o Hitlerze (niestety nie pamiętam autora) pokazująca jego rys biograficzny z wypowiedziami i analizami ludzi którzy mieli z nim kontakt od szkoły podstawowej.
>Polecam.
Mysle, ze autorem jest Georg Bönisch: A hero in his own mind (Bohater w swoim umysle).
Ostatnio, glosna jest ksiazka o Hitlerze angielskiego historyka Ian Kershaws.
P.S. Swietny watek
02-09-2011 19:19 
 Ocena 1 na 1
kobieta (717 punktów)
(zablokowany)
Uzupelnienie
Do "wielkich" biografow Hitlera zaliczany jest takze Joachim Fest.
Pozdrawiam
Hodża (11172 punktów)
>Jego niezwykłość erudyczna polegała na tym że wcale nie był aktorem, więc jego siła perswazji miała takie duże przebicie ponieważ była zupełnie naturalna.
>Był sobą.
>Tylko wybitni aktorzy potrafią tak grac by porwać widza, on nie musiał.

Za Wikipedią - "większość oratorskich gestów przejął od monachijskiego komika Ferdla Weissa" pl.wikipedia.org/wiki/Adolf_Hitler#Socjotechnika
Sztuka. Sztuka! W służbie władzy, to oklepany temat - ale sztuka jako oręż sensu stricto, to jeszcze czeka na poważne opracowania, jak myślę.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
AdamGr (3037 punktów)
Wikipedia to jak Delfy.
02-09-2011 01:57 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ciekawe to, co napisałeś. Hitler jako aktor przede wszystkim... Ale, choć w świetle tego co się działo podczas II WS dość zasadnie, to jednak mocno pojechałeś po Niemcach. Pamiętaj, że jednak oni byli pierwszymi ofiarami Hitlera (oczywiście mniejszość z nich, ale jednak). Żal po I WS był do pewnego stopnia uzasadniony. Wtedy ani Francuzi, ani Anglicy nie byli wcale lepsi pod względem etycznym. Nawet Hitler do pewnego stopnia naśladował w swoich "nad i podludziach" to, co już wcześniej Anglicy i Francuzi robili w koloniach (których "wielkie, nowe, zjednoczone Niemcy" nie miały - stąd napięcie i przyczyna I WS). Po 39 my, Polacy (oraz Czesi, później też Rosjanie), staliśmy się dla Niemców Hindusami, albo Zulusami Europy. Przed II WS wielu Belgów, Francuzów, Hiszpan, Włochów też miało niezbyt miłe poglądy polityczne. Można by rzec, że lata dwudzieste i trzydzieste obnażyły nędzę etyczną, wspieraną gorliwie przez chrześcijaństwo, u wielu Europejczyków. Niemcy okazali się w tym najbardziej przerażający, ale czy rzeczywiście byli aż tak inni na tle reszty Europejczyków wówczas? A co z Mussolinim, co z Franco i tymi wszystkimi Belgami, Anglikami, Słowakami, Chorwatami, Polakami, którzy nie stali bardzo daleko od Hitlera w sposobie myślenia? W ZSRR też nie było wesoło. Churchill, przywódca Wolnej Europy walczącej z nazizmem, miał zupełnie inną twarz wobec Azjatów (nie mówię o Japończykach). Gdyby wziąc niektóre jego wypowiedzi sprzed 39 roku, to... cóż. Moim zdaniem ta europejska choroba nienawiści wzięła się z kryzysu wartości spowodowanego niemożnością odrzucenia zabobonnej, średniowiecznej religijności pomimo tysięcy faktów, które dawno już obaliły jej podstawy. I WS powinna była nas nauczyć kwestionowania idei Boga i wiązanej z nią nacjonalistycznej idei ojczyzny (dziedzictwo romantyzmu). Stało się odwrotnie, zamiast odrzucić główne źródło nieszczęść, spotęgowano je i mieliśmy II WS.
Hodża (11172 punktów)
>Ciekawe to, co napisałeś. Hitler jako aktor przede wszystkim... Ale, choć w świetle tego co się działo podczas II WS dość zasadnie, to jednak mocno pojechałeś po Niemcach.

Jeśli coś mnie u Niemców niepokoi czy też wzbudza niesmak to jednak pewne wypaczenie gustu - z jednej strony rozmiłowanie w zwalistych, solidnych konstrukcjach, masywnych detalach infrastruktury, która nadal często przypomina jakieś fortyfikacje w wersji "light", z drugiej zaś skłonność do sentymentalno-bajkowego kiczu, landszaft jako ideał piękna, plastikowy jelonek w ogródku jako substytut raju.

>Pamiętaj, że jednak oni byli pierwszymi ofiarami Hitlera (oczywiście mniejszość z nich, ale jednak).

Pamiętam i szczerze - mam wielkie uznanie i podziw dla tych Niemców, którzy starali się pomóc ofiarom wojny po przeciwnej stronie (bywali tacy) nawet, jeśli nie odważyli się położyć głowy pod gilotynę otwarcie wyrażając swój sprzeciw wobec tyranii.

>Żal po I WS był do pewnego stopnia uzasadniony. Wtedy ani Francuzi, ani Anglicy nie byli wcale lepsi pod względem etycznym. Nawet Hitler do pewnego stopnia naśladował w swoich "nad i podludziach" to, co już wcześniej Anglicy i Francuzi robili w koloniach (których "wielkie, nowe, zjednoczone Niemcy" nie miały - stąd napięcie i przyczyna I WS). Po 39 my, Polacy (oraz Czesi, później też Rosjanie), staliśmy się dla Niemców Hindusami, albo Zulusami Europy. Przed II WS wielu Belgów, Francuzów, Hiszpan, Włochów też miało niezbyt miłe poglądy polityczne. Można by rzec, że lata dwudzieste i trzydzieste obnażyły nędzę etyczną, wspieraną gorliwie przez chrześcijaństwo, u wielu Europejczyków.

Warto zauważyć, że okres między pierwszą a drugą wojną odpowiada dokładnie czasowi potrzebnemu na wychowanie nowego pokolenia żołnierzy, które nie przejęło pamięci o okrucieństwie wojny ale zostało zatrute jadem nienawiści i żądzą odwetu, tym łatwiejszą, że wzmacnianą głodowym strachem Wielkiego Kryzysu.

>Niemcy okazali się w tym najbardziej przerażający

To, co w Niemcach przeraża to: systematyczność, dokładność, konsekwencja. Ja wciąż się muszę tego uczyć, oni to mają we krwi

>I WS powinna była nas nauczyć kwestionowania idei Boga i wiązanej z nią nacjonalistycznej idei ojczyzny (dziedzictwo romantyzmu). Stało się odwrotnie, zamiast odrzucić główne źródło nieszczęść, spotęgowano je i mieliśmy II WS.

Czy ja wiem - wojny były zawsze i kościoły przechodziły nad tym do porządku dziennego wręcz klasyfikując tę sferę ludzkiej aktywności jako przejaw ludzkiej ułomności, grzechu, działania szatana. Wydaje mi się, że wojny jednak suma summarum przysparzają wiernych kościołom. To taka dziwna ekonomia, pomimo tysięcy, które straciły wiarę, miliony, które są świadkami cudzej śmierci (tych, którzy przeżywają wojny zawsze jest więcej) i zaznają towarzyszącej temu grozy napełniają kościoły.
Jeśli ktoś chce skutecznie przeciwdziałać wpływom religii i instytucji religijnych, niech walczy o pokój. Pokój i dobrobyt to młot na religie.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
02-09-2011 23:56 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Pamiętam i szczerze - mam wielkie uznanie i podziw dla tych Niemców, którzy starali się pomóc ofiarom wojny po przeciwnej stronie (bywali tacy) nawet, jeśli nie odważyli się położyć głowy pod gilotynę otwarcie wyrażając swój sprzeciw wobec tyranii.


To w sumie wymagało szczególnej odwagi wobec własnych nacjonalistycznych resentymentów, które w ówczesnej Europie były niemal czymś oczywistym.

Cytat:
To, co w Niemcach przeraża to: systematyczność, dokładność, konsekwencja. Ja wciąż się muszę tego uczyć, oni to mają we krwi


To jest cecha narodowego charakteru - ani dobra, ani zła. Zależna od okoliczności.

Cytat:
Jeśli ktoś chce skutecznie przeciwdziałać wpływom religii i instytucji religijnych, niech walczy o pokój. Pokój i dobrobyt to młot na religie.


Prawda. Choć słowo "walczyć" zastąpiłbym jakimś innym. Natomiast to, że wojny nie zniechęcają ludzi do wiary, choć to ona pcha ich do maszynek do mięsa, jest jednym z większych przejawów głupoty naszego gatunku.
02-09-2011 10:35 
 Ocena 3 na 3
plodzien (7378 punktów)
>> Przydałby się też zbiorek "Hitler w czasie modlitwy, medytacji i przy spotkaniach z biskupami" >
> Oglądałem kiedyś kilka akwarel Adolfa w dobrej rozdzielczości , które wyszukałem w sieci. Odczuwalna jest w nich jakaś maligna, neurotyczne napięcie, nieprzezwyciężalna frustracja. >

Być może, że przez odrzucenie tych kiczowatych malowideł przy kwalifikacji Hitlera na Akademię Sztuk Pięknych w Wiedniu - zginęło aż tylu Żydów. W komisji odmawiającej mu prawa wstępu było wielu profesorów tej narodowości i tego im Adi nie darował.
Bo nie ma większego powodu do nienawiści niż zlekceważenie dzieła, które w przekonaniu artystów bez rozsądnego do siebie dystansu - są genialne.
Nie pierwszy to historyczny przykład.
Juliusz Cezar - pojmany kiedyś przez piratów - deklamował im swoje wiersze, które oni wyśmiali.
Po wypłaceniu okupu Cezar natychmiast zorganizował wyprawę, pojmał piratów i stracił - szepnąwszy im wcześniej, że umierają nie za to, iż go pojmali, ale że jego dzieło wyśmiali.

> Podejrzewam, że jego kariera polityczna była w istocie karierą aktora i traktował ją jak sztukę, tak właśnie, przez sztukę wyrażał swoją nienawiść do społeczeństwa (nie wątpię, że darzył pogardą swoich pobratymców), to co robił, było dlań tylko i wyłącznie teatrem. Nie był on ani geniuszem wojny,... >
Nie był. Tracąc czas - niepotrzebnie przenosił wielkie armie przez ogromne tereny ZSRR, bo raz największy wysiłek miał być skoncentrowany na Moskwę, to znów na Leningrad, a to znów na pola naftowe. I taniec tak trwał aż Rosjanie okrzepli.
> ... ani genialnym politykiem. >

No chyba na nasze szczęście. Na jego miejscu, już 23 czerwca wydałbym dekret unieważniający wielką kolektywizację i przywracający rosyjskiemu chłopu ziemię; wziętych do niewoli żołnierzy traktowałbym jak jeńców wojennych a nie jak zakażone bydło, które trzeba likwidować. Hitler mógł wygrać wojnę z Rosją i spełniłaby się refleksja Stalina z początku lipca 41 r: "prz...baliśmy wszystko, co stworzył Lenin"
Włos na łysej głowie się jeży, jak pomyśleć co by było gdyby Hitler był mniejszym głupkiem.
> Natomiast nie zgodzę się z oceną, że "miał charyzmę". To nie to. Był na swój sposób wybitnym aktorem, którego geniusz wyraził się w tym, że na swoje spektakle potrafił ściągnąć miliony i płacić za nie krwią. Może ktoś skłonny do publicystycznych egzaltacji nazwałby to wampiryzmem na skalę imperium, może. >

Upraszczając: żadna tam charyzma, nadzwyczajne zdolności oratorskie czy porywająca osobowość (nawet z bliska trudno było z nim rozmawiać - tak mu z modry "jechało"). Fenomen Hitlera polegał na tym, że mówił to, co ludzie chcieli słyszeć.
Zrozumiałem to oglądając jakimś film, na którym przedstawiono interesujący i wszystko mówiący spektakl.
Goebbels (kulejące i w ogóle przystojne bożyszcze niemieckich kobiet) obdarzał z mównicy obfitą śliną najbliżej stojących. Adolf siedział za stołem obok i (co dla niego niezwyczajne) miał zamkniętą gębę.
I nagle - kiedy Goebbels wytrzeszczając gały z wysiłku - zaczął ryczeć, " rok 1918 nie powtórzy się nigdy" - wąsaty zerwał się gwałtownie; chwycił go za rękę i ryknął do mikrofonu: Jawohl!!!
Nie wiem czy była to "reżyserka", czy "spontana" - ale w tłumie z pewnością zdarzyło się wiele orgazmów i omdleń.
02-09-2011 11:22 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Sądząc po "Pamiętnikach z wojny galijskiej" autorstwa Cezara, to piraci mieli zły gust
02-09-2011 11:39 
 Ocena 1 na 1
plodzien (7378 punktów)
>Sądząc po "Pamiętnikach z wojny galijskiej" autorstwa Cezara, to piraci mieli zły gust >

Nie cytował im prozy tylko wiersze, które się nie zachowały (może je podarł w rzadkim przebłysku samokrytycznego olśnienia.
Małysz świetnie latał, zobaczymy, czy równie świetnie jeździć będzie.
02-09-2011 11:48 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Masz rację, proza to nie to samo co poezja, ale w prozie Cezara widać bardzo przemyślany umiar formalny. Dobra poezja łacińska (ta rzymska, nie neo) jest udana szczególnie dzięki zrównoważeniu formy i swego rodzaju prozatorskości. Spójrz choćby na wiersze Owidiusza. Jeden z największych moim zdaniem poetów ludzkości, a często pisał wiersze prawie jak lapidarną prozę. Oglądałem sobie właśnie obrazki Hitlera. Gdyby namalował je papież Jan Paweł II okrzyknięto by je wspaniałym malarstwem - tak jak dramaty JPII, wiersze JPII, czy "filozofie" JPII. Widziałem sporo pomniejszego malarstwa niemieckiego z lat 10 i 20 XX wieku. Ogólnie Niemcy nie mieli smykałki do tego rodzaju sztuki. To co malował Hitler to nic szczególnego (nie dziwię się odrzuceniu go z wystawy), ale też ciężko to nazwać rażącym kiczem na tle malarstwa innych niemieckich pretendentów do miejsca w galeriach. Nie bronię w żaden sposób tego potwornego człowieka, jedynie staram się odrobinę przytępić podejście polegające na tym, iż jak ktoś był zły, to musiał wyglądać parszywie i wszystko co robił, musiało być parszywe i śmieszne (jak w kreskówkach dla dzieci).
02-09-2011 23:16 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Ogólnie Niemcy nie mieli smykałki do tego rodzaju sztuki. To co malował Hitler to nic szczególnego (nie dziwię się odrzuceniu go z wystawy), ale też ciężko to nazwać rażącym kiczem na tle malarstwa innych niemieckich pretendentów do miejsca w galeriach.

Nie chciałem tytułować wątku "Hitler jako człowiek sztuki", gdyż byłoby to ryzykowne i mogłoby spowodować kilka minusów Niemniej jednak ciekawe jest jakieś tragikomiczne powtórzenie przez historię postaci władców starożytnego Rzymu. Mussolini zdaje się świadomie się kreował na wskrzesiciela tradycji starożytnej, może wierzył w to, że jest inkarnacją Augusta czy Cezara, z pewnością natomiast był ich parodią. Hitler był taką groteskową - nie wiem jak to nazwać, bo słowo "parodia" przywodzi na myśl raczej coś lekkiego, humorystycznego, ale był jakąś ponurą parodią Nerona, z tymi swoim artystycznymi frustracjami, megalomańską żądzą unieśmiertelnienia siebie w dziele architektury i podboju a raczej - zniszczenia.
Ale tu już zbliżam się do tematu (ten kierunek rozważań naprowadziła mnie osoba Alberta Speera) godnego pociągnięcia w osobnym wątku - architektura jako forma władzy nad umysłem.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Tylko pamiętaj, że Neron nie był nawet w 10% takim potworem, jakiego zrobili z niego chrześcijanie. Miał prawdopodobnie pecha do pamięci o sobie. Ciemna i zupełnie bajkowa propaganda chrześcijan splotła się z historykami rzymskimi, którzy byli apologetami nowej dynastii, która powstała po upadku dynastii julijskiej. Hitler i Mussolini z pewnością byli bardziej Jezusowi w swoim myśleniu niż Cezarowi.
02-09-2011 23:28 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>> ... ani genialnym politykiem. >No chyba na nasze szczęście. Na jego miejscu, już 23 czerwca wydałbym dekret unieważniający wielką kolektywizację i przywracający rosyjskiemu chłopu ziemię; wziętych do niewoli żołnierzy traktowałbym jak jeńców wojennych a nie jak zakażone bydło, które trzeba likwidować. Hitler mógł wygrać wojnę z Rosją i spełniłaby się refleksja Stalina z początku lipca 41 r: "prz...baliśmy wszystko, co stworzył Lenin"
>Włos na łysej głowie się jeży, jak pomyśleć co by było gdyby Hitler był mniejszym głupkiem.

Wydaje się czasem, jakby cały naród został przez historię wydany na pastwę kaprysów szaleńca, by mógł do woli się bawić w zabijanie, by mógł się sycić cierpieniem nie znanych sobie, nigdy nie widzianych ludzi, ale o których musiał wiedzieć. W pewnym sensie był rzeczywiście wampirem, musiał odczuwać z tego powodu satysfakcję, on się spełniał w swojej roli zabójcy, dręczyciela i jestem głęboko przekonany, że rzeczywistą jego motywacją nie było zbudowanie czegokolwiek trwałego, żadnej tam tysiącletniej Rzeszy, tylko szał zniszczenia. Zastanawiające jest rzeczywiście to, jak bardzo głupie było postępowanie Niemców wobec Rosjan, ale jedynym dla mnie rozsądnym wytłumaczeniem tego fenomenu jest to, że cały ruch nazistowski był swoistym powstaniem nienawiści, połączeniem się wielu drobnych strumyczków zła w potężną i rwącą rzekę, dla której Hitler jedynie wyrysował ogólny zarys przebiegu, mgliste perspektywy, że w swojej istocie była to orgia milionów frustratów dla której Hitler stał się rzeczywiście "przewodnikiem", wodzirejem w tym danse macabre, który OBY NIGDY JUŻ SIĘ NIE POWTÓRZYŁ.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
maceox (6766 punktów)
kurde, Hodża, Ty to masz fajnie gadane.
plusik ode mnie

Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
Hodża (11172 punktów)
>kurde, Hodża, Ty to masz fajnie gadane.
>plusik ode mnie
Dzięki.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
pawel.nn (14 punktów)
Nie mogę się zgodzić z opinią że Hitler nie miał charyzmy. Jako lider miał wielki wpływ na swoich zwolenników. Oczywiście że robił to tez aktorskimi metodami (jego ćwiczenia przed lustrem) ale cel swój osiągał. Znane są relacje młodych kobiet które na jego widok/dotyk przeżywały jakieś ekstatyczne stany (porównywalne podobno z orgazmem). Czy to było oddziaływanie samego Hitlera czy jego władzy to nie oczywiście nie wiemy.
Zastanawiam się oglądając zdjęcia z faszystowskich imprez (pochodnie, marsze, filmy Leni Riefenstahl świetnie to pokazują) czy żyjąc w tamtych (lata 30.) czasach jako młody człowiek też poddał bym się temu nastrojowi? Pamiętam swoje przeżycia z lat 70.na meczach Polski na stadionie w Chorzowie, na pierwszych przyjazdach papieża do Polski czy też w czasie karnawału Solidarności. To poczucie zbiorowości, wspólnego przeżywania tłumu jest bardzo dziwnym przeżyciem. Trzeba przyznać że komuniści nie umieli wywoływać takich stanów ducha.
I na koniec jeszcze jedno - boję się ludzi z charyzmą (to a propos dzisiejszej Polski).

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365