 |
Przeczytałem zdanie pisarza-" Ton nadają wszy. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-09-2011 12:11 | baszarteg (2319 punktów) | Przeczytałem zdanie pisarza-" Ton nadają wszy. | Przeczytałem zdanie pisarza-" Ton nadają wszy.Wszyscy ci anonimowi krzykacze ,co-niepodobna nie pomyśleć -nawet na forum wybiegają ze strachem ,miotają obelgę i chodu w krzaki" No ale po kolei ,rzecz miała się w maju na lamach "Przekroju" kiedy to wspólnym wysiłkiem cala polska walczyła z kibolami stadionowymi zaś redaktorzy popularnych dzienników za cel swój obrali pomyje jakie wylewają się od lat z internetowych for,bluzgi i cały ten jad w których często wręcz toną popularne portale..Jako że dziennik pisany przez Jerzego Pilcha to często pokłosie ważkich tematów jakimi żyje nasz kraj ,wydarzeń często przesączonych przez charakterystyczna dla tego pisarza percepcje i język ..cóż ,zapewne i tak było tym razem... Pościłbym ów tekst w niepamięć jak wiele innych ,jednak słowa które w nim padły nie dawały mnie spokoju ,cały czas się głowiłem ,do tej pory się głowie gdy moje myśli przypadkiem zbłądzą w stronę ich autora..Zastanawiam się jak to możliwe ze wraca podobna retoryka ,jak to się dzieje że ludzie których nie podobna posadzić o brak wiedzy ,którzy w posługiwaniu słowa są zawodowcami bez mrugnięcia okiem z owa zawodowa lekkością porównują ludzi do wszy..Pisarz tego kalibru co Jerzy Pilch doskonale przecież wie czym jest mowa nienawiści , co porozrzedzała i do czego służyła ,nie bez kozery piszę Michał Głowiński o podobnej retoryce-"Dobitnym przykładem historycznym jest rozwijająca się przez wieki propaganda antysemicka, która w końcu doprowadziła do ideologii hitlerowskiej i została spointowana Holokaustem." Zaraz ,zaraz powiecie pisarzowi przysługują przeróżne taryfy ulgowe związane choćby z jego osobista ekspresja ,literackim temperamentem w końcu Pilch do żaden nazista jeśli było mu niezbędne do życia porównanie ludzi do wszy widocznie miał on swoje powody ,tamtym wreszcie z resztą pewnie się należało ...Rzecz chyba waśnie w tym ,czy mogąc wszystko ,wszystko powinniśmy robić .Zdaje sobie sprawę że Jerzy Pilch z nazizmem czy też innymi ideologiami które "niewinnie"zaczynane od wszo-porównań kończyły się ogólnym wyrzynaniem bliźniego swego ,nic wspólnego nie ma ...pełna zgoda..Nie uważam także aby w swoim dzienniku występował on przeciwko konkretnym ludziom czy grupom ..sama taką sugestie uważałbym za wielce upadlająca dla tego pisarza i jako absurdalną odrzucam ,czy też wreszcie oczywisty rozrzut pomiędzy posługiwaniem się mowa nienawiści a konkretnymi czynami dla których może być ona inspiracją cóż i w tym przypadku brak przełożenia ...O co więc chodzi ...ohh oczywiście zdaje sobie sprawę iż w swoim felietonie Jerzy Pilch piętnuje zjawisko ,że ciska gromy na ludzką małość ,podłość itp Zastanawia mnie tylko metoda którą obrał ,co ją usprawiedliwia ,jakież zło domaga się tak potężnego odporu ..? Czy tych kilku czy kilkudziesięciu internetowych szczekaczy ,(popaprańców i frustratów)jak ich nazywa wartych jest tego aby sięgać po te sprawdzone i otoczone zła sława metody..Przyznam swoją drogą że wymaga to całkiem niezłej umysłowej ekwilibrystyki aby w jednym tekście potępić internetowych popaprańców,internet jako taki oraz znana nam wszystkim toruńska rozgłośnie ,spajając to wszystko samemu klamrą racji bezwzględnych slow poniżających obliczonych na dehumanizacje przeciwników ..nie pojmuje tego ..Być może przesadzam ,może to nic nie znaczy ot moja prywatna burza w szklance wody ,może jednak jest tak że metoda jaka obrał pan Pilch wskazuje jakieś szersze zjawisko ..Przychodzi mnie na myśl wywiad z Wojciech Tochmanem przeprowadzonym przez Katarzynę Janowską w których pyta na lamach "Przekroju" pisarza ,po co jej to wszystko wiedzieć ,po cóż jej te wszystkie okropności które opisał w "W dziś narysujemy śmierć" pytanie kluczowe..Wskazówka może być fakt że w audycjach radiowych nadawanych przez "Wolne Radio i Telewizja Tysiąca Wzgórz"jednym z częstszych porównań i określeń padających pod adresem Tutsi ...były ...wszy właśnie.. Gdybym miał pokosić się o odpowiedz ,cóż być może po to aby piętnaście lat po rzeziach jakie dokonały się w Ruadzie nie dawać nikomu na lamach popularnego pisma możliwości dokonywania takich porównań..i to niezależnie od udaczności autora i jego literackiego temperamentu czy też uznania jakie budzi.. Nie dlatego że do czegoś to wprost prowadzi bo to nie prawda ale dlatego że się po prostu tak nie godzi. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Nie czytałem felietonu. Mam za to skojarzenie, że "wszy", to skrót od "wszyscy", czyli masy.
Pozdrawiam
Miłość bez wzajemności? Wystarczy spojrzeć na pokolenia Polaków i ich afekt do piłki nożnej!
|
|
 | | baszarteg (2319 punktów) | Rzeczywiście patrząc na to w ten sposób ... być może nie była to żadna mowa nienawiści tylko skondensowany ładunek empatyczny ..przy tak gęstym upakowaniu empatii ,to całkiem możliwe ze wcięło i zawieruszyło się kilka literek
|
|
 | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | >Nie czytałem felietonu. Mam za to skojarzenie, że "wszy", to skrót od "wszyscy", czyli masy. Co potwierdza dalsza lektura felietonu: >>" Ton nadają wszy.Wszyscy ci anonimowi krzykacze ,co-niepodobna nie pomyśleć -nawet na forum wybiegają ze strachem ,miotają obelgę i chodu w krzaki"
|
|
1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | > " Ton nadają wszy.Wszyscy ci anonimowi krzykacze...Czy Pilch się ją jąka? > nie bez kozery piszę Michał Głowiński o podobnej retoryce-"Dobitnym przykładem historycznym jest rozwijająca się przez wieki propaganda antysemicka,> która w końcu doprowadziła do ideologii hitlerowskiej i została spointowana Holokaustem."Byłbym ostrożny w tego rodzaju sformułowaniach. Ci, którzy zajmują się słowem, żyją ze słowa, uważają, że to słowo, czy jak kto woli, propaganda, było i jest na początku. Życie jest bardziej skomplikowane, a redukowanie go do jakiegoś jednego elementu jest po prostu bzdurą. > czy mogąc wszystko ,wszystko powinniśmy robić .Powinność z definicji jest ograniczeniem alternatyw (możliwości): możesz a lub b, ale wybierasz a. Z możliwościami jest jednak tak, jak z karabinem: co jakiś czas strzela sam i nie tam, gdzie trzeba. > Nie uważam także aby w swoim dzienniku występował on przeciwko konkretnym ludziom czy grupom...W takim kontekście można by zapytać, to po jaką cholerę w ogóle pisze: jest się zawsze między za a przeciw. > nie dawać nikomu na lamach popularnego pisma możliwości dokonywania takich porównań...Kolejnym krokiem byłoby ograniczenie dla artystów, aby w swych obrazach czy grafikach nie przedstawiali człowieka w metaforach nawiązujących do świata zwierząt czy roślin. Człowiek to zwierzę (ewolucja) rozumne (ciąg dalszy ewolucji), a twórca niech sięga po odpowiadającą mu metaforę (baśń, bajkę, fantastykę): czy to będzie gołąb, sęp, karaluch (Kafka) czy wesz - to już tylko kwestia jego intuicji, wrażliwości czy szaleństwa wreszcie: (A.Kubin)
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | baszarteg (2319 punktów) | > Czy Pilch się ją jąka?Zapewne tylko wtedy gdy górę biorą w nim pozytywne emocje i pragnie wyrazić wszechogarniające poczucie braterstwa z rodzajem ludzkim - wszy!wszy! wszyscy chwyćmy się za ręce ! > Byłbym ostrożny w tego rodzaju sformułowaniach.Staram się być ,mimo że użyłem określonego cytatu ,zaraz potem tłumacze i odżegnuje od przeróżnych brunatnych konotacji z którymi pisarz ,rzecz oczywista nic wspólnego nie ma ,nie oceniam (bo ani nie chce, ani nie mam ku temu kwalifikacji Pilcha z szerszej perspektywy chodzi tylko o ten felieton i zawarte w nim elementy ) > W takim kontekście można by zapytać, to po jaką cholerę w ogóle pisze: jest się zawsze między za a przeciw.To jest jest jak sądzę pytanie kluczowe ,albo inaczej dlaczego zrobił to w ten określony sposób .W swoim komentarzu nie chciałem brnąc w rejony dotyczące granic sztuki ,czy też jej ograniczeń,choć z drugiej strony jest to prosta konsekwencja poruszenia takiego tematu.. Pisząc iż nie występuje on przeciw określonym ludziom chodziło mnie jedynie iż nie zbliża się on do "sztuki"uprawianej przez artystów w rodzaju Andrzeja Żuławskiego z jego sławetnym "Nocnikiem"gdy wspominałem grupy godziłem się z oczywistą konkluzją że kocha on jednako Łemków,Tatarów i Żydów .. Zostawiając jednak przez chwile z boku calą maestrie pisarza mam prawo oceniać jego wywody z dowolnej mi perspektywy ...Być może chodzi mnie o to iż caly jego felieton wydal mnie sie w warstwie logicznej ,prościutkim i dość obłudnym stekiem wyzwisk, ,który po przefiltrowaniu sprowadza się do -"pokazałbym wam chamy ale mam kulturę "z tą drobną różnicą że w tym przypadku artysta jednak, pokazał... Nie trawie i nie rozumiem ślepoty autora(w tym konkretnym przypadku)który chwile potem jak porównał ludzi do wszy ,zaczyna się mętnie rozwodzić o braku kultury i upadku obyczajów na internetowych forach ,toruńskiej rozgłośni a może i tej części galaktyki w ogóle ..
|
|
|  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >chwile potem jak porównał ludzi do wszy ,zaczyna się mętnie rozwodzić o braku kultury i upadku obyczajów na internetowych forach ,toruńskiej rozgłośni...
Problem polega na tym, że tego rodzaju pejoratywne porównania nie pełnią żadnej, albo prawie żadnej funkcji poznawczej. Podobnie jest z porównaniami pozytywnymi. Kiedy prześledzimy dynamikę agresji (np. w ulicznej bijatyce, ale nie tylko), to zwykle zaczyna się od tego rodzaju degradacji przeciwnika w dół: ty świnio, ty ch***, gnoju, itp., po czym następuje atak. (Trudno nazwać kogoś aniołem, po czym walnąć go w mordę). Zdaje się, że autor zamiast analizować, badać, dał ponieść się emocjom, i to tym z niższej półki. Być może przesiąkł przedmiotem opisu.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | 1 na 1 | baszarteg (2319 punktów) | Także sadzę że Pilch nie chciał w swoim felietonie niczego przekazać(niczego zaś na pewno konstruktywnego)Próba zelżenia bliżej nie określonej grupy osób i ulżenia sobie w ten sposób, funkcjonuje co najwyżej jako zwykły wykrzyknik..Nie jest to jednak głos wołającego na puszczy ,zapewne wbrew mniemaniu autora, jest to tylko kolejny akord który zgiełk i dziki rechot puszczy potęguje.
>dał ponieść się emocjom, i to tym z niższej półki.
Pełna zgoda ,można sobie oczywiście zadawać sobie pytanie czy powinniśmy oczekiwać więcej od człowieka tego pokroju , który odrzegnuje się tak soczystym językiem od "wszelkiej maści popaprańców ,frustratów ,rzeki gówna "itp z drugiej strony to także przecież zwykły człowiek .
|
|
|  | | Hodża (11172 punktów) | > Nie trawie i nie rozumiem ślepoty autora(w tym konkretnym przypadku)który chwile potem jak porównał ludzi do wszy ,zaczyna się mętnie rozwodzić o braku kultury i upadku obyczajów na internetowych forach ,toruńskiej rozgłośni a może i tej części galaktyki w ogóle ..Nie pochwalam autora, ale usta literata niejako zostały użyte w roli medialnej armaty, która wystrzeliła wszawą amunicję próbując ugodzić nią internetowych trolli, obawiam się wszelako, że tego typu wypowiedzi zamiast dokonywać mentalnej eksterminacji chamstwa żywią go i karmią, albowiem taka właśnie jest natura tych wrednych skandynawskich hu hu huncwotów. 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | |  | | baszarteg (2319 punktów) | Myślę z resztą że "wszawa amunicja" to na forach a jak się i okazuje w felietonach naturalne tworzywo twórcze pól biedy jeśli chodzi tylko o amunicje którą mierzymy w kierunku ludzi...w takim przypadku nawet najbardziej zacietrzewiony bałwan może się zastanowić ...w przypadku "strzelania" do wszy w zasadzie nie ma tematu ...Do sprowadzania takiego poziomu w dyskusji służyła określona stylistyka co by nie mówić geograficznie i historycznie niestety bardzo nam bliska..Zanim więc jeden czy drugi felietonista wstanie z łózka lewa noga, gotów słowem jak kijem naprawiać świat,niech lepiej policzy do dziesięciu , pójdzie na ryby albo grzyby powalczy na poduszki,przyniesie to o wiele więcej pożytku (moim skromnym zdaniem.)
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Przemek J. (3008 punktów) | Miej litość dla czytelnika i zacznij używać znaków interpunkcyjnych oraz odstępów. Jaka jest rola wielokropka w Twoich wypowiedziach? Wygląda jakby zastępował kropkę.
|
|
| | | | |  | | baszarteg (2319 punktów) | >Jaka jest rola wielokropka w Twoich wypowiedziach.
Prawdopodobnie kończąc każde zdanie jestem zawiedziony że to już koniec, że to już.... pieszcząc czule każdą frazę ... niepotrzebnie przeciągam nieuniknione ....i tak z jednej kropeczki.do.do. a poważnie,dzięki za uwagi ,postaram się je uwzględnić.
|
|
| | | | | |  | | Przemek J. (3008 punktów) | >Prawdopodobnie kończąc każde zdanie jestem zawiedziony...
Zakładam, że raczej była taka forma stylistyczna, a nie dosłowny przekaz. Jeśli jednak to drugie, to jest co najmniej niegrzecznie, wypowiadać się na forum, jeśli nie wie się samemu co i jak chce się napisać.
> niepotrzebnie przeciągam nieuniknione
Właśnie. Upraszczaj i skracaj.
|
|
| | | | | | |  | | baszarteg (2319 punktów) |
> Zakładam, że raczej była taka forma stylistyczna, a nie dosłowny przekazBłędnie zakładasz. > niegrzecznie, wypowiadać się na forum, jeśli nie wie się samemu co i jak chce się napisać. Trzymajmy się grzeczności oboje. > Właśnie. Upraszczaj i skracaj. Może zechce .
|
|
 | 1 na 1 | baszarteg (2319 punktów) | Tak sobie jeszcze pomyślałem że dobrze z tym wątkiem korespondował by fragment znakomitej "Wizji lokalnej" Stanisława Lema ,trochę długie ale jeśli ktoś nie czytał tej świetnej książki ,to urywek ten może stanowić niezła zachętę.
"Mając piętnaście lat dostałem się do obozu zagłady, gdzie ludzi gazowano jak pluskwy. Jakiś czas żyłem, bo Katzmann, drugi zastępca komendanta, wziął mnie, żebym mu sprzątał mieszkanie, a to było w lecie i pastowałem posadzkę bez koszuli, na kolanach, i jemu spodobały się moje plecy. O ile wiem, pragnął on zrobić prezent swej małżonce, która była w Hamburgu, i wymyślił abażur na nocną lampę. Znalazł sobie specjalistę od tatuażu wśród więźniów, bo tam byli nawet znawcy sanskrytu, co zresztą nie miało dla nich praktyczniejszego znaczenia, i zlecił mu wykonanie na mych plecach nastrojowego obrazka. Był to bardzo porządny człowiek, ten tatuażysta, i tatuował mnie tak powoli, jak się tylko dało, chociaż Katzmann go poganiał, bo zbliżał się Geburtstag pani Katzmannowej. Na pasku od spodni karbowałem sobie, ile dni życia jeszcze mi zostało, aż Katzmann dostał list z Hamburga, że jego żona zginęła razem z dziećmi podczas bombardowania. On nie lubił nowych twarzy, a może też chciał sprawdzić, jak postępuje wykończenie tego obrazka, dosyć że ja dalej u niego sprzątałem i widziałem jego rozpacz. O Gott, o Gott, powtarzał, i za cóż mnie spotkało to nieszczęście?! Został urlopowany na pogrzeb, wyjechał i już nie wrócił. Dzięki temu jakoś przeżyłem, bo jego zastępca trzymał mnie na wszelki wypadek w pogotowiu, a nuż Katzmann się znów ożeni, czy coś w tym rodzaju i abażur stanie się znowu aktualny. Tylko oglądał mnie czasem i mówił, że to była bardzo elegancka robota, tego tatuażysty, który już tymczasem poszedł do komina. Szczęście splata się z nieszczęściem w rozmaity sposób, moi panowie. Gdybym tu był osobiście, pokazałbym wam ten obrazek Odtąd zdaje mi się, że ludziom powinien w zupełności wystarczyć brak nieszczęścia. Żeby nikt nie mógł tłuc ludzi jak wszy nad ogniem i mówić, że to jest na przykład wyższa konieczność dziejowa albo że to stanowi jedynie wstępną fazę do przyszłej doskonałości, albo że w ogóle nic się nie dzieje, bo to tylko wroga propaganda. Ja nie chcę urazić tutaj żadnego z panów kasetowych makietów, ja do nikogo nie piję, bo ja w ogóle nie piję, ale moc krwi przelano właśnie wskutek rozmaitych rodzajów filozofii. Przecież to filozofowie wykryli, że nie jest tak, jak się zdaje, tylko inaczej, i ciekawa rzecz, konsekwencje systemów humanitarnych były właściwie żadne, natomiast tych drugich, w rodzaju Nietzscheańskiego, były koszmarne, a nawet udało się przerobić nakazy miłości bliźniego oraz dyrektywę zbudowania raju na ziemi w dość masowe groby. Każdy filozof powie naturalnie, że te przeróbki nie miały nic wspólnego z filozofią, ale ja się z tym nie zgadzam. Miały, i to wiele. Można by te przeróbki nazw określić całkiem inaczej też, bo wszystko można całkiem inaczej nazwać, i nieszczęście rozumu tkwi właśnie w tym, że można. Można dowodzić, że zwyczajna wolność to po prostu nic nie jest, w przeciwieństwie do prawdziwej wolności, więc gdy tamtą zwyczajną odebrać, powstaje ogólna korzyść. Kto wymyślał takie przeróbki? Przykro rzec, ale filozofowie. Zdaje mi się, że skoro uratowałem moją skórę przed abażurem, ni mam prawa udawać, że tego nie było. Teraz piszą o tym z zgrozą i skruchą, zwłaszcza w Niemczech, bo tam jest najdemokratyczniejsza demokracja Europy. Teraz, natomiast uprzednio był faszyzm. Że to była czarna godzina dziejów i drugiej takiej nie będzie. Ale przecież wciąż jest ta czarne godzina. Wciąż jest. Serce się przewraca w człowieku, który wierzył w dekolonializację i czyta teraz, że czarni upuścili czarnym więcej krwi niż przedtem biali. Uważam więc, że pewnych rzeczy nie wolno robić w imię żadnych innych rzeczy. Żadnych! Ani dobrych, ani złych, ani szczytnych, ani racji stanu, oni dobra powszechnego za parędziesiąt lat, bo wyargumentować można wszystko. Po co zaraz idealny stan? Czy nie lepiej, kiedy nikt nie może zrobić z nikogo abażura do lampy?"
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|