 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-10-2011 17:00 | Sylwek (15472 punktów) | Biophilia
12 na 12 | Na Racjonaliście już parę razy miały miejsce wątki dotyczące kwestii muzyki o "racjonalnym" charakterze, tudzież inspirowanej nauką. Tak się składa, że pojutrze będzie miała oficjalną premierę płyta Björk Biophilia, która pod wieloma względami, przynajmniej w obszarze szeroko rozumianej muzyki popularnej jest najbardziej ambitnym i udanym przedsięwzięciem mającym na celu połączyć w jedno sztukę, technologię, naukę i naturę (tak, wiem, że brzmi to tak napuszenie, iż mogłoby się wydawać, że musi się nie udać). Płyta ukazuje się w poniedziałek, ale już jest dostępna do kupienia w iTunes, zaś od kilku dni za darmo można jej słuchać na stronie NPR. Biophilia to jednak nie tylko ciekawy przykład muzyki o oryginalnych inspiracjach - to także zupełnie nowy model artystycznej ekspresji i biznesu jednocześnie. Bo album to tylko jeden element znacznie większej układanki: cyklu koncertów-pokazów edukacyjnych, w trakcie których prowadzone są warsztaty muzykologiczne dla młodzieży, zaś same koncerty wykorzystują szereg specjalnych instrumentów (gamelesta czyli połączenie czelesty gamelanu, generatory Tesli jako instrumenty basowe czy grawitacyjne wahadła-harfy etc...). Wreszcie, Biophilia to także aplikacja na wielodotykowe tablety i telefony (czytaj: iPady, iPhony i iPody), w której poszczególne piosenki przeobrażają się w multimedialne i interaktywne formy, pozwalajace eksplorować i zmieniać strukturę piosenek w sposób zupełnie wcześniej szeroko niedostępny. Na koniec - strona internetowa artystki przeobraziła się w interaktywną galaktykę zawierającą dodatkowe zasoby. Intro do aplikacji nagrał sam David Attenborough, można je obejrzeć i posłuchać tutaj. Płyta zbiera zasadniczo niemal same entuzjastyczne recenzje. Mnie jako fanowi Björko podobała się od lat, ale szczerze mówiąc nie sądziłem, że doczekam się takich piosenek: Like a virus needs a body As soft tissue feeds on blood Some day I'll find you, the urge is here Ooo-ooo-ooo-oooh Ooo-ooo-ooo-oooh
Like a mushroom on a tree trunk As the protein transmutates I knock on your skin, and I am in Ooo-ooo-ooo-oooh Ooo-ooo-ooo-oooh
The perfect match, you and me I adapt, contagious You open up, say welcome Like a flame that seeks explosives As gunpowder needs a war I feast inside you, my host is you Ooo-ooo-ooo-oooh Ooo-ooo-ooo-oooh
The perfect match, you and I You fail to resist My crystalline charm, you do Like a virus, patient hunter I'm waiting for you, I'm starving for you Ooo-ooo-ooo-oooh Ooo-ooo-ooo-oooh
My sweet adversary My sweet adversary My sweet adversaryPomyślałem sobie, że może niektórych to zainteresuje  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | > Na Racjonaliście już parę razy miały miejsce wątki dotyczące kwestii muzyki o "racjonalnym"> charakterze, tudzież inspirowanej nauką. Tak się składa, że pojutrze będzie miała oficjalną premierę> płyta Björk Biophilia, która pod wieloma względami, przynajmniej w obszarze> szeroko rozumianej muzyki popularnej jest najbardziej ambitnym i udanym przedsięwzięciem mającym na> celu połączyć w jedno sztukę, technologię, naukę i naturę (tak, wiem, że brzmi to tak napuszenie, iż> mogłoby się wydawać, że musi się nie udać).Dziekuje za linki, Bjork nieustannie na dobrym poziomie, oby tylko taka byla szeroko rozumiana muzyka popularna
|
|
 | | Sylwek (15472 punktów) |
> Dziekuje za linki, Bjork nieustannie na dobrym poziomie, oby tylko taka byla szeroko rozumiana muzyka popularna  hi hi, obawiam się, że jak zwykle nie znajdzie zbyt wielu udanych naśladowców
|
|
| Marcuch (664 punktów) | > Biophilia, która pod wieloma względami, przynajmniej w obszarze >szeroko rozumianej muzyki popularnej jest najbardziej ambitnym i udanym przedsięwzięciem mającym na >celu połączyć w jedno sztukę, technologię, naukę i naturę (tak, wiem, że brzmi to tak napuszenie, iż >mogłoby się wydawać, że musi się nie udać).
To brzmi nie tylko strasznie ale i wtórnie. Próbuje się dowartościować muzykę okraszając ją jakąś aurą nowoczesności i technicyzacji. Jeżeli nie wystarczy słuchać, tylko trzeba się dodatkowo jarać technologią aby uzyskać estetyczną satysfakcję, to znak, że muzyka się zdegenerowała i jest niepełnowartościowa.
Słuchałem "Crystalline" i musze stwierdzić, że ekipa się nieco starzeje, tzn. tkwi w jakimś zastoju stylistycznym od paru lat. Ale jest pewnie z dziesięć milionów fanów, którym to akurat odpowiada.
|
|
 | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >To brzmi nie tylko strasznie Ani fani ani krytycy się nie zgodzą (na metacritic płyta ma status "universal acclaim" z rankingiem 80/100)
>ale i wtórnie.
Tja.
>Próbuje się dowartościować muzykę okraszając ją jakąś aurą nowoczesności i technicyzacji.
Ciekawą cechą Biophilii jest, ze może i funkcjonuje jako zupełnie autonomiczny album. Ale jako wartosc dodaną jest reszta rzeczy. Mają one swoje założenia i cele.
Pisząc o "aurze technicyzacji" pokazujesz, ze prawdopodobnie w ogóle się nie zainteresowałeś czym ma być Biophilia jako całość i zajmujesz się krytyką własnych projekcji.Nie ma w tym nic złego, to jest jednak dosc jałowe.
>Jeżeli nie wystarczy słuchać, tylko trzeba się dodatkowo jarać technologią aby uzyskać estetyczną satysfakcję, to znak, że muzyka się zdegenerowała i jest niepełnowartościowa.
Masz dość anachroniczne i europocentryczne oraz elitystyczne pojęcie o muzyce.
Jest to coś estetycznie limitującego (oraz, od strony etnograficznej i muzykologicznej - zupełnie dziś nie do utrzymania). W rzeczywistości muzyka prawie nigdy i nigdzie nie służy "do słuchania". Oprzytomniej.
>Słuchałem "Crystalline" i musze stwierdzić, że ekipa się nieco starzeje
Ekipa?
>tzn. tkwi w jakimś zastoju stylistycznym od paru lat.
Tak, że pod względem muzycznym Biophilia nie odkrywa niczego (dla Bjork) nowego to akurat nie tylko ty zauważyłeś. Ale piosenki są pięknie oryginalnie skomponowane (jak zawsze) - zaś ich znaczenie wybiega poza nie sam ze względu na osadzenie w strukturze całości - ostatecznie to album koncepcyjny. Zaś koncepcja ta jest dość nowatorska.
>Ale jest pewnie z dziesięć milionów fanów, którym to akurat odpowiada.
Tani chwyt. Biophilia raczej nie ma żadnych cech dzieła obliczonego na poklask (zaś jej status finansowy jest mocno problematyczny i ma charakter ryzykownego eksperymentu z nikłymi widokami na liczący się zarobek).
Oczywiście, to nie zmienia faktu, że twoja wypowiedź zachowuje ważność gdy sprowadzić ją do "Mnie się nie podoba" - gust nie podlega dyskusji. >
|
|
|  | | Marcuch (664 punktów) | > >To brzmi nie tylko strasznie> Ani fani ani krytycy się nie zgodzą (na metacritic płyta ma status "universal acclaim" z rankingiem 80/100)Gdyby w estetyce panowała demokracja pozostalibyśmy przy skórzanych bębnach z towarzyszeniem śpiewu i fujarki. To śmieszne cytować statystyki na poparcie jakiejś wartości muzycznej. I to dzieła, które dopiero wchodzi na rynek. > Pisząc o "aurze technicyzacji" pokazujesz, ze prawdopodobnie w ogóle się nie zainteresowałeś czym ma być Biophilia jako całość i zajmujesz się krytyką własnych projekcji.Tak mi się skojarzyło, skoro Biophilia ma być, cytuję: > >przedsięwzięciem mającym na celu połączyć w jedno sztukę, technologię, naukę i naturę (...)Zbiera mi się na niestrawność. Przed każdą wystawą sztuki multimedialnej, kurator musi postraszyć, że to wszystko dzięki nowoczesnej technologii. I jest już malarstwo technologiczne i scenariusze pisane ze wspomaganiem komputera i programy do wspomagania kompozycji i interaktywność itd. I jest to takie artystycznie "wspaniałe", że nowoczesna technologia. Więc jeśli teraz zapowiadasz płytę z muzyką (a może źle zrozumiałem?) wymieniając jej powiązania z technologią zamiast wspomnieć conieco o walorach dźwiękowych, to ciągle jemy ten sam niedobry kisiel. Fajnie, że warsztaty, że aplikacje itd., ale tego nie widziałem, więc nie komentuję, pewnie u nas nic z tego nie będzie. Chodzi mi wyłącznie o muzykę, której trochę liznąłem i nie powaliła mnie, chociaż lubię niektóre stare piosenki tej pani. > Masz dość anachroniczne i europocentryczne oraz elitystyczne pojęcie o muzyce.Elitarystyczne na pewno, anachroniczne - nie wiem, ale czemu "europocentryczne", do kata? Bo nie łykam gamelanowo-czelestowego dziwoląga? > Jest to coś estetycznie limitującego (oraz, od strony etnograficznej i muzykologicznej - zupełnie dziś nie do utrzymania). W rzeczywistości muzyka prawie nigdy i nigdzie nie służy "do słuchania". Oprzytomniej."Prawie" czyni wielką różnicę, znam setki utworów wyłącznie do słuchania. Fonografia uczy słuchać. Tylko dzisiaj coraz mniej ludzi potrafi ograniczyć się do czystego słuchania - bo albo muzyka jest zbyt uboga i nie zapełnia im głowy, albo nie potrafią wyłapać uchem całego jej bogactwa. Jest to brak wychowania w kulturze muzycznej, pokłosie wycofania muzyki z liceów, inwazji sztuk wizualnych i demokracji estetycznej za pośrednictwem Internetu. Ale będzie walczyć z tym Kino Dźwięku. > >Słuchałem "Crystalline" i musze stwierdzić, że ekipa się nieco starzeje> Ekipa?No przecież pani Björk Guðmundsdóttir nie wykonuje wszystkich elementów ani jednego swojego utworu (chyba, że śpiewa a capella). Ale my mamy znać tylko markę i wiedzieć, że nowoczesna technologia, natomiast nazwiska współwykonawców, muzyków, którzy duszę przelewają itd., nie są istotne, tak to jest biznesowo pomyślane.
|
|
| |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Gdyby w estetyce panowała demokracja pozostalibyśmy przy skórzanych bębnach z towarzyszeniem śpiewu i fujarki. To śmieszne cytować statystyki na poparcie jakiejś wartości muzycznej. I to dzieła, które dopiero wchodzi na rynek.
Jakiś czas temu Kuhn uzdrowił filozofię nauki z wiary, że w nauce chodzi tylko o Prawdę, ciekawe kiedy do wszystkich teoretyków estetyki dotrze, że w ich dziedzinie też nie chodzi tylko o Piękno.
Co do statystyki: na twoje "nie podoba mi się" mogłem oczywiście ograniczyć się do "mnie się podoba" tyko taka wymiana zdań ma trochę bezsensowny charakter. Nie zauważyłeś chyba, że "statystyka" dotyczyła recepcji krytycznej, nie wyników sprzedaży czy czego tam...
Tak, wiem, że w perspektywie czasu sąd może się odwrócić - ale na chwilę obecną mamy nasze subiektywne odczucia oraz pewien konsensus krytyczny. Tylko tyle.
>>>przedsięwzięciem mającym na celu połączyć w jedno sztukę, technologię, naukę i naturę (...) >Zbiera mi się na niestrawność. Przed każdą wystawą sztuki multimedialnej, kurator musi postraszyć, że to wszystko dzięki nowoczesnej technologii.
Gdybyś poczytał jakie były motywacje Biophilii dowiedziałbyś się, że dotyczą one właściwej dla pewnych sfer popu supozycji, jakoby muzyka elektroniczna była inherentnie pozbawiona "duszy".
Dlatego twoja uwaga:
>Więc jeśli teraz zapowiadasz płytę z muzyką (a może źle zrozumiałem?) wymieniając jej powiązania z technologią zamiast wspomnieć conieco o walorach dźwiękowych, to ciągle jemy ten sam niedobry kisiel.
...nie ma sensu. Że muzyka od Bjork jest naładowana technologią - to oczywiste. Teraz jej "technologiczność" jest postulatem - nie tyle dotyczącym estetyki (bo tu się niewiele zmieniło) co swoistej muzycznej aksjologii.
>Fajnie, że warsztaty, że aplikacje itd., ale tego nie widziałem, więc nie komentuję, pewnie u nas nic z tego nie będzie. Chodzi mi wyłącznie o muzykę, której trochę liznąłem i nie powaliła mnie, chociaż lubię niektóre stare piosenki tej pani.
Jak mówiłem, jeśłi chodzi o aspekt lubię/nie lubię, to de gustibus...
>Elitarystyczne na pewno, anachroniczne - nie wiem, ale czemu "europocentryczne", do kata? Bo nie łykam gamelanowo-czelestowego dziwoląga?
Ponieważ powstało ono w XIX wieku w Europie w określonych grupach społecznych. Dodatkowo, wydajesz się być przeświadczony o jakowejś "uniwersalności" składających się na to podejście wartości i założeń. To właśnie ich komponent będący swoistym kulturowym szowinizmem (który, nawiasem mówiąc, wypłynął tez jaskrawo przy uwagach o fujarkach na samym poczatku).
>"Prawie" czyni wielką różnicę, znam setki utworów wyłącznie do słuchania.
Tak, i super. Problemem jest, gdy z jakiegoś dziwnego powodu (no dobra, nie jest on dziwny - jest szalenie zwyczajny, ten wywodzący się z XIX wiecznej recepcji muzyki klasycznej europocentryzm muzycznej estetyki).
> Jest to brak wychowania w kulturze muzycznej, pokłosie wycofania muzyki z liceów,
Musiałem zapomnieć koszmar szkolnej edukacji muzycznej, by w ogóle zyskać możliwość czerpania przyjemności ze słuchania muzyki poważnej. Sądzę, że zupełnie chybiłeś - edukacja muzyczna nigdy nie uczyła słuchania muzyki a zazwyczaj czegoś co w najlepszym razie było bezmyślnie serwowaną historią wąskiego wycinak muzyki (czyli europejskiej tradycji klasycznej) - ze szkodą dla odbioru muzyki w ogóle (oraz efektem ubocznym - zrażaniem ogromnej rzeszy ludzi do wspomnianej tradycji europejskiej - nie przypadkiem "klasyka" ma opinię "dziadkowego nudziarstwa").
>No przecież pani Björk Guðmundsdóttir nie wykonuje wszystkich elementów ani jednego swojego utworu (chyba, że śpiewa a capella).
No, ale jest jedynym twórca odpowiedzialnym za ich artystyczny kształt, jedynym, który pracował nad wszystkimi piosenkami, wreszcie, na gruncie bardziej technicznym - nie tylko wykonawca ale i kompozytorem (a akurat w przypadku Biofilii, z powodu, iż wiele instrumentów było interfejsami midi - jest de facto kompozytorem/wykonawcą partii instrumentalnych, jednym z "osiągnięć" Biofilii było stworzenie instrumentów elektronicznych elastycznie reagujących na instrukcje wydawane za pomocą zmiennych, wielodotykowych interfejsów).
>Ale my mamy znać tylko markę i wiedzieć, że nowoczesna technologia, natomiast nazwiska współwykonawców, muzyków, którzy duszę przelewają itd., nie są istotne, tak to jest biznesowo pomyślane.
Ależ są, są wyraźnie wyeksponowane przy każdej piosence, na płycie, w aplikacjach.
Pozdrawiam.
|
|
| | |  | | Marcuch (664 punktów) | >Jakiś czas temu Kuhn uzdrowił filozofię nauki z wiary, że w nauce chodzi tylko o Prawdę, ciekawe kiedy do wszystkich teoretyków estetyki dotrze, że w ich dziedzinie też nie chodzi tylko o Piękno. Wydaje mi się, że miało to miejsce pod koniec XIX wieku, więc trochę przegapiłeś.
>Co do statystyki: na twoje "nie podoba mi się" mogłem oczywiście ograniczyć się do "mnie się podoba" tyko taka wymiana zdań ma trochę bezsensowny charakter.
Bezsensowny, dopóki nie zacznie się sensownie argumentować, odwołując się do wspólnie uznawanych wartości. Np. ja wiem, dlaczego wartość "Crystalline" jest niższa od przeciętnej: brzmienia są stare, formy oklepane, teledysk Gondry'ego nudny, stylistycznie nieświeży. 10 lat temu mogłoby się to podobać. A nikt (no może prócz misia koala) nie lubi dostawać na powrót czegoś, co już pięć razy skonsumował.
>Że muzyka od Bjork jest naładowana technologią - to oczywiste. Teraz jej "technologiczność" jest postulatem - nie tyle dotyczącym estetyki (bo tu się niewiele zmieniło) co swoistej muzycznej aksjologii.
A to rozwiń, bo to jakieś mętne jest dla mnie... Że technologią można naładować proces produkcji muzyki, to wiem. Natomiast żadna muzyka sama w sobie nie jest bardziej lub mniej "technologiczna". Chyba, że umownie: kiedy posługuje się "technicznymi" odgłosami, co też Bjork zaliczała swego czasu. No ale technika, mechanika przemysłowa zawsze grała rolę u niej jakiegoś "czarnego charakteru". Coś się zmieniło?
>> Jest to brak wychowania w kulturze muzycznej, pokłosie wycofania muzyki z liceów, >Musiałem zapomnieć koszmar szkolnej edukacji muzycznej, by w ogóle zyskać możliwość czerpania przyjemności ze słuchania muzyki poważnej. Sądzę, że zupełnie chybiłeś - edukacja muzyczna nigdy nie uczyła słuchania muzyki a zazwyczaj czegoś co w najlepszym razie było bezmyślnie serwowaną historią wąskiego wycinak muzyki
Pewnie zawsze chciałeś, żeby wycinek ten był szerszy i żeby było więcej lekcji, hehe. Widocznie miałeś edukację historyczną zamiast muzycznej. Ja mówię o braku wychowania w muzyce, nie o twoich traumach. Miałem w liceum chórek, graliśmy też na flecie i uważam, że to było dobre. A brak wychowania doprowadza np. do tego, że młodzież nie umie śpiewać ani grać na niczym, nie czuje formy, nie wie kiedy klaskać, słucha totalnego szajsu i nie zna kryteriów oceny muzycznej, przez co zastępuje je kryteriami quasi-racjonalnymi, technologicznymi. Ale przynajmniej zawzięcie głosuje w internecie i wystawia oceny.
W Polsce, wśród nie-muzyków, nie ma nawet subkultury młodzieżowej skupionej wokół muzyki klasycznej, co jest w moim odczuciu kompletną wsią! Ale to tak na marginesie, myślę, że muzyka musi wrócić do szkół.
>>Ale my mamy znać tylko markę i wiedzieć, że nowoczesna technologia, natomiast nazwiska współwykonawców, muzyków, którzy duszę przelewają itd., nie są istotne, tak to jest biznesowo pomyślane. >Ależ są, są wyraźnie wyeksponowane przy każdej piosence, na płycie, w aplikacjach. No to właśnie o tych ludziach mówię pod hasłem "ekipa".
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|