 |
Polska pobojowiskiem Europy? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-08-2014 12:22 | Hodża (11172 punktów) | Polska pobojowiskiem Europy?
8 na 8 | Prof. Stanisław Bieleń (UW) w rozmowie z Onetem wyraził zaniepokojenie, że w razie konfliktu zbrojnego z Rosją Polska znowu stanie się pobojowiskiem Europy. Uważam, że jest to wart przemyślenia głos w dyskusji o obecnej sytuacji. Założenie, że obecność wojsk i instalacji wojskowych USA z automatu daje nam gwarancje bezpieczeństwa nie uwzględnia takiej możliwości, że konflikt jądrowy może (chociaż to mało prawdopodobne) mieć charakter lokalny. Sądzę, że nawet biorąc pod uwagę imperialną politykę naszego wschodniego sąsiada, politycy nasi muszą uwzględnić również i taką możliwość a już na pewno nie dopuścić do tego, by terytorium naszego kraju stało się obszarem frontowym. Oczywiście, są jeszcze względy powiedzmy "honorowe", które praktycznie uniemożliwiają naszej klasie politycznej podejmowanie tej kwestii w otwarty sposób. Najgorszą rzeczą jednak byłoby pozwolenie na to, by myślenie wpadło w koleiny schematu, że jakakolwiek ostrożność w obecnej sytuacji jest wyrazem opcji prorosyjskiej. Nie. Niech się nauczą wreszcie nasi rządzący myśleć w kategoriach interesu narodowego a nie sienkiewiczowskich i romantycznych mitów. Dość już Chrystusa narodów. Cytat:"Postrzeganie Rosji wyłącznie jako państwa wrogiego i agresywnego przez pryzmat konfliktu ukraińskiego jest największym błędem percepcyjnym polityki zagranicznej Polski" - pisze dla Onetu prof. Stanisław Bieleń z Uniwersytetu Warszawskiego. Politolog przekonuje też, że uległość naszego kraju względem USA "w razie konfliktu globalnego uczyni z Polski pobojowisko, jakim była w dwu wojnach światowych". Cytat:"Doszło do absurdalnej sytuacji już nie tylko w sensie psychologicznym, ale i praktycznym. Nic bowiem, co zrobi Rosja, nie zasługuje na zrozumienie i niczego, co zrobi Ukraina, nie wolno krytykować. Na diagnozę sytuacji największy wpływ mają kręgi generalskie, które kreują atmosferę rosnącego napięcia i konieczność wzmacniania potencjału obronnego" - czytamy.
Politologa zastanawia też "brak społecznego sprzeciwu wobec militaryzacji budżetu państwa" i "brak protestów przeciw budowie na terenie Polski obcych baz wojskowych". "Tak jakby suwerenność terytorialna nie miała już żadnego znaczenia, jakby lekcje niedawnej historii niczego Polaków nie nauczyły" - stwierdza. wiadomosci(*)ukrainie-za-wszelka-cene/ezpkq | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 | Arminius (25555 punktów) | metoda na batiara | "Doszło do absurdalnej sytuacji już nie tylko w sensie psychologicznym, ale i praktycznym. Nic bowiem, co zrobi Rosja, nie zasługuje na zrozumienie..."
Szkoda, iż profesor nie wymienił tych sytuacji, które stwarza Rosja, "a które zasługują na zrozumienie".
"Sądzę, że nawet biorąc pod uwagę imperialną politykę naszego wschodniego sąsiada, politycy nasi muszą uwzględnić również i taką możliwość a już na pewno nie dopuścić do tego, by terytorium naszego kraju stało się obszarem frontowym".
Uwaga jak najbardziej słuszna. A najlepiej jest to osiągnąć poprzez odpychanie od swojego terytorium batiara który stwarza problemy. Konstrukcja "kordonu sanitarnego" składającego się z państw niezlaeżnych lub nie do końca zależnych od owego prychającego bakcylami batiara jest jedną z metod osiągania tego celu. I broń boże nie należy uciekać sie do zatęchłych mesjanizmów. Prosta logika podpowiada, iż od awanturnika należy się odizolować, poprzez popieranie na gruncie POLITYCZNYM I EKONOMICZNYM tych podmiotów, które zapewniają ową kwarantannę. Przecież nikt nie przewiduje (nawet Ukraińcy) udziałów jednostek polskich w walkach o Donieck.
|
|
 | 4 na 6 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Odp: metoda na batiara |
Pan profesor jedynie powtarza jak papuga główne myśli rosyjskiej propagandy i doktryny zastraszania, w której grozi się nieustannie Polsce i innym bliskim sąsiadom Rosji, którzy prowadzą politykę nie po myśli Kremla, totalnym zniszczeniem. Takie to odkrywcze, oryginalne, świeże? Prawda jest taka, że wojna będzie tym mniej prawdopodobna, im Polska i jej sojusznicy będą silniejsi. Nie warto więc się oglądać na to, co zrobi Kreml, bo Kreml zrobi co zechce, nie pytając nikogo o zdanie, niezależnie od tego, jak prosto Polska będzie Rosji trzymała paluszek. Warto jednak zrobić wszystko, żeby Kreml dwa razy się zastanowił, zanim podejmie w sprawie polski jakiekolwiek wrogie działanie. To wahanie Kremla, ten czas, który jest w tym wahaniu i który daje potencjalnym przeciwnikom Polski szansę na dokonanie chłodnego rachunku zysków i strat, może być cenniejszy dla Polski niż paraliżujący ją strach.
Polska nie jest zresztą jedynym krajem, któremu grozi zostanie pobojowiskiem. Niedawno rosyjskie bombowce strategiczne, zdolne do przenoszenia ładunków jądrowych, zostały przechwycone w czasie treningu nalotu na Holandię. Na cel rosyjskiej broni atomowej wyznaczono też Sztokholm i wiele innych stolic i metropolii, choć nic mi nie wiadomo o tym, by Holandia czy Szwecja prowadziły w stosunku do Rosji konfrontacyjną politykę.
To powinno dawać Europie do myślenia, ale nie byłoby rozsądne, gdyby to myślenie polegało głównie na tym, by znaleźć najlepszy sposób jak maksymalnie się osłabić, żeby tylko nie drażnić Rosji.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
|  | 4 na 4 | qerfy (677 punktów) | >Pan profesor jedynie powtarza jak papuga główne myśli rosyjskiej propagandy i doktryny zastraszania, w której grozi się nieustannie Polsce i innym bliskim sąsiadom Rosji, którzy prowadzą politykę nie po myśli Kremla, totalnym zniszczeniem.
Czy własne opinie polityczne mogą być nieskażone propagandą? I na czym je oprzeć?
>Prawda jest taka, że wojna będzie tym mniej prawdopodobna, im Polska i jej sojusznicy będą silniejsi
Ile warte są sojusze? Na przykład przed drugą wojną światową także mieliśmy sojuszników, i co z tego? Nie twierdzę, że sojusze nie mają znaczenia, ale czym się różnią dzisiejsze stosunki Polski ze swoimi sojusznikami od tych z przed drugiej wojny światowej? Z tamtych nic nie wynikało, natomiast w obecnych pokładamy jakieś nadzieje. Zdaje się, że sam minister obrony narodowej powiedział, cytuję "Polsko-amerykański sojusz jest nic niewarty. Bullshit kompletny". Facet chyba wie więcej w temacie niż np. ja czy ty. Przecież siedzi w stosunkach międzynarodowych.
Kolejna sprawa. Czy Polska będzie silniejsza dzięki amerykańskim instalacjom wojskowym? Jakim cudem skoro amerykańskie instalacje wojskowe będą nadzorowane przez USA, a więc w zamyśle mają przede wszystkim łapać pociski wycelowane w amerykańską ziemię.
>Nie warto więc się oglądać na to, co zrobi Kreml, bo Kreml zrobi co zechce, nie pytając nikogo o zdanie, niezależnie od tego, jak prosto Polska będzie Rosji trzymała paluszek.
Tu pewnie masz racje.
>Warto jednak zrobić wszystko, żeby Kreml dwa razy się zastanowił, zanim podejmie w sprawie polski jakiekolwiek wrogie działanie.
Wydaje mi się, że w razie duże konfliktu nikt nam w niczym nie pomoże, aczkolwiek z drugiej strony narzuca mi się myśl, że zachód będzie zabezpieczał swoje korporacyjne interesy w Polsce.
>To powinno dawać Europie do myślenia, ale nie byłoby rozsądne, gdyby to myślenie polegało głównie na tym, by znaleźć najlepszy sposób jak maksymalnie się osłabić, żeby tylko nie drażnić Rosji.
Gdyby miał wyrazić w jednym zdaniu swoje wątpliwości to powiedziałbym, że nie jestem przekonany do równania sojusze=siła.
"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
|
|
| |  | 1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
> Czy własne opinie polityczne mogą być nieskażone propagandą? I na czym je oprzeć?Na Wiedzy. youtu.be/LkTOmC34mr0?t=28m53s > Ile warte są sojusze?Tyle ile są warte. Ale zawsze trzeba się starać być w najsilniejszym obozie, bo wtedy szanse na realizowanie swoich interesów są największe. > Na przykład przed drugą wojną światową także mieliśmy sojuszników, i co z tego?Mieliśmy ich także w czasie wojny, i po wojnie. Tylko że te sojusze nie zawsze układały się po myśli Polaków i bardzo często nie pozwalały na ziszczenie się polskich zamierzeń. Nie były to sojusze idealne, czasami nawet nie były dobrowolne. Cóż, marzenia nie zawsze się spełniają. Dziś mamy o wiele pewniejszych sojuszników, a nawet - co ważniejsze - partnerów w interesach. Nie oznacza to, że Polska może tym zapleczem szafować poprzez realizowanie szaleńczych ułańskich fantazji, ale może nim umiejętnie i z umiarem rozgrywać. > Kolejna sprawa. Czy Polska będzie silniejsza dzięki amerykańskim instalacjom wojskowym? Jakim cudem skoro amerykańskie instalacje wojskowe będą nadzorowane przez USA, a więc w zamyśle mają przede wszystkim łapać pociski wycelowane w amerykańską ziemię.Ale dzięki takim instalacjom silniejsze będą Zachód i NATO. Polska, obiektywnie rzecz biorąc, jest słaba, nawet więcej - jest nieproporcjonalnie słaba w stosunku do swojej powierzchni i liczby ludności. Mimo tej słabości - stoi Kremlowi ością w gardle, co oznacza, że polityka "bądź słabym za wszelką cenę, żeby nie drażnić Putina" nie działa. Przy okazji warto zwrócić uwagę, że od początku kryzysu ukraińskiego polski rząd dokłada wielu starań, by nie drażnić Rosji. Przecież jakiś czas temu premier Tusk osobiście ostrzegał, choć w bardzo wyważonym tonie, o groźbie rosyjskich prowokacji i wzywał do zachowania zimnej krwi. W tym samym czasie rosyjska propaganda, włącznie z publikatorami zależnymi bezpośrednio od rosyjskiego rządu, wylała na Polskę i kraje bałtyckie całe wiadra pomyj. To nie Polska jest tu agresorem i Polacy nie powinni bezrefleksyjnie pozwalać rosyjskiemu reżimowi na przyprawianie sobie gęby prowokatorów. Służy to bowiem jednemu celowi kremlowskich socjotechników - upokorzeniu i poniżeniu Polaków w ich własnych oczach, co nie jest trudne, bo ciągle mamy wiele kompleksów. > Wydaje mi się, że w razie duże konfliktu nikt nam w niczym nie pomoże, aczkolwiek z drugiej strony narzuca mi się myśl, że zachód będzie zabezpieczał swoje korporacyjne interesy w Polsce.W razie dużego konfliktu każdy - jak zwykle - będzie pomagał przede wszystkim sobie. W silniejszym sojuszu jest większa szansa na to, że łatwiej nam będzie pomóc sobie samym. > Gdyby miał wyrazić w jednym zdaniu swoje wątpliwości to powiedziałbym, że nie jestem przekonany do równania sojusze=siła.Siła sojuszu zależy od siły i zaangażowania poszczególnych sojuszników. To oczywista. Gdyby Rosja nie była osamotniona a Ukraina wsparta przez sojuszników, być może przebieg wypadków na Wschodzie wyglądałby zupełnie inaczej.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | |  | 2 na 2 | kogut59 (3090 punktów) | > Ale zawsze trzeba się starać być w najsilniejszym obozie, bo wtedy szanse na realizowanie swoich interesów są największe. Popieram i Polska powinna dbać o lepsza pozycje w NATO i unikać bezpośredniej konfrontacji z Rosja. W wypadku wojny nie będzie wygranych tylko przegramy wszyscy a skoro w Europie 70 lat utrzymywany jest pokój mimo długoletniej "zimnej wojny" należy przyłożyć starań oby tak nadal pozostało.
|
|
| | | |  | -1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
>Popieram i Polska powinna dbać o lepsza pozycje w NATO i unikać bezpośredniej konfrontacji z Rosją.
O ile tylko Rosja na to pozwoli. Zauważmy, że brednie o jakiejś bliżej nieokreślonej "konfrontacji" Polski z Rosją to tylko i wyłącznie produkt kremlowskiej propagandy.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | | | |  | | stilb (1323 punktów) | Mnie urabia tylko propaganda polskich mediów, inna do mnie nie dociera.
|
|
9 na 13 | Jan Rylew (3965 punktów) | Odp: Polska pobojowiskiem Europy? | Dzięki Hodża za zwrócenie uwagi na osobę prof St. Bielenia. Tak mało słyszy się głosów rozsądku w tym polskim antyrosyjskim szumie medialnym. Radzę jednak nie liczyć na polityków.
|
|
 | 6 na 10 | Celecrin (6386 punktów) | > Dzięki Hodża za zwrócenie uwagi na osobę prof St. Bielenia. Tak mało słyszy się głosów rozsądku w tym polskim antyrosyjskim szumie medialnym.> Radzę jednak nie liczyć na polityków." Onet: Dlaczego Rosjanie od tylu lat gremialnie popierają Władimira Putina, podczas gdy na Zachodzie (również w Polsce) nie ma on dobrej prasy? Z czego to wynika? Prof. Stanisław Bieleń: Wszelkie analizy sytuacji politycznej w Rosji natrafiają obecnie na różne przeszkody natury psychologicznej i emocjonalnej. Pod wpływem "gorączki ukraińskiej" i antyrosyjskiej histerii, mamy do czynienia z niezwykle wypaczonym obrazem Rosji i samego Putina. Trwa medialna i polityczna akcja etykietowania, tzn. negatywnego naznaczania i deprecjonowania. On jest przecież dla nich prawdziwym "carem-odnowicielem" i "wielkim reanimatorem"! To Putin zapewnił stabilność i bezpieczeństwo wewnętrzne, on symbolizuje podniesienie Rosji "z kolan" i przywrócenie wiary w mocarstwową świetność." Teraz wersja historyczna: Onet: Dlaczego Niemcy od tylu lat gremialnie popierają Adolfa Hitlera, podczas gdy na Zachodzie (również w Polsce) nie ma on dobrej prasy? Z czego to wynika? Prof. Stanisław Bieleń: Wszelkie analizy sytuacji politycznej w Niemczech natrafiają obecnie na różne przeszkody natury psychologicznej i emocjonalnej. Pod wpływem "gorączki czeskiej" i antyniemieckiej histerii, mamy do czynienia z niezwykle wypaczonym obrazem Niemczech i samego Hitlera. Trwa medialna i polityczna akcja etykietowania, tzn. negatywnego naznaczania i deprecjonowania. On jest przecież dla nich prawdziwym "fuererem-odnowicielem" i "wielkim reanimatorem"! To Hitler zapewnił stabilność i bezpieczeństwo wewnętrzne, on symbolizuje podniesienie Niemczech "z kolan" i przywrócenie wiary w mocarstwową świetność." Coś się nie zgadza? Nie można obiektywnie podchodzić do spraw Ukrainy i Rosji, nie da się. Po prostu sa ludzie, którzy to rozumieją i rusofile
|
|
|  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
> Coś się nie zgadza?Popracuj tylko nad deklinacją rzeczownika "Niemcy". 
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
1 na 1 Chacarron Macaron (937 punktów) (zablokowany) | Mój kolega, który studiuje na wojskowym Wacie, powiedział mi niedawno, że według planów strategicznych NATO, w razie wojny z Rosją, front będzie się przesuwał aż do Berlina i dopiero z pod Berlina ma pójść kontrofensywa, jak się dozbroją. Takie są ponoć plany.
|
|
 | 1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Berlina bez pomocy Amerykanów Niemcy na pewno by nie obronili - obecnie są prawie zupełnie rozbrojeni. Nawet pomocy humanitarnej do Syrii nie mają czym dostarczyć, bo flota ich samolotów transportowych jest w zupełnej rozsypce, oficjalnie - z powodu braku części zamiennych, nieoficjalnie - z powodu braku pieniędzy.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
|  | 2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | >Berlina bez pomocy Amerykanów Niemcy na pewno by nie obronili - obecnie są prawie zupełnie rozbrojeni. Jakieś to dziwne, Niemcy faktycznie się nie narzucają ze swoją armią na świecie, ale to jedna z najsilniejszych armii świata i jeden z największych eksporterów broni na świecie.
|
|
| |  | 4 na 4 | kogut59 (3090 punktów) | > Jakieś to dziwne, Niemcy faktycznie się nie narzucają ze swoją armią na świecie, ale to jedna z najsilniejszych armii świata i jeden z największych eksporterów broni na świecie.Niemcy czuja się odpowiedzialni za 1939 i obecna polityka absolutnie nie jest polityka prężenia mięśni wręcz przeciwnie jest polityka szukania kompromisu, ugody i trwałego pokoju w Europie i na świecie. Oczywiście Niemiecka gospodarka mogłaby w przeciągu 2-3 lat stać się potęga zbrojna ale nie o to chodzi. Politycy wiedza o braku poparcia dla takiej polityki w społeczeństwie wiec jej unikają. Powstanie Bundeswehry w 1955 napotkało na masowe protesty i przeciw uzbrojeniu bundeswehr w bron atomowa do dzisiaj obowiązuje zasada nie agresji i tylko w celach obronnych uzasadnia istnienie sil zbrojnych. www.bpb.de(*)60-x-deutschland-das-jahr-1955
|
|
| | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | > >Jakieś to dziwne, Niemcy faktycznie się nie narzucają ze swoją armią na świecie, ale to jedna z najsilniejszych armii świata i jeden z największych eksporterów broni na świecie.> Niemcy czuja się odpowiedzialni za 1939 i obecna polityka absolutnie nie jest polityka prężenia mięśni wręcz przeciwnie jest polityka szukania kompromisu, ugody i trwałego pokoju w Europie i na świecie.Zgoda. > Oczywiście Niemiecka gospodarka mogłaby w przeciągu 2-3 lat stać się potęga zbrojna ale nie o to chodzi.Niemcy są potęgą zbrojną. To 3 największy na świecie eksporter broni (po USA i Rosji). forsal.pl/(*)porterzy-broni-na-swiecie.html
|
|
| | | |  | 2 na 2 | kogut59 (3090 punktów) | > Niemcy są potęgą zbrojną. To 3 największy na świecie eksporter broni (po USA i Rosji).> forsal.pl/(*)porterzy-broni-na-swiecie.htmlŻaden polityk niemiecki nie odważy się propagować wojenki i zbrojeń jest z góry przegrany. Niemcy jako społeczeństwo i politycy (pod naciskiem)wyciągnęły właściwe wnioski z historii.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | kogut59 (3090 punktów) | > Niemcy są potęgą zbrojną. To 3 największy na świecie eksporter broni (po USA i Rosji).Ostatnio debatuje się w Niemczech o eksporcie broni np. dla Kurdów w Iraku. Vice-Kanclerz Gabriel skreślił prawie 2/3 z listy pozwoleń na eksport broni do tzw. krajów trzecich (Poza NATO, UE i kilku innych) Od 8.07.2014 nie przyzwolił na eksport broni do Izraela. Firma Rheinmetall przegrała w sadzie próbując zaskarżyć zakaz eksportu do Rosji Centrum szkolenia dla 30 tysięcy wojska rosyjskiego. Nie jest tak ze można wszystko i wszędzie sprzedać chociaż eksport broni nie jest bezpośrednio nadzorowany przez parlament. Poprzedni rzad CDU/FDP wydal pozwolenia na ponad 8,3 mld Euro. SPD jako koalicjant natomiast bardziej rygorystycznie podchodzi do eksportu broni i kanclerz Merkel musi się z tym pogodzić
|
|
6 na 8 | Brzostowski (7067 punktów) | W przypadku wojny NATO-Rosja, Polska i tak będzie pobojowiskiem, niezależnie od tego co zrobi i czy będzie robić laskę USA, czy Rosji.
Taka wojna jest niezwykle mało prawdopodobna. O wiele bardziej prawdopodobny jest jakiś rodzaj konfliktu Polska-Rosja, w którym, podobnie jak na Ukrainie, nie będzie (jakby) wiadomo o co chodzi i zacznie się dziać to co na Ukrainie. Wówczas NATO może oficjalnie zacząć "coś" robić, ale może minąć miesiąc lub dwa i Rosja zajmie część Polski, a wtedy nikt już tej części Polski nie będzie odbijał, itd...
Jest to też mało prawdopodobne, ale w tej chwili, jedynym do pomyślenia zagrożeniem militarnym dla Polski jest Rosja.
Jedynym sposobem obrony Polski przed taką agresją są: - silne związki gospodarcze i polityczne z krajami zachodnimi (co ma miejsce i nadal się pooprawia, ale wymaga jeszcze pracy), - silna i nowoczesna armia gotowa szybko i stanowczo odpowiedzieć na agresję - tak aby wytrzymać napór agresora przez pewien czas oraz tak aby też zadać duże straty, nawet na terytorium agresora, po prostu aby to się nikomu nie opłacało (takiej armii nie mamy).
Wbrew temu co pisze profesor i inni rusofile, niezależnie od tego czy będziemy (Polacy) rusofobami (a rusofobia jest o wiele bardziej uzasadniona historycznie niż rusofilia) czyz rusofilami, to nie uratuje nas przed ewentualną agresją Rosji, bo taki gość jak Putin nie kieruje się sympatiami, tylko interesami.
Dziwię się też rozdwojeniu logiki rusofilów. Z jednej strony bowiem wielu z nich twierdzi, że Polska jest małym kraikiem, który jest tylko małym elementem rosyjskiej polityki. Z drugiej jednak tak utyskują na naszą rusofobię, jakby ta Rosja tylko nami się zajmowała i naszą rusofobią. Zdecydujcie się: albo jesteśmy istotnym dla Rosji partnerem, albo nie. Jesli jestśmy istotnym, to wówczas Rosja liczy się z nami i z tym co o niej myślimy, a jesli nie, to ją to mało obchodzi.
Przy okazji, chętnie bym się dowiedział, jakie działania Rosji w konflikcie ukrainsko-rosyjskim zasługują na zrozumienie.
Większość narodów spieprza od Rosji jak może i chcą po prostu do UE. Rosja ich siłą zatrzymuje, szantażuje, anektuje częsci terytorium. Rosja to taki regionalny bandyta (gruzja, mołdawia, teraz ukraina).
|
|
 | | Hodża (11172 punktów) | >Wbrew temu co pisze profesor i inni rusofile, niezależnie od tego czy będziemy (Polacy) rusofobami (a rusofobia jest o wiele bardziej uzasadniona historycznie niż rusofilia) czyz rusofilami, to nie uratuje nas przed ewentualną agresją Rosji, bo taki gość jak Putin nie kieruje się sympatiami, tylko interesami.
Myślę, że ocenianie profesora jako rusofila jest niesprawiedliwe i świadczy o niezrozumieniu jego wywodu. Nb Rosjanie też mają jakieś tam zadawnione powody do tego, by Polaków nie lubić. W końcu to my im daliśmy porządnego łupnia jako pierwsi i to my zrobiliśmy im jatkę w Moskwie.
Sądzę, że dyskusja nie powinna wpadać w fałszywą alternatywę rusofil - rusofob. Akurat rusofilów w Polsce raczej zbyt wielu chyba nie ma. Myślenie w kategoriach interesu własnego narodu i państwa nie powinno być postponowane za pomocą takiego pojęciowego cepa.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
5 na 7 | Anna Salman (16360 punktów) | > Prof. Stanisław Bieleń (UW) w rozmowie z Onetem wyraził zaniepokojenie, że w razie konfliktu zbrojnego z Rosją Polska znowu stanie się pobojowiskiem Europy.A jestem zaniepokojona tą obsesją rosyjską i ukraińską. Właściwie gdzie się nie obrócić jeden temat, aż strach otworzyć lodówkę. i, niestety, widzę tu kilka przyczyn: - zmiękczenie opinii społecznej wobec rosnącego niezadowolenia w sprawie zwiększania wydatków na zbrojenia w sytuacji, gdy w istotnych obszarach (np. edukacja, służba zdrowia) wciąż cięcia tłumaczone koniecznością oszczędności, - temat zastępczy, który zmiecie z powierzchni afery taśmową, WSI, Amber Gold, Kamińskiego itp., - jedyny temat, na który każdy może się wypowiadać, dysponując wiedzą praktycznie zerową, czyli taką, jaką po likwidacji wywiadu dysponują również MSZ i MON, - okazja do wykazania się męstwem i patriotyzmem przed wyborcami - tymi, którzy zapomnieli / nie wiedzą, jak reagują nasi politycy w zderzeniu z realną napaścią  , - dla niektórych okazja do zaistnienia w przestrzeni publicznej w ogóle. To taki znany schemat - przekierowanie społecznego niezadowolenia na wroga zewnętrznego, żeby zjednoczyć społeczeństwo w obliczu zagrożenia. Nieważne, że takie działania dają krótkotrwałe efekty.
|
|
 | Rafał Holewski (224 punktów) (zablokowany) |
>A jestem zaniepokojona tą obsesją rosyjską i ukraińską. Właściwie gdzie się nie obrócić jeden temat Również się zgadzam, nie ma wiadomości bez wieści ze wschodu. Oglądając '' Rosija24'' w Rosji prawie codziennie przez miesiąc, porównywałem rosyjską propagandę i polską. Założyłem że w Rosji 90 procent to rosyjska prawda, a w Polsce nawet 9 procent brakuje. >- jedyny temat, na który każdy może się wypowiadać, dysponując wiedzą praktycznie zerową Zauważyłem po komentarzach tekstu''Za wschodnią granicą''. Zastanawia mnie, jak wielu zna przyszłość. Sądząc po opiniach czego chce Putin, co zrobi Putin itd. Skoro było wszystko jasne, to może trzeba było reagować już na Majdanie?
|
|
 | 3 na 3 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
> To taki znany schemat - przekierowanie społecznego niezadowolenia na wroga zewnętrznego, żeby zjednoczyć społeczeństwo w obliczu zagrożenia. Nieważne, że takie działania dają krótkotrwałe efekty. Tak właśnie działa Putin i rosyjska propaganda. Dziękuję Pani za zwrócenie na to uwagi.  Rosja ma wiele problemów wewnętrznych, które Pani była łaskawa wymienić. Wojenna retoryka, odświeżana co kilka lat, zawsze daje zgniłemu rosyjskiemu reżimowi wyraźny skok w sondażach. Czy za Putina samopoczucie Rosjanom może poprawić już tylko jawny bandytyzm i rozlew krwi? 
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
|  | 3 na 5 | Anna Salman (16360 punktów) | > Tak właśnie działa Putin i rosyjska propaganda. ... Tak działa każda propaganda ... A ja nie należę do osób, krytykujących sąsiadów za brudne okna, kiedy moje mchem porosły.
|
|
| |  | -1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
>Tak działa każda propaganda ...
A zwłaszcza rosyjska. Właśnie o tym mowa!
>A ja nie należę do osób, krytykujących sąsiadów za brudne okna, kiedy moje mchem porosły.
Skoro mowa o mchach, to bezmiar rosyjskiej tundry rzeczywiście trudno z czymkolwiek porównywać...
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | .. > Tak działa każda propaganda ... A ja nie należę do osób, krytykujących sąsiadów za brudne okna, kiedy moje mchem porosły.Takie metody też Pani popiera? www.polski(*)lnierzach-zabitych-na-UkrainieBo przecież tak działa każda propaganda, a w Rosji jest demokracja i wolność słowa. 
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >Takie metody też Pani popiera? "Też"? Proszę najpierw zacytować, w którym miejscu wyrażałam poparcie dla jakiejkolwiek propagandy albo pisałam, że w Rosji jest "demokracja i wolność słowa". Stwierdziłam fakt, propaganda zawsze działa tak samo, nieważne - polska, rosyjska, czy amerykańska. I jest ona zawsze narzędziem uprawiania polityki. Przy czym pomylił pan, przywołując ów artykuł, dwie sprawy - propagandę i cenzurę. Cenzura jest, ale nie musi być elementem propagandy. Z reguły ją wspiera, ale może występować samoistnie, też jako narzędzie polityki. Proponuję poczytać trochę na ten temat, zanim ponownie zdecyduje się pan przypisać komuś poglądy, których nie wyraża, bo właśnie manipulacja jest podstawowym elementem propagandy - najbardziej prymitywnym, ale też najskuteczniejszym.
|
|
| | | |  | -1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
>Stwierdziłam fakt, propaganda zawsze działa tak samo, nieważne - polska, rosyjska, czy amerykańska. I jest ona zawsze narzędziem uprawiania polityki.
A moim zdaniem rosyjska propaganda działa jednak w specyficzny sposób, o wiele bardziej agresywny i bezwzględny. I tego będę się trzymał.
>Przy czym pomylił pan, przywołując ów artykuł, dwie sprawy - propagandę i cenzurę.
Sądzę nawet, że "pomyliłem" tutaj propagandę z represjami politycznymi. Pocieszam się jednak tym, że Pani - przy całej Pani skrupulatności - też to w dziwny sposób przeoczyła.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
 | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | >To taki znany schemat - przekierowanie społecznego niezadowolenia na wroga zewnętrznego, żeby zjednoczyć społeczeństwo w obliczu zagrożenia. Nieważne, że takie działania dają krótkotrwałe efekty.
Może jest jakaś prawda w tym, co piszesz, z tą poprawką, że jakaś tam nowa światowa wojenka w Europie może być pomocna w podobnych kwestiach także innym dużym państwom.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | 4 na 6 | Anna Salman (16360 punktów) | >Może jest jakaś prawda w tym, co piszesz, z tą poprawką, że jakaś tam nowa światowa wojenka w Europie może być pomocna w podobnych kwestiach także innym dużym państwom. Tak, ale naprawianie świata zaczyna się od własnego podwórka, a nie zaglądania ludziom w okna. To chyba polska mania pouczania wszystkich wokoło i dawania recept na szczęśliwe życie przez ludzi, którzy od kilkaset lat radzą sobie, delikatnie rzecz ujmując - średnio. To tak, jakby nałogowy palacz dawał rady alkoholikowi, jak się rozstać z nałogiem.
|
|
| |  | 2 na 2 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Moim zdaniem Pani diagnoza jest błędna. Polacy, patrząc na to, co się dzieje na Ukrainie, zwyczajnie się boją, że im Rosjanie znowu zrobią duże "kuku". Pani tymczasem wszystko stawia na głowie i odwraca kota ogonem. Przecież to Kreml nieustannie wszystkich poucza. To Kreml jest uzależniony od kłamstwa i propagandy jak pijak od alkoholu.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >... Polacy, patrząc na to, co się dzieje na Ukrainie, zwyczajnie się boją, że im Rosjanie znowu zrobią duże "kuku". Faktycznie - moja diagnoza jest moją diagnozą. Nie mam pretensji, aby wypowiadać się w imieniu "Polaków", nawet jakiejś grupy Polaków, bo nie zostałam upoważniona. >... Przecież to Kreml nieustannie wszystkich poucza. To Kreml jest uzależniony od kłamstwa i propagandy jak pijak od alkoholu. Nie twierdzę, że nie, ale dojrzałość człowieka czy narodu ocenia się po tym, na ile krytycznie potrafi spojrzeć na siebie i pracować nad zmianą.
|
|
| | | |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
>Nie twierdzę, że nie, ale dojrzałość człowieka czy narodu ocenia się po tym, na ile krytycznie potrafi spojrzeć na siebie i pracować nad zmianą.
Dziwaczy Pani na wysoką nutę, a tymczasem Kreml prowadzi wojnę nawet z własnym narodem - wojnę propagandową i informacyjną, nie wahając się przedstawiać światu swojego punktu widzenia jako głosu wszystkich Rosjan. I to jakoś Pani nie bulwersuje?
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | > Dziwaczy Pani na wysoką nutę, a tymczasem Kreml prowadzi wojnę nawet z własnym narodem - wojnę propagandową i informacyjną, nie wahając się przedstawiać światu swojego punktu widzenia jako głosu wszystkich Rosjan. I to jakoś Pani nie bulwersuje?Człowieku ty nie masz innych problemów, niż stanowisko Kremla?! To już trąci jakąś paranoją. Dlaczego miałoby mnie bulwersować, że rząd jakiegoś kraju przedstawia swój punkt widzenia, jako głos wszystkich obywateli? A który rząd robi inaczej? Czy każdorazowo przed wystąpieniem głowy państwa, czy rzecznika rządu zwoływane są referenda? Obecnie, poza kilkoma monarchiami absolutnymi, mamy kraje gdzie rządy pochodzą z wyborów, czyli przyjmuje się, że reprezentują głos obywateli. Jakby każdy przysłowiowy Smith, Kowalski, czy Iwanow miał się wypowiadać, to przy ponad 5 miliardach dorosłych ludzi ... Władze Chin przedstawiają punkt widzenie każdego z ponad 1.300.000.000 obywateli? Zdumiewająca jednomyślność ...
|
|
| | | | | |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
> Człowieku ty nie masz innych problemów, niż stanowisko Kremla?!Inne też mam, ale ten - między innymi. > To już trąci jakąś paranoją.Wiele osób, które miały ostatnio kontakt z rosyjską wierchuszką, było całkiem podobnego zdania. > Dlaczego miałoby mnie bulwersować, że rząd jakiegoś kraju przedstawia swój punkt widzenia, jako głos wszystkich obywateli? A który rząd robi inaczej?Nie "jakiegoś kraju", tylko Rosji. Rosja to nie jest "jakiś kraj". > Czy każdorazowo przed wystąpieniem głowy państwa, czy rzecznika rządu zwoływane są referenda?Po Rosji na pewno bym się tego nie spodziewał. Jest to kraj, w którym referendów się nie przeprowadza, tylko drukuje. > Obecnie, poza kilkoma monarchiami absolutnymi, mamy kraje gdzie rządy pochodzą z wyborów, czyli przyjmuje się, że reprezentują głos obywateli.Rzeczywiście, wielu komentatorów wyraża zdanie, że Rosji grozi regres do poziomu autorytarnej dyktatury. > Władze Chin przedstawiają punkt widzenie każdego z ponad 1.300.000.000 obywateli? Zdumiewająca jednomyślność ... Po Chinach nikt się nie spodziewa normalności. Wobec Rosji można było mieć przynajmniej przez moment jakieś złudzenia.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | > Wiele osób, które miały ostatnio kontakt z rosyjską wierchuszką, było całkiem podobnego zdania.Nie miałam nigdy kontaktu z "rosyjska wierchuszką", ani z osobami, które miały kontakt z rosyjską wierchuszką, ani nawet z jakimkolwiek Rosjaninem od połowy lat 90-tych (poprosiłam Rosjanina, żeby pomógł mi zdjąć walizkę z taśmociągu na lotnisku - taki to był "kontakt"). > ... Rosja to nie jest "jakiś kraj".Ok - jakikolwiek. Jest pan w stanie podać przykład państwa, którego rząd w oficjalnym oświadczeniu stwierdza, że mówi tylko w imieniu zawodowych polityków (ewentualnie jeszcze ich rodzin i przyjaciół), a stanowisko obywateli jest im bliżej nieznane albo wręcz ich w ogóle nie interesuje?  > Po Rosji Putina na pewno bym się tego nie spodziewał.Ale po Polsce już tak?  > ... wielu komentatorów wyraża zdanie, że Rosji grozi regres do poziomu autorytarnej dyktatury.A przestała nią być kiedykolwiek? Inne (chwilowe) spojrzenie na Rosję wynikało z tego, że niektórym politykom spoza Rosji wydawało się, że coś tam im będzie łatwiej ugrać. Kiedy okazało się, że nie - autorytarna dyktatura. Jakby rosyjscy politycy byli bardziej spolegliwi wobec interesów Zachodu, to nawet rozstrzeliwaniem setek więźniów politycznych i sprzedawaniem ich organów nikt by się nie przejął, jak w przypadku Chin. > ... Wobec Rosji można było mieć przynajmniej przez moment jakieś złudzenia.Niby kiedy i jakie? Jeżeli pan takowe miał i obecnie czuje się pan "zdradzony o świcie", to trudno - pański problem. Ja się wychowałam w PRL-u, trochę czytałam, złudzeń nie mam. Poza tym owa "normalność"? Znowu - europocentryczny punkt widzenia stosowany wobec kraju o kulturze naznaczonej silnymi wpływami azjatyckimi. Zresztą to jest kraj po części azjatycki  .
|
|
| |  | 3 na 3 | Hodża (11172 punktów) | >To chyba polska mania pouczania wszystkich wokoło i dawania recept na szczęśliwe życie przez ludzi, którzy od kilkaset lat radzą sobie, delikatnie rzecz ujmując - średnio.
No, ja tam takiej manii nie mam. Uważam, że w tej sytuacji dobrze wszak byłoby wznieść się odrobinę ponad własną narodową metkę i pomyśleć na ile to możliwe o tzw. całokształcie.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | |  | 4 na 4 | kogut59 (3090 punktów) | >No, ja tam takiej manii nie mam. Uważam, że w tej sytuacji dobrze wszak byłoby wznieść się odrobinę ponad własną narodową metkę i pomyśleć na ile to możliwe o tzw. całokształcie. No właśnie, Putin prowadzi lokalne przepychanki z osłabiona Ukraina po części dla zyskania poparcia na wewnętrznej Rosyjskiej scenie (brak politycznej wizji rozwoju kraju) a globalnie obawia się demokracji po własnymi drzwiami ( niezdrowe to dla Rosjan) Niektórzy roztaczają wizje III wojny światowej bez brania pod uwagę następstw takiego konfliktu. Putin kalkuluje ile osiągnie w Rosji a ile straci na arenie międzynarodowej. Twarde gospodarcze sankcje i odsuniecie Rosji z głównego nurtu w światowej polityce i gospodarce będą zupełnie wystarczające. Rosjanie będą mieli wspólnego wroga jak w czasach zimnej wojny i jedynego prawdziwego patriotę i obrońcę narodu (czy takie plany nie są znane w Polsce za IV RP)Mentalność Putina nie odbiega od mentalności Kaczyńskiego czy ktokolwiek to zauważył? Oczywiście możliwości tego pierwszego są dużo większe.
|
|
| | |  | 3 na 5 | Anna Salman (16360 punktów) | >... Uważam, że w tej sytuacji dobrze wszak byłoby wznieść się odrobinę ponad własną narodową metkę i pomyśleć na ile to możliwe o tzw. całokształcie. I ... jakie wnioski odnośnie tzw. całokształtu? Czy lepsze dla Europy / świata jest podsycanie konfliktu lokalnego, ryzykując, że zamieni się w regionalny (nie sądzę, żeby w światowy), czy wręcz przeciwnie - optować za mediacjami, nawet jeśli już jest ciut późno.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | >I ... jakie wnioski odnośnie tzw. całokształtu? Czy lepsze dla Europy / świata jest podsycanie konfliktu lokalnego, ryzykując, że zamieni się w regionalny (nie sądzę, żeby w światowy), czy wręcz przeciwnie - optować za mediacjami, nawet jeśli już jest ciut późno.
Wchodzimy zatem w szczegóły. Sądzę, że stroną, która obecnie ten konflikt jako zbrojny podsyca jest Rosja. Zachód miał nadzieję na powolne włączenie Ukrainy w swoją orbitę, Rosjanie wykalkulowali, że opłaca im się (z jakiegoś powodu) parcie do konfrontacji.
Ponieważ niezależnie od tego, jakie to istotne powody za tą agresywną polityką stoją, stwarza ona realne zagrożenie dla bytu polskiego narodu i państwa (powtarzające się ostatnio doniesienia o wypowiedziach niektórych polityków z Moskwy osobiście interpretuję jako sygnalizowanie przez Rosję, że gotowa jest do konfliktu światowego z wymianą ciosów jądrowych na wielką skalę) należy oprócz oceny czysto etycznej postarać się zrobić wszystko, by uniknąć wpisania na listę pierwszoplanowych celów. Może to trochę postawa nie fair wobec naszych zachodnich sojuszników, ale szczerze doradzałbym w tym miejscu naszym politykom cynizm i wyrachowanie.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | >... Sądzę, że stroną, która obecnie ten konflikt jako zbrojny podsyca jest Rosja. Ale nadal jest to konflikt wewnętrzny i należałoby chyba sugerować rozmowy na linii Kijów - separatyści. I na tym poprzestać. >Zachód miał nadzieję na powolne włączenie Ukrainy w swoją orbitę, Rosjanie wykalkulowali, że opłaca im się (z jakiegoś powodu) parcie do konfrontacji. Gdyby Zachód chciał, toby podjął odpowiednie kroki już dawno. Tymczasem przez lata nikt nie okazywał zainteresowania, umowa stowarzyszeniowa to podobno masakra (gdzie była Polska, gdy ustalano warunki) nie do przyjęcia dla wielu Ukraińców. Rosjanie mają swoje interesy na Ukrainie - kontrakty na broń, niespłacone należności za gaz itd. Nie odpuszczą, bo tylko idiota by odpuścił. A przy okazji mogą przetestować różne taktyki wojenne, sprzęt, amunicję, wywiad. >Ponieważ niezależnie od tego, jakie to istotne powody za tą agresywną polityką stoją, stwarza ona realne zagrożenie dla bytu polskiego narodu i państwa ... Pamiętam jeszcze co nieco retorykę zimnowojenną z wcześniejszych lat, część znam z historii, na tym ona polega - na demonstracji siły. Właśnie posiadanie broni jądrowej przez wszystkich ważniejszych graczy politycznych jest gwarancją bezpieczeństwa. Nie była i nie będzie użyta, bo każdy jest świadomy zagrożenia własnego bytu. Bardziej bym się obawiała takiej broni w rękach islamskiego kalifatu. Przy tym realia są takie, że nasi politycy generalnie nie są dopuszczani do tej rozgrywki, więc mało istotne, jaką przyjmują strategię.
|
|
 | 3 na 5 | Klapaucjusz (3379 punktów) | >A jestem zaniepokojona tą obsesją rosyjską i ukraińską.
Mam podobnie. Obserwuję to co się obecnie dzieje w naszych mediach ze zdziwieniem a niekiedy nawet z obrzydzeniem. Teraz się okazuje jak wiele nienawiści czy zwykłych uprzedzeń jest w Polsce. Jak łatwo jest przekonać większość aby nienawidziła kogoś czy czegoś.
Wydaje mi się jednak że gdyby tak nagle tym którzy tak bardzo nienawidzą Rosji wręczono broń do ręki aby z ta Rosją walczyli to by spieszali aż by się kurzyło. Oni pewnie liczą na to że przyjadą "święci" amerykanie i zrobią to za nich. No i oczywiście zrobią to za darmo.
Pokłady hipokryzji i zwykłej głupoty są w tym kraju chyba nieskończone.
|
|
|  | | Anna Salman (16360 punktów) | >Obserwuję to co się obecnie dzieje w naszych mediach ze zdziwieniem a niekiedy nawet z obrzydzeniem. >Teraz się okazuje jak wiele nienawiści czy zwykłych uprzedzeń jest w Polsce. Tu nie mogę się zgodzić. Przez kilka dni robiłam (niechętnie) przegląd mediów i reakcje tzw. opinii publicznej, czytając m.in. komentarze pod artykułami na różnych portalach oraz oglądając na Superstacji "Bez ograniczeń" (czy jakoś tak) - coś w rodzaju Hyde Park, gdzie ludzie dzwonią i wypowiadają się na zadany temat. Już sobie odpuściłam, ale to co zauważyłam ze zdumieniem - działania polskich dziennikarzy i polityków są przeciwskuteczne. Jeżeli coś wzmacniają, to nie niechęć do Rosjan albo sympatię do Ukraińców, ale niechęć do samych siebie. To ciekawe zjawisko i powinien się tym chyba zająć jakiś medioznawca. Polecałabym też osobie szukającej tematu na pracę magisterską z socjologii, politologii albo spychologii społecznej - łatwo dostępny materiał badawczy, pozostaje tylko wyciągnąć wnioski.
|
|
| |  | 1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Za to Russia Today można podać za wzór obiektywnego dziennikarstwa. 
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | > Za to Russia Today można podać za wzór obiektywnego dziennikarstwa.  I znowu - "w Ameryce biją Murzynów". Nie wiem, czy świadomie posługuje się pan propagandą stosowaną dawniej w ZSRR, ale to jest i głupie i męczące. A może jakieś argumenty ...
|
|
| | | |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Na rosyjskie zbrodnie nie ma dobrych argumentów.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | | | |  | | Anna Salman (16360 punktów) | >Na rosyjskie zbrodnie nie ma dobrych argumentów. Argumenty odnośnie mojego komentarza, a nie pańskich obsesji. Pisałam, że medialna propaganda w Polsce jest często przeciwskuteczna (przynajmniej takie odnoszę wrażenie), zresztą nie tylko w kontekście tematu obecnego konfliktu, a pan międli jakieś wątki z głowy.
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Ludzie, widać, jeszcze mają swój rozum.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | | | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | Dygresja nie mająca wiele wspólnego z zasadniczym wątkiem. Podaje Pan linki do bardzo ciekawych materiałów w sieci ("zgłoś ciekawą stronę") za co należą się Panu słowa uznania.
|
|
| | |  | | pawel_wr (4297 punktów) | > Za to Russia Today można podać za wzór obiektywnego dziennikarstwa.  Na pewno dla Anny Salman, sądząc po jej argumentacji.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| |  | 5 na 5 | Klapaucjusz (3379 punktów) | >Tu nie mogę się zgodzić. Media napędzają nastroje pro-Ukraińskie i anty-Rosyjskie. To jest fakt. Jest też spora grupa zwykłych ludzi, która się z takim działaniem nie zgadza, ale to nic nie zmienia. Sporo ludzi ulega propagandzie. Widać to nawet tutaj.
Sytuacja obecnie jest taka że jeżeli ktoś wyraża się bardzo pochlebnie o wszelkich działaniach Ukrainy i jawnie nawołuje do nienawiści do Rosjan to nie musi nawet tego tłumaczyć czy uzasadniać. To jest norma. Jeżeli zaś ktoś choć troszkę odbiega od tego schematu postępowania to od razu stawiany jest pod ścianą i traktowany jak jakiś straszny dziwak a nawet wróg.
Dla mnie jest jasne że jest to sytuacja nienormalna.
|
|
| | |  | -1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
> Dla mnie jest jasne że jest to sytuacja nienormalna.A właśnie, że CAŁKOWICIE NORMALNA. To jest tzw. zawężenie pola świadomości, zupełnie normalna reakcja w sytuacji zagrożenia. Parę słów na ten temat z pierwszego z brzegu internetu: psychologi(*)t-ostra-reakcja-na-stres.html#
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Klapaucjusz (3379 punktów) | > A właśnie, że CAŁKOWICIE NORMALNA.To jest tzw. dysonans poznawczy. Pierwszy z brzegu artykuł na ten temat: Dysonans poznawczy
|
|
| | |  | 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | > ... Sporo ludzi ulega propagandzie.Ulegają propagandzie? Raczej nie istnieje coś takiego, jak media opiniotwórcze, to wymysł dziennikarzy. To ludzie wybierają media, a nie media kształtują ludzi. Nie wiadomo, ile osób wcześniej żywiło niechęć do Rosji, czy Rosjan (nic dziwnego z uwagi na nasze dotychczasowe wzajemne "pożycie") i teraz wreszcie mają "dowód", że lada dzień będziemy obiektem agresji ze strony odwiecznego wroga, a przy tym ową antypatię można wyrażać głośno. Plus prosta, acz głupia zasada - wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem. > Jeżeli zaś ktoś choć troszkę odbiega od tego schematu postępowania to od razu stawiany jest pod ścianą i traktowany jak jakiś straszny dziwak a nawet wróg.To nie jest dziwne wśród Polaków. Podobno jesteśmy jednym z najbardziej zantagonizowanych społeczeństw, co oznacza m.in. nieumiejętność dyskusji merytorycznej. Przy tym w odniesieniu do tego akurat portalu nie sugeruj się komentarzami pod moim adresem - większość była autorstwa osób, z którymi już wcześniej byłam w ostrych sporach na różne tematy, niektórych nawet zablokowałam na forum z uwagi na chamskie odzywki. Zresztą czasem nie wiem, na ile owo zachowanie powiązane jest z treścią moich wypowiedzi, a na ile drażni kogoś fakt, że wypowiada się kobieta, przy czym nie potakuje.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Klapaucjusz (3379 punktów) | > Ulegają propagandzie? Raczej nie istnieje coś takiego, jak media opiniotwórcze, to wymysł dziennikarzy.Z mojej obserwacji wynika że to efekt konformizmu. Jeżeli ktokolwiek na szerszym forum powie coś dosadnie to ludziom nagle się język rozwiązuje i choć nigdy wcześniej o tym nie wspominali to całkowicie się z tymi słowami zgadzają, a nawet dokładają jeszcze sporo od siebie. Zwłaszcza jeżeli powie to jakaś lubiana osoba w telewizji, czy obecnie w internecie. Podam przykład. Kiedyś antyklerykalizm był całkowitym tabu. Nie przypominam sobie aby ktoś z moich znajomych mówił otwarcie coś antyklerykalnego. Wystarczyło jednak aby nieco artykułów pojawiło się tu i tam i nagle się okazało że antyklerykałów jest od groma. Co prawda wielu z nich to fałszywi antyklerykałowie, bo robią co innego a mówią co innego, ale nie da się ukryć że teraz o takie osoby łatwiej. Taki sam mechanizm działa jeżeli chodzi o temat Ukrainy. Wystarczyło że w mediach zdecydowanie przeważa poparcie dla nowych władz Ukrainy i wszystkiego co one robią, to nagle prawie wszyscy się z takim podejściem zgadzają, choć wcześniej prawie nikogo Ukraina nie obchodziła. Co prawda to zadanie było ułatwione z powodu uprzedzeń do Rosjan, które się zaszczepia już od dziecka, ale to tylko dodatkowy sprzyjający czynnik. Według mnie taki sam efekt przyniosła by nagonka na Niemcy. Nagle znalazło by się wielu ludzi którzy by takie działania poparły. Mało tego. Gdyby ktoś dobrze się przyłożył to mógłby nawet spowodować że nagle sporo ludzi zaczęło by narzekać na USA. Byłoby to nieco trudniejsze i uległa by nieco inna grupa społeczna ale też by zadziałało. Obecnie trudno nie dostrzec jak się manipuluje tzw. opinią publiczną. Nie wiem dokładnie jak to się dzieje że tak wielu ludzi ulega takim działaniom. Może to efekt ogólnie niezadowolenia tym wszystkim co mamy w kraju.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | >Jeżeli ktokolwiek na szerszym forum powie coś dosadnie to ludziom nagle się język rozwiązuje i choć nigdy wcześniej o tym nie wspominali to całkowicie się z tymi słowami zgadzają, a nawet dokładają jeszcze sporo od siebie. Bo każdy czuje się pewniej w grupie. Jeżeli odnosi wrażenie, że jego poglądy są odosobnione, to ich głośno nie wyraża, żeby nie narazić się na krytykę lub śmieszność. Wystarczy jednak potwierdzenie, że ktoś podziela naszą opinię i zaczynamy czuć się pewniej. Dlatego trwa wciąż walka o niedopuszczenie do przestrzeni publicznej wielości opinii - one nie tyle się rozpowszechnią, co ujawnią zasoby społeczne o odmiennym zdaniu. Jeżeli jakaś grupa jest większościowa chętniej się z nią utożsamiamy - o to może chodzić z tym fałszywym antyklerykalizmem. >... Gdyby ktoś dobrze się przyłożył to mógłby nawet spowodować że nagle sporo ludzi zaczęło by narzekać na USA. ... Zaskoczę cie może, ale taka grupa krytykująca jest i rośnie. I znowu chyba wynik nachalnej pro-amerykańskiej propagandy medialne. Ludzie tego nie lubią. Jak to się kiedyś mówiło "co za dużo, to i świnia nie chce". >Może to efekt ogólnie niezadowolenia tym wszystkim co mamy w kraju. Owszem - społeczeństwo też chętniej wybiera do narzekania tematy zastępcze.
|
|
 | 1 na 1 | pawel_wr (4297 punktów) | [..] >To taki znany schemat - przekierowanie społecznego niezadowolenia na wroga zewnętrznego, żeby zjednoczyć społeczeństwo w obliczu zagrożenia. Nieważne, że takie działania dają krótkotrwałe efekty.
Tak postępuje Putin, ogłupiając własny naród, i swoją agresją na Ukrainie odwraca uwagę Rosjan od rzeczywistych problemów Rosji Radzieckiej.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
2 na 2 | makoshika (1454 punktów) | >Prof. Stanisław Bieleń (UW) w rozmowie z Onetem wyraził zaniepokojenie
Wszystko zależy od tego jakim będzie się "państwem frontowym". Jeśli takim jak RFN, to ja nie mam nic przeciwko. Widmo konfliktu lokalnego i stała obecność Jankesow jakoś wyszła Niemcom na zdrowie. Wole Adenauera niż Putina i amerykańskich sowietologów niż poskich politologow po kursach w Moskwie.
|
|
 | | Hodża (11172 punktów) | >Wszystko zależy od tego jakim będzie się "państwem frontowym". Jeśli takim jak RFN, to ja nie mam nic przeciwko. Widmo konfliktu lokalnego i stała obecność Jankesow jakoś wyszła Niemcom na zdrowie. Wole Adenauera niż Putina i amerykańskich sowietologów niż poskich politologow po kursach w Moskwie.
Nie masz racji. Sytuacja Polski jest radykalnie odmienna. W przypadku konfliktu zbrojnego z Rosją głównymi lądowymi siłami kontruderzenia nie jest armia amerykańska, brytyjska czy francuska (o polskich symbolicznych wojskach nie wspominając) ale siły niemieckie, co oznacza automatycznie wkroczenie Bundeswehry na obszar Polski.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | | Arminius (25555 punktów) | obcięte pazury | "W przypadku konfliktu zbrojnego z Rosją głównymi lądowymi siłami kontruderzenia nie jest armia amerykańska, brytyjska czy francuska (o polskich symbolicznych wojskach nie wspominając) ale siły niemieckie, co oznacza automatycznie wkroczenie Bundeswehry na obszar Polski".
Trochę przekornie postawię tezę, iż obserwując zachowawczą i kunktatorską politykę Merkel wzgledem tego co się dzieje za naszą wschodnią granica - niestety - owo "automatyczne wkroczenie bundeshwery na teren Polski" wcale nie musi być takie automatyczne. Niemcy do takiego stopnia zostały mentalnie spacyfikowane po II wojnie, iż zatraciły zupełnie militarystycznego ducha, którego w aktualnej sytuiacji - o ironio historii - jednak trochę przydałoby się.
|
|
| |  | | Hodża (11172 punktów) | Odp: obcięte pazury | O ironio historii - nie wiem, czy mnie to pociesza, czy niepokoi  Taki widać mamy klimat dziwny.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|