Uzbrojony w śniadanie usiadłem w niedzielę rano przed komputerem, żeby dowiedzieć się tego czego nie wiem i bogatszy o wyszukane informacje powędrować wieczorem zagłosować. W miarę góglowania coraz bardziej zapominałem o jedzeniu. Podsumowując - pomijając pojedynczych kandydatów i kandydatki do sejmiku, niektóre jedynki na listach, chętnych na prezydenta miasta to cała reszta kandydujących w Internecie nie istnieje. Podstawowe informacje, dokonania, obietnice, wywiady albo chociaż najprostsze głosujcie na mnie a zrobię wam dobrze - nie ma. Niektóre zapytania słały na Facebooka (bez gwarancji, że XY to kandydujący XY oczywiście), czasem na strony portali o firmach w regionie - być może kandydat jest właścicielem, na ogół po prostu w gąszcz rzeczy, które się wyszukiwarce skojarzyły. Na pierwszych miejscach zawsze obowiązkowo strony PKW i paru portali obiecujących, że przybliżą mi kandydata lub kandydatkę. Nie przybliżyły. Przy wszystkich zapytaniach na wspomnianych portalach znajdowałem informację, że XY jeszcze nie dodał nic od siebie. Genialna idea pozycjonowania wysoko portalu, który dysponuje jedynie opcją posiadania użytecznych informacji. Nie wiem, może to po prostu Gdańsk jest tutaj wyborczym zaściankiem. Podzielcie się, jeżeli macie podobne lub inne spostrzeżenia. Być może ktoś napisze - "a czego się spodziewałeś", nie mniej założenie, że osobie idącej głosować wystarczy wiedza jak kandydat ma na drugie i ile ma lat jest wystarczająca, bo przecież liczy się z jakiej listy startuje jest przykre. PS. Nie jestem maniakiem i nie sprawdzałem 100% kandydatów, wychodząc z założenia, że niezależnie od potencjalnie doskonałej bazy informacyjnej i tak nie ze wszystkimi mi po drodze. Nie wykluczam więc, że "katolicko-narodowego" skrzydła powyższy tekst może nie dotyczyć. |