Jako iż komentarz do artykułu
www.racjonalista.pl/kk.php/s,6600/i,17 rozrósł się zbytnio, a temat jest w Polsce dość poważnym problemem (zwłaszcza w obliczu 'kampanii wyborczych' i innych form manipulacji jednostkami i tłumem)
poniższe :
reklama jako formą przemocy, taka jak manipulacja, kłamstwo, oszustwo, celowe oddziaływanie na czyjeś emocje czy w końcu różnorakie formy przemocy fizycznej.
Nic więc dziwnego że państwo, posiadające niejako 'monopol na użycie przemocy' żywo interesuje się 'konkurentami' pod przykrywką 'ochrony'.
Osobiście nie twierdzę że to dobra tendencja. Monopol zarówno na przemoc jak i na ochronę przed nią nie jest panaceum na zło tego świata.
Artykuł uważam za dość słaby głownie dlatego że nie zwraca zupełnie na to uwagi, gubiąc się w obserwacji różnych zjawisk zamiast zadać kluczowe pytanie - dlaczego ludzie słabi chronią się pod płaszczem róznego rodzaju ruchów masowych, i jakie wypływają z tego zagrożenia, a może co ważniejsze - jakie są alternatywy dla tego typu działań.
Ciężko bowiem bronić się przed przemocą której bezpośrednio nie widać. To troche jak bicie po piętach przez policję i inne techniki 'cichego' zastraszania. Można powiedzieć że ofiary same są winne - jeśli nie potrafią się obronić przed biciem to znaczy że są słabe. Popychamy wtedy jednak indywidualistyczną eugenikę i czekamy na narodziny superczłowieka opierającego się truciznom, kulom i programowaniu neurolingwistycznemu.
Psychologia, psychiatria i neurologia jest niestety bronią obosieczną. Można za ich pomocą zarówno leczyć jak i człowieka wpędzać w chorobę. I podobnież jak rozwój broni palnej, na przestrzeni zaledwie 50 lat dokonał się niesamowity rozwój tychże, rozwój za którym nie nadąża zarówno prawodastwo jak i etyka. Ba. nie nadąża również zwykłe ludzkie wychowanie a jeśli porównać rozwój technik reklamy do rozwoju motoryzacji - nie nadąża za nim cały nasz rozwój osobniczy jak i jego kierunek. Bo nawet jeśli przeciętny kowalski umie już unikać pojazdów przy przechodzeniu przez jezdnię, to nadal nie jest w stanie przeżyć przeciętnego wypadku z prędkością powyżej 120km/h, a przecież motoryzacja umożliwia nam już podróże z prędkościami przekraczającymi 250 a nawet 300km/h!
Czy faktycznie powinniśmy pakować nasze dzieciaki do coraz szybszych samochodów a pasy bezpieczeństwa i przepisy ruchu uznać za powstrzymujący postęp archaizm? Ba być może nawet wysyłać je na spotkanie z betonową ścianą - wszak im słabsze tym gorsze...
Reasumując dobrze byłoby przemyśleć jak ubogie są możliwości obrony i samoobrony przed reklamową przemocą przeciętnego obywatela. Zgodzę się że formy obrony proponowane przez państwo są nie tylko nieefektywne ale wręcz śmieszne.
Być może trzebaby wprowadzić bardziej drastyczną segregację 'ruchu' informacji tak jak segregujemy 'pieszych' i 'zmotoryzowanych' osobnymi traktami , przy pomocy jak najprostszych praw definiując kto ponosi odpowiedzialność za przekroczenie tych traktów (dzięki czemu np. stwierdzenie kto zawinił gdy śmierć poniesie na chodniku pieszy jest sprawą tak samo łatwą jak analogiczna sytuacja gdy pieszy wtargnie na autostradę)
W myśl tej idei jakakolwiek obecność 'reklam' w przestrzeni publicznej byłaby naganna - przestrzeni definiowanej jako przestrzeń służąca do życia i komunikacji wzajemnej osób fizycznych - przeciwstawiane twardym regułom towarzyszącym kontaktom jednostek z tworami bardziej 'groźnymi' takimi jak tłum, korporacje, a nawet samo państwo.
pozdrawiam.