 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-11-2014 17:47 | diogenes (42753 punktów) | Multikulti od kuchni
1 na 1 | W podwarszawskiej miejscowości odkryto skład mięsa, w tym mięsa z psów, które najprawdopodobniej trafiało do wietnamskich barów szybkiej obsługi. Być może niektórzy metropolitalni warszawiacy konsumowali to ścierwo. Pozostaje jeszcze wyjaśnić, skąd się wzięło, kto za tym stoi, itp. Jedna z kulinarnych teorii spiskowych głosi (teorie spiskowe to nie tylko polityka), że w orientalnych barach podawane są nawet zwłoki przybyszów ze wschodu: kto by sobie zawracał głowę ich transportem w rodzinne, dalekie strony. Po jaką cholerę wyprawiać się w podróż na wschód z jakimś biurem podróży, wydawać kupę kasy, skoro wystarczy zjeść taniego kebaba à la „warszawa”? Orient pociąga, ale zdaje się, nie od kuchni. wiadomosci(*)ie-trafialo-mieso-z-psow/5dgpg | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | grzmot (741 punktów) | Słowo klucz we wskazanym artykule: prawdopodobnie. Ale dopiero sprawdzą, z czego to mięso faktycznie.
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | > Słowo klucz we wskazanym artykule: prawdopodobnie. Ale dopiero sprawdzą, z czego to mięso faktycznie.Ciekawe, że już raz odkryto hurtownię surowców do kebaba: www.tvn24.(*)elusci-centralnego,143218.htmlPośmiertna wędrówka psów ma się więc dobrze: z centrum Warszawy do Wólki Kosowskiej...i z powrotem...
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
2 na 2 | Pazel (699 punktów) | > Orient pociąga, ale zdaje się, nie od kuchni.> wiadomosci(*)ie-trafialo-mieso-z-psow/5dgpgJakoś Żydzi i muzułmanie (przynajmniej ci bardziej rozsądni i tolerancyjni) nie sprzeciwiają się gdy ,,goje'' i ,,niewierni'' zapychają się wieprzowiną. U europejczyków tabu żywieniowe dot. psów jest tylko zwyczajowe nie religijne. Cała awantura jest tylko o nielegalny ubój i zdobycie mięsa. Wietnamczyków zgubił brak przezorności. Jeśli by sprowadzali mięso z zagranicy nie było by kłopotu. wgospodarc(*)acja-serwujaca-potrawy-z-psiny Cytat:Na pytanie, czy nie boi się złamania prawa odpowiedział:
- Polskie prawo zakazuje znęcania się nad psami, dręczenia ich, katowania, przywiązywania do samochodów i ciągnięcia za nimi, maltretowania. Za to idzie się do więzienia. Ale to samo prawo nie skaże człowieka za zabicie psa w celach kulinarno-konsumpcyjnych. Nie ma takiego paragrafu. Oczywiście nie zamierzam walczyć z wiatrakami i otwierać w Polsce ubojni psów. Mięso będziemy sprowadzić z zagranicy. Nie tylko zresztą psów. Powiecie że w europejskiej tradycji nie ma zwyczaju jedzenia psów. Ale te restauracje chcą serwować kuchnię wschodnioazjatycką tylko z takimi mięsami jak np. psiną, można się w pełni delektować jej przysmakami i rarytasami. Jak mięso będzie sprowadzane z zagranicy, to nie musimy się martwić o ubój. Ewentualny przyszły ,,,polski'' ubój tych psów, jeśli będzie humanitarny, to ja chętnie psiny skosztuję, bo lubię wschodnią kuchnię, a ,,kurczak o pięciu smakach'', ,,Gung-Bao'' czy ,,grzyby Mun'' mnie już znudziły. Taka sama afera jest z koniną, nie mam teraz przy sobie tej gazety gdzie to czytałem, ale kościół katolicki uznał spożywanie koniny za bezbożne i taki niepisany zwyczaj jest do dziś w europie północnej. Raz jeszcze panują emocje i zabobon nad rozsądkiem.
|
|
 | | Christos (2696 punktów) |
>U europejczyków tabu żywieniowe dot. psów jest tylko zwyczajowe nie religijne.
W medycynie ludowej psi tłuszcz uważany był za cenny medykament.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
|  | 1 na 1 |
| Hodża (11172 punktów) | > W podwarszawskiej miejscowości odkryto skład mięsa, w tym mięsa z psów, które najprawdopodobniej> trafiało do wietnamskich barów szybkiej obsługi. Być może niektórzy metropolitalni warszawiacy> konsumowali to ścierwo.Nie ma na świecie takiego świństwa, którym by ludzie się nie zajadali ze smakiem: Ptasznik w panierce smażony na głębokim tłuszczuSmażone pająki to nie tylko specjał kuchni tajskiej, można go też zamówić w prestiżowym Waldorff-Astoria w Nowym Jorku. Kandyzowana szarańcza jest popularną przekąską w Meksyku i pd.-zach. stanach USA. Tam też jada się pieczone grzechotniki, które mają smak podobny do mięsa kurczaka. Na Dalekim Wschodzie jada się wszystko, co nie jest trujące lub trujące tylko w niewielkim stopniu. Na rzekach chińskich poławia się pływające larwy pewnej muchy. Japończycy za ciężkie pieniądze zamawiają rybę fugu, której smak zaostrza śmiertelne ryzyko, któremu poddaje się smakosz - jeden fałszywy ruch kucharza może spowodować jego powolną i nieuchronną śmierć w wyniku postępującego paraliżu. Jest kilka silnie trujących owoców tropikalnych, które trzeba wielokrotnie wygotować i odlać wodę aby uniknąć silnego zatrucia, również bulwy manioku muszą podlegać takiej obróbce. Hiszpanie, jak mówi pewne powiedzenie, ze świni nie jadają tylko jej kwiku; a więc również uszy, nie wspominając o tym, że bycze jądra stanowią pożądany przez miejscowych machos smakołyk wzmacniający ich męskość. Jeśli się rozejrzeć, to wszystko, co się rusza (choćby powoli, jak ślimaki), człowiek próbował zjeść a to, co się dało, zjada nadal. Dlatego uważam, że powinno się ograniczyć menu. Człowiek nie szczur, powinien zachować jakiś umiar.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
 | 3 na 3 | Sygnał (4252 punktów) | >Dlatego uważam, że powinno się ograniczyć menu. Człowiek nie szczur, powinien zachować jakiś umiar.
Ale czemu? Nie mam nic przeciwko jakimkolwiek potrawom kulinarnym o ile nie są trujące i klient w pełni wie, co ma na talerzu.
A szarańcza w tempurze jest niezła, ale trochę łykowata.
|
|
|  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Nie mam nic przeciwko jakimkolwiek potrawom kulinarnym o ile nie są trujące i klient w pełni wie, co ma na talerzu.
Zgoda, ale menu musi być jawne. Jeśli bar oferuje np. myszy kościelne, to klient chce wiedzieć dokładnie, jakie jest ich pochodzenie, z jakiej parafii pochodzą, jak biedne były, itp. A w tym omawianym przypadku nie sądzę, aby klienci zdawali sobie sprawę, co i z jakiego źródła wcinają. Myślę, że wchodząc do egzotycznych restauracji trzeba zdawac sobie sprawę, że to, co gdzieś jest rarytasem, w innym miejscu może być dobrym środkiem wymiotnym. Relatywizm nie dotyczy tylko poznania, kuchni również.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | | Hodża (11172 punktów) | > Myślę, że wchodząc do egzotycznych restauracji trzeba zdawac sobie sprawę, że to, co gdzieś jest rarytasem, w innym miejscu może być dobrym środkiem wymiotnym. Relatywizm nie dotyczy tylko poznania, kuchni również.Ale aby zachować proporcje, to trzeba powiedzieć, że speluna jest speluną niezależnie od tego, czy prowadzi ją kolorowy czy monochromatyczny. Parę lat temu przetoczyła się w Polsce głośna medialnie sprawa soli przemysłowej sprzedawanej producentom żywności. Ile jest podobnych, nie wykrytych szwindli, w których nasi rodacy wciąż dla zysku trują swoich ziomali? Chyba doświadczenie lat dotychczasowych nie upoważnia do stwierdzenia, byśmy jako nacja pod tym względem różnili się od Wietnamczyków. Fakt, psów nie jadamy i to może poruszyć wyobraźnię, ale kurczaki pakowane sterydami czy jakieś paskudztwa w pieczywie nie powodują jakiejś poważnej społecznej reakcji. Natomiast kwestią w tym wszystkim najważniejszą jest, jak słusznie zauważyłeś, jawność źródeł zaopatrzenia. Tu bowiem przy nazbyt liberalnym podejściu mogą się pojawić dużo bardziej odrażające praktyki. Nawet w tak wydawać by się mogło "cywilizowanym", a z pewnością uporządkowanym społeczeństwie, za jakie uchodzą Niemcy, zdarzały się przykre przypadki kanibalizmu, jak np. sprawa Józefa Cyppka, seryjnego mordercy ze Szczecina, który zabijał ludzi po czym przetwarzał ich na mięso peklowane, które sprzedawał napływowej ludności polskiej. Były też inne, nie mniej makabryczne przykłady: historia.w(*)2,wiadomosc.html?ticaid=113e59Tak że, podsumowując, jeśli jadam poza domem, to tylko w polskich barach mlecznych 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>W podwarszawskiej miejscowości odkryto skład mięsa, w tym mięsa z psów, które najprawdopodobniej trafiało do wietnamskich barów szybkiej obsługi. Wygląda na to, że Wietnamczycy pokazali warszawiakom jak szybko i tanio uporać się z problemem bezdomnych psów. .
|
|
 | | Christos (2696 punktów) |
> Wygląda na to, że Wietnamczycy pokazali warszawiakom jak szybko i tanio uporać się z problemem bezdomnych psów.Pozostaje życzyć SMACZNEGO... www.youtube.com/watch?v=0yhWGS0aj_s
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|