 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 03-12-2014 12:29 | bass (4786 punktów) (zablokowany) | Błędne koło ?
1 na 1 | Mamy w RP Senat - 100 senatorów, którzy mają pełnić rolę kontrolną względem Sejmu. Co jakiś czas odzywaja się głosy, że Senat jest zbędny i należy go zlikwidować. Pomijam zasadność tego postulatu, ale - o ile mi wiadomo - żeby to zrobić (np. uchwałą sejmową), należy uzyskać aprobatę Senatu! Jest rzeczą oczywistą, że zajmujący synekuralne fotele senatorowie, nie podetną gałęzi na której siedzą i nie zagłosuja za likwidacją Senatu! Podobnie wygląda sprawa z Konkordatem - aby go zerwać, potrzebna jest zgoda Watykanu, czyli jedynego beneficjenta tej "umowy".
Czy to oznacza, że - pomijając możliwość rewolucji, która wywróciła by Konstytucję - po wsze czasy jesteśmy skazani na Miłościwie Nam Panujących: Senat RP i Stolicę Apostolską? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Selanos (12869 punktów) | > należy uzyskać aprobatę Senatu!Należałoby zatem wprowadzić do Senatu kogoś, kto zechciałby senat rozwiązać, zakładając jednocześnie, że po pierwszej wypłacie taka osoba nie zmieni zdania  Innym rozwiązaniem jest wściekły tłum z pochodniami. > Podobnie wygląda sprawa z Konkordatem - aby go zerwać, potrzebna jest zgoda WatykanuTo akurat prosta sprawa. My zrywamy, a oni niech robią co chcą. Mogą w odwecie wprowadzić sankcje albo wysłać swoje wojsko  Oczywiście to jest proste pod jednym, jedynym warunkiem - musi być w Polsce znacząca siła polityczna, która będzie chciała konkordat zerwać. > Czy to oznacza, że - pomijając możliwość rewolucji, która wywróciła by KonstytucjęTo ktoś jeszcze przejmuje się konstytucją?
|
|
10 na 10 | diogenes (42753 punktów) | > Podobnie wygląda sprawa z Konkordatem - aby go zerwać, potrzebna jest zgoda Watykanu,
Precedens już był: konkordat między RP a Watykanem z 1925 r. zerwano w 1945 r. Powody się znalazły. W przyszłości nie będzie inaczej. A tak na marginesie: rozlatują się związki małżeńskie, które podobno bóg "wiąże", to i rozwód z Watykanem nie byłby niczym nadzwyczajnym.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | Hodża (11172 punktów) | > > Podobnie wygląda sprawa z Konkordatem - aby go zerwać, potrzebna jest zgoda Watykanu,> Precedens już był: konkordat między RP a Watykanem z 1925 r. zerwano w 1945 r. Powody się znalazły. W przyszłości nie będzie inaczej. A tak na marginesie: rozlatują się związki małżeńskie, które podobno bóg "wiąże", to i rozwód z Watykanem nie byłby niczym nadzwyczajnym.To jest rozważanie czysto teoretyczne. Obszar politycznych wpływów Watykanu dalece przekracza obszar występowania katolicyzmu, zatem tego rodzaju krok spowodowałby z pewnością przykre następstwa w dziedzinie politycznych i ekonomicznych relacji Polski z krajami Europy i USA. Trzeba pamiętać, że wyjątkowa rola Watykanu, jakkolwiek w technicznym sensie oparta na urządzeniu medialnym umożliwiającym bardzo zaawansowaną psychomanipulację, jest w swojej istocie jak najbardziej laicka i wyłącznie laickie i polityczne są cele struktur kierujących Kościołem Katolickim na świecie (Kurii Rzymskiej i innych ciał doradczych, dla których papież stanowi de facto jedynie urząd realizujący pewien przekaz medialny). Tak że tego rodzaju rozwód byłby czymś nadzwyczajnym i nie spodziewam się, aby nastąpił przed końcem świata 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | > To jest rozważanie czysto teoretyczne.Bez przesady - daleko temu do teorii: jeden fakt(zerwanie konkordatu w przeszłości) i jedna metaforyczna hipoteza to jeszcze nie teoria. > tego rodzaju krok spowodowałby z pewnością przykre następstwa w dziedzinie politycznych i ekonomicznych relacji Polski z krajami Europy i USA.Tu własnie potrzebna jest teoria, która, o ile jest dobra, należy do dobrej praktyki. O jakie "przykre następstwa" mogłoby chodzić? > rola Watykanu, ... jest w swojej istocie jak najbardziej laicka i wyłącznie laickie i polityczne są cele struktur kierujących Kościołem Katolickim na świecie...Zgoda. To wiedzą ci, którzy wiedzą. Jeszcze trzeba pokazać "maluczkim", że credo, które powtarzają w kościele, jest formułą równie laicką, jak faktura banku watykańskiego. A w gruncie rzeczy - jest jej trawestacją. > Tak że tego rodzaju rozwód byłby czymś nadzwyczajnym i nie spodziewam się, aby nastąpił przed końcem świata  Nadzwyczajny, tj. podejrzany charakter miał sam "ślub"... www.racjonalista.pl/kk.php/s,3011
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | Grzegorz (5685 punktów) | >To jest rozważanie czysto teoretyczne. Obszar politycznych wpływów Watykanu dalece przekracza obszar występowania katolicyzmu, zatem tego rodzaju krok spowodowałby z pewnością przykre następstwa w dziedzinie politycznych i ekonomicznych relacji Polski z krajami Europy i USA.
Trudno mi sobie wyobrazić te przykre następstwa. Zwłaszcza ekonomiczne, bo tutaj przychodzą mi do głowy jedynie pozytywne zmiany. Albo ze strony USA, w którym nawet prezydent-katolik (BTW jedyny na ponad 40 w historii) nie wpadł na pomysł aby własnemu krajowi zafundować konkordat...
|
|
| |  | 2 na 2 | Hodża (11172 punktów) | > Trudno mi sobie wyobrazić te przykre następstwa. Zwłaszcza ekonomiczne, bo tutaj przychodzą mi do głowy jedynie pozytywne zmiany. Albo ze strony USA, w którym nawet prezydent-katolik (BTW jedyny na ponad 40 w historii) nie wpadł na pomysł aby własnemu krajowi zafundować konkordat...To dość prymitywne myślenie, że wpływy Kościoła muszą mieć swoje odzwierciedlenie w postaci konkordatu. "Wiernych synów Kościoła" jest wielu - poczynając od parlamentarzystów wielu europejskich krajów i USA, na pracownikach służb specjalnych i wywiadu kończąc. O ile wiem, nie istnieją żadne zapisy zabraniające tej konfesji (jak i żadnej innej) uczestnictwa w życiu politycznym zaś projekty w rodzaju Opus Dei świadczą o tym, że Kościół swoją misję zdeterminowany jest realizować również metodami niejawnymi. Poza tym nie trzeba być katolikiem ani nawet wierzącym, by dostrzegać wymierne korzyści ze współpracy z Kościołem. Kiedyś przelotnie poznałem w Warszawie plastyka, który, jak to z ubolewaniem przyznawał, zupełnie prywatnie i w zaufaniu, był niewierzący, ale jednak skwapliwie skorzystał z możliwości, które daje kościelny mecenat. W świecie polityki (a polityk, wiadomo, najstarszy zawód świata  ) to smarowanie zapewnia jeszcze mniejsze tarcie. Wiadomo, kto smaruje, ten jedzie, a Kościół zawsze z troską pochylał się nad aktualnymi problemami społecznymi.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
3 na 3 | DyktaFon (9281 punktów) | > jesteśmy skazani na Miłościwie Nam Panujących: Senat RP i Stolicę Apostolską?Senat to małe piwo. 100 czy 1000 senatorów - kropla w morzu. Gorzej z Watykanem, który ssie jak pompa strażacka. I to nie tylko finanse - on ssie także ludzkie umysły. A raczej może odwrotnie: ssie finanse, a w zamian pompuje "wiedzę teologiczną"
|
|
 | ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | Warto pamiętać o jednym: To nie konkordat sam w sobie generuje te koszty a wyjątkowo uprzywilejowana pozycja kościoła w prawie krajowym i poza prawem. Gdyby respektować postanowienia konkordatu w "wersji minimum" to nie byłyby one ani zbyt kosztowne ani uciążliwe.
|
|
9 na 9 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | Obie sytuacje nie mają ze sobą nic wspólnego i nie wyglądają tak jak się autorowi wydaje.
Aby zlikwidować senat należy zmienić konstytucję. Do tego trzeba głosowania w sejmie z większością kwalifikowaną (2/3 ustawowej liczby posłów) oraz referendum. Zgoda senatu nie jest potrzebna, co więcej senat nie może w tym wypadku decyzji zablokować.
Każdą umowę międzynarodową można jednostronnie zerwać/wypowiedzieć. Należy się liczyć jedynie z tym, że druga strona uzna to za akt wrogi. W przypadku konkordatu Watykan teoretycznie może jedynie "wyrazić oburzenie". Co więcej, konkordat można zerwać w głosowaniu zwykłym w sejmie bo teoretycznie nie ma on statusu umowy "przekazującej organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organów władzy państwowej w niektórych sprawach".
W obu przypadkach problem jest tylko jeden: brak zdecydowanej woli politycznej.
|
|
 | | Hodża (11172 punktów) | > Każdą umowę międzynarodową można jednostronnie zerwać/wypowiedzieć.Nie masz racji. Przykładem modelowym jest Kuba. Czy zadawałeś sobie kiedyś pytanie, jakim cudem na terytorium komunistycznego państwa może istnieć potężna baza wojenna USA? Ten "cud" polega na tym, że umowa została zawarta w taki sposób, że rozwiązana może zostać jedynie za wspólną zgodą obydwu stron. pl.wikipedia.org/wiki/Naval_Station_Guantanamo_Bay
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | >>Każdą umowę międzynarodową można jednostronnie zerwać/wypowiedzieć. A następne zdanie też przeczytałeś? Kuba może wypowiedzieć umowę dzierżawy, tyle że USA może to potraktować jako casus belli.
|
|
 | 2 na 2 | DyktaFon (9281 punktów) |
> ... W przypadku konkordatu Watykan teoretycznie może jedynie "wyrazić oburzenie". ...> W obu przypadkach problem jest tylko jeden: brak zdecydowanej woli politycznej.> Problem nie jest taki prosty. Państwo Watykan ma o wiele silniejsze metody reagowania, niżby nawet mogły USA lub dowolne inne obce państwo: Państwo Watykan ma całą armię w środku naszego państwa. I my się na to zgadzamy, a co niektórzy są z tego powodu szczęśliwi. Nawet właściwie trudno powiedzieć, kto w Polsce jest polski, a kto watykański. Jak komu wygodnie, to powołuje się na prawo kościelne, a jak komu wygodnie - to jest Polakiem. Tak ta społeczność się przemieszała. Konkordat to też taka dziwna umowa. Bo z obu stron występuję częściowo te same osoby. Jakby umowa samego z sobą  I w tym jest - zdaje się - zasadniczy problem.
|
|
|  | ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | O to chodzi. Konkordat nie jest przyczyną problemu. Jest wyłącznie jednym z wielu efektów dominacji kościoła katolickiego w Polsce. Gdyby udało się ją zmniejszyć do rozsądnych rozmiarów to wypowiedzenie konkordatu pozostałoby formalnością.
|
|
| kogut59 (3090 punktów) | >Mamy w RP Senat - 100 senatorów, którzy mają pełnić rolę kontrolną względem Sejmu. Senat musiałby składać się z np. przedstawicieli 19 województw a wiec władzy lokalnej która miałaby rzeczywiste interesy kontroli sejmu. Obecny senat jest raczej tworem (potworkiem)niepotrzebnym
|
|
 | 1 na 1 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | Zasadniczo senat (izba wyższa) parlamentu jest reliktem czasów niedemokratycznych. W niektórych krajach nadal jest taką niedemokratyczną instytucją (np w Wielkiej Brytanii). W Polsce, w obecnym kształcie ma małe znaczenie - za bardzo nie przeszkadza, ale i pożytek też niewielki (mimo, że teoretycznie takowy jest). Moim zdaniem kwestia istnienia senatu nie jest warta rozpoczynania procedury zmiany konstytucji.
|
|
2 na 2 | oportunista (1711 punktów) | Jak takie rzeczy się przeprowadza napisane jest w Konstytucji RP, poczytaj może zrozumiesz.
|
|
| khushfehmi045 (1 punktów) | W dużej części ludzie nie umierają bo są chorzy - umierają bo są biedni Jeszcze gorzej jest kiedy nie umierają a cierpią a z nimi cierpi cała rodzina i nie ma nic co mogłoby im pomóc - to znaczy jest ale nazywa się egoizm i zajmuje się innymi rzeczami ...
__________ GuL
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|