Racjonalista - Strona głównaDo treści
P. Komorowski - niedoszły morderca

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
05-03-2015 21:05Christopher CJ Jozwiak (20202 punktów)
(zablokowany)
P. Komorowski - niedoszły morderca
Ocena 4 na 4
I nie chodzi tym razem o zabijanie zwierząt dla zabawy - polowania rekreacyjne - jego hobby.

W latach 70' miał plany zabicia przypadkowego milicjanta - w odwecie za działania polityczne ówczesnej PRL-owskiej władzy. Przyznaje się do tego w wyborczym wywiadzie-rzece => liczy na poklask i wzrost słupków poparcia (?).

Po małpich skokach w parlamencie Japonii - będąc nieco złośliwym - wyraźnie dolega mu psycho-fizyczne lekkie schorowanie...

PS. uwaga! piszę to bo PiS=PO, jedno zło, anty-Nowoczesna Polska taka sytuacja
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Osobiście wyznaję dewizę, że pod żadnym pozorem nie należy się lękać powstrzymywać przed wyjawianiem swoich sympatii i antypatii politycznych na forum publicznym. Wiem, że w dzisiejszych czasach ukrywanie swoich poglądów politycznych może uchodzić za przebrzmiały idealizm i zbędny heroizm. Trudno, niech tak będzie! Ja jednak twierdzę uparcie, że polityka jest poniekąd ważna, ale nie powinna przeszkadzać w karierze i interesach! Takiego jestem zdania i go nie zmienię.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
06-03-2015 08:03 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Osobiście wyznaję dewizę, że pod żadnym pozorem nie należy się lękać powstrzymywać przed wyjawianiem swoich sympatii i antypatii politycznych na forum publicznym.
Nie należy lękać powstrzymywać? Od kiedy powstrzymywanie się od wyrażania poglądów stało się aktem odwagi?
Kiełczewski (439 punktów)
! Takiego jestem zdania i go nie zmienię

I masz gościu rację,moja córka w przedszkolu kiedy nie chciała jeść zupy mlecznej
stwierdziła że:jest demokracja i każdy może jadać co zechce.Trzymaj tak dalej!
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

A moja córka miała odwagę nigdy nie ujawniać, co jej smakuje, a co nie, a za to zawsze uważnie rozglądała się dookoła. Dzięki temu zawsze zjadała pięć talerzy ulubionej zupy mlecznej - od kolegów, którzy chętnie jej zupkę odstępowali, i to z wdzięcznością, a nigdy nie jadła pulpecików, które rozdawała tym, którzy akurat mieli na nie wielką ochotę. W ten sposób wszyscy ją lubili: pani kucharka - bo zawsze wszystko jej smakowało, pani wychowawczyni - bo nie marudziła przy jedzeniu i nie sprawiała kłopotów, i koledzy, którzy przynosili jej z domu cukierki w zamian za pulpeciki. Całe szczęście, z Twoją córeczką moja na pewno by się nie kolegowała.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
07-03-2015 12:07 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>twierdzę uparcie, że polityka jest poniekąd ważna, ale nie powinna przeszkadzać w karierze i interesach!

Polityka jest formą "robienia" intgeresów.
Droga między łyżką a talerzem zupy bywa daleka, ale trzeba ją znaleźć. I to jest właśnie polityka.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Nie rozumiem, o co się Pan czepia?! Skoro pomaga, to tym bardziej nie przeszkadza! To oczywista oczywistość. Elementarna logika się kłania.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Wenancjusz (16441 punktów)
>I nie chodzi tym razem o zabijanie zwierząt dla zabawy - polowania rekreacyjne - jego hobby.
>W latach 70' miał plany zabicia przypadkowego milicjanta - w odwecie za działania polityczne
>ówczesnej PRL-owskiej władzy. Przyznaje się do tego w wyborczym wywiadzie-rzece => liczy na poklask
>i wzrost słupków poparcia (?).

Nie wiem o co mu chodziło. Trudno powiedzieć. Chciał się wpisać w poczet bohaterów wyklętych? Nie, nie wiem. Byłby się raczej zapisał jako zwykły morderca/zabójca (piszę jakby byli niezwykli zabójcy). W ówczesnej milicji zatrudniani byli różni ludzie. Nie doszukałeś się w ich szeregach intelektualistów bynajmniej (co było przedmiotem ustawicznych żartów). Od osobnika zatrudnionego nie wymagano specjalnego, skomplikowanego myślenia, zwłaszcza w hierarchii na poziomie najniższym. Bywało, że osobnik taki ubrany w mundur, przejęty świadomością pełnienia funkcji władzy i bezkarności (przypomnijcie sobie orzeczenia byłych kolegiów orzekających, gdzie nawet stu świadków zdarzenia nie mogło podważyć zeznań jednego milicjanta), zachowywał się prowokująco i faktycznie kontaktu przyjaznego ze społeczeństwem nie miał. Tak jak wiejski włodarz czy ekonom. Może taki właśnie funkcjonariusz wlepił mandat obecnemu prezydentowi "za nic" i narodził się uraz osobisty? Nie wiadomo. Nic nie jest udokumentowane. A osobiste zamiary nie poparte czynami/przygotowaniami nie są przestępstwem i mogą być zwykłym kłamstwem. Nie pomnę co ja nieraz myślałem o mojej teściowej i co bym jej zrobił. Czynu nie było a więc i przestępstwa. Prezydent, co zauważyłem nieraz, ma trudności z kojarzeniem związków przyczynowo-skutkowych. Nie tak się walczy z oficjalną przecież i uznaną na całym świecie władzą. Myślę, że palnął to licząc na poklask podobnie mu myślących. Nie za bardzo chwytliwy sposób dodawania sobie estymy, mało interesujący już dziś.

>Po małpich skokach w parlamencie Japonii - będąc nieco złośliwym - wyraźnie dolega mu
>psycho-fizyczne lekkie schorowanie...

No bez przesady. Papu od gówna jeszcze rozróżnia. Widzę to raczej jako pewną formę pokazania luzactwa i pokazania, że jest się "swoim chłopem". Raczej wyglądało to na pewną formę bliższą kabotynizmowi, a to nie jest chorobą. Jest jakby narcystycznym pokazem swego mesjanizmu. Tyle gaf już strzelił, że następna nie robi odpowiedniego wrażenia. Mógł przecież odwalić taniec na rurze wołając do asekuracji swojego szoguna. To już by było ciekawsze. Podobnie przecież zachowywał się Wałęsa. Mimo wszystko jednak to tak nie uchodzi zważywszy wiek i urząd jaki prezentuje.
Pa.


Ich bin besser als mein Ruf
Anna Salman (16360 punktów)
>W latach 70' miał plany zabicia przypadkowego milicjanta ...
Czemu mnie to nie dziwi? Zabić posterunkowego (z ukrycia) na pewno było łatwiej, niż sekretarza PZPR. I nieprzyjemności dużo mniejsze. Pewnie by sobie zaraz potem "wariackie papiery" załatwił, znałam takiego.
Ponadto po jego stosunku do rzezi wołyńskiej (wg słów Janusza Palikota nakłaniał go do głosowania przeciw uchwale o ludobójstwie, a na temat słynnego happeningu w Kijowie z grudnia ub.r. nawet się nie zająknął) odniosłam wrażenie, że zabijanie to dla niego czysta radocha. Cóż, ktoś, kto zabiera 9-letniego wnuka na polowanie ...
Ten facet ma same mankamenty, począwszy od prezencji (i tak dobrze, że zgolił wąsy), poprzez czerstwe, seksistowskie dowcipy, które śmieszą chyba tylko jego i parę osób z najbliższej rodziny, aż do nieumiejętności znalezienia się w różnych sytuacjach.
W mojej ocenie odziedziczył bardzo niski kapitał kulturowy, a w tym wieku to już nie do nadrobienia.
Po prostu - kwintesencja obciachu.
Kolejarz (26 punktów)
Ja zastanawiam się, czemu w jego biografii, która ma wyjść na dniach czy też już wyszła, chwali się tym, że pod koniec lat 80. wysłał milicję na dworzec w Katowicach, aby przegnać stamtąd protestującą opozycję. Nie rozumiem także, dlaczego właściwie wszyscy kandydaci na prezydenta szermują obietnicami, których nie spełnią nawet nie dlatego, że nie chcą, ale dlatego, że nie mogą. Prezydent nie ma takich szerokich kompetencji, więc może wpływać na politykę kraju tylko swym autorytetem, a żaden z liczących się kandydatów nie jest głównym autorytetem w swojej partii. Podczas następnych wyborów, kiedy kolejne pokolenie osiągnie 18, Komorowskiemu przybędzie nieco głosów, bo młodzi ludzie nie lubią nadmiernie myśleć (ja też byłem młody...). Uważam, że potrzebujemy prezydenta technokraty, niezwiązanego z żadną partią, bo musimy stopniowo "odbetonować" scenę polityki.
07-03-2015 12:10 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Ja zastanawiam się, czemu w jego biografii, która ma wyjść na dniach...

Biografia Komorowskiego wyjdzie nam bokiem dopiero w maju.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Biografia Komorowskiego wyjdzie nam bokiem dopiero w maju.

Co nie powinno mieć żadnego znaczenia dla przebiegu kampanii prezydenckiej, ponieważ każdy dojrzały obywatel w państwie demokratycznym buduje swoje preferencje wyborcze na podstawie dogłębnej analizy dokonań kandydatów w odniesieniu do propozycji zawartych w ich programach wyborczych, a nie na biograficznych anegdotkach i doniesieniach tabloidów. Ja nie opowiadam bajek. Tak jest naprawdę.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365