Racjonalista - Strona głównaDo treści
O jakość skandali

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
13-03-2015 12:11Arminius (25555 punktów)O jakość skandali
Ocena 3 na 3
Pogorelich fantastycznie wpisywał się w stereotyp kontrkulturowego artysty.
Guma do żucia w ustach, rozwiana burza włosów, dżinsy, jedwabne koszule z żabotami wystające spod kunsztownych lejbików. A przede wszystkim nowa, rewolucyjna, jak chcieli niektórzy genialna interpretacja wykonań utworów Chopina. Słowem młody szatan za klawiaturą. Jego występy wzbudzały najgorętsze emocje, a publiczność - zwłaszcza ta młodsza - reagowała na nie z histerycznym niemalże entuzjazmem. Na nic to się zdało. Ivo nie dotarł nawet do finału. Jury odrzuciło go ze względu na niestandardową technikę odtwarzania utworów Chopina. Nie pomógł też konrkulturowy image artysty, który nie mogł zrobić dobrego wrażenia na zachowaczym, konserwatywnym obyczajowo jury. Doszło do buntów, część jurorów bez ogródek mówila o wielkim geniuszu, który właśnie się objawił. Krewka, ognista Latynoska - Martha Argerich pełna furii trzasnęła z hukiem - metaforycznie - drzwiami i opuściła konkurs. Nic to jednak nie dało. Na skronie Pogorelicha nie włożono lauru zwycięzcy. Powiadano, iż Ivo musiał przegrać, bo jako Serb i reprezentant Jugosławii - prezentował niezbyt właściwą, rewizjonistyvczną linię ideologiczną. Że musiał ustąpić Wietnamczykowi Dang Thai Sonowi, którego postanowiono uhonorować w nagrodę za wojnę w Wietnamie. Ivo jednakże został beniaminjkiem publiczności. Dostał 6 pozakonkursowych nagród - w tym bardzo prestiżową nagrodę Polskich Krytyków Muzycznych. Podczas finałowego koncertu Wietnamczyka, publiczność w sali przywitała jego wejście na podest skandując nazwisko Pogorelicha. Dang z kamienną twarzą jednak zagrał. Za co należy mu się po latach wielkie szapoba. Wszystko to działo się w 1980 r. podczas X edycji Konkursu Szopenowskiego. Jego triumfator zrobił od tamtego czasu wielką karierę muzyczną. Dowiódł, że jednak był i jest wirtuozem. Obecnie zasiada w jury XVII edycjji Konkursu, który odbędzię się jesienią tego roku. Ale dla Serba owa wielka przegrana w atmosferze wielkiego skandalu także okazała się błogosławieństwem. Bo dla artysty, tego typu skandal to przepustka do kariery i sławy.
Jesienią tego roku znów zmierzą się w kraju nad Wisła najlepsi odtwórcy utworów Chopina. Konkurs chopinowski to jeden z naszych klejnotów. Świetna okazja do promocji Polski za granicą. Szkoda więc, iż nagrody dla najlepszych są takie skromne. Rozumiem, iż liczy się także marka ale 30 - 40 tysięcy euro to śmieszne kwoty jak na taką imprezę. Winne być co najmniej 10 razy wyższe.
Mam nadzieję, iż jesienią tego roku dojdzie do wielkiego skandalu naw Wisłą. Że objawi się nam jakiś szatański geniusz grający niekonwencjonalnie Chopina. Że jego osobowość i gra wywoła całą kaskadę skandalicznych aktów i poczynań. I że tym skandalami będą się zachłystywały media wszelkich odcieni. A potem będzie to schodziło niżej i skandal ów trafi pod strzechy i zainfekuje ich mieszkańców.
Bo chodzi o to aby TEGO TYPU skandale nas ekscytowały. Żeby się wykłócać o to który pianista jest ciekawszy i dlaczego. Żeby się nie rozmieniać na drobne "debatując" o takim czy innym kolorze majtek tej czy innej aktorkii lub aktora, czy też obrażonych uczuciach i procesach sadowych tego czy innego ideologa lub ideolożki.

www.youtube.com/watch?v=QwMnYP91tMo
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

slawo (2 punktów)
interesujące podejście.
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Pogorelich fantastycznie wpisywał się w stereotyp kontrkulturowego artysty.

Dumałem sobie właśnie kilka dni temu, czy ktoś jeszcze pamięta Ivo. No i bardzo mnie cieszy, że tak!

Wiem już, czego będę słuchał dzisiaj wieczorem, dzięki

Czekam na kolejny Konkurs niecierpliwie. Mam to szczęście, że moja żona jest pianistką - oboje więc słuchamy Chopina z trochę większym napięciem


"Wierzących prowadzi przez życie Kościół i Spowiedź. Ateistom musi zaś wystarczyć rozum i sumienie". (Pan Jaweł II)
13-03-2015 17:28 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Dla mnie osobiście Pogorelić i jeszcze kilkoro laureatów warszawskiego konkursu wskazują jednak ślepe uliczki w interpretacji muzyki Szopena, bo zbyt indywidualistyczne, czasami przeintelektualizowane i oschłe (Pollini, Zimerman), zmanierowane (tu wpisuje się Pogorelić) lub pod innym względem przesadzone (Argerich). Ja sam wolę interpretatorów potrafiących zdobyć się na osadzenie muzyki Szopena w jej kontekście historycznym i kulturowym, słowem - wolę wykonania stylowe, choć przyznaję, że zamiłowanie do nich przychodzi z wiekiem. Fou Ts'ong, Harasiewicz czy Fiorentino będą u mnie zawsze przed Pogoreliciem, a Davidovich czy Pennella przed Argerich, i zdania już nie zmienię.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Arminius (25555 punktów)plus Richter
W zasadzie się z Panem zgadzam. Za wyjątkiem może Argerich. A do pana listy dorzuciłbym jeszcze Richtera. Pisząc o Pogorelichu miałem głównie na myśli sensację i skandal jaki wywołał - nie oceniałem jego techniki.
14-03-2015 06:10 
 0 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: plus Richter
Richter? A tak, był taki pianista...
Ale czy w ogóle umywa się na przykład do takiego Demidenki, którego interpretacje - zwłaszcza te na historycznych instrumentach - są po prostu niezrównane?

pl.chopin.(*)ition/detail/name/bolero/id/64
pl.chopin.(*)/detail/name/allegro_de/id/109
pl.chopin.(*)on/detail/name/rondo_es/id/175

Widocznie trzeba być specjalistą od Webera, Clementiego, Schuberta i Schumanna, żeby i szopenowskie drobiazgi w końcu zagrać tak, jak na to zasługują.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Jacholek (5699 punktów)Odp: O jakość skandali
A propos, własnie mija (dokładnie) 50 lat od dnia kiedy to M. Argerich została zwyciężczynią konkursu Chopinowskigo w 1965 - www.facebook.com/instytut.chopina?fref=nf
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>A propos, własnie mija (dokładnie) 50 lat od dnia kiedy to M. Argerich została zwyciężczynią konkursu Chopinowskigo w 1965 - www.facebook.com/instytut.chopina?fref=nf
>

Iluż to było młodych pianistów z prowincji, którym się wydawało, że swoimi interpretacjami odkrywają Amerykę, podczas gdy byli zwyczajnie niedouczeni? Młodość - górna i durna - co prawda ma swoje prawa, ale czy wszyscy na widowni od razu muszą się tak tym podniecać?
W końcu nawet Artur Rubinstein dzielił swoją karierę na okres, w którym wydawało mu się, że gra Szopena i na okres, w którym już wiedział, jak naprawdę trzeba to robić.
Młodzi pianiści są tacy zabawni...
Skandal? A co może być takiego skandalicznego w dzieciaczkach bawiących się pianinkiem?


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Jacholek (5699 punktów)
Kwestia oddzielenia strony wizualnej od muzycznej, w zasadzie nie powinny ze sobą interferować.
Można by, dla uzyskania obiektywności, stosować anonimowe przesłuchania pianistów ukrytych za zasłoną. Niestety mało to realne, publiczność chce widzieć swoich idoli, no a wyizolowanie wizualne jury chyba by nie przeszło. W przeszłości powierzchowność artysty i jego ekspresywność mimiczno-ruchowa też odgrywała dużą rolę. Taki Paganini po prostu hipnotyzował publiczność samym swoim widokiem, nie mówiąc już o efektach muzyczno wirtuozowskich.
13-03-2015 19:55 
 Ocena 2 na 2
Arminius (25555 punktów)efekty wizualne
Podniósł Pan bardzo istotną kwestię, o której zamierzałem napisać w wątku - ale ostatecznie zrezygnowałem aby wpis nie był zbyt obszerny.

"Można by, dla uzyskania obiektywności, stosować anonimowe przesłuchania pianistów ukrytych za zasłoną. Niestety mało to realne, publiczność chce widzieć swoich idoli, no a wyizolowanie wizualne jury chyba by nie przeszło".

Całkowicie się z Panem zgadzam. Jurorzy nie powinni wiedzieć kogo oceniają. Robiono w tym względzie eksperymenty w Wiekiej Brytanii. Okazało się, iż wrażenia wizualne są bardzo istotne i niejednokrotnie przesądzają o takiej czy innej ocenie gracza. Ci sami jurorzy w wielu wypadkach zupełnie inaczej potrafili oceniać tego samego pianistę grającego ten sam utwór - raz widząc go, za drugim razem nie. A przecież przy ocenie pianisty nie chodzi - chyba - o stawianie mu punktów za mimikę, ładną buźkę, czy wyrafinowaną "grę ciałem"?

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365