Cóż, podejrzewam, że skoro wątek zakończony jest bez konkluzji, to - zgodnie ze starymi prawidłami retoryki - jest ona domyślna. Jeśli chodzi o moje domysły, to jako obywatel demokratycznego państwa zdaję sobie sprawę, że powinienem obawiać się ośrodka badania opinii publicznej, który nie jest w pełni niezależny, bo podlega bezpośrednio władzy wykonawczej. Z drugiej strony, wiedząc jak ważną rolę ma do spełnienia w funkcjonowaniu nowoczesnego państwa propaganda, nie chciałbym, żeby rząd pozostawał w tej dziedzinie zupełnie bezbronny lub zdany na pastwę ośrodków badania opinii publicznej zależnych od innych ośrodków władzy i wpływu. Zostawmy więc ustawę o CBOS w spokoju, a bardziej dbajmy o to, by w parlamencie i na fotelu prezydenta zasiadali jak najporządniejsi ludzie. Wówczas większa będzie szansa na to, że i nadzór nad CBOS sprawowany będzie prawidłowo (co dla mnie nie oznacza wcale "bezwzględnie uczciwie", ale bardziej "w interesie kraju").
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|