 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-03-2015 21:20 | unheard-of unbeknownst prerequisites (27 punktów) (zablokowany) | Gotówka a niewidomi
2 na 2 | Polskie banknoty mają wypukłe elementy, które niewidomym dają informacje o nominale. Problem w tym, że z czasem te elementy tracą wypukłość, innymi słowy większość banknotów w obiegu jest dla niewidomych nierozpoznawalna. Z monetami jest lepiej, bo wypukłości z cyframi nie zanikają aż tak szybko z wiekiem monety.
Jak w takim razie niewidomi radzą sobie z gotówką?
W budynku, w którym mieszkam, zainstalowano niedawno nowe windy. Znajdują się w nich panele dotykowe z numerami pięter. Doknięcie "guzika" z liczbą X(Y) powoduje w(z)jazd windy na piętro X(Y). Tuż poniżej każdego z "guzików" są wypukłości oznaczające liczbę w systemie Braille'a. Znakomicie, prawda? Otóż nie, bo dotknięcie dowolnej z tych wypukłości natychmiast uruchamia windę, tak więc niewidomy nie ma możliwości wybrać, na które piętro chce pojechać. I pomyśleć, że nawet telefony komórkowe sprzed wielu lat miały funkcję wybierania głosowego.
Podane przeze mnie przykłady pokazują, jak naprawdę wyglądają "ułatwienia" dla osób niepełnosprawnych, mimo tych wszystkich przepisów krajpwych i unijnych, a tkich przykładów jest przecież dużo więcej. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| sztejkat (4743 punktów) | Akurat to "ułatwienie" w windzie to efekt pędu do oszczędności i estetyki. Przycisk dotykowy jest kilka razy tańszy niż klasyczny i praktycznie niezniszczalny. Oszczędność w cenie produktu i w serwisie. I viola.
Chociaż akurat ten wypadek, o którym piszesz to objaw uwiądu intelektualnego konstruktora sprzętu. I jak przypuszczam dobry powód do reklamacji.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
 | | Wenancjusz (16441 punktów) | >Akurat to "ułatwienie" w windzie to efekt pędu do oszczędności i estetyki. Przycisk dotykowy jest kilka razy tańszy niż klasyczny i praktycznie niezniszczalny. Oszczędność w cenie produktu i w serwisie. I viola. >Chociaż akurat ten wypadek, o którym piszesz to objaw uwiądu intelektualnego konstruktora sprzętu. I jak przypuszczam dobry powód do reklamacji.
To niezupełnie tak. Upoważniam sam siebie do oceny krytyki tych rozwiązań, bo mam dożywotnie uprawnienia dźwigowe (tak się to określa w skrócie). Bronię "uwiądu intelektualnego" tego konstruktora, który nie umiał zaprotestować/obronić przed wyimaginowaną kwotą kosztów produkcji, przed naciskiem minimalizacji kosztów konstrukcji, by dać mu pole do prezentacji alternatywnych możliwości tworzenia rozwiązań, w co się pewnie wtrącał aktywnie księgowy firmy (dyletant techniczny). Prezes/Dyrektor firmy widzi tylko koszty wytwarzania i dąży do ich minimalizacji. Zresztą takie rozwiązanie jest możliwe, i nie przedraża wcale wielce kosztów produkcji przycisków już istniejących. Przy produkcji urządzeń, korzysta się z wyrobów podwykonawców, a produkcja odpowiedniego przycisku nie musi wzrastać tak by zniechęcać do ich zmawiania i zakupów, w sposób eliminujący nowatorskie rozwiązania bo to nie zmienia zasadniczej konstrukcji przycisków dotychczasowych. Wszystko leży w odpowiedniej pozycji do tematu zagadnienia. Przecież można domontować drugą równoległą listewkę obok istniejącej dla widzących przy tabliczce zasadniczej, którą obsługiwać będą potrafili niewidomi znający alfabet niewidomych. Należy tylko ostrzec widzących przed używaniem tej listwy. Zresztą możliwych rozwiązań jest dużo. A co mam na obronę mych tez? Zobaczcie tylko ile się zdarza katastrof budowlanych z winy inwestora/fundatora, nakładającego i rozliczającego z kosztów wykonawstwa kierowników budów szantażowanych utratą pracy w raz z konsekwencjami z tego płynącymi? Idą na uproszczenia, których wyrodkami są wyroby nieszczęsne, będące przedmiotem kpinek, reklamacji, a co najgorsze wypadkami śmiertelnymi (tak było w wypadku zawalenia się budowanej hali targowej w Szczecinie, gdzie rzetelny wykonawca zawodu powiesił się z tego powodu, że uległ szantażowi jakiemuś prezesowi/dyrektorowi). Dlatego też nie podoba mi się, szejkacie, bezwzględna ocena, deklasująca tych podobno z "uwiądem intelektualnym" konstruktorów- inżynierów, gdzie Ty byś przeskoczył ich z pięć razy co najmniej jak nie więcej. Ja Tobie powiem, że oceniasz, mając blade lub żadne pojęcie o procesie projektowania, tworzenia, wdrażania do produkcji i eksploatacji, jak i przy okazji o ekonomice (koszty wytwarzania). To właśnie Ty nie jesteś dla mnie żadną rewelacją "konstrukcyjną intelektualnie" nowych, błyskotliwych spostrzeżeń. Po prostu zabrałeś głos nie mając pojęcia sensu stricto jak i zagadnienia. Lepiej już nic nie pisz, bo i tak przeczytała Ciebie już cała Polska na tym portalu. I....życzę pozytywnych opinii.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
|  | 2 na 2 | DyktaFon (9281 punktów) | Wydaje mi się, że to znany problem  Po prostu urządzenia dla niewidomych projektują widzący. I to tłumaczy wszystko. Osoba widząca nigdy nie zrozumie niewidzącej. Być może (a nawet na pewno) także na odwrót. Nie ma w tym niczyjej złej woli, jest tylko normalne zjawisko, że trudno sobie wyobrazić niektóre sytuacje, jeśli nigdy się ich nie przeżyło. Dobrym przykładem jest projektowanie przejść przez jezdnię dla inwalidów na wózkach: jeśli przejście jest dobre dla takiego inwalidy (nie ma krawężnika), to jest złe dla osoby niewidomej (nie widać, gdzie kończy się chodnik, a zaczyna jezdnia). Można to oczywiście rozwiązać, ale trzeba najpierw sobie wyobrazić sytuację jednych i drugich korzystających z tego przejścia. Oczywiście nie ma tu winy żadnych księgowych, dyrektorów itp. jak sugerują niektóre wypowiedzi w wątku  A przynajmniej nie chodzi o oszczędności, a o niezrozumienie sytuacji innych ludzi.
|
|
| |  | | sztejkat (4743 punktów) | Słuszna uwaga.
Po to jednak ma się głowę na karku, by chociaż spróbować sobie wyobrazić jak to jest. Można przecież zawiązać sobie na parę godzin oczy i wypróbować urządzenie, prawda?
Myślę, że działa tu też inny mechanizm - jeżeli po to, aby ułatwić życie niepełnosprawnym trzeba coś dołożyć do każdego egzemplarza producent zaczyna się zastanawiać: "Ile urządzeń rzeczywiście trafi do osób niepełnosprawnych?". Jaka jest szansa, że w bloku, w klatce schodowej z windą mieszka niewidomy? Ile więcej trzeba będzie dołożyć do ceny za funkcję, z której przez kilkanaście lat prawdopodobnie nikt nie skorzysta? W tym świetle jak najbardziej możliwa jest polityka: robimy świadomie tanio i kiepsko, a w odpowiedzi na reklamację natychmiast rzecz poprawiamy za darmo, gotowym, przygotowanym zestawem części. Nie fair, nie elegancko, haniebnie dla konstruktora, ale moim zdaniem z trudem do zaakceptowania.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
| | |  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | > Słuszna uwaga.> Po to jednak ma się głowę na karku, by chociaż spróbować sobie wyobrazić jak to jest. Można przecież zawiązać sobie na parę godzin oczy i wypróbować urządzenie, prawda?Teoretycznie można... tylko wtedy trzeba by: na kilka godzin uciąć sobie rękę, na kilka - nogę, na kilka następnych włożyć zatyczki w uszy, na kolejne - utyć do np. 150 kg, na jeszcze następne - chodzić na szczudłach.... Tak by można się bawić aż do śmierci. A winda musi być na wczoraj  Dlatego faktycznie wykorzystuje się tylko głowę i myślenie... ale to myślenie ma pewne braki i nie zawsze jest się w stanie je wychwycić. I stąd biorą się projektanci lepsi i gorsi. > Myślę, że działa tu też inny mechanizm - jeżeli po to, aby ułatwić życie niepełnosprawnym trzeba coś dołożyć do każdego egzemplarza producent zaczyna się zastanawiać: "Ile urządzeń rzeczywiście trafi do osób niepełnosprawnych?". Jaka jest szansa, że w bloku, w klatce schodowej z windą mieszka niewidomy? Ile więcej trzeba będzie dołożyć do ceny za funkcję, z której przez kilkanaście lat prawdopodobnie nikt nie skorzysta? W tym świetle jak najbardziej możliwa jest polityka: robimy świadomie tanio i kiepsko, a w odpowiedzi na reklamację natychmiast rzecz poprawiamy za darmo, gotowym, przygotowanym zestawem części. Nie fair, nie elegancko, haniebnie dla konstruktora, ale moim zdaniem z trudem do zaakceptowania.Producent może się nie zastanawiać nad ceną, ale na pewno zrobi to klient  I producenci, którzy się nie zastanawiają przestaną być producentami. Czego im, oczywiście, nie życzę.
|
|
|  | | sztejkat (4743 punktów) | Oh, mam pewne pojęcie o procesie projektowania. Choćby z tego powodu, że zajmuję się tym codziennie. Nie robię co prawda wind, tylko urządzenia elektroniczne, ale to właśnie ich konstruktor zawiódł w tym wypadku. Zawiódł haniebnie i nie ma tu miejsca na tłumaczenia.
Jeżeli dusi się cenę, dusi się ją w każdym miejscu, na każdym etapie. Często prowadzi się rachunek mający udzielić odpowiedzi na pytanie, czy lepszy technicznie produkt faktycznie przyniesie lepszy zysk. Przyciski dotykowe są na prawdę znacząco tańsze, szczególnie jeżeli porównywać to z przyciskami wandaloodpornymi. Na panelu, w którym jest kilkanaście przycisków można oszczędzić pewnie blisko sto złotych. Jak nie więcej. Nie mówiąc już o tym, że nie mając ruchomych elementów praktycznie się nie zużywają i bardzo trudno jest je zniszczyć.
W tym wypadku o którym piszesz nie ma mowy o "lepszym produkcie". Ten produkt nie spełnia nawet podstawowego wymagania - on po prostu nie działa. Zdecydowano się nie na zrobienie produktu gorszego czy lepszego, ale po prostu nie działającego.
Można zatem postawić pytanie inaczej: skąd wziął się pomysł, by skonstruować nie działające urządzenie? Czy to tylko presja przełożonych? A może raczej presja rynku, który często jako jedyne kryterium oceny bierze pod uwagę koszty zakupu? A może tak było po prostu ładniej i bardziej trendy? A co, niech niewidomi też cieszą się z ekranów dotykowych!
Osoba, która skonstruowała przyciski oznaczone brailem i działające od dotknięcia po prostu wcale nie myślała. Jeżeli jednak myślała, jeżeli podlegała presji przełożonych.... to, no cóż, jest jeszcze coś takiego jak honor i duma zawodowa, prawda? Dla konstruktora duma znaczy tyle, że nie konstruuje się rzeczy, które z założenia źle działają. Ja rozumiem dlaczego można ulec presji. Ale do diabła, jeżeli już się jej uległo nie można liczyć na to, że klient poklepie po główce i powie "ajaj biedactwo, dobrze zrobiłeś". Błąd jest błędem, błąd popełniony świadomie jest oszustwem.
Konstruktor jest najważniejszym filarem, który stoi na straży jakości. Jeżeli konstruktor spieprzy sprawę nikt poza nim tego nie naprawi. Źle zaprojektowany produkt będzie zły niezależnie jak starannie będzie się go produkować.
Moim psim obowiązkiem jako konstruktora jest pilnowanie by projektować urządzenia dobre. Pism obowiązkiem szefa od finansów jest wściekać się i naciskać na koszty. Naszym zaś wspólnym obowiązkiem jest znalezienie równowagi między tymi biegunami. Tam gdzie równowaga zawodzi powstaje gówniany produkt.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
| |  | | DyktaFon (9281 punktów) | Zwykła winda, a ile emocji potrafi wzbudzić  ) Myślę, że nie warto aż tak emocjonalnie reagować - to wydaje mi się wpływ mediów, gdzie na każde głupstwo natychmiast podnoszą się głosy oburzenia. A tymczasem, gdyby czegoś nie pokazano w mediach, to miliony identycznych przypadków nie wzbudziłyby żadnego zainteresowania osób postronnych. Oczywiście to tylko moje zdanie, każdy może się bulwersować tym, co lubi
|
|
| | |  | | sztejkat (4743 punktów) | > Zwykła winda, a ile emocji potrafi wzbudzić )Masz rację. Mnie jednak mierzi głupota. Zamierzona czy nie, wymuszona czy dobrowolna. Mierzi i tyle. Takie rozwiązanie techniczne tak właśnie kwalifikuję. A poza tym - nudzę się. A w ten sposób miło spędzam czas. Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
| | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) |
> A poza tym - nudzę się. A w ten sposób miło spędzam czas.Aaaaa... to zupełnie inna sprawa
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|