Nie ma najmniejszego sensu, aby wybory prezydenckie wygrał kandydat, za którym nie stoi partia, która ma szanse stworzyć rząd po wyborach parlamentarnych.
Wszyscy inni kandydaci oszukują wyborców opowiadając banialuki, że prezydent może zrobić cokolwiek istotnego bez poparcia rządu i parlamentu, a nawet wbrew nim.
Szkoda tylko, że polska konstytucja nie przewiduje przyspieszonych wyborów prezydenta w sytuacji, gdy ewidentnie sabotuje on politykę rządu, jak to robił Lech Kaczyński wobec rządu Donalda Tuska.
|