Sondaże to jedne z najwredniejszych sposobów manipulacji wyborczych. Mają bowiem fatalny wpływ sugestywny na wyborców, stąd słuszny postulat płynący nawet od polityków koalicji rządzącej, by zakazać ich emitowania przed wyborami.
Do tego dochodzi jeszcze powszechne fałszowanie wyników i charakteru tego co pokazuje się w ramach sondaży. Trikiem manipulacyjnym sondażowni jest publikowanie przed danymi wyborami sondaży o innych wyborach w których upatrzona siła osiąga lepszy wynik. Tak było przed wyborami samorządowymi, tak jest i przed prezydenckimi. Na kilka dni przed wyborami prezydenckimi sondażownie zajęły się sondażami parlamentarnymi - obecnie uwaga od parlamentu jest odwrócona, więc wyniki siły rządzącej nie lecą w dół tak dynamicznie jak w wyścigu prezydenckim.

Poza tym praktycznie wszystkie sondaże polityczne opierają się na niereprezentatywnej próbie. Przeprowadzane są jedynie wśród mieszkańców Polski. Takie sondaże można przeprowadzać dla kwestii w których istotne jest zamieszkanie w kraju (np. Co pani sądzi o czystości posesji mieszkańców Polski), lecz nie w kwestiach politycznych, gdzie głos Polonii jest nie tylko coraz bardziej istotny ilościowo ze względu na rosnącą emigrację ekonomiczną, ale i zupełnie odmienny jakościowo. Z Polski emigrują najbardziej niezadowoleni, wypchnięci sytuacją, zmuszeni. Niedorzeczne są głosy fukające na prawa wyborcze Polonii, podnoszące urojoną wyższą świadomość rzeczywistości polskiej wśród mieszkańców Polski. Młody człowiek zmuszony do emigracji po studiach lub przedsiębiorca, któremu władze odebrały miejsce handlu, by postawić tam biurowiec lub hipermarket - zazwyczaj mają o wiele mocniejszy kontakt z rzeczywistością Polski aniżeli zamknięty pod kloszem urzędnik czy ktokolwiek inny tkwiący na ciepłej synekurce i czerpiący swoją wiedzę z matrixa kreowanego przez propagandę i bełkot medialnego mainstreamu. Polonia bardzo często jest bardziej świadoma najgłębszych polskich problemów aniżeli przeciętny mieszkaniec Polski. I Polonia jest antyrządowa, a coraz częściej też antysystemowa. Pomijanie badania Polonii, kiedy opuściła Polskę znaczna część młodego pokolenia - to fałszowanie sondaży.
Polska to dziś nie tylko kraj między Odrą a Bugiem, lecz tak jak w czasach zaborów - nasza Wielka Emigracja. Na świecie żyje 60 mln Polaków, z czego w samej Polsce jedynie 35 mln. Znaczna część Polaków za granicą chciałaby wrócić do kraju, by budować jego gospodarkę, lecz rozumie, że stanie się to jedynie wtedy, gdy znacząco odmieni się polska władza i polska polityka, a być może i polski system. Odmawianie świadomości Polakom, nawet wiele lat mieszkającym poza Polską, jest bezpodstawnym, bezsensownym przekonaniem, że karmieni papką medialną Polacy mieszkający w kraju mogą mieć lepszy ogląd ogólnej sytuacji w kraju aniżeli ci, którzy zazwyczaj bezpośrednio dotknęli jego namacalnych słabości.
Propagandyści medialni rozumieją jaką siłą jest rosnąca Polonia i nieustannie zaklinają ją do niemyślenia o powrocie, o jakichkolwiek zmianach w Polsce. Regularnie publikowane są na rozkładówkach i okładkach materiały propagandowe typu "Nie wracam". Niemniej wielu Polaków z zagranicy chciałoby wrócić, lecz barierą dla tego jest utrzymywanie gnijącego status quo, na straży którego stoi mainstream medialny oraz sondażownie.