Ze zdziwieniem i przerażeniem obserwuję jakość nauczania przyszłych lekarzy na jednej z polskich uczelni medycznych, w tym lekarzy stomatologów.
Studenci uczą się i muszą zdawać egzaminy i uzyskiwać zaliczenia z wiedzy medycznej z lat 70-tych XX wieku! Wkuwają np. jakieś statystyki dotyczące chorób zawodowych robotników amerykańskich sprzed 40 lat, i nie chodzi o to, jak te statystyki zmieniały się do dziś, ale właśnie jak wyglądały onegdaj. Po co?!
Sprawa podręczników: prowadzący zajęcia mają swoje ukochane opracowania medyczne, problem w tym, że bywają to opracowania od dziesiątek lat nieaktualne, często niedostępne, mimo to wiedza tam zawarta jest wymagana od współczesnych studentów.
Prowadzący zajęcia nierzadko nie potrafią uruchomić projektora podłączonego do laptopa, więc korzystają z tzw. przeźroczy, które wyświetlają na ścianie rzutnikiem sprzed 20 lat (przeźrocza są w tym samym wieku).
Perełkę stanowi zakres wiedzy wymaganej na zaliczenie przedmiotu "Informatyka": - ile bajtów można zapisać w jednym sektorze dyskietki 3,5"? - do jakiego portu (szeregowego czy równoległego) można podłączyć drukarkę? - jakie rozszerzenia mają pliki wykonywalne w systemie DOS: a) bmp, txt, xls; b)exe, bat, com; c) ... - jak nazywa się polski edytor tekstu: a) Chi-Writer; b) AbiWord; c) TAG
itd. itp.
Organizacja praktyk zawodowych odnośnie stomatologii. Uczelnia medyczna ma na ternie miasta przychodnie, które są z nią powiązane organizacyjnie, ŻADNA z nich nie przyjmuje studentów na praktyki. Zajęcia praktyczne na uczelni prowadzone są z wykorzystaniem materiałów przeterminowanych, bo uczelnia nie ma pieniędzy na zakup nowych. OK, ale nie bardzo wiadomo czy te przeterminowane zachowują się tak jak nowe.
Wszyscy słyszeliśmy o przedstawicielach firm farmaceutycznych, którzy na różne spoosoby "zachęcają" lekarzy do przepisywania na receptach lektów danej firmy. Okazuje się, że to zaczyna się już na pierwszym roku studiów, gdy na zajęciach studenci dostają np. elektryczne szczoteczki do zębów o wartości rynkowej kilkuset zł.
Długo mógłbym tu jeszcze opisywać ten niewiarygodny koszmar, myślę jednak, że te kilka powyższych przykładów daje ogólny obraz. Szkoda, że jest to obraz tak przerażający. |