Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bulenie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
14-05-2015 12:38diogenes (42753 punktów)Bulenie
Ocena 8 na 8
Cytat:
W sierpniu 2010 r. "Gazeta" pisała, że prokuratura rozważa zarzut zbrodni wojennych dla najwyższych urzędników państwowych z czasów, gdy premierem był Leszek Miller, a prezydentem Aleksander Kwaśniewski. - Współpraca z amerykańskim wywiadem była. I stąd te loty CIA do Szyman. Więzień nie było - twierdził Kwaśniewski. Miller na wszystkie pytania odpowiadał: "Nie mam nic do powiedzenia".


wyborcza.p(*)ch_CIA__Wyciszyc_Kiejkuty.html

Cytat:

Polska wypłaca odszkodowania za tajne więzienia CIA


wiadomosci(*)-za-tajne-wiezienia-cia/1ydm0x

To wzorcowy przykład politycznej obłudy, może być analizowany na zajęciach z politologii. Jak na dłoni widać, czym są wypowiedzi polityków. Ludzie pytają prezydenta: Jak żyć za 2000 złoty? Jest zdaje się problem natury fundamentalnej, który generuje problemy finansowe w kraju: Jak pozbyć się fałszu i hochsztaplerów z polityki?

Póki co to bulimy:

Za tych, co kłamią.
I za tych, co nie wiedzą.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Hodża (11172 punktów)
>Jak pozbyć się fałszu i hochsztaplerów z polityki?

To kwestia kulturowa. Rozwiązania są dwa, szybkie i wolne.

1. Zakazać teatru we wszelkich postaciach, aktorów poddać przymusowej reedukacji;

2. walczyć o świecką oświatę i dbać o wychowanie młodzieży w duchu racjonalnego sceptycyzmu, mając świadomość, że od tego zależy przetrwanie gatunku istot faktycznie rozumnych.

Optuję za wersją 2, choć mozolną i dającą jedynie nadzieję na uratowanie przynajmniej poczucia godności części ludzi; większość bowiem lubi być oszukiwanych.

I tak chyba będzie zawsze, albo przynajmniej tak długo, jak długo ludzie mogą udawać, że nie są skończonymi frajerami. Szczerze powiedziawszy, nie ma się nad kim użalać: ludzie kłamią na co dzień nader chętnie, zatem kultura nasycona obłudą, obyczajowym zakłamaniem sprzyja temu, by tego rodzaju zachowania również wśród polityków czy duchownych były akceptowane jako norma. C'est la vie.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
14-05-2015 16:24 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>ludzie kłamią na co dzień nader chętnie, zatem kultura nasycona obłudą, obyczajowym zakłamaniem sprzyja temu, by tego rodzaju zachowania również wśród polityków czy duchownych były akceptowane jako norma.

Psychologia i socjologia kłamstwa czeka na opracowanie. Wiem: życie bez pewnej dozy fałszu byłoby niemożliwe. To zdaje się Kempiński określił chorobę psychiczną jako "wybuch prawdy". Ale są granice kłamstwa, za które nie ponosimy odpowiedzialności. Reguluje to prawo (chociażby fałszowanie dokumentów, zeznań, ...). Co do polityków: guzik mnie obchodzi to, czy prezydent/ premier/ poseł ... sypia z żoną czy ze swoim doradcą i czy nawet w tej sprawie kłamie. Ale jest coś takiego jak "kłamstwo polityczne" ( z konstytucyjnym włącznie), którego konsekwencje (również finansowe) ponoszą obywatele: wątpię, czy zgodziliby się na normę w sprawie kłamstw polityków uszczuplających ich konta.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Hodża (11172 punktów)
>To zdaje się Kempiński określił chorobę psychiczną jako "wybuch prawdy".

"Wybuchy prawdy" przydarzają się nie tylko mieszkańcom wariatkowa. Społeczeństwa też czasem wybuchają, zwłaszcza, kiedy zapach kadzidła nie może już przykryć trupiego swądu kłamstwa. Prawda, bywa to nazywane szaleństwem, szczególnie, że zwykle objawia się agresją a nie jakimś oczyszczającym katharsis.

>Ale jest coś takiego jak "kłamstwo polityczne" ( z konstytucyjnym włącznie), którego konsekwencje (również finansowe) ponoszą obywatele:

Chyba właśnie mówisz o właściwym przedmiocie tzw. "wielkiej polityki"...

>wątpię, czy zgodziliby się na normę w sprawie kłamstw polityków uszczuplających ich konta.

Nie wątp, diogenesie. Myślę, że niektórzy Czytelnicy tego Forum biegli w sprawach ekonomii bardzo szybko mogą tu przytoczyć liczne przykłady "uszczuplania" kont obywateli na wielką skalę. Zwykle proceder ten nosi nazwę "podatku".

Na marginesie - rząd Danii właśnie rozważa wprowadzenie obligatoryjnego systemu bezgotówkowego z kontami w kontrolowanym przez państwo banku centralnym. Motywem jest możliwość sterowania zachowaniami konsumenckimi w celu zniwelowania amplitudy cyklów koniunkturalnych.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
oportunista (1711 punktów)
Pytanie jak wyżyć za 2000 zł nie ma dla polityka natury fundamentalnej. Po pierwsze dlatego, że on za taką kwotę nie egzystuje, po drugie jego zadaniem jest organizacja życia społecznego z jak najniższą kwotą na utrzymanie dla szarego obywatela. Jeśli uda mu się utrzymać spokój za te 2 tysiące, znaczy to że dobrze lawiruje. Oczekiwanie od nich działań mających poprawić nasz szary byt jest nieporozumieniem, jest banałem powtarzanym przez laików, sloganem reklamowym. Polityk ma nas przekonać, że poukłada nam życie lepiej niż jego konkurenci, ma być dobrym aktorem ładnie wyglądającym w telewizji. Ktoś rządzić musi, robota to niewdzięczna i stresowa, musi się więc opłacać. Władza to najsilniejszy z narkotyków, jak na razie aż tak mocno naszym politykom nie odbija, nie ma więc o co drzeć kotów.
Christos (2696 punktów)

>jego zadaniem jest organizacja życia społecznego z jak najniższą kwotą na utrzymanie dla szarego obywatela. Jeśli uda mu się utrzymać spokój za te 2 tysiące, znaczy to że dobrze lawiruje
2 tysiące to kwota ledwie wystarczająca do związania końca z końcem. Ludzie, którzy tyle zarabiają nie wyjdą na ulice wiedząc że są wynagradzani na żałosnym poziomie, ponieważ strata każdej dniówki oznacza zamknięcie domowego budżetu na minusie.

No gods, no masters...I am who I am.
Christos (2696 punktów)

Cytat:
>W sierpniu 2010 r. "Gazeta" pisała, że prokuratura rozważa zarzut zbrodni wojennych dla najwyższych urzędników państwowych z czasów, gdy premierem był Leszek Miller, a prezydentem Aleksander Kwaśniewski. - Współpraca z amerykańskim wywiadem była. I stąd te loty CIA do Szyman. Więzień nie było - twierdził Kwaśniewski. Miller na wszystkie pytania odpowiadał: "Nie mam nic do powiedzenia".


Rzecz pierwsza - osobliwością pragmatyki polskich organów ścigania jest priorytet dla personalnej, a nie systemowej (np. powszechnie przyjęte zwyczaje, normy społeczne, itd.) odpowiedzialności za czyn.
Rzecz druga - Amerykanie organizując całe przedsięwzięcie, nie posłali do zorganizowania jej idiotów. Posłali ludzi, którzy znając polskie realia sprawozdawczości dobrze wiedzą, że raportowanie odbywa się na zasadzie "papier wszystko przyjmie" i "szef nie musi o wszystkim wiedzieć". I jestem pewien, że począwszy od dowódcy warty w Szymanach, każdy stojący oczko wyżej w hierarchii przełożony bladego pojęcia nie miał co się dzieje w podległych mu jednostkach. Tym bardziej Miller i Kwaśniewski.

No gods, no masters...I am who I am.
14-05-2015 21:43 
 Ocena 2 na 2
DyktaFon (9281 punktów)

>Rzecz druga - Amerykanie organizując całe przedsięwzięcie, nie posłali do zorganizowania jej idiotów. Posłali ludzi, którzy znając polskie realia sprawozdawczości dobrze wiedzą, że raportowanie odbywa się na zasadzie "papier wszystko przyjmie" i "szef nie musi o wszystkim wiedzieć". I jestem pewien, że począwszy od dowódcy warty w Szymanach, każdy stojący oczko wyżej w hierarchii przełożony bladego pojęcia nie miał co się dzieje w podległych mu jednostkach. Tym bardziej Miller i Kwaśniewski.

Jeśli nawet przyjąć, że powyżej wspomniani to idioci... to choć nie rób takich z czytelników Racjonalisty
Jeśli szefowie o czymś nie wiedzieli... to tym bardziej powinni natychmiast przestać być szefami i odpowiedzieć za to, że nie wiedzieli.

...ale w polityce słowo "odpowiedzialność" nie istnieje... choć jest nadzwyczaj często i z upodobaniem wypowiadane.
Christos (2696 punktów)

>Jeśli szefowie o czymś nie wiedzieli... to tym bardziej powinni natychmiast przestać być szefami i odpowiedzieć za to, że nie wiedzieli.

Teoretyczne standardy to jedno, a powszechna praktyka to drugie. Niezależnie czy w cywilnej gospodarce czy w armii, szeregowy personel stoi w pewnej opozycji wobec kadry kierowniczej. Szef wie tyle, ile wiedzieć musi. Pewnie jest to spadek po słusznie minionym systemie ale donosicielstwo jest rozumiane w sposób wypaczony i jego definicja rozciąga się na zbyt wiele zachowań.
Co oczywiste, Polska zaangażowała się w wojnę i należało się liczyć z tym, że będzie miała na swoim terytorium jeńców. Jasne jest również, że wysłanie jeńców do Polski wymagało porozumień na szczeblu rządowym, a fakt, że w przedsięwzięcie zaangażowane były specsłużby sprawił utrzymanie całości działań w tajemnicy. Nie sądzę jednak, aby Miller wiedział jak są traktowani więźniowie. Główne zarzuty wobec Polski dotyczą nie samego przetrzymywania ludzi wziętych do niewoli ale stosowania wobec nich tortur. Zresztą, kupa zrobiona przez USA zaczęła śmierdzieć za oceanem, u nas po obwąchaniu reszty koalicji.

No gods, no masters...I am who I am.
15-05-2015 11:28 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Teoretyczne standardy to jedno, a powszechna praktyka to drugie.

Jest jeszcze trzecia kwestia: relacji teorii (idei) do praktyki. Gdyby z praktyki uczynić "sacrum" (o co zwykle zabiegają politycy, nawet rewolucjoniści), nie byłoby historii.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Christos (2696 punktów)

>Gdyby z praktyki uczynić "sacrum" (o co zwykle zabiegają politycy, nawet rewolucjoniści), nie byłoby historii.

No właśnie, kilka słów w kwestii "profanum":
W ogólnym zarysie żołnierski chleb powszedni w naszej walecznej armii wygląda tak www.youtube.com/watch?v=Bq_7Z5BjCLc Z drobną poprawką na spowodowaną wysokością żołdu szwejów kontraktowych, większą obecnie skalę ochlejstwa. Etos głęboko zakorzeniony bo wedle klasycznej szkoły oficer jest "obryt, obstryt i z liokka podpit", więc przykład idzie z góry. Z drobną uwagą, oficjalna hierarchia korpusów (szeregowych, podoficerów, chorążych, oficerów) pokrywa się z hierarchią doboru kumpli do kieliszka. I każdy korpus jest w kwestiach wewnętrznych zwyczajów zamkniętym środowiskiem piorącym brudy we własnym gronie.
Dla premiera czy prezydenta wojsko to Kompania Honorowa, kawalerzyści na konikach popierdujących przed trybuną i kilka starannie wybranych jednostek odpowiednio wcześnie uprzedzanych o wizytacji. Zdarzały się nawet przypadki malowania trawy na zielono. Dla dowódcy jednostki wojsko to pijani szweje, braki w stanach magazynowych bo akurat zaistniała pilna potrzeba napicia się, a do spieniężenia nadawało się paliwo albo części zamienne do ciężarówek. I przykładowo, przy przebazowaniu parku samochodowego uruchomić daje się 1/4 wozów. Obraz wojska z filmów w rodzaju "Samowolki" nie odbiega od rzeczywistości. Znajomy oficer stwierdził, że na wypadek wojny, najlepszym rozwiązaniem jest zawinięcie się w prześcieradło aby własne kości nie wymieszały się z kośćmi innego nieszczęśnika. Dlatego nie sądzę, aby w wojskowych porządkach na poziomie pospolitego ruszenia, łomot spuszczony kilku Arabom był jakimś informacyjnym priorytetem.

No gods, no masters...I am who I am.
15-05-2015 11:19 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>w polityce słowo "odpowiedzialność" nie istnieje... choć jest nadzwyczaj często i z upodobaniem wypowiadane.

I nie tylko to słowo. Słownik polityków zawiera te same słowa, co słownik "szarego człowieka" (pokój, wolność, miłość, godność, praca, odpowiedzialność...), ale mają one w nim inne, nawet przeciwne znaczenia. To dlatego Brecht kpiąc napisał gdzieś, że kiedy polityk mówi o pokoju, czas rozejrzeć się za trumną. Dlaczego tak się dzieje? Myślę, że system polityczny jest w wysokim stopniu niezależny od systemu życia powszedniego. Dotyczy to również demokracji. Relacja między polityką a jej środowiskiem jest taka, jak np. systemów biologicznych a środowiskiem. Najwyraźniej wspólny język (w sensie leksykonu) nie przesądza o wspólnocie interesów.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
15-05-2015 11:32 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>I jestem pewien, że począwszy od dowódcy warty w Szymanach, każdy stojący oczko wyżej w hierarchii przełożony bladego pojęcia nie miał co się dzieje w podległych mu jednostkach.

Idąc tym tokiem rozumowania największa wiedzę mają sprzątaczki i kucharki. Natomiast "górze" pozostaje już tylko teologia.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
DyktaFon (9281 punktów)
>>I jestem pewien, że począwszy od dowódcy warty w Szymanach, każdy stojący oczko wyżej w hierarchii przełożony bladego pojęcia nie miał co się dzieje w podległych mu jednostkach.
>Idąc tym tokiem rozumowania największa wiedzę mają sprzątaczki i kucharki. Natomiast "górze" pozostaje już tylko teologia.

...i oczywiście "zbieranie śmietanki" oraz przyjmowanie gratulacji.
Kiełczewski (439 punktów)

>fałszu i hochsztaplerów z polityki?
>Póki co to bulimy:
>Za tych, co kłamią.
>I za tych, co nie wiedzą.
>
A pamiętasz jak kpiono z Lepera,że pod Olsztynem są Talibowie?!!!!Wszyscy co powinni
wiedzieć,wiedzieli a pospólstwo niekoniecznie.
18-05-2015 00:01 
 Ocena 1 na 1
TyDraniu (6569 punktów)
> A pamiętasz jak kpiono z Lepera,że pod Olsztynem są Talibowie?!!!!

Słusznie kpiono. Lepper w 2001 mówił, że Talibowie byli w Klewkach. Mieli przylecieć helikopterem po to, by kupować wąglik.

Natomiast więzienie CIA było w Starych Kiejkutach (to nie pod Olsztynem), powstało w 2002 i działało do 2005r. Talibowie byli tam więźniami, nie ma mowy o tym, by jeździli sobie po województwie Warmińsko-Mazurskim w celu nabycia broni biologicznej.


Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365