 |
Bezsilny obywatel. bezsilne państwo Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 21-06-2015 00:56 | zaszetka lawendy (788 punktów) (zablokowany) | Bezsilny obywatel. bezsilne państwo
3 na 3 | Mieszkanie pod moim zostało wynajęte bydłu. Bydło wydziera mordy i puszcza głośno muzykę ze szczególną lubością w soboty i niedziele w godzinach nocnych. Gdy np. o godz. 3 dzwonię do drzwi hałaśliwego bydła, muzyka zostaje ściszona, a bydło udaje, że go nie ma. Gdy na moją prośbę patrol policji dzwoni do drzwi bydła, drzwi pozostają zamknięte, a patrol twierdzi, że w takiej sytuacji jest bezsilny.
Straż miejska twierdzi, że nie ma prawa interweniować w mieszkaniach, policja radzi założyć sprawę w sądzie.
Bydło pozostaje bezkarne, ja pozostaję bezradny, podobnie jak państwo, które (o ja naiwny!) powinno chronić mnie przed bydlęcym zachowaniem. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Twoje utyskiwania wynikają z tragicznej pomyłki. Ta pomyłka polega na przekonaniu, że państwo jest po to, by chronić nędzne interesy biednych i słabych i mieszać się do ich żałosnych sprawek. 
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| hamp (3461 punktów) | Nagraj ich i idź z tym na policję (nie zapomnij zrobić ujęcia na zegar), może w ten sposób uda się coś ugrać.
intp
|
|
 | 2 na 2 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | >Nagraj ich i idź z tym na policję (nie zapomnij zrobić ujęcia na zegar), może w ten sposób uda się coś ugrać.
Przypuszczam, że może to podpadać pod podsłuchiwanie lub podglądanie, przestępstwo ścigane na podstawie art. 267 Kodeksu Karnego. W dodatku - tak na chłopski rozum - zgłaszającego się z nagraniami na policję łatwiej ścigać, bo sam na siebie przynosi materiał dowodowy i sam - mimowolnie - przyznaje się do przestępstwa, które w dodatku sam pięknie udokumentował. Policja lubi takie sprawy, więc jak nagrywany sąsiad w toku postępowania wyjaśniającego się o tym dowie, kłopoty murowane.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
|  | 2 na 2 | hamp (3461 punktów) | Jak nagrywanie filmu we własnym mieszkaniu, na którym słychać odgłosy imprezy sąsiadów łamiących ciszę nocną może być uznane za podsłuchiwanie? To tak jakby ekshibicjonista wytaczał procesy ludziom, którym się wyeksponował. 
intp
|
|
| |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | > Jak nagrywanie filmu we własnym mieszkaniu, na którym słychać odgłosy imprezy sąsiadów łamiących ciszę nocną może być uznane za podsłuchiwanie? To tak jakby ekshibicjonista wytaczał procesy ludziom, którym się wyeksponował.  Myślisz, że to nie możliwe?  A ja Ci mówię, że pozywanie ofiar przestępstw przez sprawców to bardzo częsta praktyka nękania ofiar jeszcze wiele lat potem. Sprzyjają temu wszelkie patologie, od jakich wprost kipią organy ścigania, środowisko prawnicze, sądownictwo i system penitencjarny. To, że ktoś czuje się pokrzywdzony, to jedno, a efekt pracy młynów sprawiedliwości - to drugie.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | |  | 1 na 1 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | > >... wszelkie patologie, od jakich wprost kipią organy ścigania, środowisko prawnicze, sądownictwo i system penitencjarny.<< Są jeszcze inne rozwiązania, ale nie chcę być oskarżony o nawoływanie do przestępstwa.
|
|
| | | |  | 1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | > Są jeszcze inne rozwiązania, ale nie chcę być oskarżony o nawoływanie do przestępstwa.Po pierwsze, wspomniane przez mnie patologie są zjawiskiem uniwersalnym, więc emigracja na niewiele się zda, bo najprawdopodobniej wcześniej czy później i tak wpadniemy z deszczu pod rynnę. Po drugie, nie przesadzajmy. Jak ktoś, mieszkając w bloku, narzeka na sąsiadów, zawsze może wciąć kredyt i znaleźć lepiej płatną pracę, aby zakupić sobie na wsi niewielką posiadłość o powierzchni kilkunastu hektarów, z dala od ludzi, otoczoną lasem, z willą, chatką myśliwską, garażami, stajnią, hangarem i lądowiskiem dla prywatnego helikoptera. Jak widzisz, na każdy problem jest jakieś rozwiązanie. 
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>... zakupić sobie na wsi niewielką posiadłość o powierzchni kilkunastu hektarów, z dala od ludzi, otoczoną lasem, z willą, chatką myśliwską, garażami, stajnią, hangarem i lądowiskiem dla prywatnego helikoptera. << No i zaraz po sąsiedzku swoją rezydencję wybuduje jakiś gangster z Wołomina, albo Pruszkowa... Moje doświadczenie z emigracją jest takie, że stosunkowo łatwo jest znaleźć miejsce z dala od tej przysłowiowej rynny. Można też "wyemigrować" do innego bloku, nawet na tym samym osiedlu, co pewnie będzie łatwiejsze od wymienionych opcji.
|
|
| | | | | |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | >Można też "wyemigrować" do innego bloku, nawet na tym samym osiedlu, co pewnie będzie łatwiejsze od wymienionych opcji.
Co jest łatwe, a co nie, to zależy, głównie od przynależności kastowej. Zresztą - cały czas o tym tu mowa. Sądy, prokuratorzy i adwokaci są dla patrycjuszy, a nie dla plebsu.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Grzegorz (5685 punktów) | >Po pierwsze, wspomniane przez mnie patologie są zjawiskiem uniwersalnym, więc emigracja na niewiele się zda, bo najprawdopodobniej wcześniej czy później i tak wpadniemy z deszczu pod rynnę.
E tam. Sama patologia może i jest uniwersalna, ale jeśli chodzi o bezsilność/niechęć policji do rozwiązywanie większości jej przejawów to pewnie jesteśmy w czołówce UE.
|
|
| | | | | |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
>E tam. Sama patologia może i jest uniwersalna, ale jeśli chodzi o bezsilność/niechęć policji do rozwiązywanie większości jej przejawów to pewnie jesteśmy w czołówce UE.
Wątpię. Wszędzie pod tym względem jest fatalnie. Jeśli nie masz pieniędzy, koneksji i poparcia mediów, zawsze jesteś na straconej pozycji, jak świat długi i szeroki. Najlepiej, jeśli ma się szczęście, po prostu trzymać się z dala od policji, sądów i prokuratury. A kto się już dostanie w ich tryby, temu wypada tylko współczuć. Jak pech, to pech. Co zrobisz? Nic nie zrobisz. A możesz z tego wyjść poobijany na całe życie...
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Christos (2696 punktów) |
> Najlepiej, jeśli ma się szczęście, po prostu trzymać się z dala od policji, sądów i prokuratury.Coś w tym jest. magazyn.7d(*)e-Obronil-sie-scyzorykiem.htmlNie tak dawno (malownicza wieś gminna na pograniczu Mazowsza i Podlasia), w sobotni wieczór, przed sklepem nocnym (niestety lokalizacja przybytku sprawiła, że równocześnie na środku drogi nr. 6xx), prało się po łbach circa dwudziestu młodzieńców. Dyżurny miejscowego komisariatu zbywał wszechmożnymi zastrzeżeniami ponaglenia personelu sklepu, aby wytłomaczyć delikwentom niestosowność zachowania. Radiowóz, i owszem, pojawił się, po czym oddalił w zorganizowanym pośpiechu na z góry upatrzoną pozycję. Złośliwi nazywają to lukaniem z za winkla. Ale to nieprawda, oni opracowywali plan przywrócenia porządku prawnego. Tymczasem minuty płynęły i przybywało poirytowanych kierowców, niemogących kontynuować podróży. Ktoś z żyłką do interesu zaproponował kolejkowe zakłady, nawiązały się pierwsze znajomości, piękny prawy prosty - komentował ktoś... irytacja mijała. Niestety, te jakże piękne przejawy narodzin więzi społecznych przerwali dwaj łotewscy kierowcy TIR-ów, w jakąś minutę posyłając całe towarzystwo (aktorów oczywiście, nie widzów) na deski, a raczej na nowy, wybudowany za unijną dotację chodnik. Поехали! -zakrzyknęli Łotysze. Pożegnania były, życzenia szerokiej drogi, wszyscy się rozjechali. I wtedy przy wtórze syren i w błysku "kogutów" zajechał radiowóz. "Co tu się, k...wa dzieje!?", zakrzyknęła drobna blondyneczka w randze starszego posterunkowego. Odpowiedziała jej cisza zakłócana syreną odległej o kilka kilometrów, a za nią następnej karetki pogotowia.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Najbardziej idealizujemy te aspekty rzeczywistości, z którymi nie mieliśmy nigdy bezpośrednio do czynienia. Jak ktoś nigdy nie miał do czynienia z policją i prawem, temu wydaje się, że policjanci to szlachetni rycerze na białych koniach, a na wszystko, co go uwiera, musi się znaleźć jakiś paragraf. I tak śnimy ten nasz sens o idealnej rzeczywistości, który najczęściej pryska przy pierwszym kontakcie z... rzeczywistością. Podkład muzyczny. youtu.be/BK30r_SIZ-g
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | | | | | | | |  | | Christos (2696 punktów) |
>policjanci to szlachetni rycerze na białych koniach
Zakuty łeb to zbyt mało, aby nazwać kogoś rycerzem.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
| | | | | | | | | |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Komu zakutego łba za mało?
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Christos (2696 punktów) | > Komu zakutego łba za mało?Tym wszystkim, którzy po np. takich www.youtube.com/watch?v=Z8osPYLCw20 profesjonalnie przeprowadzonych interwencjach, biorą sprawy we własne ręce ... albo pięści.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Przepraszam, ale byłeś taki jakiś niejednoznaczny. Myślałem, że masz kogoś innego na myśli. youtu.be/dhRUe-gz690Serio.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
1 na 1 | Grzegorz (5685 punktów) | >Bydło pozostaje bezkarne, ja pozostaję bezradny, podobnie jak państwo, które (o ja naiwny!) powinno chronić mnie przed bydlęcym zachowaniem.[/color]
Zdaje się że w takim przypadku możesz też kierować sprawę do sądu (art. 51 KW). Możesz też przedtem napisać (jeśli ma to zastosowanie) do zarządcy. A co do policji, to często idzie po linii najmniejszego oporu (czyli, jeśli wyczują że trudniej będzie się pozbyć Ciebie jako "trudnego klienta" to w końcu pomyślą jak załatwić sprawę).
|
|
2 na 2 | Christos (2696 punktów) |
>patrol twierdzi, że w takiej sytuacji jest bezsilny.
O 3-ej w nocy policja nie może wejść do prywatnego mieszkania bez zaproszenia lokatorów jeśli powodem jest skarga sąsiada na zbyt głośną muzykę. Możesz jednak złożyć skargę w jednostce policji i jeśli wzywałeś wcześniej patrol, pozostał po tym ślad w ichniej dokumentacji. Poza tym sami funkcjonariusze są świadkami, że nie wyssałeś sobie historii z palca. Ustalenie personaliów delikwentów i doprowadzenie do pionu nie jest trudne. Nie robiłbym sobie jednak nadziei, jest z tym trochę papierologii. Wypisanie żulikowi stówki za picie browarka na przystanku jest o wiele prostszą metodą na budowanie statystyki.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
| wsx666 (1067 punktów) | >Mieszkanie pod moim zostało wynajęte bydłu. >Bydło wydziera mordy i puszcza głośno muzykę ze szczególną lubością w soboty i niedziele w godzinach >nocnych. >Gdy np. o godz. 3 dzwonię do drzwi hałaśliwego bydła, muzyka zostaje ściszona, a bydło udaje, że go >nie ma. Gdy na moją prośbę patrol policji dzwoni do drzwi bydła, drzwi pozostają zamknięte, a patrol >twierdzi, że w takiej sytuacji jest bezsilny. >Straż miejska twierdzi, że nie ma prawa interweniować w mieszkaniach, policja radzi założyć sprawę w >sądzie. >Bydło pozostaje bezkarne, ja pozostaję bezradny, podobnie jak państwo, które (o ja naiwny!) powinno >chronić mnie przed bydlęcym zachowaniem.
Szczerze współczuję, byłem kiedyś w podobnej sytuacji, na szczęście zamieniłem mieszkanie w bloku na mieszkanie w małej spokojnej kamienicy w której mieszkają trzy rodziny, w bloku było 127 mieszkań z czego pond połowa powynajmowana studentom. Jak zaczęły się imprezki to cały blok dudnił, nie dało się spać. Dramat.
|
|
| hunbin (2274 punktów) | Nie bezsilny i nie marudź.
4 lata trwało zanim w podobnej sprawie się uporaliśmy wraz z mieszkańcami pewnego bloku ze znaną osobistością medialną i jej przybytkiem, tylko trzeba wytrwałości - a i jest nadzieja, że jednak coś się wcześniej u ciebie uda załatwić bo sprawa prostsza.
Zakładam, że nie udało ci się porozumieć z osobnikami niszczącymi twój mir? - to straszne ale z najgorszym ciulem szybciej się jest dogadać niż przez instytucje rozmawiać. Postarałbym się jeszcze raz porozmawiać i przedstawić planowane dalej działania na spokojnie i bez emocji.
Bardzo by pomogło gdybyś znał właściciela mieszkania - kontakt z nim mógłby znacznie uprościć sprawę. Zapytaj sąsiadów czy im to nie przeszkadza i czy nie mają przypadkiem kontaktu do właściciela (ci z piętra zazwyczaj mają - ja przynajmniej zostawiłem sąsiadom do siebie namiary w przypadku wynajmowanego mieszkania).
Po drugie wzywaj straż miejską/ policję - to jest ich robota i niech nie marudzą. Sprawę tak jak ci radzono zgłoś na komendzie.
Jeżeli zostaną ustalone personalia właściciela to sądzę, że sam kontakt z policja zastanowi wynajmującego czy aby na pewno najemca nie łamie umowy...
Najlepszą metodą jest bezpośredni kontakt i rozmowa.
Jeżeli wszystkie drogi zawiodły sprawa karna - i następnie cywilna o odszkodowanie.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
 | | Christos (2696 punktów) | Problem tkwi w lenistwie policji. Niezależnie, czy policja rozwiąże sprawę w ramach własnych kompetencji, czy odeśle obywatela do sądu, w statystyce będzie to pouczenie. W pierwszym przypadku dzielnicowy zmuszony będzie do biurokratycznego wysiłku polegającego na ustaleniu danych sprawców wykroczenia, a więc rozpytanie wśród lokatorów i przy niechęci do współpracy (ewentualnej), uruchomienie procedury administracyjnej (dla cierpliwych, ze względu na ustawowe terminy odpowiedzi na pisma). Mieszkanie jest wynajmowane i łańcuszek papierków wydłuża się o ogniwko. Można pokusić się o ustalenie tego wszystkiego we własnym zakresie ale tu nie ma, dzięki ochronie danych osobowych, gwarancji powodzenia. Oczywiście, dla świętego spokoju i dobrosąsiedzkich kontaktów, najlepszym rozwiązaniem, co zauważyłeś, będzie załatwienie sprawy polubownie z właścicielem lokalu. Gdyby jednak próba zawiodła, najgorszym rozwiązaniem jest droga sądowa. Rychliwość polskiego wymiaru sprawiedliwości sprawia, że uciążliwi lokatorzy prędzej wyprowadzą się, niż sprawa trafi na wokandę. A i tak konieczne będzie ustalenie personaliów delikwentów. Najciekawsze w całej historii jest to, że leniwa policja odsyłając poszkodowanego do sądu i bardziej pracowita policja posyłająca do załatwienia problemu dzielnicowego, nie łamie wewnętrznych procedur. No i w statystyce w obu przypadkach efekt jest ten sam - pouczenie. Z drobną różnicą, albo o prawach obywatelskich, albo o konsekwencjach głośnego balangowania.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
|  | | hunbin (2274 punktów) |
>Niezależnie, czy policja rozwiąże sprawę w ramach własnych kompetencji,
Jaką sprawę? Policja to taki stróż oni są od pilnowania porządku publicznego - niczego od nich nie oczekuj bo to nie ich rola żeby konflikty sąsiedzkie rozstrzygać. Jeżeli zgłosiłeś już kilkukrotnie zakłócanie ciszy to powinni ustalić właściciela lokalu i się z im skontaktować i tyle w ostateczności nałożyć jakiś mandat ale to na sprawców wykroczenia.
>czy odeśle obywatela do sądu, w statystyce będzie to pouczenie. Oj coś się nasłuchałeś jęków i stęków współobywateli... Sąd dla nich też nie jest fajny bo jak myślisz kogo wezwie na świadka??? Ogólnie z mojego doświadczenia wynika, że straż miejska lepiej sobie radzi z takimi sprawami ale może mówię z perspektywy Warsiawki.
>Mieszkanie jest wynajmowane i łańcuszek papierków wydłuża się o ogniwko. Nic się nie wydłuża - Policja po nieudolnych próbach kontaktu ze sprawcami porozmawia sobie z właścicielem - i to najprawdopodobniej sprawę zakończy (Po rozmowie z policją na taki temat obsztorcował bym lokatorów za nie stosowanie się do zapisów umowy, jeżeli nie pomogłoby potem bym wywalił).
>Można pokusić się o ustalenie tego wszystkiego we własnym zakresie ale tu nie ma, dzięki ochronie danych osobowych, gwarancji powodzenia. Jakiej ochronie danych osobowych co ty będziesz z urzędem gminy rozmawiać ? - idź w dzień do studenciaków i porozmawiaj z nimi jak nie dasz ciała to sami dadzą ci namiar na właściciela.
>Oczywiście, dla świętego spokoju i dobrosąsiedzkich kontaktów, najlepszym rozwiązaniem, co zauważyłeś, będzie załatwienie sprawy polubownie z właścicielem lokalu. Jest to zawsze najszybsze - choć niestety w moim przypadku raz się nie dało. Jednak dziesiątki innych problemów sąsiedzkich zawsze załatwiałem z ludźmi.
>Gdyby jednak próba zawiodła, najgorszym rozwiązaniem jest droga sądowa. Z takim nastawieniem to na pewno... Po pierwsze nie jedna próba - po drugie nie nastawiaj się negatywnie.
>Rychliwość polskiego wymiaru sprawiedliwości sprawia, że uciążliwi lokatorzy prędzej wyprowadzą się, niż sprawa trafi na wokandę.
Co w związku z tym że się wyprowadzą ? - uporczywe zakłócanie miru domowego to przestępstwo kodeks karny się kłania do roku pozbawienia wolności. Jak dostaną wezwanie na sprawę karną to raz, że się nauczą dwa wynajmujący zapewne też nigdy więcej nie wynajmie byle komu.
>A i tak konieczne będzie ustalenie personaliów delikwentów. W ostatnim przypadku to nie ty ustalasz te personalia- od łapania przestępców jest właśnie Policja.
>leniwa policja odsyłając poszkodowanego do sądu i bardziej pracowita policja posyłająca do załatwienia problemu dzielnicowego,
Jojczysz - jako że mieszkam w swoim życiu już chyba w piątym bloku, podobnych spraw załatwiłem naście.
Obywatelskość polega na tym, że sam załatwiasz swoje sprawy i masz świadomość funkcjonowania w i dla jakiejś społeczności - policja z obywatelskością wzięła rozwód w 90 roku.
Wiesz obserwuję to od wielu lat ludzie nie mówią sobie dzień dobry zamykają się w swoich klitkach i oczekują, że wszystko załatwi za nich jakiś cieć. Potem wpada do mnie na osiedle kolega i nie może wyjść z podziwu, że nikt nie ukradł jeszcze leżaków i hamaków przed naszym blokiem...
Pierwsze co zrobiłem po wprowadzeniu się do nowego bloku to runda zapoznawcza po piętrze z sąsiadami - niby, że z przeprosinami za remont i związane z tym niedogodności... Dzięki temu gdy mi coś nie pasuje łatwiej z nimi rozmawiać i też parę razy przychodzili do mnie w jakiejś sprawie.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
| |  | | Christos (2696 punktów) |
>Policja to taki stróż oni są od pilnowania porządku publicznego Organ administracyjno-porządkowy, tak dla ścisłości.
>niczego od nich nie oczekuj bo to nie ich rola żeby konflikty sąsiedzkie rozstrzygać. Od tego też są. Interwencja ograniczająca się do nastraszeniu stron paragrafami zwykle zaognia sytuację. Rola policjanta polega na uświadomieniu prawnych konsekwencji głupoty, ale też mediacji, o ile zachodzi taka potrzeba. Do tego zostali powołani dzielnicowi, aby być wśród ludzi i nie angażować wymiaru sprawiedliwości tam, gdzie wystarczy chwila rozmowy. Niestety, jak zwykle u nas, utonęli w papierach.
>Sąd dla nich też nie jest fajny Fajny, odwala całą robotę. A, że trzeba jechać na rozprawę? W końcu w godzinach służbowych, a nawet jeśli nie, to też nie gratis prywatnym samochodem.
>Policja po nieudolnych próbach kontaktu ze sprawcami porozmawia sobie z właścicielem No właśnie - porozmawia. Na tym polega rozstrzyganie konfliktów, a nie posyłanie zainteresowanych stron do sądu, bo kilku studencików okazało się zbyt cwanych, aby dać się podejść patrolowi. Ale policja musi chcieć, a nic ich do chciejstwa nie zmusza.
>Jakiej ochronie danych osobowych A no takiej, że Tobie jako prywatnej osobie, inna prywatna osoba nie musi podawać danych, jeśli nie chce. Nawet tabliczki z nazwiskiem na drzwiach mieć nie musisz (numer lokalu musisz mieć). Druga sprawa - właściciela lokalu czasami nikt z sąsiadów na oczy nie widział. Ludzie kupują mieszkania pod wynajem, dziedziczą, chaty są wynajmowane przez agencje itp.
>W ostatnim przypadku to nie ty ustalasz te personalia- od łapania przestępców jest właśnie Policja. O to to. Tylko, jak zapewne doczytałeś się, policja rozłożyła ręce i posłała poszkodowanego do sądu, zamiast zaprosić na komisariat/komendę celem złożenia zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa (ściganego na wniosek pokrzywdzonego). Moim zdaniem wypełnia to znamiona spychologii.
>Jojczysz A gdzież tam. Mieszkam przy dość ruchliwej drodze krajowej, na dodatek jakiś mędrzec w GDDKiA wyznaczył przejście dla pieszych dwa metry od mojej bramy. I tu zaczęły się problemy dla kierowców szambiarek przykładowo. Pech chciał, że kilka kroków dalej rośnie krzaczek specjalnie dla załóg radiowozów kontrolujących ruch. Rzecz w tym, że duży samochód musi manewrować właśnie na rzeczonych pasach, a przez obecność krzaczka na oczach dzielnej policji. I tu wystąpił dualizm policyjny. Raz kierowcę ukarali bo poniechał prób wjeżdżania i stanął wozem na chodniku w nieprzepisowej odległości od przejścia. Innym razem policjant stanął z lizakiem, wstrzymał na chwilę ruch i samochód wjechał na posesję bez zdawania się na uprzejmość kierowców.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|