Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bóg nie istnieje ??

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
29-10-2005 11:41bogo141 (113 punktów)Bóg nie istnieje ??
Bóg nie istnieje cz. 5

Przeczytałem ostatnio wywiad z Vincentem Icke . Bardzo ciekawy , jednocześnie powodujący mieszane uczucia. Telewizja holenderska ,ustami panów Paula van de Winta i Roba Mutza , postanowiła rozprawić się z Bogiem , definitywnie odrzucając jego istnienie. Cóż trudno polemizować z gośćmi zapraszanymi do programu. Są to wielcy fizycy ,astronomowie itp. Moja wiedza z tych dziedzin jest fragmentaryczna. Jestem historykiem i nigdy nie lubiłem fizyki. Może to błąd ?
Głównym motywem , powiedziałbym fundamentalnym , tego wywiadu jest twierdzenie że:
"Najważniejsze co odkryto, to fakt istnienia wszechświata zbudowanego z cząstek, przestrzeni i czasu. O cząstkach tych, kwarkach, uczy się przeważnie w szkole i od czasu do czasu mówi się o nich. Budulcem Wszechświata są również przestrzeń i czas. Te trzy elementy razem przesądzają, że Wszechświat jest taki, jaki jest." Oraz " Więc w istocie życie powstało z bardzo złożonej molekuły, która pod wpływem skomplikowanych okoliczności zaczęła się reprodukować.
Tak. To jest całkiem prawdopodobne i to można naśladować."
No tak jakież to wszystko proste. Nieuk jestem i matoł. Świat powstał z cząsteczek , przestrzeni i czasu.
Nie ma miejsca dla Boga w tym rozumowaniu. Czyżby ? "Przypuszczamy, że cała widoczna dziś materia w momencie zerowym mieściła się w kulce o wielkości jednego protonu. " W tym momencie pojawiły się wątpliwości. Skąd wzięła się ta maleńka kulka. Sama z siebie ? Skąd wzięła się przestrzeń , a czas?
Istnieje pewna niepewność w naturze spowodowana kwantowym zachowaniem się maleńkich cząsteczek
To dlaczego zachowywały się w taki sposób że powstał wszechświat? Co je do tego zmusiło ? Czysty przypadek? Nie wierzę w przypadki. W tym momencie autor stwierdza "ta niepewność powodowana kwantowym zachowaniem się cząsteczek zachęca ludzi do religii. " Te zdanie wydaje mi się kluczowym.
Dopóki naukowcy nie wytłumaczą i nie udowodnia zasad działania tego zjawiska , co było przyczyną a co skutkiem zawsze będzie miejsce dla Boga .Stwierdzenie że nie ma dowodów na jego istnienie jest tak samo pokrętne jak stwierdzenie że są dowody na jego nie istnienie. Zdaję sobie sprawę że w przyszłości rozum ludzki ogarnie wszystko co nieznane jest w tej chwili. Ale czy to aby nie jest przypadkiem wiara ?
Na dzień dzisiejszy jest wiele niewiadomych które rodzą następne. Ten wywiad przypomina mi troszkę dziecinne zabawy w stylu " co było pierwsze jako czy kura ?" .
"
Jak to dokładnie zaszło, mechanizm samego początku, jest dla nas niezrozumiały, ponieważ nie wiemy jak przestrzeń i czas zachowuje się w małej skali. "
" Natomiast sam początek wszechświata jest w tej chwili poza możliwościami fizyki "
Takie stwierdzenia są dowodem na to że Bóg nie istnieje ? Zmierzono czas (istnieje skończona ilość czasu, dokładnie 13,7 miliardów lat ,) a jednocześnie pada twierdzenie że :.. Przeciwnie, godnym uwagi jest wniosek, że to zaszło samo z siebie i nikt nie musiał tutaj pomagać. A więc wszechświat powstałam sam z siebie. Ciekawe bardzo ciekawe. Do dzisiaj nie znałem niczego co powstało samo z siebie. Odkrycia naukowe są bardzo ważne . Dzięki nim człowiek bardziej rozumie otaczający nas świat . Jednak wielu naukowców poprzez naukę stara się udowodnić że Boga nie ma. No nie wiem . Ale nie zawsze im się to udaje.
" Ale nikt nie trafił jeszcze na jego ślady... w każdym bądź razie do tej pory. "
"
W szkole podstawowej opowiadano o Donarze, który jeździł swoim wozem po chmurach. Teraz wszystkim wydaje się to nieprawdopodobne. Zresztą, czy kiedykolwiek pilot samolotu odrzutowego lecący przez chmury napotkał Donara z jego srebrnym młotkiem? "
No tak to są zaiste piorunujące dowody na nie istnienie Boga. Gagarin też krzyknął będąc w kosmosie " Boga nie ma gdyż go nie widzę " ( ponoć to jego słowa )
Mało to wszystko nie wystarczy by udowodnić że .... no właśnie Jest Bóg czy też go nie ma ?
.




Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

outsider (2469 punktów)
Przypomnę sokratejskie: wiem, że nic nie wiem.

Nauka istotnie wielu rzeczy nie wie (nb. zasada nieoznaczoności nie mówi nic o świecie obserwowanym - mówi o pewnym nieuniknionym błędzie obserwacji: wyciąga się z niej wnioski co do samego świata - te jednak są na tyle uwikłane w układ świat-model, że sa zapewne jedynie spekulacjami: wyjasnienie rzeczy daleko jeszcze przed nami. Niestety w świecie medialnym wiele hipotez jest traktowanych w mediach (nie w nauce przecież) jako niepodważalne prawdy i dalej rozchodzą się one bez zrozumienia jako dowody na to czy owo; a i samym fizykom zdarza się głosić swoje przekonania, nie mające przeciez rangi paradygmatu.

Zaiste, prosta jest odpowiedź: skoro czegoś o materii nie wiemy - koniecznie musi istnieć Bóg; dodajmy - mój Bóg, nie jakikolwiek inny, co komu po wierze w nie takiego Boga jak należy - zatem po posłuszeństwie nie tym co trzeba normom moralnym?

No cóż, w tym ujęciu Bóg staje sie synonimem niewiedzy - co istotnie wygląda nad wyraz sensownie: skoro nie wiemy - to wiemy.



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
bogo141 (113 punktów)
>Zaiste, prosta jest odpowiedź: skoro czegoś o materii nie wiemy - koniecznie musi istnieć Bóg; dodajmy - mój Bóg, nie jakikolwiek inny, co komu po wierze w nie takiego Boga jak należy - zatem po posłuszeństwie nie tym co trzeba normom moralnym?
>No cóż, w tym ujęciu Bóg staje sie synonimem niewiedzy - co istotnie wygląda nad wyraz sensownie: skoro nie wiemy - to wiemy.

Wiem ,że nic nie wiem .

Jeżeli czegoś nie wiem o materii to moja niewiedza jest Bogiem ? Dość ciekawe stwierdzenie. Ale czy niezbyt proste w swej prostocie? Skoro nie wiemy - to wiemy ? No nie wiem. To ma sens.
Jednak brak dowodów na to że nie było ingerencji osoby trzeciej ( Boga) w procesie powstawania wszechświata i człowieka .Powstawanie czegoś z samego siebie i twierdzenie że jest coś bo jest - jako dowód na nieistnienie Boga ? A więc skoro nie wiemy to wiemy . Hm. Co było pierwsze jako czy kura ?


kontrast
>Przypomnę sokratejskie: wiem, że nic nie wiem.
>No cóż, w tym ujęciu Bóg staje sie synonimem niewiedzy - co istotnie wygląda nad wyraz sensownie: skoro nie wiemy - to wiemy.
Nie widzi pan sprzeczności w tych stwierdzeniach?
A co do Sokratesa ja myślę,choć może jest to akomodacja, że nie chodzi tu o sceptycyzm, ale o ograniczoność poznania. Niby coś tam wiem i wiem całkiem sporo biorąc za punkt odniesienia innych ludzi, jednak ta wiedza to tylko kropla w wielkim oceanie wiedzy. Lepsza kropla niż nic. Trzeba mieć jednak świadomość, że poznałem kroplę a cały ocean jeszcze przede mną. I pewna intuicja mi mówi że wiedza wyciągnięta z tej kropelki, to po trosze wiedza o całym oceanie. Zresztą, Boga ani wiary się nie da jednoznacznie i bezdyskusyjnie udowodnić, to kwestia przekonania, zaufania, nadziei, doświadczenia i decyzji.

>

Jeśli bowiem zdobyli na tyle wiedzy, by móc ogarnąć wszechświat - jakże nie mogli rychlej znaleźć jego Pana? Mdr 13, 9
kontrast
P.S. Jeżeli zatarto by po panu inne ślady, to czy udałoby się komuś udowodnić za 300 lat, że pan był, tylko na podstawie jakiegoś jednego wątku na tym forum?
A może ktoś pana wymyślił?...
31-10-2005 08:42 
 Ocena 1 na 1
enfant (64444 punktów)
>>Przypomnę sokratejskie: wiem, że nic nie wiem.
>>No cóż, w tym ujęciu Bóg staje sie synonimem niewiedzy - co istotnie wygląda nad wyraz sensownie: skoro nie wiemy - to wiemy.
>Nie widzi pan sprzeczności w tych stwierdzeniach?

Skoro nie wiemy o czymś, to wiemy, że Bóg istnieje. To zdanie stworzyło Boga i go powoli zabija, bo coraz więcej wiemy.

>A co do Sokratesa ja myślę,choć może jest to akomodacja, że nie chodzi tu o sceptycyzm, ale o ograniczoność poznania. Niby coś tam wiem i wiem całkiem sporo biorąc za punkt odniesienia innych ludzi, jednak ta wiedza to tylko kropla w wielkim oceanie wiedzy. Lepsza kropla niż nic. Trzeba mieć jednak świadomość, że poznałem kroplę a cały ocean jeszcze przede mną. I pewna intuicja mi mówi że wiedza wyciągnięta z tej kropelki, to po trosze wiedza o całym oceanie. Zresztą, Boga ani wiary się nie da jednoznacznie i bezdyskusyjnie udowodnić, to kwestia przekonania, zaufania, nadziei, doświadczenia i decyzji.

Da się udowodnić, że nie ma boskiego oddziaływania. W miarę rozwoju nauki poznajemy coraz więcej przyczyn różnych zjawisk. Gdzie doszukiwano się jego interwencji, tam znamy już prawdziwy bieg zdarzeń. I tak powoli poznajemy świat, sceptycznie badając go, rewidując naszą wiedzę i metodą prób, błędów, sprawdzeń upewniamy się, co do jego elementów. Jeżeli fundamentem jest dla nas nie żadna wiara, lecz racjonalne, sceptyczne poznanie, zaiste niemożliwe jest być wierzącym. Wiara w Boga to kwestia niewiedzy, strachu, braku doświadczenia, braku rozumienia świata, jakim jest naprawdę i braku rzetelnej intelektualnie decyzji.


dryń, dryń
outsider (2469 punktów)
>>Przypomnę sokratejskie: wiem, że nic nie wiem.
>>No cóż, w tym ujęciu Bóg staje sie synonimem niewiedzy - co istotnie wygląda nad wyraz sensownie: skoro nie wiemy - to wiemy.
>Nie widzi pan sprzeczności w tych stwierdzeniach?

Ja widzę. Co jednak z innymi? Skoro brak (jeszcze) odpowiedzi na pytania o powstanie Wszechświata czy człowieka tłumaczy sie następująco: wszystko jest dziełem Boga w Trójcy jedynego, który jest opisany w Biblii a nie gdzie indziej, zna nasze czyny i myśli, sądzi umarłych itd.? W tym ujęciu wiedza nie jest potrzebna w ogóle a nawet zbędna: wystarczy jej pozór.

Wierzący z przyjemnością podkreślają, że nauka czegoś nie wie (to akurat oczywiste, nauka przecież jest dochodzeniem do wiedzy a nie nią samą - czegoś zatem musi nie wiedzieć). Jednoczesnie przedstawiają archaiczne księgi jako dowód swojej wiedzy o tym, czego nauka nie jest jeszcze w stanie wyjaśnić: niz złego, póki tak sie utwierdzają w swojej wiedzy wyłącznie na własny użytek: jeden bowiem woli wiedzieć cokolwiek - innemu wystarczy świadomość własnej niewiedzy, pewnego rodzaju pokora poznawcza właściwa myśleniu racjonalnemu.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
krest
Wiesz, to co napisałeś jest miłe. Potwierdzasz, że Bóg ukrywa się tam, gdzie jeszcze nie zdążyliśmy zajrzeć. Jak już zajrzymy, to go tam nie będzie.
Co o tym myśleć? Do czego taki Bóg jest potrzebny?
Pozdrawiam
bogo141 (113 punktów)
>Wiesz, to co napisałeś jest miłe.
Cieszę się ,że potrafię jeszcze pisać coś miłego.

>Potwierdzasz, że Bóg ukrywa się tam, gdzie jeszcze nie zdążyliśmy zajrzeć. Jak już
>zajrzymy, to go tam nie będzie.

Czy ja potwierdzam może tak , może nie. Zależy od punktu widzenia. Sądzę że Bóg nigdzie się nie ukrywa. Sami staramy się Go gdzieś upchać. W zależności od potrzeb i problemów.Cały czas oczywiscie zakładając że Bóg istnieje.Twierdzisz że jak wszystko rozum ludzki odkryje Bóg zniknie.Nie sądze.Zawsze pozostanie małe ale... Tak marginesie zastanawiam się czy nauka ma tylko na celu udowodnienie nie istnienia Boga ? Chyba nie . To byłoby wielkie uproszczenie.

>Co o tym myśleć? Do czego taki Bóg jest potrzebny?
A to już niech każdy myśli co chce.Ale widocznie są tacy którym Bóg jest potrzebny.

>Pozdrawiam
Ja również.

Wiem , że nic nie wiem !
31-10-2005 08:59 
 Ocena 1 na 1
enfant (64444 punktów)
>>Potwierdzasz, że Bóg ukrywa się tam, gdzie jeszcze nie zdążyliśmy zajrzeć. Jak już
>>zajrzymy, to go tam nie będzie.

>Czy ja potwierdzam może tak , może nie. Zależy od punktu widzenia. Sądzę że Bóg nigdzie się nie ukrywa. Sami staramy się Go gdzieś upchać. W zależności od potrzeb i problemów.Cały czas oczywiscie zakładając że Bóg istnieje.Twierdzisz że jak wszystko rozum ludzki odkryje Bóg zniknie.Nie sądze.Zawsze pozostanie małe ale... Tak marginesie zastanawiam się czy nauka ma tylko na celu udowodnienie nie istnienia Boga ? Chyba nie . To byłoby wielkie uproszczenie.

Nie można rozważając o czymś, zakładać, że istnieje. Znamy, to co znamy. Naukowcy dobrze o tym wiedzą, dlatego nie udowadniają, że czegoś nie ma, tylko poznają dalej, głębiej, od różnych stron. Nie możesz sobie założyć, że Bóg jest i że można tą koncepcję jedynie obalić. Nie ma na jego istnienie żadnych dowodów, więc jest na dzień dzisiejszy martwy. Twoja już sprawa, czy podejmiesz się wskrzeszenia Absurdalnego. Intelektualnie uczciwy jest zatem ateizm. To jest stan pierworodny. Gdy nic nie stoi, nie ma czego obalać.

>>Co o tym myśleć? Do czego taki Bóg jest potrzebny?

>A to już niech każdy myśli co chce.Ale widocznie są tacy którym Bóg jest potrzebny.

Bóg to sztuczna nadzieja na glinianych nogach. Ogranicza życie - to jedyne, jakie mamy. Żeby to jeszcze był wybór między wolnością, a bezpieczństwem, a nie tylko jego pozorami.

dryń, dryń
31-10-2005 09:40 
 Ocena 1 na 1
enfant (64444 punktów)
W nowożytnej cywilizacji więc nie ruchy biczownicze są środkiem zaradczym na epidemie ospy, ale masowe szczepienia; nie błagania adresowane do świętej Apolonii mają ratować człowieka w przypadku bólu zębów, bo go ratują stomatologowie, którzy sprawili, że święta Apolonia przestała istnieć (dokładniej: że wygasła w nią wiara, bo przestała być ludziom boleśnie potrzebna); nie gromnica (jej mistyczno-cudowna moc) ma ratować człowieka i jego domostwo przed piorunem, ale odgromnik. Przykłady tego rodzaju można mnożyć. One wskazują na wielkie przechodzenie od świata odczuwanego i pojmowanego jako realizacja totalnej intencjonalności do świata rzeczy i ludzkich działań na rzeczy oraz rzeczami, takich działań, które cierpienia zmniejszają, albo je usuwają.

Przykład karłowacenia bogów.

dryń, dryń
kontrast
Witam!

Znowu ulubiony temat, uwielbiam ten typ dowodzenia: "Król wygląda jak ja, to znaczy, że jestem królem!". Można też tak jak ci "starsi panowie dwaj" albo "Ignotum per ignotum".
Jeśli ktoś próbuje znaleźć Boga w jakichś cząsteczkach, to chyba pewien biologiczny komputer się zawiesił, albo należałoby jakiegoś antywirusa puścić, bo już nie wiem, co innego... Jeśli to mają być dowody na nieistnienie Boga w wydaniu racjonalizmu to gromki śmiech na sali:
) ) ) ) ) ) ) ) ) ) ) ) ) ) ) ) ) ) ) ) ) ) ) ) )

>Telewizja holenderska ,ustami panów Paula van de Winta i Roba Mutza , postanowiła rozprawić się z Bogiem , definitywnie odrzucając jego istnienie.
Telewizja odrzuciła Boga (próbuję to sobie wyobrazić, wzięła te usta, czy jak ), ale Bóg ma się dobrze.
Nitzche też coś mówił, a teraz sam w grobie leży, a Bóg jaki był, taki jest.

>Głównym motywem , powiedziałbym fundamentalnym , tego wywiadu jest twierdzenie że:
"Najważniejsze co odkryto, to fakt istnienia wszechświata zbudowanego z cząstek, (...). Budulcem Wszechświata są również przestrzeń i czas. Te trzy elementy razem przesądzają, że Wszechświat jest taki, jaki jest." Oraz " Więc w istocie życie powstało z bardzo złożonej molekuły, która pod wpływem skomplikowanych okoliczności zaczęła się reprodukować.
Ciekawe odkrycie, i to wszystko. Jakoś mi wiara nie osłabła. Kilkanaście lat temu czytałem książki Hoimara von Ditfurtha, w poszukiwaniu dowodów na nieistnienie Boga jak ci dwaj panowie i kiedy dotarłem do tej myśli, >że cała widoczna dziś materia w momencie zerowym mieściła się w kulce o wielkości jednego protonu. " W tym momencie pojawiły się wątpliwości. Skąd wzięła się ta maleńka kulka. Sama z siebie ? Skąd wzięła się przestrzeń , a czas?
Jakbym samego siebie wtedy słyszał i właśnie ta dziura w systemie pokazała mi, że ktoś tu kogoś robi w konia. Są tacy, którzy patrzą, dotykają, słyszą, wąchają i smakują a nadal twierdzą, że czegoś nie ma, należałoby raczej zapytać czego się boją?
Na podobny problem wypowiedział się np. autor Księgi Mądrości w Mdr 13, 1-9.
Bóg nie jest materialny, więc jakże mogą go wytłumaczyć fizycy? Jeżeli mogą zaprzeczyć, to tylko istnienu boga materialistów, może nawet boga panteistów, ale tym się nie mam zamiaru przejmować. Badajcie panowie dalej może wreszcie ktoś zrozumie skąd wzięła się ta "kulka"?

>Na dzień dzisiejszy jest wiele niewiadomych, które rodzą następne. Ten wywiad przypomina mi troszkę dziecinne zabawy w stylu " co było pierwsze jako czy kura ?" .
Zamiast wdawać się w interpretacje i niepewne twierdzenia, badajmy i szukajmy, jakbyśmy byli dopiero na samym początku, a nie na końcu drogi!

>Do dzisiaj nie znałem niczego co powstało samo z siebie. Odkrycia naukowe są bardzo ważne . Dzięki nim człowiek bardziej rozumie otaczający nas świat . Jednak wielu naukowców poprzez naukę stara się udowodnić że Boga nie ma.
Jeśli Bóg jest niewidzialny, to jak można udowodnić Jego widzialność, to absurd, ale niektórzy się upierają.

Pozdrawiam!


Jeśli bowiem zdobyli na tyle wiedzy, by móc ogarnąć wszechświat - jakże nie mogli rychlej znaleźć jego Pana? Mdr 13, 9
K_GL
>Witam!

Również Witam!

>Znowu ulubiony temat, uwielbiam ten typ dowodzenia: "Król wygląda jak ja, to znaczy, że jestem królem!". Można też tak jak ci "starsi panowie dwaj" albo "Ignotum per ignotum".

Uważny obserwator zauważyłby, że nie ma korony, nie ma berła, nikt się go nie słucha. Hmmmmm ciekawe widać pomimo wielu podobieństw czymś się różni więc nie jest królem!!!!!!!

>Telewizja odrzuciła Boga (próbuję to sobie wyobrazić, wzięła te usta, czy jak ), ale Bóg ma się dobrze.
>Nietzsche też coś mówił, a teraz sam w grobie leży, a Bóg jaki był, taki jest.

Pomimo, że Nietzsche w grobie lezy jego dzieła jakie byłe takie są.

>Ciekawe odkrycie, i to wszystko. Jakoś mi wiara nie osłabła. Kilkanaście lat temu czytałem książki Hoimara von Ditfurtha, w poszukiwaniu dowodów na nieistnienie Boga jak ci dwaj panowie i kiedy dotarłem do tej myśli, >że cała widoczna dziś materia w momencie zerowym mieściła się w kulce o wielkości jednego protonu. " W tym momencie pojawiły się wątpliwości. Skąd wzięła się ta maleńka kulka. Sama z siebie ? Skąd wzięła się przestrzeń , a czas?
>Jakbym samego siebie wtedy słyszał i właśnie ta dziura w systemie pokazała mi, że ktoś tu kogoś robi w konia. Są tacy, którzy patrzą, dotykają, słyszą, wąchają i smakują a nadal twierdzą, że czegoś nie ma, należałoby raczej zapytać czego się boją?

Czemu od razu dziura?? A może ta kulka, czas i przestrzeń istnieją same przez się. Skoro Bogu nadaje się taki atrybut i nie widzi się w tym błędu to dalczego nie można go nadać czasoprzestrzenii i materii?

>Na podobny problem wypowiedział się np. autor Księgi Mądrości w Mdr 13, 1-9.
>Bóg nie jest materialny, więc jakże mogą go wytłumaczyć fizycy? Jeżeli mogą zaprzeczyć, to tylko istnienu boga materialistów, może nawet boga panteistów, ale tym się nie mam zamiaru przejmować. Badajcie panowie dalej może wreszcie ktoś zrozumie skąd wzięła się ta "kulka"?

Skoro stwierdza się, że Bóg stworzył wszystko co istnieje i ciągle kontroluje swoje stworzenie to tą kontrole powinniśmy być w stanie zauważyć tymczasem dotychczasowe obserwacje pozwalają tworzyć modele rzeczywistości nie odwołujące się do wszechmocnych bytów z ludzką emocjonalnością.

>>Na dzień dzisiejszy jest wiele niewiadomych, które rodzą następne. Ten wywiad przypomina mi troszkę dziecinne zabawy w stylu " co było pierwsze jako czy kura ?" .
>Zamiast wdawać się w interpretacje i niepewne twierdzenia, badajmy i szukajmy, jakbyśmy byli dopiero na samym początku, a nie na końcu drogi!

Zgodze się z tym stwierdzeniem tyle, że musisz pamiętać o tym, że działa ono w dwie strony. Szukaj i badaj tak jakbyś był na początku drogi, a nie na końcu.

>>Do dzisiaj nie znałem niczego co powstało samo z siebie. Odkrycia naukowe są bardzo ważne . Dzięki nim człowiek bardziej rozumie otaczający nas świat . Jednak wielu naukowców poprzez naukę stara się udowodnić że Boga nie ma.
>Jeśli Bóg jest niewidzialny, to jak można udowodnić Jego widzialność, to absurd, ale niektórzy się upierają.

Skoro jest niewidzialny to jak Ty go dostrzegles?? To absurd ale niektórzy się upierają.

>Pozdrawiam!

Również pozdrawiam

>Jeśli bowiem zdobyli na tyle wiedzy, by móc ogarnąć wszechświat - jakże nie mogli rychlej znaleźć jego Pana? Mdr 13, 9

Bo może jednak go nie ma????? Tak na marginesie czy nie widzisz, że tego typu stwierdzenia to jest zwykła ekstrsapolacja stosunków pochodzących ze świata ludzi na wszechświat jako całośc tymczasem wszechświat może rządzić się innymi prawami niż świat ludzi.
Kontrast (1042 punktów)
Witam!

>Uważny obserwator zauważyłby, że nie ma korony, nie ma berła, nikt się go nie słucha. Hmmmmm ciekawe widać pomimo wielu podobieństw czymś się różni więc nie jest królem!!!!!!!
Dobrze, że zauważyłeś, ale czy zatem król, który siedzi w wannie nie jest już królem, przecież nie ma berła, ani korony ani insygniów królewskich?

>>Nietzsche też coś mówił, a teraz sam w grobie leży, a Bóg jaki był, taki jest.
>Pomimo, że Nietzsche w grobie lezy jego dzieła jakie byłe takie są.
Boga Dzieło, też jakie było takie jest. Dzieło Nitzchego jest przy tym do niczego
Profesor filozofii pyta na wykładzie: "Co mieliście państwo z Nitzchego? - Nic, panie profesorze!"

>>Jakbym samego siebie wtedy słyszał i właśnie ta dziura w systemie pokazała mi, że ktoś tu kogoś robi w konia. Są tacy, którzy patrzą, dotykają, słyszą, wąchają i smakują a nadal twierdzą, że czegoś nie ma, należałoby raczej zapytać czego się boją?
>Czemu od razu dziura?? A może ta kulka, czas i przestrzeń istnieją same przez się. Skoro Bogu nadaje się taki atrybut i nie widzi się w tym błędu to dalczego nie można go nadać czasoprzestrzenii i materii?
To czysty materializm, ale rozwijając tę myśl można stworzyć panteizm materialistyczny, ze względu na przypisanie materii atrybutu odwieczności, który raczej jest Boski. Można też pójść jeszcze głębiej w tę kuleczkę i zapytać o te trzy czynniki. Skoro bowiem zachowują się w sposób logiczny i wg określonych praw, to czy nie sugeruje to, iż owe prawa, które tworzą się z niej nie sugerują przypadkiem, że jakiś świadomy Twórca nadał te prawa i nakręcił cały ten zegar? Czyż ślepa materia, która istniałaby niby odwiecznie albo jak niektórzy fantazjują, że rozszerza sie a potem kurczy, mogłaby tak bardzo się skomplikować i jednocześnie tworzyć odrębne spójne i uporządkowane struktury? Dla mnie większym cudem byłoby istnienie tej kuleczki, która przypomina zarodek, czy ziarno, z którego wyrasta życie, samej z siebie i nie wiadomo skąd, niż wiara w Boga, który stworzył ten pakiet. W jaki sposób stworzył, to już pole do popisu dla naukowców, wszystko jednak wskazuje na to, że skoro cały wszechświat mógłby się zmieścić w najmniejszym protonie, to zakrawa na dowcip Pana Boga. Może odkryją w końcu, że tak naprawdę materia to ściema, a nam tylko się wydaje, że jest i wtedy Platon wróci do łask. Może warto ruszyć głową i pomyśleć, że takich światów może być więcej, bo jeśli tym pierwotnym cząsteczkom ktoś świadomie nadał takie prawa, to mógł stworzyć podobne cząsteczki, oparte na jeszcze innych prawach, zupełnie z innej rzeczywistości. Na tym poziomie rozmyślań można dojść do pełnej nieskrępowanej fantazji. To już jest raczej fantastyka a nie nauka.
I jakoś nadal moja wiara jest niezachwiana w tej materii.

>>Bóg nie jest materialny, więc jakże mogą go wytłumaczyć fizycy?
>Skoro stwierdza się, że Bóg stworzył wszystko co istnieje i ciągle kontroluje swoje stworzenie to tą kontrole powinniśmy być w stanie zauważyć tymczasem dotychczasowe obserwacje pozwalają tworzyć modele rzeczywistości nie odwołujące się do wszechmocnych bytów z ludzką emocjonalnością.

To, co Pan tu pisze to ten Gagarin mówiący "Nie widzę, to nie ma", takie stwierdzenie, to jak przypisanie sobie atrybutu wszechwiedzy. Czyż można zmierzyć nieskończoność linijką, albo znaleźć kant kuli? Niektórzy próbują i nic z tego nie wynika. Jeśli jest niewidzialny, to jest niewidzialny na poziomie materii. Jeśli ktoś widzi Boga w jego Boskości, to albo ma coś nie po kolei, albo stworzył sobie idola. Cały dowcip polega na tym, że wierzący muszą wierzyć nie widząc oczami, nie słysząc uszami, nie wąchając nosem, nie smakując ustami i nie dotykając cieleśnie. Ale widzą duchowo, słyszą duchowo, czują duchowo, smakują i dotykają duchowo. Duchowo to nie psychicznie, ani nie materialnie, ani nie intelektualnie, to inny wymiar, choć osadzony w psychice i fizyczności.

>>Zamiast wdawać się w interpretacje i niepewne twierdzenia, badajmy i szukajmy, jakbyśmy byli dopiero na samym początku, a nie na końcu drogi!
>Zgodze się z tym stwierdzeniem tyle, że musisz pamiętać o tym, że działa ono w dwie strony. Szukaj i badaj tak jakbyś był na początku drogi, a nie na końcu.
Jeśli chodzi o aspekt materialny, to nie ma tu najmniejszego problemu, nie zakładam niczego, ale oczekuję na to, co pokaże prawda, choć intuicja mi mówi co tam jest. Trudniej byłoby mi wierzyć, że przypadkiem powstały cuda niż, że Ktoś wiedział po co i świadomie to zaplanował i zrealizował. Jak dotąd potwierdza się ta druga wersja.

>>Jeśli Bóg jest niewidzialny, to jak można udowodnić Jego widzialność, to absurd, ale niektórzy się upierają.
>Skoro jest niewidzialny to jak Ty go dostrzegles?? To absurd ale niektórzy się upierają.
Napisałem już. Poznanie duchowe przez Łaskę Bożą, to jak ta kropla z oceanu w której jest coś z Niego samego. Bóg daje się poznać, to nie jest idea Fix, dzieją się cuda i znaki, tak niesamowite, że kto to widzi ma potwierdzenie, wtedy wszystkie wątpliwości jakie miał pękają jak mydlana bańka i w jednym przebłysku świadomości odkrywa się ślady i obecność Boga. To jest kwestia decyzji a nie wynik analizy, czy jakiejś indukcji.

>>Jeśli bowiem zdobyli na tyle wiedzy, by móc ogarnąć wszechświat - jakże nie mogli rychlej znaleźć jego Pana? Mdr 13, 9
>Bo może jednak go nie ma?????
A może pan udowodnić swoje istnienie?

>Tak na marginesie czy nie widzisz, że tego typu stwierdzenia to jest zwykła ekstrsapolacja stosunków pochodzących ze świata ludzi na wszechświat jako całośc tymczasem wszechświat może rządzić się innymi prawami niż świat ludzi.
I pewnie się rządzi, a to nie powinno nas dziwić tylko wtedy musimy sie otworzyć na wszystkie inne możliwości.

Zapewniam niewiara jest trudniejsza do udowodnienia, bo mogę szybko pokazać, ze są tylko dwie formy Teizm (kreacjonizm) i panteizm (determinizm), raczej pośredniej drogi nie ma, bo to jak plus albo minus.

Pozdrawiam!
Kontrast (1042 punktów)
>Skoro stwierdza się, że Bóg stworzył wszystko co istnieje i ciągle kontroluje swoje stworzenie to tą kontrole powinniśmy być w stanie zauważyć tymczasem dotychczasowe obserwacje pozwalają tworzyć modele rzeczywistości nie odwołujące się do wszechmocnych bytów z ludzką emocjonalnością.
Jeśli sądzi pan, że katolicy wierzą w Boga, który ma ludzką emocjonalność, to świadczy to o ignorancji. Używamy owszem personifikacji i sama Biblia jej używa, ale Bóg jest Absolutem i prymitywna ludzka emocjonalność przypisywana Bogu, to jakiś absurd. Owszem wierzymy, że stał się człowiekiem w Osobie Jezusa Chrystusa, ale w swojej Boskości, jest Bogiem - Absolutem w Chrystusie tylko jest ludzki, ale to inna rzecz. Nawet gdyby był emocjonalny ludzką emocjonalnością, to nie byłoby przeszkody w stworzeniu świata. Zimny nieczuły Bóg, to raczej nie Absolut, bo zimność i nieczułość to raczej określenia braku, a Absolut to pełnia doskonałości.
Sugeruje pan jakoby były inne byty i tu się nie zgadzam, Absolut może być tylko jeden, bo więcej Absolutów zaprzeczałoby jego absolutności. Jeśli Chrześcijanie wierzą w Trójcę Osób to są one jednym Absolutem, bo nie ma innej możliwości, to tajemnica wiary, ale filozoficznie można by ją mniej więcej tak obronić.
Co do modeli, to wiele jest rzeczy, które możemy zrobić, każda inteligentna istota może coś świadomie i celowo robić. My korzystamy z punktów odniesienia jakie mamy poprzez świad nas otaczający i przetwarzamy ten świat. Nawet, nie potrafimy myśleć inaczej niż myślimy. Ja też potrafię sobie wymyślić jakieś kody, które mogłyby stworzyć system zależności i niejako ożyć, bo nadałbym im swoje prawa. To takie modele. My jednak żyjemy w takim a nie innym modelu i ja wierzę, że ponieważ jest taki, to Ktoś go zaplanował. Jest zbyt logiczny na przypadkowe dzieło, a niektóre rzeczy nie dają sie wytłumaczyć ewolucją.
K_GL
Witam!

>Uważny obserwator zauważyłby, że nie ma korony, nie ma berła, nikt się go nie słucha. Hmmmmm ciekawe widać pomimo wielu podobieństw czymś się różni więc nie jest królem!!!!!!!
Dobrze, że zauważyłeś, ale czy zatem król, który siedzi w wannie nie jest już królem, przecież nie ma berła, ani korony ani insygniów królewskich?

Heheheh a może jednak lubi się kąpać z koroną. Lecz nawet, jeśli siedzi w wannie bez insygniów władzy to ma swoich podwładnych, którzy się słuchają jego, a nie obserwatora. Proponuje zostawić tą analogię, bo kłótnia o jej braki do niczego nie doprowadzi!

>>Nietzsche też coś mówił, a teraz sam w grobie leży, a Bóg jaki był, taki jest.
>Pomimo, że Nietzsche w grobie lezy jego dzieła jakie byłe takie są.
Boga Dzieło, też jakie było takie jest. Dzieło Nitzchego jest przy tym do niczego Profesor filozofii pyta na wykładzie: "Co mieliście państwo z Nitzchego? - Nic, panie profesorze!"

Hmmm. Jakoś niewielu ludzi zna Biblie tak samo jak niewielu ludzi zna Nietschego czy to znaczy, że Biblia jest do niczego???? Chociaż trzeba przyznać, że średnio wykształcony człowiek słyszał zarówno o Nietsche jak i o Biblii.

>>Czemu od razu dziura?? A może ta kulka, czas i przestrzeń istnieją same przez się. Skoro Bogu nadaje się taki atrybut i nie widzi się w tym błędu to dalczego nie można go nadać czasoprzestrzenii i materii?
>To czysty materializm, ale rozwijając tę myśl można stworzyć panteizm materialistyczny, ze względu na przypisanie materii atrybutu odwieczności, który raczej jest Boski.

Bóg panteistów jest tożsamy z przyrodą. Myślę, że z takim ujęciem Boga zgodziłoby się wielu naukowców, lecz to już nie jest ten dobry, opiekuńczy osobowy i posiadający samoświadomość Bóg o jakiego chodzi chrześcijanom!!!!!! Bóg chrześcijan to tak naprawdę ekstrapolacja ludzkiej emocjonalności i ludzkiej świadomości na jakiś istniejący poza rzeczywistością absolut. Mało kto całkowicie neguje możliwość istnienia absolutu rozumianego jako podstawowy odnośnik dla wszystkich praw (czymże innym miałaby być poszukiwana przez fizyków tzw. Teoria wszystkiego unifikująca wszystkie oddziaływania) ale poddaje się w wątpliwość właśnie ową "osobowość" absolutu i umieszczenie go poza "wszystkim".

>Można też pójść jeszcze głębiej w tę kuleczkę i zapytać o te trzy czynniki. Skoro bowiem zachowują się w sposób logiczny i wg określonych praw, to czy nie sugeruje to, iż owe prawa, które tworzą się z niej nie sugerują przypadkiem, że jakiś świadomy Twórca nadał te prawa i nakręcił cały ten zegar? Czyż ślepa materia, która istniałaby niby odwiecznie albo jak niektórzy fantazjują, że rozszerza sie a potem kurczy, mogłaby tak bardzo się skomplikować i jednocześnie tworzyć odrębne spójne i uporządkowane struktury?

Gwoli ścisłości według koncepcji wielkiego wybuchu to nie materia kurczy się i rozszerza tylko przestrzeń!!!! Prawa jakim podlega materia są efektem jej własności oraz własności jej otoczenia czyli czasoprzestrzeni. Byty materialne mając swoje atrybuty porządkują się względem siebie na tyle na ile pozwala im czasoprzestrzeń (nalezy przypomnieć, że według OTW materia oddziałuje jednocześnie na czasoprzestrzeń) tworząc złożone struktury. Podobnie jak jednostki ludzkie porządkują się w społeczeństwo na tyle na ile pozwala im ich otoczenie czyli tzw. środowisko naturalne (To jest tylko analogia nie ekstrapolacja. Prosiłbym o nie czepianie się jej niedoskonałości). Dana struktura będze tym bardziej skoplikowana im większa różnorodność pomiędzy bytami z których jest zbudowana. Tak to można tłumaczyć.

>Dla mnie większym cudem byłoby istnienie tej kuleczki, która przypomina zarodek, czy ziarno, z którego wyrasta życie, samej z siebie i nie wiadomo skąd, niż wiara w Boga, który stworzył ten pakiet.

Zauważ, że postulowanie istnienia Boga nie rozwiązuje twojego problemu, bo równie dobrze można powiedzieć, że wielkim cudem byłoby istnienie samego z siebie i nie wiadomo skąd Boga.

>Może warto ruszyć głową i pomyśleć, że takich światów może być więcej, bo jeśli tym pierwotnym cząsteczkom ktoś świadomie nadał takie prawa, to mógł stworzyć podobne cząsteczki, oparte na jeszcze innych prawach, zupełnie z innej rzeczywistości. Na tym poziomie rozmyślań można dojść do pełnej nieskrępowanej fantazji. To już jest raczej fantastyka a nie nauka.

A więc widzisz do czego prowadzi założenie, że ktoś świadomie i z jakiegoś widzimisia nadał takie, a nie inne prawa. Możliwych tworów nieskończenie wiele i zero możliwości weryfikacji.

>I jakoś nadal moja wiara jest niezachwiana w tej materii.

A co byłoby w stanie zachwiać Twoją wiarę??

>To, co Pan tu pisze to ten Gagarin mówiący "Nie widzę, to nie ma", takie stwierdzenie, to jak przypisanie sobie atrybutu wszechwiedzy.

Bo jak nie widzę (w żaden sposób nie mogę zaobserwować pomimo usilnych starań) to nie musze zakładać istnienia danego bytu. Nie stosuje się on do opisu mojego świata. Jeśli pojawią się nowe przesłanki za istnieniem tego bytu to wprowadzę go do opisu, o ile nie znajdę wyjaśnienia tych przesłąnek w obrębie stworzonego już systemu myślowego bądź nie wynajdę jeszcze innego objaśnienia. Tak np. jest z matematyką. Istnieje wiele tworów matematycznych, które nie mają zastosowania do opisu zjawisk fizycznych. Nie oznacza to, że kiedyś się nie przydadzą ale jak na razie nie widać dla nich zastosowań, a i nie ma potrzeby zakładać, że na pewno mają zastosowanie i na siłę je wszędzie wciskać. Powyższe podejście wcale nie implikuje wszechwiedzy.

>Czyż można zmierzyć nieskończoność linijką, albo znaleźć kant kuli?

Hehehehe Fajne analogie

>Niektórzy próbują i nic z tego nie wynika. Jeśli jest niewidzialny, to jest niewidzialny na poziomie materii. Jeśli ktoś widzi Boga w jego Boskości, to albo ma coś nie po kolei, albo stworzył sobie idola. Cały dowcip polega na tym, że wierzący muszą wierzyć nie widząc oczami, nie słysząc uszami, nie wąchając nosem, nie smakując ustami i nie dotykając cieleśnie. Ale widzą duchowo, słyszą duchowo, c
K_GL
>Niektórzy próbują i nic z tego nie wynika. Jeśli jest niewidzialny, to jest niewidzialny na poziomie materii. Jeśli ktoś widzi Boga w jego Boskości, to albo ma coś nie po kolei, albo stworzył sobie idola. Cały dowcip polega na tym, że wierzący muszą wierzyć nie widząc oczami, nie słysząc uszami, nie wąchając nosem, nie smakując ustami i nie dotykając cieleśnie. Ale widzą duchowo, słyszą duchowo, czują duchowo, smakują i dotykają duchowo. Duchowo to nie psychicznie, ani nie materialnie, ani nie intelektualnie, to inny wymiar, choć osadzony w psychice i fizyczności.

A więc zakładasz istnienie dodatkowego zmysłu?? Jakiegoś trzeciego oka?? Gdzie ono jest?? Jakoś ja go nie mam. Poza tym najpierw zakładasz, że owa duchowość jest czymś poza fizycznością i psychiką, a zaraz potem, że jest osadzona w psychice i fizyczności. To jak to wreszcie jest?? Brak spójności. Możliwe, że chodzi ci o to, że owa duchowość pomimo istnienia poza fizycznością i psychiką oddziałuje na naszą rzeczywistość ale ślad takiego oddziaływania z definicji dałoby się stwierdzić tradycyjnymi zmysłami.

>>Zgodze się z tym stwierdzeniem tyle, że musisz pamiętać o tym, że działa ono w dwie strony. Szukaj i badaj tak jakbyś był na początku drogi, a nie na końcu.
>Jeśli chodzi o aspekt materialny, to nie ma tu najmniejszego problemu, nie zakładam niczego, ale oczekuję na to, co pokaże prawda, choć intuicja mi mówi co tam jest. Trudniej byłoby mi wierzyć, że przypadkiem powstały cuda niż, że Ktoś wiedział po co i świadomie to zaplanował i zrealizował.

To są już twoje problemy.

>Jak dotąd potwierdza się ta druga wersja.

W twoich oczach.

>>Skoro jest niewidzialny to jak Ty go dostrzegles?? To absurd ale niektórzy się upierają.
>Napisałem już. Poznanie duchowe przez Łaskę Bożą, to jak ta kropla z oceanu w której jest coś z Niego samego. Bóg daje się poznać, to nie jest idea Fix, dzieją się cuda i znaki, tak niesamowite, że kto to widzi ma potwierdzenie, wtedy wszystkie wątpliwości jakie miał pękają jak mydlana bańka i w jednym przebłysku świadomości odkrywa się ślady i obecność Boga. To jest kwestia decyzji a nie wynik analizy, czy jakiejś indukcji.

Cuda i znaki???? Czyż tych cudów i znaków nie dostrzegasz właśnie zmysłami???? Czyż nie są to po prostu pewne zjawiska, które Ty interpretujesz???? Czy interpretacja nie jest analizą???? Decyzja???? Bez analizy byłaby tożsama z preferencją.

>>Bo może jednak go nie ma?????
>A może pan udowodnić swoje istnienie?

Informacja, która dociera do Ciebie w toku tej dyskusji jest dla Ciebie dowodem mojego istnienia bez względu na to jaka jest natura mojego bytu.

>>Tak na marginesie czy nie widzisz, że tego typu stwierdzenia to jest zwykła ekstrsapolacja stosunków pochodzących ze świata ludzi na wszechświat jako całośc tymczasem wszechświat może rządzić się innymi prawami niż świat ludzi.
>I pewnie się rządzi, a to nie powinno nas dziwić tylko wtedy musimy sie otworzyć na wszystkie inne możliwości.

No cóz przynajmniej w jednym się zgadzamy I naukowcy przeciez właśnie tak robią. Jeśli chodzi o modele wszechświata to jest ich dosyć sporo. Sam wielki wybuch występuje w paru ujęciach aczkolwiek jedne modele wydają się być bardziej prawdopodobne od innych!!!!!!

>Zapewniam niewiara jest trudniejsza do udowodnienia, bo mogę szybko pokazać, ze są tylko dwie formy Teizm (kreacjonizm) i panteizm (determinizm), raczej pośredniej drogi nie ma, bo to jak plus albo minus.

O a to może być ciekawe.

>Pozdrawiam!

Również pozdrawaim!!!!!!!
lipschitz (1674 punktów)
Pytanie tylko do czego odnoszą się ci naukowcy? Z reguły nie twierdzą, że znają przyczynę pierwszej przyczyny, mówią: "nie wiemy". I wydaje się to uczciwym podejściem.

Odnoszą się natomiast do Boga w jakiego wierzą ludzie, zaglądali do różnych religijnych ksiąg, czytali o niezwykłych zdarzeniach, o tym jak był tworzony świat i będąc znawcami swojej nauki dochodzili do wniosku, że te wszystkie opowieści nie trzymają się kupy, że wynikają z ignorancji. Naukowość pism świętych nie istnieje, Bóg w tych pismach nie ma pojęcia o świecie, który stworzył, a człowiek w oparciu o nie, nie jest zdolny wymyślić nawet koła, nic nie jest zdolny wymyślić, nie są one żadną podstawą do twórczej aktywności. Nawet cuda się skończyły w świecie, gdzie istnieje łatwość ich dokumentowania, albo polegają na tym, że robi się spotkania dla milionów z góry wiedząc, że w takim tłumie znajdzie się kilku, u których nastąpi "cudowny" odwrót choroby. Ale naukowcy znają dobrze podstawy statystyki i na to także się nie nabiorą.

Zorganizowana religia nie ma argumentów, więc potrzeba wiary rozciąga się na niemal cały jej obszar.

Jednak w nieco innym położeniu jest tzw. zwyczajny człowiek, mu chodzi jedynie o Boga, o sens dla własnego życia, obojętne mu jest co mówi jakaś święta księga, bo nawet jeśli mówi rzeczy absurdalne, to on się z tego wyłącza, stwierdza, że wierzy w Boga niekoniecznie tego kościelnego czy innego.

I kiedy ktoś stwierdza, że Boga nie ma, to nie rozumie kontekstu, a przecież stwierdzone zostało, że Boga nie ma i zarazem, że nie wiadomo, co było przed pierwszą przyczyną - nie wiadomo, czyli nic o tym, że był Bóg, nie było go, że były jakieś inne rozwiązania. Cała rozmowa dotyczy okresu nie przed, ale po - przed: nie wiadomo, po:Bóg nie istnieje. Nie wkłada się więc siana w głowę ludzi, stwierdza się to, co się dostrzegło a także to, że tzw. święte księgi nijak mają się do ksiąg naukowych. Jeżeli w czymś je przypominają, to można by powiedzieć, że są to pierwsze ludzkie, jeszcze nieudolne teorie naukowe, próbujące wyjaśniać zagadnienia dotyczące życia. Jedynie nie odrzucono ich jeszcze, gdyż poza opisami fizyczności świata, opisywały życie po życiu dając ogromne nadzieje na wieczność. Można rzec, że zostały przez samych, tych zwyczajnych ludzi okrojone i sprowadzone wyłącznie do wątku życia po śmierci i tego się trzymają rozpaczliwie.

I kto tu jest uczciwy? Naukowiec, skłonny do teoretyzowania, ale twierdzący, że nie wie, co było przed, czy ktoś wypowiadający się na ten temat?

Co w tym złego, że ktoś nie dostrzega roli Boga w tym świecie, że widzi, iż bez Boga ten świat może też się kręcić? On go realnie nie widzi, a ci, którzy go też nie widzą nie umieją się do tego przyznać, wymyślają, tworzą niesamowite historie a nawet wróbla w garści nie trzymają, i po co? W jakim celu? Naukowcy w tym programie opowiadają o różnych obszarach życia, które badali i nigdzie nie znaleźli Boga, kłamią? Nie, oni mówią: "byłem tam, tam i tam, tam też się rozglądałem i byłem w tysiącu innych miejsc, poświęciłem na to tysiące godzin i dzisiaj chcę o tym opowiedzieć, że Boga nie dostrzegłem". Natomiast wiele do powiedzenia na temat Boga mają ci, którzy niewiele się rozglądają, a jeżeli już coś dostrzegą to próbują ująć to w swoją koncepcję Boga, Boga, o którym bladego pojęcia nie mają. Mówią tylko: "jak to? Musi być, bo pierwsza przyczyna itd", tylko dlaczego czepiają się naukowca, który twierdzi, że nie wie, co było przed? Uczciwie jest mówić nie wiem, gdy nie wiem, mówić nie widziałem, gdy rzeczywiście nie widziałem, niż założyć sobie coś i potem to udowadniać.

W normalnym życiu drażnią nas fantaści, ludzie zmyślający różne historie, opowiadający, że gdzieś byli, coś widzieli itd. Gdyby to wymyślanie Boga dotyczyło czegoś praktycznego, to ktoś poszedłby, zerknął czy go nie ma, wrócił i powiedział - sorry, ale Boga nie widziałem, poszedłem nawet jeszcze w kilka innych miejsc i wybacz kolego, ale nie było go. Nic innego nie robią ci naukowcy, ty im mówisz, że jest, a oni chodzą, zerkają i mówią, że nie widzą. Najgorsze, że ty sam nigdy nie chodziłeś a relacje znasz z drugiej ręki i jeszcze się buntujesz, czujesz się urażony, że ktoś śmie wyrazić to, czego nie dostrzegł, a co kosztowało go trochę zachodu. Nie siedział za biurkiem i nie snuł swoich opowieści, pracował nad tym, badał, dotykał, obserwował, wysłuchiwał opini innych badaczy. Każdy ma teraz okazję wysłuchać relacji z podróży, nikt tutaj niczego nie próbuje zataić. Ktoś może dzięki temu np. odkryć, że pewne rzeczy zostały pominięte, wykazać nieścisłości i samemu zbadać te obszary, a wtedy przyjdzie i ogłosi - Bóg jednak istnieje, tam go dopadłem

No niestety, troszeczkę zaangażowania musi być, nie wystarczy stwierdzić, że coś mi się w głowie nie mieści, dlatego musi być tak a tak Naukowcy mają zaufanie do własnych narzędzi, bo te najwyraźniej pozwalają im zgłębiać nowe obszary życia, są także świadomi tego, że gdyby tym narzędziem była tylko wiara, to powinni zmienić zawody.

I nikomu tak naprawdę nie starają się zabrać nadziei - oni nie wiedzą co było przed, tylko my to wiemy, i jakże niewiele wysiłku nas to kosztowało! Ci naukowcy muszą być jednak strasznie głupi
bogo141 (113 punktów)
"Pytanie tylko do czego odnoszą się ci naukowcy? Z reguły nie twierdzą, że znają przyczynę pierwszej przyczyny, mówią: "nie wiemy". I wydaje się to uczciwym podejściem."

Bardzo uczciwym podejściem . Nigdy nie zarzuciłem brak uczciwości nauce . Sam staram się badać różne wydarzenia w historyczne i czynię to ( przynajmniej tak uważam ) uczciwie , chociaż trudno jest wyeliminować emocje

"Odnoszą się natomiast do Boga w jakiego wierzą ludzie, zaglądali do różnych religijnych ksiąg, czytali o niezwykłych zdarzeniach, o tym jak był tworzony świat i będąc znawcami swojej nauki dochodzili do wniosku, że te wszystkie opowieści nie trzymają się kupy, że wynikają z ignorancji. Naukowość pism świętych nie istnieje, Bóg w tych pismach nie ma pojęcia o świecie, który stworzył, a człowiek w oparciu o nie, nie jest zdolny wymyślić nawet koła, nic nie jest zdolny wymyślić, nie są one żadną podstawą do twórczej aktywności. Nawet cuda się skończyły w świecie, gdzie istnieje łatwość ich dokumentowania, albo polegają na tym, że robi się spotkania dla milionów z góry wiedząc, że w takim tłumie znajdzie się kilku, u których nastąpi "cudowny" odwrót choroby. Ale naukowcy znają dobrze podstawy statystyki i na to także się nie nabiorą."

I to mnie właśnie dziwi. Naukowcy którzy dążą do obalenia Boga w jakiego wierzą ludzie. Sam param się badaniem , odkrywaniem. Nie jest to co prawda fizyka , astronomia , matematyka ale niemniej fascynujący przedmiot - historia .Swego czasu gdy zgłębiałem tajemnice III Rzeszy , pomimo jej okrucieństwa , zła , nienawiści , jakoś nie mieszałem do tego Boga i nie starałem się go obalić. To co cesarskie - cesarzowi , a to co boskie - Bogu.
Nauka winna pomagać ludziom zrozumieć otaczający nas świat , a Bóg to już jest kwestia wiary , jeżeli ktoś go potrzebuje - wierzy. CZY JEDNO MUSI WYKLUCZAĆ DRUGIE ??
Nigdy nie traktowałem różnych pism świętych jako instrukcji obsługi .. Wyrażnie sugerujesz , że są one hamulcem nauki. Cóż to zależy od poglądu czym dla różnych ludzi jest Biblia i inne święte pisma.

"I kiedy ktoś stwierdza, że Boga nie ma, to nie rozumie kontekstu, a przecież stwierdzone zostało, że Boga nie ma i zarazem, że nie wiadomo, co było przed pierwszą przyczyną - nie wiadomo, czyli nic o tym, że był Bóg, nie było go, że były jakieś inne rozwiązania. Cała rozmowa dotyczy okresu nie przed, ale po - przed: nie wiadomo, po:Bóg nie istnieje. Nie wkłada się więc siana w głowę ludzi, stwierdza się to, co się dostrzegło a także to, że tzw. święte księgi nijak mają się do ksiąg naukowych. Jeżeli w czymś je przypominają, to można by powiedzieć, że są to pierwsze ludzkie, jeszcze nieudolne teorie naukowe, próbujące wyjaśniać zagadnienia dotyczące życia. Jedynie nie odrzucono ich jeszcze, gdyż poza opisami fizyczności świata, opisywały życie po życiu dając ogromne nadzieje na wieczność. Można rzec, że zostały przez samych, tych zwyczajnych ludzi okrojone i sprowadzone wyłącznie do wątku życia po śmierci i tego się trzymają rozpaczliwie.
I kto tu jest uczciwy? Naukowiec, skłonny do teoretyzowania, ale twierdzący, że nie wie, co było przed, czy ktoś wypowiadający się na ten temat?"


"Co w tym złego, że ktoś nie dostrzega roli Boga w tym świecie, że widzi, iż bez Boga ten świat może też się kręcić? On go realnie nie widzi, a ci, którzy go też nie widzą nie umieją się do tego przyznać, wymyślają, tworzą niesamowite historie a nawet wróbla w garści nie trzymają, i po co? W jakim celu? Naukowcy w tym programie opowiadają o różnych obszarach życia, które badali i nigdzie nie znaleźli Boga, kłamią? Nie, oni mówią: "byłem tam, tam i tam, tam też się rozglądałem i byłem w tysiącu innych miejsc, poświęciłem na to tysiące godzin i dzisiaj chcę o tym opowiedzieć, że Boga nie dostrzegłem". Natomiast wiele do powiedzenia na temat Boga mają ci, którzy niewiele się rozglądają, a jeżeli już coś dostrzegą to próbują ująć to w swoją koncepcję Boga, Boga, o którym bladego pojęcia nie mają. Mówią tylko: "jak to? Musi być, bo pierwsza przyczyna itd", tylko dlaczego czepiają się naukowca, który twierdzi, że nie wie, co było przed? Uczciwie jest mówić nie wiem, gdy nie wiem, mówić nie widziałem, gdy rzeczywiście nie widziałem, niż założyć sobie coś i potem to udowadniać."

Ja nie twierdzę że ktoś kto nie dostrzega Boga w tym świecie robi żle. Nie umiem osądzać ludzi i nie do mnie to należy. Miałem pewne wątpliwości i o nich napisałem .A świat z Bogiem czy bez , dalej będzie się kręcić .To jest pewne.
Owszem naukowcy z różnych dziedzin byli to tu to tam i Boga nie widzieli. Zgadza się i ja im wierzę. Ale czy jeżeli czegoś nie widzę to upoważnia ,mnie to do stwierdzenia że tego nie ma? Jak można twierdzić że Boga nie ma nie wiedząc jednocześnie co było przed? Bardziej uczciwa była by odpowiedz na pytanie czy Bóg istnieje NIE WIEM.

"Najgorsze, że ty sam nigdy nie chodziłeś a relacje znasz z drugiej ręki i jeszcze się buntujesz, czujesz się urażony, że ktoś śmie wyrazić to, czego nie dostrzegł, a co kosztowało go trochę zachodu. Nie siedział za biurkiem i nie snuł swoich opowieści, pracował nad tym, badał, dotykał, obserwował, wysłuchiwał opini innych badaczy"

Nie czuje się urażony ani się nie buntuję. Wyraziłem po prostu własne zdanie i wątpliwości.
bogo141 (113 punktów)
cd

Wiem że odkrycia te kosztowały naukowców mnóstwo czasu i wyrzeczeń .To fakt że siedzę za biurkiem i snuje swoje opowieści fantastyczne. Nie jestem fizykiem , matematykiem , astronomem tylko historykiem. A jego praca to właśnie siedzenie za biurkiem i snucie opowieści. Ale tak się składa że ja to lubię.
Historia obfituje w straszne epizody o których mało ludzi wie. Zaliczam się do grona którzy wiedzą więcej od innych. Nigdy jednak nie wiązałem tych strasznych kart historii z Bogiem. Co najwyżej rodziło się pytanie : gdzie był wówczas Bóg? Ale ludzie , ludziom zgotowali taki los.- a nie Bóg czy też jego brak .Nigdy też minione wydarzenia nie upoważniały mnie do stwierdzenia że Boga nie ma. Bo brak na to dowodów. Co najwyżej mówiłem NIE WIEM

POZDRAWIAM



WIEM ŻE NIC NIE WIEM

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365