Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
177.256.656 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7340 tekstów. Zajęłyby one 28964 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 1425 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem - staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium".
 Filozofia » Antropologia filozoficzna

Refleksje o cierpieniu [1]
Autor tekstu:

I. Cierpienie z winy

LBBW pewnych formacjach cywilizacyjno-kulturowych wszelkie cierpienie ludzkie jest z ludzkiej winy/z grzechu wobec KOGOŚ. Głównym rysem takich struktur cywilizacyjno-kulturowych jest bezsilność człowieka (ludzi) wobec rzeczowych przyczyn cierpień. W tej bezsilności sprzężone są ze sobą nierozerwalnie dwie rzeczy: niewiedza o owych rzeczowych przyczynach i brak technicznych środków działania (przeciwdziałania) wobec owych przyczyn; ani wiedza, ani materialne (techniczne) środki działania nie są tu czynnikami samodzielnymi; są one dwiema stronami jednego medalu. W takiej sytuacji, w sytuacji wielkiego cierpienia i niemocy przyczyny cierpień lokalizowane są zastępczo, w obszarze zaświatów, w świecie mocy duchowych (boskich), w gniewie owych boskich istot, w gniewie spowodowanym jakimś ludzkim nieposłuszeństwem (grzechem).

A. W czasach Homera więc wielkie (masowe) cierpienia wynikały z winy ludzi, z winy wobec bogów, którzy cierpieniami karali ludzi za ich wobec siebie (wobec bogów) przewiny.

Przypomnijmy sobie początek Iliady.

Walające się trupy rycerskie wśród pola:
Tak Zeusa wielkiego spełniała się wola

Od kogóż tej niezgody pożar zapalony?
Od Feba co go Kronid z pięknej miał Latony.
Gniewny na króla, wojsku straszną klęskę zadał.
Rozszerzy! mór w obozie, codziennie lud padał;
Mścił się, że był zelżon jego kapłan święty.

Agamemnon odmówił oddania kapłanowi Apollina, Chryzesowi, jego córki, którą wziął sobie — jako zdobywca — za nałożnicę. Więc Apollo, ubłagany przez Chryzesa, mścił się. Co do tego nie było wątpliwości: mór był rezultatem ciosów zagniewanego boga, był rezultatem działań intencjonalnych obrażonej boskiej istoty. Więc Achilles, zwoławszy naradę, powiada, pyta:

Niech wieszcz lub kapłan powie, skąd ta chłosta sroga,
Albo snów tłumacz wierny — wszakże sny od Boga?
Niechaj powie, dlaczego Feb naszej chce zguby:
Czy go nie dopełnione obrażają śluby?
Czyli stąd, że świętego stugłowu nie bierze?
Bijmy owce i kozy dla niego w ofierze,
Aby ubłagan wstrzymał ten mór niebezpieczny.

Na pytania Achillesa odpowiada syn Testora Kalchas (wróżbita, kapłan — „pierwszy w swym urzędzie, wie co jest, wie co było, wie nawet co będzie"):

Ani dla ofiary,
Ani dla ślubów — rzecze — zesłane są kary;
Wzgarda świętego sługi ściągnęła tę stratę
Nie chciał wydać król córki, odrzucił zapłatę,
Dlatego między nami zaraza się szerzy,
nie wprzódy się w swoim gniewie Feb uśmierzy,
Aż król powróci zdobycz, którą dotąd trzyma,
I darmo odda brankę z czarnymi oczyma.
Gdy do Chryzy poślemy jeszcze stugłów święty,
Może się da złagodzić dla nas bóg zawzięty.

A cóż Achajowie mogli innego zrobić! Wezwać epidemiologów? Takich wtedy nie było. Szczepić wojów? Szczepionki wtedy nie istniały, pojawiły się dopiero w samym końcu XVIII wieku naszej ery!

B. Średniowiecze chrześcijańskie jest pod tym względem podobne do kultury czasów homeryckich. Tu też, podobnie jak w tamtych czasach, ludzie są wobec wielkich swoich nieszczęść (dżuma, tyfus plamisty, ospa, a do tego permanentny głód, przerywany co kilka lat klęskami głodu!) bezsilni.

Cierpienie, wielkie cierpienie, sprzężone z całkowitą bezradnością:

  • rodzi (uwydatnia) poczucie (świadomość) ludzkiej bezsilności;
  • rodzi poczucie (świadomość) swojej całkowitej zależności od CZEGOŚ/KOGOŚ, CO/ KTO jest dla człowieka nieuchwytne, dalekie od niego i jego świata, dalekie i coraz dalsze; to COŚ/KTOŚ — jako całkiem nieuchwytne — przybiera charakter CZEGOŚ/KOGOŚ duchowego, czysto duchowego, co znajduje się poza lub ponad światem (transcendencja);
  • rodzi potrzebę cudu, czyli NADZIEJĘ (która powstaje na gruncie odczucia i uświadomienia sobie swojej beznadziei, beznadziei w wielkim cierpieniu).

Słowem „nadzieja" (odpowiednio „beznadzieja") oznaczam nadzieję (beznadzieję) ludzką, w której podstawą jakiegoś optymizmu jest rzeczowy i rozpoznawalny zestaw własnego ludzkiego działania przedmiotowego w dokuczliwej sytuacji, w którym to zestawie zawsze są jakieś luki, więc trochę się liczy na łut szczęścia (tu właśnie mamy obszar ludzkiej nadziei). Treść słowa "NADZIEJA" natomiast ma swoją podstawę w odczuciu lub w świadomości beznadziei, ludzkiej beznadziei całkowitej, gdy nie widać żadnych sposobów ludzkiego rzeczowego przeciwdziałania cierpieniu. Wtedy rodzi się potrzeba cudu, czyli potrzeba NADZIEI: gdy nic nie jest możliwe, wtedy rodzi się potrzeba WSZECHMOŻLIWOŚCI, czyli NADZIEJA. Nadzieja jest uczuciem i świadomością ludzką, marginalnym elementem rozumności oraz skuteczności w działaniu i przeciwdziałaniu. NADZIEJA natomiast jest uczuciem i świadomością religijną, duchowością antyrozumną (tę radykalną opozycję między duchowością rozumną a duchowością religijną w szczególnie przekonujący sposób przedstawia Unamuno); jest wołaniem o pomoc, gdy wiadomo (gdy czuje się), że nie ma żadnej możliwej pomocy; jest ona wołaniem (!) o ratunek cudowny.

Te dwa typy duchowości — rozumność i antyrozumność (religijność) — są generowane przez przeciwstawne sobie rodzaje cywilizacji: cywilizacje dające człowiekowi możliwości (zawsze ograniczone) rzeczowego przeciwdziałania cierpieniom oraz cywilizacje, które takich możliwości człowiekowi nie dają. Pierwsze są cywilizacjami cierpienia z przyczyny oraz cywilizacjami duchowości intelektualnej, drugie cywilizacjami cierpienia z winy i duchowości religijnej, cudownościowej.

W miarę jak w przedstawieniach kulturowych (religijnych) MOCE uzależniające człowieka, a nie poddające mu się, nieuchwytne dla niego, przybierają postać ludzką, osobową, występując jako OSOBY działające intencjonalnie (jak bogowie egipscy, greccy, czy jak chrześcijański Bóg), człowiek (ludzie) czuje się coraz szerzej powiązany z tymi istotami (lub z tą Istotą) obowiązkami, powinnościami, za których spełnienie może być nagradzany, a za ich niespełnienie karany. Ta powinnościowa postawa wobec owych MOCY kształtowana była przez splot różnych czynników, ale z całą pewnością jednym z tych czynników były społeczne działania dyscyplinująco-wychowawcze.

Wtedy swoje nieszczęścia ludzie interpretują jako — zawinione wobec bogów lub Boga — jako zsyłane na nich kary. Tak było w przypadku moru Achajów pod Troją, tak też się rzeczy mają w średniowieczu.

Czyli, cierpienia z winy/z grzechu. Średniowiecze europejskie, zwane — chyba niesprawiedliwie (jak sądził S. Kierkegaard) — epoką chrześcijaństwa, to kultura/cywilizacja winy i grzechu, bowiem wtedy wszystkie ludzkie nieszczęścia wynikają z grzechu i winy. Jest to epoka obsesji grzechu [ 1 ]. To poczucie grzechu i winy było rezultatem dwóch splatających się ze sobą czynników.

Jednym (i najwyraźniej podstawowym) były ludzkie cierpienia i bezsilność wobec nich, bezsilność ludzkich działań rzeczowych wobec źródeł ówczesnych cierpień ludzkich. Ta bezsilność wobec cierpień rodziła odczuwanie owych cierpień jako cierpień z winy, jako cierpień zadawanych przez jakieś intencje (bogów), albo Intencję karzącą (Boga). Czyli, źródłem obiektywnym powszechnego w średniowieczu poczucia winy i grzechu była faktyczna rzeczowa bezsilność ówczesnego człowieka wobec swoich cierpień i nieszczęść, co rodziło nieuchronnie przeświadczenie, że owe nieszczęścia i cierpienia są skutkiem nadnaturalnego gniewu (gniewu Bożego) spowodowanego grzechami, winami człowieka, za które Bóg karze.

W średniowieczu więc wszystkie nieszczęścia, jakie spadały na człowieka były zawinione, powstawały za sprawą ludzkiej winy — czy to konkretnej (określonej), czy to owej gatunkowej („grzech pierworodny"); wszystkie ludzkie biedy były z winy, czyli grzechu albo GRZECHU. Wszelkie zło i wszelkie nieszczęście dotykało ludzi z winy, z winy mojej, naszej, albo — przeważnie — z ICH winy; spadało ono na ludzi ze świadomego zrządzenia mocy duchowych, boskich — za karę, za karę za grzechy moje, nasze, albo za ICH grzechy.

Późniejszy rozwój ludzkiej wiedzy, ludzkich działań i ludzkiej wrażliwości prowadził do rozróżnienia źródeł ludzkich nieszczęść, dostrzeżenia różnic między nieszczęściem z winy (z winy kogoś konkretnego) i nieszczęściem z przyczyny. Ale w tamtych czasach wszystkie ludzkie nieszczęścia, wszystkie na przykład choroby, były z ludzkiej winy wobec KOGOŚ! Prawie nie istniały dla ówczesnych ludzi nieszczęścia i cierpienia naturalne. Była to mentalność podobna w dużej mierze do mentalności ludów prymitywnych, które nie uznawały nieszczęść naturalnych, nie uznawały nawet naturalnej śmierci; śmierć prawie zawsze była dla tych ludów rezultatem wyroku jakiejś mocy duchowej [ 2 ].

Tę osobliwość kultury średniowiecznej, która ją sprzęga z najdawniejszymi czasami ludzkiej niemocy i bezsilności, w szczególnie wyraźny sposób pokazują masowe reakcje ludzi na mory. Jak ludzie reagowali w Europie, na przykład XIII czy XIV wieku, na nieszczęścia dżumy? W oczywisty dla tamtej mentalności sposób: modły, błagania do Boga kierowane, ofiary przebłagalne, pokuty, a w szczególności ruchy biczownicze.

Więc wołano o pomoc świętego Sebastiana, albo świętego Rocha — patrona zadżumionych, albo też (bardzo często!) reagowano na takie nieszczęścia, z gniewu Bożego wynikające, ruchami biczowniczymi, czyli zadawaniem sobie cierpień. Kultura cierpień z winy i grzechu zawierała w sobie środek zaradczy w postaci zadawania sobie dodatkowych cierpień, czyli przyjmowania dobrowolnej pokuty [ 3 ], co czyniono w intencji złagodzenia Bożego gniewu i gniewnego (karzącego) Bożego działania. Model postępowania bardzo podobny do modelu z Iliady.

Oto, tylko dla przykładu, przywołam opis ruchów biczowniczych z XIII wieku, wzięty z wykładu inauguracyjnego rektora (profesora medycyny) Uniwersytetu Warszawskiego w roku 1930:

„Kolebką pierwszego ruchu biczowniczego były Włochy. Krwawe walki Gwelfów i Gibelungów, prowadzone z niezwykłym okrucieństwem, doprowadziły kraj do upadku. Do klęski "zbrodni i występku" dołączyła się klęska zarazy, która w 1259 r. zdziesiątkowała ludność północnych prowincyj i rzuciła ją w otchłań rozpaczy. Wynikiem jej były pierwsze masowe procesje biczowników.

Ruch szerzył się gwałtownie. Biczownicy jednego miasta, zorganizowani w „bractwo", wędrowali do sąsiedniego, porywając i tam za sobą tłumy. W nawiedzonym przez biczowników grodzie zawiązywało się nowe bractwo, które ze swej strony wyruszało pochodem do 3 następnych miejscowości. Procesje biczowników zorganizowane były w sposób kościelny. Na przedzie kroczyli duchowni, świeccy i zakonni z krzyżami i chorągwiami. Za nimi postępowali biczownicy w parach, boso, obnażeni do pasa, chłostając się nawzajem do krwi, rzemiennymi biczami, wśród płaczu i jęków, ponurych śpiewów pokutnych i błagalnych próśb, skierowanych do Boga, by przebaczył i gniew swój od ludzkości odwrócił. Ruch, który wyszedł z mas i ascetycznych kół duchownych, porwał także wyższy kler, przedstawicieli rycerstwa i bogatsze mieszczaństwo, uzyskując w ten sposób charakter ogólny.


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Żyć bez wieczności. Filozofia egzystencji Alberta Camusa
O człowieku

 Zobacz komentarze (6)..   


 Przypisy:
[ 1 ] zob. J. Delumeau
[ 2 ] Levy-Bruhl, s. 186
[ 3 ] Cyrulnik, s. 36

« Antropologia filozoficzna   (Publikacja: 28-10-2005 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Zdzisław Cackowski
Profesor; jeden z najwybitniejszych polskich filozofów; polem jego szczególnych zainteresowań jest filozofia człowieka; wykłada w Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie; autor kilkudziesięciu książek; ostatnio wydał tom zatytuowany Człowiek i świat człowieka. Warstwy ludzkiego ciała, szeroko omawiany na łamach "Res Humana".

 Liczba tekstów na portalu: 7  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: O wartościach chrześcijańskich
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 4434 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365