 |
Gender - pytania do zwolenników Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-08-2015 12:02 | Ultima Ratio (75 punktów) | Gender - pytania do zwolenników
-2 na 8 | Chciałbym podyskutować o kilku sprawach, które wydają mi się nie do końca wyjaśnione przez zwolennikó gender.
1. Dlaczego walczycie o prawo do małżeństw typu MM lub KK, a nie o małżeństwa o dowolnej liczbie osób ? Np. MMMMK, MKKKKK, MMMKKKK itp. itd.
Przecież nie ma żadnego logicznego uzasadnienia dla ograniczania się do dwóch małżonków, skoro kwestia zapłodnienia i posiadania dziecka nie będzie już kluczowym wyróżnikiem w definicji małżeństwa.
2. Jeżeli uznamy, że każdy człowiek może nie tylko dowolnie definiować swoją płeć, ale definiować ją szerzej, wychodząc poza standard M i K, to:
- czy oznacza to, że właściwie każdy człowiek może w dowolny, opisowy sposób przedstawić swoją płeć?
- czy może ją zmieniać w ciągu życia dowolną ilość razy ?
- czy musi, i jeżeli tak to jakie, zabiegi wykonać na swoim ciele, alby móc uznać jego samookreślenie płci, czy też moze tego dokonać bez jakiejkolwiek ingerencji w swoje ciało ?
- jak mają się do siebie płeć genetyczna (XX, XY) do płci "genderowej" ? Czy jeżeli powiem, że osoba o nazwisku "Anna Grodzka" to genetyczny mężczyzna, to jest to prawidłowe, czy sprzeczne z ideologią gender?
- jak zmiany płci wpłyną na takie sprawy, jak pewne rozbieżności w prawie w stosunku do kob iet i mężczyzn ? Np. mężczyzna zmienia płeć i domaga się praw, które przysługują kobietom. Np. idzie do toalety damskiej. Przy czym zgodnie z wizją gender, nie dokonał on żadnej zmiany swego ciała, ubrany jak mężczyzna, głos ma jak mężczyzna itp. Czy kobieta, która będzie chciała go wyprosić z toalety, zostanie oskarżona i skazana za genderofobię, za nietolerancję itp ?
- czy domaganie się obowiązkowego poboru dla kobiet jest wyrazem równouprawnienia kobiet, ktore w taqkim zrównywaniu z mężczyznami odnajdują przyjemność, czy też jest do dyskryminacja kobiet, dla których coś takiego jest po prostu chore ? (oczywiście mówimy o sytuacji, gdzie taki obowiązek by istniał i gdyby pobór miał nierozróżniać płci osoby powoływanej)
****
To tylko kilka pytań na początek dyskusji. Sprawa jest o wiele bardziej złożona i skomplikowana i mam nadzieję, że w toku dalszych dyskusji dojdziemy do rozwiązania wielu tego typu dylematów ... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
13 na 13 zaszetka lawendy (788 punktów) (zablokowany) | >Chciałbym podyskutować o kilku sprawach, które wydają mi się nie do końca wyjaśnione przez zwolennikó gender. Zwolenników? Równie dobrze mógłbyś pisać o zwolennikach istnienia Księżyca. Jeśli coś istnieje, to tylko idiota może to kwestionować.
>1. Dlaczego walczycie o prawo do małżeństw typu MM lub KK, a nie o małżeństwa o dowolnej liczbie osób ? Np. MMMMK, MKKKKK, MMMKKKK itp. itd. Nie ma potrzeby o to walczyć. W różnych kulturach istnieje poligamia.
>kwestia zapłodnienia i posiadania dziecka nie będzie już kluczowym wyróżnikiem w definicji małżeństwa. A od kiedy to zapłodnienie i posiadanie dziecka jest w definicji małżeństwa?
>2. Jeżeli uznamy, że każdy człowiek może nie tylko dowolnie definiować swoją płeć Jeśli uznamy, póki co nikt tak nie uważa, więc dyskutujesz ze swoimi fantazjami.
>czy domaganie się obowiązkowego poboru dla kobiet jest wyrazem równouprawnienia kobiet Masz na myśli pobór do wojska? Obowiązkowy czy nie jest przejawem zaprzestania dyskryminacji połowy społeczeństwa.
>To tylko kilka pytań na początek dyskusji. Sprawa jest o wiele bardziej złożona i skomplikowana Tylko w twojej głowie.
|
|
 | -1 na 1 | Ultima Ratio (75 punktów) | >>1. Dlaczego walczycie o prawo do małżeństw typu MM lub KK, a nie o małżeństwa o dowolnej liczbie osób ? Np. MMMMK, MKKKKK, MMMKKKK itp. itd. >Nie ma potrzeby o to walczyć. W różnych kulturach istnieje poligamia.
Ja nie chcę dyskutować o tym, co "istnieje w róznych kulturach", tylko pytam się, dlaczego nie jest to proponowane jako jedna z opcji PRAWNIE dostępnych ! Przecież dzisiaj też może sobie w jednym mieszkaniu żyć dowolna liczba ludzi dowolnej płci i nikomu nic do tego !
Ale to przecież zwolennicy ustawy o małżeństwach homo argumentują, że musi być taki zapis w prawie.
W związku z tym ponawiam pytanie:
czy jako zwolennicy prawnej legalizacji małżeństw tej samej płci jesteście też zwolennikami opcji z większą liczbą "małżonków" ?
Jeżeli nie, jeżeli uważacie, że tylko dwie osoby (takiej samej lub różnych płci) mogą stanowić małżeństwo (w sensie PRAWNYM, a nie "kulturowym" !), to na jakiej logicznej podstawie odrzucacie układy typu KKKKM, MMMKKK itp itd. ?
Wydaje mi się że moje pytanie jest bardzo proste i można na nie krótko i jasno odpowiedzieć.
|
|
|  | 8 na 8 | TyDraniu (6569 punktów) | > Jeżeli nie, jeżeli uważacie, że tylko dwie osoby (takiej samej lub różnych płci) mogą stanowić małżeństwo (w sensie PRAWNYM, a nie "kulturowym" !), to na jakiej logicznej podstawie odrzucacie układy typu KKKKM, MMMKKK itp itd. ?Bo człowiek miałby wtedy więcej niż jedną teściową, a to byłoby ponad jego wytrzymałość psychiczną.
|
|
|  | 3 na 3 zaszetka lawendy (788 punktów) (zablokowany) | Nie ma w Polsce potrzeby rozszerzenia prawnej definicji małżeństwa o związki wieloosobowe. Nikt, oprócz ciebie, takiego postulatu nie stawia. Póki co nie da się nawet w Polsce zalegalizować związków partnerskich dwóch osób, nie wspominając o małżeństwach dwóch osób tej samej płci. Ale doceniam twoją troskę o prawne uznanie różności związków ludzkich.
W wielu krajach związki partnerskie, małżeństwa homoseksualne zostały uznane przez prawo - jakoś nic złego się nie stało, więc czego się boisz?
|
|
13 na 13 | worek kości (2937 punktów) | >1. Dlaczego walczycie o prawo do małżeństw typu MM lub KK, a nie o małżeństwa o dowolnej liczbie
Wydaje mi się, że ludzie, którzy chcą legalizacji małżeństw homoseksualnych, chcą legalizacji małżeństw homoseksualnych a nie poligamicznych lub innych.
>2. Jeżeli uznamy, że każdy człowiek może nie tylko dowolnie definiować swoją płeć, ale definiować ją szerzej, wychodząc poza standard M i K, to:
Wydaje mi się, że zacząłeś od dyskusji o płci kulturowej, ale teraz wchodzisz w płeć biologiczną.
>- czy oznacza to, że właściwie każdy człowiek może w dowolny, opisowy sposób przedstawić swoją płeć?
Nie rozumiem jak miałoby wyglądać "opisowe przedstawienie swojej płaci". Jeśli chcesz przez to powiedzieć, że czy każdy człowiek może o sobie powiedzieć "jestem mężczyzną/kobietą" to tak, z tego, co mi wiadomo, nikogo nie zamkną za mówienie, opisywanie samego siebie w dowolny sposób. Jestem kwadratowym kołem.
>- czy może ją zmieniać w ciągu życia dowolną ilość razy ?
Ciągle mówimy o płci kulturowej? Płeć kulturowa jest kwestią stereotypu, poglądu na to, co jest męskie a co kobiecie. Równie dobrze mógłbyś spytać czy człowiek może dowolnie zmieniać swoje poglądy polityczne.
>- czy musi, i jeżeli tak to jakie, zabiegi wykonać na swoim ciele, alby móc uznać jego samookreślenie płci, czy też moze tego dokonać bez jakiejkolwiek ingerencji w swoje ciało ?
Jeżeli facet założy biustonosz to nakłada na siebie coś, co kulturowo jest przypisane kobietom, ale wciąż nie wiem, czy my teraz mówimy o teorii/ideologii gender czy np. o transseksualizmie. Gdybyś zdefiniował, co masz na myśli, gdy mówisz "gender", byłoby nieco łatwiej dyskutować.
>- jak mają się do siebie płeć genetyczna (XX, XY) do płci "genderowej" ?
Wydaje mi się, że uwarunkowania biologiczne - np. to, że kobieta jest statystycznie fizycznie słabsza od mężczyzny - mogą rzutować na kulturowe - np. w niektórych kulturach kobiety, jako słabsze, są taktowane jako podrzędne w stosunku do mężczyzny, a to, co kobiece, jest jakoś gorsze, słabsze (takie się tworzą stereotypy).
> Czy jeżeli powiem, że osoba o nazwisku "Anna Grodzka" to genetyczny mężczyzna, to jest to prawidłowe, czy sprzeczne z ideologią gender?
Zależy z którą ideologią gender... Z niektórymi może tak, z większością raczej nie.
>- jak zmiany płci wpłyną na takie sprawy, jak pewne rozbieżności w prawie w stosunku do kobiet i mężczyzn ? Np. mężczyzna zmienia płeć i domaga się praw, które przysługują kobietom. Np. idzie do toalety damskiej. Przy czym zgodnie z wizją gender, nie dokonał on żadnej zmiany swego ciała, ubrany jak mężczyzna, głos ma jak mężczyzna itp. Czy kobieta, która będzie chciała go wyprosić z toalety, zostanie oskarżona i skazana za genderofobię, za nietolerancję itp ?
Zastanawiam się czy faktycznie korzystanie z damskiej toalety jest kwestią prawa... Podział na toalety damskie i męskie jest właśnie czymś kulturowo uwarunkowanym, chyba można sobie wyobrazić, że kiedyś ten podział zniknie i nikt się nie będzie oburzał, że mężczyźni i kobiety korzystają z tej samej toalety, jak jest zresztą w każdym chyba domu w Polsce?
>- czy domaganie się obowiązkowego poboru dla kobiet jest wyrazem równouprawnienia kobiet, ktore w taqkim zrównywaniu z mężczyznami odnajdują przyjemność, czy też jest do dyskryminacja kobiet, dla których coś takiego jest po prostu chore ?
Nie wiem, jakie są motywy ludzi, którzy domagają się obowiązkowego poboru dla kobiet - być może jest to wyrazem ich poglądów na równoprawność, być może czegoś innego.
bembergiem w berg
|
|
 | 1 na 1 | Mano (1060 punktów) | > Miło Cię znów czytać.+1.
|
|
 | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Witaj worku. Nasz żeś li, ili nie nasz? Coś się w Twoim pisaniu zmieniło  > Wydaje mi się, że uwarunkowania biologiczne - np. to, że> kobieta jest statystycznie fizycznie słabsza od mężczyzny> - mogą rzutować na kulturowe - np. w niektórych kulturach> kobiety, jako słabsze, są taktowane jako podrzędne w stosunku> do mężczyzny, a to, co kobiece, jest jakoś gorsze, słabsze> (takie się tworzą stereotypy).Zgadza się, niektóre nawet w oparciu o poważne zapisy np. Rdz. 2. 18 "Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam, uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc" po czym.. następuje stwarzanie wszelkich zwierząt lądowych (np. bydła), ptaków, etc. Dopiero po stwierdzeniu nieodpowiedniości tej zwierzęcej pomocy dla mężczyzny.. stwarza wreszcie niewiastę (Rdz. 2. 21) i ta jest już odpowiednia. Serdecznie pozdrawiam!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
 | 5 na 5 | 4poryroku (951 punktów) | Po czytaniu Ducha Prawdy i Zbyszka z wawy czytanie Ciebie jest jak otwaranie worka z prezentami.
|
|
 | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | Uszczypnąłem się kilka razy, sprawdzając czy na pewno już nie śpię... Kilkakrotnie przecierałem oczy, odganiając reszki snu... Szkła kontaktowe włożyłem zbyt pośpiesznie, boleśnie naciskając gałki oczne... Okulary tak szybko wcisnąłem na nos aż chrupnęły chrząstki... W niespokojnej ręce lupa drży chybotliwie...
Co ja widzę? Czyżby???
Jeśli : Worek Apostata, to : Drobner, wierzący .
Witaj...
|
|
|  | 5 na 5 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Co ja widzę? Czyżby???Jeśli> Worek Apostata,> Drobner, wierzącyWorek należy do ludzi umiejętnie dawkujących napięcie. Ja w każdym razie czekam niecierpliwie i z utęsknieniem na ciąg dalszy, niczym w dziecięctwie na dalsze odcinki "Janosika". PS nie nawracaj się  . Szkoda by było, lubimy Cię jakim jesteś 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| |  | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | > > Drobner, wierzący> PS nie nawracaj się .Nie bój! Wierzący - owszem. W człowieka, w człowieka wierzący... > Szkoda by było, lubimy Cię jakim jesteś  Spłoniłem się, zawstydzasz mnie   > Szkoda by było, lubimy Cię jakim jesteś  No to już dwóch mnie 'lubi': Ty i... ja. Drobner, już 'powszechnie' lubiany
|
|
7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | |
|
 | 4 na 4 | szarley (54906 punktów) | >. >>Chciałbym podyskutować o kilku sprawach, które wydają mi się nie do końca wyjaśnione przez zwolennikó gender. >To może warto zacząć od zrozumienia ...
Czy nie za wiele Pan wymaga?
|
|
|  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Chciałbym podyskutować o kilku sprawach, które wydają mi się nie do końca wyjaśnione przez zwolennikó gender.To może warto zacząć od zrozumienia co ten termin znaczy i określenia czym gender jest, a czym nie jest?> Czy nie za wiele Pan wymaga?Prawdopodobnie za wiele, ale tu jesteśmy na racjonalistycznym forum z określoną linią portalu. Dlatego przed założeniem wątku, a nawet tylko przed zadaniem pytania, wypada zajrzeć choćby tylko do Wikipedii i postarać się zrozumieć co tam na ten temat jest napisane. Bardziej wymagający zauważą nieobiektywność Wikipedii. Ale wtedy też trzeba zauważyć, że bardzo rzadko i wtedy raczej tylko w pojedynczych zdaniach niż w całych hasłach, występuje w niej głupota. Na górze strony w pasku menu mamy "wyszukiwarkę" i można też w naszym archiwum sobie sprawdzić co inni na dany temat już pisali. Czy to są naprawdę w tych czasach aż tak wielkie wymagania? @@@ .
|
|
3 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | Już tu postulowałem kiedyś na tym forum, żeby znieść oficjalnie pojęcie płci, i nie będzie problemów z gender czy srender. Wiąże się to oczywiście z pewnymi konsekwencjami prawnymi, jak wiek emerytalny, zawieranie związków, itd., ale to jest do przeskoczenia. Niech ludź będzie ludziem, a w sprawach płciowych można się zawsze dogadać prywatnie. Państwo nie jest tu do niczego potrzebne.
|
|
 | | Burnham (1149 punktów) | >Już tu postulowałem kiedyś na tym forum, żeby znieść oficjalnie pojęcie płcią. W sprawach płciowych można się zawsze dogadać prywatnie.
Ale znieść gdzie - znieść to pojęcie w prawodawstwie czy wykorzenić to pojmowanie ze społeczeństwa ? Czyli przykładowo przy narodzinach jestem ojcem, ale już po 10 latach matką (tak Grodzka bodajże udowadniała w sądzie) ? A to mogą być niezłe jaja bo skoro ojciec może być również i matką to de facto wypiera się swojego ojcostwa, a skoro tak to dlaczego miałby ponosić jakąkolwiek odpowiedzialność z tytułu spłodzenia dziecka skoro wiadomo, że matka płodzić nie może ? Jeżeli alimenty miała ustalone jako ojciec dziecka to w takim razie prawo już go nie obowiązuje, gdyż stał się kobietą i sprawę alimentacyjną należy przeprowadzić ponownie. I na tej rozprawie kobieta udowodniła by, że jest bezpłodna bowiem organy sobie usunęła i teraz płacić musi podatnik. Świetny postulat ! Wprowadzając coś takiego rozpieprzy się do reszty pozostałości cywilizacji rzymskiej szybciej aniżeli mogli by to ewentualnie zrobić imigranci muzułmańscy.
Jeżeli chcesz to znieść w języku pospólstwa to na przykład gramatykę języka polskiego musiałbyś totalnie okaleczyć bowiem trzeba by się pozbyć odmiany przez rodzaje. To jakaś kolejna mądrość etapu czy jak ? Przecież obecnie na topie jest odmienianie przez końcówki żeńskie wszędzie tam, gdzie zawód wykonuje kobieta.
|
|
|  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | >Ale znieść gdzie - znieść to pojęcie w prawodawstwie czy wykorzenić to pojmowanie ze społeczeństwa ? Czyli przykładowo przy narodzinach jestem ojcem, ale już po 10 latach matką (tak Grodzka bodajże udowadniała w sądzie) Prawa rodziców do dzieci powinny być równe, a samo pojęcie płci znieść z prawodawstwa i zostawić decyzję obywatelom. Obowiązkowego poboru nie ma, więc ten problem odpada. Zresztą w Izrealu kobiety też biorą do wojska i tragedii nie ma.
>Wprowadzając coś takiego rozpieprzy się do reszty pozostałości cywilizacji rzymskiej szybciej aniżeli mogli by to ewentualnie zrobić imigranci muzułmańscy. Cywilizacja rzymska padła 1500 lat temu, obecna w małej części korzysta z jej dorobku. Wtedy kobiety nie miały żadnych praw. Zlikwidowanie różnic wobec prawa zamknęłoby sprawę zawracania gitary przez różne feministki, transseksualistów, gejów czy genderowców.
|
|
| |  | | Burnham (1149 punktów) | > Prawa rodziców do dzieci powinny być równe, a samo pojęcie płci znieść z prawodawstwa i zostawić decyzję obywatelom.Ale jak to równe ? Czyli jeżeli spłodzę dziecko i z kobietą się rozejdę, a ona będzie akurat w okresie połogu to powinniśmy mieć równe prawo zatwierdzone wyrokiem sądu - czyli taki sam czas - do przebywania z dzieckiem ? A to na jakiej, jeżeli można powiedzieć, podstawie ? Ja dziecka karmić piersią nie mogę to niby dlaczego miałby mieć równe prawo do przebywania z noworodkiem ? Czym się kierujesz w swojej logice ? > Obowiązkowego poboru nie ma, więc ten problem odpada. Zresztą w Izrealu kobiety też biorą do wojska i tragedii nie ma.Tragedia nie ma, ale to zależy dla kogo. Na przykład takie Navy Seals, elitarna jednostka bojowa akurat broni się przed gender jak tylko może bo akurat tutaj rządu na robienie sobie jaj nie stać. Bawienie się w gender na takim szczeblu może kogoś tam bardzo drogo kosztować. Podobno od przyszłego roku będą przyjmować w swoje szeregi kobiety, ale wątpię żeby akurat w tym przypadku stać kogoś było na zaniżanie standardów tak jak się to na ogół robi. Czego przykładem jest poniższa historia. Całkiem niedawno w USA wybuchła afera z panią podpułkownik, która musztrowała swoje podwładne do takiego stopnia, że te złożyły na nią skargę i w efekcie pani Kate Germano już w wojsku roli dowódcy nie pracuje. Skąd ta musztra ? Otóż podwładne znacznie odbiegały swoimi osiągami od panów w czasach, gdy były jeszcze szkolone przez poprzedniczki pani Germano. Nowa podpułkownik miała to zmienić. I rzeczywiście wyniki pań skoczyły, ale jednocześnie część z nich zaczęła skarżyć się na zbyt ciężkie warunki szkoleń. Sprawa jest dosyć zawiła bo trudno oceniać to spoza koszar, ale pani podpułkownik stwierdziła w jednym z wywiadów, że dowództwo stworzyło umyślnie dla niej "toksyczne środowisko pracy". Otóż bardzo przepraszam, ale czy czasem marines nie szkoli się właśnie po to by wyjątkowo trudne warunki traktowali jako normę i w tej normie nauczyli się działać ? Jeżeli "toksyczne środowisko pracy" akurat w tym kontekście ma być dowodem na coś to tylko na głupotę gender. freebeacon(*)-kate-germano-its-complicated/Poza tym jakim sposobem chcesz znieść obserwację płci i reakcję na to języka ? Wytłumacz mi proszę jak dokładnie wyobrażasz sobie proces wykorzeniania tej reguły językowej, prawnej, kulturowej i cywilizacyjnej ? Czyli co się musi stać żeby to pojmowanie wykorzenić ? > Cywilizacja rzymska padła 1500 lat temu, obecna w małej części korzysta z jej dorobku.Cywilizacja rzymska nie padła, a sukcesywnie się rozpłynęła wśród ludów Europy. Przecież choćby my korzystamy z prawodawstwa rzymskiego. I właściwie to dzięki cywilizacji rzymskiej porzuciliśmy swój plemienny obraz świata. Bardzo dokładnie to widać na przykładzie dawnej Brytanii.
|
|
| | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Ale jak to równe ? Czyli jeżeli spłodzę dziecko i z kobietą się rozejdę, a ona będzie akurat w okresie połogu to powinniśmy mieć równe prawo zatwierdzone wyrokiem sądu - czyli taki sam czas - do przebywania z dzieckiem? Wymyślasz teraz, może być na podstawie pokazania cycków przed sądem? A i facet może wykazać, że zatrudnia niańkę. W pozostałych przypadkach sąd ustala kto i jakie płaci alimenty, widywanie, itd.
>Tragedia nie ma, ale to zależy dla kogo. Na przykład takie Navy Seals, elitarna jednostka bojowa akurat broni się przed gender jak tylko może bo akurat tutaj rządu na robienie sobie jaj nie stać. Jednostki specjalne to sprawa specjalna, a nawet tu kobiety mogą wykonywać większość zadań. W większość armii na świecie kobiety służą, nawet u islamistów.
>Poza tym jakim sposobem chcesz znieść obserwację płci i reakcję na to języka ? Wytłumacz mi proszę jak dokładnie wyobrażasz sobie proces wykorzeniania tej reguły językowej, prawnej, kulturowej i cywilizacyjnej ? W prosty sposób, każdy się określa czy czuje się kobietą, facetem, czy kimś trzecim (był już taki przypadek w Australii i został prawnie uznany) i jak go/ją/to tytułować. Wpis w dowodzie o płci nie jest do tego potrzebny.
>Cywilizacja rzymska nie padła, a sukcesywnie się rozpłynęła wśród ludów Europy. Przecież choćby my korzystamy z prawodawstwa rzymskiego. I właściwie to dzięki cywilizacji rzymskiej porzuciliśmy swój plemienny obraz świata. Bardzo dokładnie to widać na przykładzie dawnej Brytanii. W Brytanii akurat wcale tego nie było czuć, bo po odejściu Rzymian całkiem się zmieniły zwyczaje i prawo. Żadnej ciągłości, jakby ich nie było, pewnie dlatego, że ich uważano za znienawidzonego okupanta. W krajach galijskich się bardziej mieszali, ale odkąd zaczęli rządzić Frankowie to przestało mieć znaczenie. Z prawa rzymskiego (ogólnie) przetrwały nieliczne zasady, po upadku Rzymu w Europie zapanowało prawo zwyczajowe i lokalne królewskie. Kościół coś tam później przemycił, ale we wczesnym średniowieczu jego zasięg był jeszcze słabiutki. Powoływano się na tradycje rzymskie w czasach karolińskich, czy cesarstwa niemieckiego, ale to była całkiem odmienna rzeczywistość.
|
|
| | | |  | | Burnham (1149 punktów) | >>Ale jak to równe ? Czyli jeżeli spłodzę dziecko i z kobietą się rozejdę, a ona będzie akurat w okresie połogu to powinniśmy mieć równe prawo zatwierdzone wyrokiem sądu - czyli taki sam czas - do przebywania z dzieckiem? >Wymyślasz teraz, może być na podstawie pokazania cycków przed sądem? A i facet może wykazać, że zatrudnia niańkę.
Zabiera dziecko po to by siedziało z niańką ? Przecież to on ma wychowywać, a nie niańka. Nie rozumiem. Czy też może sugerujesz, że niańka również ma takie samo równe prawo do dziecka ? Nie odpowiedziałeś jak się ma równość płci w tym konkretnym przytoczonym przykładzie. Czyli dlaczego uważasz, że dla dziecka w okresie połogu ojciec jak i matka powinni mieć równe prawa do przebywania z dzieckiem w przypadku rozstania. Wyjaśnij to proszę.
>Jednostki specjalne to sprawa specjalna, a nawet tu kobiety mogą wykonywać większość zadań. W większość armii na świecie kobiety służą, nawet u islamistów.
Powoływanie się na islamistów nie jest najlepszy wzorcem. Chyba nie chcemy uzasadniać robienia z dzieci mięsa armatniego na zasadzie, że islamiści również tak czynią ?
>>Poza tym jakim sposobem chcesz znieść obserwację płci i reakcję na to języka ? Wytłumacz mi proszę jak dokładnie wyobrażasz sobie proces wykorzeniania tej reguły językowej, prawnej, kulturowej i cywilizacyjnej ? >W prosty sposób, każdy się określa czy czuje się kobietą, facetem, czy kimś trzecim (był już taki przypadek w Australii i został prawnie uznany) i jak go/ją/to tytułować. Wpis w dowodzie o płci nie jest do tego potrzebny.
Ale jak to określa się na podstawie uczucia ? Czyli w roku 2015 jest ojcem, ale rok później już matką bo tak czuje ? Nadal nie rozumiem jak by to miało w prawnie funkcjonować. Przecież tym sposobem nie znosi się rozróżnienia na płeć, a jedynie zmienia się ontologię. Nadal rozróżnienie na płeć istnieje, ale nie tak jak do tej pory biologicznie, a wedle uznania. Bo rozumiem, że jeżeli ten człowiek z Australii za dwa lata poczuje się na nowo kobietą bądź mężczyzną to sąd w Australii nie będzie mu robił problemów by zdefiniować go inaczej ? Nie przedstawiłeś w swoim wpisie na czym miało by polegać zjawisko braku rozróżnienia na płeć. Zmienia się jedynie arbitraż, ale pojęcie nadal istnieje z tą jednakże różnicą, że sad w tym kontekście praktycznie nie znaczy już nic, a jest jedynie instrumentem nadającym prawo na podstawie tego jak ktoś się czuje. Czyli de facto sąd nie spełnia funkcji sądowniczej, a stricte administracyjną.
>>Cywilizacja rzymska nie padła, a sukcesywnie się rozpłynęła wśród ludów Europy. Przecież choćby my korzystamy z prawodawstwa rzymskiego. I właściwie to dzięki cywilizacji rzymskiej porzuciliśmy swój plemienny obraz świata. Bardzo dokładnie to widać na przykładzie dawnej Brytanii. >W Brytanii akurat wcale tego nie było czuć, bo po odejściu Rzymian całkiem się zmieniły zwyczaje i prawo. Żadnej ciągłości, jakby ich nie było, pewnie dlatego, że ich uważano za znienawidzonego okupanta.
Brytowie w dobie najazdów Anglów, Sasów i Jutów żałowali, że już nie są pod panowaniem Rzymian. To co Rzymianie zbudowali, plemiona germańskie zniszczyły. Natomiast pisząc o kolonizacji rzymskiej w Brytanii ja miałem na myśli najazdy Normanów oraz misje chrześcijańskie. Kościół wiele wyniósł z Rzymu i nauczył Brytów choćby sztuki zbierania podatków co wiązało się z koniecznością innego pojmowania podziału administracyjnego, który z pozycji wielkości obszaru ziemi został przedefiniowany na jednostkę miary podlegającej opodatkowaniu (tzw. angielskie "hide"). Poza tym wraz z nadejściem chrześcijaństwa pojawiła się nowa klasa społeczna - kler - a to z kolei wymusiło spisanie praw regulujących życie tej społeczności, a tego też Brytowie nie wymyślili. Chrześcijaństwo również nauczyło Brytów indywidualnego osądu rzeczy, a nie plemiennego. Podobnie jak i w Judaizmie tak i w religii chrześcijańskiej odpowiedzialność przed Bogiem była za popełnione grzechy, a więc była kwestią indywidualną. Tak samo pojmowali świat Normanowie i chodź najazdem zdobyli Brytanię w 1066 roku to już od jakiegoś czasu można było tam odczuwać obecność kulturową Normanów. Normanie z kolei to cywilizacyjni potomkowie Rzymu.
>Z prawa rzymskiego (ogólnie) przetrwały nieliczne zasady, po upadku Rzymu w Europie zapanowało prawo zwyczajowe i lokalne królewskie. Kościół coś tam później przemycił, ale we wczesnym średniowieczu jego zasięg był jeszcze słabiutki. Powoływano się na tradycje rzymskie w czasach karolińskich, czy cesarstwa niemieckiego, ale to była całkiem odmienna rzeczywistość.
Prawo rzymskie stanowiło inspirację dla całej rzeszy prawników co pośrednio wpływało na jego kształt. Przykładowo XIII wieczny prawnik Henry Bracton zapisał się w historii jako ten, który, w dużym uproszczeniu i skrócie, wprowadził do angielskiego prawa regułę by zapisywać mowy sądowe i sporządzać do nich własny komentarz. Na tej bazie analizował prawo i poniekąd pokazał prawnikom, że o prawnie można rozmawiać w inny sposób aniżeli z pozycji władzy-poddanego. O prawie można rozmawiać i dostrzegać pewne absurdy chwaląc jednocześnie właściwe rozwiązania. Bracton zafascynowany był prawem rzymskim i czerpał z tego wzorce.
Słowem, kultura prawna do dzisiaj u nas panująca wywodzi się z cywilizacji rzymskiej. W średniowieczu naukowe podejście do prawa zawdzięczamy studiom nad prawem rzymskim bowiem to głównie znawcy prawa rzymskiego o ten przekaz dbali. Sposób w jaki rozmawiamy o prawie, jak go nauczamy i jak podchodzimy do prawa, jest wybitnie rzymski. Choć genderyzm, i to jest fakt który bardzo łatwo wykazać, tę cywilizacyjną opokę chce rozwalić.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | >Zabiera dziecko po to by siedziało z niańką ? Przecież to on ma wychowywać, a nie niańka. Nie rozumiem. Czy też może sugerujesz, że niańka również ma takie samo równe prawo do dziecka ? Niańkę może zatrudniać tylko do karmienia piersią, a nie do wychowywania, o tym była mowa.
>Powoływanie się na islamistów nie jest najlepszy wzorcem. Chyba nie chcemy uzasadniać robienia z dzieci mięsa armatniego na zasadzie, że islamiści również tak czynią ? Pisałem, że "nawet" islamiści, a nie żeby brać z nich przykład.
>Ale jak to określa się na podstawie uczucia ? Czyli w roku 2015 jest ojcem, ale rok później już matką bo tak czuje ? Nadal nie rozumiem jak by to miało w prawnie funkcjonować. Przecież tym sposobem nie znosi się rozróżnienia na płeć, a jedynie zmienia się ontologię. Nadal rozróżnienie na płeć istnieje, ale nie tak jak do tej pory biologicznie, a wedle uznania. Nie rozumiem czego nie rozumiesz. Dla sądu nie powinno mieć znaczenia, czy ktoś się uznaje za matkę, czy za ojca, liczyć się powinno dobro dziecka i nic więcej. A jak określać kto jest matką czy ojcem w związkach jednopłciowych, z których jedno lub dwoje posiadają dzieci zrobione wcześniej z kimś innym, ale nowy partner zgadza się i chce je adoptować? W Polsce na razie nie ma takiej sytuacji, ale w wielu krajach tak. Nie pozwolić na taką adopcję nie było by w interesie dziecka, którego los jest obojętny dla biologicznego rodzica poza związkiem.
>Zmienia się jedynie arbitraż, ale pojęcie nadal istnieje z tą jednakże różnicą, że sad w tym kontekście praktycznie nie znaczy już nic, a jest jedynie instrumentem nadającym prawo na podstawie tego jak ktoś się czuje. Czyli de facto sąd nie spełnia funkcji sądowniczej, a stricte administracyjną. Sądu w ogóle nie powinno interesować jakiej kto jest płci, za jaką płeć się uważa itd. Powinna to być sprawa wyłącznie prywatna, a wg prawa wszyscy równi.
>Brytowie w dobie najazdów Anglów, Sasów i Jutów żałowali, że już nie są pod panowaniem Rzymian. To co Rzymianie zbudowali, plemiona germańskie zniszczyły. Brytowie zostali szybko wchłonięci przez żywioł anglo-saski i została po nich tylko nazwa. Potem zaczęły się najazdy i osadnictwo wikingów, które miało poważny wpływ w wielu dziedzinach życia (Danelaw), Normanowie byli też potomkami wikingów. Trudno ich nazywać cywilizacyjnymi potomkami Rzymu, może tych na Sycylii i w południowych Włoszech, którzy przyjęli miejscowe zasady, ale nie w Normandii. Common law opiera się na zupełnie innych zasadach niż skodyfikowane prawo rzymskie. Na kontynencie wpływ tego ostatniego był większy w miarę chrystnianizacji kolejnych krajów, ale to tylko literalnie, a w praktyce większe znaczenie miała miejscowa tradycja. Dopiero w Renesansie rozpowszechniła się wiedza czym było prawo rzymskie i zaczęto się powoływać na niektóre jego zasady.
|
|
| | | | | |  | | Burnham (1149 punktów) | >>Zabiera dziecko po to by siedziało z niańką ? Przecież to on ma wychowywać, a nie niańka. Nie rozumiem. Czy też może sugerujesz, że niańka również ma takie samo równe prawo do dziecka ? >Niańkę może zatrudniać tylko do karmienia piersią, a nie do wychowywania, o tym była mowa.
Karmienie piersią noworodka jest również procesem wychowywania (choć bardzo wczesnym) bowiem nabywa ono więzi z matką. Skoro postulujesz by wszyscy mieli te same prawa to musiałbyś udowodnić korzyść wynikającą dla dziecka z faktu, że jest karmione dwoma rodzajami mleka (przykładowo od poniedziałku do czwartku karmi matka, a między piątkiem, a niedzielą karmi niańka) od dwóch różnych karmicieli. Już abstrahuję od tego, że dziecko zwyczajnie mogłoby nie chcieć mleka od osoby innej aniżeli matka (ale jak rozumiem wedle tej koncepcji dzieci i ryby głosu nie mają). Ojciec musiałby wobec tego scedować część praw i obowiązków na niańkę. Reasumując postulujesz wprowadzenie rodziny na kształt struktury plemiennej z kilkoma matkami i być może kilkoma tatusiami bo tylko wtedy wszyscy będą mieli równe prawa. I właśnie taki też ideologiczny rodowód ma genderyzm co można łatwo sprawdzić posługując się samym cytatami z Marksa i Engelsa.
>A jak określać kto jest matką czy ojcem w związkach jednopłciowych, z których jedno lub dwoje posiadają dzieci zrobione wcześniej z kimś innym, ale nowy partner zgadza się i chce je adoptować?
O akcie urodzenia słyszałeś ?
>Sądu w ogóle nie powinno interesować jakiej kto jest płci.
Jeżeli sądu ma nie interesować kto jakiej jest płci to w jaki sposób ustalić ojcostwo dziecka ? Sugerujesz, że ojcowie porzucający swoje dzieci nie powinni ponosić konsekwencji prawnej tego czynu ?
>Common law opiera się na zupełnie innych zasadach niż skodyfikowane prawo rzymskie. Dopiero w Renesansie rozpowszechniła się wiedza czym było prawo rzymskie i zaczęto się powoływać na niektóre jego zasady.
Jeżeli opiera się na zupełnie innych zasadach to musiałbyś wyjaśnić jakim cudem znalzała się w prawodawstwie angielskim rzymska zasada cessavit, novel disseisin czy też jakim sposobem zrozumieli na czym polega rozróżnienie prawa publicznego od prywatnego. Jeżeli dopiero w dobie Renesansu Anglicy poznali prawo rzymskie to w jakim celu w XII wieku przybywali uczeni z Włoch do Uniwersytetu w Oxfordzie ? Co oni tam robili twoim zdaniem skoro nie nauczali prawa rzymskiego ? Za co wobec tego się ceni Henrego Bractona w angielskiej historii prawa ? Skąd się wzięło angielskie "hide" ? Sugerujesz, że prawo kanonicznie jakie Kościół przywiózł do Brytanii nie ma nic wspólnego ze spuścizną rzymską i nie przenikał ówczesnego społeczeństwa ? Jak to się stało, że angielskie "heir" jest łudząco podobne do łacińskiego "haeres" i jakim cudem nauczyli się prawnie rozumieć testament tak jak to rozumieli Rzymianie.
Jakimi źródłami historycznymi się posługujesz twierdząc, że spuścizna prawa rzymskiego pojawiła się dopiero w Renesansie i że common law to w ogóle nic nie zawdzięcza cywilizacji rzymskiej, gdyż jest oparte na zupełnie innych zasadach ? Masz jakiejś źródła czy po prostu tak sobie piszesz ?
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Lilly Amina (4723 punktów) | >a między piątkiem, a niedzielą karmi niańka Ta, co karmi piersią cudze dziecko, nazywa się mamka, a nie niańka. Niańka dzieckiem się opiekuje, a karmi ewentualnie z butelki.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54906 punktów) | > >a między piątkiem, a niedzielą karmi niańka> Ta, co karmi piersią cudze dziecko, nazywa się mamka, a nie niańka. Niańka dzieckiem się opiekuje, a karmi ewentualnie z butelki.> uffff , już traciłem zaufanie do swojej znajomości polskiego języka
|
|
| | | | | | | |  | | Burnham (1149 punktów) | >>a między piątkiem, a niedzielą karmi niańka >Ta, co karmi piersią cudze dziecko, nazywa się mamka, a nie niańka. Niańka dzieckiem się opiekuje, a karmi ewentualnie z butelki.
Tam jest więcej absurdów (przecież to nie ja wyskoczyłem z pomysłem karmiącej niańki więc chyba ci się adresat pomylił), ale ja jedynie chciałem wykazać, że genderyzm, który wywodzi się w prostej linii z Marksa i Engelsa prowadzi, tak jak oni chcieli, rodzinę monogamiczną wzorcami plemion barbarzyńskich (oni to jasno czarno na białym tłumaczyli dlaczego barbarzyństwo wykształciło wyższą formę rodziny aniżeli cywilizacja grecka lub rzymska) zamieniając ją w jakąś formę rodziny grupowej. No i też propagatorzy tego barbarzyństwa zagonieni w róg sami zaczynają pisać o potrzebie rodziny plemiennej bądź grupowej (czy to mamka, niańka, dwóch facetów i trzy panie czy też jeszcze inne krzyżówki bezpłciowo transgenderowe). Wszystko się zgadza.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Lilly Amina (4723 punktów) | >przecież to nie ja wyskoczyłem z pomysłem karmiącej niańki więc chyba ci się adresat pomylił Napisałam do osoby ostatnio zabierającej głos w nadziei, że poprzednie też przeczytają. >ale ja jedynie chciałem wykazać, że genderyzm (...) Prawdę mówiąc, nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi w tym (dalszym) wywodzie. No, ale przecież nie muszę.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Burnham (1149 punktów) | >>ale ja jedynie chciałem wykazać, że genderyzm (...) >Prawdę mówiąc, nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi w tym (dalszym) wywodzie. No, ale przecież nie muszę.
Ja podejrzewam, że nie tylko tej części nie zrozumiałaś co mimo wszystko nie przeszkodziło ci by się wtrącać zdaniami twierdzącymi "porządkując" dyskusję tak jak tobie się wydaje.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Lilly Amina (4723 punktów) |
>Ja podejrzewam, że nie tylko tej części nie zrozumiałaś Być może. >co mimo wszystko nie przeszkodziło ci by się wtrącać zdaniami twierdzącymi "porządkując" dyskusję tak jak tobie się wydaje. Piszesz na publicznym forum i musisz liczyć się z tym, że ktoś Ci zacznie "porządkować" dyskusję. Nie ma żadnych absurdów w równości praw obojga rodziców. Jest to słuszne podejście i nie ma żadnego powodu pozbawiać ojca części tych praw, bo akurat dziecko jest noworodkiem.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 |
| | | | | | |  | 3 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | > Karmienie piersią noworodka jest również procesem wychowywania (choć bardzo wczesnym) bowiem nabywa ono więzi z matką.Cały problem sprowadzasz do tego karmienia piersią, w niektórych przypadkach kobieta nie może tak karmić i też dziecko przeżyje. > postulujesz wprowadzenie rodziny na kształt struktury plemiennej z kilkoma matkami i być może kilkoma tatusiami bo tylko wtedy wszyscy będą mieli równe prawa.Niczego takiego nie postuluję. Prawa i obowiązki wobec dziecka mają dwie osoby. Czy kiedy dziecko idzie do przedszkola i jest tam karmione, to przedszkolanki nabywają do niego jakieś prawa lub należy je uznać za rodzine plemienną  > >A jak określać kto jest matką czy ojcem w związkach jednopłciowych, z których jedno lub dwoje posiadają dzieci zrobione wcześniej z kimś innym, ale nowy partner zgadza się i chce je adoptować?> O akcie urodzenia słyszałeś ?A co ma akt wspólnego? O adopcji nie słyszałeś? > Jeżeli sądu ma nie interesować kto jakiej jest płci to w jaki sposób ustalić ojcostwo dzieckaW taki jak do tej pory. Ojcostwo czy macierzyństwo nie ma nic wspólnego z oficjalnym zniesieniem płci. > Jakimi źródłami historycznymi się posługujesz twierdząc, że spuścizna prawa rzymskiego pojawiła się dopiero w Renesansie i że common law to w ogóle nic nie zawdzięcza cywilizacji rzymskiej, gdyż jest oparte na zupełnie innych zasadach ?Nie mam czasu elaborować na ten temat; nigdy przedtem ani potem na kontynencie nie było prawa opartego na precedensach. Zawsze stanowienie prawa i jego stosowanie było ściśle oddzielone. Pewne zasady mogą się pokrywać z prawem rzymskim, ale to była zupełnie nowa jakość.
|
|
| | | | | | | |  | | Burnham (1149 punktów) | >>Karmienie piersią noworodka jest również procesem wychowywania (choć bardzo wczesnym) bowiem nabywa ono więzi z matką. >Cały problem sprowadzasz do tego karmienia piersią, w niektórych przypadkach kobieta nie może tak karmić i też dziecko przeżyje.
Problem sprowadzam do sytuacji w której równość praw jest absurdem, tzw. fictio juris. Coś co jest zapisane na kartce papieru, ale czego nie można w praktyce zrealizować - i to jest właśnie sytuacja opisana. Nagle uznałeś, że potrzebna jest karmiąca piersią zastępczyni. Czyli zaczęły wynikać z równości praw absurdy.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | >Problem sprowadzam do sytuacji w której równość praw jest absurdem, tzw. fictio juris. Coś co jest zapisane na kartce papieru, ale czego nie można w praktyce zrealizować - i to jest właśnie sytuacja opisana. Spójrz z drugiej strony. Przyznając kobiecie prawo do wyłącznej opieki nad noworodkiem i małym dzieckiem skazujesz ją niejednokrotnie na ciężki los. Wiele samotnych matek w takiej sytuacji chętnie by się podzieliło obowiązkiem doglądania dzieciaka z jego ojcem, choćby po to, aby po ludzku odpocząć trochę. Trochę liberalizmu..
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Lilly Amina (4723 punktów) |
>Przyznając kobiecie prawo do wyłącznej opieki nad noworodkiem i małym dzieckiem skazujesz ją niejednokrotnie na ciężki los. A przy okazji ojciec dziecka dostaje niezasłużoną karę w postaci braku kontaktu z własnym dzieckiem. Ja bardzo bronię prawa (i jednocześnie obowiązku) mężczyzn-ojców do opieki nad dzieckiem. Wcale nie są w tym gorsi od kobiet-matek, a że nie mogą karmić piersią, to najmniejszy problem, istnieje wynalazek zwany mlekiem w proszku, może być początkowe i następne, modyfikowane, bezglutenowe i jakie tylko chcieć. To mleko jest równie dobre, jak mleko matki, a czasem nawet lepsze, bo nie zawiera niczego, co może przeniknąć do matczynego mleka z pokarmów, które spożywa kobieta. Naprawdę nie trzeba się bać sztucznego mleka, tyle, że przygotowanie posiłku jest nieco bardziej kłopotliwe niż karmienie piersią. Ja w ogóle nie rozumiem, dlaczego Burnham (mężczyzna w końcu) z takim uporem odmawia własnej płci prawa do dzieci, nazywając zrównanie praw "fictio iuris" i motywując to "niemożnością zrealizowania". W tym wypadku akurat nie ma rzeczy niemożliwych.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | finerbijk (17282 punktów) | >Wcale nie są w tym gorsi od kobiet-matek, a że nie mogą karmić piersią, to najmniejszy problem, istnieje wynalazek zwany mlekiem w proszku, może być początkowe i następne, modyfikowane, bezglutenowe i jakie tylko chcieć. Jasne, że nie problem. Ja byłem ponoć karmiony (częściowo) mlekiem prosto od krowy. I to nie z nazwy, ale od prawdziwej żywej krowy od sąsiadów. A nie urodziłem się na zapadłej wsi podlaskiej, lecz to były jeszcze czasy, kiedy na przedmieściach ludzie trzymali krowy, kaczki i świnie, a nikt się zarazków specjalnie nie bał. Jedno z moich dzieci nie tolerowało normalnego mleka w proszku, nie pamiętam już czy z powodu glutenu czy innego, i jakieś bananowe mu kupowaliśmy, po które trzeba było kawałek jechać do apteki, to był kłopot.
>Ja w ogóle nie rozumiem, dlaczego Burnham (mężczyzna w końcu) z takim uporem odmawia własnej płci prawa do dzieci, nazywając zrównanie praw "fictio iuris" i motywując to "niemożnością zrealizowania". W pewnym sensie ma rację, ale z zupełnie innego powodu. Jeśli kobieta zostaje sama z noworodkiem, to zwykle oznacza, że facet dał nogę i nie będzie się dobijał o prawo do opieki, co oczywiście nie oznacza, że nie powinien takiego prawa mieć, a sądy nie powinny traktować stron bardziej sprawiedliwie, zamiast kierować się płcią rodzica.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Burnham (1149 punktów) | >Ja w ogóle nie rozumiem, dlaczego Burnham (mężczyzna w końcu) z takim uporem odmawia własnej płci prawa do dzieci, nazywając zrównanie praw "fictio iuris" i motywując to "niemożnością zrealizowania". W tym wypadku akurat nie ma rzeczy niemożliwych.
Nas różni filozofia. Ty uważasz, że urzędnik potrafi coś naprawić w relacjach rodzinnych czy przy definicji seksualności na bardziej "sprzyjającą" (a jaka jest ta bardziej sprzyjająca to oni ustalą). Ja uważam, że może tylko zepsuć.
Swoją drogą, to jest jak dyskusja z ludźmi, którzy w ogóle życia nie znają. Słyszałaś kiedyś o udanym związku w który nieustannie się wplątywały osoby trzecie (ciotki, wujkowie, koledzy, znajome, itd.) ? Myślisz, że inaczej jest gdy tym trzecim jest państwo ? Dlatego gadka o równości praw i obowiązków jest nieskazitelnie czystym pokłosiem marksizmu, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością społeczeństwa cywilizowanego.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Burnham (1149 punktów) | >Spójrz z drugiej strony. Przyznając kobiecie prawo do wyłącznej opieki nad noworodkiem i małym dzieckiem skazujesz ją niejednokrotnie na ciężki los. Wiele samotnych matek w takiej sytuacji chętnie by się podzieliło obowiązkiem doglądania dzieciaka z jego ojcem, choćby po to, aby po ludzku odpocząć trochę. Trochę liberalizmu..
Wiesz dlaczego trudno odnosić się do tego typu komentarzy ? W XXI wieku samotna matka to już dawno nie ofiara. Ma ona za sobą instytucję państwa, urzędników, swoją rodzinę i klimat lewicowy zachęcający do takiego właśnie trybu życiu, a więc i dużą życzliwość otoczenia. Przedstawiasz samotną matkę jako ofiarę co jest po prostu zakrzywianiem obrazu rzeczywistości. Posługujesz się kalkami z przeszłości. Tak było kiedyś na wsi. Po drugie, większość samotnych matek właśnie nie chce by ojciec odwiedzał potomka i go odcinają, a równe prawa tutaj nic nie zmienią tak długo jak państwo będzie o tym decydować. Po trzecie, liberalizm (ten klasyczny, a nie ten amerykański z New York Times czy z otoczenia Obamy) nie mówił nic o roli państwa w rodzinie (to marksiści zamierzali i nadal zamierzają rodzinę ustawiać wedle tego co im się widzi słuszne). Tak więc coś ci się ewidentnie pomyliło.
Różnica zasadnicza między nami polega na tym, że ty uważasz iż państwo ma coś do powiedzenia w sprawie rodziny. Państwo nie ma tutaj nic do gadania. I żadne prawa równe, nierówne czy jakiekolwiek inne tego nie zmienią.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | >Wiesz dlaczego trudno odnosić się do tego typu komentarzy ? W XXI wieku samotna matka to już dawno nie ofiara. Ma ona za sobą instytucję państwa, urzędników, swoją rodzinę i klimat lewicowy zachęcający do takiego właśnie trybu życiu, a więc i dużą życzliwość otoczenia. Opiekowałeś się kiedyś niemowlakiem? Bo ja dwoma, więc nie pieprz o życzliwości otoczenia. Rodzina może pomagać, ale nie musi. Zasiłek może starczy na pieluchy, o dziecko wymaga 24-godzinnej czujności. Samo to jest wykańczające (w różnym stopniu zależy czy spokojne czy nie). A jak zacznie chorować to już w ogóle przerąbane. To jest spory wysiłek psychiczny i fizyczny.
>Różnica zasadnicza między nami polega na tym, że ty uważasz iż państwo ma coś do powiedzenia w sprawie rodziny. Państwo nie ma tutaj nic do gadania. Państwo wkracza wtedy, kiedy rodzice się sami nie potrafią dogadać, to chyba oczywiste. A jeśli już muszą się zwrócić do urzędnika o rozstrzygnięcie sporu, to powinni być traktowani równo, i nie ma to nic wspólnego z żadnym marksizmem, który usiłujesz mi wmówić. Daleko mi do Marksa, serce mam libertariańskie, rozum bezpartyjny.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Burnham (1149 punktów) | > Opiekowałeś się kiedyś niemowlakiem? Bo ja dwoma, więc nie pieprz o życzliwości otoczenia. Rodzina może pomagać, ale nie musi. Zasiłek może starczy na pieluchy, o dziecko wymaga 24-godzinnej czujności. Samo to jest wykańczające (w różnym stopniu zależy czy spokojne czy nie). A jak zacznie chorować to już w ogóle przerąbane. To jest spory wysiłek psychiczny i fizyczny.A co ma piernik do wiatraka ? Jesteś samotną matką ? Jeżeli ktoś decyduje się samotnie wychowywać dzieci (a według obserwacji socjologicznych jest to zjawisko się nasilające szczególnie w Wielkiej Brytanii, jak również w Polsce) to gdzie tutaj miejsce na rolę ofiary ? Jeżeli jest tak trudno i w ogóle tak strasznie to skąd w ogóle trend rosnący w liczbie samotnych matek ? No przecież trend powinien być zupełnie inny, a nie większościowy. Coś nie gra w tym obrazie ciemiężonej samotnej matki jaki tutaj prezentujesz. > Państwo wkracza wtedy, kiedy rodzice się sami nie potrafią dogadać. A jeśli już muszą się zwrócić do urzędnika o rozstrzygnięcie sporu, to powinni być traktowani równo, i nie ma to nic wspólnego z żadnym marksizmem, który usiłujesz mi wmówić. Daleko mi do Marksa, serce mam libertariańskie, rozum bezpartyjny.Państwo wkracza dzisiaj pod byle pretekstem do rodziny poprzez różnego rodzaju instytucje począwszy od edukacji, a skończywszy na sprawach moralnych i finansowych. Państwo dzisiaj obecne jest zawsze. To co ty i twoi lewaccy kumple wypisujecie o potrzebie państwa w rodzinie oparte jest na marginalnych, patologicznych przypadkach, gdy dziecko rodzi się w wyjątkowo nieprzyjaznym środowisku ludzi alkoholików i na tej podstawie tworzy się cała machina ideologiczna usprawiedliwiająca konieczność ingerencji państwowej. Lewacy z patologii robią wykładnię prawa i fundament pod umacnianie roli państwa w rodzinie poprzez genderyzmy, feminizmy i inne jeszcze izmy. No cóż. Problem z takimi ludźmi jak ty (i twoimi kumplami) polega na tym, że choć nie masz bladego pojęcia o prawodawstwie angielskim to i tak będziesz się głupkowato wymądrzał przy poklasku tutejszej gawiedzi. Mnie to ryba bo zasadniczo co mnie do tego, że ktoś nie zna się w temacie, a wypowiada w roli nauczyciela. Nie masz pojęcia również skąd się biorą twoje poglądy i coś bredzisz, że niby z tradycji liberalizmu. To dlaczego zatem Marks z Engelsem wypisywali kocopoły o konieczności równości w rodzinie między mężczyzną, a kobietą widząc konieczność instytucji by ten stan zaprowadzić ? Czytałeś cośkolwiek podobnego u Misesa, Hayeka, Rothbarda, Miltona Friedmana czy Adama Smitha - że niby państwo musi się również i w kwestii rodziny wypowiedzieć ? W ogóle czytałeś ich książki kiedykolwiek jakeś libertarianin ? Dlaczego feminizm i genderyzm garściami czerpią z marksizmu robiąc to do tego stopnia, że wystarczy samymi cytatami się posługiwać ? Odsyłam do Fryderyka Engelsa "O pochodzeniu rodziny..." (szczególnie rozdziału II) być może wtedy skumasz czyje poglądy, jak rozumiem nieświadomie, tutaj z kumplami lewakami kopiujecie. www.marxis(*)marks-engels/1884/pochodzenie/
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | finerbijk (17282 punktów) | > Jeżeli ktoś decyduje się samotnie wychowywać dzieci (a według obserwacji socjologicznych jest to zjawisko się nasilające szczególnie w Wielkiej Brytanii, jak również w Polsce) to gdzie tutaj miejsce na rolę ofiary ?W UK to sobie mogą same wychowywać, dlaczego nie muszę pisać. Jeśli ktoś chce sam to ma takie prawo, przecież nikt nie chce przydzielać partnera na siłę, np. autora nasienia z banku spermy  W pozostałych przypadkach, rodzice powinni mieć równe prawa, i o tym cały czas jest mowa. > Jeżeli jest tak trudno i w ogóle tak strasznie to skąd w ogóle trend rosnący w liczbie samotnych matek ?Może, bo faceci są dupkowaci i myślą tak jak ty? Że sama kobieta sobie zawsze poradzi, bo przecież wszyscy o nią świetnie dbają? Gdybym był kobietą i miał mieć kogoś o twoich poglądach, to też bym wybrał samotne wychowywanie. > Lewacy z patologii robią wykładnię prawa i fundament pod umacnianie roli państwa w rodzinie poprzez genderyzmy, feminizmy i inne jeszcze izmy.No i tu jesteśmy w domu. Też mi się nie podoba to zawracanie głowy sprawami obyczajowymi, dlatego wolałbym, aby sprawę załatwić raz na zawsze - znieść pojęcie płci w prawie i popędzić te bandy do domu. Skończyłyby się parady gejów i podobne błazenady. Wymyślają jakieś płci mózgu, społeczne, biologiczne... na co to komu potrzebne? Wszyscy jesteśmy ludźmi! > Odsyłam do Fryderyka Engelsa "O pochodzeniu rodziny..." (szczególnie rozdziału II) być może wtedy skumasz czyje poglądy, jak rozumiem nieświadomie, tutaj z kumplami lewakami kopiujecie.No, co ty. Ja bym czegoś takiego nie wziął do ręki. Ja nie jestem za równością w rodzinie między kobietą i mężczyzną. Ja jestem za równością wszystkich ludzi, bez względu na to kim są.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | de Vill (1165 punktów) |
>uważasz iż państwo ma coś do powiedzenia w sprawie rodziny. Państwo nie ma tutaj nic do gadania. I żadne prawa równe, nierówne czy jakiekolwiek inne tego nie zmienią.
Jeśli zapijaczeni, zdegenerowani rodzice traktują często własne, często upośledzone dzieci jako bokserskie worki treningowe lub popielniczki to państwo nie ma nic do gadania. Trzeba być prawackim debilem by myśleć, że państwu nic do rodziny. Co do jasnej cholery ten zdegenerowany prawacki matoł jeszcze tu robi?!
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 |
| | |  | 6 na 6 | Lilly Amina (4723 punktów) |
>Ale jak to równe ? Czyli jeżeli spłodzę dziecko i z kobietą się rozejdę, a ona będzie akurat w okresie połogu to powinniśmy mieć równe prawo zatwierdzone wyrokiem sądu - czyli taki sam czas - do przebywania z dzieckiem ? A to na jakiej, jeżeli można powiedzieć, podstawie ? Ja dziecka karmić piersią nie mogę to niby dlaczego miałby mieć równe prawo do przebywania z noworodkiem ? Karmienie piersią nie jest żadnym wyznacznikiem praw rodzicielskich. Możesz karmić dziecko butelką. Niektóre matki też tak robią. Ja wiem, że konserwatystom jest trudno zrozumieć pojęcie równości praw (oraz obowiązków), ale może mógłbyś choć spróbować?
|
|
2 na 2 | oportunista (1711 punktów) | Specjalnie się nie znam, ale stwierdzenie zwolennicy gender jest nieco dziwne. Nie chce mi się tego specjalnie rozwijać, pójdę więc na skróty. To tak jakby powiedzieć zwolennicy 2+2= 4. Oczywiście nie wszystkim taki wynik pasuje, jednak trudno z nim dyskutować. Dlatego małżeństwa wieloosobowe również, tam gdzie mają miejsce są k kręgu określania przez gender. Co do związków jednopłciowych, to nie wiem czy owe badania je promują, raczej określają ich uwarunkowania. Strasznie spłycasz zasadność określania własnej płci. Cały ten proces istniał i istnieje w każdym z nas, Zawsze dokonujemy sami określania swego ego. Tu chodzi tylko o formalną część tego zjawiska. Z tym poborem to już zupełna lipa, niby dlaczego kobieta nie może być żołnierzem, skoro może być policjantem czy premierem.
|
|
5 na 5 | Drobner (19539 punktów) | >Chciałbym podyskutować o kilku sprawach...
O, to, to!!!
Należałoby jednocześnie przy okazji rozstrzygnąć ostatecznie, czy i ile razy w ciągu życia można deklarować swoją leworęczność i praworęczność, albo kategorycznie ustalić, która lateralność jest właściwa i opornych 'koncentrować' w obozach lub przynajmniej zgromić z ambony. Także samo zadekretować finalnie, czy latem należy chodzić w klapkach 'japonkach' czy 'motylkach', bo nadmierna swoboda w tym względzie doprowadza do zamętu. Ustawą, albo nawet encykliką! Podobnie: do hot-dogów albo musztarda, albo ketchup - nie dopuszczać tu do żadnej swawoli. Może XI przykazanie albo przynajmniej uchwały sejmików wojewódzkich.
Palących problemów tego typu jest bez liku... Lista jest niewyczerpana.
Drobner, konstruktywny...
PS1. W moją dupę zaglądać pozwolę tylko proktologom... Pan - widać - samozwańczy znachor amator... PS2 W pościel zagląda mi jeno posługacz. Sprawdza, czy już musi ją prać, czy jeszcze ma wolne... Pan - widać - wolnego nie ma...
I niech tak pozostanie...
|
|
| Max Golonko (1811 punktów) | Nie da się "zagadać" twardych faktów. Związki partnerskie OK ale małżeństwa to kwestia mocno kontrowersyjna. Bardzo młodzi mężczyźni są podatni na wpływy społeczne w kwestii kształtowania się ukierunkowania seksualnego i wychowywanie przez 2 mężczyzn jest dlatego (jako mimowolny wzorzec) mocno kontrowersyjne bo umniejsza się niektórym z nich szanse na naturalną drogę do posiadania potomstwa. link.sprin(*)le/10.1007/s10508-008-9386-1Tamże: Although wide confidence intervals suggest cautious interpretation, the results are consistent with moderate, primarily genetic, familial effects, and moderate to large effects of the nonshared environment (social and biological) on same-sex sexual behavior. oraz The prevalence of same-sex (or homosexual) sexual behavior varies over time and geographical region; population-based surveys suggest lifetime estimates of 3-20% for men and 2- 9% in women (Caceres, Konda, Pecheny, Chatterjee, & Lyerla, 2006; Sell, Wells, & Wypij, 1995).
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|