Racjonalista - Strona głównaDo treści
Polska i Polacy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
12-07-2015 22:12darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Polska i Polacy
Ocena 2 na 2
Chciałbym się Was zapytać, za co (o ile w ogóle) lubicie/cenicie:

1.Polskę
2.Polaków

P.S. Może pomińmy krajobrazy i urodę kobiet.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

dzentelmen (2000 punktów)
>Chciałbym się Was zapytać, za co (o ile w ogóle) lubicie/cenicie:
>1.Polskę
>2.Polaków

1.Za klimat
2.Za ducha
12-07-2015 22:19 
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
A co w tym duchu?
12-07-2015 22:27 
 Ocena 3 na 3
dzentelmen (2000 punktów)
>A co w tym duchu?

Pogodność,poczucie humoru -(oryginalne w świecie)-,życiowa zaradność,spryt,inteligencja ... -jestem 8 rok poza Krajem,więc mam do kogo nas porównać,nie jest tak źle jak się niektórym wydaje.
12-07-2015 22:35 
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>>A co w tym duchu?
>Pogodność,poczucie humoru -(oryginalne w świecie)-,życiowa zaradność,spryt,inteligencja ...

Kurde, nie widzę tej pogodności. Z resztą bym się mniej więcej zgodził, choć zaznaczyłbym, że inteligencja to raczej ta związana właśnie z owym sprytem i życiową zaradnością. Szkoda tylko, że czasami wiąże się to z czymś niefajnym dla otoczenia. Jak to widzisz?

P.S. A gdzie mieszkasz, jeśli można spytać?
dzentelmen (2000 punktów)

>Szkoda tylko, że czasami wiąże się to z czymś niefajnym dla otoczenia. Jak to widzisz?

Wiesz to zależy,z kim,gdzie,i co się robi.

>P.S. A gdzie mieszkasz, jeśli można spytać?
Ciągle podróż ...

darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>>Szkoda tylko, że czasami wiąże się to z czymś niefajnym dla otoczenia. Jak to widzisz?
>Wiesz to zależy,z kim,gdzie,i co się robi.

Co prawda, to prawda.
klawik (759 punktów)
1. Polskę cenię za Polaków.
2. Polaków cenię za Polskę.


12-07-2015 22:22 
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Wolałbym coś bardziej szczegółowego, ale nie nalegam.
klawik (759 punktów)
odpowiedż adekwatna do pytania w mojej opini :_)
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
No ok.
Brzostowski (7067 punktów)
Nie rozdzielam Polski od Polaków, a cenię swój kraj i naród za:

1. Brak wrodzonej agresji. Nie byliśmy i nie jesteśmy narodem, który parł do wojny i chciał "uszczęśliwiać" sąsiadów.

2. Honor. Historia wskazuje, że dotrzymujemy traktatów i obietnic.

3. Siła. Jako duży naród mamy siłę (czy ducha jak nazwał to jeden z forumowiczów).

4. Wrodzona chęć wolności i demokracji (demokracja szalchecka, konstytucja 3 maja, powstania, II wojna, PRL i Solidarność...).

5. Odporność na ideologie, w tym na religijny radykalizm (gdy w Europie inkwizycja i wyprawy krzyżowe u nas - Paweł Włodkowic, gdy w Europie absolutyzm u nas - demokracja szalchecka, gdy w Europie antysemityzm u nas - Żydzi, ..., gdy w Europie liberalno-lewicowe szaleństwo u nas - wstrzemięźliwy postęp...

...
12-07-2015 22:49 
 Ocena 3 na 3
klawik (759 punktów)
"wstrzęmieżliwy postęp" - uśmiałem się :_)
12-07-2015 23:07 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
> "wstrzęmieżliwy postęp" - uśmiałem się :_)

wbrew pozorom postęp jest, ale ze względu na KK powolny, ale jednak wyraźny i zdecydowanie wolniejszy w sprawach śwaitopogladowych niż na zachodzie. To jest właśnie ta nasza zaleta.
13-07-2015 00:04 
 Ocena 2 na 2
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Nie chce mi się babrać w historii, bardziej interesuje mnie, co jest fajne czy cenne współcześnie. Tu i teraz. Agresja zewnętrzna to jedna sprawa, ale z wewnętrzną i taką codzienną, uliczną, praktyczną, to już coś jakby gorzej. Honor, traktaty i obietnice, chyba podobnie. Na zewnątrz jakby lepiej niż wewnątrz. Tylko 20% Polaków ufa innym Polakom, co jest jednym z najgorszych wyników w UE i specjalnie mnie nie to dziwi. Oczy dookoła głowy trza mieć. Ducha jakiegoś wewnętrznego mieliśmy, a czy mamy to nie wiem i jakoś wolałbym nie sprawdzać, choć jeśli chodzi o "elity", to myślę, że znów szybko spadałyby przez Rumunię w siną dal. Punkt 4, to może zobaczymy po wyborach w listopadzie, jakie jest miejsce innego, odmiennego i różniącego się w naszej demokracji i wolności. Póki co jest ten wstrzemięźliwy postęp, choć kk i jego trefnisie w Sejmie szaleją. Co do wstrzemięźliwego postępu jeszcze, to myślę, że za chwilę możemy mieć dość wściekłą jesień średniowiecza. Nie ufam pisiorom i polskiemu kk jak radzieckim nosicielom wolności.
13-07-2015 12:57 
 Ocena 6 na 6
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Nie chce mi się babrać w historii, bardziej interesuje mnie, co jest fajne czy cenne współcześnie.

Ale to jest podejście prowadzące donikąd. Kto odcina historię, ten nie ma szans zrozumieć współczesności. Ja Polskę cenię właśnie przede wszystkim za historię i wybitną przeszłość, kiedy byliśmy awangardą Europy. I wiem też dzięki historii, że obecny marny stan mojego społeczeństwa wynika z lat zaborów, kolonizacji i neokolonizacji. Wytrzebienia elit i powolnego procesu odbudowy społecznych więzi i świadomości tego co było dawniej. Możemy być ponownie wyjątkowym społeczeństwem, skoro byliśmy. Narody są zmienne i plastyczne, przy czym dla mało którego historia może być tak silnym stymulatorem odbudowy jak dla Polski i Polaków.
13-07-2015 14:12 
 Ocena 3 na 3
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>>Nie chce mi się babrać w historii, bardziej interesuje mnie, co jest fajne czy cenne współcześnie.
>Ale to jest podejście prowadzące donikąd. Kto odcina historię, ten nie ma szans zrozumieć współczesności. Ja Polskę cenię właśnie przede wszystkim za historię i wybitną przeszłość, kiedy byliśmy awangardą Europy. I wiem też dzięki historii, że obecny marny stan mojego społeczeństwa wynika z lat zaborów, kolonizacji i neokolonizacji. Wytrzebienia elit i powolnego procesu odbudowy społecznych więzi i świadomości tego co było dawniej. Możemy być ponownie wyjątkowym społeczeństwem, skoro byliśmy. Narody są zmienne i plastyczne, przy czym dla mało którego historia może być tak silnym stymulatorem odbudowy jak dla Polski i Polaków.

Pomijając to, że nie mam zaufania do Twojej narracji historycznej, która jest dla mnie mniej obiektywną oceną faktów i rzetelnym wyciąganiem wniosków niż robieniem ukochanej ojczyźnie tyleż sympatycznego, co naciąganego PR-u, powtórzę jeszcze raz, że interesują mnie raczej bezpośrednie odczucia współczesnego Polaka. Co kto czuje pozytywnego, co mu się podoba tu i teraz. Na dziś. Rozglądając się wokół. Bardzo mi spasowało specyficzne poczucie humoru, o którym napisał dżentelmen. Rzeczywiście, też je lubię, wielu ludzi ma coś takiego w sobie, choć ubolewam, że np. polskie kabarety są coraz głupsze. Ale jak ktoś chce pisać o historii, to proszę bardzo.
13-07-2015 16:40 
 Ocena 3 na 3
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Pomijając to, że nie mam zaufania do Twojej narracji historycznej, która jest dla mnie mniej obiektywną oceną faktów i rzetelnym wyciąganiem wniosków niż robieniem ukochanej ojczyźnie tyleż sympatycznego, co naciąganego PR-u

Doskonale to rozumiem, sam tak miałem. W Polsce miliony wykarmiono neokolonialną a wcześniej prlowską czyli również niesuwerenną wersją historii, więc modne i popularnej jest samobiczowanie historyczne. Odpowiednio długie i samodzielne studia nad polską historią zmieniają punkt widzenia.

Czyli jak rozumiem jesteś jednym z wielu hejterów polskości i wpisujesz się w popularny nurt pokazywania Polski w jak najgorszym świetle? Stąd ten wątek, bo liczyłeś na hejt? Tak przynajmniej wynika z twoich odpowiedzi tym, którzy nie hejtują.
13-07-2015 19:54 
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Czyli jak rozumiem jesteś jednym z wielu hejterów polskości i wpisujesz się w popularny nurt pokazywania Polski w jak najgorszym świetle? Stąd ten wątek, bo liczyłeś na hejt? Tak przynajmniej wynika z twoich odpowiedzi tym, którzy nie hejtują.

   A może by tak mniej psychoanalizy? Chodziło mi tylko i wyłącznie o poszerzenie własnej perspektywy w kwestii lubienia Polski i Polaków. O znalezienie u innych czegoś, co być może mi umyka. Chciałem wiedzieć, jak to widzą inni, takie proste rzeczy z dnia codziennego. Fajnie byłoby poszerzyć własną perspektywę, która na pewno jest niepełna. Oczywiście rozumiem Twoją pasję analizowania historii, ale mi nie o to chodziło. Generalnie oczekiwałbym raczej, żeby chętni pisali o tym, co lubią, a nie czego nie lubią. Oczywiście w jakiś sposób to drugie też jest przy tym nieuniknione.
   Wracając do niesuwerennej wersji historii, to oczekuję przede wszystkim wersji rzetelnej, a nie suwerennej albo niesuwerennej, bo te są zwykle podszyte emocjami, popędami, pragnieniami, chciejstwem, lukrowaniem albo właśnie hejtowaniem, czyli kreatywne i pisane pod z góry upatrzoną tezę. A więc prawdopodobnie fałszywe w wielu miejscach. W związku z tym, że mocno czuję jako czytelnik, że jestem przy Twojej wersji kreowany i sterowany, to wybieram choćby Jana Sowę. Nawet jeżeli u niego mogę mieć sporą dawkę sceptycyzmu przy zastosowaniu lacanowskiej psychoanalizy w interpretacji pewnych obszarów naszych postaw, to nawet tam zastanawiam się, czy aby coś w tym może i jest, a przy całej reszcie nie czuję, że jestem zwodzony w jakimś słusznym kierunku. Kreatywność względem budowy życia i ludzkiej rzeczywistości lubię, ale tylko wtedy, kiedy trzyma się rzetelnie rzeczywistości, natomiast nie znoszę jej w historii, bo kiedy ją wyczuję, to już wiem, że jestem rozgrywany dla czyjegoś, zazwyczaj emocjonalnego interesu. Ażeby rozumieć historię, własny kraj i własny naród, trzeba po pierwsze trzymać się faktów i być mocno powściągliwym w ich interpretacji, żeby nie ulec woli własnej jej wersji i miłej sobie kreacji. Bo wtedy niczego się nie zrozumie, jedynie zaspokaja własne wizje, popędy, emocje i potrzeby. Jeżeli ktoś zaczyna za dużo kreować, to wtedy, pomimo wielu ciekawych spostrzeżeń - zdecydowanie Sowa.
15-08-2015 13:14 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>   Wracając do niesuwerennej wersji historii, to oczekuję przede wszystkim wersji rzetelnej,
Nie istnieją takie. Wszyscy jesteśmy subiektywni i mamy własne poglądy - historycy także. Nikt nie może napisać o wszystkim - choćby z braku miejsca - i subiektywizm zaczyna się już od wyboru tematu i doboru faktów, a dopiero na to nakładają się osobiste oceny historyka. Musimy wziąć pod uwagę także polityczne propagowanie określonych wizji i dyskryminację innych. W PRL-u dyskryminowano historyków sanacyjnych, tak jak teraz dyskryminuje się PRL-owskich, a zawsze byli historycy bardziej lub mniej oportunistyczni i mniej lub bardziej rzetelni.

Ponadto trzeba wziąć po uwagę różnorodne formy cenzury, z których właścicielska nie jest ani trochę mniej dolegliwą od administracyjnej. Według mnie rzetelny historyk już we wstępie deklaruje swoją opcję (kąt widzenia), a następnie dąży w miarę swych możliwości do obiektywnych ocen. Czytając dorobek historyków, którzy we wstępie deklarują swoją bezstronność i obiektywizm, możemy być prawie pewnymi stronniczości i braku obiektywizmu. Ludzie zawsze bywali różni, ale uogólniając dzisiejsi historycy nie są nawet odrobinę bardziej rzetelnymi od historyków PRL-owskich i sensownie to możemy porównywać tylko konkretne osoby.

> a nie suwerennej albo niesuwerennej, bo te są zwykle podszyte emocjami, popędami, pragnieniami, chciejstwem, lukrowaniem albo właśnie hejtowaniem, czyli kreatywne i pisane pod z góry upatrzoną tezę.
Nie wiem, czy sam pisał Pan jakąś pracę, w której historia odgrywała ważną rolę. Ja pisałem i zapewniam Pana, iż jakby człowiek się nie starał, to zawsze wyjdą nasze poglądy, a z nimi wyostrzanie lub zaciemnianie pewnych faktów, czyli kreatywne pisanie pod z góry upatrzoną tezę, a mówię to jako człowiek tego świadomy i starający się nie skompromitować u czytelników zarzutami o nierzetelność.

>A więc prawdopodobnie fałszywe w wielu miejscach. (...) Ażeby rozumieć historię, własny kraj i własny naród, trzeba po pierwsze trzymać się faktów i być mocno powściągliwym w ich interpretacji, żeby nie ulec woli własnej jej wersji i miłej sobie kreacji.
Moim zdaniem, warto poznawać różne opcję i wybierać swój własny osąd. Dla mnie nieodżałowanym forumowiczem rozumiejącym procesy historyczne i starającym się o obiektywne oceny był Big_zyd, ale ponieważ nazywał rzeczy po imieniu i miał brak pokory, na dokładkę przy tzw "niewyparzonej gębie" to wyleciał. Podobnie jest teraz z profesjonalnymi historykami w Polsce jeżeli nie mieszczą się w mainstreamie, w którego kociołku dobrze IPN miesza, to wielkiej kariery nie zrobią.

>W związku z tym, że mocno czuję jako czytelnik, że jestem przy Twojej wersji kreowany i sterowany, to wybieram choćby Jana Sowę.
I co jest Pan pewien słuszności swego wyboru - przy tak powszechnej jego krytyce?

~Członek NZS - 19.11.2013 (22:24)

No niestety, mamy demokrację i każdy ma prawo demonstrować swoje poglądy. Pytanie: ilu znajdzie czytelników i kto mu uwierzy. Przykre jest tylko to, że ci pseudointeligenci głoszą swoje brednie pod egidą polskich uniwersytetów. I prawda, Jagiellonka chyba schodzi na psy i to działa w dwóch kierunkach. Ten " lewicowy" naukowiec, który " udowadnia" jakim dobrem dla Państwa Polskiego były zabory i niejaki pan Zyzak, który na podstawie sterty śmieci w postaci donosów na zasadzie zasłyszanych wiadomości typu jedna pani drugiej pani z ubeckich teczek " udowadniał, że Wałęsa jest Bolkiem i jako ministrant nasikał do chrzcielnicy i ...tę pracę na Jagiellonce obronił.

kulturalib(*)a-rzeczpospolita-jest-mozliwa/
weekend.ga(*)__80_proc__pracujacych_na.html

@@@
.
15-08-2015 13:33 
 Ocena 2 na 4
szarley (54913 punktów)
>>   Wracając do niesuwerennej wersji historii, to oczekuję przede wszystkim wersji rzetelnej,
>Nie istnieją takie. Wszyscy jesteśmy subiektywni i mamy własne poglądy - historycy także.
Tak. przy czym punkt widzenia określają nie tylko poglądy ale też pochodzenie, wyznanie, narodowość, obywatelstwo...

>Podobnie jest teraz z profesjonalnymi historykami w Polsce jeżeli nie mieszczą się w mainstreamie, w którego kociołku dobrze IPN miesza, to wielkiej kariery nie zrobią.
Tym bardziej należy wczytywać się w teksty historyków (i nie tylko), którzy poradzą pod prąd pisywać. We wczorajszej Wyborczej jest tekst prof Wnuka z KULu na temat "żołnierzy wyklętych" Jakoś nie poddał się zbiorowej histerii na temat tego kawałka historii.

>Dla mnie nieodżałowanym forumowiczem rozumiejącym procesy historyczne i starającym się o obiektywne oceny był Big_zyd
Dla mnie również. Szkoda, że w miejscu gdzie bezkarnie swoje poglądy prezentują różne Duchy prawdy, Olsony, Krystkony i ZbyszkizWarszawy, On wypowiadać sie nie ma możliwości
15-08-2015 15:10 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>   Wracając do niesuwerennej wersji historii, to oczekuję przede wszystkim wersji rzetelnej,
Nie istnieją takie. Wszyscy jesteśmy subiektywni i mamy własne poglądy - historycy także.
>Tak. przy czym punkt widzenia określają nie tylko poglądy ale też pochodzenie, wyznanie, narodowość, obywatelstwo...
I wiele innych jeszcze aspektów naszego światopoglądu oraz środowiskowej presji.

Podobnie jest teraz z profesjonalnymi historykami w Polsce jeżeli nie mieszczą się w mainstreamie, w którego kociołku dobrze IPN miesza, to wielkiej kariery nie zrobią.
>Tym bardziej należy wczytywać się w teksty historyków (i nie tylko), którzy poradzą pod prąd pisywać.
Zawsze było wartościowym czytanie ludzi myślących samodzielnie, nie pozwalającym sobie na narzucenie jedynie słusznej opcji, jedynej - opartej na jakiejkolwiek ideologii - prawdy. Piszący pod prąd przynajmniej wykazują się odwagą samodzielnego myślenia, a w większości też bardziej rzetelnym uargumentowaniem swoich poglądów.

> We wczorajszej Wyborczej jest tekst prof Wnuka z KUL-u na temat "żołnierzy wyklętych"
wyborcza.p(*)09,zolnierze-wykleci-i-a4.html
wyborcza.p(*)wilny_opor_czy_III_wojna_.html
Jest, ale w internecie można znaleźć też sporo przywołań tak jego samego do porządku, jak i żądań do władzy aby porządek z nim zrobiła.
"Dalsze przechylenie KUL-u w kierunku modelu lansowanego przez Radio Maryja będzie oznaczać dziczenie kultury katolickiej" - pisze w "Gazecie Wyborczej" ks. prof. Alfred Marek Wierzbicki. Czy takie słowa mogły paść z ust kapłana, etyka i profesora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego? Tak, mało tego, znajdują one na KUL wielu zwolenników, którzy pod pozorem troski o zachowanie pluralizmu poglądów w sposób pryncypialny próbują narzucić innym naukowcom swój punkt widzenia i w liście otwartym zuchwale domagają się złożenia dymisji przez obecnego rektora.

>Jakoś nie poddał się zbiorowej histerii na temat tego kawałka historii.
Dlatego zupełnie nie zgadzam się z odrzuceniem dorobku wszystkich historyków publikujących oficjalnie w PRL-u. Jak zawsze byli różni, a w swojej masie wcale nie mniej obiektywni od dzisiejszych.

Dla mnie nieodżałowanym forumowiczem rozumiejącym procesy historyczne i starającym się o obiektywne oceny był Big_zyd
>Dla mnie również. Szkoda, że w miejscu gdzie bezkarnie swoje poglądy prezentują różne Duchy prawdy, Olsony, Krystkony i ZbyszkizWarszawy, On wypowiadać się nie ma możliwości
Każda władza boi się ludzi wykształconych, inteligentnych, samodzielnie myślących i niepokornych. Najbardziej efektywną inwestycją dla naszego kraju byłaby inwestycja w wiedzę i ułatwienia procesów inowacyjnych (patrz reforma w Finlandii), www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,664247#w667577
wyborcza.p(*)_stracila_dusze.html?pelna=tak
ale podniesienie ogólnego poziomu oświaty byłoby dla rządzących groźne.

Pan poseł dr Henryk Goryszewski stwierdził: " Nie jest ważne czy Polska będzie biedna czy bogata. Ważne, aby była katolicka".

Emil Wąsacz minister finansów III RP, "Polacy albo będą grzebać w śmietnikach, albo pracować u obcych."

Minister oświaty i zasłużony senator IIIRP, prof. Stelmachowski na początku lat 90-tych w publicznej TV stwierdził otwarcie
i bez żenady, że Polakom potrzeba " 4 klasy szkoły podstawowej, nauki obsługi komputera, prawo jazdy i znajomość co najmniej jednego języka zachodnioeuropejskiego." Po co służącym i robolom Europy więcej? Szkoda pieniędzy! A przecież " nasze pieniądze z podatków są najważniejsze", jak to niemalże codziennie słyszymy.


@@@

.
15-08-2015 15:23 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>"Dalsze przechylenie KUL-u w kierunku modelu lansowanego przez Radio Maryja będzie oznaczać dziczenie kultury katolickiej" - pisze w "Gazecie Wyborczej" ks. prof. Alfred Marek Wierzbicki. Czy takie słowa mogły paść z ust kapłana, etyka i profesora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego? Tak, mało tego, znajdują one na KUL wielu zwolenników, którzy pod pozorem troski o zachowanie pluralizmu poglądów w sposób pryncypialny próbują narzucić innym naukowcom swój punkt widzenia i w liście otwartym zuchwale domagają się złożenia dymisji przez obecnego rektora.
Szkoda KULu, był potrzebny i mam nadzieję że jeszcze potrzebny będzie
Ciekaw jestem czy autor innego artykułu w tej samej GW jest z KULu. Chodzi mi o list do biskupów
To nie GW jest od takich dyskusji, choć dobrze że list opublikowała (lub napisała)

>>Jakoś nie poddał się zbiorowej histerii na temat tego kawałka historii.
>Dlatego zupełnie nie zgadzam się z odrzuceniem dorobku wszystkich historyków publikujących oficjalnie w PRL-u. Jak zawsze byli różni, a w swojej masie wcale nie mniej obiektywni od dzisiejszych.
Jedni byli konformistami inni nie. znam pogląd że w czasie ostatniej wojny walczyli w Polsce jedynie NSZ, znam i taki, że jedynie AL.

Jednak do dziś najbardziej lansowanym przez media poglądem jest to, że walczono wyłącznie w Warszawie
15-08-2015 17:25 
 Ocena 1 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
~Członek NZS - 19.11.2013 (22:24)
No niestety, mamy demokrację i każdy ma prawo demonstrować swoje poglądy. Pytanie: ilu znajdzie czytelników i kto mu uwierzy. Przykre jest tylko to, że ci pseudointeligenci głoszą swoje brednie pod egidą polskich uniwersytetów. I prawda, Jagiellonka chyba schodzi na psy i to działa w dwóch kierunkach. Ten " lewicowy" naukowiec, który " udowadnia" jakim dobrem dla Państwa Polskiego były zabory i niejaki pan Zyzak, który na podstawie sterty śmieci w postaci donosów na zasadzie zasłyszanych wiadomości typu jedna pani drugiej pani z ubeckich teczek " udowadniał, że Wałęsa jest Bolkiem i jako ministrant nasikał do chrzcielnicy i ...tę pracę na Jagiellonce obronił.


"Dalsze przechylenie KUL-u w kierunku modelu lansowanego przez Radio Maryja będzie oznaczać dziczenie kultury katolickiej" - pisze w "Gazecie Wyborczej" ks. prof. Alfred Marek Wierzbicki. Czy takie słowa mogły paść z ust kapłana, etyka i profesora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego? Tak, mało tego, znajdują one na KUL wielu zwolenników, którzy pod pozorem troski o zachowanie pluralizmu poglądów w sposób pryncypialny próbują narzucić innym naukowcom swój punkt widzenia i w liście otwartym zuchwale domagają się złożenia dymisji przez obecnego rektora.

>Szkoda KUL-u, był potrzebny i mam nadzieję że jeszcze potrzebny będzie.
Nie mam nic przeciwko religijnym uczelniom, choć wolałbym aby nie były one finansowane przez państwo, tak samo zresztą jak i religie. Uważam, iż religia wraz z wszelkimi jej instytucjami powinna być finansowana przez wiernych. Znamy przeróżnych absolwentów i uczonych wywodzących się z KUL-u, część z nich to prawdziwe intelektualne osobistości, które bardzo dobrze zapisały się z polskiej kulturze. Liczę na to na to, iż nadal takie osoby pojawiać się będą.

>Ciekaw jestem czy autor innego artykułu w tej samej GW jest z KUL-u. Chodzi mi o list do biskupów.
A czy naprawdę ma znaczenie, kto ten mądry tekst, trafiający w samo sedno napisał? Ma natomiast znaczenie, iż bał się go podpisać własnym nazwiskiem, ale , gdy księdza Sowę przywołano do porządku to reszta też woli pisać pod anonimami.

>To nie GW jest od takich dyskusji, choć dobrze że list opublikowała (lub napisała)
A dlaczego? Zupełnie nie rozumiem - czyżby przedstawiciele polskiego episkopatu w prawie wszystkich mainstreamowych mediach się nie wypowiadali. Czyżby było brak wypowiedzi biskupów w "Wyborczej"? Tak, uważam iż zbyt dużo jest katolickiej indoktrynacji w świeckich mediach i dlatego też dobrze, gdy przebijają się też głosy krytyczne.

>We wczorajszej Wyborczej jest tekst prof Wnuka z KUL-u na temat "żołnierzy wyklętych" Jakoś nie poddał się zbiorowej histerii na temat tego kawałka historii.
Histeria na temat skrzywdzenia "żołnierzy wyklętych" przez PRL, to już trwa w Polsce od ćwierćwiecza, a artykuł dopiero pojawił się wczoraj, więc jeszcze trochę trzeba poczekać na histerię związaną z jego publikacją.

>Jakoś nie poddał się zbiorowej histerii na temat tego kawałka historii.
Dlatego zupełnie nie zgadzam się z odrzuceniem dorobku wszystkich historyków publikujących oficjalnie w PRL-u. Jak zawsze byli różni, a w swojej masie wcale nie mniej obiektywni od dzisiejszych.
>Jedni byli konformistami inni nie.
Dokładnie to napisałem wyżej.

>Znam pogląd że w czasie ostatniej wojny walczyli w Polsce jedynie NSZ, znam i taki, że jedynie AL.
>Jednak do dziś najbardziej lansowanym przez media poglądem jest to, że walczono wyłącznie w Warszawie.
Idiotycznych poglądów na przeróżne tematy - nawet występujących na naszym forum - to znam bardzo wiele, ale inteligencja to także sztuka wyboru. Dlatego właśnie jestem zwolennikiem sceptycznego racjonalizmu jako postawy poznawczej.

@@@

.
szarley (54913 punktów)
>Nie mam nic przeciwko religijnym uczelniom,
Są potrzebne. Nie tylko zresztą religijne są potrzebne bo i od państwa powinna istnieć myśl niezależna

>choć wolałbym aby nie były one finansowane przez państwo, tak samo zresztą jak i religie.
To jednak dwie różne rzeczy. Religie stanowczo powinny być utrzymywane wyłącznie przez wiernych, co do uczelni... matematycy po KULu uczą w polskich szkołach zajedno z matematykami po UJ. Sądzę, że możnaby osiągnąć kompromis, choć w Polsce przy pragliwości polskich biskupów o kompromis byłoby bardzo trudno
Czym innym jednak utrzymywanie uczelni, a czym innym ponoszenie kosztów kształcenia i stypendiów studentów.

Proszę zauważyć, że w bardzo zlaicyzowanej Czeskiej republice, kształcenie duchownych odbywa się na koszt państwa

>Znamy przeróżnych absolwentów i uczonych wywodzących się z KUL-u, część z nich to prawdziwe intelektualne osobistości, które bardzo dobrze zapisały się z polskiej kulturze. Liczę na to na to, iż nadal takie osoby pojawiać się będą.
Oby, życzę tego zresztą wszystkim polskim uniwersytetom
Co do KULu, niestety jestem pesymistą. Przestał być miejscem dyskusji, choć jak zauważam, jeszcze gorzej jest w dawnej ATK, obym się mylił, ale jeśli się mylę to lubelskie dyskusje słabo przenikają do publicznej wiadomości, po niejednym kazaniu w Krakowie, po kawiarniach obcy ludzie dyskutują

>>Ciekaw jestem czy autor innego artykułu w tej samej GW jest z KUL-u. Chodzi mi o list do biskupów.
>A czy naprawdę ma znaczenie, kto ten mądry tekst, trafiający w samo sedno napisał? Ma natomiast znaczenie, iż bał się go podpisać własnym nazwiskiem,
Właśnie dlatego.
Bardzo żałuję, że ten tekst nie jest podpisany. Brak podpisu ma znaczenie. Takie opinie należy wypowiadać pod nazwiskiem. Nawet pseudonim jest jednak lepszy od anonimu

Czy w samo sedno?
Mam nieco odmienny punkt widzenia niż autor tekstu.
Oczywiście autor ma rację wypominając duchowieństwu sianie zgorszenia, ma rację zarzucając pragliwość i hipokryzję, niestety może mieć rację pisząc,
Cytat:
Kiedy za kilkanaście lat, kiedy ostatni z Was zgaszą świece na ołtarzach... na refleksję będzie za późno


Przyczyną nie jest jedynie chciwość czy hipokryzja, przyczyną jest przede wszystkim próba zaprzężenia państwowego prawa do stania na straży katolicyzmu. Odebranie odpowiedzialności za religijność duchownym i wiernym a powierzenie jej państwu
Przykład: To nie mąż ma dbać o żonę ani żona o męża, ale państwowe prawa mają utrudniać rozwody zapewniając nierozerwalność małżeństwa. To tylko jeden z przykładów.
Przyczyną jest więc mizerny intelektualny i religijny poziom biskupów i proboszczów (autor o tym religijnym wspomina za mało) niedorastający do współczesnych wymagań, zdolny jedynie do ewangelizacji ludzi całujących proboszcza w rękę, niecałującym mający do zaproponowania jedynie szantaż "nie pochowam, nie dopuszczę, nie udzielę" ale jednako poważną przyczyną jest pycha - ulubiony grzech Szatana. Pycha, w którą polski kościół wbił JP II

>>To nie GW jest od takich dyskusji, choć dobrze że list opublikowała (lub napisała)
>A dlaczego? Zupełnie nie rozumiem - czyżby przedstawiciele polskiego episkopatu w prawie wszystkich mainstreamowych mediach się nie wypowiadali.
Bo takie dyskusje powinny wychodzić z kościelnych środowisk, Taki list powinien móc się ukazać w Tygodniku Powszechnym, czy Gościu Niedzielnym (choć tam nie miałby szans) Taki list powinien zacząć dyskusję na KULu i w katolickich gazetach. Nie wiem dlaczego list trafił najpierw do GW, ale o polskim kościele ten fakt bardzo źle świadczy. Jeszcze gorzej świadczyć będzie odpowiedź na niego
albo zostanie pominięty milczeniem, albo przedstawiony jako bezprzykładny atak na kościół

>i dlatego też dobrze, gdy przebijają się też głosy krytyczne.
Bardzo dobrze. Szkoda że tak mało

Dobry Boże, ześlij nam nowego Lutra
Amen
16-08-2015 11:20 
 Ocena 1 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Nie mam nic przeciwko religijnym uczelniom,
>Są potrzebne. Nie tylko zresztą religijne są potrzebne bo i od państwa powinna istnieć myśl niezależna.
Jeżeli niezależna to za własne pieniądze, jeżeli niezależne za państwowe to różnorodne. Niech państwo sfinansuje np. Marksistowski Uniwersytet Wrocławski lub Toruński.

choć wolałbym aby nie były one finansowane przez państwo, tak samo zresztą jak i religie.
>To jednak dwie różne rzeczy. Religie stanowczo powinny być utrzymywane wyłącznie przez wiernych, co do uczelni... matematycy po KUL-u uczą w polskich szkołach zajedno z matematykami po UJ.
Obecnie Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II posiada 10 wydziałów: Teologii, Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji, Filozofii, Nauk Humanistycznych i Nauk Społecznych, a także Biotechnologii i Nauk o Środowisku oraz Matematyki, Informatyki i Architektury Krajobrazu. Dwa ostatnie wydziały powstały w 2013 r. po podzieleniu Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego. Poza tym KUL posiada dwa wydziały zamiejscowe Nauk o Społeczeństwie oraz Prawa i Nauk o Gospodarce w Stalowej Woli i Wydział Zamiejscowy Nauk Prawnych i Ekonomicznych w Tomaszowie Lubelskim. Na KUL działa również Kolegium Międzyobszarowych Indywidualnych Studiów Humanistyczno-Społecznych.
Może i za jedno, ale ja jednak wolałbym aby biologii mnie żaden Łysenko ani Mengele nie uczył, choć oczywiście znałem uczonych zaszczepionych przeciw ideologicznym bzdurom, którzy byli absolwentami religijnych uczelni, w tym KUL-u.

> Sądzę, że możnaby osiągnąć kompromis, choć w Polsce przy pragliwości polskich biskupów o kompromis byłoby bardzo trudno
Znowu uogólnienie i jak to uogólnienie - niesprawiedliwe, ale nie znam grupy społecznej bardziej nastawionej na dobra doczesne od katolickiego kleru. Oni nigdy nie powiedzą dość i zawsze im mało.

>Co do KUL-u, niestety jestem pesymistą. Przestał być miejscem dyskusji, choć jak zauważam, jeszcze gorzej jest w dawnej ATK, obym się mylił, ale jeśli się mylę to lubelskie dyskusje słabo przenikają do publicznej wiadomości, po niejednym kazaniu w Krakowie, po kawiarniach obcy ludzie dyskutują.
Jeszcze raz powtórzę: nie wolnej nauki uprawianej w mundurze. Jeżeli komuś trudno zrozumieć o co mi chodzi, to nie przeanalizuje stosunki na polskich świeckich uczelniach w czasach stalinowskich. Co nie przeszkadzało, iż byli tam uczeni z prawdziwego zdarzenia, a większość absolwentów z tamtych czasów nie ma się czego wstydzić.

>Ciekaw jestem czy autor innego artykułu w tej samej GW jest z KUL-u. Chodzi mi o list do biskupów.
A czy naprawdę ma znaczenie, kto ten mądry tekst, trafiający w samo sedno napisał? Ma natomiast znaczenie, iż bał się go podpisać własnym nazwiskiem,
>Właśnie dlatego.
>Bardzo żałuję, że ten tekst nie jest podpisany. Brak podpisu ma znaczenie. Takie opinie należy wypowiadać pod nazwiskiem.
Nie każdy rodzi się bohaterem, a odwaga wcale nie jest tożsama z mądrością. Kościół uczy pokory i posłuszeństwa, a nie odwagi i samodzielnego myślenia.

> Nawet pseudonim jest jednak lepszy od anonimu.
www.nowakrytyka.pl/spip.php?article526

>Czy w samo sedno?
>Mam nieco odmienny punkt widzenia niż autor tekstu.
To niech Pan do Wyborczej napisze.

>Oczywiście autor ma rację wypominając duchowieństwu sianie zgorszenia, ma rację zarzucając pragliwość [czy czytać to jako pożądliwość, czy jako pazerność, a może łącznie] i hipokryzję, niestety może mieć rację pisząc,
Cytat:
Kiedy za kilkanaście lat, kiedy ostatni z Was zgaszą świece na ołtarzach... na refleksję będzie za późno


>Przyczyną nie jest jedynie chciwość czy hipokryzja, przyczyną jest przede wszystkim próba zaprzężenia państwowego prawa do stania na straży katolicyzmu. Odebranie odpowiedzialności za religijność duchownym i wiernym a powierzenie jej państwu.

>Przykład: To nie mąż ma dbać o żonę ani żona o męża, ale państwowe prawa mają utrudniać rozwody zapewniając nierozerwalność małżeństwa. To tylko jeden z przykładów.

>Przyczyną jest więc mizerny intelektualny i religijny poziom biskupów i proboszczów (autor o tym religijnym wspomina za mało) niedorastający do współczesnych wymagań, zdolny jedynie do ewangelizacji ludzi całujących proboszcza w rękę, niecałującym mający do zaproponowania jedynie szantaż "nie pochowam, nie dopuszczę, nie udzielę" ale jednako poważną przyczyną jest pycha - ulubiony grzech Szatana. Pycha, w którą polski kościół wbił JP II
Przyczyn jest wiele jak z tego wynika, ale największą jest służalstwo przeciwnika, czyli państwa. Abp Depo słusznie stwierdza, iż nie grozi nam państwo wyznaniowe, gdyż ono już jest od dawna, tyle tylko, iż stale się umacnia i dobrze tylko, iż coraz więcej wiernych patrzy na ten proces z obawą.

>To nie GW jest od takich dyskusji, choć dobrze że list opublikowała (lub napisała)
A dlaczego? Zupełnie nie rozumiem - czyżby przedstawiciele polskiego episkopatu w prawie wszystkich mainstreamowych mediach się nie wypowiadali.
>Bo takie dyskusje powinny wychodzić z kościelnych środowisk, Taki list powinien móc się ukazać w Tygodniku Powszechnym, czy Gościu Niedzielnym (choć tam nie miałby szans) Taki list powinien zacząć dyskusję na KULu i w katolickich gazetach. Nie wiem dlaczego list trafił najpierw do GW, ale o polskim kościele ten fakt bardzo źle świadczy. Jeszcze gorzej świadczyć będzie odpowiedź na niego albo zostanie pominięty milczeniem, albo przedstawiony jako bezprzykładny atak na kościół
i dlatego też dobrze, gdy przebijają się też głosy krytyczne.
>Bardzo dobrze. Szkoda że tak mało
>Dobry Boże, ześlij nam nowego Lutra
Wolę więcej racjonalnego myślenia.

@@@
.
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Nie mam czasu na razie więcej napisać, może w tygodniu, ale może zaznaczę tylko, że pomyliły się Panu książki. Nie chodzi o "Inna Rzeczpospolita jest możliwa", o której rozmawiam tutaj www.racjonalista.pl/forum.php/s,671618#gora i mam spore wątpliwości, ale o "Fantomowe ciało króla". To dwie, zupełnie różne pozycje. I zupełnie różne reakcje.

www.univer(*)ZIENNIK___G13-15-138-51-45.pdf
lubimyczyt(*)a/135277/fantomowe-cialo-krola
www.univer(*)a_z_nowoczesna_forma_2983.html
targi.krak(*)96a-863c6d/nominacje-2012.html
16-08-2015 10:49 
 Ocena-1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Doskonale to rozumiem, sam tak miałem. W Polsce miliony wykarmiono neokolonialną a wcześniej prlowską czyli również niesuwerenną wersją historii, więc modne i popularnej jest samobiczowanie historyczne. Odpowiednio długie i samodzielne studia nad polską historią zmieniają punkt widzenia.
A może by tak mniej psychoanalizy? Chodziło mi tylko i wyłącznie o poszerzenie własnej perspektywy w kwestii lubienia Polski i Polaków. O znalezienie u innych czegoś, co być może mi umyka. Chciałem wiedzieć, jak to widzą inni, takie proste rzeczy z dnia codziennego. Fajnie byłoby poszerzyć własną perspektywę, która na pewno jest niepełna. Oczywiście rozumiem Twoją pasję analizowania historii, ale mi nie o to chodziło. Generalnie oczekiwałbym raczej, żeby chętni pisali o tym, co lubią, a nie czego nie lubią. Oczywiście w jakiś sposób to drugie też jest przy tym nieuniknione.

Wracając do niesuwerennej wersji historii, to oczekuję przede wszystkim wersji rzetelnej, a nie suwerennej albo niesuwerennej, bo te są zwykle podszyte emocjami, popędami, pragnieniami, chciejstwem, lukrowaniem albo właśnie hejtowaniem, czyli kreatywne i pisane pod z góry upatrzoną tezę. A więc prawdopodobnie fałszywe w wielu miejscach.
W związku z tym, że mocno czuję jako czytelnik, że jestem przy Twojej wersji kreowany i sterowany, to wybieram choćby Jana Sowę. Nawet jeżeli u niego mogę mieć sporą dawkę sceptycyzmu przy zastosowaniu lacanowskiej psychoanalizy w interpretacji pewnych obszarów naszych postaw, to nawet tam zastanawiam się, czy aby coś w tym może i jest, a przy całej reszcie nie czuję, że jestem zwodzony w jakimś słusznym kierunku. Kreatywność względem budowy życia i ludzkiej rzeczywistości lubię, ale tylko wtedy, kiedy trzyma się rzetelnie rzeczywistości, natomiast nie znoszę jej w historii, bo kiedy ją wyczuję, to już wiem, że jestem rozgrywany dla czyjegoś, zazwyczaj emocjonalnego interesu. Ażeby rozumieć historię, własny kraj i własny naród, trzeba po pierwsze trzymać się faktów i być mocno powściągliwym w ich interpretacji, żeby nie ulec woli własnej jej wersji i miłej sobie kreacji. Bo wtedy niczego się nie zrozumie, jedynie zaspokaja własne wizje, popędy, emocje i potrzeby. Jeżeli ktoś zaczyna za dużo kreować, to wtedy, pomimo wielu ciekawych spostrzeżeń - zdecydowanie Sowa.

____________

>Nie mam czasu na razie więcej napisać, może w tygodniu, ale może zaznaczę tylko, że pomyliły się Panu książki.
Nie pomyliły mi się żadne książki, gdyż do dzisiaj jeszcze żadnej książki Jana Sowy nie przeczytałem, tylko trochę o nim
i jego książkach przeczytałem w artykułach prasowych. Pisałem ogólnie o uprawianiu historii i historykach, a nie o Janie Sowie i jego książkach i dlatego gdybym pisał teraz - wiedząc już o jaką konkretnie książkę Panu chodzi - mój tekst różniłby się niewiele.

Z napisaniem więcej może Pan spokojnie poczekać, gdyż choć przeczytam każdą Pańską wypowiedź z zainteresowaniem,
to nie wcześniej jak 9 września.

PS. mgr inż Zbyszek Gliński, absolwent Politechniki Warszawskiej, specjalizacja - Maszyny Robocze i Pojazdy. Od 40 lat interesuje się zjawiskami niewyjaśnionymi przez nauke. Wieloletnie badania uwieńczone sukcesem rozpoznania mechanizmu funkcjonowania jasnowidzenia i telepatii w oparciu o posiadane dowody rzeczowe. Zainteresowania: religioznawstwo, nauki ścisłe, technologie, zjawiska paranormalne, inne cywilizacje.

Łaskawie oddał na moje w tym wątku [w innych też dokłada] wypowiedzi, jak na razie, aż cztery głosy negatywne:

Czytelnik 'ZbyszekzWarszawy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Polska i Polacy' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,670755#w673623

Czytelnik 'ZbyszekzWarszawy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Polska i Polacy' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,670755#w673630

Czytelnik 'ZbyszekzWarszawy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Polska i Polacy' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,670755#w673639

Czytelnik 'ZbyszekzWarszawy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Polska i Polacy' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,670755#w673660

____________

Tak, po takiej ocenie pana Zbyszka z Warszawy i poznaniu jego dorobku na naszym forum oraz dorobku na innym:
foorumfoot(*)pl/_nowe/proroctwo_2012rok.htm
foorumfoot(*)lantyda/vimany_Mezopotamii.htm
foorumfoot(*)teraktyw/Atlantyda_inaczej.htm
foorumfoot(*)m_NDW/pogoda_wedlug_planet.htm
foorumfoot(*)chiwum_NDW/projekcja_czasu.htm
to człowiek załamać się może. Jak tu widać nic mądrego ten mgr inż. napisać sam nie potrafi, to chociaż tak, na swój intelektualny dorobek, tu ciężko pracuje.

@@@
.
15-08-2015 00:45 
 0 na 2
klawik (759 punktów)
Wszystko, absolutnie wszystko zależy od edukacji. Dopóki w pokoju nauczycielskim siedzi ksiądz, dopóty nie będzie miejsca na edukację. To tylko atrapa.
15-08-2015 13:38 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
> Wszystko, absolutnie wszystko zależy od edukacji. Dopóki w pokoju nauczycielskim siedzi ksiądz, dopóty nie będzie miejsca na edukację. To tylko atrapa.
>
W pokoju nauczycielskim obok mnie siedział ksiądz a moi uczniowie jednak dostali się na politechniki
Nie powinno być katechezy w publicznych szkołach, ale przytomność księdza nie przeszkadza dobremu nauczycielowi w nauczaniu.
15-08-2015 14:18 
 Ocena 2 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>W pokoju nauczycielskim obok mnie siedział ksiądz a moi uczniowie jednak dostali się na politechniki
Moja wspaniała polonistka z liceum mawiała, iż nie można być samodzielnie myślącym człowiekiem w mundurze, a habity, czy sutanny to też mundury. Nie widziała ona natomiast przeszkód, a ja za nią aby umundurowani robili karierę, tam gdzie wolność myślenia ma drugorzędne znaczenie. Dlatego nie razi mnie naukowa kariera rodziców naszego z Bożej Łaski prezydenta, ale już razi mnie dogmatyczny katolik będący doktorem praw, a wprost śmieszy filozof. Oczywiście jestem w tej ocenie subiektywnym, choć moja Pani profesor była katoliczką.

>Nie powinno być katechezy w publicznych szkołach, ale przytomność księdza nie przeszkadza dobremu nauczycielowi w nauczaniu.
Wiedza historyczna oraz własne doświadczenia mówią mi, iż dyskryminację słabo odczuwają dyskryminujący. Rozmawiałem z wieloma nauczycielami z Warszawy - także z wierzącymi - którym obecność księdza w radzie pedagogicznej i pokoju nauczycielskim przeszkadzała.

Niech Pan w ramach empatii wyobrazi sobie w tej roli jakiegoś dogmatycznego sekretarza PZPR. Czy też by Panu nie przeszkadzał? Nie byłem żadnym wielkim opozycjonistą, ale przeróżne dogmatyczne głupki wpływające bezpośrednio na rzeczywistość zawsze mi przeszkadzały i nadal przeszkadzają. Kler ma naprawdę dużo dobrego do zrobienia, ale we własnych parafiach, a głosić swoją prawdę to powinien w świątyniach i salach parafialnych oraz w prywatnych domach, tam gdzie jest zaproszonym.

@@@
.
15-08-2015 14:42 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>W pokoju nauczycielskim obok mnie siedział ksiądz a moi uczniowie jednak dostali się na politechniki
>Moja wspaniała polonistka z liceum mawiała, iż nie można być samodzielnie myślącym człowiekiem w mundurze, a habity, czy sutanny to też mundury. Nie widziała ona natomiast przeszkód, a ja za nią aby umundurowani robili karierę, tam gdzie wolność myślenia ma drugorzędne znaczenie.
Obecność księdza w radzie pedagogicznej przeszkadza i to bardzo, ale jeśli ktoś narzeka, że mu nie wolno dobrze fizyki uczyć bo w pokoju nauczycielskim jest ksiądz, to jedynie własny brak zdolności na innych zwala.
Pana uczyli ci, którzy przed wojną do szkół chodzili i katechezę mieli obowiązkowo

>>Nie powinno być katechezy w publicznych szkołach, ale przytomność księdza nie przeszkadza dobremu nauczycielowi w nauczaniu.
>Wiedza historyczna oraz własne doświadczenia mówią mi, iż dyskryminację słabo odczuwają dyskryminujący.
Słabo, choć poradzą odczuwać. zależy od poglądów i samodzielności
"Czasy są takie, że uczciwy katolik powinien być antyklerykałem"
(cyt z pamięci)

>Rozmawiałem z wieloma nauczycielami z Warszawy - także z wierzącymi - którym obecność księdza w radzie pedagogicznej i pokoju nauczycielskim przeszkadzała.
Mnie przeszkadzała, ale lekcje prowadziłem nie przejmując się przytomnością księdza w tej samej szkole. Nawet gdyby był kreacjonistą Młodej Ziemi, nie zmieniłoby to moich lekcji

>Niech Pan w ramach empatii wyobrazi sobie w tej roli jakiegoś dogmatycznego sekretarza PZPR.
Zapewniam Pana że w PZPR nie było tak dogmatycznych sekretarzy jak w moim kraju dyrektorów szkół.
Nie słyszałem o zwolnieniu z pracy w Polsce nauczyciela za chodzenie do kościoła czy zboru; polska konstytucja też obiecywała swobodę wyznania (moja wyraźnie wpisywała obowiązujący światopogląd)

>Czy też by Panu nie przeszkadzał? Nie byłem żadnym wielkim opozycjonistą, ale przeróżne dogmatyczne głupki wpływające bezpośrednio na rzeczywistość zawsze mi przeszkadzały i nadal przeszkadzają.
Mnie również, dlatego katechezy w szkole być nie powinno, niemniej podtrzymuję: Dobremu nauczycielowi ksiądz nie przeszkodzi w dobrej pracy, moi uczniowie mimo, że szkoła prowadziła katechezę, studiują na politechnikach.

>Kler ma naprawdę dużo dobrego do zrobienia, ale we własnych parafiach, a głosić swoją prawdę to powinien w świątyniach i salach parafialnych oraz w prywatnych domach, tam gdzie jest zaproszonym.

Zgadzam się, niemniej zwalanie niskiego poziomu edukacji, nazywanie wręcz edukacji atrapą tylko z powodu przytomności księdza w pokoju nauczycielskim jest jednak przesadnym uproszczeniem
15-08-2015 16:21 
 Ocena 2 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Moja wspaniała polonistka z liceum mawiała, iż nie można być samodzielnie myślącym człowiekiem w mundurze, a habity, czy sutanny to też mundury. Nie widziała ona natomiast przeszkód, a ja za nią aby umundurowani robili karierę, tam gdzie wolność myślenia ma drugorzędne znaczenie.
>Obecność księdza w radzie pedagogicznej przeszkadza i to bardzo, ale jeśli ktoś narzeka, że mu nie wolno dobrze fizyki uczyć bo w pokoju nauczycielskim jest ksiądz, to jedynie własny brak zdolności na innych zwala.
Tu z Panem zgadzam się całkowicie. Rozpocząłem naukę jeszcze w czasach stalinowskich, ale miałem wielu wspaniałych nauczycieli, którzy w miarę odważnie dzielili się z nami swoim krytycyzmem. Choć dobrze też wspominam kierownika szkoły, przedwojennego doktora i komunistę z przekonania. W szkole średniej miałem jeszcze lepszych nauczycieli niż w podstawowej, choć akurat tam o dyrektorze niczego dobrego powiedzieć nie mogę, ot był mierny i wierny, jak wielu innych w tych czasach.

>Pana uczyli ci, którzy przed wojną do szkół chodzili i katechezę mieli obowiązkowo.
Proponuję przed takim stwierdzeniem poznać się z historią ZNP, mnie w większości uczyli nauczyciele związkowcy, którym idee tego związku były bardzo drogie.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,586971#w588766
I dobrze pamiętali jak to onaj było:
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,537149#w537203
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,537149#w537260

>Nie powinno być katechezy w publicznych szkołach, ale przytomność księdza nie przeszkadza dobremu nauczycielowi w nauczaniu.
Wiedza historyczna oraz własne doświadczenia mówią mi, iż dyskryminację słabo odczuwają dyskryminujący.
>Słabo, choć poradzą odczuwać. Zależy od poglądów i samodzielności - "Czasy są takie, że uczciwy katolik powinien być antyklerykałem" (cyt z pamięci).
Nigdy nie twierdziłem, że wszyscy jesteśmy jednakowi i dlatego większość Pańskich poglądów jest mi tak bliska. jak np. pana Brzostowskiego daleka.

Rozmawiałem z wieloma nauczycielami z Warszawy - także z wierzącymi - którym obecność księdza w radzie pedagogicznej i pokoju nauczycielskim przeszkadzała.
>Mnie przeszkadzała, ale lekcje prowadziłem nie przejmując się przytomnością księdza w tej samej szkole. Nawet gdyby był kreacjonistą Młodej Ziemi, nie zmieniłoby to moich lekcji.
Tak jak napisałem rozpocząłem naukę w czasach stalinowskich, ale nauczycieli miałem mądrych i odważnych. Dlaczego teraz miałoby nie być takich, a iż w szkołach pod patronatem wszystkich świętych oraz papieża jest mało, to już zupełnie inna sprawa.

Niech Pan w ramach empatii wyobrazi sobie w tej roli jakiegoś dogmatycznego sekretarza PZPR.
>Zapewniam Pana że w PZPR nie było tak dogmatycznych sekretarzy jak w moim kraju dyrektorów szkół.
Tym razem zupełnie Panu nie wierzę, głupota i ograniczenia przez wiarę są ponad narodowe i ponad wyznaniowe.
W Polsce też przedni głupcy bywali.

>Nie słyszałem o zwolnieniu z pracy w Polsce nauczyciela za chodzenie do kościoła czy zboru; polska konstytucja też obiecywała swobodę wyznania (moja wyraźnie wpisywała obowiązujący światopogląd)
Gorzej znam przypadek w latach 7O, gdy dyrektor zwolnił pracownika za niechodzenie do kościoła i był trudny do ruszenia, gdyż jego brat był członkiem Komitetu Centralnego i odwrotnie mnie pod koniec lat 70 różni towarzysze uczyli co powinienem o Kościele i katolicyzmie pisać aż na początku lat osiemdziesiątych przyszedł do wydawnictwa świecki doktor teologii (dziś profesor), który et katedra orzekł, że jest jedna Trójca prawdziwa i to należy oddać w osobnym haśle encyklopedycznym, a reszta to różne trójce mityczne, które należy opisać w haśle zbiorczym. Po kilku takich apodyktycznych stwierdzeniach musiałem poszukać sobie pracy gdzie indziej.

Niech Pan w ramach empatii wyobrazi sobie w tej roli jakiegoś dogmatycznego sekretarza PZPR. Czy też by Panu nie przeszkadzał? Nie byłem żadnym wielkim opozycjonistą, ale przeróżne dogmatyczne głupki wpływające bezpośrednio na rzeczywistość zawsze mi przeszkadzały i nadal przeszkadzają.
>Mnie również, dlatego katechezy w szkole być nie powinno, niemniej podtrzymuję: Dobremu nauczycielowi ksiądz nie przeszkodzi w dobrej pracy, moi uczniowie mimo, że szkoła prowadziła katechezę, studiują na politechnikach.
Tyle tylko, że dobrych nauczycieli - tak jak słabych - to około 20%. 60% stanowią średniacy, a na nich wpływ presja środowiskowa ma ogromny.

Kler ma naprawdę dużo dobrego do zrobienia, ale we własnych parafiach, a głosić swoją prawdę to powinien w świątyniach i salach parafialnych oraz w prywatnych domach, tam gdzie jest zaproszonym.
>Zgadzam się, niemniej zwalanie niskiego poziomu edukacji, nazywanie wręcz edukacji atrapą tylko z powodu przytomności księdza w pokoju nauczycielskim jest jednak przesadnym uproszczeniem
Tyle iż z tymi pretensjami to należy zwrócić się do tych, którzy je głoszą. Niski poziom edukacji to wina władz państwowych od sejmu poczynając, poprzez rząd, ministrów, kuratorów i tak dalej. Tylko także wpływy Kościoła na wszystkie decyzje w Polsce dotykające uzurpacji Kościoła od samej góry się zaczynają. Proszę sobie przeczytać przemyślenia prof. Obirka: wyborcza.p(*)ienie-o-iranizacji-polski.html
Czy wypowiedź: FRATER IN CHRISTO magistra prawa kanonicznego:
wyborcza.p(*)cki-katolik-pisze-list-do.html

Czytelnik 'ZbyszekzWarszawy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Polska i Polacy' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,670755#w673614
>Szkoda, że w miejscu gdzie bezkarnie swoje poglądy prezentują różne Duchy prawdy, Olsony, Krystkony i ZbyszkizWarszawy.
Szkoda, ale tylko "poszkodować" sobie teraz możemy.

@@@
.
19-08-2015 00:08 
 Ocena 1 na 1
klawik (759 punktów)

">Zgadzam się, niemniej zwalanie niskiego poziomu edukacji, nazywanie wręcz edukacji atrapą tylko z powodu przytomności księdza w pokoju nauczycielskim jest jednak przesadnym uproszczeniem."

Nie napisałem o "przytomnej" obecności księdza cokolwiek to znaczy. To manipulacja. Poza tym tak inteligentny człowiek jak pan powinien zrozumieć symbolikę tego co napisałem. Jeżeli jednak nie to ujmę to inaczej: szkoła powinna być wolna od religi, bo nauka nie ma z nią nic wspólnego. Nie zmienia tego fakt, że zdarzają się mądrzy księża.

>
15-08-2015 11:45 
 0 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Nie chce mi się babrać w historii, bardziej interesuje mnie, co jest fajne czy cenne współcześnie. Tu i teraz.
www.racjon(*).zwierciadle.globalnych.bredni
[Załącznik]
Za co kocham Polskę za pana Brzostowskiego i całą polską kompaniję jego.

Czytelnik 'ZbyszekzWarszawy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Polska i Polacy' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,670755#w673605

@@@
.
13-07-2015 01:46 
 Ocena 3 na 5
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>1. Brak wrodzonej agresji. Nie byliśmy i nie jesteśmy narodem, który parł do wojny i chciał "uszczęśliwiać" sąsiadów.

To może kilka faktów z początków naszej państwowości:

Walki o Pomorze (Mieszko I)
Wojna z Czechami, podbój Śląska (Mieszko I)
Zajęcie Miśni, Milska i Łużyc (Bolesław I Chrobry)
Interwencja w Czechach (Bolesław I Chrobry)
Najazdy na Ruś (Bolesław I Chrobry)
Najazdy na Czechy (Bolesław II Szczodry)
Wyprawy na Ruś (Bolesław II Szczodry)
Wyprawy na Pomorze Gdańskie (Władysław I Herman)
Wyprawy łupieżcze na Pomorze (Bolesław III Krzywousty)
Najazdy na Czechy (Bolesław III Krzywousty)

Tyle (z grubsza) było polskich działań ekspansywnych przez pierwsze półtora wieku naszej państwowości. Nie chce mi się kontynuować tej listy dla późniejszych okresów, bo postawiona teza jest tak absurdalna, że po prostu szkoda czasu.

>2. Honor. Historia wskazuje, że dotrzymujemy traktatów i obietnic.

Różnie z tym bywało. Tu nasuwa się choćby sprawa złamania rozejmu z Turcją (Władysław III Warneńczyk).

>3. Siła. Jako duży naród mamy siłę (czy ducha jak nazwał to jeden z forumowiczów).

"Siła" i "duży naród" to pojęcia względne. Względem kogo jesteśmy duzi - Liechtensteinu, Hiszpanii czy Chin?

>4. Wrodzona chęć wolności i demokracji (demokracja szalchecka, konstytucja 3 maja, powstania, II wojna, c...).

Inni z pewnością nie mają chęci wolności i demokracji.
A oto kilka uwag do przykładów:

Demokracja szlachecka - była tylko demokracją dla dziesiątej części całego społeczeństwa i prowadziła do upośledzenia innych stanów oraz do anarchii.
Konstytucja 3 maja - piękna, lecz spóźniona.
Powstania - tę energię można było wykorzystać lepiej.
II wojna - właściwie przegrana, jeśli weźmie się pod uwagę straty terytorialne i znaczne ograniczenie suwerenności.
PRL i Solidarność - próby wykaraskania się z objęć wielkiego brata udały się dopiero wówczas, gdy zmieniła się sytuacja geopolityczna na świecie.

>5. Odporność na ideologie, w tym na religijny radykalizm (gdy w Europie inkwizycja i wyprawy krzyżowe u nas - Paweł Włodkowic, gdy w Europie absolutyzm u nas - demokracja szalchecka, gdy w Europie antysemityzm u nas - Żydzi, ..., gdy w Europie liberalno-lewicowe szaleństwo u nas - wstrzemięźliwy postęp...

"Odporność na ideologie, w tym na religijny radykalizm" - radzę sobie poczytać o powstałym w okresie sarmatyzmu micie "Polaka katolika".

"gdy w Europie inkwizycja i wyprawy krzyżowe u nas - Paweł Włodkowic" - wyprawy krzyżowe datuje się, ściśle rzecz ujmując, na okres 1095-1270, choć inne późniejsze starcia z niechrześcijanami też tu czasami wliczano; inkwizycja to okres kilku wieków; a w Twojej głowie wszystko to zlewa się z Pawłem Włodkowicem (ok. 1370 - po 1435), który żeby sprostać tym wyobrażeniom, musiałby żyć długo niczym biblijny Matuzalem.

"gdy w Europie absolutyzm u nas - demokracja szalchecka" - tzw. demokracja szlachecka była swoistą odmianą absolutyzmu, tyle że w Rzeczypospolitej tej ogromnej władzy nie dzierżył monarcha, lecz właśnie szlachta jako stan uprzywilejowany.

"gdy w Europie antysemityzm u nas - Żydzi" - różnie to bywało, mamy na sumieniu to i owo, więc radziłbym ograniczyć ten zachwyt.

"gdy w Europie liberalno-lewicowe szaleństwo u nas - wstrzemięźliwy postęp" - spóźniona recepcja, ale i na to być może przyjdzie czas.
Brzostowski (7067 punktów)
Mimo, że podzielam niektóre dość szczegółowe Twoje spostrzeżenia, to oceniam Twoją wypowiedź jako bardzo pesymistyczną, smutną i w swoim ogólnym przekazie nieprawdziwą i zalecam:

weź deprim.
13-07-2015 22:39 
 Ocena 3 na 3
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Mimo, że podzielam niektóre dość szczegółowe Twoje spostrzeżenia, to oceniam Twoją wypowiedź jako bardzo pesymistyczną, smutną i w swoim ogólnym przekazie nieprawdziwą...

Oczywiście do meritum nie jesteś się w stanie odnieść. Gdzie tkwi rzekoma nieprawdziwość, też jakoś nie potrafisz wykazać.

>i zalecam: weź deprim.

A ja zalecam: weź książkę do ręki i się doucz. To naprawdę nie boli.
Brzostowski (7067 punktów)
>>Mimo, że podzielam niektóre dość szczegółowe Twoje spostrzeżenia, to oceniam Twoją wypowiedź jako bardzo pesymistyczną, smutną i w swoim ogólnym przekazie nieprawdziwą...
>Oczywiście do meritum nie jesteś się w stanie odnieść. Gdzie tkwi rzekoma nieprawdziwość, też jakoś nie potrafisz wykazać.
Ty kolego masz w sobie jakąś nadwrażliwość, a ja nie mam czasu jej u Ciebie leczyć. Miej ją sobie.

Nie mam zamiaru odnosić się szczegółowo do każdego elementu z Twojego postu, ponieważ zawsze, przy tak ogólnej ocenie zalet polskiego narodu, jakiej dokonałem, można znaleźć argumenty przeciw. Ja jednak dokonałem ogólnej oceny, bardzo ogólnej, pewnego zbilansowania na podstawie ogólnej wiedzy historycznej, którą posiadam i ocenę swoją podtrzymuję.
>>i zalecam: weź deprim.
>A ja zalecam: weź książkę do ręki i się doucz.
Ja to nawet czytam.
>To naprawdę nie boli.
Ja to wiem, ufam że Ty też, a gdybyś nie wiedział, to po deprimie może się dowiesz.

P.S. Czy ludzie nie mają już poczucia humoru? Wyluzuj kolego. A deprim nie zaszkodzi.


A pomóc może...
13-07-2015 23:36 
 Ocena 1 na 1
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>>>Mimo, że podzielam niektóre dość szczegółowe Twoje spostrzeżenia, to oceniam Twoją wypowiedź jako bardzo pesymistyczną, smutną i w swoim ogólnym przekazie nieprawdziwą...
>>Oczywiście do meritum nie jesteś się w stanie odnieść. Gdzie tkwi rzekoma nieprawdziwość, też jakoś nie potrafisz wykazać.
>Ty kolego...

Nie jestem Twoim kolegą.

>...masz w sobie jakąś nadwrażliwość

Irytują mnie ignoranci zarzucający innym nieprawdę, a jednocześnie niepotrafiący wydusić z siebie ani słowa o tym, gdzie ona rzekomo jest.

>...a ja nie mam czasu jej u Ciebie leczyć

Lecz sam siebie, to w zupełności wystarczy.

>Nie mam zamiaru odnosić się szczegółowo do każdego elementu z Twojego postu...

Jak na razie do niczego nie odniosłeś się merytorycznie, więc daruj sobie pisanie o odnoszeniu się szczegółowym do każdego elementu.

>...przy tak ogólnej ocenie zalet polskiego narodu, jakiej dokonałem, można znaleźć argumenty przeciw.

Jeśli nie podobają Ci się te "argumenty przeciw", to spróbuj je obalić. Jeśli tego nie potrafisz, to nie wiem, po co w ogóle zabierasz w tej sprawie głos.

>Ja jednak dokonałem ogólnej oceny, bardzo ogólnej, pewnego zbilansowania na podstawie ogólnej wiedzy historycznej, którą posiadam i ocenę swoją podtrzymuję.

Tyle że w kwestii tej "ogólnej wiedzy historycznej" niewiele posiadasz, tak że jaka wiedza, taka ocena.

>>A ja zalecam: weź książkę do ręki i się doucz.
>Ja to nawet czytam.

W takim razie szkoda, że nic z tego nie wynika.

>P.S. Czy ludzie nie mają już poczucia humoru?

Mają, tylko że nie każdego bawi durny dowcip.

>A deprim nie zaszkodzi.
>A pomóc może...

Skoro tak zachwalasz, to pewnie wiesz to z własnego doświadczenia.
Brzostowski (7067 punktów)
>>Ty kolego...
>Nie jestem Twoim kolegą.

O kurdę! Wezmę deprim!
13-07-2015 23:54 
 Ocena 1 na 1
Rafał Poniecki (7132 punktów)
Dzięki za przypomnienie szczegółów, dzięki którym utwierdzam się w poglądzie, że można kochać wybranych (przez siebie) Polaków, oraz zachwycać się pewnymi miejscami w Polsce. Bo cała Polska to Polska i tych mało chwalebnych władców, i Polska Trynkiewicza, i Kaczyńskiego, i Kopaczowej, i Dziwisza, i wielu innych, z którymi nie chciał bym być kojarzony.
14-07-2015 01:24 
 Ocena 3 na 3
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
Bardzo dziękuję za miłe słowa.
Od siebie dodam tylko małe wyjaśnienie odnoszące się do fragmentu "Bo cała Polska to Polska i tych mało chwalebnych władców...".
Osobiście nie uważam władców wymienionych przeze mnie na liście polskich ekspansji militarnych w początkach naszej państwowości za mało chwalebnych. Oni po prostu żyli i działali w innych warunkach niż my, wyznawali inny system wartości, mieli inną wiedzę, wrażliwość i świadomość. Z tego powodu należy zawsze z najwyższą ostrożnością oceniać ludzi żyjących w minionych epokach, ponieważ rzeczywistość oceniającego i ocenianego jest zazwyczaj nieprzystawalna. Wspomnianą listę z nazwiskami zamieściłem tylko po to, żeby wykazać absurdalność i infantylność poglądu zaprezentowanego przez innego uczestnika forum.
Pozdrawiam serdecznie.
zaszetka lawendy (788 punktów)
(zablokowany)
>Może pomińmy krajobrazy i urodę kobiet.
No to nic nie zostało.
12-07-2015 22:53 
 0 na 2
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
A bigos?
klawik (759 punktów)
>A bigos?
>
no, sąsiadka z dołu robi mega pyszny, ale wege
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Czy Ty na pewno tam na ten bigos chodzisz?
klawik (759 punktów)
Ależ oczywiście, wraz z małżonką oraz małoletnim synem.
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Ups... to co jest w tym bigosie? Zaciekawiłem się, bo szczerze mówiąc nie spotkałem się z taką opcją?
klawik (759 punktów)
pewnie jeszcze młody jesteś, wszystko przed Tobą. Co do bigosu to pyszny i bez mięsa, tyle wiem.
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Jestem dekadę starszy od Ciebie. Ale młody duchem.
13-07-2015 16:32 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)
>pewnie jeszcze młody jesteś, wszystko przed Tobą. Co do bigosu to pyszny i bez mięsa, tyle wiem.

Bigos bez mięsa.... a może miałbyś przepis na chleb bez mąki i zupę bez wody? Chętnie bym skorzystał... Widzę postęp XXI wieku... tylko ja jakoś po staremu wszystko rozumiem
14-07-2015 13:16 
 Ocena 1 na 1
Lilly Amina (4723 punktów)
Zupę jeszcze by się jakoś dało zorganizować (w proszku), tylko nie wiem, czy byłaby zjadliwa... Chleb bez mąki już gorzej, choć jakby tak dobrze pokombinować... Ale bigos bez mięsa?
Wacław (1038 punktów)
1.Polskę - czernina, bigos, wódka.

2.Polaków - za to że są jacy są, musiałbym się chyba gdzieś indziej urodzić żeby patrzeć na Polaków inaczej tj. z mniejszą pobłażliwością, choć wojaże w różne części świata uspokoiły mnie: nie jest z nami najgorzej.

>P.S. Może pomińmy krajobrazy i urodę kobiet

Żebym nie mógł wpisać własnej małżonki jako powód dla którego lubię Polskę...
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
No to pochwal ją za charakter, osobowość, dobre serce...
13-07-2015 17:54 
 Ocena 1 na 1
Wacław (1038 punktów)
>No to pochwal ją za charakter, osobowość, dobre serce...

No i inteligencję połączoną z cierpliwością bo takiego uparciucha jak ja świadomie mogła wybrać sobie tylko kobieta z ikrą
finerbijk (17282 punktów)
>Chciałbym się Was zapytać, za co (o ile w ogóle) lubicie/cenicie:
1.Polskę - za piękne krajobrazy
2.Polaków - za urodę kobiet

>P.S. Może pomińmy krajobrazy i urodę kobiet.
Aha
Ale ogólnie ma słowiańskiego ducha, którego nie znają zimne ryby skandynawskie czy wyrachowani germańcy, jednocześnie odcinając się od szalonych wschodnich pobratymców. Posiada potencjał, który właściwie zagospodarowany pozwoli osiągnąć wiele.
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Ale ogólnie ma słowiańskiego ducha, którego nie znają zimne ryby skandynawskie czy wyrachowani germańcy, jednocześnie odcinając się od szalonych wschodnich pobratymców. Posiada potencjał, który właściwie zagospodarowany pozwoli osiągnąć wiele.

To mi się podoba. Tylko, co to znaczy "właściwie zagospodarować"? Ale fakt, ja też coś takiego wyczuwam, tylko, czy to aby nie złudzenie, chciejstwo jakieś? Może nie... Chyba jest w nas jakiś wiecznie niezaspokojony popęd, który wielu z nas uwiera, powoduje jakiś brak, niedosyt, który rodzi tego wiecznie niezaspokojonego ducha.
finerbijk (17282 punktów)
>To mi się podoba. Tylko, co to znaczy "właściwie zagospodarować"?
No, trzeba się wyzwalać z tego neokolonializmu, co by się stawać podmiotem we własnym kraju.

>Ale fakt, ja też coś takiego wyczuwam, tylko, czy to aby nie złudzenie, chciejstwo jakieś? Może nie...
Na pewno stać nas na więcej. Niestety na razie krótkowzroczna prywata wciąż dominuje, jak już nie raz bywało.
14-07-2015 16:52 
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Ciekawe, co by z tego wyszło i czym by się taki podmiot charakteryzował. Bo na razie jedyna specyfika, to dziwaczna, głupkowata zupełnie wersja katolicyzmu, który i bez tej mutacji przyprawia mnie wyłącznie o pawia. Gdyby to miał być ten kierunek, to ja chcę być do śmierci skolonizowany.
finerbijk (17282 punktów)
>Ciekawe, co by z tego wyszło i czym by się taki podmiot charakteryzował. Bo na razie jedyna specyfika, to dziwaczna, głupkowata zupełnie wersja katolicyzmu, który i bez tej mutacji przyprawia mnie wyłącznie o pawia. Gdyby to miał być ten kierunek, to ja chcę być do śmierci skolonizowany.
No jest chorobliwe łączenie polskości z katolicyzmem, ale to tylko zewnętrzna otoczka, wynik zaborów i komuny, kiedy KK pozostawał wyróżnikiem. W gruncie rzeczy Polacy nie są tak religijni jak się wydaje.
Matix (5786 punktów)
Dobre jedzenie.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Chciałbym się Was zapytać, za co (o ile w ogóle) lubicie/cenicie:
>1.Polskę
>2.Polaków
Za polszczyznę.

>P.S. Może pomińmy krajobrazy i urodę kobiet.
Czemu nie klimat i inteligencję mężczyzn?

Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów.
14-07-2015 16:09 
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>>P.S. Może pomińmy krajobrazy i urodę kobiet.
>Czemu nie klimat i inteligencję mężczyzn?

Bo te dwa wydały mi się najbardziej wyświechtane.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>P.S. Może pomińmy krajobrazy i urodę kobiet.
>>Czemu nie klimat i inteligencję mężczyzn?
>Bo te dwa wydały mi się najbardziej wyświechtane.
Dwa co wydało Ci się wyświechtane?

Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów.
mayolina (2278 punktów)
Lubię architekturę i design PRLu i lubię Polaków, którzy je doceniają. Kocham polszczyznę, również współczesną, i literaturę polską. Lubię Polskę i Polaków za język ulicy oraz jej sztukę, a więc za graffiti i vlepki.
14-07-2015 22:03 
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Lubię architekturę i design PRLu i lubię Polaków, którzy je doceniają. Kocham polszczyznę, również współczesną, i literaturę polską. Lubię Polskę i Polaków za język ulicy oraz jej sztukę, a więc za graffiti i vlepki.

W latach osiemdziesiątych czułem się wręcz zasypany inspirującą literaturą (tak prozą jak i poezją), muzyką (tak rockową jak i mądrą piosenką) filmem zmuszającym do myślenia, pomimo tego że klimat w kraju był strasznie ponury. Dzisiaj mam z tym ciężko. Niewiele inspiracji. Łykam polską literaturę jak młody pelikan ryby, ale mam wrażenie, że prawie wszyscy ekscytują się formą zamiast treścią, szukam czegoś w muzyce i w filmie i jest ciężko. Czasami coś mnie tam jeszcze trzepnie, ale jestem na nieustannym deficycie i głodzie. Uwielbiam myśl Agaty Bielik -Robson, Lao Che, byłem w piątek na koncercie Fisz Emade Tworzywo i to też było coś, ale raczej muzycznie niż intelektualnie. Ale to wszystko za mało.
14-07-2015 22:32 
 Ocena 1 na 1
mayolina (2278 punktów)
Muzyki polskiej nie znam, byłam na kilku koncertach Wacka Zimpela, ale to mało, mam swoich ulubionych muzyków, ale nie są Polakami. Znam natomiast nienajgorzej polską prozę. Cieszę się, że są jeszcze tacy, którzy oprócz dopracowywani formy potrafią również poprowadzić narrację wielowątkową. Grafika polska nadal jest na bardzo wysokim poziomie, choć mistrzów starej szkoły już nie ma, a i do prac nowej fali trudno dotrzeć. Mało ich widać, promocji niewiele. To chyba dotyczy wielu dziedzin sztuki w Polsce. Wydaje się trochę ciekawych książek o sztuce i architekturze, i to nie w kategorii 'kolumna Zygmunta i żóbr na łące', nakłady są jednak małe i szybko się wyczerpują, więc książki się sprzedają. Co cieszy. Niewielki mam kontakt z dwudziestolatkami, nie wiem jak czytelnictwo wśród nich wygląda, ale znam sporo ludzi w różnych grupach wiekowych, którzy czytają ambitną literaturę i ją rozumieją. Więc z przyjemnością jeżdżę do Polski na spotkania z nimi by się dokulturalnić

14-07-2015 22:38 
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Kompletnie się nie znam na grafice, szkoda. A czytelnictwo w Polsce... niedawno czytałem bardzo szczegółowy raport. To jest całkowita klęska. O, mam to:
bn.org.pl/download/document/1422018329.pdf

warto prześledzić
14-07-2015 22:46 
 Ocena 1 na 1
mayolina (2278 punktów)
raport znam i wiem, że moi znajomi zawyżają statystyki Nie wiem czy zauważyłeś, ale linkując dokument Biblioteki Narodowej, odchodzisz od tematu wątku czyli od listy rzeczy za które LUBIMY Polskę i Polaków.
14-07-2015 22:57 
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Ajajaj, to mnie wpuściłaś. Znowu zostanę hejterem
15-07-2015 12:20 
 Ocena 2 na 2
mayolina (2278 punktów)
o matko, ale skucha i dwója z ortografii: pisze się żubr a nie żóbr. Przepraszam.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>o matko, ale skucha i dwója z ortografii: pisze się żubr a nie żóbr. Przepraszam.
Ale zióbruweczkę z klarowanym sokiem z jabłek też się dobrze pije. Nie istnieją tacy, którzy błędów nie robią, niektórym udaje się tylko robić ich mniej.

@@@
.
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Bóbr + żółw = żóbr. Jak widzę moje "z resztą" gdzieś tam u góry, to wchodzę pod biurko i mnie nie ma. Darkside of the moon.
Sygnał (4252 punktów)
>Chciałbym się Was zapytać, za co (o ile w ogóle) lubicie/cenicie:
>1.Polskę

Nie lubię Polski, tak jak i innych krajów.

>2.Polaków

Których Polaków?
14-07-2015 16:13 
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>>2.Polaków
>Których Polaków?

Jakichkolwiek. Cokolwiek, co Ci się podoba, a jest czymś więcej niż jednostkowym zdarzeniem.
14-07-2015 16:26 
 Ocena 1 na 1
Sygnał (4252 punktów)
>Jakichkolwiek. Cokolwiek, co Ci się podoba, a jest czymś więcej niż jednostkowym zdarzeniem.

Kiedy nie istnieją cechy, które by opisywały każdego Polaka jako wspólny mianownik. Biznesmen z Żoliborza jest zupełnie inny niż rolnik z Podlasia. Cała ta klasyfikacja jest słaba na poziomie tezy.
14-07-2015 16:45 
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
To możesz napisać, co ci się podoba na Żoliborzu, a co na Podlasiu.
Lilly Amina (4723 punktów)
>Chciałbym się Was zapytać, za co (o ile w ogóle) lubicie/cenicie:
>1.Polskę
Za to, że mimo wszystko trwa, choć Polacy robią wszystko, żeby nie. Przesadną patriotką nie jestem, ale się przyzwyczaiłam. I lubię język polski, bo jest skomplikowany jak mało który
>2.Polaków
Za to, że im się nie udało i nie uda do końca zdemolować Polski.
I języka, mam nadzieję, choć robią, co mogą.
>P.S. Może pomińmy krajobrazy i urodę kobiet.
Krajobrazu (jednego) nie mogę pominąć. Lubię morze, konkretnie Bałtyk, że jest taki odpowiednio morski. Nie znoszę ciepłych zup południowych.
Co do kobiet... są takie same, jak wszędzie. A gdybyś zobaczył moją współpasażerkę - codziennie rano jedziemy tym samym autobusem do pracy, tylko ona wsiada na wcześniejszym przystanku - to chyba zmieniłbyś zdanie... Czyli, krótko mówiąc - dokładnie to samo, co na całym świecie - jedne piękne, inne trochę mniej.
14-07-2015 16:40 
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Nie, ja nie uważam, że Polki są jakoś wyjątkowo piękne, choć oko ma się czym nacieszyć. Przynajmniej moje. Chciałem tylko uniknąć czegoś, o czym słyszy się zewsząd i na okrągło. I mimo tego zastrzeżenia, sam napiszę coś o tych krajobrazach. Mieszkam w Bielsku-Białej i okoliczne góry schodziłem wzdłuż i wszerz. Miesiąc temu szedłem z Kubalonki do Węgierskiej Górki przez Baranią Górę i mniej więcej w połowie drogi pomiędzy tymi dwiema ostatnimi otworzyła się 360-stopniowa panorama. Ruszyło mnie to mocno, co po tylu latach jest trudne, i jeszcze było takie fajne, miękkie, przytulne, popołudniowe światło. Leciałem sobie w kółeczko - od północy zaczynając: Barania, Skrzyczne, Żar, Babia, Tatry, Pilsko, Rysianka, Boracza, Wielka Racza, jakieś słowackie i czeskie góry, Stożek i Czantoria, a pomiędzy cała masa tych mniej znanych. Ja byłem jakby w samym centrum tego świata i wszystko miałem jak na talerzu. Otoczony. Rzadko się zdarza tak otwarty, niczym nie przysłonięty widok. Kiedyś już tam szedłem, 30 lat temu, ale nic nie było widać przez mgłę. I ten widok mnie zupełnie zaskoczył.
14-07-2015 19:00 
 Ocena 1 na 1
Lilly Amina (4723 punktów)
>I ten widok mnie zupełnie zaskoczył.
Och... nie byłam tam od lat. Ja jestem raczej "morska" niż "górska". Ale... kto wie, gdzie spędzę przyszłoroczny urlop Między baranią Górą a Węgierską Górką, mówisz? Mam wielką ochotę to sprawdzić, ale chyba dopiero za rok. Dzięki za podpowiedź
14-07-2015 22:20 
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>>I ten widok mnie zupełnie zaskoczył.
>Och... nie byłam tam od lat. Ja jestem raczej "morska" niż "górska". Ale... kto wie, gdzie spędzę przyszłoroczny urlop Między baranią Górą a Węgierską Górką, mówisz? Mam wielką ochotę to sprawdzić, ale chyba dopiero za rok. Dzięki za podpowiedź

Wokół samego Bielska zrobiono teraz dużo fajnych przecinek i widoki są bajeczne. Np. na Klimczoku, szlak w stronę Bystrej/Mesznej otworzył się kapitalny widok, tak gdzieś na 270 stopni. A jak siedzisz przy schronisku na Szyndzielni, to masz pod sobą całą Bystrą, widoki na Bielsko z tarasowych szlaków na Magurkę Wilkowicką a zwłaszcza spomiędzy Gaików a Straconki wymiatają, bo wydaje się, jakby się wisiało nad miastem, które masz jakby zaraz pod nogami. Ale to, co zobaczyłem na szlaku do Węgierskiej jest chyba nie do przebicia w tym rejonie. Jeszcze kapitalne skałki tam są na które można wejść, a i Hala Radziechowska urocza. A na końcu, jak już schodzisz do Węgierskiej i zaczynają się pierwsze zabudowania, to widok też jest świetny, bo wiszą nad tobą takie dwa specyficzne szczyty, w kształcie jakby ostrza siekiery. Jeden przy drugim. A już na dole, piękna promenada przy Sole, można się świetnie schłodzić. No i sam rezerwat na Baraniej piękny (schronisko na Przysłopie za to makabra). Żałuję tylko, że nie ma tam uchwyconego źródła Wisły, bo kiedyś byłem w Szpindlerowym Młynie i odwiedzenie źródła Łaby jest fajnym, niezapomnianym przeżyciem.
4poryroku (951 punktów)
1. Polska wydaje mi się tak abstrakcyjnym pojęciem że nie bardzo wiem za co miałbym ją cenić. Może brak materiału porównawczego (nie byłem za granica nigdy dłużej niż kilka dni) nie daje mi właściwej perspektywy. Jeżeli pominę krajobrazy to nic nie przychodzi mi do głowy.

2. Polaków za kreatywność i zdolność improwizacji. Choć nie zawsze wyniki tej kreatywności są warte podziwu.

W internecie można znaleźć następujący cyt. Adolfa Hitlera:

Cytat:
"Polacy są najbardziej inteligentnym narodem ze wszystkich, z którymi spotkali się Niemcy podczas tej wojny w Europie... Polacy, według mojej opinii oraz na podstawie obserwacji i meldunków z Generalnej Guberni, są jedynym narodem w Europie, który łączy w sobie wysoką inteligencję z niesłychanym sprytem. Jest to najzdolniejszy naród w Europie, ponieważ żyją ciągle w niesłychanie trudnych warunkach politycznych, wyrobił w sobie wielki rozsądek życiowy, nigdzie niespotykany. Na podstawie ostatnich badań, prowadzonych przez Reichsrassenamt uczeni niemieccy doszli do przekonania, że Polacy powinni być asymilowani do społeczności niemieckiej jako element wartościowy rasowo. Uczeni nasi doszli do wniosku, że połączenie niemieckiej systematyczności z polotem Polaków dałoby doskonałe wyniki. Tajny memoriał Hitlera do Himmlera 4 marca 1944. Przedruk - Głos Wielkopolski nr 330 z 1947"


Nie wiem na ile można zaufać ocenie Hitlera ale dobrze się to czyta.
14-07-2015 16:47 
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>1. Polska wydaje mi się tak abstrakcyjnym pojęciem że nie bardzo wiem za co miałbym ją cenić. Może brak materiału porównawczego (nie byłem za granica nigdy dłużej niż kilka dni) nie daje mi właściwej perspektywy. Jeżeli pominę krajobrazy to nic nie przychodzi mi do głowy.

A może masz coś takiego, kiedy myślisz sobie, kurde, to jest fajne, to lubię, to mi się podoba, z tym mi jest dobrze?
4poryroku (951 punktów)

>A może masz coś takiego, kiedy myślisz sobie, kurde, to jest fajne, to lubię, to mi się podoba, z tym mi jest dobrze?
>

Wszytko co mi przychodzi do głowy jest uniwersalne i nie jestem w stanie tego przypisać tylko do Polski. No może poza moja miłością do ziemniaków polanych pysznym sosikiem ale i to można zjeść wszędzie.
14-07-2015 22:07 
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Wszytko co mi przychodzi do głowy jest uniwersalne i nie jestem w stanie tego przypisać tylko do Polski. No może poza moja miłością do ziemniaków polanych pysznym sosikiem ale i to można zjeść wszędzie.

No tak. Kiedyś w Paryżu poszedłem na obiad do restauracji na wołowinę, sosik, ziemniaczki. I prawie umarłem. Chyba już do śmierci będę miał zakodowany ten smak. Ślimaki też świetne.
4poryroku (951 punktów)

>No tak. Kiedyś w Paryżu poszedłem na obiad do restauracji na wołowinę, sosik, ziemniaczki. I prawie umarłem. Chyba już do śmierci będę miał zakodowany ten smak. Ślimaki też świetne.

A nie mogłeś np kupić składników i ugotować sobie sam? Czy jednak różnica w smaku i tak by była? W Polsce tez można umrzeć od wołowiny, sosu i ziemniaków. Ślimaków nie jadłem. A propos jedzenia, lubię polską gościnność.

Wczoraj doszedłem do wniosku ze lubię Polski jazz. Nie jestem wielkim melomanem ale albo słucham amerykańskich standardów albo trochę Komedy, Stańki i Marcina Wasilewskiego(tego najwięcej). Być może ma to związek z tą improwizacją i kreatywnością którą cenie.

Czyli jednak trochę ze mnie wycisnąłeś.
15-07-2015 18:35 
 Ocena 2 na 2
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
No, wycisnąłem. Taka historia mi się przypomniała. Mam kolegę o 10 lat starszego, który w czasach komuny prowadził klub "Piątawka" w moim mieście, a nawet na naszym osiedlu, do którego ściągał rozmaitych jazzmanów i rockmanów. I jeszcze dzisiaj czasami coś zorganizuje. Kiedyś był taki maraton jazzowo-bluesowy, klub mały, może wchodziło ze sto osób, grał Muniak, Ptaszyn-Wróblewski, Kawończyk, a na końcu, czyli nad ranem, miał być Dżem. I był. Tylko że jak Riedel wpadł, gdzieś koło czwartej, to zrobił w tył zwrot i sobie poszedł, bo towarzycho, włącznie z resztą zespołu, średnio dysponowane. "Żywca" było dużo i tak od północy za darmo, bo już nikt tego nie kontrolował i nawet nie kasował. Za bigos też. Próbowali go szukać, ale nie znaleźli chłopa. No to koncert był bez niego, śpiewali wszyscy, jam session na całego, tylko Beno przysypiał siedząc na głośniku. Ale grał. Tylko czasami nie zauważał, że kawałek się skończył i trzeba było nim potrząsnąć.
Co do tej wołowiny, to ja po prostu nie mam pojęcia, co tam było pododawane, ale była przepyszna. Bajka jakaś. Aż mi było żal jeść. Ale na tym może skończmy, bo jak na m tu e-duch wpadnie, to będziemy się gęsto tłumaczyć z tego mięska.
4poryroku (951 punktów)

Trochę z premedytacja odpisałem na Twoje pytanie właśnie dlatego, że w trakcie próby odpowiedzi nie potrafiłem nic znaleźć. Wydawało mi się to dziwne bo jakaś forma przywiązania wynikająca z mieszkania w Polsce przez całe życie być musi. No i drugi powód. Hejt jest łatwy. Pewnie gdyby założyć drugi watek "Za co nie lubię Polaków i Polski" Odpowiedzi byłoby znacznie więcej. Za opis imprezy dziękuję. Odczuwam lekką zazdrość bo chciałbym w niej wziąć udział. Spontanicznie, samoorganizujące się imprezy tworzące się pod wpływem chwili to jest to co lubię

A Ty darksidzie, za co lubisz Polskę i Polaków (może masz coś co jeszcze nie zostało wymienione)?

>Co do tej wołowiny, to ja po prostu nie mam pojęcia, co tam było pododawane, ale była przepyszna. Bajka jakaś. Aż mi było żal jeść. Ale na tym może skończmy, bo jak na m tu e-duch wpadnie, to będziemy się gęsto tłumaczyć z tego mięska.

Źle odczytałem Twoją wypowiedź. Odniosłem wrażenie że tak naprawdę to jedzenie było niesmaczne bo nie było przyrządzane w Polsce. e-duch lubi prawić o mięsku i wyczuwa zapach mięska z daleka ale to wątek nie o nim.
16-07-2015 19:35 
 Ocena 3 na 3
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Najbardziej chyba cenię to metafizyczne napięcie, które Polska we mnie wywołuje. Choć nie cierpię kk i jego religii, to nieustanne rozprawienie kwestii światopoglądowych, moralnych, egzystencjalnych itp., itd., nigdy nie pozwalało mi na to, żeby sobie leżeć na dowolnie wybranym boku i trawić życie jak krowa na łące. Czyli mniej więcej bezmyślnie, co by mogło się przydarzyć w jakimś bardziej ogarniętym, otwartym światopoglądowo i lepiej zorganizowanym kraju. To taki paradoks, bo to czego nie znoszę i uważam za wredne i upierdliwe fundamentalne zło (religia, ów światopogląd, kk) nieustannie mnie inspiruje do myślenia, wywołuje chęć zrozumienia tego czy tamtego, prowokuje nieustannie do jakichś poszukiwań. Dziwne to na pewno, bo to jest coś, co bardzo lubię, a osiągane dzięki czemuś, czego nie cierpię. Nieustanne metafizyczne napięcie i ciągłe inspiracje do myślenia.
Lubię Polskę za to, że mogę kompletnie olać system i zrobić sobie np. dwa lata przerwy w pracy. I ona się do mnie nie wpieprza. Komuna by mi dała. Właśnie przestałem sobie bimbać i zostałem namówiony do jeszcze jakiejś pracy, ale w międzyczasie przeczytałem stos książek, napisałem swoją własną, odremontowałem mieszkanie, świetnie zresetowałem umysł, powłóczyłem się tu i ówdzie. Luz kompletny. Oczywiście trochę mi się udało wcześniej przyoszczędzić i teraz mogę mieć takie kaprysy. Polska jako państwo się mnie nie czepia jak jestem na takim aucie, ani nie pożera zasobów w jakimś mocnym tempie. Za to ją baaardzo lubię. Ze "zwykłymi" Polakami jest trochę gorzej w tej kwestii, bo niektórzy mają czasami coś mocnego do powiedzenia na ten temat. No cóż. Nie można mieć wszystkiego.
W Polsce absolutnie kocham czerwiec i lipiec. Jak już inni wspominali - język. I jakąś tam część naszej sztuki i kultury (bardzo lubię TVP Kultura i wciąż Trójkę). Uwielbiam porąbany rytm polskich miast, bo jak pojadę do Czech albo na Słowację, to mi się wydaje, że tam jest zawsze nudne święto; pusto i leniwie. Wolę nasz żywioł, pęd i chaos. Wciąż bardzo lubię włóczęgi w jakieś zapomniane, prawie dzikie miejsca, których jest u nas pełno. I to, co jest w Twoim nicku, choć teraz są zakłócenia, ale ja mieszkam prawie w górach, więc zima jest zawsze, jeśli nie pod domem, to w bliskim zasięgu wzroku (jakieś 1,5 km). Tylko halny mnie wkrwia czasami. Żur, kapuśniak i golonkę, żywieckiego portera, ruskie pierogi, normalne jabłka i orzechy z sadu moich znajomych, truskawki, czereśnie i świeże borówki, ledwo co zniesione z gór i sprzedawane na ulicy. O matko, i te ciasta drożdżowe. Z rabarbarem albo z borówkami, wymiękam. Szarlotka. Szpinak uwielbiam i zupy jarzynowe. Pieczywo na zakwasie. Bardzo lubię jeździć naszymi pociągami (od zawsze, nawet za komuny, czyli cały dzień nad morze) i to, że w promieniu 300 metrów mam dziś z szesnaście sklepów spożywczych.

Polacy są kreatywni, zaradni i pomysłowi. Nasza zdolność do improwizowania (coś z niczego w sekundzie) jest często powalająca. Lubię naszą skłonność do buntu i anarchii przeciwko głupiej, nieudolnej władzy (czyli właściwie każdej) i nietolerancję autorytaryzmu. Poczucie niezależności i wolności, indywidualizm (szkoda tylko, że czasami to zbyt mocne i nie tam, gdzie trzeba). Czasami dziki upór Polaków ma pozytywne skutki. Niezłomność.

Oczywiście wad widzę znacznie więcej.

4poryroku (951 punktów)
Bardzo ładnie "hejtujesz". Coś we mnie poruszyłeś i to nawet dość przyjemne
maceox (6766 punktów)
>Chciałbym się Was zapytać, za co (o ile w ogóle) lubicie/cenicie:
>1.Polskę
>2.Polaków
To bardzo ciekawe i jakoś podchwytliwe pytanie. Musiałem się trochę zastanowić, bo już chciałem pojechać zestawem skojarzeniowo-emocjonalnym Wembley - gest Kozakiewicza - Mazurek Dąbrowskiego - 2:0 z Niemcami ostatnio.

I te skojarzenia wcale nie są całkiem głupie, gdyż owe osiągnięcia nie byłyby tak ważne, gdyby nie wpisywały jako symbole zarówno w naszą geopolityczną historię, jak i w wynikającą z niej w dużym stopniu świadomość narodową Polaków.

Ale przyznam, że mam wątpliwości co do radości kibica, gdyż właśnie dokładnie trudno wyczuć kiedy wypływa ona jeszcze ze zdrowego patriotyzmu, a kiedy wiąże się już z leczeniem naszych polskich kompleksów.

Może więc przejdę do tej odpowiedzi, która przyszła mi do głowy po zastanowieniu:
>za co (o ile w ogóle) lubicie/cenicie:
>1.Polskę
>2.Polaków
To trochę tak, jakbyś zapytał za co lubicie/cenicie matkę.
Wskażę tylko jeden element polskiej kultury, który jednak - moim zdaniem - kształtuje nas w bardzo istotnym zakresie, a mianowicie nasz język.

To właśnie język polski stanowi w największym stopniu naszą polskość i nasze w niej uwarunkowanie, to on sprawia, że jesteśmy Polakami. I w domu czujemy się tam, gdzie mówimy po polsku.

Tylko - przepraszam - czy to o to w ogóle chodziło w Twoim pytaniu?

Mógłbym oczywiście rzucić paroma "fotografiami" z pamięci, typu zjazdy z Kasprowego Wierchu, randka u Muniaka albo pomieszczenie dla wtajemniczonych młodych czytelników biblioteki przy Brynowskiej - ale to przecież całkiem osobiste i z Polską mające prawie tylko tyle wspólnego, że zdarzyły się na jej terytorium.

Możnaby i z tych osobistych wspomnień wysnuć jakieś uogólnienia typu polskie góry, polski jazz i polska literatura, ale to w sumie chyba ostatecznie tak samo oklepane, jak te Twoje krajobrazy i uroda dziewczyn.

Więc w sumie sam już nie wiem. Inny zestaw pytań poproszę.
Damian Zapora (937 punktów)
(zablokowany)
>Chciałbym się Was zapytać, za co (o ile w ogóle) lubicie/cenicie:
>1.Polskę
>2.Polaków
>P.S. Może pomińmy krajobrazy i urodę kobiet.

Gdybyś się spytał czego nie lubię w Polakach to mógł bym przedstawić długą listę, ale nie wiem czy dłuższą niż listę tego czego nie lubię w ludziach. W zasadzie to nie znam innych ludzi niż Polaków. A Tobie chyba chodzi o porównanie.

To co lubię w Polakach też jest tym co lubię w ludziach, także daruję sobie stwierdzania, typu, że lubię od czasu do czasu spędzać czas z ludźmi itp.

Jest jedna chyba dość orginalna cecha która mi przychodzi do głowy, to duch walki. Podziwiam za stawiany opór, podziwiam Warszawiaków za powstanie, dlatego, że sam bym się nie zdecydował. Sam jestem raczej Francuzem w tym względzie.
Paolo Monstro (6146 punktów)
>Chciałbym się Was zapytać, za co (o ile w ogóle) lubicie/cenicie:
>1.Polskę
>2.Polaków
>P.S. Może pomińmy krajobrazy i urodę kobiet.
Kraj, jako położenie geograficzne, cenić można jedynie za położenia na świecie, krajobraz/architekturę lub klimat. Ja lubię klimat i krajobrazy naturalne w Polsce ale drażni mnie polskie architektoniczne dziadostwo (każdy dom inny, jakieś budki, doklejki do domów, rozwiązania "na gumę do żucia", pełno plakacików typu "szybka pożyczka", drewnianych budek przy drogach.
Nie znam statystyk na temat całego narodu ale u wielu Polaków cenię:
1. Gotowość do ciężkiej pracy
2. Zaradność i nie poddawanie się, umiejętność przetrwania w trudnych warunkach
3. Gościnność
4. Gotowość do poświęceń w imię idei
5. Biesiadność i szczerość
U wielu Polaków potępiam:
1. Nieumiejętność racjonalnego spojrzenia i uleganie myśleniu ideologicznemu - w tym również nadmierna gotowość do poświęceń w imię idei, dochodząca do naiwności
2. Niezdolność do działania w grupie i rządzenia własnym państwem, aspołeczność, skupianie się wyłącznie na "sobie i rodzinie"
3. Agresywność - zwłaszcza wobec "obcych"

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365