 |
JOW - Jednomandatowe Okręgi Wyborcze (omówienie, zbiór wiadomości) Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-08-2015 02:41 | Przemek Gralewski (56 punktów) | JOW - Jednomandatowe Okręgi Wyborcze (omówienie, zbiór wiadomości)
8 na 8 | Czym są Jednomandatowe Okręgi Wyborcze? Jak działają?
Zwykłemu Polakowi trudno odpowiedzieć na to pytanie bo w Polsce zamiast porządnej merytorycznej dyskusji mamy propagandę. Swego czasu postanowiłem więc trochę o nich poczytać a następnie zrobiłem małe kompendium moich (i nie tylko moich) przemyśleń które zamieszczam poniżej. Przyznam że sam jestem JOWom przeciwny. Nie tylko tym Angielskim o które walczy Kukiz ale tez i STV które w swoim programie ma Demokracja Bezpośrednia. Czemu?
Orędownikom JOWów po prostu nie ufam gdyż bardzo często rozmijają sie z prawdą. Mam wrażenie że wcisnęli by wszystko byle tylko nakłonić Polaków do głosowania za nimi. Sam Kukiz bardzo często manipuluje faktami żeby nie powiedzieć "kłamie w żywe oczy". Nie wiem tylko czy to przez brak wiedzy, głupotę i naiwność czy są to kłamstwa wykalkulowane. Ale o co tak naprawdę mi chodzi? O przypisywanie JOWom wszystkiego co tyko można i odbieraniu danej możliwości systemowi proporcjonalnemu.
Na JOW składają się w zasadzie tylko 3 punkty:
1. Kraj zostaje podzielony na tyle okręgów, ile jest mandatów do obsadzenia przy czym okręgi te dzielone są po równo wg liczby uprawnionych do głosowania. 2. Każda z partii/komitetów wystawia tylko jednego kandydata. 3. W każdym okręgu kandydaci rywalizują o jeden tylko mandat - dostaje go kandydat, który dostanie najwięcej głosów wyborców.
Wszystko inne to dodatki. Dodatkami są np odwołanie polityka, odpowiedzialność majątkowa, brak immunitetu, referenda, limity na reklamę, brak finansowania partii z budżetu. Opcje te można dodać lub odjąć od każdego systemu wyborczego. Również do obecnego.
Zatem co gdyby do obecnego systemu wprowadzić np. zasady: - nie ma rozróżnienia na listy wyborcze i nie ma pozycji na liście (numerów) - zmniejszyć limity podpisów do zebrania, pozycji na liście do wypełnienia - znieść ustawę kwotowo-parytetową (która to naprawdę bardzo daje sie we znaki małym partiom) - osoba startująca z danego okręgu musi od dłuższego czasu w nim mieszkać (by znać potrzeby lokalnej ludności i problemy które trzeba rozwiązać) - możliwość odwołania polityka, odpowiedzialność majątkowa, brak immunitetu - politycy nie mogą zmieniać partii w trakcie kadencji - obligatoryjne i wiążące referenda - kategoryczna równość w mediach (gazetach, radiu i telewizji) - tyle samo reklam i czasu antenowego (bez promocji w mediach i pieniędzy na nią nawet w JOWach jest bardzo ciężko sie przebić)
Co wtedy? Czy obecny system nadal byłby taki zły i trzeba by wprowadzać JOWy?
Także potrzebna jest prawdziwa debata. Wg mnie najpierw trzeba ustalić punkt po punkcie wady obecnego systemu i zastanowić sie nad nimi. Co da sie zmienić i w jaki sposób a co nie. Potem zebrać wszystkie ciekawe ordynacje wyborcze i również ustalić ich wady oraz zalety. Dopiero wtedy będzie widać co dla nas jest najlepsze. Nie podoba mi się wciskanie na siłę jednego systemu jeśli nie znamy innych ciekawych. Tym bardziej w taki nachalny sposób w jaki to robią zwolennicy JOW w stylu angielskim.
Poza tym dwa najważniejsze (moim zdaniem) pytania dotyczące JOW:
1. Podobno JOW odrzuca skrajności i często wygrywają "ludzie środka". Zatem kandydat który proponuje konkretne zmiany np. reformę KRUS, emerytalną czy ograniczenie liczby urzędników nie ma szans bo zostanie przez te środowiska zablokowany (osoby z tych środowisk bedą głosować na oponenta tak jak dziś głosują za PO i PIS). Więc skoro w JOW wygrywają kandydaci populistyczni to jak Polska ma sie z nimi zmienić?
2. Wszyscy wiemy że Polska potrzebuje głębokich zmian. Tego nie zapełnia nam obecnie rządzący. Zatem czy w JOW małe partie/politycy niezrzeszeni summa summarum będą miały łatwiejszą czy trudniejszą drogę do objęcia władzy? Osobiście wydaje mi sie że znacznie trudniejszą. Nawet jeśli zmniejszy im sie obszar oddziaływania kampanii do małego okręgu.
Kontynuacja niżej | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 | Przemek Gralewski (56 punktów) | Odp: JOW - Jednomandatowe Okręgi Wyborcze (omówienie, zbiór wiadomości | Oto moje przemyślenia na ich temat które przedstawie na podstawie argumentów zwolenników JOW:
- Obecnie obywatele nie mogą startować w wyborach (lub mają to znacznie utrudnione). To kłamstwo. Jest mnóstwo małych partii z postulatami których kandydat może się zgadzać a one chętnie go przyjmą bo muszą zapełnić listy wyborcze. Obecnie małym partiom jest tak ciężko że dają nawet ogłoszenia do gazet lub robią to z łapanki. Mają nap[rawdę olbrzymie problemy z zebraniem odpowiedniej ilości chętnych. Wcale nie jest tak wiele osób które faktycznie palą się do startowania. Nie jest im łatwo bo muszą zebrać aż 920 osób. Szczególnie kobiet (parytety są olbrzymim utrudnieniem dla małych partii). Znalezienie kobiety chcącej startować to skarb. A to wszystko w ramach tylko jednaj partii! DB dla przykładu ma bardzo duże kłopoty aby zebrać odpowiednia grupę swoich przedstawicieli do jesiennych wyborów. A to przecież partia z którą prawie każdy może się utożsamiać. Poza tym często tworzą się listy bezpartyjnych. Poza tym w JOW byłby taki kandydat skazany na siebie a w partii, organizacji, zrzeszeniu czy innym tworze może liczyć na pomoc. To jest naprawdę beznadziejny argument.
- Będzie mógł startować każdy obywatel... po wpłaceniu zaliczki (w propozycji Ruchu JOW jest to 10 podpisów + kaucja na poziomie pensji minimalnej zwrotna po wyborach jeśli przekroczy bodaj 2%) Już teraz może. Naprawdę trzeba "mieć zły dzień" by wierzyć że ktoś kto nie jest w stanie zebrać powiedzmy 5000 podpisów po zebraniu 10 nagle wystartuje w wyborach i zbierze tyle głosów by je wygrać (czyli 30 do 50% głosów z okręgu). Z czego? Bez środków na kampanie i bez wsparcia mediów. Dodam więcej. Ta kaucja zabierze mu cześć pieniędzy które mogły by mu się w tym czasie przydać. Uszczupli jego budżet na ten ważny w końcu czas.
- Ok Ale skoro może startować każdy zebrawszy tylko 10 głosów od rodziny to Kandydatów również może być wielu. I tu jest kolejny słaby punkt zwolenników JOW którzy twierdzą że ograniczają one ilość kandydatów i dzięki temu ta garstka jest wtedy bardziej znana. I pokażcie mi który Polak przed zagłosowaniem na Komorowskiego zerknął mu w CV i jego dorobek. Przytłaczająca większość osób nie wie absolutnie nic o kandydacie na którego POSZLI ZAGŁOSOWAĆ! Większość osób głosuje na tego kogo zobaczy na plakatach, kto jest najbardziej rozpoznawalny, z ... właściwej partii i kompletnie nie czytają jego "CV" lecz polegają na tym kto coś tam im szepnie lub na tym co powiedzą w TV. Przyznajcie się. Kto z was poczytał o kandydatach na prezydenta tyle by mieć o nich własne zdanie? Ale załóżmy że jakiś miejscowy Polityk wejdzie do sejmu. Co on tam jeden samiutki orzeszek zdziała? Chyba tyle co Korwin w europarlamencie - tyle jego że sobie przemówi z ambony. W innych krajach które wprowadziły JOW na początku faktycznie chętnych mogło być więcej jednak juz po pierwszych wyborach zapał ludzi się studził.
Także 1 postulat koronny - że teraz ODBIERAJĄ NAM NASZE PRAWA!! obywatele nie mogą startować w wyborach bo muszą być zatwierdzeni przez prezesa i dzięki JOWom KAŻDY będzie mógł startować do wyborów jest co najmniej śmieszny bo co po tym zwykłemu obywatelowi? Zwykły obywatel nie będzie chciał startować a ten który chce już teraz ma sporo możliwości. Ten postulat jest naprawdę humoryczny. Dajemy ci szanse startu. Tak dla zabawy. Bo przecież chyba wiesz ze szanse na zdziałanie czegokolwiek będziesz miał 10 razy mniejsze niże teraz.
Im więcej antysystemowców tym większe rozproszenie głosów elektoratu na wiele podmiotów i mniej szans że uda im się wejść do rządu w obecnej postaci wyborów (czyli przy 5% poparcia) a co dopiero przy JOW Angielskim (w Australijskim trochę łatwiej). Przypominam że właśnie dlatego ostatnimi czasy podziemnaTV promowała połączenie sie wszystkich partii Antysystemowych w jedną i start z jednej listy do wyborów prezydenckich i parlamentarnych. Dlatego za nieporozumienie uważam promocję bezpośredniości i czynnego prawa wyborczego. To tylko rozdrobni jeszcze poparcie dla tych partii. Ci co głosują na PIS czy PO nadal będą a nie głosować natomiast poparcie dla mniejszych partii będzie jeszcze bardziej podzielone dla szkody na rzecz Polski i zmian jej potrzebnych.
Ok Ale powiedzmy że do sejmu jakimś cudem dostała sie spora grupa bezpartyjnych (np 20% składu). Nie było by łatwo stworzyć rząd który przetrwa kadencje. Ile lodów trzeba by ukręcić dla bezpartyjnych aby ci zgadzali się na nasze postulaty? Łapówka za łapówką. Rząd byłby niestabilny więc Polska była by politycznie niestabilna a mediach było by jeszcze mniej prawdziwych informacji a więcej tematów zastępczych i afer (jak to się nie mogą dogadać). Opozycji będzie jeszcze łatwiej kopać dołki i osłabiać w ten sposób Polskę. Wystarczy przypomnieć sobie czasy rządów PIS, Samoobrony i LPR z 2016 roku. W Anglii czy Australii może działa to dobrze jednak trzeba pamiętać że oni mają inna klasę polityczną i inne wpływy a Polska to poligon dla Niemiec, Rosji i USA i że tak naprawdę komuna sie u nas trzyma bardzo dobrze. To co w innych państwach działa dobrze na naszym podwórku może działać fatalnie.
Kontynuacja niżej
|
|
 | 5 na 5 | Przemek Gralewski (56 punktów) | Jednak oczywiście takiego rozdrobnienia nie będzie gdyż JOW doprowadza do dwupartyjności. Zresztą sam Kukiz przyznał że JOW prowadzą do systemu dwupartyjnego: www.youtub(*)ZIQPDsk&feature=youtu.be&t=840(ps. Zobaczcie jak Kukiz zgrabnie zmienił temat i z rozmowy na argumenty przeskoczył na gatkę o dzieciach i dobra kraju) Zresztą nie tylko on. To samo przyznają Korwin i Kaczyński. Zastanawiam się gdzie w tym są zmiany których tak w Polsce potrzebujemy. To zabetonowanie sceny politycznej. Doprowadzenie do systemu dwupartyjnego czyli pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_DuvergeraBo co z tego że każdy będzie mógł startować jeśli bez zaplecza, bez pomocy, bez finansów i bez dostępu do mediów nie będzie miał szans na wygranie w swoim (niby małym) okręgu? Wygra tylko celebryta taki jak Kukiz lub jakiś lokalny "baron" bo nikt nie będzie chciał głosować na kandydata nieznanego którego widzi pierwszy raz na oczy. - Ponieważ system JOW prowadzi do dwubiegunowości (wspomniana już wcześniej prze ze mnie reguła Duvergera) to aby zwiększyć swoje szanse na wygranie wszystkie partie lewicowe i prawicowe muszą się dogadać przed wyborami i wystawić wspólnego kandydata. Inaczej mogą przegrać i nie mieć nic. Ok Prowadzi to do porozumienia partii, kompromisu i wspólnej polityki jednak ... czy to dobre zamieniać swój system na taki jaki mają de fakto w Stanach Zjednoczonych? Czy naprawdę chcemy ograniczyć swój wybór do 2 osób (bo trzecia już szans nie będzie miała)? - Aktualnie ¾ wszystkich osób zasiadających w sejmie pochodzi z 2 pierwszych miejsc z list wyborczych. Dzięki JOWom te wszystkie partyjne aparatczyki zostaną wymiecione. Ok A kto obecnie zabrania głosowania na niższe miejsca? Nawet w tym systemie wygrywa ten kto dostaje najwięcej głosów z listy. Równie dobrze może być z miejsca 10. Ale ludzie głosują i będą głosować na znane twarze. Chyba ze wreszcie się zreflektują ale do tego wcale nie trzeba zmieniać ordynacji lecz edukować ludzi. Przypominam. To od nas zależy kto wchodzi do sejmu. Wcale nie musimy głosować na klakierów politycznych z 1 czy 2 miejsc ale to robimy. Jeśli teraz to robimy to dokładnie to samo będzie przy JOW tyle że wybór klakierów będzie mniejszy. Przecież przy JOW będzie dwubiegunowość i kandydat na którego mamy głosować i tak będzie wybierany przez partie a duże partie i tak wygrają. Mali nie będą mieli szans. Niektórzy twierdzą że oddanie głosu na mła partię jest głosem straconym. Jeśli teraz jest to co dopiero mówić o JOWach. - Posłowie będą zależni od nas a nie od szefów partii. To bujda. Jeśli polityk nie wywiązuje się ze swoich obowiązków to w Anglii podobno następnym razem nie jest wybierany. A jak jest teraz w PL? Jeśli ludzie są mu przeciwni to partia wystawia innego kandydata. I dokładnie to samo dzieje się w Anglii, Kanadzie czy USA i partie się nie zmieniają. Potrzeba by w Polsce duzo czasu aby jedna z tych 2 partii została zamieniona przez inną. Tym bardziej że JOWy bardzo mocno promują duże partie z wielkimi funduszami. Jednak w JOW partia faktycznie musi dbać o kraj i postulaty społeczeństwa - i nawet jeżeli zostają dwie przeciwstawne partie - to one muszą prezentować program zgodny z jak największą częścią społeczeństwa i działać na jego rzecz - inaczej zaczynają tracić poparcie na rzecz konkurenta. Jednak czy chcemy mieć u siebie system dwupartyjny jak w USA? Oczywiście nas i USA nie powinniśmy porównywać gdyz są to zupełnie inne podłoża polityczne i historyczne i jak wspomniałem w każdym kraju JOW mogą mieć inny bieg jednak wiecie że w USA oprócz partii Demokratycznej i Republikańskiej istnieją tez inne? Jakoś trudno im sie przebić nieprawdaż? W Polsce mogło by sie zdarzyć rzecz podobna i duże partie (lub partia) mogły by panować naprawdę długo (wspomniany efekt głosowania na lepsze zło które ma większe szanse pokonać to gorsze zło zamiast na inne lepsze rozwiązania). Już teraz tak mamy a wyobraźmy sobie że małym partiom w JOW jeszcze trudniej się przebić. Nie mogą nawet wykorzystać efektu stopniowego zwiększenia popularności bo jest mniej widoczna niz teraz. Przykładowo jeśli teraz partia w jednych wyborach zdobędzie 2% drugich 4 potem 5 dalej 7 to w sondażach widać wzrost i ludzie zastanawiają sie nad zagłosowaniem jako realnej alternatywie (skorzystał na tym Kukiz) natomiast w JOW jest to mniej widoczne bo i tak do wygrania w okręgu sporo brakuje więc trudniej sie przebić. - W systemie proporcjonalnym większość posłów wchodzi na plecach lokomotyw. W systemie większościowym też większość wchodzi na plecach lokomotyw bo zostają wybrani tylko dlatego, że reprezentują daną partię (która jest utożsamiana z liderem). Mali, niezależni kandydaci nie mają szans konkurować z dużymi partiami. - JOW przenosi nacisk z lojalności wobec centrów partii na lojalnością wobec lokalnego okręgu, a partyjni wodzowie tracą podstawowy mechanizm czynienia wybrańców narodu uległymi ("uważaj, bo nie znajdziesz się na listach"). Nawet jeżeli JOW doprowadziłyby do powstania systemu dwupartyjnego, to byłyby to już inne, mniej wodzowskie partie niż obecnie." Tylko ze nikt nie wie jak to będzie wyglądało w Polsce a gdy już wprowadzimy te JOW i okażą sie klapą dla obywateli to już tak łatwo nie cofniemy tej ordynacji. Kontynuacja niżej
|
|
|  | 6 na 6 | Przemek Gralewski (56 punktów) |
- Jeśli zarządowi partii nie podobały by się działania polityka i próbowali by go usunąć lub zastraszyć mógłby powiedzieć im: "a całuj mnie tu i tam. Ja mam za sobą swój okręg wyborczy, to mnie tam wybrali". Taki polityk musi wiedzieć że część jego elektoratu (zapewne bardzo duża część) głosowała na niego tylko dlatego gdyż wywodził sie z danej partii. Zresztą odwrotnie tez bywa lecz rzadziej. Pewnie zdarzy sie czasem że jakiś polityk zasłuży na swoje zaufanie i wyborcy pójdą za nim gdy ten wyjdzie z partii jednak zwolennicy JOW twierdzą że będzie tak zawsze i wszędzie oraz że pójdą za nim wszyscy (a przynajmniej to właśnie sugerują). Mogą oni oczywiście dawać przypadki pojedynczych polityków jak np. Churchill jednak to będą przypadki specjalnie wyselekcjonowane tylko po to by potwierdzić swoją tezę. Sugerował bym raczej zebranie wszystkich tego typu wydarzeń i wyciągnięcie konkretnych wniosków.
Także .. "Zdecydowana większość wyborców głosuje na kandydata PARTII bo to partia jest utożsamiania z pewną linią programową. I jest tak również w USA czy Wielkiej Brytanii - ludzie głosują na Johna głównie dlatego, że jest od Labourzystów czy Republikanów a nie dlatego, że on jako kandydat jest taki cudowny. I pokazują to zazwyczaj wyniki tych parlamentarzystów, którzy zdecydowali się opuścić swoje partie - przy najbliższych możliwych wyborach tracą swój mandat na rzecz kandydata swojej dawnej partii."
Dodatkowo... "Każdy człowiek ma inne poglądy polityczne. Partie to organizacje zrzeszające ludzi o podobnych poglądach (w teorii). Jest to pewien sposób kategoryzowania ludzi względem wartości jakie wyznają. W sytuacji gdy głosujesz na konkretnego człowieka jest trudniej. Raz, że musisz poznać jego poglądy a dwa, że w Twoim okręgu może nie być nikogo, kto by miał taki sam pomysł na państwo co Ty. Jeszcze jest inna opcja - ktoś taki może być, ale z racji tego, że głosi niepopularne hasła (np. koniec z zasiłkami) to zagłosuje na niego niewiele osób. Jeżeli będzie ich mniej niż 50% to głosy na tę osobę są zmarnowane. W rezultacie w sejmie będą zasiadali posłowie a ich poglądy nie będą odzwierciedlały poglądów społeczeństwa."
Poza tym bardzo możliwe jest że nasz kraj podzieli się na okręgi PiSowskie, POwskie, oraz używając amerykańskiej terminologii "swinging states". Dokładnie to dzieje się w US czy UK. Istnieje tam dość duża liczba okręgów w których nie opłaca się nic robić bo i tak wygra dana partia. Bo w JOWach jest wszystko albo nic, nie ma znaczenia czy jako drugi miałeś 30%, czy 5%. I tak masz 0% bo byłeś drugi. To jeszcze bardziej zniechęci ludzi do polityki. "Teraz każdy głos się liczy - jeśli chociaż trochę więcej wyborców PiS pójdzie w Szczecinie zagłosować to mogą wywalczyć dodatkowy mandat. W JOWach nie mieliby szansy na nic więc jaki byłby sens ich wychodzenia z domu? PO tam nie przebiją ale w obecnym systemie mogą chociaż powalczyć o inne proporcje. W systemie proporcjonalnym każdy głos się liczy. Ma znaczenie to czy PO wygra mając 90% czy 60% czy 30%. W JOWach nie ma to absolutnie żadnego znaczenia więc jeśli jakiś okręg jest "safe" dla danej partii to jej przeciwnicy nie mają powodu, żeby w dniu wyborów ruszyć się z domu"
- Gdy dana partia wygrywa i rządzi samodzielnie (bez koalicjanta) to wszystkie niepowodzenia spadają na jej barki. Nie może się zasłonić brakiem zgody koalicjanta. To dobrze ale w ciągu ostatnich kilku lat mieliśmy bardzo dużo afer które Tusk jako szef rządu brał na klatę a PO? PO nadal ma spore poparcie. Tu chyba więc sprawdza się zasada że co dobre gdzie indziej wcale nie musi być dobre u nas. Tylko czy faktycznie JOW sprawdzają się w Anglii? Anglicy coraz bardziej na niego psioczą i z wyborów na wybory coraz bardziej chcą jego zmiany. Już tym bardziej po ostatnich wyborach kiedy UKIP przy zebraniu ponad 13% głosów społeczeństwa (4mln głosów) zamiast 80 mandatów (gdyby mieli nasz system proporcjonalny) zdobył 1 (tak jeden) mandat do izby gmin. To jest ta sprawiedliwość?
- wyborcy na drugi dzień po wyborach wiedzą jak wygląda rząd który może normalnie pracować. Teraz po wyborach trwają targi z koalicjantem a w JOW targi trwają przed wyborami (juz wspominałem). To dobrze bo głosujący przynajmniej wie co dane partie ustaliły. Tylko czy po wyborach bedzie to przestrzegane? Mieszkamy przecież w Polsce a nie Anglii.
- często w wywiadach, artykułach czy przemówieniach porusza się kwestię jak to wygląda w innych państwach i daje dowody na to że gdzie indziej JOWy działają. Problem w tym że osoby te podają tylko to co chcą po to by uwiarygodnić swoje tezy. Przykładowo to że gdzieś po wprowadzeniu JOW wymiotło jakąś partie nie znaczy wcale że doprowadziły do tego same JOWy. Ordynacja nie ma z tym nic wspólnego. To ludzie przestali głosować na ta partię tak jak w pewnym momencie przestali u nas głosować np. na SLD bo po prostu poszli za głosem rozumu i zmienili zdanie o partii. Do tego wcale nie trzeba zmieniać ordynacji.
- W Polsce istnieją powiaty które nie mają w sejmie swojego posła natomiast taka Warszawa ma ich dużo za dużo. To okręgi JOW nie dzieli się czasem wg liczby mieszkańców? "Kraków będzie podzielony na 10 okręgów, Warszawa na 20 ale posłów i tak będą z tych miast dużo. Za to okręgi na prowincji to będą całe powiaty albo nawet ich grupy (najmniejsze powiaty mają po 20 tys. ludności). Czyli podział na JOWy kompletnie nie będzie odpowiadał realnym podziałom społeczno-geograficzym. A zwycięzca może być tylko jeden. Wielomandatowe duże okręgi są w stanie jakoś-tam oddać zróżnicowanie (także terytorialne) poglądów ich mieszkańców. Jednomandatowy okrąg złożony z kilku powiatów będzie trwale wykluczał niektóre z nich.
Kontynuacja niżej
|
|
| |  | 4 na 4 | Przemek Gralewski (56 punktów) | Poza tym symptomatyczne jest, że piewcy JOWów tak bardzo skupiają się na procedurze wyboru kandydata, że zapominają o prostym fakcie: wyborcy zależy na tym, by mieć możliwie realny wpływ na władzę. A ten realizuje się nie przez wybór posła ale przez to co ów poseł może zdziałać w sejmie. A w sejmie działają partie (ew. ich frakcje), a nie jednostki. Cóż z tego, że wybiorę sobie wybitnego posła, skoro w realnym działaniu nic nie będzie znaczył? W sytuacji JOW wyborcy mogli by od takiego swojego posła czegoś oczekiwać a teraz nie mogą. Innymi słowy poseł mógłby przekupywać ludzi np. wybudowaniem drogi co dzieje się w Anglii czy USA i wcale nie jest takie złe bo co prawda ludzie dostają ochłapy za głos ale przynajmniej coś dostają dla swojego okręgu a obecnie nie mogą żądać niczego. To trzeba zmienić. Tylko czy w sytuacji w której trzeba uzdrowić Polskę (prawo, gospodarkę, szkolnictwo i wiele innych rzeczy na poziomie kraju) warto jest się rozmieniać na drobne dostając coś w swoim okręgu podczas gdy w Polsce będzie działo się źle? Poza tym.. Czy dobrym jest gdy partia która posiada kilkanaście % poparcia w Polsce jednak nie skupione w kilku okręgach lecz rozproszone po całym kraju nie dostaje się do sejmu? Bo taka sytuacja może się zdarzyć. W zasadzie zdarza się w Anglii. Dlatego duża część obywateli Wielkiej Brytanii jest przeciwna JOW. Czy to sprawiedliwe? Czy posiadanie własnego posła ze swojego okręgu jest bardziej sprawiedliwe niż anulowanie głosu kilkunastu procent społeczeństwa? A mówię tu tylko o jednej partii. Może się zdarzyć że przedstawicielem okręgu zostanie osoba która zebrała przykładowo zaledwie 20% głosów! - partia która wygra wybory będzie praktycznie zawsze mogła stworzyć stabilny rząd bez proszenia się o koalicje."Moim zdaniem zdobycie np. 30-paru procent poparcia wśród społeczeństwa nie uprawnia do samodzielnego tworzenia rządu. Samo bycie pierwszym w stawce to nie wszystko a do tego niestety JOWy prowadzą. " Dodatkowo ...- Tylko skoro do wyborów parlamentarnych trzeba będzie podzielić kraj na 460 okręgów z równa ilością mieszkańców to.. do jakiego okręgu zaliczane będą głosy polonii? Ostatnio uprawnionych było ponad 250tyś a zagłosowało prawie 160tyś. - Kandydat został wybrany zdanego okręgu ale przecież w czasie tych kilku lat ludność danego obszaru się zmieniła więc aby była zachowana zasada równości uprawnionych do głosowania w okręgów trzeba dostosować granice tego okręgu. I tutaj dochodzimy do bardzo poważnej kwestii ustalania granic okręgów wyborczych co jest dużą wadą JOW: www.youtube.com/watch?v=YcUDBgYodIE(Powinny pojawić się polskie napisy. Jeśli nie to je włącz - "list" - napisy i "trybik"- ustawienia) Obrazek po polsku: i.imgur.com/av0xL3f.jpgWięcej informacji o problemach z JOWami na koncie youtube CGP Grey Elections (gorąco polecam):www.youtub(*)Pav3dS6kcwRG341w2bGLYyM9KO55WK"Wszystkie systemy wyborcze mają swoje wady, dziwactwa i anomalie. JOW-y są fajne ze względu na prostotę i mocny związek wyborcy z wybieranym ale tylko na pierwszy rzut oka. Gdy przyjrzeć się bliżej to już nie jest tak różowo. Rozproszone geograficznie głosy są nadreprezentowane. Lokalnie mocne ugrupowania są nad reprezentowane. Głosy lokalnych mniejszości są tracone. System jest też wrażliwy na manipulowanie granicami okręgów. Z praktyki (USA czy Anglia) widać, że preferowany jest duopol dużych partii." Na koniec link do najlepszej moim zdaniem strony tłumaczącej JOW (inne to sama propaganda) stv.org.pl(*)ych/systemy-wiekszosciowe-jow/A czemu jestem przeciwny STV i innym tego typu odmianom jak np. ordynacja ocenowa? pl.wikipedia.org/wiki/Ordynacja_ocenowaSTV to bardzo dobra ordynacja jednak stwarza ogromne miejsce na machinacje wyborcze. PKW nie potrafi policzyć głosów z jednej tury a policzy z kilku na raz? Ufamy że PKW dobrze policzy głosy? Ja nie. To są za bardzo skomplikowane ordynacje by u nas je wprowadzić. Koniec
|
|
| |  | 2 na 2 | Rupson (1793 punktów) | >Poza tym bardzo możliwe jest że nasz kraj podzieli się na okręgi PiSowskie, POwskie, oraz używając amerykańskiej terminologii "swinging states". Dokładnie to dzieje się w US czy UK. Istnieje tam dość duża liczba okręgów w których nie opłaca się nic robić bo i tak wygra dana partia. Bo w JOWach jest wszystko albo nic, nie ma znaczenia czy jako drugi miałeś 30%, czy 5%. I tak masz 0% bo byłeś drugi.
-I to największy minus. Mieszkając w danym okręgu, chodzenie na wybory nie będzie miało dla mnie żadnego sensu, mój głos nigdy nie będzie się liczył, może być tak, że nigdy nie będę miał nawet przedstawiciela swoich poglądów w sejmie. To zniszczy nawet pozory demokracji.
|
|
|  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >... wcale nie trzeba zmieniać ordynacji lecz edukować ludzi.
Władza nie jest zainteresowana poziomem edukacji wyborców. Zarówno kapłan jak i polityk woli zarządzać ciemną masą przeciętnych wiernych lub wyborców niż ją, tę masę, oświecać. Wyedukowani (nie zindoktrynowani) ludzie na ogół z polityką nie chcą mieć nic wspólnego, a jeśli już wchodzą do polityki, to przyjmują zasady gry polityków, bo za to politycy im płacą (np. lepiej niż uczelnie). Nie oceniam tych zachowań, ale tak to +/- działa. Jeśli nawet ordynacja zostanie zmieniona, to aktualna władza ma na tyle sprytne instrumenty, że się załapie, przetransformuje. Był okrągły stół, więc może być i okrągła ordynacja. Jakakolwiek by nie była - władza to możliwość wywierania presji, nacisku. Mniejsza o szyld, pod jakim to się dzieje.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 1 na 1 | Grzegorz (5685 punktów) | >Oto moje przemyślenia na ich temat które przedstawie na podstawie argumentów zwolenników JOW: >- Obecnie obywatele nie mogą startować w wyborach (lub mają to znacznie utrudnione). > To kłamstwo. Jest mnóstwo małych partii z postulatami których kandydat może się zgadzać a one chętnie go przyjmą bo muszą zapełnić listy wyborcze (...)
Startować owszem mogą, tylko co dalej?
Załóżmy dla dobra dyskusji że komuś nie spodobało się że we Wrocławiu będzie miał tradycyjny wybór między takimi typami jak Protasiewicz (PO, żenujące wpadki publiczne po alkoholu) i Jackiewicz (PiS, zabójstwo w szeroko rozumianej obronie własnej). Jeśli zaangażuje się w kampanię, da z siebie wszystko i doprowadzi do tego że dostanie więcej głosów niż oni... to i tak wszystko rozbije się o to czy jego koledzy w całym kraju dostaną magiczne 5%. A to konserwuje status quo, ponieważ zorganizowanie czegoś takiego na skalę ogólnokrajową jest jednak sporo trudniejsze.
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >... który Polak przed zagłosowaniem na Komorowskiego zerknął mu w CV i jego dorobek. Przytłaczająca większość osób nie wie absolutnie nic o kandydacie...
Świat teoretycznych koncepcji (np. ordynacji wyborczych), a ich konkretne psychologiczne reprezentacje niewiele mają ze sobą wspólnego. Wyobraźmy sobie, że synuś lub córunia prowadzi do urny wyborczej stetryczałego dziadka lub babcię, która nie wie, gdzie jest ani co robi. Pomyślmy o wyborach w hospicjach, szpitalach... wiem, to skrajność. Ale zbadajmy ową przytłaczającą większość pod kątem jej politycznej wiedzy, orientacji. Poziom wiedzy z tzw. WOSu jest żenujący, co oczywiście nie znaczy, że rzeczywistość jest żenująca.
Rzeczywistość jest parodią ideału. I nie ma większego znaczenia, czym ten ideał jest.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
2 na 2 | Abdullah (1241 punktów) | Szkoda że tak mało o gerrymanderingu - z drugiej strony gerrymandering to dobry temat na doktorat i habilitacje z nauk politycznych i matematyki wiec formuła serii postów mogła by być uciążliwa.
Szkoda taz ze nie puściłeś tego jako pełnoprawny artykuł na racjonaliscie a jako serie postów.
|
|
 | | Przemek Gralewski (56 punktów) | >Szkoda że tak mało o gerrymanderingu - z drugiej strony gerrymandering to dobry temat na doktorat i habilitacje z nauk politycznych i matematyki wiec formuła serii postów mogła by być uciążliwa.
Art juz teraz jest długi a gdyby jeszcze rozpisać sie o tym. Wolałem dać filmik.
>Szkoda taz ze nie puściłeś tego jako pełnoprawny artykuł na racjonaliscie a jako serie postów.
Nie jestem pewien czy się nadaje oraz nie wiem też jak się publikuje teksty na racjonaliście. Poza tym racjonalista wymaga wyłączności. Z tym może być problem.
|
|
2 na 2 | Burnham (1149 punktów) | Z tego co obserwuję to Polacy mają poważne problemy w zrozumieniu nie tylko na czym polegają JOWy, ale i na czym w ogóle polega demokracja w USA czy w Szwajcarii. Wynika to ze słabego oczytania i ze spuścizny sowietyzmu, która u nas bardzo dobrze została zakonserwowana w szkołach, mediach i właśnie na scenie politycznej (dość powiedzieć, że polskie najnowsze wydanie polskiego przekładu "Bogactwa narodów" Adama Smitha przedmową opatrzył jakiś komunista po szkole sowieckiej). U nas władza idzie z góry na dół, a nigdy w odwrotnym kierunku. Nie spotkałem jeszcze polskiego autora krytykującego JOWy, który by zrozumiał o czym pisze i dlaczego właściwie krytykuje to co omawia. Dlaczego jest tak, że to co dla Szwajcarów, Anglików, Niemców czy Amerykanów jest demokratyczną normą i czymś oczywistym w kraju nadwiślańskim dopiero w roku 2015 zostało dla opinii publicznej odkryte ? Ano, sowietyzm ma się u nas w najlepsze i o JOWach nauczają najczęściej spadkobiercy sowieckich szkół, świadomi bądź mniej świadomi. I akurat w antypropagandzie JOWów komuchy z PiSu, PO i inni partii (a w większości to przecież wychowankowie sowieckich szkół) zgadzają się ze sobą jak w żadnej innej sprawie.
Otóż nie jest tak, że rzecz w JOWach zawiera się w administracyjno urzędniczym rachowaniu by wskazać komu przypadnie najwyższa pula głosów w parlamencie. Przecież to zupełnie nie w tym celu JOWy powstały. By zrozumieć istotę zjawiska to należy zrozumieć istotę demokracji, tego jak ten system się rodził. Niestety Polska tradycji demokratycznej nie ma, a dopiero z bólem ją nabywa i wobec tego trzeba sięgnąć w inne miejsce.
Przykładowo, USA są i zawsze były republiką. USA nie są demokracją, a republiką podzieloną na federacje. Jest to kraj w którym obywatele mają demokratyczne prawa polityczne. Przeciętny polski czytelnik myśli, że takie USA są bardziej demokracją aniżeli republiką i dlatego nie rozumie istoty JOWów. Gdy tworzono fundamenty państwowości Stanów Zjednoczonych to powstawały one z autonomicznych regionów ekonomicznych i politycznych, a często nawet religijnych i nie do pomyślenia było by stworzyć państwowość w oparciu o potężną władzę centralną abstrahującą od autonomii poszczególnych regionów. I stąd JOWy w USA (choć sam pomysł Amerykanie wzięli od Szwajcarów i po części od starożytnych - kit z tym, że polski wyborca odkrywa to dopiero po wypowiedziach Kukiza). Tam ludzie od zawsze lepiej rozumieli problemy lokalne, własnej społeczności aniżeli problemy centrum. Przecież oni uciekli z kraju rządzonego przez monarchę absolutnego.
Po prostu wychodzono z założenia, że republika by zachować wolność musi zachować tę regionalną autonomię, a najlepszym sposobem będzie stworzenie systemu idącego od dołu do góry władzy. Czyli reprezentant wybierany lokalnie miał w zamyśle reprezentować głos społeczności w Kongresie tak by republika miała jakikolwiek sens w rodzącym się państwie. U nas panuje system sowiecki, gdzie władza idzie z góry na dół - czyli to partia decyduje jakie interesy reprezentować.
Dlatego w Polsce panuje tak wysokie zobojętnienie polityczne przejawiające się mniejszością głosujących. W Polsce demokracja wyraża najczęściej polityczne interesy salonów warszawskich czy innych polskich metropolii. W polskim parlamencie polska regionalna nie jest reprezentowana w ogóle, a wyborcy na ogół mają słuszne poczucie, że to co władza wyprawia nie ma z obywatelami nic wspólnego poza drenowaniem z nich pieniędzy.
JOWy nie zmienią tego z dnia na dzień, ale wprowadzą do polskiej polityki oraz dyskusji politycznej element regionalny, a już samo to znaczy wiele dla cały czas kształtującej się polskiej demokracji, która jest bardzo koślawa.
|
|
 | 1 na 1 | Przemek Gralewski (56 punktów) | Fajna sprawa taki komentarz nakreślający podłoże historyczno-polityczne JOW. Jednak jak sam przyznajesz JOWy wprowadzone są w państwach republikach podzielonych na mniejsze okręgi. Polska republiką nie jest. Nie mamy tu ani oddzielnych stanów ani kilku państw połączonych w jedno ani nawet kantonów jak w Szwajcarii zatem JOW po prostu do nas nie pasują. Poza tym w tamtych państwach jest zupełnie inne podłoże polityczne. U nas to nie zda egzaminu. Nawet jeśli gdzie indziej ordynacja ta sie sprawdza to u nas może być kompletnym niewypałem.
Jeśli nasza ordynacja sie nie sprawdza to przecież można myśleć nad jej naprawą a nie od razu nad wprowadzaniem czegoś czego kompletnie nie znamy i w dodatku wprowadzania tego na siłę bez uprzedniej konsultacji. Tak naprawdę mało który Polak wie na co sie pisze głosując na JOW. Zna jedynie propagandę ich orędowników. I dlatego powstał ten artykuł.
|
|
|  | 1 na 1 | Burnham (1149 punktów) | >Jednak jak sam przyznajesz JOWy wprowadzone są w państwach republikach podzielonych na mniejsze okręgi. Polska republiką nie jest. Nie mamy tu ani oddzielnych stanów ani kilku państw połączonych w jedno ani nawet kantonów jak w Szwajcarii zatem JOW po prostu do nas nie pasują.
Polska nie tylko nie jest republiką, ale i nie jest demokracją bo ta druga w kraju, który nie jest republiką nie ma żadnego sensu. Jaką my mamy demokrację skoro ludzie wybierają polityków, którzy w żaden sposób ich nie reprezentują i w efekcie odchodzą od głosowania w ogóle, a ci którzy głosują najczęściej są elektoratem negatywnym ?
Republikanizm rodzi się w regionach. Jak się popatrzy na wyroki sądowe to zasadniczo nie ma jednej wykładni i bardzo tutaj nasze sądownictwo przypomina sądownictwo USA, jeżeli chodzi o orzekanie. Oficjalnie republiką nie jesteśmy, ale to przecież nie zmienia istoty rzeczy, że mieszkańcy najlepiej rozumieją problemy lokalne i jeżeli się będą zrzeszać to właśnie lokalnie. Nie jest wcale powiedziane, że istota republikanizmu nie może się narodzić w Polsce (przecież Polska była kiedyś szlachecka zanim dokonano rozbiorów Polski, a więc republikanizm u nas da się zakorzenić). Stan lokalny jest przyrodzony społecznościom ludzkim, a komuny zgodnie z ideologią marksistowsko-leninowską chcieli nam narzucić Sowieci. U nas cały czas panuje porządkowanie administracyjno polityczne Polaków pod modłę komunistyczną. To komuniści przecież uważali, że człowiek nie jest istotą stadną bowiem przypisana jest mu struktura plemienna, gdzie plemię zdefiniowane zostało jako równe i bezklasowe czego wyrazicielem jest ten system polityczny jaki nam został po Sowietach.
Społeczeństwa są w nieustannym ruchu i zmieniają się w większym lub mniejszym stopniu z pokolenia na pokolenie. JOWy uważam za jak najbardziej słuszny krok w kierunku od sowietyzowania Polski bo to wymusi pewne zmiany mentalnościowe.
>Tak naprawdę mało który Polak wie na co sie pisze głosując na JOW.
Wyborca nie ma potrzeby wiedzieć czym są JOWy. Wystarczy, że będzie znał lokalne problemy, a system polityczny mu umożliwi, że z tego jego lokalnego zainteresowania coś może się urodzić. Obecnie w Polsce reprezentacja polityczna w regionach nie istnieje w ogóle - dokładnie tak jak w Rosji i krajach byłego bloku sowieckiego, gdzie liczą się jedynie partie i dokładnie tak jak to nie ma miejsca w Szwajcarii czy USA.
|
|
| |  | 4 na 4 | Eliath (1441 punktów) | > Oficjalnie republiką nie jesteśmy, ale...Proszę przeczytaj sobie na głos nazwę te dwa słowa (nazwa Twojego (?) kraju) na dowodzie osobistym i pomilcz chwilę w zadumie! Demokracja a republika: Demokracja system oparty o ogół obywateli! Republika to sprawowanie władzy przez reprezentantów! Demokracja może istnieć bez republiki ( bezpośrednio), a republika bez demokracji (np. republika arystokratyczna... - ot choćby demokracja szlachecka! ). Pytania o sens, takiej lub innej kombinacji tychże, pozostawiam teologom  > Wyborca nie ma potrzeby wiedzieć czym są JOWyTak, Ty naprawdę rozumiesz istotę tak demokracji jak i republiki! (Czytelniku: Jeśli odczytujesz to zdanie jako poważne - to cynicznie podchodzisz do obu, jeśli jako cyniczne - to poważnie!  )
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
| | |  | | Burnham (1149 punktów) | >> Oficjalnie republiką nie jesteśmy, ale... >Proszę przeczytaj sobie na głos nazwę te dwa słowa (nazwa Twojego (?) kraju) na dowodzie osobistym i pomilcz chwilę w zadumie!
Okej to od tej pory będę wiedział, że jeżeli istnieje Ministerstwo Sprawiedliwości to jest tam sprawiedliwość bo tak nazwa wskazuje.
nara trzym sie kursancie WOSu
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Eliath (1441 punktów) | Tsk, tsk, tsk... > Okej to od tej pory będę wiedział, że jeżeli istnieje Ministerstwo Sprawiedliwości to jest tam sprawiedliwość bo tak nazwa wskazuje.Nie. Nazwa wskazuje, iż jest ot urząd wspierający działania ministra odpowiedzialnego za wymiar sprawiedliwości, w kraju którego dotyczy. "Sprawiedliwości" szczególnie rozumianej jednostkowo tam być nie powinno.  > No tak tak, arystokracja w USA zawsze się miała świetnie i trzęsła resztą kraju. Nie inaczej.Oczywiście nie ma to nic wspólnego z systemem politycznym, w szczególności z ordynacją wyborczą? Jeśli ma, to by znaczyło, że JOW-y służą ograniczeniu, a nie rozszerzeniu, możliwości ogółu obywateli...  > No ale to jest problem typowego polaczka po kursie WOSu w polskim liceum czy mieszkańca Szwajcarii ? Jak myślisz ?Po pierwsze uważam że, ktoś kto poważnie traktuje swój kraj, nie stosuje określeń pejoratywnych w stosunku do ogółu współobywateli... ...szczególnie w dyskusji o demokracji  Po drugie sądzę, nie przystoi tak mitologizować ani USA ani Szwajcarii. Ponadto dość znaczące zdaje się być, iż to Szwajcarów wymieniłeś gdy chodziło o wiedzę, nie Amerykanów...  Po trzecie myślę, iż nie jestem chłopcem... chyba że w duszy 
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
| | | | |  | | Burnham (1149 punktów) | > Nie. Nazwa wskazuje, iż jest ot urząd wspierający działania ministra odpowiedzialnego za wymiar sprawiedliwości, w kraju którego dotyczy. "Sprawiedliwości" szczególnie rozumianej jednostkowo tam być nie powinno.  Aha, ok to mam lepszy przykład wykorzystujący twoją logikę w takim razie: www.krld.pl/krld/indexNo co ? Korea północna jest republiką bo tak ma w nazwie. Nie inaczej ! > Po drugie sądzę, nie przystoi tak mitologizować ani USA ani Szwajcarii.Nie mitologizuje USA chłopcze, ja po prostu cytuję Alexandra Hamiltona czy Jamesa Madisona. W szczególności polecam: en.wikipedia.org/wiki/Federalist_No._10www.constitution.org/fed/federa10.htm
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Eliath (1441 punktów) | >No co ? Korea północna jest republiką bo tak ma w nazwie. Nie inaczej !
Dokładnie i to na dwóch płaszczyznach:
Po pierwsze: autoidentyfikacja
Ja jestem Polakiem, ateistą, racjonalistą (staram się) - gdyż tak się określam. To samo dotyczy KRLD czy RP...
Po drugie: formalnie
Jestem obywatelem RP - bo spełniłem warunki i posiadam obywatelstwo. KRLD jest republiką ,gdyż ma republikański ustrój.
Rozumiem o co Ci chodzi... KRLD nie pasuje do "obrazu" republiki. To że w praktyce KRLD nie jest republiką, wydaje się dość oczywiste... (chyba że arystokratyczną, z klanem Kimów i innych kacyków). Jednocześnie to co sprawia, iż nie myślimy o KRLD jako o republice to praktyczny rozkład władzy. Jest to dobrze widoczne w tamtym kraju, jednak występuje we wszystkich! W mniejszym lub większym stopniu. Taka już natura władzy: otóż władza leży tam gdzie ludzie myślą, że leży! Stąd zawsze i wszędzie różne grupy (formalne i nieformalne) mają wpływ na władzę i procesy jej sprawowania, nie wynikający z konstrukcji ustrojowej! Także i w USA czy Szwajcarii.
Można pokusić się o stwierdzenie iż zaletą demokracji jest "oficjalne" uwzględnienie tego procesu, a republiki ochrona przed jego nadużywaniem.
Ty dokonujesz IMHO czysto subiektywnej oceny gdzie leży granica, po przekroczeniu której nie można mówić o republice. Dziwnym trafem KRLD, RP leżą po jednej stronie a USA, gdzie w szkołach uczy się "kreacjonizmu" bo jest to alternatywa dla "teorii" ewolucji, po drugiej.
Skoro raczyłeś mi wytknąć "moją logikę", pozwolę sobie na kontrę: Podpierasz się "szlachetną przeszłością" a wnioski odnosisz do współczesności...
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
|  | 1 na 1 | dzentelmen (2000 punktów) | >Jeśli nasza ordynacja sie nie sprawdza to przecież można myśleć nad jej naprawą a nie od razu nad wprowadzaniem czegoś czego kompletnie nie znamy...
Wbrew pozorom,Kukiz już odniósł sukces.Samo rozpoczęcie dyskusji ogólnokrajowej,jest początkiem "odbudowy" świadomości politycznej obywateli,na niespotykaną po 89 roku,skalę.Obywatele zaczynają rozumieć,że "euforia" i optymizm,z racji upadku Sowieckiego porządku,nie jest już paliwem.Szybko okazało się,że komunistyczna mentalność tkwi głęboko w głowach Polskiego establishmentu politycznego.Gdy spojrzeć szerzej,to wielu ze starego układu,mundury partyjne,pozamieniali na garnitury,a kontrolę urzędów na kontrolę "nowo powstałego kapitału".Ordynacja wyborcza,która dziś funkcjonuje,jest nienajgorszym systemem,problemem są ci,którzy wstali od okrągłego stołu.Bowiem ci sami,ubrali by się w JOWy,gdy te rzeczywiście staną się faktem.Śmiem przypuszczać,że zmiana realna,mogła by nastąpić,tylko przez odsunięcie,po PRLowskich dziadków od strefy decyzyjnej,i stref wpływu.
Czy to zagwarantują JOWy,które proponuje Kukiz ? Wątpię.Prędzej spodziewał bym się,że zmiana siłą rzeczy,nadejdzie wraz z naturalną koleją,po zmianach pokoleniowych.Tyle,by robić tak wiele,żeby ci nowi młodzi,nie weszli w stare buty.Tylko takie inicjatywy,mogą gwarantować,że każdy następny,młody będzie świadomy,że warto robić po nowemu.Myślę,że pomysłów,inicjatywy i świeżej idei,nie brakuje.Tyle tylko,że zawsze pojawia się ten sam problem,jaki kierunek i,które cele są priorytetem.Budować w oparciu o własną siłę i możliwości ?,czy przedłożyć ponad to,i iść kursem budowy w oparciu o neoliberalną ideę ponad państwową ?.
"historia testis temporum, lux veritatis, vita memoriae, magistra vitae "
|
|
| |  | 2 na 2 | szarley (54911 punktów) | >Wbrew pozorom,Kukiz już odniósł sukces.Samo rozpoczęcie dyskusji ogólnokrajowej,
yyyy dyskusji?
|
|
| | |  | | Burnham (1149 punktów) | >>Wbrew pozorom,Kukiz już odniósł sukces.Samo rozpoczęcie dyskusji ogólnokrajowej, >yyyy dyskusji?
Ale przecież nikt nie twierdzi, że akurat ty i twoi kumple jesteście uczestnikami dyskusji.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | szarley (54911 punktów) | >>>Wbrew pozorom,Kukiz już odniósł sukces.Samo rozpoczęcie dyskusji ogólnokrajowej, >>yyyy dyskusji? >Ale przecież nikt nie twierdzi, że akurat ty i twoi kumple jesteście uczestnikami dyskusji. > 1 Nie dostrzegam żadnej dyskusji, tym bardziej publicznej, widzę tylko pyskówki 2 Nie interesuje mnie czy w Polsce będą JOWy czy nie, nie głosuję w Polsce 3 Nie mam "kumpli" odpowiadam wyłącznie za siebie 4 Twoje pouczenia mam w d. skoro nawet nie rozumiesz słownikowych definicji, a jak spiskowej teorii dziejów wszędy dopatrujesz się Marxa
|
|
 | 3 na 3 | Rupson (1793 punktów) | >Z tego co obserwuję to Polacy mają poważne problemy w zrozumieniu nie tylko na czym polegają JOWy, ale i na czym w ogóle polega demokracja w USA czy w Szwajcarii. -Zupełnie lekceważysz argumenty autora wątku, więc równie dobrze mogę powiedzieć, że mam gdzieś demokrację w USA i Szwajcarii. W USA rządzą na zmianę dwie partie, co jest po prostu niezdrowe. Faktem jest, że w przypadku JOW-ów, osoba której poglądy wyraża kilka procent obywateli kraju, nie będzie miała nigdy swojej reprezentacji w Sejmie, co jest zwyczajnie niesprawiedliwe i do dupy z taką demokracją. Jest niemal nieprawdopodobne, by znalazł się region w którym akurat ktoś taki wygra, nie mówiąc o kilku. W ordynacji proporcjonalnej mój głos liczy się w skali kraju, którego jestem obywatelem, a sejm tworzy prawo dla całego kraju, a nie tylko dla jakichś okręgów. Nie interesuje mnie też by sejm był złożony z bojowników o dobro tylko swojego okręgu. A może zapomniałeś, że istnieją też wybory samorządowe?
>Wynika to ze słabego oczytania i ze spuścizny sowietyzmu, -Jeden oczytany się odezwał. A kto nie z nami to komuch?
>Nie spotkałem jeszcze polskiego autora krytykującego JOWy, który by zrozumiał o czym pisze i dlaczego właściwie krytykuje to co omawia. -Nikt niczego nie rozumie oprócz Burnhama.
>JOWy nie zmienią tego z dnia na dzień, ale wprowadzą do polskiej polityki oraz dyskusji politycznej element regionalny, -A po co? Dodatkowa hodowla regionalnych kacyków? Regionalność jest dobra dla pielęgnowania tradycji, a nie do stanowienia prawa. Jestem obywatelem kraju, a nie regionu. Tu tylko mieszkam. Gdy w swoim regionie nie będę reprezentowany, mam się przeprowadzić? Może nastąpi JOW-wa migracja ludności?
|
|
|  | 1 na 1 | Burnham (1149 punktów) | >-Zupełnie lekceważysz argumenty autora wątku, więc równie dobrze mogę powiedzieć, że mam gdzieś demokrację w USA i Szwajcarii. W USA rządzą na zmianę dwie partie, co jest po prostu niezdrowe...
A to akurat widać, że masz gdzieś demokrację w USA i Szwajcarii zważywszy na szeroką wiedzę z zakresu tematyki jaką posiadłeś. Kolejny kursant WOSu po polskim liceum ?
|
|
| |  | 1 na 1 | Rupson (1793 punktów) | >>-Zupełnie lekceważysz argumenty autora wątku, więc równie dobrze mogę powiedzieć, że mam gdzieś demokrację w USA i Szwajcarii. W USA rządzą na zmianę dwie partie, co jest po prostu niezdrowe... >A to akurat widać, że masz gdzieś demokrację w USA i Szwajcarii zważywszy na szeroką wiedzę z zakresu tematyki jaką posiadłeś. Kolejny kursant WOSu po polskim liceum ?
-Wystarczy mi wiedza, że mój głos nigdy nie będzie się liczył, gdy w moim okręgu większość stanowią Burnhamy. I od kiedy to demokracja jest dla tych, którzy posiadają wielką wiedzę o wyborach? To ma być proste i sprawiedliwe i tylko podział miejsc w parlamencie proporcjonalnie do uzyskanych procentowo głosów spełnia te kryteria i zachowuje reprezentatywność. Nawet obecny 5 % próg jest niesprawiedliwy, bo eliminuje głosy wielu ludzi i działa na korzyść najsilniejszych na tym "rynku". Utrwala więc skamieniały układ. -I łaskawie daruj sobie te gadki o sowietyzacji i WOS-ach, bo nie masz pojęcia do kogo mówisz i przede wszystkim nie są to żadne argumenty w poruszanym temacie.
|
|
|  | | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >> W ordynacji proporcjonalnej mój głos liczy się w skali kraju, którego jestem obywatelem, ...<< Liczy się tylko wtedy, gdy głosujesz na dominującą partię, czyli jej prezesa. Osobiście wolałbym maksymalnie rozdrobniony Sejm, w którym żadna partia nie mogła by decydować o czymkolwiek (tzn. jej prezes). W polskich warunkach był by na początku spory bałagan, bo wielu by było jednocześnie za i przeciw, ale z czasem wytworzyły by się kluby poselskie mogące coś rozsądnego przepchnąć. Ale punktem wyjścia jest możliwość posłania do Sejmu kogoś swojego, czyli posła, a nie głosowanie na prezesów, bo do tego sprowadza się ta tzw. ordynacja proporcjonalna.
|
|
| |  | 2 na 2 | szarley (54911 punktów) | >Ale punktem wyjścia jest możliwość posłania do Sejmu kogoś swojego, czyli posła, a nie głosowanie na prezesów, bo do tego sprowadza się ta tzw. ordynacja proporcjonalna.
Co znaczy swojego posła? Bo chyba takiego, z którym wyborca gra do jednej bramki...
Załóżmy, że jestem wyborcą. W wyborach jednomandatowych głosowałbym na posła z mojego okręgu, który może reprezentować interesa zupełnie sprzeczne z moimi, w wyborach proporcjonalnych łatwiej znaleźć partię, która moje interesy reprezentowałaby, nawet jeśli poseł jest z zupełnie innego okręgu
JOWy zakładają, że jedynym kryterium zbiorowej reprezentatywności jest miejsce zamieszkania, a przecież istnieją interesy grupowe, niezależne od miejsca zamieszkania. W miejscu zamieszkania wystarczyłaby jak najdalej posunięta samorządność (że nie wymienię podłego słówka na "A")
Problemem też może być geografia wyborcza. Taki podział na okręgi, że wiele grup interesu nie znajdzie swoich reprezentantów. Słowacy tak podzieli kraj na okręgi, że mieszkająca tam węgierska mniejszość nie jest należycie reprezentowana. W Polsce takim ryzykiem jest całkowite pominięcie interesów wiejskich, a jakikolwiek postulat określenia administracyjnych granic na podstawie historycznych uwarunkowań działa na Polaków jak pieprz na ranę
JOWy wprowadzono w samorządowych wyborach - kompletny niewypał
|
|
 | 5 na 5 | Eliath (1441 punktów) | > Z tego co obserwuję to Polacy mają poważne problemy w zrozumieniu nie tylko na czym polegają JOWy, ale i na czym w ogóle polega demokracja w USA czy w Szwajcarii.Po przeczytaniu całego Twojego postu muszę się niestety zgodzić. Choć powinieneś zaznaczyć iż jest to częściowo "autodiagnoza".  > U nas władza idzie z góry na dół, a nigdy w odwrotnym kierunku.Tu półżartem: władza zawsze idzie z góry na dół taka jej istota.  > Nie spotkałem jeszcze polskiego autora krytykującego JOWy, który by zrozumiał o czym pisze i dlaczego właściwie krytykuje to co omawia.Ja zaś nie spotkałem świadomego ich zwolennika...  > Przykładowo, USA są i zawsze były republiką. USA nie są demokracją, a republiką podzieloną na federacje. Jest to kraj w którym obywatele mają demokratyczne prawa polityczne.Czy na historii czy WOŚie za takie coś, z automatu: "Siadaj, pała!" USA są, demokratyczną, republiką federalną... nie składają się z federacji... a ze stanów (ang. state - państwo - jedno ze znaczeń ).Ja rozumiem iż republika, demokracja (a nawet rzeczpospolita) mogą być rozumiane różnie. Szczególnie w przypadku republiki rozdźwięk znaczeniowy jest duży... ale, k...a, bez przesady! Historycznie znaczenie tych terminów jest takie samo: Demokracja (demokratia - rządy ludu), Republika (res publica - dosł. rzecz pospolita). Widoczna różnica etymologiczna nie jest różnicą znaczeniową. Ewolucja znaczenia republiki związana jest z ewolucją ustroju Rzeczpospolitej Rzymkiej! Ot i tyle. Potem to już filozoficzne dzielenie włosa na czworo. Jak chcesz dzielić ten włos na czworo to dziel! Tylko z zachowaniem zasad sztuki!)! > Przeciętny polski czytelnik myśli, że takie USA są bardziej demokracją aniżeli republiką i dlatego nie rozumie istoty JOWów.Ty zaś myślisz że RP jest bardziej demokracją aniżeli republiką... (chyba, z czytania w myślach zawsze byłem słaby  ), mam dla Ciebie niespodziankę: Rzeczpospolita w Rzeczpospolita Polska, to właśnie republika jest  Tylko USA to republika federalna, RP to republika unitarna... Spora część Twojego uznania dla republiki zdaje się dotyczyć federalizmu  > Po prostu wychodzono z założenia, że republika by zachować wolność musi zachować tę regionalną autonomię, a najlepszym sposobem będzie stworzenie systemu idącego od dołu do góry władzy.> Czyli reprezentant wybierany lokalnie miał w zamyśle reprezentować głos społeczności w Kongresie tak by republika miała jakikolwiek sens w rodzącym się państwie.A ja myślałem, że to tak jak w UE... nikt nie chce rezygnować ze swojego kawałka pola, mimo iż wszyscy zdają sobie sprawę iż wybór jest prosty: Kooperacja lub śmierć  Poza tym jest to rozwiązanie dwóch z problemów jakie trapiły władzę w Rzymie (tym republikańskim ): logistyczny i włączenia owego "populi" do procesu politycznego (reprezentacji) . > U nas panuje system sowiecki, gdzie władza idzie z góry na dół - czyli to partia decyduje jakie interesy reprezentować.> W Polsce demokracja wyraża najczęściej polityczne interesy salonów warszawskich czy innych polskich metropolii.W USA, "republika" wyraża polityczne interesy saloników kilkuset rodzin (czyt. rodów )...
|
|
|  | | Burnham (1149 punktów) | > >Nie spotkałem jeszcze polskiego autora krytykującego JOWy, który by zrozumiał o czym pisze i dlaczego właściwie krytykuje to co omawia.> Ja zaś nie spotkałem świadomego ich zwolennika...  No ale to jest problem typowego polaczka po kursie WOSu w polskim liceum czy mieszkańca Szwajcarii ? Jak myślisz ? > >W Polsce demokracja wyraża najczęściej polityczne interesy salonów warszawskich czy innych polskich metropolii.> W USA, "republika" wyraża polityczne interesy saloników kilkuset rodzin (czyt. rodów )...No tak tak, arystokracja w USA zawsze się miała świetnie i trzęsła resztą kraju. Nie inaczej. No przecież o tym pisał choćby Francis Scott Fitzgerald. Idź już chłopcze i wracaj lepiej do tych swoich podręczników z WOSu.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|