Był taki czas w historii związków zawodowych w USA, kiedy to stanowiły one już bardzo liczącą się siłę polityczną i ekonomiczną, a ich bossowie mieli spory wpływ na bieżącą polityczną sytuację w kraju.
I wtedy, w taklich okolicznościach przyrody rozpanoszała się wśród nich epidemia, korupcji, nieuczciwości, relatywizmu, zarzucania ideału walki o poprawę warunków przeciętnego pracownika na rzecz doraźnych korzyści natury osobistej, wreszcie - last but not least - staczali się oni na manowce bezprawia, łącząc swoje siły z mafiosami, bądź też sami stając się sui generis mafiosami.
Polscy liderzy największych związków być może jeszcze nie zdegenerowali się do poziomu mafiosów ( chociaż glowy za ich dziewiczą niewiność nie dałbym sobie uciąć) jednakże ich poziom moralny oraz hołdowanie określonym wartościom pozostawia ogromnie wiele do życzenia - po ostatnich ustaleniach dziennikarzy Newsweeka dotyczących sposobu spędzania wolnego czasu przez szefa "Solidarności" Piotra Dudę.
Zadziwia skala degenracji tego człowieka jak również jego bezczelna odmowa ustosunkowania się do podniesionych zarzutów.
Historia z psem przewodniczącego brzmi jakby żywcem zacytowana z opisów ekstrawaganckiego stylu życia amerykańskich bossów trade - unionowych z czasów wielkiego kryzysu i największej degeneracji tych instytucji w USA.
Panu Dudzie należy przypomnieć czym jest związek zawodowy i jakie są jego cele. Styl życia i ekscesy, których się dopuścił są totalnym przekreśleniem związkowego etosu i bezczelnym naigrywaniem się z szeregowych członków związku oraz niezrzeszonych w związkach ludzi pracy. Eksploatacja człowieka pracy przez kapitalistę jest sytuacją wielce naganną. Eksploatacja, okłamaywanie go i robienie w bambuko przez lidera związku zawodowego jest czynnością wstrętną, odrażającą - przyprawiającą o odruch wymiotny. Jeżeli członkowie "Solidarności" mają w sobie jeszcze trochę godności - winni Dudę natychmiast pozbawić wszelkich funkcji w Związku, a w sytuacji jakiegokolowiek oporu z jego strony wywieźć bezceremonialnie na taczkach na stertę gnoju. Pozsotaje też mieć nadzieję, iż postępowaniem i zachowaniem Piotra Dudy zajmie się organ ścigania.
"Specjalne traktowanie psa przewodniczącego
„Newsweek” dotarł do pracownicy hotelu, która twierdzi, że hotel zamawiał dla psa Piotra Dudy ręcznie haftowane ręczniczki z jego imieniem. Imieniem psa Kacperka ozdobiono także miskę hotelową. Zapisano je tam złotymi zgłoskami. Dosłownie. – Cała kuchnia się śmiała, że jak przyjeżdża Duda, to nawet jego pies jest na all-inclusive – opowiadała. Nasza rozmówczyni podpisała oświadczenie, że jest gotowa powtórzyć swoje słowa przed sądem. Według naszych rozmówców yorkowi Piotra Dudy hotel zapewniał specjalną karmę. Przewodniczący Solidarności zaprzeczył tym informacjom, twierdząc, że jego pies jest karmiony karmą innej marki".
en.wikiped(*)e_influence_of_organized_crimewww.americanmafia.com/crime_and_labor.htmlpolska.new(*)-dudzie,artykuly,370151,1.html