Racjonalista - Strona głównaDo treści
jaka szkoła podstawowa ?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
10-10-2015 09:25klawik (759 punktów)jaka szkoła podstawowa ?
Ocena 1 na 1
Chciałbym was zapytać jaki model nauczania dzieci do lat 13-15 uważalibyście za najlepszy. Wczoraj poróżniłem się trochę z wieloletnią nauczycielką twierdzącą, że jest wolność i prywatne szkoły są jak najbardziej ok nawet jeśli dofinansowuje je państwo, ja uważam, że szkoła powina być jedna dla wszystkich i wszystkim powino jednako zależeć na jej poziomie. Co myślicie ?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Brzostowski (7067 punktów)
>ja uważam, że szkoła powina być jedna dla wszystkich i wszystkim powino jednako zależeć na jej poziomie. Co myślicie ?

Komunizm upadł i ja osobiście nie tęsknię za nim. Żyjemy w miarę wolnym kraju, ludzie wybierają dzieciom szkoły: takie, śmakie, owakie. Szkoły prywatne uzupełniają ofertę publiczną, ale też przecież wyręczają państwo. Wystarczy trzymać pewien poziom wg określonego minimum - a to jest zapewniane i poza tym: róbta co chceta!

Ignoruję Bogusławskiego
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Wczoraj poróżniłem się trochę z wieloletnią nauczycielką twierdzącą, że jest wolność i prywatne szkoły są jak najbardziej ok
Oczywiście, że są OK, bo dają ludziom jakiś wybór w naszej rzeczywistości edukacyjnej zdominowanej przez szkolnictwo rejonowe.
Nie każdy musi być zadowolony z tego, że jego dziecko ma pobierać nauki wśród dwudziestu paru czy nawet trzydziestu rówieśników zassanych do szkolnego molocha z sąsiedztwa jedynie według kryterium miejsca zamieszkania. Skoro z sąsiadów człowiek nie zawsze jest zadowolony, dlaczegóż miałby być z ich potomstwa?
Zarzuty dotyczące szkolnictwa zrejonizowanego mogą być różne: niski poziom nauczania, problemy wychowawcze, konflikty między rówieśnikami, wątpliwa jakość kadry pedagogicznej i pewnie wiele innych. Nie dziwi mnie zatem, że przynajmniej części rodziców taki model nie odpowiada i biorą sprawy w swoje ręce, przenosząc dziecko do innej szkoły, zwykle prywatnej czy społecznej, którą uważają za odpowiedniejszą dla swojej latorośli. Cóż złego ma być w takim postępowaniu, zwłaszcza że jest ono finansowane przez samych rodziców, a państwo zostaje niejako zwolnione ze swojego obowiązku zapewnienia oświaty?
Twój argument przypomina mi trochę oburzanie się na klienta, który niezadowolony z jakości usługi (na przykład umycia auta) wykonywanej w punkcie A zabiera swoje zlecenie i przekazuje je do realizacji w punkcie B, który świadczy usługi w taki sposób, że ten klient jest po prostu usatysfakcjonowany.

>... ja uważam, że szkoła powina być jedna dla wszystkich...
Nie, nie powinna być jedna, bo to odbiera rodzicom prawo wyboru.
A czy wszystkie samochody, rowery, domy itp. powinny być tego samego koloru?

>... i wszystkim powino jednako zależeć na jej poziomie.
Nie lubię, gdy inni próbują mi narzucić, na czym powinno mi zależeć. Niech każdy mówi za siebie.
10-10-2015 13:02 
 Ocena 2 na 4
klawik (759 punktów)
Myślę, że nie wolno tworzyć szkół prywatnych ergo elitarnych przynajmniej na poziomie podstawowym gdyż powoduje dyskryminacje ze względu na zamożność w dostępie do edukacji. Nie można dzieci dzielić na bogate i biedne bo to powoduje na samym starcie życiowym podziały społeczne, które i tak mamy coraz głębsze. To nie służy społeczeństwu. Być może można to odebrać jako wzorzec komunistyczny, ale w takim wypadku na takim wzorcu zbudowana jest edukacja np. w Norwegii czy Japonii. Szkoła podstawowa powinna być jedna dla wszystkich i trzeba dbać o jej jak najwyższą jakość. Nikt nikomu nie broni korepetycji. Edukacja to nie mały fiat.
10-10-2015 14:16 
 Ocena 3 na 5
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Myślę, że nie wolno tworzyć szkół prywatnych ergo elitarnych przynajmniej na poziomie podstawowym gdyż powoduje dyskryminacje ze względu na zamożność w dostępie do edukacji.
Zanim zaczniesz się rozwodzić o tym, czego nie wolno tworzyć, poczytaj sobie lepiej, jak działa to, za czym się opowiadasz.
Szczegółowe informacje o patologii w polskich szkołach publicznych znajdziesz na stronie NIK-u: www.nik.go(*)iu-patologiom-w-szkolach.html.

Poniżej krótkie podsumowanie z przywołanej strony:
"Dzieci i młodzież wciąż narażone są na zjawiska patologiczne w szkołach. Nasilają się "tradycyjne" formy przemocy słownej i fizycznej, a dodatkowo rozwijają się nowe, w cyberprzestrzeni. Szkoły od lat nie radzą sobie z problemem: nie diagnozują sytuacji, a nauczyciele nie zawsze potrafią rozpoznawać zagrożenia. Szkoły nie otrzymują też odpowiedniego wsparcia od władz samorządowych ani rządu. Rządowy program "Bezpieczna i przyjazna szkoła" zakończył się niepowodzeniem. NIK zwraca uwagę, że warunkiem wdrożenia skutecznych działań zapobiegawczych jest rozpoznanie realnych problemów."

Poza tym możesz sobie wrzuć do netu hasło "przemoc w szkole", a znajdziesz wiele ciekawych materiałów na ten temat.
Zamieszczam też link do odnośnego artykułu w Onecie: kobieta.on(*)problem-ktory-nie-znika/ekp27.

Od siebie dodam, że utrzymywanie rejonowych molochów może generować rozliczne patologie, właściwe dla wszystkich środowisk zamkniętych, z których jednostka nie ma możliwości odejścia (czyli jeśli dojdzie do zachowań związanych z przemocą względem niej, nie może uciec przed oprawcami, a to z kolei tylko rozzuchwala oprawców i tak proces nabiera rozpędu).

>Nie można dzieci dzielić na bogate i biedne bo to powoduje na samym starcie życiowym podziały społeczne, które i tak mamy coraz głębsze. To nie służy społeczeństwu.
Wrzucanie wszystkich do jednego worka z etykietką "szkoła rejonowa" nie usuwa podziału na bogatych i biednych. Bogaci są bogaci, a biedni - biedni. Zasadnicza linia podziału nie przebiega jednak tak jednoznacznie według klucza bogaty-biedny, lecz raczej według tego, jakie zaplecze kulturowe i intelektualne mają dzieci w domu.
Nie rozumiem, dlaczego jako społeczeństwo mielibyśmy promować system, w którym odrzuca się podział na dzieci ze względu na pochodzenie ze środowisk o lepszym czy gorszym zapleczu cywilizacyjnym, a zamiast tego wprowadza podział na silniejszych (często oprawców, wobec których szkoła jest bezsilna) i słabszych (często ofiary, którym ta sama szkoła nie umie pomóc, zresztą nierzadko udając, że nie dostrzega problemu).
Utrzymywanie takiego systemu promuje co najwyżej przemoc, a ta z pewnością nie służy społeczeństwu.

>Być może można to odebrać jako wzorzec komunistyczny...
Niekoniecznie tylko komunistyczny, co nie zmienia faktu, że jest to wzorzec zdecydowanie kiepski i dlatego ci, którzy mogą, uciekają przed nim do szkolnictwa prywatnego.

>Szkoła podstawowa powinna być jedna dla wszystkich i trzeba dbać o jej jak najwyższą jakość.
Nie warto zaklinać rzeczywistości. O tym, jak taka szkoła jedna dla wszystkich działa, informuje przywołany wyżej raport NIK-u.

>Nikt nikomu nie broni korepetycji. Edukacja to nie mały fiat.
Niski poziom nauczania jest raczej jednym z mniej dokuczliwych problemów szkoły rejonowej, z którym stosunkowo najłatwiej można sobie poradzić.
A jakie są korepetycje na przemoc wobec dziecka w szkole? Może kurs taekwondo?

>Edukacja to nie mały fiat.
I dlatego warto o nią zadbać bardziej niż o taki zabytek techniki.
10-10-2015 14:46 
 Ocena 4 na 4
klawik (759 punktów)
Mierna jakość i wielkość obecnych szkół nie jest argumentem za tym żeby propagować szkoły prywatne, wystarczy zmieniać publiczne. Owszem to nie łatwa sprawa ale można. Jakie to państwa tak uciekają od państwowych szkół na rzecz prywatnych ? I jeszcze jedno: szkoła nie zmieni zamożności rodziców, ale powinna minimalizować różnice a nie je pogłębiać co niewątpliwie ma miejsce w swoistej segregacji edukacyjnej powodowanej dostępnością ze wględów fianansowych.
Ja generalnie dopuszczam sytacje, w których szkoły prywatne funkcjonują, ale tylko na takich samych zasadach co państwowe. Opłacane z budżetu państwa i dostępne tak jak państwowe.
10-10-2015 16:21 
 0 na 2
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Mierna jakość i wielkość obecnych szkół nie jest argumentem za tym żeby propagować szkoły prywatne...
Nie dokonuj nadinterpretacji!
W tym, co dotychczas napisałem, nie propaguję szkół prywatnych, utrzymuję natomiast, że to dobrze, iż one istnieją, bo - jak już wspomniałem - dają jakiś wybór tym, którym z najróżniejszych powodów nie odpowiada szkoła publiczna ze wszystkimi jej problemami. Rodzice wysyłający dzieci do szkół prywatnych sami za to płacą, więc bądź łaskaw odczepić się od tego, w jaki sposób wydatkują swoje pieniądze.

>... wystarczy zmieniać publiczne.
Doprawdy? Ile razy Twoim zdaniem można zafundować dziecku taką zmianę jednej szkoły publicznej na drugą, czyli przypuszczalnie przejście z deszczu pod rynnę?
I zasadnicze pytanie: po co? Czy po to, żeby byli zadowoleni ci wszyscy, którzy wciskają innym, jak to bardzo należy dbać o dobrostan sprawców przemocy rówieśniczej? Masz ochotę, to o to dbaj, ale nie kosztem cudzych dzieci.
A tak w ogóle to drażnią mnie ludzie, którzy próbują narzucać innym swoje "najsłuszniejsze" poglądy na tę czy inną kwestię, próbując w ten sposób na siłę uszczęśliwić innych.

>Jakie to państwa tak uciekają od państwowych szkół na rzecz prywatnych ?
Kolejna nadinterpretacja! Nie pisałem o jakiejkolwiek ucieczce od szkół państwowych, jedynie o tym, że istnienie szkół prywatnych daje rodzicom pewien wybór (uff, powtarzam to już do znudzenia, ale jak widać w pewnych sytuacjach argumenty rozumowe bywają bezsilne), tak więc daruj sobie takie przekłamania.

>I jeszcze jedno: szkoła nie zmieni zamożności rodziców, ale powinna minimalizować różnice a nie je pogłębiać co niewątpliwie ma miejsce w swoistej segregacji edukacyjnej powodowanej dostępnością ze wględów fianansowych.
Ani ich nie minimalizuje, ani nie pogłębia, co najwyżej uprawia w tym względzie hipokryzję polegającą na udawaniu, że tych różnic nie ma lub że ich nie dostrzega. A o tej dostępności ze względów finansowych pisałem już w poprzednim poście, jednak Ty nie raczyłeś się odnieść do tej sprawy, za to kolejny raz powołałeś się - niczym na zaklęcie - na formułkę o bogatych i biednych. Albo zacznij odpowiadać na argumenty, albo nie zawracaj innym głowy swoją mantrą.

>Ja generalnie dopuszczam sytacje, w których szkoły prywatne funkcjonują, ale tylko na takich samych zasadach co państwowe. Opłacane z budżetu państwa i dostępne tak jak państwowe.
Na szczęście to, co Ty generalnie dopuszczasz, nie ma żadnego wpływu na rzeczywistość, więc daruję sobie skomentowanie absurdalności powyższego pomysłu.
10-10-2015 17:20 
 Ocena 1 na 1
klawik (759 punktów)
"Kolejna nadinterpretacja! Nie pisałem o jakiejkolwiek ucieczce od szkół państwowych, jedynie o tym, że istnienie szkół prywatnych daje rodzicom pewien wybór (uff, powtarzam to już do znudzenia, ale jak widać w pewnych sytuacjach argumenty rozumowe bywają bezsilne), tak więc daruj sobie takie przekłamania."

Ależ napisałeś, że w wielu krajach odchodzi się od modelu państwowego. Nie wstawiłem cytatu i to był błąd bo zmieniłeś najwyrazniej swój wpis.
Mimo wszystko dziękuję za dyskusję.
10-10-2015 17:23 
 0 na 2
]88[ (48 punktów)
>"Kolejna nadinterpretacja! Nie pisałem o jakiejkolwiek ucieczce od szkół państwowych, jedynie o tym, że istnienie szkół prywatnych daje rodzicom pewien wybór (uff, powtarzam to już do znudzenia, ale jak widać w pewnych sytuacjach argumenty rozumowe bywają bezsilne), tak więc daruj sobie takie przekłamania."
>Ależ napisałeś, że w wielu krajach odchodzi się od modelu państwowego. Nie wstawiłem cytatu i to był błąd bo zmieniłeś najwyraźniej swój wpis.
>Mimo wszystko dziękuję za dyskusję.
>

Można przecież wysłać dziecko do innej szkoły publicznej... Też będziesz miał wybór. Cel osiągnięty!Poza tym zawsze można doszkalać się prywatnie, ale przynajmniej odpowiedzialność będzie spoczywać w całym społeczeństwie, a nie tylko po stronie najbiedniejszych.
10-10-2015 23:18 
 Ocena 1 na 1
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Można przecież wysłać dziecko do innej szkoły publicznej... Też będziesz miał wybór.
A czytać ze zrozumieniem nie umiesz? W odpowiedzi dla klawika masz opis takiej sytuacji.

>Poza tym zawsze można doszkalać się prywatnie...
Komentarz jak wyżej.

>... ale przynajmniej odpowiedzialność będzie spoczywać w całym społeczeństwie, a nie tylko po stronie najbiedniejszych.
A czy odpowiedzialność za to, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem, też ma spoczywać na całym społeczeństwie? Przykro mi, ale ja nie poczuwam się do winy za tę fuszerkę edukacyjną.
11-10-2015 12:28 
 Ocena 1 na 1
]88[ (48 punktów)
>>Można przecież wysłać dziecko do innej szkoły publicznej... Też będziesz miał wybór.
>A czytać ze zrozumieniem nie umiesz? W odpowiedzi dla klawika masz opis takiej sytuacji.
>>Poza tym zawsze można doszkalać się prywatnie...
>Komentarz jak wyżej.
>>... ale przynajmniej odpowiedzialność będzie spoczywać w całym społeczeństwie, a nie tylko po stronie najbiedniejszych.
>A czy odpowiedzialność za to, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem, też ma spoczywać na całym społeczeństwie? Przykro mi, ale ja nie poczuwam się do winy za tę fuszerkę edukacyjną.
>

Jeżeli liczyłeś na przedszkolną pyskówkę z tą wypowiedzią to Cię zawiodę. Możesz śmiało jeszcze użyć parę przekleństw, wulgaryzmów, epitetów i określić lepiej mój poziom edukacji by podreperować sobie samopoczucie, bo w tym jak widzę jesteś już mistrzem. Miłej zabawy.

Na marginesie:
===

>>Pamiętać przecież należy czasy, kiedy jej nie było, a było to w średniowieczu, kiedy dochodziło do masowego ograniczania wiedzy.
>>>Szkoły publicznej nie było nie tylko w średniowieczu, lecz przez większą część istnienia rodzaju ludzkiego, tak więc argument jest mocno chybiony. Gdybyś bardziej uważał na lekcjach historii w szkole, nawet tej publicznej, prawdopodobnie wiedziałbyś, że to, co napisałeś o ograniczaniu wiedzy w średniowieczu, jest kompletną bzdurą. Oczywiście, nigdy w życiu nie miałeś w ręku książki traktującej o tych zagadnieniach, bo po co, przecież klawiatura (kiedyś się mówiło: papier) wszystko przyjmie.

Mówię bzdury, bo przecież mówię, że nie było czegoś w średniowieczu, a przecież to znaczy, ze była edukacja publiczna wcześniej niż w średniowieczu lub jej nie było wcale. Rzeczywiście muszę się doszkolić.

>>Historia lubi się powtarzać, więc jeśli za bardzo przyrośnie sektor szkolnictwa prywatnego, co ma obecnie miejsce to ograniczenie wiedzy wkrótce może przekraczać wszelkie normy.
>>>Oczywiście, nie dysponujesz jakimikolwiek danymi o przyroście sektora szkolnictwa prywatnego, co - jak piszesz - ma rzekomo obecnie miejsce, ani też jakimikolwiek danymi o wyssanym z palca związku tego przyrostu z ograniczeniem wiedzy, co ponoć "wkrótce może przekraczać wszelkie normy". Zakończenie jak w komentarzu do poprzednio cytowanej wypowiedzi (po słowach "bo po co...").

Szkoły prywatne nie przyrosły. Komunizm miał przecież prywatne szkolnictwo, a bez danych statystycznych nie można zobaczyć, ze otwierają się szkoły prywatne. Nie można też liczyć nóg u kota do tego trzeba statystyki i danych.

>>A będzie to wtedy, gdy osoby ze szkół prywatnych będą miały dużo większe szanse na dobrą pracę niż osoby ze szkół publicznych...
>>>Sam sobie przeczysz. Jeśli szkolnictwo prywatne ma prowadzić do ograniczenia wiedzy, co wszak wcześniej napisałeś, to jakim cudem "osoby ze szkół prywatnych" mają mieć "dużo większe szanse na dobrą pracę niż osoby ze szkół publicznych"?

Sąsiad nie może się uczyć, a ty możesz nauczyć się wszystkiego. Wg Twojego rozumowania nie ma ograniczenia wiedzy. Ograniczenie wiedzy występuje tylko wtedy, gdy wszyscy nie mają dostępu do edukacji.

>>Szkoła prywatna ma jedną wadę, że rodzice niezadowoleni ze szkoły publicznej jej nie reformują, a wręcz przeciwnie pozwalają kontynuować szkole publicznej swoje złe programy.
>>>Najwyraźniej mocno się pogubiłeś. Jaki związek mają "rodzice niezadowoleni ze szkoły publicznej" z reformowaniem szkoły prywatnej? Powinieneś ponownie przemyśleć tę kwestię, bo ta wypowiedź po prostu kupy się nie trzyma.

Tutaj się pogubiłem. Pytasz czy już wiesz, że się pogubiłem? Prywatnej czy Publicznej? Jak do tego dojdziesz czy się pogubiłem czy nie to daj znać, bo tak niby pytasz niby już wiesz...

Trochę pominę, by dojść do zdania, które w całym tekście jest wg mnie najlepsze. Dobrze, że chociaż się przyznajesz, że trudno jest Ci coś zrozumieć.

>>>Trudno, doprawdy, ogarnąć związek przyczynowy między poszczególnymi członami tego zdania.
11-10-2015 19:44 
 Ocena 3 na 3
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>>>... ale przynajmniej odpowiedzialność będzie spoczywać w całym społeczeństwie, a nie tylko po stronie najbiedniejszych.
>>A czy odpowiedzialność za to, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem, też ma spoczywać na całym społeczeństwie? Przykro mi, ale ja nie poczuwam się do winy za tę fuszerkę edukacyjną.
> Jeżeli liczyłeś na przedszkolną pyskówkę to Cię zawiodę. Możesz śmiało jeszcze użyć parę przekleństw, wulgaryzmów, epitetów i określić lepiej mój poziom edukacji by podreperować sobie samopoczucie. Miłej zabawy.
Nie sądź innych swoją miarą.
A tak ogólnie, to nie da się nie zauważyć, że dołączył do nas kolejny tytan intelektu. Ma wprawdzie problemy z polszczyzną, logicznym dowodzeniem, budowaniem spójnych wypowiedzi, sensownym wyszukiwaniem kontrargumentów, także z czytaniem ze zrozumieniem i właściwym nazywaniem tego, co widzi, ale za to nauczył się sztuki operowania minusami.
Bacz jednak, by nie przegiąć, bo "qui gladio ferit, gladio perit."

>>>Pamiętać przecież należy czasy, kiedy jej nie było, a było to w średniowieczu, kiedy dochodziło do masowego ograniczania wiedzy.
>> Szkoły publicznej nie było nie tylko w średniowieczu, lecz przez większą część istnienia rodzaju ludzkiego, tak więc argument jest mocno chybiony. Gdybyś bardziej uważał na lekcjach historii w szkole, nawet tej publicznej, prawdopodobnie wiedziałbyś, że to, co napisałeś o ograniczaniu wiedzy w średniowieczu, jest kompletną bzdurą. Oczywiście, nigdy w życiu nie miałeś w ręku książki traktującej o tych zagadnieniach, bo po co, przecież klawiatura (kiedyś się mówiło: papier) wszystko przyjmie.
>Mówię bzdury, bo przecież mówię, że nie było czegoś w średniowieczu, a przecież to znaczy, ze była edukacja publiczna wcześniej niż w średniowieczu lub jej nie było wcale. Rzeczywiście muszę się doszkolić.
Zdecyduj się, czy Twoim zdaniem edukacji publicznej nie było w średniowieczu, czy była "wcześniej niż w średniowieczu lub jej nie było wcale". Brak spójności wypowiedzi robi zwykle żałosne wrażenie i dlatego (choć niewątpliwie bezwiednie) masz rację, pisząc: "Rzeczywiście muszę się doszkolić."

>Sąsiad nie może się uczyć, a ty możesz nauczyć się wszystkiego. Wg Twojego rozumowania nie ma ograniczenia wiedzy. Ograniczenie wiedzy występuje tylko wtedy, gdy wszyscy nie mają dostępu do edukacji.
Znów trudno odgadnąć, co chciałeś wyrazić, o ile w ogóle jest coś, co chciałeś wyrazić. Proponuję, żebyś rozpoczął douczanie od próby wyrugowania bełkotu w swoich wypowiedziach.

>>>Szkoła prywatna ma jedną wadę, że rodzice niezadowoleni ze szkoły publicznej jej nie reformują, a wręcz przeciwnie pozwalają kontynuować szkole publicznej swoje złe programy.
>>Najwyraźniej mocno się pogubiłeś. Jaki związek mają "rodzice niezadowoleni ze szkoły publicznej" z reformowaniem szkoły prywatnej?
>Tutaj się pogubiłem. Pytasz czy już wiesz, że się pogubiłem? Prywatnej czy Publicznej? Jak do tego dojdziesz czy się pogubiłem czy nie to daj znać, bo tak niby pytasz niby już wiesz...
Stwierdzam, że się pogubiłeś, bo to, co piszesz, nie ma kręgosłupa. Ułatwię Ci jednak zadanie: skup się na odpowiedzi na moje pytanie (to ta wytłuszczona część mojej wypowiedzi).

>Trochę pominę, by dojść do zdania, które w całym tekście jest wg mnie najlepsze. Dobrze, że chociaż się przyznajesz, że trudno jest Ci coś zrozumieć.
A dlaczego miałbym się nie przyznawać, że nie rozumiem tego, co wyrażone mętnie i bełkotliwie?
]88[ (48 punktów)
Zdanie poniżej sam stworzyłeś i w taki sposób mnie zrozumiałeś:
Jaki związek mają "rodzice niezadowoleni ze szkoły publicznej" z reformowaniem szkoły prywatnej?

Tak powinieneś mnie zrozumieć i takie pytanie zadać:
Jaki związek mają "rodzice niezadowoleni ze szkoły publicznej" z reformowaniem szkoły publicznej?

Dałem Ci nawet wskazówkę : Prywatnej czy Publicznej? Liczyłem, że sam zauważysz swój błąd.

Nie chciałem stworzyć takiego potwornego zdania,
"Szkoła prywatna ma jedną wadę, że rodzice niezadowoleni ze szkoły publicznej nie reformują szkoły publicznej."
dlatego użyłem słowa "jej" w taki sposób:
"Szkoła prywatna ma jedną wadę, że rodzice niezadowoleni ze szkoły publicznej jej nie reformują."
Gdybym miał na myśli szkołę prywatną zdanie bym skonstruował tak:
"Szkoła prywatna ma jedną wadę, że rodzice niezadowoleni ze szkoły publicznej nie reformują szkoły prywatnej."

Dziękuje Ci za miłą dyskusję.
12-10-2015 01:00 
 Ocena 1 na 1
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Zdanie poniżej sam stworzyłeś i w taki sposób mnie zrozumiałeś: ...
>Tak powinieneś mnie zrozumieć i takie pytanie zadać: ...
> Dałem Ci nawet wskazówkę : Prywatnej czy Publicznej? Liczyłem, że sam zauważysz swój błąd.

Doprawdy? Najwyraźniej pomyliłeś wypowiedź na forum z rebusem.
Teraz ja Ci dam wskazówkę: na przyszłość bądź łaskaw pisać jednoznacznie, a gdy mimo to wypuścisz knota dopuszczającego różne interpretacje znaczeniowe, miej pretensje do siebie, a nie do czytających. To nie czytający ma zgadywać, co chciałeś wyrazić, lecz Ty jako piszący masz być precyzyjny.
Powtórzeniami się nie przejmuj, styl masz i tak kiepski, a gdybyś się nie silił na udziwnienie zdania, nie ucierpiała by semantyka wypowiedzi. I nie wciskaj mi kitu, że to ja tu cokolwiek stworzyłem i niewłaściwie Cię zrozumiałem. Gdy tak czytam to Twoje żałosne wyjaśnienie, nasuwa mi się przysłowie: "Złej baletnicy przeszkadza nawet rąbek spódnicy".

A teraz znów zastanówmy się nad Twoim zdaniem (he, he, z uwzględnieniem wskazówek interpretacyjnych autora):

>Szkoła prywatna ma jedną wadę, że rodzice niezadowoleni ze szkoły publicznej jej nie reformują, a wręcz przeciwnie pozwalają kontynuować szkole publicznej swoje złe programy.

Wyjaśniłeś, że należy to odczytywać jako:

"Szkoła prywatna ma jedną wadę, że rodzice niezadowoleni ze szkoły publicznej nie reformują szkoły publicznej."

Takie doprecyzowanie tego zdania wprawdzie usuwa zarzucony Ci przeze mnie wcześniej błąd, uwypukla jednak inną słabość logiczną, a mianowicie:
Jaki Twoim zdaniem w ogóle zachodzi związek między istnieniem szkoły prywatnej a brakiem chęci reformowania szkoły publicznej przez rodziców z tejże szkoły publicznej niezadowolonych?

Oto podpowiedź (porównaj oba zdania):
1) "Szkoła prywatna ma jedną wadę, że rodzice niezadowoleni ze szkoły publicznej nie reformują szkoły publicznej."
2) Mechanik Kowalski, który dobrze naprawia auta, ma jedną wadę, że klienci niezadowoleni z Nowaka, innego mechanika, który nie przykłada się do swojej pracy, nie reformują postawy Nowaka w kwestii naprawy aut.
Jakieś wnioski?

A gdybyś dalej trwał przy absurdzie, zastanów się nad pytaniami dotyczącymi szkoły:
Na jakiej podstawie zakładasz, że to rodzice mają reformować szkołę publiczną? Słyszałeś kiedyś o takiej reformie?
A skąd przekonanie, że wola reform pojawi się w rodzicach, gdy odbierze się im możność decydowania o tym, gdzie mają się uczyć ich dzieci? A za kogo Ty się masz, że chcesz odbierać rodzicom takie prawo? I w imię czego? Chcesz uszczęśliwiać innych na siłę, to uszczęśliwiaj siebie, ewentualnie swoich bliskich, ale nie próbuj narzucać innym swoich wyobrażeń.

Jeśli zdecydujesz się odpowiedzieć, to skup się na precyzji, żebym nie musiał się domyślać, co ta czy inna nieudolność ma oznaczać.
10-10-2015 17:58 
 Ocena 1 na 3
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Ależ napisałeś, że w wielu krajach odchodzi się od modelu państwowego. Nie wstawiłem cytatu i to był błąd bo zmieniłeś najwyrazniej swój wpis.

Dam Ci, klawiku, dobrą radę na przyszłość. Jeśli już musisz bezczelnie łgać o tym, co inni powiedzieli czy napisali, rób to chociaż inteligentnie, czyli w taki sposób, który potrafisz udowodnić lub który choć nosi znamiona prawdopodobieństwa. Jeśli faktycznie - jak kłamliwie utrzymujesz - zmieniłem moją wypowiedź, to niewątpliwie masz mail potwierdzający takie działanie (tak, wiem, na pewno gdzieś się zapodział albo takich nie otrzymujesz; oj, co za zbieg okoliczności). A to, że o rzekomo dokonanej przeze mnie zmianie wpisu kłamiesz, widać też choćby po tym, że pod każdym moim wpisem zamieszczałeś swoją odpowiedź, a takie działanie uniemożliwia dokonywanie zmian. Kłamstwo ma krótkie nogi!
A oto moja dedykacja literacka dla kłamczucha klawika:

"Fe, nieładnie! Któż tak kłamie?
Zaraz się poskarżę mamie!"

>Mimo wszystko dziękuję za dyskusję.
Ja nie dziękuję, bo uważam, że nie mam za co; na takim poziomie to mógłbym sobie pogadać i ze ścianą (no, może z tą różnicą, że ściana by na koniec tak żałośnie nie nałgała).
13-10-2015 18:03 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (5685 punktów)
>Nie można dzieci dzielić na bogate i biedne bo to powoduje na samym starcie życiowym podziały społeczne, które i tak mamy coraz głębsze.

Podział społeczeństwa na biednych i bogatych jest faktem, niezależnie od tego jak bardzo Ci się to nie podoba.

Zresztą sam nie jesteś konsekwentny mówiąc później o korepetycjach. Czyli jak bogatszy Jasiu i biedniejszy Jasiu chodzą do tej samej szkoły (tyle że bogaty ma korepetycje z języków, karnet na basen, zajęcia muzyczne, itd.) to jest OK i mają w jakiś sposób równy start, natomiast jak chodzą do innych szkół (gdzie bogatszy ma to wszystko już w pakiecie) to już nie?

Edukacja powszechna owszem powinna stać na jak najwyższym poziomie, ale jak na razie stoi na takim, że spora część ludzi woli szkoły prywatne. Przykład Norwegii niezbyt trafiony, bo wynikanie idzie w drugą stronę - wysoki poziom szkolnictwa państwowego wynika z tego że mają na to $$$ (i chcą ją na to przeznaczyć), a nie odwrotnie... gdyby u nas był "w pakiecie" np. basen, języki, opieka logopedy (itp.) to pewnie też niewielu czułoby potrzebę czegoś innego.
klawik (759 punktów)
>>Nie można dzieci dzielić na bogate i biedne bo to powoduje na samym starcie życiowym podziały społeczne, które i tak mamy coraz głębsze.
>Podział społeczeństwa na biednych i bogatych jest faktem, niezależnie od tego jak bardzo Ci się to nie podoba.
Oczywiście, właśnie chodzi o to żeby te różnice minimalizować. Oddzielne szkoły temu nie służą.

>Zresztą sam nie jesteś konsekwentny mówiąc później o korepetycjach. Czyli jak bogatszy Jasiu i biedniejszy Jasiu chodzą do tej samej szkoły (tyle że bogaty ma korepetycje z języków, karnet na basen, zajęcia muzyczne, itd.) to jest OK i mają w jakiś sposób równy start, natomiast jak chodzą do innych szkół (gdzie bogatszy ma to wszystko już w pakiecie) to już nie?

No nie. Pewien podstawowy poziom edukacji powinni zdobywać razem. Samo współuczestnictwo w tym procesie jest pozytywne.

>Edukacja powszechna owszem powinna stać na jak najwyższym poziomie, ale jak na razie stoi na takim, że spora część ludzi woli szkoły prywatne. Przykład Norwegii niezbyt trafiony, bo wynikanie idzie w drugą stronę - wysoki poziom szkolnictwa państwowego wynika z tego że mają na to $$$ (i chcą ją na to przeznaczyć), a nie odwrotnie... gdyby u nas był "w pakiecie" np. basen, języki, opieka logopedy (itp.) to pewnie też niewielu czułoby potrzebę czegoś innego.

Nawet gdyby szkoła państwowa była świetna(do czego należałoby zmierzać) to zawsze są ci lepsi, którzy chcieliby umieścić swoje dzieci w "czymś elitarnym" i z tym się nie zgadzam. A jeżeli chodzi o pieniądze to wystarczyłoby przestać płacić katechetom i mamy kase na baseny, dodatkową godzinę np. hiszpańskiego i dentystę.

Zdaję sobie sprawę, że to o czym piszę jest bardzo oderwane od naszej rzeczywistości, ale dyskusja polega na tym jaki model jest lepszy w ogóle a nie jakich środków używać teraz, żeby cokolwiek zmieniło się na lepsze.
11-10-2015 11:21 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>A czy wszystkie samochody, rowery, domy itp. powinny być tego samego koloru?
A czy wszystkie niedźwiedzie brunatne powinny być brunatne?


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
11-10-2015 12:16 
 0 na 2
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>>>... ja uważam, że szkoła powina być jedna dla wszystkich...
>>Nie, nie powinna być jedna, bo to odbiera rodzicom prawo wyboru. A czy wszystkie samochody, rowery, domy itp. powinny być tego samego koloru?
>A czy wszystkie niedźwiedzie brunatne powinny być brunatne?
Te stworzone przez naturę pewnie "powinny być brunatne", ale jeśli jakimś sobie tylko znanym sposobem zdołasz takiego powołać do życia, możesz go nawet stworzyć na swój obraz - i wtedy takich ograniczeń nie będzie.
Kto wie, może w takim tandemie łatwiej by Wam było sprawić, że Twoje "saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy", czego Ci z całego serca życzę.
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Chciałbym was zapytać jaki model nauczania dzieci do lat 13-15 uważalibyście za najlepszy. Wczoraj poróżniłem się trochę z wieloletnią nauczycielką twierdzącą, że jest wolność i prywatne szkoły są jak najbardziej ok nawet jeśli dofinansowuje je państwo, ja uważam, że szkoła powinna być jedna dla wszystkich i wszystkim powinno jednako zależeć na jej poziomie. Co myślicie?
Myślę, iż odpowiedzialność za wychowanie oraz sposób oraz poziom wykształcenia dzieci odpowiadają najpierw i w największym stopniu ich rodzice, ale zaraz po tym jest państwo, które powinno wychowywać i kształcić obywateli zgodnie z własnymi potrzebami, choć poza postawami propaństwowymi i patriotycznymi, aideologicznie, w tym areligijnie.

Dlatego uważam, że to państwo powinno dbać o jak najwyższy i w miarę równy poziom nauczania w całym kraju.
W żadnym przypadku szkoły prywatne, w tym wyznaniowe, nie powinny być przez państwo dofinansowywane. Podobnie nie mam nic przeciwko prywatnemu lecznictwu, ale konstytucyjnym obowiązkiem państwa jest ochrona zdrowia obywateli i powinna ona być zapewniona w równym stopniu dla wszystkich w społecznej służbie zdrowia. (Choć znowu nic nie mam przeciwko jednakowym dla wszystkich dopłatom do konkretnych usług przez ludzi z nich korzystających). Państwo tu nie ideologiami powinno się w tym wszystkim kierować, tylko pragmatyzmem dla dobra wszystkich obywateli, czyli samego siebie.

@@@
.
oregani (375 punktów)
(zablokowany)
Myślę, że pewna wiedza powinna być powszechna, czyli podstawy matematyki, fizyki itd. i wydaje mi się, że mniej więcej do tej 6 klasy materiał powinien być opanowany. Potem jednak powinno się odchodzić od powszechności, choćby dlatego, że już zaczynają się ujawniać w dzieciach pewne predyspozycje. Gdyby obowiązywał stary system moja córka rozpoczęła by naukę w szkole plastycznej z dwuletnim opóźnieniem w stosunku do obecnego systemu a tak w tej chwili posiada już spore umiejętności malarskie, graficzne, rzeźbiarskie, całkiem dobrze orientuje się w historii sztuki, sztuce nowoczesnej itd. To był spory zysk - te dwa lata więcej już pod opieką nauczycieli specjalistów. Dlatego uważam, że wręcz tę edukacyjną różnorodność należy podkręcić i niestety nie wydaje mi się, aby państwo samodzielnie mogłoby się z tym uporać i na przykład zadbać o odpowiedni poziom edukacji dla przyszłych informatyków, fizyków, muzyków, czy choćby sportowców.

Dużym minusem powszechnej i jednorodnej edukacji jest to, że popełnione błędy w nauczaniu także będą miały powszechny charakter. Nie widzę najmniejszej szansy na to, aby państwo było zdolne zadbać o ich wyeliminowania - a mam na myśli poważne uchybienia. Natomiast nie mam nic przeciwko za rozbudowywaniem systemów finansujących prywatne szkolnictwo, ale także specjalistycznych szkół państwowych.

6 letnia podstawówka - tak, ale dalej im więcej różnorodności tym lepiej, a tej bez prywatnych inicjatyw nie sposób będzie osiągnąć.
10-10-2015 14:50 
 Ocena 1 na 1
klawik (759 punktów)

">Dużym minusem powszechnej i jednorodnej edukacji jest to, że popełnione błędy w nauczaniu także będą miały powszechny charakter. "

Tych błedów nie ustrzegą się równiez podmioty prywatne gdyż program nauczania musi być egzekwowany i tu i tu.

oregani (375 punktów)
(zablokowany)
>">Dużym minusem powszechnej i jednorodnej edukacji jest to, że popełnione błędy w nauczaniu także będą miały powszechny charakter. "
>Tych błedów nie ustrzegą się równiez podmioty prywatne gdyż program nauczania musi być egzekwowany i tu i tu.
>

Owszem, ale tu i tu popełniane są różne, a nie te same błędy, ktoś źle się nauczył jednej rzeczy, a ktoś innej, współpracując w przyszłości łatwiej tę niedogodność naprawić. Jeśli robię błąd, którego Ty nie robisz pewnie mnie o tym poinformujesz, jeśli zdobyłem wiedzę, z przestarzałego podręcznika ktoś inny będzie miał okazję mnie o tym poinformować. Błędów nie unikniemy w żadnym systemie, dlatego dobrze jest stworzyć taki, który w przyszłości pozwoli je korygować.

Jednorodność to gwóźdź do trumny chyba w każdych okolicznościach.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>... ja uważam, że szkoła powina być jedna dla wszystkich i wszystkim powino jednako zależeć na jej poziomie. Co myślicie ?<<
Równać to można tylko w dół, co się zresztą robi od lat. W efekcie wszyscy przechodzą bezproblemowo przez podstawówkę i szkołę średnią, a potem tłumy walą na uniwersytety i tzw. szkoły wyższe. A mając już dyplomy - zdobyte również bezproblemowo - jadą do pracy na zlewak w UK.
]88[ (48 punktów)
Dobrym rozwiązaniem wg mnie jest szkoła publiczna. Pamiętać przecież należy czasy, kiedy jej nie było, a było to w średniowieczu, kiedy dochodziło do masowego ograniczania wiedzy. Historia lubi się powtarzać, więc jeśli za bardzo przyrośnie sektor szkolnictwa prywatnego, co ma obecnie miejsce to ograniczenie wiedzy wkrótce może przekraczać wszelkie normy. A będzie to wtedy, gdy osoby ze szkół prywatnych będą miały dużo większe szanse na dobrą pracę niż osoby ze szkół publicznych...

Szkoła prywatna ma jedną wadę, że rodzice niezadowoleni ze szkoły publicznej jej nie reformują, a wręcz przeciwnie pozwalają kontynuować szkole publicznej swoje złe programy. Od czego, więc jest rada rodzicielska, bez rodziców chcących coś zmienić...

Mamy efekt taki, że szkolnictwo spada, bo rodzice, którzy mogliby zmienić coś w szkołach po prostu przepisują się do szkół prywatnych...

Można też wszystkim zezwolić na prywatne szkolnictwo, a wtedy najczęściej będzie tak, że kto da więcej kasy ten ma lepsze wykształcenie.

Także tekst w stylu, ze mamy mniej więcej wolność jest dla mnie bzdurą, bo wielu było wolnych, którzy następnego dnia było niewolnikami przez to, że nie zauważali nadchodzących zmian... Są też tacy jak np. mieszkańcy Korei Północnej, którym wydaje się, że są wolni... Sądzicie, że oni mają problemy, które Was nie dotykają lub nie mogą dotknąć?
11-10-2015 00:31 
 Ocena-1 na 3
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Dobrym rozwiązaniem wg mnie jest szkoła publiczna.
Jest jednym z możliwych, i to niekoniecznie najlepszym.

>Pamiętać przecież należy czasy, kiedy jej nie było, a było to w średniowieczu, kiedy dochodziło do masowego ograniczania wiedzy.
Szkoły publicznej nie było nie tylko w średniowieczu, lecz przez większą część istnienia rodzaju ludzkiego, tak więc argument jest mocno chybiony.
Gdybyś bardziej uważał na lekcjach historii w szkole, nawet tej publicznej, prawdopodobnie wiedziałbyś, że to, co napisałeś o ograniczaniu wiedzy w średniowieczu, jest kompletną bzdurą. Oczywiście, nigdy w życiu nie miałeś w ręku książki traktującej o tych zagadnieniach, bo po co, przecież klawiatura (kiedyś się mówiło: papier) wszystko przyjmie.

>Historia lubi się powtarzać, więc jeśli za bardzo przyrośnie sektor szkolnictwa prywatnego, co ma obecnie miejsce to ograniczenie wiedzy wkrótce może przekraczać wszelkie normy.
Oczywiście, nie dysponujesz jakimikolwiek danymi o przyroście sektora szkolnictwa prywatnego, co - jak piszesz - ma rzekomo obecnie miejsce, ani też jakimikolwiek danymi o wyssanym z palca związku tego przyrostu z ograniczeniem wiedzy, co ponoć "wkrótce może przekraczać wszelkie normy". Zakończenie jak w komentarzu do poprzednio cytowanej wypowiedzi (po słowach "bo po co...").

>A będzie to wtedy, gdy osoby ze szkół prywatnych będą miały dużo większe szanse na dobrą pracę niż osoby ze szkół publicznych...
Sam sobie przeczysz. Jeśli szkolnictwo prywatne ma prowadzić do ograniczenia wiedzy, co wszak wcześniej napisałeś, to jakim cudem "osoby ze szkół prywatnych" mają mieć "dużo większe szanse na dobrą pracę niż osoby ze szkół publicznych"?

>Szkoła prywatna ma jedną wadę, że rodzice niezadowoleni ze szkoły publicznej jej nie reformują, a wręcz przeciwnie pozwalają kontynuować szkole publicznej swoje złe programy.
Najwyraźniej mocno się pogubiłeś. Jaki związek mają "rodzice niezadowoleni ze szkoły publicznej" z reformowaniem szkoły prywatnej? Powinieneś ponownie przemyśleć tę kwestię, bo ta wypowiedź po prostu kupy się nie trzyma.

>Mamy efekt taki, że szkolnictwo spada, bo rodzice, którzy mogliby zmienić coś w szkołach po prostu przepisują się do szkół prywatnych...
Czyli winę za kiepski stan szkolnictwa publicznego ponoszą ci rodzice, którzy "po prostu przepisują się do szkół prywatnych"? Znów pomieszanie z poplątaniem.

>Można też wszystkim zezwolić na prywatne szkolnictwo, a wtedy najczęściej będzie tak, że kto da więcej kasy ten ma lepsze wykształcenie.
Znów sprzeczność. Wcześniej napisałeś, że "jeśli za bardzo przyrośnie sektor szkolnictwa prywatnego, co ma obecnie miejsce to ograniczenie wiedzy wkrótce może przekraczać wszelkie normy." Jeśli szkolnictwo prywatne oznacza ograniczenie wiedzy, to jak można jednocześnie o nim pisać, że "kto da więcej kasy ten ma lepsze wykształcenie"?

>Także tekst w stylu, ze mamy mniej więcej wolność jest dla mnie bzdurą, bo wielu było wolnych, którzy następnego dnia było niewolnikami przez to, że nie zauważali nadchodzących zmian...
Trudno, doprawdy, ogarnąć związek przyczynowy między poszczególnymi członami tego zdania.

>Są też tacy jak np. mieszkańcy Korei Północnej, którym wydaje się, że są wolni...
Tak samo jak są użytkownicy tego forum, którym się wydaje, że piszą z sensem...

>Sądzicie, że oni mają problemy, które Was nie dotykają lub nie mogą dotknąć?
Amen.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
>Chciałbym was zapytać jaki model nauczania dzieci do lat 13-15 uważalibyście za najlepszy. Wczoraj
>poróżniłem się trochę z wieloletnią nauczycielką twierdzącą, że jest wolność i prywatne szkoły są
>jak najbardziej ok nawet jeśli dofinansowuje je państwo, ja uważam, że szkoła powina być jedna dla
>wszystkich i wszystkim powino jednako zależeć na jej poziomie. Co myślicie ?

Moim zdaniem tak do 12 roku życia powinno być szkolnictwo publiczne (żeby dzieciaki załapały niezbędne podstawy). Potem szkolnictwo prywatne. To tylko moje, osobiste zdanie.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365