Racjonalista - Strona głównaDo treści
Głosować! Nic o Nas bez Nas!

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
24-10-2015 21:24hyperion (1422 punktów)Głosować! Nic o Nas bez Nas!
Ocena 1 na 1
1. Oddając "głos stracony"

czyli oddając głos na ludzi nowych, nieznanch, którzy z założenia nie mają zwyciężyć, zachęcasz ich do dalszej pracy społecznej. "Myślałem, że dostanę 1 głos, a dostałem 100, ludzie jednak zauważają że coś robię".

2. Oddając "głos nieważny"

pokazujesz co sądzisz o systemie. A jak okaże się że 20% głosów lub więcej, jest nieważnych to PKW zostanie znowu oskarżona o fałszowanie wyborów. Warto zrobić takie trzęsienie ziemii, czyż nie?

3. Prawie jak JOW-y.

Jest duża szansa, że można wprowadzić osobę którą znamy. Można głosować na znanego sobie człowieka.

90% obecnego Sejmu to posłowie wybrani większością głosów, tylko 10% to wybrańcy którzy dostali mniej głosów niż ich kontrkandydaci.

4. "Ja na pana głosowałem"

to może być mocny argument psychologiczny. Takiego gościa (posła) należy potem kontrolować, zmuszać do spotkań z wyborcami, zadawać pytania, tylko wtedy nie będzie jedynie "żołnierzem Partii". Może być "zmiękczony" bardziej niż żelazobeton partyjny który jest nam serwowany od lat.


Kilka powodów bardziej przyziemnych:

5. Idąc na Wybory chociaż przez kilkanaście minut nie będziesz ogłupiany przez telewizję. Mózg się naładuje pozytywnie.

6. Idąc na Wybory z rodziną spędzisz czas przyjemnie.

7. ...lub odwrotnie, idąc na Wybory, odetchniesz na chwilę od rodziny.

Pozdrawiam Wyborców

To My rządzimy.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

DyktaFon (9281 punktów)

>To My rządzimy.

Bardzo interesujący wpis... Ciekawi mnie jeszcze, dlaczego wszyscy postępując od lat identycznie mają cały czas nadzieję, że wyjdzie inaczej, niż do tej pory. Może ktoś wie?
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Powiedzieć, że wiem, to byłoby za wiele. Człowiek nie może nic wiedzieć. Przypuszczam jednak, że ma to coś wspólnego ze skłonnością ludzi do uporczywego reagowania na niektóre sytuacje nadzieją. Jak sądzisz?
youtu.be/Vz6Z4sbX32E?t=1h25m42s


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
25-10-2015 18:01 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)
>Powiedzieć, że wiem, to byłoby za wiele. Człowiek nie może nic wiedzieć. Przypuszczam jednak, że ma to coś wspólnego ze skłonnością ludzi do uporczywego reagowania na niektóre sytuacje nadzieją. Jak sądzisz?

Sądzę, że ludzie nie myślą, bo myślenie wymaga jakiejś pracy. A prościej jest postępować tak, jak do tej pory i nie brać na siebie problemu wymyślania czegoś nowego i odpowiedzialności za to (choć słowo "odpowiedzialność" zupełnie utraciło swoje pierwotne znaczenie i jest dziś jedynie dźwiękiem stosowanym w marketingu politycznym). Można poza tym za jakiś czas znów ponarzekać, jak to się ci politycy popsuli.... i znów musimy ich zmienić. Oczywiście postępując ponownie tak samo, jak ostatnio.... Jak to miło poza tym uważać się za racjonalistę...
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Sądzę, że ludzie nie myślą, bo myślenie wymaga jakiejś pracy. A prościej jest postępować tak, jak do tej pory i nie brać na siebie problemu wymyślania czegoś nowego i odpowiedzialności za to (choć słowo "odpowiedzialność" zupełnie utraciło swoje pierwotne znaczenie i jest dziś jedynie dźwiękiem stosowanym w marketingu politycznym). Można poza tym za jakiś czas znów ponarzekać, jak to się ci politycy popsuli.... i znów musimy ich zmienić. Oczywiście postępując ponownie tak samo, jak ostatnio.... Jak to miło poza tym uważać się za racjonalistę...

Bycie racjonalistą jest bardzo trudne między innymi dlatego, że trzeba odróżniać myślenie jako 1/ kompetencję w zaangażowanym i rozumnym rozwiązywaniu problemów, czyli konkretnych trudności, jakie spotykamy w codziennym życiu, od 2/ myślenia, które jest tylko jałową spekulacją umysłową, zupełnie bezprzedmiotową, bo niemającą żadnych konkretnych konsekwencji w świecie trywialnych faktów. Aby być racjonalistą w pierwszym znaczeniu trzeba mieć poczucie sprawstwa w pewnym wycinku rzeczywistości, a najlepiej jest, gdy to poczucie sprawstwa wynika z autentycznego sprawstwa, czyli zdolności i możliwości wpływania na to, co uważamy za znajdujący się w zasięgu naszego oddziaływania wycinek rzeczywistości. Tylko w takim kontekście wspomniana przez Ciebie "odpowiedzialność" ma sens. Odpowiedzialność jest bowiem konsekwencją takich a nie innych skutków naszego działania - korzystnych, niekorzystnych czy neutralnych dla nas samych i naszego otoczenia, przede wszystkim społecznego.
Koncentrując się na jednym z wątków Twojej wielowątkowej można powiedzieć, że politycy są "odpowiedzialni" - w tym sensie, że mogą być pociągnięci do odpowiedzialności za swoje takie czy inne czyny. Można podać wiele takich przykładów, nawet z naszego polskiego podwórka. Natomiast problem pojawia się wówczas, gdy myślimy o iluzorycznej "odpowiedzialności", rozumianej jako pewna dyspozycja psychiczna do działania wolnego od egoizmu, jakiej - zwiedzeni złudzeniem - oczekujemy od jakiejś osoby, na przykład polityka. Wiara w taką "odpowiedzialność" jest oczywiście samooszukiwaniem się, rodzajem snu czy urojenia (takim jak wiara w "sprawiedliwy świat"), którego funkcją jest redukcja lęku. Taka wiara nie prowadzi do niczego dobrego, ponieważ daje zniekształcony obraz rzeczywistości. Na przykład, wyniki badań wskazują, że wiara w "sprawiedliwy świat" może sprawić, że w kontaktach z urzędnikami będziemy mniej czuli na płynące od nich sygnały gotowości do korupcji. Wierząc w "sprawiedliwy świat" po odwiedzeniu urzędnika możemy być święcie przekonani, że mieliśmy do czynienia z uczciwym człowiekiem, który dołoży wszelkich starań, aby pomóc nam w jakiejś sprawie, a tymczasem nie otrzymawszy spodziewanej łapówki, jak tylko zamknęliśmy za sobą drzwi, wyrzuca on naszą sprawę do kosza...
youtu.be/gvIc8f_C6cQ


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
DyktaFon (9281 punktów)

>... Aby być racjonalistą w pierwszym znaczeniu trzeba mieć poczucie sprawstwa w pewnym wycinku rzeczywistości, a najlepiej jest, gdy to poczucie sprawstwa wynika z autentycznego sprawstwa, czyli zdolności i możliwości wpływania na to, co uważamy za znajdujący się w zasięgu naszego oddziaływania wycinek rzeczywistości.

Czy słusznie się domyślam, że udział w wyborach to takie poczucie sprawstwa? (w przeciwieństwie do udziału w grze zwanej Toto-Lotkiem - gdzie oczywiście tegoż sprawstwa nie ma za grosz? )) ) Nie jestem matematykiem, ale jeśli jest tu taki, to może przedstawi to liczbowo?

> Tylko w takim kontekście wspomniana przez Ciebie "odpowiedzialność" ma sens. Odpowiedzialność jest bowiem konsekwencją takich a nie innych skutków naszego działania - korzystnych, niekorzystnych czy neutralnych dla nas samych i naszego otoczenia, przede wszystkim społecznego.

Odpowiedzialność ma sens, gdy występuje odpowiedzialność za swoje czyny. Jak skłamię - to muszę odwołać to i zrekompensować ewentualne szkody, jak ukradnę - to muszę oddać, jak roztrwonię czyjeś pieniądze - to podobnie. Ale jak roztrwonię pieniądze państwowe - czyli de facto niczyje - to mam spokój i jeszcze mnie chwalą, że chciałem, ale nie wyszło... Jaki ja biedny... Za karę mnie awansują jedynie.

>Koncentrując się na jednym z wątków Twojej wielowątkowej można powiedzieć, że politycy są "odpowiedzialni" - w tym sensie, że mogą być pociągnięci do odpowiedzialności za swoje takie czy inne czyny.

Doskonale powiedziane: "mogą być pociągnięci do odpowiedzialności" : tak samo, jak ja mogę zmartwychwstać... a że się to nie zdarza, to przecież nie moja wina

>Można podać wiele takich przykładów, nawet z naszego polskiego podwórka.

Proszę o kilka Niech się w końcu dowiem A przy okazji i inni czytelnicy (jeśli ktoś dziś takimi drobiazgami, jak czytaniem się zajmuje, wszak dziś trzeba głosować )

>Natomiast problem pojawia się wówczas, gdy myślimy o iluzorycznej "odpowiedzialności", rozumianej jako pewna dyspozycja psychiczna do działania wolnego od egoizmu, jakiej - zwiedzeni złudzeniem - oczekujemy od jakiejś osoby, na przykład polityka.

Ja już nawet aż tak źle o politykach nie myślę, że oni coś robią z egoizmu. Ale żeby zostać kierowcą, to trzeba zdać ileś tam testów, egzaminów, coś wiedzieć żeby przewieźć 4 osoby. A żeby zostać politykiem i zarządzać państwem o wielu milionach mieszkańców - to starczy umieć fajnie gadać i mieć dobry sztab wyborczy - można wtedy spokojnie te miliony przewieźć

>youtu.be/gvIc8f_C6cQ

To odbiega od głównego nurtu wątku, choć oczywiście jest istotne w życiu i kraju.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Czy słusznie się domyślam, że udział w wyborach to takie poczucie sprawstwa? (w przeciwieństwie do udziału w grze zwanej Toto-Lotkiem - gdzie oczywiście tegoż sprawstwa nie ma za grosz? )) ) Nie jestem matematykiem, ale jeśli jest tu taki, to może przedstawi to liczbowo?

Poczucie sprawstwa w demokratycznych wyborach to sprawa bardzo problematyczna, gdyż w równaniu trzeba uwzględnić wielką niewiadomą - drugiego człowieka. To, że wygląda on, mówi czy w ogóle - zachowuje się jak człowiek "odpowiedzialny", o niczym jeszcze nie świadczy. Jest wielu ludzi, którzy wiedzą, jak wyglądać, mówić czy w ogóle - zachowywać się - by sprawiać wrażenie odpowiedzialnych i godnych zaufania. Nabrać się łatwo, a dobrze poznać każdego - bardzo trudno. Za to łatwo przejrzeć na oczy, ale po fakcie, to znaczy - gdy już jest za późno. Stąd te tak charakterystyczne dla demokracji sinusoidy - od entuzjazmu do rozczarowania.

>Odpowiedzialność ma sens, gdy występuje odpowiedzialność za swoje czyny...

Odpowiedzialność jest wtedy, gdy człowieka pociąga się do odpowiedzialności. Tu zgadzam się - gdzie nie pociąga się nikogo do odpowiedzialności, tam jej nie ma.

>Doskonale powiedziane: "mogą być pociągnięci do odpowiedzialności" : tak samo, jak ja mogę zmartwychwstać... a że się to nie zdarza, to przecież nie moja wina

W takim razie dalsze rozprawianie o odpowiedzialności polityków to czyste umysłowe spekulacje - jałowe i bezprzedmiotowe. Zostawmy je bez żalu etykom i politologom. Niech im dalej się wydaje, że czymś się zajmują.

>Proszę o kilka Niech się w końcu dowiem A przy okazji i inni czytelnicy (jeśli ktoś dziś takimi drobiazgami, jak czytaniem się zajmuje, wszak dziś trzeba głosować )

O tym cisza! Oczywiście wyborcza.

>Ja już nawet aż tak źle o politykach nie myślę, że oni coś robią z egoizmu.

Dlatego tak mi Ciebie żal. No, powiedzmy raczej - wzrusza mnie Twoja prostolinijność, i to głęboko.

>Ale żeby zostać kierowcą, to trzeba zdać ileś tam testów, egzaminów, coś wiedzieć żeby przewieźć 4 osoby. A żeby zostać politykiem i zarządzać państwem o wielu milionach mieszkańców - to starczy umieć fajnie gadać i mieć dobry sztab wyborczy - można wtedy spokojnie te miliony przewieźć

Morzna? Morzna!

>To odbiega od głównego nurtu wątku, choć oczywiście jest istotne w życiu i kraju.

Wprost niezwykle istotne.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Grzegorz (5685 punktów)
> 2. Oddając "głos nieważny"pokazujesz co sądzisz o systemie. A jak okaże się że 20% głosów lub więcej, jest nieważnych to PKW zostanie znowu oskarżona o fałszowanie wyborów. Warto zrobić takie trzęsienie ziemii, czyż nie?

Przerabiane przy okazji ostatnich wyborów. O ile pamiętam, to nie tylko był wyjątkowo wysoki % głosów nieważnych, ale również ich rozkład geograficzny był zastanawiający. Nie było z tej okazji nie tylko żadnego trzęsienia ziemi, ale w ogóle żadnych refleksji. Podobnie jak nad kwiatkami typu że w komisji X (która dziwnym trafem jest szpitalem, domem opieki czy czymś podobnym) 100% ważnych głosów oddano na jedną partię.
hyperion (1422 punktów)
>> 2. Oddając "głos nieważny"pokazujesz co sądzisz o systemie. A jak okaże się że 20% głosów lub więcej, jest nieważnych to PKW zostanie znowu oskarżona o fałszowanie wyborów. Warto zrobić takie trzęsienie ziemii, czyż nie?

>Nie było z tej okazji nie tylko żadnego trzęsienia ziemi, ale w ogóle żadnych refleksji.

Jednak coś się udało- "leśne dziadki" (czyli zarząd PKW) podały się do dymisji, powstał ruch kontroli wyborów, o cudach nad urną huczało w "internetach" co pewnie niejednej osobie dało do myślenia.

Jeśli to się powtórzy teraz reakcja, myślę będzie znacznie gwałtowniejsza.

Wolność wypowiedzi gwarantuje mi Konstytucja Art. 54
Grzegorz (5685 punktów)
>Jednak coś się udało- "leśne dziadki" (czyli zarząd PKW) podały się do dymisji, powstał ruch kontroli wyborów, o cudach nad urną huczało w "internetach" co pewnie niejednej osobie dało do myślenia.

Powodem dymisji leśnych dziadków była raczej niesprawność systemu informatycznego niż (uzasadnione) podejrzenia fałszerstw wyborczych.

Ruch kontroli wyborów - OK, fajnie że się komuś jeszcze coś chce robić, a inicjatywa sama w sobie jak najbardziej słuszna... natomiast trudno nie zauważyć że obywatele muszą wyręczać państwo w czymś co po prostu powinno działać samo z siebie.
DyktaFon (9281 punktów)

>Ruch kontroli wyborów - OK, fajnie że się komuś jeszcze coś chce robić, a inicjatywa sama w sobie jak najbardziej słuszna... natomiast trudno nie zauważyć że obywatele muszą wyręczać państwo w czymś co po prostu powinno działać samo z siebie.
>

Nie przesadzajmy. Państwo ma dawać pracę urzędnikom i politykom... a reszta jest milczeniem

Praktycznie wszystko, czym zajmuje się państwo, musimy sobie gdzieś na boku sami organizować (leczenie, uczenie, ochrona) inaczej byśmy cienko przędli...
hyperion (1422 punktów)
>Powodem dymisji leśnych dziadków była raczej niesprawność systemu informatycznego niż (uzasadnione) podejrzenia fałszerstw wyborczych.
>Ruch kontroli wyborów - OK, fajnie że się komuś jeszcze coś chce robić, a inicjatywa sama w sobie jak najbardziej słuszna...

W mojej ocenie, powodem dymisji "leśnych dziadków" z PKW była demonstracja przed PKW (sam skakałem bo "Kto nie skacze z PSL-u hop hop hop!" a zimno było że ... ) a znacznie ważniejsze było wejście do siedziby odważnych osób. Inaczej zamieciono by tą aferę jak zwykle pod dywan.

>natomiast trudno nie zauważyć że obywatele muszą wyręczać państwo w czymś co po prostu powinno działać samo z siebie.

I to jest błąd. Nie ma podziału na My i Państwo. My to Państwo. Zresztą nazwa Rzeczpospolita oznacza "rzecz(kraj)-pospolita (czyli wszystkich,każdego obywatela)".


Wolność wypowiedzi gwarantuje mi Konstytucja Art. 54
Grzegorz (5685 punktów)
>I to jest błąd. Nie ma podziału na My i Państwo. My to Państwo.

Istotnie mogło to tak zabrzmieć, natomiast precyzując - nie chodziło mi o tworzenie podziału Państwo/My, tylko zaakcentowanie zwykłej nieuczciwości: ktoś bierze pieniądze (państwowe, czyli nasze) za coś czego nie robi i co potem inni muszą za niego poprawiać.
woma (381 punktów)
Zarządzanie państwem to najbardziej zaniedbana dziedzina życia społecznego. Okazuje się, że poparcie nawet mniej niż 25% uprawnionych do głosowania może dać pełnię władzy nad całym narodem. By zdobyć władzę, wystarczy działać tak, żeby większość narodu uznała politykę za bagno, w którym nie warto się nurzać. W tym celu wystarczy odwołać się do najniższych instynktów ludzi zakompleksionych lub niezdolnych do analizy i wyciągania wniosków z realizacji działań zapowiadanych przez partie polityczne.

Obywatele to w większości ludzie, których łatwo nabrać, grając na ich emocjach. Ludzie, w których łatwo wywołać nienawiść do innych nawet z najbłachszych powodów. Łatwo zantagonizować katolika z protestantem czy ateistą. Łatwo wmówić im, że tylko oni są prawdziwymi patriotami.

Demokracja winna polegać na rządach większości. Tymczasem wystarczy większość z połowy uprawnionych do głosowania, by uchwalić prawo obowiązujące wszystkich. Rzeczywista demokracja to rządy mniejszości, bo rzadko kiedy trzeba głosów większości uprawnionych, by narzucić coś wszystkim.

Zapewne tego nie dożyję, ale chciałbym, żeby ustawy uchwalane były większością, która obecnie wynosi 231 głosów. Wolałbym, żeby ta większość wynosiła 51, bo dzisiejsza liczba posłów to kpina. Większość z nich to maszynki do głosowania bez zdolności do samodzielnego myślenia.

Konstytucja RP powinna być tworzona i uchwalana przez Naród. Posłowie nie powinni mieć prawa głosu w tej sprawie. Tak samo jak nie powinni mieć prawa głosu we własnych sprawach. Takich jak np. wynagrodzenie czy immunitet.

Senat jest zbędny, chyba że będzie Izbą Samorządową wybieraną przez Naród, która będzie stanowić ogólnokrajowe prawo samorządowe.

Funkcje wykonawcze w aparacie władzy powinni pełnić wyłącznie apolityczni i nieodwoływalni członkowie służby cywilnej, podlegający jedynie osądowi Trybunału wybieranemu przez Naród. Nadzór nad tą służbą, w ramach resortu, pełniłby minister powoływany przez premiera.

Prezydent jest zbędny, chyba że wprowadzimy ustrój prezydencki, rezygnując z rządu, w którym prezydent wybrany przez Naród będzie mianował ministrów.

Władza sądownicza i prokuratorska winna być wybierana przez Naród, a jej działania winny podlegać osądowi Trybunału wybieranemu przez Naród.

W sprawach podatków i innych obciążeń obywateli wypowiem się odrębnie.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365