 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Sprawy portalu
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-07-2008 00:43 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Wygłup.
4 na 4 |
Kto z PSR autoryzował wystąpienie psychologicznej homeopatki Joanny Koniecznej, serwującej nam pseudo-ankietę, nie wartą miejsca na portalu? Czy członkowie i nie-członkowie PSR, odpowiadający na nieszczęsne kwestie, w owej "ankiecie" postawione, nie potrafią odróżnić ziarna od plew? Tak częsta na forum jałowość wymiany zdań staje się może zrozumiałą wobec powagi, z jaką "ankieta" została potraktowana. Osobiście protestuję przeciw nadużywaniu znaku firmowego PSR w tej sprawie. . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > Kto z PSR autoryzował wystąpienie psychologicznej homeopatki Joanny Koniecznej,> serwującej nam pseudo-ankietę, nie wartą miejsca na portalu?Psychologiczna homeopatka Konieczna jest w porządku. Umieściła coś na kształt ankiety, z której ma wyniknąć, że niekatolik jest w tym kraju dyskryminowany. Reakcja "braci racjonalistów", zwłaszcza tych co Dawkinsa noszą pod pachą i traktują jak biblię, jest oczywista. Smutne to i ponure, kiedy ludzie, mający się za intelektualnie pobudzonych, rzucają się na coś, nie pytając co to jest i czemu służy. Może Konieczna ma swoiste poczucie humoru? Tym głębszy ukłon w Twoją stronę.
|
|
 | -2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Jak sądzę, witwosie, połapałeś się wcześniej ode mnie.
Wśród psychologów jest, niestety, wielu skończonych bufonów, lecz zdecydowanie więcej takich, którzy również "się połapali" - ale nie mają wyjścia, po prostu są nieszczęśliwi...
Nasza Joasia robi, co może, by wybrnąć z fatalnej sytuacji. Jakoś przecież musi "uzasadnić się" w swym nieszczęsnym zawodzie, który po bliskim poznaniu okazał się nie profesją, ale rozczarowaniem. Mam nadzieję, iż stać ją na szczerość - wygląda na fajną i porządną dziewczynę.
Co by tu polecić jej z metodologii? .
|
|
|  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > Jak sądzę, witwosie, połapałeś się wcześniej ode mnie.
Nie ma to znaczenia kto pierwszy. Znaczenie ma to, że mój wczorajszy post w tej sprawie zniknął z wątku. Mocno to mnie intryguje (narazie). Nie wiem czy znikające posty to norma.
|
|
9 na 11 bozena (120 punktów) (zablokowany) | Jestem dość dobrą obserwatorką waszych wypowiedzi na forach i muszę powiedzieć, że ankieta Koniecznej tylko pokazała jak bardzo niespójnym jesteście środowiskiem. Tak naprawdę osoby, które odpowiedziały na jej pytania dokonały swoistego sakramentu pokuty opowiadając na ogół forum o swoich sprawach prywatnych. Dla mnie jako osoby wierzącej prawdziwym racjonalistą jest osoba, która nie tylko, że nie wierzy w Boga, ale taka, która nie boi się o tym mówić lub pisać, a poza tym sama nie uczestniczy ani jej rodzina (często dzieci) w życiu kościoła. Patrzę z wielką obrzydliwością na takie osoby, które na forum łżą na kościół i boga, a same puszczają dzieciaki na religię, do komunii świętej itp. żeby babciom czy też sąsiadom sprawić radość. Drodzy pseudoracjonaliści - jeśli tak czynicie nie jesteście racjonalistami, a raczej tak jak wspomniałam w jednym z postów - osobami zagubionymi, które nierzadko potrzebują pomocy jeśli nie ze strony kościoła to przynajmniej psychologa !!!!!!! Ponadto w tym miejscu pochwalam prawdziwych racjonalistów, którzy ze względu na swoje przekonania mieli tę odwagę i usunęli się nie tylko z życia kościoła ale także dokonali formalnego aktu apostazji. Taka osoba jest godnym partnerem do rozmów i wzajemnych dyskusji, gdyż nie trzyma przysłowiowych dwóch nóg w jednym nocniku. W odniesieniu do katolików to panuje zasada - albo jesteś wierzący i praktykujący albo nie wierzysz - nie ma czegoś takiego jak osobba wierząca ale niepraktykująca (to lenie wymyślili takie określenie żeby się usprawiedliwić).
|
|
 | 2 na 4 | O RLY? (0 punktów) | >Jestem dość dobrą obserwatorką waszych wypowiedzi na forach i muszę powiedzieć, że ankieta Koniecznej tylko pokazała jak bardzo niespójnym jesteście środowiskiem.
Nie wiem jak Panią, ale mnie cieszy ta niespójność. Może i jest ona wskazana w środowiskach religijnych(chociaż i to wątpliwe), ale w tym raczej nie. Nie tworzymy tu chyba żadnej "wspólnoty" stłoczonej pod szyldem ateizmu, agnostycyzmu czy ogólnie niewiary. I bardzo dobrze że nie tworzymy, ja przynajmniej nie mam potrzeby do takiej wspólnoty należeć. Nie potrzebne mi szeregi "przytakiwaczy" za plecami abym był pewien swoich racji. Owszem, łącza nas pewne poglądy, ale czy można tu mówić o spójności w ramach...wspólnoty(?). Na szczęście chyba nie można. Niewierzący mieli by się organizować? I to pod szyldem tej niewiary właśnie? Kiepski pomysł.
>Tak naprawdę osoby, które odpowiedziały na jej pytania dokonały swoistego sakramentu pokuty Za? Ja osobiście ani nie czuje potrzeby ekspiacji, ani tego tak nie odczułem.
>opowiadając na ogół forum o swoich sprawach prywatnych.
Nie takich znowu aż prywatnych. Nie napisałem w tej ankiecie niczego czego bym nie powiedział dowolnemu innemu człowiekowi jeśli by mnie o te sprawy zapytał.
>W odniesieniu do katolików to panuje zasada - albo jesteś wierzący i praktykujący albo nie wierzysz - nie ma czegoś takiego jak osobba wierząca ale niepraktykująca (to lenie wymyślili takie określenie żeby się usprawiedliwić).
Coś mi się zdaje że nie jest to zbytnio popularna zasada. Kościół na przykład już tak otwarcie nie odcina się od tych niepraktykujących.
|
|
 | 2 na 2 | glingor (640 punktów) | > Jestem dość dobrą obserwatorką waszych wypowiedzi na forachI jaką skromną, A potrafisz przeczytać pytania do twoich wypowiedzi i na nie odpowiedzieć ? Bo będąc obserwatorem forum zauważam że masz spore braki i odpowiedzi udzielasz tylko na łatwe pytania  > i muszę powiedzieć, że ankieta Koniecznej tylko pokazała jak bardzo niespójnym jesteście środowiskiem.Widzisz bo nie rozumiesz podstaw propagujemy racjonalne myślenie ale opinie każdy może mieć własną, to w różnorodności tkwi siła. > Dla mnie jako osoby wierzącej prawdziwym racjonalistą jest osoba, która nie tylko, że nie wierzy w Boga, ale taka, która nie boi się o tym mówić lub pisać, a poza tym sama nie uczestniczy ani jej rodzina (często dzieci) w życiu kościoła. Patrzę z wielką obrzydliwością na takie osoby, które na forum łżą na kościół i boga, a same puszczają dzieciaki na religię, do komunii świętej itp. żeby babciom czy też sąsiadom sprawić radość.Racjonalizm i silny ateizm trochę się jednak różnią z definicji, doczytaj sobie bo ci się miesza. Strasznie dużo w tobie miłosierdzia przejawia się w formie złości, frustracji, pogardy i obrzydliwości. W taki sposób powinnaś kochać wszystkich bliźnich? > ..które nierzadko potrzebują pomocy jeśli nie ze strony kościoła to przynajmniej psychologa !!!!!!!Niech kościół zacznie najpierw pomagać ofiarom księży pedofilii. W drugiej kolejności niech dobija 9 letnie dziecko któremu mama właśnie zmarła: "Bóg tak chciał jej jest teraz dobrze a ty musisz Boga kochać bo pójdziesz do piekła" > Ponadto w tym miejscu pochwalam prawdziwych racjonalistów, którzy ze względu na swoje przekonania mieli tą odwagę i usunęli się nie tylko z życia kościoła ale także dokonali formalnego aktu apostazji. Taka osoba jest godnym partnerem do rozmów i wzajemnych dyskusji, gdyż nie trzyma przysłowiowych dwóch nóg w jednym nocniku.A powiedz mi jak sprawiedliwe uważasz jest to że człowiek musi udowadniać brak czegoś żeby go wypisali z listy, nie powinno być tak że powinien na bieżąco udowadniać że posiada cechy które go upoważniają do pobytu na jakiejś liście? Czy to że będąc w Afryce szaman na małe dziecko napluje zobowiązuje dziecko gdy dorośnie (a nie wyznaje religii szamana) zobowiązuje tę osobę do zgłaszania się do tegoż szamana żeby dokonał rytuału odplucia? > W odniesieniu do katolików to panuje zasada - albo jesteś wierzący i praktykujący albo nie wierzysz - nie ma czegoś takiego jak osoba wierząca ale niepraktykująca (to lenie wymyślili takie określenie żeby się usprawiedliwić).A tu sie nawet zgodzę
fear is the mind killer
|
|
 | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Jeśli podejmiesz męską decyzję, bożeno, to znaczy: jeśli zdecydujesz się wyciągnąć do końca wnioski ze swych założeń - będą z ciebie ludzie! .
|
|
 | 2 na 2 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | >Jestem dość dobrą obserwatorką waszych wypowiedzi na forach i muszę powiedzieć, że ankieta Koniecznej tylko pokazała jak bardzo niespójnym jesteście środowiskiem. Racjonalizm to nie ateizm, agnostycyzm czy bezwyznaniowość. Racjonalizm cechuje używanie rozumu do celów poznawczych. Nie ma to nic wspólnego z spójnością. Pozwolę sobie zauważyć, że środowisko tzw. wierzących też nie jest jednolite. Nawet jeżeli dotyczy to "ino chrześcijan" a nawet "ino katolików". >Tak naprawdę osoby, które odpowiedziały na jej pytania dokonały swoistego sakramentu pokuty opowiadając na ogół forum o swoich sprawach prywatnych. Trudno, widocznie niezbędne jest im katharsis. >Dla mnie jako osoby wierzącej prawdziwym racjonalistą jest osoba, która nie tylko, że nie wierzy w Boga, ale taka, która nie boi się o tym mówić lub pisać, a poza tym sama nie uczestniczy ani jej rodzina (często dzieci) w życiu kościoła. Patrzę z wielką obrzydliwością na takie osoby, które na forum łżą na kościół i boga, a same puszczają dzieciaki na religię, do komunii świętej itp. żeby babciom czy też sąsiadom sprawić radość. Drodzy pseudoracjonaliści - jeśli tak czynicie nie jesteście racjonalistami, a raczej tak jak wspomniałam w jednym z postów - osobami zagubionymi, które nierzadko potrzebują pomocy jeśli nie ze strony kościoła to przynajmniej psychologa !!!!!!! Ten sam błąd. Antytezą racjonalizmu jest fideizm czyli przyjmowanie wszystkiego na wiarę. Natomiast problem antyklerykalizmu z jednoczesnym udziałem w życiu kościoła nie ma nic wspólnego z ww. racjonalizmem. To się nazywa konformizm. Przy okazji. "Łżą" jest słowem pochodzącym od "łgać" czyli kłamać. Proponuję zatem słownik języka polskiego trzymać na podorędziu. A psycholog? Przyda się na pewno. Aby pozbyć się tego co za młodu człowiekowi wdrukowano. >Ponadto w tym miejscu pochwalam prawdziwych racjonalistów, którzy ze względu na swoje przekonania mieli tę odwagę i usunęli się nie tylko z życia kościoła ale także dokonali formalnego aktu apostazji. To znowu nie dotyczy racjonalistów tylko ateistów. I przy okazji nonkonformistów. Racjonalistą jest również Benedykt XVI tylko do czego innego używa rozumu! >Taka osoba jest godnym partnerem do rozmów i wzajemnych dyskusji, gdyż nie trzyma przysłowiowych dwóch nóg w jednym nocniku. Cieszę się, ale co to za przysłowie? >W odniesieniu do katolików to panuje zasada - albo jesteś wierzący i praktykujący albo nie wierzysz - nie ma czegoś takiego jak osobba wierząca ale niepraktykująca (to lenie wymyślili takie określenie żeby się usprawiedliwić). Jestem w pełni zgodny. ----------- Serdecznie pozdrawiam. JATO PS. Dałem "+" za postawę.
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
 | 4 na 4 | Pabloss (4221 punktów) | Bez obrazy p. Bożeno ale czytając wątki przez panią tworzone wielokrotnie zastanawiałem się nad pani zdrowiem psychicznym. Przynajmniej w tym tekście oprócz byków, które pani popełniła, a o których wspominają inni uczestnicy forum znalazłem jednak wiele mądrych słów. Zauważyłem, że raczej nie odróznia pani poszczególnych pojęć stąd też wrzuca nas pani wszystkich do jednego worka nazywając racjonalistami, pomimo że wsród nas są zarówno wierzący jak i niewierzący - zresztą nazewnictwo jest mi obojętne. Niemniej jeśli chodziło pani o tych uczestników forum, którzy nie wierzą w boga, a w dodatku są zagorzałymi antyklerykałami, a którzy w swoim codziennym zyciu pozorują się np: na katolików to faktycznie ma tu pani wiele racji. Także uważam, że bez względu na oddziaływanie otoczenia jeśli ktoś jest niewierzący nie powinien wychowywać swojego potomstwa (dla świętego spokoju, dla radości rodziny itd.) w tradycji jakiegokolwiek wyznania. Bycie bowiem niewierzącym (w tym antyklerykałem) tylko w gębie nie ma sensu, bowiem potrzebny jest i przykład. W państwie demokratycznym jakim jest Polska, a zwłaszcza w Unii Europejskiej żaden człowiek nie może byc prześladowany ze względu na swoje przekonania religijne, a jesli coś takiego się zdarzy warto walczyć, choćby przy boku PSR o swoje prawa. Człowiek deklarujący się jako niewierzący a posyłający swoje dzieciaki do kosciółka jest faktycznie jakimś dziwnym tworem, nie do konca zapewne rozumiejącym kim jest, a w dodatku daje katolom uciechę, że są dobrym straszakiem i że potrafią nawet dzieci niewierzącego upodlic każąc im padac na kolana przed ołtarzem, a zwłaszcza przed księdzem. Przez pewien czas tez taki byłem ale powiedziałem dość !!!! - w życiu trzeba dokonywać wyborów, nie można zbyt długo siebie oszukiwać, nawet jeśli miałoby to zapewnić święty spokój ze strony wierzącej rodziny. Ma Pani plusa za ten tekst i liczę na inne mądre wypowiedzi, a nie na głupie stereotypy i sączenie agresji.
|
|
 | 2 na 4 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Jestem dość dobrą obserwatorką waszych wypowiedzi na forach i muszę powiedzieć, że ankieta Koniecznej tylko pokazała jak bardzo niespójnym jesteście środowiskiem.
Co się dziwisz. Zabierasz glos (już 65 razy). Nie jesteś tylko obserwatorką. Weszłaś w to środowisko. Do kogo więc ta mowa?
>Ponadto w tym miejscu pochwalam prawdziwych racjonalistów, którzy ze względu na swoje przekonania mieli tę odwagę i usunęli się nie tylko z życia kościoła ale także dokonali formalnego aktu apostazji.
Mam wrażenie (mam pewność), że mylisz ateizm w wydaniu twardym z racjonalizmem.
> Taka osoba jest godnym partnerem do rozmów i wzajemnych dyskusji, gdyż nie trzyma przysłowiowych dwóch nóg w jednym nocniku.
A co? Godny partner do rozmów powinien trzymać każdą nogę w oddzielnym nocniku?
> W odniesieniu do katolików to panuje zasada - albo jesteś wierzący i praktykujący albo nie wierzysz - nie ma czegoś takiego jak osobba wierząca ale niepraktykująca (to lenie wymyślili takie określenie żeby się usprawiedliwić).
A ja jestem katolikiem, człowiekiem wierzacym i do kościoła, "z potrzeby duszy mej", chodzę bardzo regularnie, raz na dwadzieścia lat. Kim jesteś, że ustalasz co jest wiarą i kto jest osobą wierzącą?
|
|
|  | 4 na 4 bozena (120 punktów) (zablokowany) | Darowałbyś sobie te złośliwości. W swoim poście zawarłam konkretny pogląd - albo jesteś taki albo taki. Człowiek będący jak chorągiewka, który jedno gada a drugie robi nie jest wart żadnego zainteresowania. Jeśli Cię boli to, że krytykuję "racjonalistów niewierzących" a którzy posyłają swoje dzieci do kościoła, na religię, pielgrzymki, do sakramentów itd.... to wiedz, że robią tylko błaznów z siebie i swojego światopoglądu. Czy nie uważasz tego za chore postępowanie ???? - rodzice ateiści a dzieciaki wychowywane w wierze, albo jeszcze lepiej rodzice ateiści, dzieciaki chodzące na religię a w domu pranie mózgu że kościół jest bleee i Boga nie ma. Osoby tak postępujące chyba nie do końca wiedzą co robią, albo sa totalnymi ignorantami i tchórzami nie mającymi w sobie żadnej odpowiedzialności za swoje czyny. Jeśli razi ciebie zasada: wierzysz-praktykujesz lub nie wierzysz-nie praktykujesz to świadczy tylko o twej słabości - człowiek musi brac odpowiedzialność za siebie i swoje czyny.
|
|
| |  | 1 na 1 | glingor (640 punktów) | O ile dobrze zrozumiałem, osobom nie chodzącym regularnie do kościoła katolickiego odbierasz prawo do wiary w Boga tak?
fear is the mind killer
|
|
| | |  | 1 na 1 bozena (120 punktów) (zablokowany) | Jeżeli sa to katolicy to ich obowiązkiem jest chodzenie do kościoła - to nie ja ustalałam takie zasady. Osoba przyjmująca katolicyzm czy jej się to podoba czy też nie musi stosować się do nakazów wyznania w którym została wychowana. Warto byłoby więc aby faktycznie ci pseudokatolicy odeszli z kościoła, wtedy pozostałaby ta część która utożsamia się z tym wyznaniem.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | glingor (640 punktów) | >Jeżeli sa to katolicy to ich obowiązkiem jest chodzenie do kościoła - to nie ja ustalałam takie zasady. Osoba przyjmująca katolicyzm czy jej się to podoba czy też nie musi stosować się do nakazów wyznania w którym została wychowana. Warto byłoby więc aby faktycznie ci pseudokatolicy odeszli z kościoła, wtedy pozostałaby ta część która utożsamia się z tym wyznaniem.
Osoba "przyjmująca" katolicyzm musi co najwyżej zrobić kupę w pampersa wtedy kiedy musi.
Twoim pragnieniem jest żeby ta "osoba" nie odpowiadała na pytania jak dorośnie tak samo jak ty i szybko skończyła zadawać pytania typu: a dlaczego?
fear is the mind killer
|
|
| | | | |  | | śliwka (295 punktów) |
> Osoba "przyjmująca" katolicyzm musi co najwyżej zrobić kupę w pampersa wtedy kiedy musi.Genialna riposta.
|
|
| | | | | |  | bozena (120 punktów) (zablokowany) | Faktycznie lepszej i głupszej riposty nie spotkałam. Ponadto jak wspomniałam w jednym z postów jestem przeciwniczką chrzczenia nieświadomych dzieciaków !!!! - a z tego co widzę, to po cholerę wy to robicie ????? Sami zaprzeczacie sobie!!! Z jednej strony odrzucacie wiarę, a z drugiej na chama chrzcicie wasze dzieci. Pomijam oczywiście kwestię, gdy dziecko ma już tych kilka lat i chce np: iść do tej komunii ale drodzy ateiści od momentu chrztu do pierwszej komunii upływa parę latek - po co więc narzucacie waszym dzieciakom wiarę, gdy mają tych kilka miesięcy?????? Nie lepiej jest ochrzcić dzieciaka np; niedługo przed komunią - przeciez nikt tego nie zabrania???? Dla kogo chrzcicie wasze dzieciaki dla was czy dla rodziny, a może dla społeczeństwa w ten sposób się poświęcacie????? Jeśli czynicie to dla innych (dziecku nieochrzczonemu żadna krzywda się nie dzieje więc pomijam kwestie jakiejś zemsty "katoli" - a jeśli tak to podajcie argumenty i fakty, że nieochrzczony jest w sposób jawny prześladowany) to znaczy że jesteście beznadzejni bo ulegacie osobom trzecim. Dla marionetek jest miejsce w teatrze, a życie to nie teatr i nie powinniście bawić się w grę pt: kto lepiej posteruje moim życiem - ja , moja rodzina a może sąsiedzi.
Przepraszam za ton ale co poniektórzy pomimo, że należą do grona Racjonalistów to faktycznie postępują idiotycznie, a najwyraźniej mam w tym trochę racji skoro takl wysoko oceniliście mój post. Mam nadzieję, że prawdziwy ateista z krwi i kości nie upadla się w ten sposób, że chrzci swoje dzieciaki bo tak mu sugerowała rodzina. Tak samo prawdziwy katolik nie powinien w niczym ustępować tylko realizować się w duchu wyznawanej wiary.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | plodzien (7378 punktów) | >Ponadto jak wspomniałam w jednym z postów jestem przeciwniczką chrzczenia nieświadomych dzieciaków !!!! - a z tego co widzę, to po cholerę wy to robicie ????? Sami zaprzeczacie sobie!!! Z jednej strony odrzucacie wiarę, a z drugiej na chama chrzcicie wasze dzieci.>
Dalibóg! Nie my! Bożenko! Spróbuj zrozumieć ateistę spokojnego i kulturalnego, który kwestię chrztu i komunii ma tam, gdzie ma. W obliczu rozrywanej na własnej piersi przez teściową sukienki, nie będzie (choćby z estetycznych powodów) wyrywał swojego skarba z jej drapieżnych, katolickich rąk, ryzykując urwanie mu główki lub nóżek. Reakcją jego będzie wzruszenie ramionami. Ateiście przyjdzie to tym łatwiej, im głębiej ma sprawy, o których pisałem na wstępie, a którymi Ty się tak podniecasz. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | bozena (120 punktów) (zablokowany) | Nieważne zresztą, sama obstaję przy swoim nieraz zupełnie nie bacząc na innych. Co poniektórzy z Was robią to samo - za wszelką cenę starają się przedstawić swoje postępowania, zachowania w super-korzystnym świetle ale tylko dla samych siebie. Ateista tłumaczący że chrzci dziecko żeby jakas tam krzywda mu się nie stała jest zaprzeczeniem wszystkiego - nie będę powielała swoich wypowiedzi ale takie zachowanie jest jak najbardziej nieracjonalne. Cóż przeciez nie chodzi mi o to by kogos przekonać, w każdym bądź razie oczami katolika zachowanie takich osób jest nad wyraz idiotyczne i proszę się nie dziwić, że dla zdrowomyslącej osoby jakoś nie trzyma się to wszystko kupy: ateista - chrzci swoje dziecko = żeby rodzinika mu nóżek z tyłka nie powyrywała mwydzierając siłą do kościółka. Nie tracę więcej czasu na te idiotyzmy - co poniektórzy możecie się upierać dalej przy swoim ale to tylko świadczy o maszej małostkowości.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | plodzien (7378 punktów) | No jeszcze raz mówię. Nie lubię wojen krzyżowych o coś, co nie ma dla mnie znaczenia. Gdyby teściowa rozrzuciła mi pasjansa, który już, już miał wyjść. Ooo! Wówczas zdzieliłbym ją na odlew niewątpliwie. Ale, że miałaby wylądować w wariatkowie, gdyby nie ochrzciła swojej wnuczki? A niech se chrzci!
|
|
| | | | | | | | |  | | Małgorzata (3242 punktów) | >Nie tracę więcej czasu na te idiotyzmy - co poniektórzy możecie się upierać dalej przy swoim ale to tylko świadczy o maszej małostkowości.
Pani Bożeno. Proszę zrozumieć przeciwną stronę - jeśli ateista chrzci swoje dziecko, to widocznie ma jakieś ważne dla siebie powody tego czynu. Proszę tak kategorycznie nie osądzać innych. Proszę pozwolić ludziom być szczęśliwymi według ich własnego uznania. Tego (szczęścia) i Pani życzę, obojętnie czy i w co (kogo) Pani wierzy.
Pozdrawiam
kol jom hu hizdamnut chadasza
|
|
| | | | | | | | | |  | bozena (120 punktów) (zablokowany) | Ma Pani rację - człowiek powinien ułatwiać sobie życie, choć takie postępowanie pokazuje jedno - ateista dokonujący (tak krytykowanego na tym portalu) chrztu musi mieć albo interes w tym albo sam uważa że tracąc wiarę (lub też wątpiąc w istnienie Boga) uczynił jakieś zło, przez co chce swoje dziecko iodpowiednio wcześnie ochronić przed tą pomyłką aby nie zeszło na "ateistyczną drogę". Jeśli na tym ma to polegać to popieram - jako katolicy rośniemy wówczas statystycznie w siłę, więc mam prośbę przestańcie narzekać na te statystyki bo sami nam je zawyżacie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>popieram - jako katolicy rośniemy wówczas statystycznie w siłę, A na cóż katolikom ta statystyczna siła (jeśli to nie tajemnica)? .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | bozena (120 punktów) (zablokowany) | Nam to niepotrzebne, ale dla Was to doskonały przedmiot do rozdzielania ile jest wierzących, ilu praktykujących itd... - lubicie zabawy z liczbami.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Nam to niepotrzebne... Po co więc popierasz? .
|
|
| | | | | | | | |  | | Gosia (9452 punktów) | > Nie tracę więcej czasu na te idiotyzmy - co poniektórzy możecie się upierać dalej przy swoim ale to tylko świadczy o maszej małostkowości.A o czym, według Ciebie, świadczy to, o czym mówi pani Duda? Jak nazwiesz to postępowanie jak najbardziej katolickich dziadków?
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 bozena (120 punktów) (zablokowany) | Aha i dobrze wiedzieć że taki potencjalny ateista ma swoje dziecko daleko w .... skoro pozwoliłby na pomiatanie własnym potomkiem. I jeszcze jedno albo jest to dziecko ateisty albo babki, sąsiadki lub Bóg wie kogo - lepiej więc się odpowiednio wcześniej zdecydowac czy w ogóle warto mieć dzieci, które potem będą wychowywane przez kogoś innego - bo tak to wygląda.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | plodzien (7378 punktów) | >Aha i dobrze wiedzieć że taki potencjalny ateista ma swoje dziecko daleko w .... skoro pozwoliłby na pomiatanie własnym potomkiem. I jeszcze jedno albo jest to dziecko ateisty albo babki, >
Fakt. Popatrz Bożenko, jaki agresywny ten katolicyzm. Wyciąga bezczelnie łapy do dzieci ateistów!
>...lepiej więc się odpowiednio wcześniej zdecydowac czy w ogóle warto mieć dzieci, które potem będą wychowywane przez kogoś innego - bo tak to wygląda.>
Nie warto mieć. "Manie" dzieci trzeba pozostawić katolikom!
|
|
| | | | | | | | | |  | bozena (120 punktów) (zablokowany) | > Fakt. Popatrz Bożenko, jaki agresywny ten katolicyzm. Wyciąga bezczelnie łapy do dzieci ateistów! Raczej jacy ....... sa ateiści, którzy swoje dzieci wpychają w "bezczelne łapy katolicyzmu"
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | | | | |  | | śliwka (295 punktów) | Postu, w którym wyrażałaś zdanie, że jesteś przeciwniczką chrzczenia nieświadomych dzieci akurat nie czytałam, ale wierzę Ci na słowo. Zechciej jednak przewinąć ten wątek w górę, gdzie piszesz, że osoba przyjmująca katolicyzm powinna się bezwzględnie dostosować do wymogów tej religii. A ponieważ to Krk ustalił zasadę, że chrzci się niemowlęta, więc kontestując to postępujesz niespójnie.
Chrztu tuż przed komunią nikt nie zabrania? Nie mam siły ani czasu rozwlekać się na ten temat, ale zapewniam Cię, że między tą miłą teorią a praktyką, zwłaszcza na różnych zadupiach (a im bliżej gór, tym gorzej), zieje przepaść.
Dziecku nieochrzczonemu żadna krzywda się nie dzieje? W jakim sensie? Bo ksionc pleban na relidze co inne gadali. Toż gdyby jakie niescynście abo co, to by sie w piekle na wieki wieków smażyło! Znowu mi tu niespójnością pachnie!
Ja Cię w sumie bozeno podziwiam za zaangażowanie na tym forum, bo nie jestem pewna, czy mi by się chciało włazić na jakąś np. Frondę i przekonywać innych do swoich racji. Szkoda tylko, że tak tu na wszystkich wrzeszczysz i tupiesz, bo by się przecież milej gadało.
Jak cokolwiek może być lepsze i głupsze zarazem? Taki oksymoron, y? Tylko w jakim celu?
|
|
| | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Ponadto jak wspomniałam w jednym z postów jestem przeciwniczką chrzczenia nieświadomych dzieciaków !!!!
A czy wiesz bożeno, że dzieci rodzą się z upadłą i skażoną grzechem pierworodnym naturą, a nie dopuszczając dziecka do chrztu zaraz po urodzeniu, pozbawiasz je bezcennej łaski stania się dzieckiem Bożym? KKK punkt 1250.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | bozena (120 punktów) (zablokowany) | To czyżby i ateiści stwierdzali, że ich nowonarodzone dzieciaczki mają jakiś grzech pierworodny??? O ile podają dobrze encyklopedie i wasze posty to odrzucacie takie "bajki". Czyżbyście jednak w duchu mieli obawę, czy aby chrzest faktycznie nie zmywa grzechu i nie napełnia dziecka Duchem Świętym??? Może więc warto jeszcze zawrócić z tej drogi, którą tutaj prezentujecie i powrócić na łono kościoła katolickiego - to tylko sugestia.
|
|
| | | | | | | | |  | | glingor (640 punktów) | Kolega przypomniał ci w co Ty jako katoliczka powinnaś wierzyć. Ale cóż każdy z religii wybiera tyle ile chce Ty to że chrzest jest dziecku niepotrzebny, taki mały Pelagianizm pl.wikipedia.org/wiki/Pelagianizma ja na przykład nic  Kościół Katolicki Bożeny też znajdzie swoje miejsce w Polsce tylko nie wiem czy znajdziesz 100 osób potrzebnych do rejestracji tego wyznania.
fear is the mind killer
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
>Osoba przyjmująca katolicyzm czy jej się to podoba czy też nie musi stosować się do nakazów wyznania w którym została wychowana.
To Twoje słowa bożeno. Nakazy wyznania rzymskokatolickiego spisane są między innymi w Katechizmie skąd zaczerpnąłem fragmenty dotyczące chrztu dzieci. Skoro się z nimi nie zgadzasz, to zanim zaczniesz rzucać gromy na ateistów chrzczących swoje dzieci, rozważ własne słowa:
>Warto byłoby więc aby faktycznie ci pseudokatolicy odeszli z kościoła, wtedy pozostałaby ta część która utożsamia się z tym wyznaniem.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | plodzien (7378 punktów) | >Czyżbyście jednak w duchu mieli obawę, czy aby chrzest faktycznie nie zmywa grzechu i nie napełnia dziecka Duchem Świętym??? Może więc warto jeszcze zawrócić z tej drogi, którą tutaj prezentujecie i powrócić na łono kościoła katolickiego - to tylko sugestia. >
Cały czas to rozważam. Zwłaszcza po odnalezieniu ostatnio jeszcze jednej księgi niejakiego proroka plodzieniusza, w której niektóre z wersetów odnoszą się do chrztu świętego:
Pl 9,1-3.5-6 Na drodze świętej była kałuża Ochotę mieli się w niej wynurzać Że suchość trapiła ich niesłychana Zdarzyła się im fatamorgana:
Tak usłyszeli z Nieba głos Jego: "W Imię Ojca i ducha Świętego Idźcie i nauczajcie świat cały. Narody chrzcząc dla mojej chwały."
I zanurzyli płytko w kałuży Podręczny jakiś kubek nieduży I błoto lali sobie na głowy Ustanawiając rytuał nowy.
I mieli chrzest i się zanurzali W wodzie częściowo albo i cali Często chorując na przeziębienie Lub ryzykując utopienie.
I niech już nigdy nikt nie wątpi Że przez chrzest Bóg do niego zstąpi. I duszę zbawić dopomoże!
Oto słowo Boże!
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | glingor (640 punktów) | I zbliżyli się do błota Z którego wyższa istota Ich ulepiła w raju Nad brzegiem ruczaju
I powinni się rozebrać Aby myśli złe odegnać Że są nadzy pozapominają Owoc zdrady wyrzygają
Dobra i zła już nie odróżnią Zastąpią umysł błogą próżnią Zdejmie z nich klątwę myślenia Siejącą ziarna zwątpienia
gl 7, 6-9
fear is the mind killer
|
|
| |  | 3 na 3 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Darowałbyś sobie te złośliwości.
Jezeli złośliwości, to umiarkowane. Nie odnosisz się do moiego postu. Tego co napisałaś poniżej nie poruszałem.
>W swoim poście zawarłam konkretny pogląd - albo jesteś taki albo taki... Jeśli Cię boli to, że krytykuję "racjonalistów niewierzących"
Nic mnie nie boli. O żadnym bólu nie pisałem. Napiszę teraz. Boli mnie to, że są na tym świecie ludzie, którzy uważają, że w sferze światopoglądów innych mają racje. Mnie mało obchodzi, kto przez życie idzie z Bogiem, a kto bez niego. Człowieczeństwa dopatruje się w tym, kiedy ktoś, napotykając człowieka w faktycznej potrzebie, wyciąga pomocną dłoń, nie pytając czy i jakiego Boga znak na piersi nosi. Taka postawę szanuję i jeżeli wynika ona z konstrukcji mentalnej człowieka, zbudowanej na wierze czy filozofii, to je także szanowac będę. Takie moje myslenie, prowadzi mnie do daleko idącej tolerancji światopoglądowej. Ma ona jednak swoje granice.
>Czy nie uważasz tego za chore postępowanie ???? - rodzice ateiści a dzieciaki wychowywane w wierze, albo jeszcze lepiej rodzice ateiści, dzieciaki chodzące na religię a w domu pranie mózgu że kościół jest bleee i Boga nie ma. Osoby tak postępujące chyba nie do końca wiedzą co robią, albo sa totalnymi ignorantami i tchórzami nie mającymi w sobie żadnej odpowiedzialności za swoje czyny.
Uwazam, że nikt łącznie z rodzicami nie ma prawa wpłynąć na jakikolwiek światopogląd. Rolą rodziców jest stworzenie swemu dziecku najszerszych z możliwych horyzontów rozwoju. Jakim prawem ograniczasz dzieciom to prawo. Ograniczyć w takim razie musisz związki małżeńskie, między osobami o różnych światopoglądach. Co zaproponujesz, gdy dziecko dwojga ateistów, na lekcje religii chce chodzić. Zabronić mu? Można w stronę odwrotną. Rodzice "moherowi" katolicy, a dziecko w Boga nie wierzy. Co z nim zrobić? Z domu wyrzucić czy od razu ukatrupić? Jeżeli rodzice mają, jedno ateizm, drugie teizm, to dziecko jak ma być wychowane. Może rodzice o to powinni stoczyć bój na pięśći?
> Jeśli razi ciebie zasada: wierzysz-praktykujesz lub niewierzysz-niepraktykujesz to świadczy tylko o twej słabości - człowiek musi brac odpowiedzialność za siebie i swoje czyny.
Czyja to zasada? Twoja "moherowa" bożeno? To jakaś bzdura. Za swoje czyny zawsze brałem odpowiedzialność. Jeżeli nadejdzie potrzeba rozliczenia, to przecież nie przed Tobą. Posunęłaś się zbyt daleko. Tutaj właśnie moja tolerancja się konczy. Pomyliłas wiarę z religią, a tą ze wspólnotą kościelną. Nikogo nie oceniam, przez to w co wierzy czy tez nie wierzy, ale jak postepuje. Wstrzymaj się więc proszę w ocenie mojej wiary i dalej osoby, bo sobie tego nie życzę.
|
|
| |  | 4 na 4 | plodzien (7378 punktów) | > W swoim poście zawarłam konkretny pogląd - albo jesteś taki albo taki.>
Ja jestem taki. Dawno doszedłem do wniosku, że - krótko mówiąc - wiara funta kłaków nie jest warta. I przestałem chodzić tak na religię jak i do kościoła naturalnie. >Człowiek będący jak chorągiewka, który jedno gada a drugie robi nie jest wart żadnego zainteresowania. Jeśli Cię boli to, że krytykuję "racjonalistów niewierzących" a którzy posyłają swoje dzieci do kościoła, na religię, pielgrzymki, do sakramentów itd.... to wiedz, że robią tylko błaznów z siebie i swojego światopoglądu. Czy nie uważasz tego za chore postępowanie ??
Zgodzę się Bożeno, że byłbym skończonym błaznem, gdybym chodził do kościoła mając poglądy takie jak przedstawiłem powyżej. Jednak racz zauważyć, że moje dziecko jest odrębnym bytem, mającym swoje poglądy i chore byłoby właśnie odwodzić je od czegoś, sugerować to czy tamto. Moje dziecko poszło do komunii. Miało starsze koleżanki. Widziało je w pięknych, białych sukienkach i chcąc także mieć taką sukieneczkę - kochało Pana Jezuska. I ja jej tego nie broniłem. Dopiero później spostrzegła, że ojciec nie chodzi do kościoła. I zapytała dlaczego. I ja jej mówiłem. Mówiłem i mówiłem - jej pozostawiając wyciąganie wniosków. Mogła zostać osobą religijną. Jak moja matka, jak siostra. To że nie została jest jej suwerenną decyzją. Do niczego jej nie nakłaniałem. Dałem jej szansę wyboru. Szansę, której z reguły nie mają dzieci urodzone w katolickich, wierzących rodzinach.
Pozdrawiam
|
|
| | |  | 1 na 1 bozena (120 punktów) (zablokowany) | Jednym słowem - cieszcie się, że kościół istnieje, inaczej faktycznie wasze dzieciaki nie mogłyby sobie pohasać w białych sukieneczkach, pośpiewać piosenek religijnych, nie mogłyby wziąć ślubu kościelenego itd. Szkoda tylko, że praktycznie z prawdziwą wiarą nie ma to nic wspólnego. Jak rodzic ateista może przekazać prawdy wiary i dać dobry przykład dziecku, zwłaszcza ze sam nie chodzi do kościoła? Dziecko nie jest też samowystarczalnym bytem bo jego światopogląd kształtują właśnie rodzice. Twoje dziecko urzekła oprawa i dekoracja ale jak ma się wychować na prawdziwego katolika w rodzinie gdzie jedna lub nawet dwie strony odrzucają podstawy katolicyzmu??? Po prostu sam do końca nie wiesz co zrobić. To tylko świadczy jak niektórzy ateiści są niespójni - aż mi zaczyna co poniektórych z was być żal, a co gorsze wasze pokrętne tłumaczenia co do waszego lub waszej rodziny (głównie dzieci) udziału w życiu kościoła przyprawiają mnie o niesamowitą chęć udzielenia wam jakiejkolwiek pomocy.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | śliwka (295 punktów) | Ale ludziom takim jak my nie "szkoda", że z "prawdziwą" wiarą nie ma to nic wspólnego. plodzien, jeśli dobrze zrozumiałam, nie ma zamiaru "przekazywać prawd wiary dziecku i dawać dobrego przykładu". On po prostu NIE ZABRANIA mu chodzenia do kościoła i brania udziału w wybranych obrzędach. Światopogląd dziecka kształtują nie tylko rodzice, ale również szkoła i wszyscy ludzie, z którymi się styka. Może jeszcze jego własny rozum. I tak powinno być. Jeżeli narzucamy dzieciom jakiekolwiek poglądy, to nie ma mowy o żadnym kształtowaniu, tylko o mentalnej tresurze. Rozumiem, że gdyby córka plodziena została przekonana przez jakiegoś księdza o sensowności wierzeń katolickich i zechciała do kościoła chadzać, on by to zaakceptował. To, co napisał, nie brzmi niespójnie - może on po prostu, w odróżnieniu od niektórych katolików, nie uważa dziecka za swoją własność, za masę, którą trzeba ugniatać na chwałę bożą, aby przyjęła upragniony kształt. Czy masz dzieci, bozeno? Ja mam ośmioletniego syna i zapewniam Cię, że jest on "samowystarczalnym bytem," i to jak jasna cholera. Ma własne zdanie, często potrafi je uzasadnić, potrafi też wytknąć mi bzdurstwa, które popełniam. Na religię chodzi, bo sam chce, choć proponowałam mu, że go wypiszę. Nie sprzeciwiam się temu, bo szanuję moje dziecko jako odrębnego człowieka. Czy to jest pokrętne tłumaczenie? Czy jeżeli będzie chciał iść do kościoła tylko dlatego, że idą koledzy - mam mu zabronić? Jeżeli chcesz udzielić nam pomocy, to zacznij od porzucenia protekcjonalnego tonu.
|
|
| | | | |  | | plodzien (7378 punktów) | Dziękuję Ci nasza nowa na forum koleżanko - za uwolnienie mnie od jakże żmudnej pracy wytłumaczenia Bożenie mojego stanowiska, którego nie zrozumiała. Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Dziękuję Ci nasza nowa na forum koleżanko - za uwolnienie mnie od jakże żmudnej pracy wytłumaczenia Bożenie mojego stanowiska, którego nie zrozumiała. >Pozdrawiam
Pozdrawiam to za mało. Za ciężka pracę należy się solidne wynagrodzenie.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
>Twoje dziecko urzekła oprawa i dekoracja ale jak ma się wychować na prawdziwego katolika w rodzinie gdzie jedna lub nawet dwie strony odrzucają podstawy katolicyzmu???
Może tak jak św. Benedykta od Krzyża. Patronka Europy. Słyszałaś o takiej?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | 1 na 1 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | > Darowałbyś sobie te złośliwości.Szanowna Pani Bożeno. Błagam. Proszę czytać ze zrozumieniem. Myli Pani pojęcia a ma pretensje, że nikt pani nie rozumie. Litości.  JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
 | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> łżą na kościół Nie lżą na kościół, lecz lżą Kościół lub łażą do kościoła. .
|
|
 | | lotrek (14275 punktów) | i wzajemnych dyskusji, gdyż nie trzyma przysłowiowych dwóch nóg w jednym nocniku. W odniesieniu do katolików to panuje zasada - albo jesteś wierzący i praktykujący albo nie wierzysz - nie ma czegoś takiego jak osobba wierząca ale niepraktykująca (to lenie wymyślili takie określenie żeby się usprawiedliwić).
Święta prawda, zupełnie się z Tobą zgadzam. Na coś trzeba się zdecydować, albo jestem wierzący i praktykuje, albo nie i nie figuruje w kościelnych rejestrach. Niestety Bożenko, to jest nasze pobożne życzenie, bo ani kler o to nie zabiega (popsułaby mu się statystyka i nie było w Polsce 95% katolików, jak twierdzisz), ani ludziom nie chce się z tym kłopotać; bo co ludzie powiedzą, bo dziecku nieuczęszczającemu na religie będą dokuczać (dotyczy Polski B) - konformizm przeważa. Jest na to rada, ale kościół właśnie ze względu na te 95% się na to nie zgadza - każdy powinien indywidualnie płacić podatki na swój kościół . Kościół wie co robi, boi się tego jak diabeł święconej wody, bo przecież by mu "schudło" i nijak nie dałoby się twierdzić, że w Polsce jest 95% katolików. Pozdrawiam
|
|
| Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | Witam. > Osobiście protestuję przeciw nadużywaniu znaku firmowego PSR w tej sprawie.Osobiście uważam, że odpowiedzi powinny być przekazywane Koniecznej z wykorzystaniem opcji "Wyślij wiadomość do użytkownika". Nie ma potrzeby "spowiadania się" na forum, a poza tym odpowiedzi jednych mogą wpływać na odpowiedzi innych. To nieprofesjonalne. Pozdrawiam - Zbyszek  P.S: www.racjonalista.pl/forum.php/s,143242#w143719
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
2 na 2 | keymak (3379 punktów) | > Czy członkowie i nie-członkowie PSR, odpowiadający na nieszczęsne kwestie, w owej "ankiecie" postawione, nie potrafią odróżnić ziarna od plew?Czy mógłbym prosić o wyjaśnienie ? Najlepiej o odróżnienie "ziarna od plew". Pozdrawiam.
|
|
 | -1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>Czy mógłbym prosić o wyjaśnienie? Najlepiej o odróżnienie "ziarna od plew".
Aż się prosi odpowiedź, że najlepiej samemu podziobać. Wiem jednak, że podziobałeś - i co, smakowało?
Może ktoś cię odeśle do poważnej ankiety (jeśli w ogóle są takie). .
|
|
|  | | keymak (3379 punktów) | > Aż się prosi odpowiedź, że najlepiej samemu podziobać. Wiem jednak, że podziobałeś - i co, smakowało? Chyba wiem o co Tobie chodzi, ale czy nie możesz powiedzieć tego wprost ? Domyślam się że wcześniej popełniłem jakiś błąd, ale obawiam się że za chwilę mogę popełnić następny jeżeli będę się jedynie domyślać gdzie popełniłem poprzedni.
Wydaje mi się że jeżeli już zacząłeś temat to wypadałoby powiedzieć dokładnie o co chodzi.
> Może ktoś cię odeśle do poważnej ankiety (jeśli w ogóle są takie). Może faktycznie poważnych ankiet nie ma, ale to nie oznacza że dyskutować na ten temat trzeba niepoważnie.
Pozdrawiam.
|
|
| |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>... czy nie możesz powiedzieć tego wprost ?
Mógłbym, ale nie mam ochoty, dlatego w tym przypadku unikam ścisłości. Przyczyną jest, że po prostu nie warto. Niedostatki logiczne tej pseudo-ankiety, ustawionej pod założone z góry tezy są aż nazbyt widoczne. Silenie się na rzeczową analizę dla tak lichego obiektu nie wydaje mi się warte wyprawki. Jaki błąd popełniłeś - oceń sam.
>Może faktycznie poważnych ankiet nie ma, ale to nie oznacza, że dyskutować na ten temat trzeba niepoważnie.
Relacje między niepoważną podstawą i poważnymi skutkami, oraz odwrotnie - to temat na całą filozoficzną rozprawę, ale człowiek zwykle reaguje instynktownie, w zależności od mentalnych nawyków. Osobnik, który potrafi to godzić - to rzadkość. .
|
|
| | |  | 2 na 2 | keymak (3379 punktów) | Popełniłem błąd gdy odpowiedziałem na tendencyjną ankietę, a jeszcze większy zabierając głos tutaj. Cóż. Przygotuje zestaw do harakiri.
Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | 2 na 2 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Popełniłem błąd gdy odpowiedziałem na tendencyjną ankietę, a jeszcze większy zabierając głos tutaj. >Cóż. Przygotuje zestaw do harakiri.
Zrób se - puku
|
|
| | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
> Zrób se - puku W czółko, w czółko.
|
|
-1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Czy na moje pytanie o autoryzację wystąpienia Joanny Koniecznej, z powołaniem się na fakt, jakoby realizowała projekt PSR - otrzymam formalną odpowiedź Zarządu?
Tyczy to również znaku firmowego PSR. .
|
|
 | | Małgorzata (3242 punktów) | > Czy na moje pytanie o autoryzację wystąpienia Joanny Koniecznej, z powołaniem się na fakt, jakoby realizowała projekt PSR - otrzymam formalną odpowiedź Zarządu? Z przykrością muszę stwierdzić, że Joanna Konieczna nie autoryzowała swojej "ankiety" ani ze mną, ani z żadnym innym członkiem Zarządu. Narzędzie, którym się posłużyła do "badania" posiada, z metodologicznego punktu widzenia, liczne błędy (między innymi multiplikacji). Nie jest ankietą, nie jest też nawet listą dyspozycji do wywiadu nieskategoryzowanego. Nie może też być tak, żeby respondent zastanawiał się co autorka badania miała na myśli zadając konkretne pytanie (a tak właśnie było w przypadku tego narzędzia). Ponadto odpowiadający w tym wątku uczestnicy nie znali konkretnie problematyki i celu badań. To też jest niedopuszczalne. Odpowiedzi na pytania Joanny Koniecznej mają posłużyć jej do napisania dla PSR projektu "Uwierz, że nie musisz wierzyć" finansowanego z funduszy europejskich. O projekcie Zarząd był poinformowany; niestety, nie wiedzieliśmy nic o tym, że wątek Joanny tak szybko pojawi się na forum i tak szybko pojawią się pierwsze w nim posty. Na interwencję było już za późno. W imieniu Zarządu przepraszam i obiecuję, że to się już więcej nie powtórzy. Od tego momentu wszystkie ankiety firmowane przez PSR, zanim się pojawią na forum, będą wpierw konsultowane ze mną. Pozdrawiam
kol jom hu hizdamnut chadasza
|
|
|  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > Z przykrością muszę stwierdzić, żeZ przykrością muszę stwierdzić, że: - Pod okiem moderatorów autorka wątku, powołując się na stosowne upoważnienia, których nie uzyskała, przeprowadziła pseudo - badania, które:" mają posłużyć jej do napisania dla PSR projektu "Uwierz, że nie musisz wierzyć" finansowanego z funduszy europejskich". - Jeżeli pojawiają się fundusze, to zachodzi podejrzenie, że czynności J. Koniecznej nie są działalnością charytatywną. Oraz:" Ponadto odpowiadający w tym wątku uczestnicy nie znali konkretnie problematyki i celu badań. To też jest niedopuszczalne". - Post, w którym zadałem J. Koniecznej pytanie o istotny sens prowadzonej pseudo - ankiety (" Narzędzie, którym się posłużyła do "badania" posiada, z metodologicznego punktu widzenia, liczne błędy (między innymi multiplikacji). Nie jest ankietą, nie jest też nawet listą dyspozycji do wywiadu nieskategoryzowanego"), został przez autorkę wątku wykasowany, bez powiadomienia mnie o tym. Nazwałem to Pani Małgorzato w naszej korespondencji "sprawą poważną" Dalsze dociekania zostały przez moderację skutecznie zablokowane. -Cyt: " W imieniu Zarządu przepraszam i obiecuję, że to się już więcej nie powtórzy". A kogo i za co Pani Małgorzato? Zacytuję sam siebie: "Smutne to i ponure, kiedy ludzie, mający się za intelektualnie pobudzonych, rzucają się na coś, nie pytając co to jest i czemu służy". "Ankieta", o której mówimy, zarówno pod kątem treści pytań jak i osób do których została skierowana, jest ewidentnie tendencyjna. Cel jest jasny. Sposób prowadzenia tego "środowiskowego wywiadu" przez J. Konieczną przypomina mi, w sposób przykry, mienione lecz wcale nie odległe czasy. Nie sądziłem, że UE znajduje środki na udowadnianie tezy takiej: Katolik dla niekatolika jest tym, czym "białas" dla Murzyna. Nie widzę sensu w wydawaniu środków UE na projekt "Uwierz, że nie musisz wierzyć" Wystarczy zapytać mnie. "Nikt nie musi wierzyć. Wystarczy przejść przez życie drogą dobra, starając sie ominąć zło. Wszystko, co w naszym życiu ważne, możemy odnieść do konfliktu tej pary. Bóg (jeżeli jest) nie jest przecież małostkowy". To wygłosiłem za darmo, a dedykuję Pani Małgorzacie. No i coś dla Zbysława Śmigielskiego. Duży medal za zachowanie należytej "czujności racjonalisty" i umiejętność oddzielenia "ziarna od plew".
|
|
| |  | | Małgorzata (3242 punktów) | >Dalsze dociekania zostały przez moderację skutecznie zablokowane.
Myli się Pan. To właśnie moderacja postawiła problem owego badania na posiedzeniu Zarządu. Jednakże od pojawienia się wątku do obrad Zarządu upłynęło kilkanaście godzin, podczas których uczestnicy zdążyli już wziąć udział w badaniu. Zgadzam się z Panem co do meritum sprawy. Nie podoba mi się jednak styl Pana wypowiedzi w rzeczonym wątku. Mógł Pan przecież napisać do Kolegium bądź Redakcji i wyjaśnić swoje stanowisko w tej sprawie (miał Pan do tego pełne prawo), a nie wdawać się w, nie zawsze merytoryczną i kulturalną, dyskusję z autorką badania.
> "Nikt nie musi wierzyć. Wystarczy przejść przez życie drogą dobra, starając sie ominąć zło. Wszystko, co w naszym życiu ważne, możemy odnieść do konfliktu tej pary. Bóg (jeżeli jest) nie jest przecież małostkowy". >To wygłosiłem za darmo, a dedykuję Pani Małgorzacie.
Za dedykację dziękuję. I tu zgadzam się z Panem. Nikt nie musi wierzyć. Ja wiem, że nie muszę.
Pozdrawiam
kol jom hu hizdamnut chadasza
|
|
| | |  | 2 na 2 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Dalsze dociekania zostały przez moderację skutecznie zablokowane. > Myli się Pan. Raczej nie.
>Zgadzam się z Panem co do meritum sprawy. I to jest najważniejsze.
> Nie podoba mi się jednak styl Pana wypowiedzi w rzeczonym wątku. Mnie również nie. Moje wypowiedzi, na granicy przyzwoitości, wywołały i tendencyjna treść jak i sposób prowadzenia przez autorkę tego "czegoś". Po usunięciu mojego postu, w którym zapytałem o cel i sens prowadzonych pseudo - ankiet, tzw. "wkurzenie" poszło chyba zbyt daleko. Jeżeli kogoś uraziłem stylem wypowiedzi, przepraszam. Jednak od udzielania upomnień, usuwania postów, w moim mniemaniu jest moderacja. Nie życzę sobie, aby ktokolwiek, bez uzasadnienia dysponował mymi postami, nawet jeżeli są to pseudo intelektualne wypociny w kiepskim stylu. Okazuje się, że autor wątku ma większe możliwości, niż moderatorzy.
>Mógł Pan przecież napisać do Kolegium bądź Redakcji i wyjaśnić swoje stanowisko w tej sprawie (miał Pan do tego pełne prawo), Nawet gdybym o nim wiedział, to bym nie skorzystał. Przywykłem załatwiać swoje sprawy sam. Rozumiem, że J. Konieczna zastosowała politykę faktów dokonanych, a Kolegium zostało postawione pod ścianą. A co dalej?
>a nie wdawać się w, nie zawsze merytoryczną i kulturalną, dyskusję z autorką badania. Dyskusja nie zawsze musi być merytoryczna, rzadko taka jest. Nie zawsze bywa kulturalna, co Pani jako moderator wie lepiej niż ja (mediator). Przyjmuję jednak tę uwagę z należytą skruchą. (J. Konieczna nic przyjmować nie musi)
>Nikt nie musi wierzyć. Ja wiem, że nie muszę. Nie wierzy Pani w sensie ogólnym, czy w szczerość dedykacji?
Dalej nie wiem w jakim celu UE wydaje pieniądze na taki projekty. Czemu ma to służyć? Jeżeli Pani wie to proszę o podpowiedź.
Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | Małgorzata (3242 punktów) | > Dyskusja nie zawsze musi być merytoryczna, rzadko taka jest. Nie zawsze bywa kulturalna, co Pani jako moderator wie lepiej niż ja (mediator). Przyjmuję jednak tą uwagę z należytą skruchą. (J. Konieczna nic przyjmować nie musi) Mediator nie jest stroną konfliktu, a mediacja ukierunkowuje strony na wspólne rozwiązywanie problemów. Mediator w swojej pracy kieruje się fachowością, dobrowolnością, bezstronnością, neutralnością, poufnością, bezinteresownością, akceptowalnością i szacunkiem. Czy Pan w rzeczonym wątku wystąpił jako mediator czy jako strona konfliktu? Tych ról mieszać nie wolno. I po raz kolejny Pan się myli: Pani Konieczna również zmuszona jest przyjmować moje uwagi odnośnie swojego projektu. Jeśli go nie zaakceptuję - PSR nie będzie go firmowało. > >Nikt nie musi wierzyć. Ja wiem, że nie muszę.> Nie wierzy Pani w sensie ogólnym, czy w szczerość dedykacji? W szczerość Pana dedykacji wierzę; moja odpowiedź dotyczyła wiary w Boga (boga). Jestem ateistką i wiem, że nie muszę wierzyć. > Dalej nie wiem w jakim celu UE wydaje pieniądze na taki projekty. Czemu ma to służyć? Jeżeli Pani wie to proszę o podpowiedź. Od napisania projektu (zgodnie z wymogami i merytorycznie uzasadnionego) do otrzymania grantu daleka droga. Jeśli będę znała więcej szczegółów tego projektu, a Pan dalej będzie tym tematem zainteresowany - poinformuję Pana. > Pozdrawiam. Ja również. P.S. I dedykacja dla Pana: Powiedz mi, a może posłucham, naucz mnie, a może zapamiętam, włącz mnie, a zrobię (przysłowie chińskie zamieszczone we wstępie do Kodeksu Etyki Mediatora)
kol jom hu hizdamnut chadasza
|
|
| | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > Dyskusja nie zawsze musi być merytoryczna, rzadko taka jest. Nie zawsze bywa kulturalna, co Pani jako moderator wie lepiej niż ja (mediator). Przyjmuję jednak tą uwagę z należytą skruchą. (J. Konieczna nic przyjmować nie musi)> Mediator nie jest stroną konfliktu, a mediacja ukierunkowuje strony na wspólne rozwiązywanie problemów. Mediator w swojej pracy kieruje się fachowością, dobrowolnością, bezstronnością, neutralnością, poufnością, bezinteresownością, akceptowalnością i szacunkiem.Bezwzględnie. > Czy Pan w rzeczonym wątku wystąpił jako mediator czy jako strona konfliktu? Tych ról mieszać nie wolno. I po raz kolejny Pan się myli: Pani Konieczna również zmuszona jest przyjmować moje uwagi odnośnie swojego projektu. Jeśli go nie zaakceptuję - PSR nie będzie go firmowało.Przepraszam, moja wina i niedopowiedzenie. Jestem mediatorem na innym forum. Strona jakiego konfliktu? Ja uwagi Pani przyjąłem ze skruchą. Bo łatwo kruszą mnie atrakcyjne amazonki na motorach. J. Konieczna, jak tam sobie chce. W końcu to jest wolny kraj. Jakoś się tam Panie dogadacie. > W szczerość Pana dedykacji wierzę; moja odpowiedź dotyczyła wiary w Boga (boga). Jestem ateistką i wiem, że nie muszę wierzyć.Mam nadzieję, że ateizm Pani nie pociąga za sobą poczucia dyskryminacji. Jeżeli jednak tak jest, to uważam, że należy poświęcić wszystkie środki UE, aby Panią od tego poczucia uwolnić.  > >Dalej nie wiem w jakim celu UE wydaje pieniądze na taki projekty. Czemu ma to służyć? Jeżeli Pani wie to proszę o podpowiedź.> Od napisania projektu (zgodnie z wymogami i merytorycznie uzasadnionego) do otrzymania grantu daleka droga. Jeśli będę znała więcej szczegółów tego projektu, a Pan dalej będzie tym tematem zainteresowany - poinformuję Pana.Ja nie pytam czy daleko, czy blisko, tylko jakiemu celowi to służy. Pytałem J. Konieczną to mnie zredukowała. > P.S. I dedykacja dla Pana: Powiedz mi, a może posłucham, naucz mnie, a może zapamiętam, włącz mnie, a zrobię (przysłowie chińskie zamieszczone we wstępie do Kodeksu Etyki Mediatora)Bardzo dziekuję. To jest piękne. Jestem bliżej Absolutu. Chyba pacnę przd Panią na kolana. Z teistycznym pozdrowieniem dla koleżanki Ateistki. witwos P.S. Konieczna coś tam popisała. Musze się za to zabrać. Pa.
|
|
| | | |  | | Konieczna (137 punktów) |
>Dalej nie wiem w jakim celu UE wydaje pieniądze na taki projekty. Czemu ma to służyć? Jeżeli Pani wie to proszę o podpowiedź. >Pozdrawiam. > Spokojnie, jeszcze nikt nie wydał na nic ani złotówki. Sądzę, że jeżeli jakikolwiek fundusz UE wyda pieniądze na mój projekt, będzie to oznaczało, że zobaczył jego sens.
Rozumiem, że po skrótowej (w zasadzie tytularnej) informacji, którą otrzymałeś od Małgorzaty nie rozumiesz, dlaczego ktoś miałby za to płacić. Wcale Ci się nie dziwię. Pani Małgorzata posłużyła się tytułem, podała informację, że projekt ma być finansowany ze środków UE, ale nie wyjaśniła, co ma być celem i podmiotem tego projektu. Niestety nadal nie mogę Ci tej informacji udzielić - jeżeli projekt wstąpi w fazę wstępną, a jego koordynatorzy uznają, że jest już czas na informowanie szerszej "publiczności", obiecuję, że szczegóły poznasz pierwszy (po decydentach z funduszu UE).
Jedyne, co czuję sens w tym momencie ujawnić to to, że ma być to projekt o charakterze społecznym i antydyskryminacyjnym.
Z pozdrowieniem,
Joanna
|
|
| | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Dalej nie wiem w jakim celu UE wydaje pieniądze na taki projekty. Czemu ma to służyć? Jeżeli Pani wie to proszę o podpowiedź.> Spokojnie,Ależ ja jestem spokojny. Wiec mnie nie uspokajaj, tylko ululaj do snu.  > jeszcze nikt nie wydał na nic ani złotówki. Sądzę, że jeżeli jakikolwiek fundusz UE wyda pieniądze na mój projekt, będzie to oznaczało, że zobaczył jego sens.Nie pytałem o wydatki ale o cel > Rozumiem, że po skrótowej (w zasadzie tytularnej) informacji, którą otrzymałeś od Małgorzaty nie rozumiesz, dlaczego ktoś miałby za to płacić. Wcale Ci się nie dziwię. Pani Małgorzata posłużyła się tytułem, podała informację, że projekt ma być finansowany ze środków UE, ale nie wyjaśniła, co ma być celem i podmiotem tego projektu. Niestety nadal nie mogę Ci tej informacji udzielić - jeżeli projekt wstąpi w fazę wstępną, a jego koordynatorzy uznają, że jest już czas na informowanie szerszej "publiczności", obiecuję, że szczegóły poznasz pierwszy (po decydentach z funduszu UE).Robisz jakieś pseudo - ankiety, wciągasz w to innych ludzi , pompujesz im jakieś szczytne cele i zasłaniasz się enigmą? > Jedyne, co czuję sens w tym momencie ujawnić to to, że ma być to projekt o charakterze społecznym i antydyskryminacyjnym.Kto jest dyskryminowany? Powiedz kto, przez kogo i na jakim polu? Nikogo dyskryminować nie pozwolę. Sam się w tą walkę włączę. Tylko gdzie jest to pole bitwy? > Z pozdrowieniem, Ja rówież.
|
|
2 na 2 | Konieczna (137 punktów) | > Kto z PSR autoryzował wystąpienie psychologicznej homeopatki Joanny Koniecznej, >serwującej nam pseudo-ankietę, nie wartą miejsca na portalu? > Czy członkowie i nie-członkowie PSR, odpowiadający na nieszczęsne kwestie, w owej "ankiecie" >postawione, nie potrafią odróżnić ziarna od plew? > Tak częsta na forum jałowość wymiany zdań staje się może zrozumiałą wobec powagi, z jaką >"ankieta" została potraktowana. > Osobiście protestuję przeciw nadużywaniu znaku firmowego PSR w tej sprawie. >.Lepiej późno niż wcale - wreszcie osoba wypowiadająca się w tym wątku z ramienia zarządu poinformowała mnie o jego powstaniu. Dwie osoby plus osoba z zarządu mogły sobie tutaj na temat moich działań pohulać bez mojej wiedzy - to słabo na kilkadziesiąt uzyskanych przeze mnie wypowiedzi osób zainteresowanych. Smuci mnie, że nie mieliście odwagi/ochoty (dowolne inne wpisz) napisać tego, co myślicie o tym w wątku, który komentujecie. Bardzo dziękuję za słowa krytyki - są dla mnie zawsze twórcze i stają się bodźcem do rozwoju nad sobąi swoją pracą. Zawsze, kiedy o nich wiem. Krytyka jest też cenniejsza, kiedy jest umotywowana czymś więcej niż oceną bez poparcia merytorycznego. Pomijam słowa typu "psychologiczna homeopatka" bo nie są objawem szacunku, ani dla mnie, ani dla moich działań, ale przede wszystkim dla ludzi, którzy zdecydowali się odpowiedzieć na moje pytania. Każdy oczywiście ma prawo uznać moje działania za nieudolne. Ale osobiście wolę dyskusje: a. nie za plecami osoby bezpośrednio zainteresowanej, b. ad meritum - czyli dlaczego coś podważasz co Ci się nie podoba. Zbysławie Śmigalski - nie wiem za co w wątku, za który tu krytykujesz dostałam za Ciebie plusy. Popraw się  Reakcja członki Zarządu PSR też nastąpiła najpierw tutaj, później zaś do mnie. Wyjaśniam więc, jak moje działania mają się do PSR i projektu, którego tytułu użyła Pani, Pani Małgorzato bez mojej wiedzy i zgody. Być może niepotrzebnie przestraszyła się Pani reakcji dwóch osób? Przyszłam do PSR z pomysłem na projekt. Zrealizowałam wokół niego kilka działań, także większego kalibru, całkowicie jak dotąd charytatywnie (uspokajam Cię, witows, pieniędzy nie widać, nawet na horyzoncie). Dostałam zielone światło na dalsze działania w jego realizacji, jednak jak dotąd nikt z Zarządu ani PSR nie sprecyzował jakie działania go interesują, więc działałam według własnych pomysłów i metod. Projekt ten jest moją własnością i mogę w związku z nim podejmować dowolne działania, w tym rozpoczęty w założonym przeze mnie wątku "Jak żyjemy..." dialog. Oczywiście rozumiem, że nie wszystkim taka forma dyskusji odpowiada i nie każdy chce odpowiadać na zadane przeze mnie pytania - nikogo nie zmusiłam. Jedynym błędem, jaki być może popełniłam, było powołanie się na projekt realizowany przeze mnie dla PSR (choć jak dotąd takie są fakty, także zrealizowane działania, na które PSR chętnie przystał i z nich skorzystał - także osoby z Zarządu). Obecnie rozważam, czy projekt ten będę akurat razem z PSR realizować, o czym poinformuję osoby odpowiadające na moje pytania, aby rozwiać wątpliwości. Będę Ci wdzięczna Zbysławie za merytoryczną dyskusję, co nie spodobało Ci się w założonym przez mnie wątku i rozpoczętym dialogu. Taka rozmowa z Tobą będzie dla mnie bardzo cenna. Uspokajam też, że nie jestem psychologiem, w swoim zawodzie trenera realizuję się doskonale (referenecje od wielu organizacji i firm, a także prywatne, od uczestników) i to za duże pieniądze, a pomysł na ten projekt i jego realizacja mają dla mnie wartość ideową, nie zaś finansową (jeżeli mój projekt sfinansuje UE, niekoniecznie pod auspicjami PSR, ja dostanę z tego stawki trenerskie przewidywane w projektach pozarządowych, czyli najniższe z możliwych). Jestem też wielką przeciwniczką homeopatii  Pozdrawiam i liczę na twórczą dyskuję, tym razem już, niestety z moim udziałem, Joanna Konieczna
|
|
 | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >.Lepiej późno niż wcale - wreszcie osoba wypowiadająca się w tym wątku z ramienia zarządu poinformowała mnie o jego powstaniu. Dwie osoby plus osoba z zarządu mogły sobie tutaj na temat moich działań pohulać bez mojej wiedzy - to słabo na kilkadziesiąt uzyskanych przeze mnie wypowiedzi osób zainteresowanych. Smuci mnie, że nie mieliście odwagi/ochoty (dowolne inne wpisz) napisać tego, co myślicie o tym w wątku, który komentujecie .A was Konieczna znowu się żarty trzymają? A kogo to z tego swojego wątku usunęliście? A? > Bardzo dziękuję za słowa krytykiBardzo proszę. > Ale osobiście wolę dyskusje:> a. nie za plecami osoby bezpośrednio zainteresowanej,> b. ad meritum - czyli dlaczego coś podważasz co Ci się nie podoba.> Zbysławie Śmigalski - nie wiem za co w wątku, za który tu krytykujesz dostałam za Ciebie plusy. Popraw się  > Reakcja członki Zarządu PSR też nastąpiła najpierw tutaj, później zaś do mnie. Wyjaśniam więc, jak moje działania mają się do PSR i projektu, którego tytułu użyła Pani, Pani Małgorzato bez mojej wiedzy i zgody. Być może niepotrzebnie przestraszyła się Pani reakcji dwóch osób?Jakimi plecami? Trzeba czytać inne wątki. Pani Małgorzata niczego się nie przestraszyła, bo jest odważna. Cała ta działalność dalej jest enigmą. Patrz powyżej. > (uspokajam Cię, witows, pieniędzy nie widać, nawet na horyzoncie). Dostałam zielone światło na dalsze działania w jego realizacji, jednak jak dotąd nikt z Zarządu ani PSR nie sprecyzował jakie działania go interesują, więc działałam według własnych pomysłów i metod.Nigdy nie pytałem o pieniądze. Stwierdziłem tylko, ze nie wygląda to na działalność charytatywną i w zamyśle taka nie jest. Cały czas dopytuję o istotny cel tego "projektu" i na co UE chce przeznaczyc swoje środki. > Uspokajam też, że nie jestem psychologiem, w swoim zawodzie trenera realizuję się doskonale (referenecje od wielu organizacji i firm, a także prywatne, od uczestników) >Jestem też wielką przeciwniczką homeopatii  A co wy tam trenujecie? Pytam przez ciekawość. > Pozdrawiam i liczę na twórczą dyskuję, tym razem już, niestety z moim udziałem,Może być z moim? Ee.. , chyba nie. witwos
|
|
|  | | Konieczna (137 punktów) |
>A co wy tam trenujecie? Pytam przez ciekawość. >>Pozdrawiam i liczę na twórczą dyskuję, tym razem już, niestety z moim udziałem, >Może być z moim? Ee.. , chyba nie. >witwos
Zawsze można na Ciebie liczyć! I znów, jako jedyny odpisałeś na moje possty tutaj - znów masz plus (przesadzać nie będę).
Odpowiem zbiorczo na wszystko, co tu do mnie teraz napisałeś.
Co do Pani Małgorzaty - niechaj broni się sama, swoją sprawę z nią załatwię poza tym forum. Fajnie, że ma odważnego obrońcę.
Tak, wywaliłam Cię, automat informuje, że osoba, której wątek usunie zostanie o tym poinformowana. Tak się nie stało, nie moja wina. Jednak nie obrabiałam Ci czterech liter za plecami, a wszystko, co miałam na Twój temat do powiedzenia, pisałam Tobie. Widzisz różnicę?
Pytasz o pole walki - ba, żebym ja je znała! Ale czy ja jakiejś walki poszukuję? Nie, raczej chcę "świat naprawiać", ale możę na poletku, na które TY nie zaglądasz. Gdybyś zmienił zdanie, zapraszam.
Pseudoankieta - fakt, tylko takiego sformułowania można użyć, bowiem nigdzie nie zdefiniowałam, że jest to ankieta. Było to rozpoczęcie dialogu z potencjalnym odbiorcą projektu. I dialog ten się powiódł - dostałam mnóstwo fantastycznych odpowiedzi, szczerych, często niezgadzających się z "tezą ankiety" (oba słowa celowo w cudzysłowiu). To kapitalny wstęp do badania potrzeb dla projektu. Nie trudno jest przyjść z pomysłem "Ja Wam tu zrobię dobrze", dużo trudniej i większej pracy wymaga przyjście z pomysłem, który odpowiada na potrzeby tych, do których przychodzę. Jak myślisz?
Nadal będę zasłaniać się "enigmą" z przyczyn oczywistych - żadna kampania informacyjna, reklamowa, społeczna, nie zaczyna się od poinformowania odbiorców, jaki tytuł nosi nowy produkt i dla kogo będzie. Zaczyna się od żmudnych badań Co, PO CO i DLA KOGO. Czasem też wychodzi, że nic i dla nikogo. I choćby licząc się z tym faktem, nie wolno palić pomysłów! Tak jest też z moim projektem. Wybacz, ale już nic więcej ode mnie nie wyciągniesz. A jako, że projekt jest moją własnością, to i od nikogo innego, kto ma jeszcze choć resztki oleju w głowie.
Trenuję z całego wora tematów. Przesłać Ci CV?
Z pozdrowieniem
Joanna
|
|
| |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Tak, wywaliłam Cię, automat informuje, że osoba, której wątek usunie zostanie o tym poinformowana. Tak się nie stało, nie moja wina. Jednak nie obrabiałam Ci czterech liter za plecami, a wszystko, co miałam na Twój temat do powiedzenia, pisałam Tobie. Widzisz różnicę?
Widzę gruntowną sprzeczność.
>Pytasz o pole walki - ba, żebym ja je znała! Ale czy ja jakiejś walki poszukuję? Nie, raczej chcę "świat naprawiać", ale możę na poletku, na które TY nie zaglądasz. Gdybyś zmienił zdanie, zapraszam.
No to wskaż to poletko.
>Nadal będę zasłaniać się "enigmą" z przyczyn oczywistych
"Enigma" nie jest już taka tajemnicza. Przecież dużo już wiadomo.
>Trenuję z całego wora tematów. Przesłać Ci CV?
Prześlij.
Pozdrawiam.
|
|
|  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
witwosie, mam dla ciebie sporo sympatii, raczej dobrze oceniam twoje wypowiedzi, z pewnym wszakże wyjątkiem: zbyt łatwo dajesz się prowokować do beznadziejnych i nierzeczowych pyskówek.
Konkretnym powodem wypowiedzi winno być, czy masz coś do powiedzenia, czy tylko chcesz odpowiedzieć. W drugim przypadku należy raczej zmilczeć.
Wybacz krytykę, ona też z sympatii. .
|
|
| |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > witwosie, mam dla ciebie sporo sympatii, raczej dobrze oceniam twoje wypowiedzi, z pewnym wszakże wyjątkiem: zbyt łatwo dajesz się prowokować do beznadziejnych i nierzeczowych pyskówek.Wybacz, ale to kraj wolny. Jak chcę sobie popyskowac, to pyskuje sobie. > Konkretnym powodem wypowiedzi winno być, czy masz coś do powiedzenia, czy tylko chcesz odpowiedzieć. W drugim przypadku należy raczej zmilczeć.Otóz nie ustaję w czynnościach, których celem jest rozwikłanie "enigmy". Widocznie Polacy tak mają, że jak się pojawi "enigma", muszą się za nią wziąć. Cała reszta dyskusji, to co nazwałeś pyskówkami, temu służy. Niestety Konieczna zasłoniła się tejemnicą zawodową (patrz post wyżej). Rozwiazanie zostaje więc w sferze przypuszczeń, a te nie rodza optymizmu. Wnioski, które wyciągam, do wesołych nie należą. Nie jestem członkiem PSR, do innych informacji dostepu nie mam. > Wybacz krytykę, ona też z sympatii.Rówież mam dla Ciebie wiele sympatii. Przyjmuję Twoją krytykę chętnie i nawet za nią dziękuję, zwłaszcza w tym zakresie, o którym wiesz. Wybacz, ale w tym wypadku, to co robię i jak to robię jest tylko moją sprawą. Możesz mi uwierzyć, mimo pozorów, że sprawę tej "ankiety" traktuję powaznie. Pozdrawiam
|
|
2 na 2 | Konieczna (137 punktów) | Do Pana Zbysława, Pani Małgorzaty i witwosa | > Kto z PSR autoryzował wystąpienie psychologicznej homeopatki Joanny Koniecznej, >serwującej nam pseudo-ankietę, nie wartą miejsca na portalu?A tak przy okazji, założywszy na chwilę, że nie jestem członkiem PSR i nic dla tej organizacji nie robię: - kto ma autoryzować moje wypowiedzi i dlaczego? - kto decyduje, dla czyich wypowiedzi jest miejsce na tym portalu, a dla czyich nie ma? Moim zdaniem uczestnicy tych dyskusji, nie zaś Pan, Panie Zbysławie. Duży minus, Panie Zbysławie za działalność "za plecami" (w mojej nieprofesjonalnej nomenklaturze "skrytojebczość"), brak odwagi cywilnej i posługiwanie się epitetami zamiast merytoryką. Szczerze mówiąc, inaczej Pana dotąd postrzegałam, ale zapewne dlatego, że zbyt małą mieliśmy styczność. I pewnie z mojej strony tak już zostanie. Pani Małgorzato - postąpiła Pani nieprofesjonalnie i nieeetycznie wypowiadając się tu w moim imieniu, bez mojego udziału na temat mój i mojego projektu. Powinna Pani wiedzieć, że dla dobra projektu i PSR zrobiłam już sporo, bez Pani udziału i całkowicie charytatywnie. Wykazała Pani brak szacunku dla mojej pracy (jakkolwiek ją Pani ocenia). Należało pierwsze kroki skierować do mnie i ze mną ustalić niejasności i ewentualnie wówczas odpowiadać, przepraszać, kajać się, itd. Jeżeli wspólnie ustaliłybyśmy taką potrzebę kajałybyśmy się obie. A tak wyszło, jak wyszło. Witwos - masz u mnie wielkiego PLUSA, bowiem Ty jako JEDYNY z tej trójki podjąłeś ze mną próbę dyskusji w tamtym wątku i dzielnie walczyłeś aż do końca. Dziękuję i szacuneczek, pomimo wszelkich epitetów, jakich się tam od Ciebie naczytałam i wora minusów, jaki zebrałam  Z wyrazami szacunku dla całej Trójki, Joanna Konieczna
|
|
 | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | Odp: Do Pana Zbysława, Pani Małgorzaty i witwosa | > Witwos - masz u mnie wielkiego PLUSA, bowiem Ty jako JEDYNY z tej trójki podjąłeś ze mną próbę dyskusji w tamtym wątku i dzielnie walczyłeś aż do końca. Dziękuję i szacuneczek, pomimo wszelkich epitetów, jakich się tam od Ciebie naczytałam i wora minusów, jaki zebrałam  Nie będę odpowiadał, będę wielokrotnie czytał i się napawał  Z minusami jest tu tak, ze można ich wlepić dziesięć dziennie. Wystrzelałem, za jednym zamachem wszystkie. Za godzinę minusowa broń znowu będzie załadowana. Wystrzelałem je za to, że w sposób wysoce nieetyczny usunęłaś mój post, nie odpowiadając na pytanie. Jaki jest cel i sens istotny tych działań. Dalej odpowiedzi nie mam.
|
|
 | 2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
> - kto ma autoryzować moje wypowiedzi i dlaczego? To już wyjaśnione, ale raz jeszcze wyjaśniam: jeśli ów projekt został określony jako "projekt PSR" - autoryzacja należy do Zarządu PSR. W prawie autorskim istnieją odpowiednie przepisy, które się do zasad autoryzacji odnoszą. > - kto decyduje, dla czyich wypowiedzi jest miejsce na tym portalu, a dla czyich nie ma?> Moim zdaniem uczestnicy tych dyskusji, nie zaś Pan, Panie Zbysławie. Zgoda, niestety. Taka reguła demokracji: większość ma prawo robić największe głupstwa, mniejszość ma prawo do średnich, indywiduum prawie wcale nie ma prawa do głupstw. Wynika z tego, że mimo potwierdzenia licznych uczestników, którzy z tego prawa korzystają, trener Konieczna winna głupstw unikać. Błędem jest, opierając się na cudzych błędach, pogłębiać własne. Ale to może nazbyt psychologicznie skomplikowane? > Duży minus, Panie Zbysławie za działalność "za plecami" (..) Pominę "nieprofesjonalny żargon" ( nie nomenklaturę, u diaska!). Ale spytam grzecznie, czy to jest "za plecami", jeśli otwieram specjalny wątek, nie chcąc wypowiadać się w "profesjonalnym"? Jasne, za słabo jestem trenowany. Swoją drogą, madame trenerko, w tych minusach wyłazi całkiem nieprofesjonalna uraza i - zaryzykuję - odrobina mściwości, hę? Nawiasem, jakoś przez cały okres mej działalności na forum nie musiałem postawić ani jednego minusa. > Szczerze mówiąc, inaczej Pana dotąd postrzegałam (...) Kobieta zmienną jest. .
|
|
|  | | Konieczna (137 punktów) | Szanowny Panie Zbysławie - jest Pan mistrzem sofistyki, w te konkury stawać z Panem nie śmiem. Odpowiem więc na nieliczne Pan wypowiedzi, skierowane do mnie, mając na zakończenie tej nierównej (sofistycznie) potyczki. j eśli ów projekt został określony jako "projekt PSR" - autoryzacja należy do Zarządu PSR. W prawie autorskim istnieją odpowiednie przepisy, które się do zasad autoryzacji odnoszą.Znam doskonale prawo autorskie, które właśnie w tym wątku zostało naruszone. Projekt do dziś był realizowany przeze mnie (od kilku miesięcy) dla PSR, miałam zielone światło na dalsze działania, więc użycie nazwy PSR nie było z mojej strony nadużyciem. Za to było nim użycie publicznie tytułu mojego projektu oraz informacji, że ma być to projekt unijny. > Zgoda, niestety. Taka reguła demokracji: większość ma prawo robić największe głupstwa, mniejszość ma prawo do średnich, indywiduum prawie wcale nie ma prawa do głupstw. Już zrozumiałam jakiś czasem temu, że Pan wie "lepiej", a to większość jest głupia, ciemna i daje się łatwo zwieść na manowce. Jacek Kurski twierdzi podobnie. > > Swoją drogą, madame trenerko, w tych minusach wyłazi całkiem nieprofesjonalna uraza i - zaryzykuję - odrobina mściwości, hę? Nawiasem, jakoś przez cały okres mej działalności na forum nie musiałem postawić ani jednego minusa.Ależ oczywiście, jestem człowiekiem, posiadam emocje i nawet czasem dopuszczam je do głosu, Szanowny Panie Zbysławie. Nie jesteśmy na warsztacie, a Pan nie jest jego uczestnikiem, więc proszę mnie tu traktować jak autorkę projektu. Trenerką dla Pana stać się dopiero mogę - zapraszam. Gratuluję Panu szczerze i zazdroszczę, iż nie jest Pan człowiekiem mściwym i potrafi Pan to udowodnić poprzez niestawianie minusów. Tak trzymać! Pozdrawiam
|
|
| |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Odpowiem na to, na co warto odpowiedzieć.
> ... posiadam emocje i nawet czasem dopuszczam je do głosu (...) Nie jesteśmy na warsztacie, a Pan nie jest jego uczestnikiem, więc proszę mnie tu traktować jak autorkę projektu. Trenerką dla Pana stać się dopiero mogę - zapraszam.
W wątku "Bielsko-Biała...etc" pewna tłumaczka tłumaczyła się podobnie z błędów językowych, że niby nie jest w każdej chwili "sprężona", bo to jakoby niemożliwe. Widać, trenerka asertywności podobnie jest nie zawsze asertywna.
Cytat: "Wesołość to rzecz nazbyt poważna, by się z niej wyśmiewać". .
|
|
| | |  | | Konieczna (137 punktów) | > > W wątku "Bielsko-Biała...etc" pewna tłumaczka tłumaczyła się podobnie z błędów językowych, że niby nie jest w każdej chwili "sprężona", bo to jakoby niemożliwe. Widać, trenerka asertywności podobnie jest nie zawsze asertywna.
Nie wiem, co się działo w Bielsku-Białej, ale jeżeli jesteś zainteresowany teorią asertywności i zechcesz się nad stosowną literaturą pochylić, w tym nad definicją tego pojęcia, to się dowiesz, że ludzie są asertywni na jednych płaszczyznach życia, a na innych nie są. Aby dokonać analizy własnej asertywności należy sporządzić "Mapę asertywności", na której widać wszystko czarno-na białym i wiadomo, nad czym człek powinien (jeżeli chce) pracować.
Z mojej mapy wynika, że bywam kompletnie nieasertywna na gruncie społecznym, w relacjach z obcymi ludźmi, którym daleko do szacunku dla drugiego człowieka, a jeszcze dalej do profesjonalizmu. Najgorzej jest zaś, gdy próbuję coś z tymi ludźmi wspólnie zrobić. Moja asertywność oznacza wówczas zmianę otoczenia, czyli wyraziste NIE, bo moje osobiste granice nie lubią być zbyt długo nadszarpywane (bo i po co?).
Inaczej, trywialnie - jak długo można bić się z koniem?
> Cytat: "Wesołość to rzecz nazbyt poważna, by się z niej wyśmiewać". >. >
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Przykro mi, ale muszę rzec krótko i brutalnie: psychologię razem z asertywnością i behawioryzmem już ze 30 lat temu wyrzuciłem na śmietnik.
Stąd "homeopatia". .
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Konieczna (137 punktów) | > Przykro mi, ale muszę rzec krótko i brutalnie: psychologię razem z asertywnością i behawioryzmem już ze 30 lat temu wyrzuciłem na śmietnik.
To widać. Behawioryzm jest tylko jedną z pięciu koncepcji psychologicznych człowieka, powstał w tym samym czasie co nurt psychoanalityczny (czyli prawie 100 lat temu), a na pewno nie ostatnią (przez te 30 lat sporo się zadziało). Nie jestem wyznawczynią behawioryzmu, bliska jest mi zupełnie inna koncepcja, humanistyczna, panów Maslova i Rogers'a. Ale nie będę Cię już zanudzać tematami ze śmietnika - nie zrozumiem tylko, dlaczego śmieciowym dla Ciebie pojęciem asertywności w ogóle się posługiwałeś, w jakimkolwiek kontekście.
Konsekwencji, Panie Zbysławie! I dobrej nocy.
PS. Za "homeopatię" się nie obraziłam - jest tak samo "skuteczna" jak nieudane dysputy, więc nijak nie mogę potraktować jej serio jako metafory moich działań i postaw.
|
|
| | | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Ostatnia odpowiedź:
>To widać.
I tak ma być, jak najbardziej.
Reszta może służyć jako wzorcowe uzasadnienie. .
|
|
 | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
> kto ma autoryzować moje wypowiedzi i dlaczego? Kochani, nie dajmy się zwariować! Feralny wątek rozpoczęłaś takim wstępem: Witam wszystkich. Mam do Was kilka pytań. Odpowiedzi na nie bardzo pomogą mi w realizacji projektu PSR dla osób bezwyznaniowych. Okazuje się teraz, że projekt jest bezspornie Twój, natomiast dopiero może być, choć nie musi, projektem PSR. W tej sytuacji pytanie Zbysława - członka PSR, o to, kto ze strony PSR upoważnił Cię do publikacji takiego tekstu, wydaje się jak najbardziej zasadne. Nie mnie oceniać profesjonalizm Twoich działań, jednak jako laik uważam, że "publiczne" odpowiedzi na Twoją ankietę mają niewielką wartość, a już na pewno nie powinny być opracowywane łącznie z odpowiedziami uzyskanymi drogą mailową. Krótko mówiąc - zostały w pewnym sensie "spalone". Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Proponuję natychmiastowe zablokowanie wszelkich wystąpień Joanny Koniecznej, do czasu rozpatrzenia sprawy przez Zarząd, następnie wydanie krótkiego komunikatu. .
|
|
| |  | | Konieczna (137 punktów) | > Proponuję natychmiastowe zablokowanie wszelkich wystąpień Joanny Koniecznej, do czasu rozpatrzenia sprawy przez Zarząd, następnie wydanie krótkiego komunikatu. >.Śmiała propozycja. Oczywiście poddam się z pokorą wszelkim wyrokom. Na moment obecny wydaję własny oficjalny komunikat: mój projekt nie jest własnością PSR i nie będzie przeze mnie dla tej organizacji realizowany, w związku z czym jakiekolwiek postanowienia Zarządu w sprawie projektu nie mają żadnej mocy i mnie, ani mojego projektu nie dotyczą. Życzę powodzenia!
|
|
|  | | Konieczna (137 punktów) |
> Kochani, nie dajmy się zwariować! Feralny wątek rozpoczęłaś takim wstępem: >Witam wszystkich. Mam do Was kilka pytań. Odpowiedzi na nie bardzo pomogą mi w realizacji projektu PSR dla osób bezwyznaniowych. Okazuje się teraz, że projekt jest bezspornie Twój, natomiast dopiero może być, choć nie musi, projektem PSR. W tej sytuacji pytanie Zbysława - członka PSR, o to, kto ze strony PSR upoważnił Cię do publikacji takiego tekstu, wydaje się jak najbardziej zasadne.Dziękuję Ci za orzeźwiającą wypowiedź - na pewno wniosła tu powiew merytoryki - dziękuję. I od razu wyjaśniam (raz jeszcze) - projekt jest mój i do dnia dzisiejszego realizowałam go od kilku miesięcy (dokładnie od marca br.) dla PSR, przy udziale PSR i z błogosławieństwem PSR. To ja DZIŚ podjęłam decyzję, że mój projekt nie musi być projektem PSR. Nie ma więc mowy o nadużyciu z mojej strony w momencie rozpoczyniania wątku.
> Nie mnie oceniać profesjonalizm Twoich działań, jednak jako laik uważam, że "publiczne" odpowiedzi na Twoją ankietę mają niewielką wartość, a już na pewno nie powinny być opracowywane łącznie z odpowiedziami uzyskanymi drogą mailową. Krótko mówiąc - zostały w pewnym sensie "spalone".
Jest to dla mnie cenna opinia, na pewno wezmę ją pod rozwagę. Choć zdziwiłbyś się zapewne, jak niewiele różnią się od siebie (szczerością, otwartością, tonem, formą, itd) odpowiedzi udzielone publicznie i mailowo. Moje pytania postawione tutaj, na tym forum, to zaledwie zalążek do profesjonalnego badania potrzeb, które w projekcie przeprowadzę. Ale bardzo cenny zalążek - bo mówicie czego chcecie, a czego nie chcecie. W takich nieformalnych dialogach może się np. okazać, że nie chcecie tego, co ja dla Was wymyśliłam, tylko czegoś zupełnie innego. Wówczas nie ma sensu brnąć ze swoim "poczuciem misji" w ślepą uliczkę, tylko rozmawiać dalej. Z mojej wiedzy i doświadczenia wynika, że rozmowa jest najlepszym początkiem wszelkich wspólnych działań. Zgodzę się z Tobą, żę sprawa została spalona: przez podanie tytułu i warunków finansowych projektu. To na pewno. I coś z tym będę musiała zrobić. Pozdrawiam serdecznie, Joanna
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|