 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-02-2009 21:47 | Terebint (795 punktów) | Ateizacja świata
1 na 1 | Od osób wierzących słyszałem, że na świecie jest zaledwie 0,3% ateistów. Nie wiem na jakie źródła się powołują (oni też pewnie nie), bardziej mi to pachnie zasłyszaną plotką...
Stąd też moje pytania. Ilu jest na świecie ateistów i jakie są najbardziej zateizowane kraje oraz, co wpłynęło na ateizację tych narodów?
Ja słyszałem (ponownie słyszałem, nie mam żadnych potwierdzających źródeł!), że najbardziej zateizowanym krajem świata jest Izrael, później Czechy i Skandynawia.
Może ktoś mi pomóc rozwikłać moje zakłopotanie? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 |
4 na 4 | Adam Gilniewski (399 punktów) | > Od osób wierzących słyszałem, że na świecie jest zaledwie 0,3% ateistów. Nie wiem na jakie źródła> się powołują (oni też pewnie nie), bardziej mi to pachnie zasłyszaną plotką...> Stąd też moje pytania. Ilu jest na świecie ateistów i jakie są najbardziej zateizowane kraje oraz,> co wpłynęło na ateizację tych narodów?> Ja słyszałem (ponownie słyszałem, nie mam żadnych potwierdzających źródeł!), że najbardziej> zateizowanym krajem świata jest Izrael, później Czechy i Skandynawia.> Może ktoś mi pomóc rozwikłać moje zakłopotanie?Ze słuchu faktycznie kojarzę Skandynawów i Czechów jako najbardziej zlaicyzowanych. Dodałbym jeszcze Francuzów. Izrael jakoś mi nie pasuje, ale w sumie niewiele wiem o tym kraju. Co do powodów ateizacji - sam z chęcią się dowiem... (obstawiam dobre piwo i sprawnie zarządzane państwo  ) Jeśli chodzi o dane, znalazłem coś takiego. Niezbyt aktualne i angielski średnio przekonujący  , ale zawsze. Wiki też wydaje się mieć dobrze udokumentowane informacje.
[...] gdzie niewiedza jest rozkoszą, Szaleństwem jest być mądrym.
|
|
 | | Terebint (795 punktów) | Dziękuję Wam za odpowiedź.
Faktycznie potwierdziło się to, że najbardziej zateizowanym regionem w Europie jest Skandynawia. Ciekawe, w tym wszystkim jest to, że jeżeli chodzi o Europę i seligmanowskimi badaniami nad szczęściem (zadowoleniem z życia) obywateli danego kraju w czołowej '10' plasują się również kraje skandynawskie (prócz Szwecji, ale nie wiem, czy była brana pod uwagę w tych badaniach).
Oto czołówka najbardziej szczęśliwych europejskich państw:
1. Szwajcaria 2. Dania 3. Irlandia 4. Holandia 5. Finlandia 6. Norwegia 7. Włochy 8. Niemcy 9. Hiszpania 10. Portugalia
Inną cechą wspólną krajów skandynawskich jest to, że w przeszłości główną rolę odgrywała tam religia protestancka.
Kraje te zaliczają się również do najbardziej zamożnych, a więc... ciekawi mnie, czy to bogactwo (i szczęście) miało wpływ na ateizację Skandynawii, czy też ateizm miał wpływ na wzrost bogactwa i szczęścia tych krajów?
|
|
|  | 2 na 2 | Sakowicz (285 punktów) |
>Kraje te zaliczają się również do najbardziej zamożnych, a więc... ciekawi mnie, czy to bogactwo (i szczęście) miało wpływ na ateizację Skandynawii, czy też ateizm miał wpływ na wzrost bogactwa i szczęścia tych krajów? >
To raczej bogacenie się społeczeństwa wpływa na ateizację, a nie na odwrót. Np: w Hiszpani ateizacja zaczęła postepować po wzroście poziomu życia. Jednocześnie uważam, iż ateizacja jest złym określeniem zjawiska. Ludzi po prostu przestaje obchodzić kwestia wiary. Mają to gdzieś. Komsumpcja zabija refleksję.
|
|
| |  | 5 na 5 | Sylwek (15472 punktów) | >Ludzi po prostu przestaje obchodzić kwestia wiary. Mają to gdzieś. Komsumpcja zabija refleksję. Chciałeś chyba powiedzieć, że bezmyślna konsumpcja zabija bezmyślny przesąd. Życie religijne 99% ludzi nie ma nic wspólnego z refleksja ani duchowością, a jest jedynie powtarzaniem bezmyślnych rytuałów i zasłyszanych formuł.
|
|
| | |  | -1 na 1 | Sakowicz (285 punktów) | Życie religijne 99% ludzi nie ma nic wspólnego z refleksja ani duchowością, a jest jedynie powtarzaniem bezmyślnych rytuałów i zasłyszanych formuł.
Łatwiej jest być ateistą niż wierzącym. Wiara, autentyczna dodajmy, wiąże się z jakimś reżimem, z narzucaniem sobie jakichś norm. Ateizm nie nakłada na człowieka takich wymogów. Jest, w większości, przejawem intelektualnego lenistwa i etycznej słabości.
|
|
| | | |  | 15 na 17 | Sylwek (15472 punktów) | > Łatwiej jest być ateistą niż wierzącym. Wiara, autentyczna dodajmy, wiąże się z jakimś reżimem, z narzucaniem sobie jakichś norm. Ateizm nie nakłada na człowieka takich wymogów. Jest, w większości, przejawem intelektualnego lenistwa i etycznej słabości.Religia zwykle (są pewne wyjątki na przykład osławiony buddyzm) wyklucz etyczną autonomię, a co za tym idzie sprowadza dorosłych ludzi do funkcjonowania na sposób dziecięcy. Ateizm, odbierając religijne uzasadnienia (pseudo)moralności zwykle pociąga racjonalizację etycznych/moralnych intuicji, więc niejako z natury częściej prowadzi do autonomii. Z intelektualnym lenistwem ośmieszyłeś się, skoro to wiara wymaga akceptacji strzyg, upiorów, sturękich i innych zawsze dziewic bez jakiejkolwiek krytycznej refleksji i nie chce mi się (mam nadzieję że innym ateistom na forum też) po raz kolejny walczyć z tym bezsilnym zaklęciem samodowartościowania wierzących. Etyczna słabość? Irena Sendlerowa chyba (nie jestem pewny) nie szczególnie wierzyła w bozię. No ale mamy prawdziwych herosów moralnośći jak na przykład JP2 tuszujący afery pedofilskie i walczący z walką z HIV w Afryce, albo przecudny Lord Sith B16  prześladujący ramię w ramię z muzułmańskimi fanatykami mniejszości seksualne. [przepraszam za rysunek, ale jestem dosyć głupi i bawią mnie takie rzeczy] Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | | Sakowicz (285 punktów) |
> Z intelektualnym lenistwem ośmieszyłeś się, skoro to wiara wymaga akceptacji strzyg, upiorów, sturękich i innych zawsze dziewic bez jakiejkolwiek krytycznej refleksji i nie chce mi się (mam nadzieję że innym ateistom na forum też) po raz kolejny walczyć z tym bezsilnym zaklęciem samodowartościowania wierzących. >
Jeżeli ktos sie dowartościowuje to raczej ateiści. Nzywacie siebie racjonalistami, trakując to słowo jak zaklęcie. Człowiek rozumny nie musi się dookreślac by być rozumnym. Inteligencja nie jest uwarunkowana przez statystyki czy światopogląd. Albo się ją ma, albo nie. Jeżeli nie to bycie ateistą nic tu nie pomoże.
|
|
| | | | | |  | 7 na 7 | Sylwek (15472 punktów) | >Człowiek rozumny nie musi się dookreślac by być rozumnym. Inteligencja nie jest uwarunkowana przez statystyki czy światopogląd. Albo się ją ma, albo nie. Jeżeli nie to bycie ateistą nic tu nie pomoże. >
Inteligentne mniej lub bardziej potrafią też być małpy czy psy. Podobnie ludzie mogą być mniej lub bardziej bystrzy. Ale nawet największa inteligencja, jeśli niezdolna była przełamać przyzwyczajenia i wtłoczone w wieku dziecięcym przesądy nie zasługuje na miano myśli racjonalnej. Inna rzecz, że dziwnym pomysłem jest utożsamianie pewnej własności w zasadzie ilościowej zwierzęcego umysłu z postawami światopoglądowymi i wybranymi mniej lub bardziej świadomie wartościami, co ty zrobiłeś, mieszając ateizm, racjonalizm i wiarę, z inteligencją właśnie. Geniusz wierzący w Boga to wciąż geniusz, tyle, że nie do końca racjonalny. Tak jak na przykład Newton z jego wiarą w gusła.
To, że wybitna inteligencja nie pociąga ateizmu i vice versa to coś tak oczywistego, że nie wiem po co imputujesz komukolwiek wyznawanie tej idiotycznej tezy. Robisz to chyba po to właśnie by się dowartościować naiwnością ateistów.
|
|
| | | | | |  | | CikyFonsz (73 punktów) | >Jeżeli ktos sie dowartościowuje to raczej ateiści. Nzywacie siebie racjonalistami, trakując to słowo jak zaklęcie. Człowiek rozumny nie musi się dookreślac by być rozumnym. Inteligencja nie jest uwarunkowana przez statystyki czy światopogląd. Albo się ją ma, albo nie. Jeżeli nie to bycie ateistą nic tu nie pomoże. > Inteligencja nie jest w żaden sposób związana z światopoglądem. Historia ukazała wiele wybitnych jednostek, które reprezentowały głęboką wiarę (niezależnie od wyznania), neutralność wobec religii, jak i skrajną jej krytykę.
Inną sprawą jest to, czy ktoś kto ogłasza się jako wyznawcę danej ideologii naprawdę w nią wierzy i czy ma wiedzę by ją rozumnie praktykować. Przecież powszechnie wiadomo najmniej wie ten kto najgłośniej krzyczy.
|
|
| | | | | | |  | | webmaster (moderator) | >Inteligencja nie jest w żaden sposób związana z światopoglądem. Coś mi się przypomina, że badania w Mensa pokazały jednak taką korelację. Ale to pewnie dlatego, że u tych wrednych ateistów jest moda na zdawanie testów IQ..
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Adam Gilniewski (399 punktów) | Kapitalne zdjęcie  . Niech mocz będzie z Tobą! 
[...] gdzie niewiedza jest rozkoszą, Szaleństwem jest być mądrym.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >Niech mocz będzie z Tobą!
Wolałbym nie zapadać na schorzenia prostaty w tak młodym wieku.
Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | > >Łatwiej jest być ateistą niż wierzącym. Wiara, autentyczna dodajmy, wiąże się z jakimś reżimem, z narzucaniem sobie jakichś norm. Ateizm nie nakłada na człowieka takich wymogów. Jest, w większości, przejawem intelektualnego lenistwa i etycznej słabości.
Mógłbym się z Tobą zgodzić, bo ta teza brzmi logicznie. Lenistwo, to słodka rzecz. Chyba większość człekokształtnych hołduje zasadzie "co masz zrobić dzisiaj, zrób jutro". W nadziei, że do jutra im przejdzie. Ale nie dotyczy to Polski. w której bycie ateistą wymaga przeciwstawienia się i potężnemu Kościołowi i bogobojnemu środowisku, nie mówiąc już o perspektywie potępienie i wiekuistym piekielnym mękom.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | rysiek (4593 punktów) | >Łatwiej jest być ateistą niż wierzącym. Ciekawe, wg Ciebie łatwiej jest być nonkonformistą?
>Wiara, autentyczna dodajmy, wiąże się z jakimś reżimem, z narzucaniem sobie jakichś norm. Z bezkrytycznym przyjęciem - jak leci - narzuconych/wdrukowanych w dzieciństwie norm i poglądów.
>Ateizm nie nakłada na człowieka takich wymogów. Jest, w większości, przejawem intelektualnego lenistwa i etycznej słabości. Jeśli w tym masz rację, to znaczy że 90-parę procent społeczeństw to ateiści, a kilka wierzący.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Sakowicz (285 punktów) |
>Jeśli w tym masz rację, to znaczy że 90-parę procent społeczeństw to ateiści, a kilka wierzący.
Nie wiem czy te 90% to ateiści, ale nie są to ludzie wierzący. Inaczej. Ta większość nie wierzy w Boga tylko w rytuał, tradycję. Jest albo zbyt leniwa na głębszą refleksję albo pozbawiona wewnętrznej potrzeby takiej rfleksji. Gdyby nie nasza tradycja i historia większość społeczeństwa zamiast Katolikami mogłaby być ateistami. Tylko, że jakościowo byliby to tacy sami ateiści jak dzisiaj większość wierzących.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Życie religijne 99% ludzi nie ma nic wspólnego z refleksja ani duchowością, a jest jedynie powtarzaniem bezmyślnych rytuałów i zasłyszanych formuł.> Łatwiej jest być ateistą niż wierzącym. Wiara, autentyczna dodajmy, wiąże się z jakimś reżimem, z narzucaniem sobie jakichś norm. Ateizm nie nakłada na człowieka takich wymogów. Jest, w większości, przejawem intelektualnego lenistwa i etycznej słabości.Te dwa zdania mogą być "jakoś" logiczne przy założeniu, że > Życie religijne 99% ludzi...nie ma nic wspólnego z > Wiarą, autentyczną dodajmy...Uważam, że jest inaczej, choć emocjonalnie zgadzam się (π x oko) z "szacunkiem"  procentowo wyrażonym w pierwszym zdaniu. Myślę, że błędem jest oceniać łatwość czy trudność bycia ateistą czy teistą, a jeszcze większym błędem jest zestawiać te, odmienne biegunowo postawy w celu sprecyzowania "średniej satysfakcji". Każdemu po prostu najłatwiej jest żyć jak żyje, bo w subiektywnym odczuciu (nie gadamy o skrajnej patologii)) każdemu z nich właśnie to jest potrzebne, co robi. Więc wartościowanie postaw ideologicznych w sensie: "komu jest łatwiej" z definicji jest subiektywnie błędną oceną (i założeniem) obserwatora. Uważam się za ateistę i żyć inaczej byłoby dla mnie najtrudniejsze... Właśnie "kłopoty" wynikające z mojego nonkonformizmu są dla mnie satysfakcją bezpośrednio bilansującą mój komfort psychiczny i nie widzę w tym paradoksu, a raczej jest to paradoks pozorny. Zakładam, że podobnie powie większość wierzących, bez względu na to, jaką dawką autentyczności mistycznych przeżyć ich procentowo "poczęstujesz".
|
|
4 na 4 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | |
|
 | 4 na 4 |
|  | 8 na 8 | plodzien (7378 punktów) | > 14.pl/religijnosc_na_swiecie >> Wychodzi na to, że im bliżej równika- tym więcej religijności. Ten trend jest też łatwy do zaobserwowania, gdy badamy miejsca siedlisk ludzkich pod kątem położenia w stosunku do poziomu morza. Nie trzeba tego tłumaczyć nikomu, kto jedzie do Zakopanego Z zupełnie niereligijnej Łodzi (kolor ciemnoniebieski) przemieszczamy się do religijnego Krakowa (który określiłbym jako pomarańczowy) - by w końcu znaleźć się w purpurowej stolicy Tatr. To wszystko ma chyba dość racjonalne wytłumaczenie, jak się tak zastanowić. Od gorąca dostaje się przecież udaru, przegrzania mózgu. Pojawia się fatamorgana, która może przybrać postać nie tylko oazy mlekiem i miodem płynącej, ale także np. jako Jezu ze świecącym sercem od siostry Faustyny, pochodzącej z europejskiej enklawy Afryki. tj. z Krakowa. Wzrost religijności wraz ze wzrostem wysokości nad poziomem morza wiąże się nie tylko z nasłonecznieniem, ale również z mniejszą ilością tlenu. Człowiek staje się "oczadziały". Wolniej myśli i zanim "przerobi" z głowie, co mówi do niego ksiądz na kazaniu - zdąży umrzeć myśląc że idzie do nieba. p.s. 1 Strach pomyśleć co by było, gdyby Zakopane przenieść na Kilimandżaro p.s. 2 Powyższe rozważania nie dotyczą Szwajcarów, którzy dzięki wysiłkowi związanemu z jodłowaniem mają duże krwinki czerwone.
|
|
| |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Ten trend jest też łatwy do zaobserwowania, gdy badamy miejsca siedlisk ludzkich pod kątem położenia w stosunku do poziomu morza.Nie mam pretensji do Mamy, że urodziła mnie w Sopocie
|
|
| |  | 3 na 3 | Adam Gilniewski (399 punktów) | > To wszystko ma chyba dość racjonalne wytłumaczenie, jak się tak zastanowić. Od gorąca dostaje się przecież udaru, przegrzania mózgu.Myślisz, że mieszkańcy cieplejszych klimatów częściej dostają udarów? Bardzo możliwe, ale jestem przekonany, że ewolucja zdążyłaby "wynaleźć" jakiś mechanizm przeciwdziałania. Poza tym zimno obniża skuteczność procesów myślowych a Skandynawowie jakoś nie grzeszą religijnością. > Pojawia się fatamorgana, która może przybrać postać nie tylko oazy mlekiem i miodem płynącej, ale także np. jako Jezu ze świecącym sercem od siostry Faustyny, pochodzącej z europejskiej enklawy Afryki. tj. z Krakowa.Widzenia świętych itp. można raczej tłumaczyć w kategoriach napadów padaczkowych. Złudzenia (np. Matka Boska z grzyba naściennego  to już osobna sprawa. > Wychodzi na to, że im bliżej równika- tym więcej religijności.Ja skłaniałbym się ku tłumaczeniu tych różnic kwestiami kulturowymi (czy np. stopniem zaawansowania technologicznego).
[...] gdzie niewiedza jest rozkoszą, Szaleństwem jest być mądrym.
|
|
| | |  | 3 na 3 | plodzien (7378 punktów) | Też bym się skłaniał do wszystkiego, co napisałeś - mój kolego. Ale czasami lubię sobie "pobazgrolic"  Pozdrawiam
|
|
| | | |  | 2 na 2 | plodzien (7378 punktów) | > Ale czasami lubię sobie "pobazgrolic" >Chociaż nie. Ja głównie lubię sobie "pobazgrolic".
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Adam Gilniewski (399 punktów) | > Też bym się skłaniał do wszystkiego, co napisałeś - mój kolego. Ale czasami lubię sobie "pobazgrolic"  > Pozdrawiam> Czyżbym nie wyczuł zamierzonego luzu w Twojej argumentacji?  Jeśli tak było, kajam się za swoje sztywne podejście do tematu  . Edit:> Chociaż nie. Ja głównie lubię sobie "pobazgrolic".Nieraz z "bazgrołów" rodzą się ciekawe teorie. Bazgrolmy zatem, na zdrowie!
|
|
 | 3 na 3 | G.K. (1679 punktów) | > Tu jest na ten temat artykuł GW jest w nim ciekawa mapka ale nie potrafię jej wkleić> wyborcza.p(*)ropejczycy_malo_religijni.html> Zabawne, bo na tej samej stronie polecają mi link do tego: wyborcza.p(*)5468,Europa_wierzy_w_Boga.htmlInna organizacja, inne badania, przeciwne wnioski na podstawie podobnych wyników. Ja bym te wszystkie badania traktował jako ciekawostkę i nie budował na ich podstawie żadnych teorii.
Każdy bóg umiera wraz ze śmiercią jego ostatniego wyznawcy.
|
|
|  | | Bartek Górecki (1514 punktów) | > >Tu jest na ten temat artykuł GW jest w nim ciekawa mapka ale nie potrafię jej wkleić> >wyborcza.p(*)ropejczycy_malo_religijni.html> Zabawne, bo na tej samej stronie polecają mi link do tego:> wyborcza.p(*)5468,Europa_wierzy_w_Boga.html> Inna organizacja, inne badania, przeciwne wnioski na podstawie podobnych wyników...Nie do końca, czytałeś konkluzję?: - To może sprawiać wrażenie, że jesteśmy świadkami powrotu do religii. W rzeczywistości jest ona jedynie częściej dyskutowana publicznie - uważa dr Koenig.
"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
|
|
 | 3 na 3 |
5 na 7 | Radon (29 punktów) | >Od osób wierzących słyszałem, że na świecie jest zaledwie 0,3% ateistów.
Nie wiem, czy rozwkłam. Spróbuję.
Ateiści są przeważnie intelektualistami, indywidualistami. Chodzą własnymi ścieżkami. Myśl ateisty nie podporządkowuje się ogólnym prądom, ideom. W to miejsce analizują i wyrabiają sobie własny osąd. Ateista przez to, że chce być neutralny, jest postrzegany jako buntownik (o ironio, często jeszcze gorzej). Może dlatego stronią od ludzi, nie przepadają za zgromadzeniami.
Wiele osób jest ateistami, agnostykami, ale siedzi cicho. Nie zrzeszają się. Dlatego moim zdaniem populacji ateistów nie da się policzyć. Nie zapamiętałem gdzie czytałem, ale w Stanach liczba osób "myśli niezależnej" jest oceniana na 15%. Jestem przekonany, że w Europie jest ich więcej. Na pierwszym miejcu stawiałbym takie kraje jak Francja, Niemcy.
Czy źle, że ateiści są rozproszeni ? Moim zdaniem nie. To daje im niezależność. Mogą myśleć co chcą i oceniać jak chcą. Nie kontaktują się. Nie zmawiają się (tak jak religie) co będą mówić, a jednak wszyscy mówią "jednym głosem". To potwierdza ich wiarygodność. Jest niemożliwe, aby ludzie, mieszkający w różnych częściach Świata, w różnych kulturach, dostrzegając ten sam problem i wyrażając się o nim tak samo, mylili się. To mądrość tłumu, neutralnego tłumu. Wydawałoby się, że są łatwym celem dla zorganizowanych grup wyznaniowych, otóż nie, dlatego nie, że grupy te choćby chciały - to nie mają w co uderzyć, brak "centralnego dowodzenia". Obrazowo: są jak pręty hamujące w reaktorze atomowym. Jeżeli religie rzeczywiście pędzą na oślep, zachwycone wyłącznie swoimi ideami, depcząć po drodze jednostki, prawo człowieka, to - uważam - ateista jest przytomnym hamulcem, który się z tym nie zgadza. Oby ich było więcej.
Ilość dyskusji wokół tematów ateistyczno - teistycznych potwierdza, że coraz więcej ludzi widzi w religiach zło, albo ma wątpliwości.
Pozdrowienia "R"
|
|
 | 1 na 1 | jad11 (18783 punktów) |
> Czy źle, że ateiści są rozproszeni ? Moim zdaniem nie. To daje im niezależność. Mogą myśleć co chcą i oceniać jak chcą. Nie kontaktują się.Nie piszą postów na www.racjonalista.pl
|
|
 | | Canon (433 punktów) | Jakbym czytał jakiś tekst o mrocznych okultystach, a nie ateistach o.O Nie za bardzo wynosisz każdego ateistę na piedestał? Przecież wszyscy wokoło widzą, że to są normalni ludzie, a nie jakieś wampiry stroniące od światła czy zgromadzeń, trzymające się na uboczu
|
|
|  | | Terebint (795 punktów) | > Jakbym czytał jakiś tekst o mrocznych okultystach, a nie ateistach o.O Nie za bardzo wynosisz każdego ateistę na piedestał? Przecież wszyscy w około widzą, że to są normalni ludzie, a nie jakieś wampiry stroniące od światła czy zgromadzeń, trzymające się na uboczu  Canon, za bardzo nie zrozumiałem Twojej wypowiedzi.  A ateistów nie wynoszę na piedestał, a jak już to racjonalizm.
|
|
| |  | | Canon (433 punktów) | > Canon, za bardzo nie zrozumiałem Twojej wypowiedzi. A ateistów nie wynoszę na piedestał, a jak już to racjonalizm.> Ponieważ nie tyczyła się ogólnie tematu, lecz wypowiedzi użytkownika Radon i jego opisu ateisty. Gdy czytam tego typu opisy, mam mylne wrażenie, że ateista to tajemniczy okultysta, którego nikt do końca nie może poznać. Takie luźne skojarzenie ale zaznaczam, że z przymrużeniem oka
|
|
 | 3 na 3 | Głąbiński (3538 punktów) | >Ateiści są przeważnie intelektualistami, indywidualistami.... Sądzę, że powinno być: Ateistami stają się (są) głównie intelektualiści, indywidualiści ... Ateizm nie jest źródłem intelektualizmu i niezależności, lecz raczej jest on wtórny w stosunku do tych cech człowieka?
Stach M. G.
|
|
4 na 4 | Mariusz Pracki (436 punktów) | Szczerze powiedziawszy to jakoś w tą mapkę nie wierzę, bo jak na tym samym poziomie można oceniać Kanadę i USA? W Stanach co prawda bardzo często religia traktowana jest jak odruch i religijność ogranicza się do boże pobłogosław Amerykę, ale zawsze. A co do ateistów to jest wg mnie nawet w Polsce od kilkunastu do dwudziestu paru procent, ale są to osoby, które wogóle nad religią i bogiem się nie zastanawiają, po prostu żyją swoim życiem a o religi przypomniają sobie przy okazji ślubów i pogrzebów, na zasadzie obyczaju, bez żadnej duchowej, głębszej wartości. Problem w tym, że im zazwyczaj nie chce się zastanawiać nad tymi problemami, a żeby zostać świadomym ateistą trzeba trochę wiedzy ograrnąć, nie?
www.moherowo.pl
|
|
 | 1 na 1 | Głąbiński (3538 punktów) |
>... A co do ateistów to jest wg mnie nawet w Polsce od kilkunastu do dwudziestu paru procent, ... Może nawet więcej. Przeiceż oficjalne statystyki parafialne wskazują, że ma obowiązkową mszę niedzielną przychodzi jedynie co trzeci mieszkaniec terenu w wyznaczonych przez władze kościelne granicach. Nawet jeśli zgodzić się z tym, że część tych nieudzielających się są to wierzący niekatolicy i ci, którzy na drodze świadomej refleksji (chyba raczej rzadkość?) doszli do przekonania, że praktykowanie religii powinno odbywać się w sposób bardziej transcendentny niż to ma miejsce w ramach rytuału kościelnego, to poprawka będzie niewielka, gdyż wymienione przeze mnie postawy są rzadko spotykane. Faktem jest jednak, że wyznaczenie ścisłej granicy między ateizmem a religijnością jest trudne. Do której grupy zaliczyć jegomościa, który nieprzymuszony idzie jednak czasem na nabożeństwo, albo poważnie traktuje jasnowidzenie i inne przesądy?
Stach M. G.
|
|
|  | | Terebint (795 punktów) | >>... A co do ateistów to jest wg mnie nawet w Polsce od kilkunastu do dwudziestu paru procent, ... >Może nawet więcej. Przeiceż oficjalne statystyki parafialne wskazują, że ma obowiązkową mszę niedzielną przychodzi jedynie co trzeci mieszkaniec terenu w wyznaczonych przez władze kościelne granicach.
Ja uważam, że jednak nie. Chyba prawdziwsze są te dane, które mówią o około 6% ateistów i agnostyków. Fakt, prawdą jest, że wielu ludzi zniesmaczonych religią i postawą kapłanów przestało chodzić na nabożeństwa, ale w dalszym ciągu wielu z nich w coś tam wierzy - tzw. wierzący, ale niepraktykujący. Inni przechodzą do jakichś mniejszych grup wyznaniowych lub pozostają wolnymi strzelcami praktykującymi u siebie w domu.
Z drugiej strony, wiele z tych osób być może stanowi potencjał na późniejszych apostatów.
>Nawet jeśli zgodzić się z tym, że część tych nieudzielających się są to wierzący niekatolicy i ci, którzy na drodze świadomej refleksji (chyba raczej rzadkość?) doszli do przekonania, że praktykowanie religii powinno odbywać się w sposób bardziej transcendentny niż to ma miejsce w ramach rytuału kościelnego, to poprawka będzie niewielka, gdyż wymienione przeze mnie postawy są rzadko spotykane.
Również nie mogę się zgodzić, choć to pewnie zależy od środowiska. U mnie w rodzinie, oprócz mnie prawie wszyscy są wierzącymi niepraktykującymi katolikami nie uznającymi ewolucji. Jedna osoba - mój młodszy brat nie jest katolikiem, nie należy do żadnego kościoła, uznaje ewolucję, ale za razem uważa, że Bóg ma wpływ na jego życie.
> Faktem jest jednak, że wyznaczenie ścisłej granicy między ateizmem a religijnością jest trudne. Do której grupy zaliczyć jegomościa, który nieprzymuszony idzie jednak czasem na nabożeństwo, albo poważnie traktuje jasnowidzenie i inne przesądy?
Z tym się całkowicie zgadzam. Brakuje niestety odpowiednich, rzetelnych badań nad religijnością Polaków.
|
|
| |  | | CikyFonsz (73 punktów) | >dalszym ciągu wielu z nich w coś tam wierzy - tzw. wierzący, ale niepraktykujący. Osobiście uważam, że to jedna z większych bzdur na temat religii - (sytuacja abstrahująca od mojej osoby) skoro wierzę to spełniam wszystkie założenia, jakie są zapisane w biblii, czyli chodzę do kościoła, spowiadam się etc. Co mnie obchodzą zakłamani księża? Jeśli wierzę, to nie spełniam narzucanych przez religię obowiązków dla kogoś, tylko dla siebie, bo wierzę, że powinienem tak robić. Zwłaszcza, że w myśl wiary chrześcijańskiej nie uczęszczanie na niedzielne nabożeństwo jest grzechem, także "niepraktykujący" i tak pójdą do piekła - a tego chyba "wierzący" nie chcą.
|
|
| | |  | | Terebint (795 punktów) | CikyFonsz, uważasz, że ci ludzie kłamią, czy są po prostu ateistami?
|
|
| | | |  | | CikyFonsz (73 punktów) | >CikyFonsz, uważasz, że ci ludzie kłamią, czy są po prostu ateistami? Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, wydaje mi się, że taka sytuacja jest połączeniem jednego i drugiego. Wielu ludzi przyjmuje etykietkę katolika ze względu na to, że boją się być inni od reszty, bo właściwie niewielu potrafi się przyznać do tego, że są ateistami (takie przynajmniej mam wrażenie). Dlatego też nie wiem jak miałbym ich określić, bo głupim wydaje mi sie fakt, że ludzie naginają religię do własnego widzi mi się. Stąd jednoznaczna klasyfikacja lub nazwanie tego typu ludzi sprawia mi pewien problem (pewnie znam za mało słów).
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Ja słyszałem (ponownie słyszałem, nie mam żadnych potwierdzających źródeł!...
A w tych źródłach też słyszeli... No i mamy zabawę w głuchy telefon: jedna baba drugiej babie wsadziła do ucha grabie.
|
|
2 na 2 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Może ktoś mi pomóc rozwikłać moje zakłopotanie?Akurat wczoraj czytałem w gazecie: www.rp.pl/artykul/2,262179.htmlNajlepsze jest to: Cytat: - Powinniśmy się uczyć od muzułmanów. Wiara ta oparta jest na podstawowym dogmacie, doktrynie prostej i klarownej, a przez to łatwiejszej do przyjęcia. A katolicyzm czy prawosławie oparte są na machinie tysięcy obrzędów - mówi ksiądz Wacław Oszajca z Uniwersytetu Warszawskiego. Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
|  | 1 na 1 | Fałat (1527 punktów) |
..jest takie pojęcie "ogólna kultura narodu" / nie wiem może sobie to sam wymysliłem/ ../nauka ,kultura techniczna,sztuka,architektura itd / ..oceniam to z mojego punktu widzenia /zajmuję sie architekturą/ - jeżeli jadę do Holandii widzę co tam się dzieje z kształtowaniem / arch/ przestrzeni to wiem że tam ilość racjonalistów - ateistów jest zdecydowanie większa niż w Polsce . ..tak to oceniam subiektywnie .. ..pozdrawiam..
|
|
2 na 2 | Terebint (795 punktów) | Wnioski, jakie można wyciągnąć to takie, że do ateizacji świata przyczynia się bogacenie oraz na odpowiednio wysokim poziomie edukacja społeczeństwa. Ale mnie zastanawia jeszcze jedna rzecz - jak sama religia wpływa na ateizację świata? Czy surowość i nachalność religii może odnieść odwrotny skutek od zamierzonego przez religiantów, czyli doprowadzić do ateizacji społeczeństwa? Jeszcze przed założeniem tego tematu "ukułem" sobie teorię, że tam gdzie kiedyś głęboko zakorzenił się kalwinizm - moim zdaniem najsurowsza spośród europejskich religii - to tam powinno być jak najwięcej osób niewierzących. Kalwinistów na tle katolików wyróżniały przynajmniej dwie cechy. Pracowitość - nie można było marnować dnia na lenistwo, które wg. tej doktryny jest grzechem. Cecha ta sprawiała, że protestanci bogacili się szybciej poprzez lepsze zagospodarowanie czasu (zresztą czyż podwaliny XIX wiecznej ekonomi nie zostały założone na podwalinach protestantyzmu?) Druga cecha to racjonalizm, który początkowo odnosił się jedynie do skrupulatnego badania Biblii, ale... czy wraz z rozwojem nauki i bogacenia się, cecha ta nie mogła przełożyć się na skrupulatne badanie otaczającego świata, jak i w końcu podwalin samej Biblii? Wygląda na to, że surowa kalwińska dyscyplina, która była przydatna w walce z katolicyzmem mogła w przyszłości stać się kołem zamachowym na podwaliny kalwińskich paradygmatów. Być może trochę naciągam, ale powiedzmy, że rzucam okruszyny na powierzchnię mórz. Może coś z tego się urodzi. A może nie.  Inna sprawa, na którą uwagę zwrócił mi placownik to klimat. Nie wiem, jak to głębiej rozwinąć, ale czy klimat faktycznie może wpłynąć na lenistwo zarówno fizyczne, jak i intelektualne? Nie wiem, chyba za bardzo namieszałem, ale niech na razie pozostawiam to w takim stanie, jakim widać. Szkoda, że nie ma jakichś dokładniejszych badań nad ateizacją świata...
|
|
 | 4 na 4 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | |
|
 | 1 na 1 | Głąbiński (3538 punktów) | >... tam gdzie kiedyś głęboko zakorzenił się kalwinizm ... Pracowitość - nie można było marnować dnia na lenistwo, które wg. tej doktryny jest grzechem. Cecha ta sprawiała, że protestanci bogacili się szybciej ... Sądzę, że główny trend rozwojowy wyglądał w ten sposób, że podstawę stanowi szybki postęp cywilizacyjny, z którego wynika (zarazem warunkujące ten postęp) zmniejszenie krępującego wpływu zależności hierarchicznej w społeczeństwie (emancypacja mieszczaństwa i indywidualnych gospodarstw rolnych). To z kolei przyczynia się do wzrostu możliwości działania jednostek zależnie od ich zdolności (liberalizm) i do ogólnego bogacenia się, a dopiero w dalszej kolejnej zależności powstała niezależność myśli prowadząca do wielości wyznań, a nawet wieloświatopoglądowości. Nie da się jednak zaprzeczyć temu, że każdy z tych pięciu wymienionych składników "trendu głównego" wspomaga procesy, które go powodują. Jest to coś w rodzaju - znanego z elektrotechniki - dodatniego sprzężenia zwrotnego. Tak więc jest prawdopodobne, że kalwinizm, będąc skutkiem, wpłynął w sposób istotny na przyspieszenie procesu powstawania cywilizacji przemysłowo-handlowej, który jednak, generalnie rzecz biorąc, stanowi przyczynę całego złożonego zjawiska. Taką złożoną zależność Marks nazwał dialektyką.
Stach M. G.
|
|
1 na 1 | jimmy_88gno (1653 punktów) | >Od osób wierzących słyszałem, że na świecie jest zaledwie 0,3% ateistów. Nie wiem na jakie źródła >się powołują (oni też pewnie nie), bardziej mi to pachnie zasłyszaną plotką... >Stąd też moje pytania. Ilu jest na świecie ateistów i jakie są najbardziej zateizowane kraje oraz, >co wpłynęło na ateizację tych narodów?
W 2002 roku na świecie było 16,6 proc. ateistów. Nie pamiętam niestety, kto wykonywał badanie.
Do najbardziej zateizowanych krajów europejskich należą: Norwegia, Finlandia, Szwecja, Holandia (ponad 50 proc.) oraz Czechy.
Jeśli chodzi o Azję - Wietnam, jeśli chodzi o Amerykę Południową - Urugwaj. Na temat pozostałych kontynentów nie dysponuję sprawdzonymi danymi.
Na fakt, że Skandynawia to kraj o sporym odsetku ateistów wpłynęło przede wszystkim korzystne położenie geograficzne oraz brak wpływowych sekt w zamierzchłej przeszłości. Wierzenia Wikingów ewoluowały niegroźnie. Można byłoby pokusić się o stwierdzenie, że protestantyzm wyewoluował tu w ateizm, jednak byłbym ostrożny, bowiem protestanci ostatnimi czasy mocno zwierają szeregi z katolikami!
Tak na marginesie, skandynawskie kraje należą do państw o największym dobrobycie swoich obywateli. Skandynawowie najczęściej też deklarują zadowolenie z życia.
"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|