Racjonalista - Strona głównaDo treści
Robert Crumb - Księga Genesis

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
21-02-2012 03:32sleaping lion (157 punktów)
(zablokowany)
Robert Crumb - Księga Genesis
Ocena 2 na 2
    "Głową do wycierania" jest moim najbardziej duchowym filmem. Nikt nie rozumie, o co mi chodzi, kiedy to mówię, ale tak jest.
   Film ten rozwijał się w pewien sposób, a ja nie wiedziałem, co to znaczy. Szukałem klucza pozwalającego odkryć, co wyrażają te sekwencje. Oczywiście część z nich rozumiałem; nie wiedziałem tylko, co je łączy. Męczyłem się. Wyciągnąłem więc Biblię i zacząłem czytać. Któregoś dnia przeczytałem jedno zdanie. Zamknąłem Biblię, ponieważ to było to; to było to. I wtedy ujrzałem wszystko jako całość. W stu procentach wypełniało moja wizję.
   Chyba nigdy nie zdradzę, co to było za zdanie.

   David Lynch

   W Biblii zastosowano kilka trików, które dziś moglibyśmy nazwać postmodernistycznymi (np. ironia intertekstualna i metanarracja).
Biblia bez wątpienia jest jednym z tych tekstów kultury, który "zwraca się równocześnie do mniejszości, elitarnej publiczności posługującej się 'wysokimi' (wysublimowanymi) kodami, oraz do masowej publiczności, posługującej się 'niskimi' (popularnymi) kodami".
Historia pokazała, że tekst ten ewokuje ogrom różnorodnych interpretacji, którego żaden dzisiejszy czytelnik nie jest w stanie ogarnąć. Ilość komentarzy do Pisma Świętego powstałych przez szereg wieków należy liczyć w milionach. Dlatego też czytelnik musi wybrać sobie (lub wyrobić samemu) jedną z nich i przyjąć "na wiarę".
Wyrobników interpretacji (hermeneutów) można z grubsza podzielić na dwie kategorie: 1) dogmatycznych oraz 2) nie dogmatycznych lub antydogmatycznych a nawet swawolnych. W drugim przypadku mamy zazwyczaj do czynienia z herezjarchą, naukowcem lub naiwnym ciemniakiem. Jednym z nich jest Robert Crumb, który poświęcił mnóstwo czasu by ogarnąć pierwszą część tej księgi i przedstawić światu swą interpretację.

www.racjonalista.pl/ks.php/k,2069

   Jestem pewien, że Crumb nie zwraca się swym dziełem wyłącznie do prostych połykaczy testów kultury, choć zapewne wielu z nich z większym lub mniejszym trudem połknęło tę liczącą ponad 200 stron powieść graficzną. Połykaczom na pewno spodobały się pikantne, obsceniczne i krwiste fragmenty gdyż autor postanowił przedstawić je możliwie realistycznie. Tych natomiast, którzy po Biblię nie zwykli sięgać te kawałki mogły zniesmaczyć i zaszokować. Pomińmy jednak jednych i drugich, spuśćmy zasłonę wymownego milczenia.
   Długie studia Crumba nad Księgą Rodzaju zaowocowały czymś, czemu postanowiłem poświęcić kilka słów niniejszego komentarza.
Autor daje nam fabularną opowieść, jednak nie jest to tylko ciekawa historia, którą warto opowiedzieć realistyczne bez mistycznych uniesień. Już sam początek każe szukać drugiego dna tej opowieści...

I rzekł Bóg: "niech stanie się światło!" I stało się światło.

   R. Crumb "pięknie" zobrazował ten fragment. Narysował emanującą biel na czarnym tle. Następnie narysował zderzenie dwóch mas (bieli i czerni) z których wykształcają się dwa chińskie smoki- Jin i Jang...

   Zanim jednak pozwolę sobie kontynuować chciałbym poznać wasze zdanie na temat Biblii według obrazoburczego komiksiarza.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Zamknąłem Biblię, ponieważ to było to; to było to. I wtedy ujrzałem
>wszystko jako całość. W stu procentach wypełniało moja wizję.
>   Chyba nigdy nie zdradzę, co to było za zdanie.    David Lynch

-I tak to właśnie działa, wiem, ale nie powiem, żeby nikt nie obalił za szybko mojego olśnienia.

>   W Biblii zastosowano kilka trików, które dziś moglibyśmy nazwać postmodernistycznymi (np. ironia
>intertekstualna i metanarracja).

-Tak i działa to odwrotnie niż się to wydaje wyznawcom. W biblii nie ma żadnych kodów, tylko człowiek nauczył się ich doszukiwać, szczególnie w starożytnych tekstach, przepowiedniach, niejasnych, wieloznacznych, zawsze coś się może skojarzyć, a lubiący fantazjować mózg homo sapiens uzupełnia sobie na różne sposoby wyłapany obrazek.
-Oczywiście wierzący mogą uważać boga za kalamburzystę. Tyle lat się nudził zanim wymyślił wszechświat i człowieka więc musiał sobie jakieś rozrywki zapewnić. Zbawieni będą więc ci, którzy odgadną tajne kody i rozwiążą boskie rebusy.


Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
21-02-2012 20:35 
 Ocena 1 na 1
sleaping lion (157 punktów)
(zablokowany)
> W biblii nie ma żadnych kodów, tylko człowiek nauczył się ich doszukiwać, szczególnie w starożytnych tekstach, przepowiedniach, niejasnych, wieloznacznych, zawsze coś się może skojarzyć, a lubiący fantazjować mózg homo sapiens uzupełnia sobie na różne sposoby wyłapany obrazek.
   Pan zdaje się nie rozumie o co chodzi. Chodzi mi o to, że "tekst może być czytany w sposób naiwny, bez zrozumienia odniesień intertekstualnych, albo może być czytany z pełną świadomością istnienia owych odniesień, albo przynajmniej z przekonaniem, że należy zacząć na nie polować". Chodzi tutaj o tak zwany double coding czyli wprowadzenie możliwości podwójnej lektury tekstu.
   Wielu z pośród twórców fikcji ma dziwny zwyczaj umieszczania w swoich tekstach dziwactw przeróżnych, szyboletów i tym podobnych znaczków, które rozpoznać i rozszyfrować potrafi tylko wąskie grono wtajemniczonych, specjalistów czy też wytrawnych czytelników. Czynią to przeważnie poeci, paranoicy i święci mężowie różnych religii, sekciarze, masoni i tym podobne ekskluzyjne grupy. Teksty zawierające tajemne kody, ukryte przesłania, podwójne dno, wielorakie znaczenia zwie się czasem hermetycznymi. Bywa, że autorzy owych tekstów nie są nawet świadomi drugiego dna stworzonej przez siebie fikcji. Tak było np. z twórczością F. Kafki.


Zbigniew Makowski - Burzliwe niebo

   W szkołach uczą, że do pełniejszego odbioru niektórych dzieł literackich (i nie tylko) potrzebny jest specjalny klucz a my jako odbiorcy dzieła powinniśmy go odnaleźć. Czytelnik jest wręcz zobligowany przez samego autora do poszukiwania różnego rodzaju związków, odsyłany do encyklopedii i innych tekstów kultury. Myślę, że nie inaczej jest w przypadku "Księgi Genesis" Crumba.
23-02-2012 20:00 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>   Pan zdaje się nie rozumie o co chodzi. Chodzi mi o to, że "tekst może być czytany w sposób naiwny, bez zrozumienia odniesień intertekstualnych, albo może być czytany z pełną świadomością istnienia owych odniesień, albo przynajmniej z przekonaniem, że należy zacząć na nie polować". Chodzi tutaj o tak zwany double coding czyli wprowadzenie możliwości podwójnej lektury tekstu.
-Wiem, to szukanie drugiego dna. Dla mnie to po prostu dno. Ale biedacy wierzący w biblię, dla których to cała nadzieja, zawsze będą szukać kodów i kluczy do innego odczytania tych bredni, bo odczytanie wprost nawet w nich zaczyna budzić wątpliwości.


Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
23-02-2012 23:25 
 Ocena 1 na 1
sleaping lion (157 punktów)
(zablokowany)
>-Wiem, to szukanie drugiego dna. Dla mnie to po prostu dno. Ale biedacy wierzący w biblię, dla których to cała nadzieja, zawsze będą szukać kodów i kluczy do innego odczytania tych bredni, bo odczytanie wprost nawet w nich zaczyna budzić wątpliwości.
Kodów i kluczy nie szukają wyłącznie biedacy. Rzekłbym nawet, że czynią to raczej ludzie wykształceni, ludzie z pewnym obyciem kulturowym, wiedzący znacznie więcej niż prostaczkowie. To oni właśnie tworzą i rozszyfrowują kody.
Crumb na końcu albumu umieścił komentarze i uwagi do poszczególnych rozdziałów. W komentarzu do rozdziału 12 pisze: "Dlaczego Abraham każe swojej żonie Sarze powiedzieć Egipcjanom, że jest jego siostrą? O co chodzi w tej opowieści? Te zagadki i tajemnice wyjaśniła mi książka Saviny Teubal Kapłanka Sara (Sarah, the Priestess, 1984). Wydobywa ona pierwotny, pogrzebany, ukryty, zniekształcony sens opowieści o kobietach - Sarze, Riwce (żonie Icchaka), Rachel i Lei (żonie Jakuba) - w sposób niezwykle przekonywujący. Nagle opadają warstwy pajęczyny, stulecia kurzu i ujawnia się część ich zagubionego sensu". Czy coś ci to mówi?
24-02-2012 09:14 
 Ocena 2 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Kodów i kluczy nie szukają wyłącznie biedacy. Rzekłbym nawet, że czynią to raczej ludzie wykształceni, ludzie z pewnym obyciem kulturowym, wiedzący znacznie więcej niż prostaczkowie. To oni właśnie tworzą i rozszyfrowują kody.
-Mam na myśli biedę umysłową. Gdy ktoś mocno wierzy w jakieś mity, a one okazuja się starożytnym bełkotem, to wkrada się panika, że cała ta wiara jest o kant ...wtedy trzeba szukać innych interpretacji, drugiego dna, rzekomych kodów.
>Crumb na końcu albumu umieścił komentarze i uwagi do poszczególnych rozdziałów. W komentarzu do rozdziału 12 pisze: "Dlaczego Abraham każe swojej żonie Sarze powiedzieć Egipcjanom, że jest jego siostrą? O co chodzi w tej opowieści?
-Nie mam pojęcia...a o coś chodzi?

>Te zagadki i tajemnice wyjaśniła mi książka Saviny Teubal Kapłanka Sara (Sarah, the Priestess, 1984). Wydobywa ona pierwotny, pogrzebany, ukryty, zniekształcony sens opowieści o kobietach - Sarze, Riwce (żonie Icchaka), Rachel i Lei (żonie Jakuba) - w sposób niezwykle przekonywujący. Nagle opadają warstwy pajęczyny, stulecia kurzu i ujawnia się część ich zagubionego sensu". Czy coś ci to mówi?

-Wyjaśnij, skoro jesteś w temacie na bieżąco, bo ja nie dostrzegam w tym ukrytego, ani żdnego innego sensu.


Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
24-02-2012 10:44 
 Ocena 1 na 1
sleaping lion (157 punktów)
(zablokowany)
>-Mam na myśli biedę umysłową. Gdy ktoś mocno wierzy w jakieś mity, a one okazuja się starożytnym bełkotem, to wkrada się panika, że cała ta wiara jest o kant ...wtedy trzeba szukać innych interpretacji, drugiego dna, rzekomych kodów.
   To działa także w drugą stronę. Prostaczek, który traci wpojoną mu wiarę próbuje miernych intelektualnie tricków. By udowodnić samemu sobie i innym słuszność swego oburzenia otwiera biblię na stronach w których mowa o kazirodztwie, onanizmie, bratobójstwie i składaniu syna w ofierze.
    Naszego autora ilustracji do Księgi Genessis to jednak nie oburza. Bo też trudno o to, by Robert Crumb jako żywa ikona kontrkultury, znany głównie z tego, że splunął zieloną flegmą między oczy Myszce Miki która - jak przystało na prawdziwego, konserwatywnego masona - nosi białe rękawiczki, autor niemal pornograficzny, wzruszał się marnowaniem nasienia. Cała prowokacja nie tkwi więc w tym, że ktoś odważył się przenieść Świętą Księgę na karty komiksu (zaliczanego do tzw. kultury niskiej ) bo to już było, lecz w tym właśnie, że zrobił to Crumb i że pracował nad tym cztery lata próbując stworzyć coś, odbiegającego od tego, co robił dotychczas.
   Nasuwa mi się tutaj porównanie z Gustawem Courbetem. Gustaw również zaczynał jako romantyczny rewolucjonista a skończył jako realista (realista transcendentalny- można by powiedzieć), autor szokującego obrazu pt. "Początek świata" oraz nie mniej szokującego "Pogrzebu w Ornans". Realizm Courbeta był bardzo dziwnym realizmem skoro Proudhon postulował, żeby obraz "Kamieniarze" umieszczono w kościele, gdyż uważał, że jest to w istocie obraz religijny i to najlepszy jaki powstał w jego czasie, "że jego widok bez wątpienia działa bardziej podniośle na dusze niż widok próżnującego mnicha" .
W innym obrazie Courbeta "Kobieta z papugą" po prostu nie sposób nie doszukiwać się analogi do innych wytworów kultury, symboli, alegorii i w ogóle drugiego dna tej dwuznacznej kompozycji. Czy to ma być realizm?
   Jeśli dobrze przyjrzysz się kartom komiksu Crumba zobaczysz postać Boga w scenie w której ukazał się on Jakubowi i pobłogosławił go (Rdz 35) przypominającą tę z fresku Michała Anioła pt. "Stworzenie Adama". Bóg wyciągniętym ramieniem (symbolizującym potęgę i moc) błogosławi Jakuba. Przypadek czy świadome nawiązanie? Moim zdaniem jest to jak najbardziej świadomy chwyt, nie wiem tylko co autor chciał przez to powiedzieć. Sam autor chyba nigdy nam tego nie wyjawi wychodząc z tego samego założenia co cytowany na wstępie David Lynch. Dlaczego tak myślę? Otóż Crumb wyraźnie daje nam odczuć, że zafascynowały go teorie feministyczne dotyczące złego patriarchatu i dobrego matriarchatu. "Kobiety są tak nielogicznymi stworzeniami. Próbuję wyjaśnić ten fakt mojej żonie , ale ona nie rozumie"- mówi Gottlob Frege bohater Logikomiksu, kolejnego dzieła pełnego kodów, które zamiast rzeczowo mówić o logice wprowadza na scenę chaos.
    Cały problem tkwi w tym, że wedle pana Roberta Księga Genesis nie jest "starożytnym bełkotem". Poniżej cytuję jego zdanie na temat.
Cytat:
Ja, o ironio!, nie wierzę, że Biblia jest "Słowem Bożym". Wierzę, że to słowa ludzi. Niemniej jest to tekst obdarzony mocą, z pokładami znaczenia sięgającymi głęboko do naszej świadomości zbiorowej czy, jak kto woli, świadomości historycznej. Biblia rzeczywiście wydaje się dziełem natchnionym, wierzę jednak, że jej potęga bierze się z tego, iż powstała w wyniku wspólnego wysiłku, przez długi czas rozwijając się i kształtując, zanim osiągnęła swą ostateczną, niezmienną formę, jak wiemy, podczas niewoli babilońskiej, około 600 roku p.n.e.


Można więc powiedzieć, że Autor szuka kodów i kluczy do innego odczytania tych bredni, bo odczytanie wprost najwyraźniej obudziło jego wątpliwości.
24-02-2012 11:18 
 Ocena 5 na 5
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>    Cały problem tkwi w tym, że wedle pana Roberta Księga Genesis nie jest "starożytnym bełkotem". Poniżej cytuję jego zdanie na temat.
>Cytat:
Ja, o ironio!, nie wierzę, że Biblia jest "Słowem Bożym". Wierzę, że to słowa ludzi. Niemniej jest to tekst obdarzony mocą, z pokładami znaczenia sięgającymi głęboko do naszej świadomości zbiorowej czy, jak kto woli, świadomości historycznej. Biblia rzeczywiście wydaje się dziełem natchnionym, wierzę jednak, że jej potęga bierze się z tego, iż powstała w wyniku wspólnego wysiłku, przez długi czas rozwijając się i kształtując, zanim osiągnęła swą ostateczną, niezmienną formę, jak wiemy, podczas niewoli babilońskiej, około 600 roku p.n.e.


-Mam więc znacznie inne zdanie od pana Crumba. Nic mnie w tej księdze nie zafascynowało, wątpliwości też żadnych u mnie nie wywołało, raczej wszelkie ewentualne zostały rozwiane. Dziwne też , że nie wywołało u niego wzburzenia to, że opisy tak niecnych postępków, masakr, bastialstwa i boskiej pychy mają być jakimś wyznacznikiem moralności, bo to się od razu nasuwa każdemu przeciętnie bystremu czytelnikowi.

>Można więc powiedzieć, że Autor szuka kodów i kluczy do innego odczytania tych bredni, bo odczytanie wprost najwyraźniej obudziło jego wątpliwości.

-Powinien poszukać do takich zabaw jakiejś lepszej literatury. Może Homer, Shakespeare? Niektórzy puszczali nagrania zespołów metalowych od tyłu szuakjąc zakodowanych przesłań od samego Lucyfera, ale nie pamiętam aby coś istotnego odczytali.

Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
26-02-2012 08:44 
 Ocena 1 na 1
sleaping lion (157 punktów)
(zablokowany)
>Dziwne też , że nie wywołało u niego wzburzenia to, że opisy tak niecnych postępków, masakr, bastialstwa i boskiej pychy mają być jakimś wyznacznikiem moralności, bo to się od razu nasuwa każdemu przeciętnie bystremu czytelnikowi.
Crumb nie szukał w Księdze Genesis żadnych wyznaczników moralności. Czytając postępował raczej jak wykształcony Grek czytający Iliadę. Autor szukał kodów i kluczy do innego odczytania tych bredni, bo odczytanie wprost najwyraźniej obudziło jego wątpliwości.
>-Powinien poszukać do takich zabaw jakiejś lepszej literatury. Może Homer, Shakespeare?
W czym Homer natchniony przez bogów lepszy jest od natchnionych przez Boga? Czy Szekspir był lepszym pisarzem od Salomona? Jakie kryteria estetyczne przyjmujesz twierdząc, że homo ludens więcej skorzysta czytając Szekspira i Homera niż Biblię?
>Niektórzy puszczali nagrania zespołów metalowych od tyłu szukając zakodowanych przesłań od samego Lucyfera, ale nie pamiętam aby coś istotnego odczytali.
Być może dlatego, że ciężkostrawna muzyka wywodzi się od "Helter-Skelter" kawałka zespołu The Beatles, który odegrał kluczową rolę w historii Charlesa Mansona i jego rodziny i tym samym wpłynął na innych, którzy zaczęli wzorem Mansona doszukiwać się w muzyce "tajemnego przesłania" jak i tych, którzy swoje przesłanie w swej muzyce kodowali. Zdaj się, że opus magnum tej paranoi nastąpił w momencie wydania albumu "Led Zeppelin IV".
www.youtube.com/watch?v=IBpyhv5_gng
25-02-2012 00:29 
 Ocena 2 na 2
marcin kwiek (734 punktów)
>Crumb na końcu albumu umieścił komentarze i uwagi do poszczególnych rozdziałów. W komentarzu do rozdziału 12 pisze: "Dlaczego Abraham każe swojej żonie Sarze powiedzieć Egipcjanom, że jest jego siostrą? O co chodzi w tej opowieści?

"A gdy się już zbliżał do Egiptu, rzekł do swojej żony, Saraj: «Wiem, że jesteś urodziwą kobietą; skoro cię ujrzą Egipcjanie, powiedzą: to jego żona; i zabiją mnie, a ciebie zostawią przy życiu. Mów więc, że jesteś moją siostrą, aby mi się dobrze wiodło ze względu na ciebie i abym dzięki tobie utrzymał się przy życiu».
Gdy Abram przybył do Egiptu, zauważyli Egipcjanie, że Saraj jest bardzo piękną kobietą. Ujrzawszy ją dostojnicy faraona, chwalili ją także przed faraonem. Toteż zabrano Saraj na dwór faraona, Abramowi zaś wynagrodzono za nią sowicie. Otrzymał bowiem owce i woły, niewolników i niewolnice oraz oślice i wielbłądy."

Ja tu żadnego drugiego dna nie widzę. Facet się po prostu bał, że go zabiją, by móc wziąć sobie jego ładną żonę.
25-02-2012 07:07 
 Ocena 1 na 1
sleaping lion (157 punktów)
(zablokowany)
>Ja tu żadnego drugiego dna nie widzę. Facet się po prostu bał, że go zabiją, by móc wziąć sobie jego ładną żonę.
R. Crumb:
   Trudno znaleźć w tej opowieści sens, a jej moralność zdaje się mętna. Chyba, że jest ona wypaczoną dawną legendą, zniekształconą, by wpasować się w późniejszy, patriarchalny paradygmat. [...]
    Savina Teubal sugeruje, że Sara, kobieta o "statusie religijnym podwyższonym w obrębie swojej społeczności", została zabrana przez Abrahama do Egiptu i podarowana Faraonowi być może po to, by odbyć z nim rytuał "małżeństwa sakralnego".
marcin kwiek (734 punktów)
>Trudno znaleźć w tej opowieści sens, a jej moralność zdaje się mętna.

Jak to w Biblii.
sleaping lion (157 punktów)
(zablokowany)
Usunięte przez moderatora
24-02-2012 13:23 
 Ocena 4 na 4
jasenka (1863 punktów)
>- W biblii nie ma żadnych kodów, tylko człowiek nauczył się ich doszukiwać, szczególnie w starożytnych tekstach, przepowiedniach, niejasnych, wieloznacznych, zawsze coś się może skojarzyć, a lubiący fantazjować mózg homo sapiens uzupełnia sobie na różne sposoby wyłapany obrazek.

I zawsze gdzieś na świecie znajdzie się huba w kształcie głowy Jezusa, albo plama na stole w kształcie sandału św. Jana.
Czerwony Kapturek ma 16 liter, Królewna Śnieżka ma 15 liter, Wróżka Zębuszka ma 14 liter. To idzie po kolei, chyba nie zdradzę, co ujrzałam

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365