Duży szum powstał wokół rzymskiego pomnika największego Papieża Wszech Czasów. Może przesadziłem, że największego, ale niewątpliwie jest to pierwszy pomnik, który potrafi w dialektycznej syntezie przeciwieństw połączyć majestat pontyfikatu i brzydotę skorupy bomby lotniczej. Jeżeli niejasne się wydaje to, co napisałem, proszę zerknąć: www.dailym(*)sculpture-looks-like-tent.htmlJak zwykle dyskusja o względach estetycznych jest poddana indywidualnym gustom, również i pewnej tradycji przedstawiania postaci na pomnikach. W tym przypadku, jak można podejrzewać, jest to przykład wynaturzenia formy a rzeźbiarz najwyraźniej kontestuje inflację toczącą wizerunek tej słynnej postaci, sugerując, że za posągową powierzchownością kryje się próżnia. Gdybyż żyli jeszcze wielcy twórcy epoki socrealizmu, potrafiący zawrzeć w swych dziełach optymizm i dynamizm połączony z ciężką bryłowatością, tak dobrze pasującą do majestatu Urzędu Nauczycielskiego Kościoła! Mogliby pchnąć estetykę współczesnej rzeźby religijnej na zupełnie nowe tory i byłby to krok naprzód wobec tego, co możemy obserwować obecnie w toczonej robakiem dekadencji Europie. |