Racjonalista - Strona głównaDo treści
Partiokracja

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
29-11-2015 21:02syku (454 punktów)Partiokracja
Paweł Kukiz posługuje się takim terminem jak "partiokracja". Szczerze mówiąc często mam problem ze zrozumieniem jego przekazu czy też "strategii" jak to ochrzcił. Z tego co zrozumiałem chodzi o to, że w Polsce rządzą partie, które zawłaszczają władzę ludziom.

Składa się na to kilka procesów.
1) Głosować można tylko na pakiet tj. na wszystko co dana partia reprezentuje. Nie sposób głosować np. na zmiany wolnorynkowe i jednocześnie konserwatyzm społeczny, ponieważ takiej partii nie ma albo ma bardzo słabe poparcie
2) Partie oszukują wyborców obietnicami i zapowiedziami, nie spełniając ich po wyborach. I co istotne, nie ponoszą często za to konsekwencji.
3) Niektóre partie zawłaszczyły sobie pewne grupy bazujące nie na poglądach, ale emocjach. Przykładem podział sceny politycznej na PiS i PO. Gdzie często spotyka się głosowanie przeciw jakiejś partii, a nie na jej program czy na podstawie poglądów.
4) Ilość dostępnych partii jest bardzo ograniczona i trudno zaistnieć nowym, ze względu na to, że istniejące są dotowane z budżetu tj. dysponują dużymi budżetami, partie startujące nie mają takich możliwości. Stąd mamy "dwa dania główne i kilka przystawek" jak to ujął Ziemkiewicz, czyli niewielki wybór. Do tego dochodzi próg wyborczy.
5) Partie na ogół zrzeszają ludzi wyłącznie im podległych, którzy jako posłowie przestrzegają tzw. dyscypliny partyjnej i głosują nie wg. własnej wiedzy i sumienia, ale na rozkaz.

Moim zdaniem taki wariant demokracji jest bardzo ograniczony i rzeczywiście powoduje, że władza trafia do niewielkiej liczby partii, która jest kontrolowana przez w sumie niewielką liczbę osób. Zatem efektywnie rządzi wąska grupa osób. Osobiście czuję, że mamy b. niewielki wpływ na losy państwa. Bo rola obywatela w takiej formie demokracji sprowadza się do wrzucenia kartki do urny kilka razy w ciągu czterech lat i właściwie tyle. Jak to się mówi "kości zostały rzucone" i społeczeństwo nie ma znaczących możliwości kontroli. Przykładem obywatelskie projekty ustaw, które przez ostatnie 8 lat lądowały za każdym razem w koszu.

Czy ktoś orientuje się jak to wygląda w innych krajach? Czy podobny ustrój powoduje te same skutki, które opisałem wyżej? Jak można przeciwdziałać takiemu, jak wyżej opisany, stanowi rzeczy? No i co osobiście sądzicie o takiej formie demokracji?

Apeluję o przemyślane komentarze oraz kulturalną dyskusję. Będę usuwał komentarze nie związane z tematem, różnorakie wycieczki osobiste itd.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

puszkapiwa (33 punktów)
(zablokowany)
Kukiz ośmieszył się tą swoją "partiokracją" odkąd jego zbieranina dostała się do sejmu obok Nowoczesnej.pl czy jak to się teraz nazywa. Ponownie ośmieszył się, gdy jego zbieranina głosowała tak jak PiS, de facto niszcząc Trybunał Konstytucyjny.
Grzegorz (5685 punktów)
>Paweł Kukiz posługuje się takim terminem jak "partiokracja". Szczerze mówiąc często mam problem ze zrozumieniem jego przekazu czy też "strategii" jak to ochrzcił. Z tego co zrozumiałem chodzi o to, że w Polsce rządzą partie, które zawłaszczają władzę ludziom.

Partię, czyli precyzyjniej ich prezesi. Pamiętasz jak Tusk postanowił zawłaszczyć OFE? Większość obywateli (czyli wyborców) uznała jak najsłuszniej coś takiego za złodziejstwo. Przyszło głosowanie, i przegłosowano nie to za czym opowiadali się wyborcy (i elementarna uczciwość), tylko to co zarządził prezes.

Prawie też udało się wprowadzić równie niepopularną i niepotrzebną ustawę ACTA. Myślisz że gdyby rząd się nie wycofał w ostatnim momencie to któryś z tych baranów w ogóle przeczytałby za czym głosuje, czy wystarczyłoby mu proste polecenie "dyscyplina partyjna"?

Po prostu u nas partia która zwycięży wybory uznaje że dostała od obywateli coś w rodzaju "licencji na zabijanie" na 4 lata i do tego czasu może robić wszystko, zaczynając od ignorowania swoich wyborców. No i niestety technicznie jest to prawda, bo o ile zwykły obywatel może wylecieć z pracy z dnia na dzień dyscyplinarnie np. za przyjście po pijaku, to już naszych posłów takie ograniczenia nie obejmują.
syku (454 punktów)
>Po prostu u nas partia która zwycięży wybory uznaje że dostała od obywateli coś w rodzaju "licencji na zabijanie" na 4 lata i do tego czasu może robić wszystko, zaczynając od ignorowania swoich wyborców. No i niestety technicznie jest to prawda, bo o ile zwykły obywatel może wylecieć z pracy z dnia na dzień dyscyplinarnie np. za przyjście po pijaku, to już naszych posłów takie ograniczenia nie obejmują.

Jednym z pytań które zadałem, jest czy tak jest tylko w naszym kraju. Wydaje mi się, że to jest specyfika demokracji parlamentarnej, że parlament dokonuje takich niezgodnych z wolą społeczeństwa zmian.

Poza tym uważam, że można by to zrobić dużo lepiej. Np. dać obywatelom możliwość wetowania ustaw. Wystarczyłoby np. zebrać kilkaset tysięcy podpisów i wówczas rozpisane byłoby referendum w sprawie odrzucenia lub przyjęcia ustawy. I społeczeństwo mogłoby się wypowiedzieć, a nie pozwalać prezesowi przepychać przez sejm co mu się podoba i oceniać wszystko dopiero po kilku latach. Poza tym w czasach gdzie mamy internetową bankowość i sklepy, takie referenda mogłyby się odbywać kosztem 1% obecnych, nie ciągając wyborców do urn za każdą ustawą.


Kto pyta, nie błądzi.
05-12-2015 07:50 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (5685 punktów)
>Jednym z pytań które zadałem, jest czy tak jest tylko w naszym kraju.

Oczywiście że nie, ale dość różny jest zakres takich działań.

Powiedziałbym że na Zachodzie rząd/parlament postępuje wbrew woli obywateli wtedy kiedy albo jest to jakoś uzasadnione (czyli np. podniesienie wieku emerytalnego w Belgii - były protesty, strajki, zamieszki) albo kiedy zahacza o jakieś poprawnościowe "świętości" (np. gdy Merkel dość długo zajęło spostrzeżenie że większej ilości imigrantów nie chcą nie tylko "źli" Węgrzy i Polacy, ale przede wszystkim Niemcy).

U nas jest po prostu wolna amerykanka - jak rząd coś chce i może to zrobić, to już wystarcza. Ostatnio nawet wygląda że nawet jak "nie może" (bo przeszkadzają takie drobnostki jak prawo czy nawet ustawa zasadnicza), to też w końcu można, bo przecież takie kombo jak "immunitet+ułaskawienie" jest nie do zatrzymania..


Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365