Racjonalista - Strona głównaDo treści
Co przeciętnego Kowalskiego obchodzi TK?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
28-12-2015 20:21mateo90 (1 punktów)Co przeciętnego Kowalskiego obchodzi TK?
Witam,

jako, że to mój pierwszy post pozwolę sobie napisać, że czytam racjonalistę od kilku lat, także forum na którym można znaleźć odpowiedź na wiele nurtujących pytań, więc postanowiłem, że się na nim zarejestruję i będę szukał odpowiedzi na nurtujące mnie pytania

A więc pierwsze z nich:

Czy nowelizacja ustawy o TK dotknie w namacalny sposób w przeciętnego Kowalskiego? Czy to, że TK co do zasady ma orzekać w pełnym składzie liczącym co najmniej 13 na 15 sędziów, a nie 9 ma jakiekolwiek znaczenie? Czy to nie jest przypadkiem tak, że te wszystkie zmiany to woda na młyn dla opozycji, która ma okazję pokazać jaki to PiS jest niedobry, a tak naprawdę nic złego z tego tytułu Kowalskiemu się nie stanie?

Prosiłbym o wyjaśnienie tej kwestii.

Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

dr_an (254 punktów)
>Czy nowelizacja ustawy o TK dotknie w namacalny sposób w przeciętnego Kowalskiego?
To tylko Pan Prezes JK wie.

Po nowelizacji bardzo łatwo zablokować możliwości orzecznicze TK : np. wysłać 5000 zapytań i mieć pewność że kolejna ustawa uchwalona przez PIS (świadomie nie używam słowa sejm), będzie mogła być rozpatrzona za 30 lat.
Jaki plan ma Pan Prezes JK... czy ktoś to zgadnie? Nie ulega wątpliwości, że można będzie uchwalić takie "prawo" jakie wyobraźnia może podpowiedzieć (w żartach powiem że może zarówno Kowalski otrzymywać rentę 10 tyś miesięcznie ze znacjonalizowanego majątku, jak i być bitym po tyłku do następnych wyborów króla RP!! np za 30 lat).

Co może niepokoić to, że nie wzięto pod uwagę negatywnej opinii prawie całego środowiska prawniczego. Negatywnie wyrazili się: rady wydziałów prawa UJ, UW i in, korporacje prawnicze, najwyższe autorytety, byli członkowie i przewodniczący TK, znani konstytucjonaliści, ba, nawet promotor pracy doktorskiej Andrzeja Dudy.
Teraz co PIS zapragnie, przez noc prawem stać się może. Jak to wykorzysta "władza" tego nawet wróżbita Maciej nie wie.
woma (381 punktów)
Jeżeli Trybunał Konstytucyjny jest komukolwiek potrzebny, to przede wszystkim, a w zasadzie wyłącznie przeciętnemu Kowalskiemu. Skarga konstytucyjna to jedyne narzędzie jakim przeciętny Kowalski dysponuje w "walce" z organami państwa i organami administracji publicznej. Możliwość zaskarżenia niekonstytucyjnego przepisu to także jedyny oręż jakim dysponują instytucje broniące praw i wolności obywatelskich.

Niemożność skutecznego zaskarżenia przepisów, które naruszają gwarantowane Konstytucją RP prawa i wolności obywatelskie, zasady stanowienia prawa, zasady podziału władz oraz inne zasady w niej określone, czyni te prawa i zasady niemożliwymi do wyegzekwowania, a więc fikcyjnymi. Każdy, kto ma jakąkolwiek władzę, będzie mógł robić, co tylko zechce, bo nie będzie nikogo. kto będzie w stanie go powstrzymać.

Jeżeli ustawodawca może sparaliżować TK, to dlaczego TK nie może sparaliżować ustawodawcy? Konstytucja nie definiuje pojęcia większości bezwzględnej. Czy zatem TK nie może stwierdzić, że jest to np. 444 posłów? Konstytucja stanowi, że Sejm i Senat obradują na posiedzeniach. Czy zatem TK nie może uznać, że posłom i senatorom nie wolno wstać podczas posiedzenia i że opuszczenie swego miejsca przez posła lub senatora oznacza zerwanie obrad? Co jeżeli TK uzna, że inicjatywa ustawodawcza przysługuje łącznie posłom, Senatowi, Prezydentowi RP i Radzie Ministrów? Co gdy stwierdzi, że pod inicjatywą ustawodawczą muszą podpisać się wszyscy posłowie, wszyscy senatorowie i wszyscy członkowie Rady Ministrów, a Prezydent musi się podpisać przed Radą Ministrów? Takich "kwiatków" można zapewne znaleźć w Konstytucji więcej.

Nie tylko PiS potrafi przyjąć absurdalną wykładnię prawa.
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Czy nowelizacja ustawy o TK dotknie w namacalny sposób w przeciętnego Kowalskiego? Czy to, że TK co
>do zasady ma orzekać w pełnym składzie liczącym co najmniej 13 na 15 sędziów, a nie 9 ma
>jakiekolwiek znaczenie?

Redefinicja "pełnego składu" jest zabiegiem absurdalnym, szczególnie w kontekście poniższego wywiadu dla Radia Maryja:
Cytat:
"Trybunał Konstytucyjny nie wykonuje, w gruncie rzeczy, swoich obowiązków. 200 spraw jest niezałatwionych, 100 spraw (moja uwaga: ostatnio politycy PiS mówili o 40, za tydzień spodziewajmy się kilku tysięcy ), gdzie było orzeczenie TK nie zostało wykonane, a Trybunał w tej sprawie milczy. Ma wręcz niebywale wolne tempo pracy. Ludzie mający uposażenie na poziomie prezydenta Rzeczypospolitej - mówiąc uczciwie - bardzo niewiele robią" - prezes PiS.

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że w składzie 13 sędziów prace przyspieszą - to już nie będzie Trybunał Konstytucyjny - to będzie Konstytucyjne Pendolino.

Jednak nie to jest największym kuriozum nowej ustawy o TK. Mamy tam coś znacznie ciekawszego:
Cytat:
USTAWA z dnia 22 grudnia 2015 r. o zmianie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym
Art. 1. W ustawie z dnia 25 czerwca 2015 r. o Trybunale Konstytucyjnym (Dz. U. poz. 1064, z późn. zm.) wprowadza
się następujące zmiany:
(...)
14) w art. 99 ust. 1 otrzymuje brzmienie:
"1. Orzeczenia Trybunału wydawane w pełnym składzie zapadają większością 2/3 głosów.";

Nie trzeba ukończyć studiów prawniczych, żeby dostrzec absurd takiego rozwiązania. Odpowiedzialny prawodawca powinien tworzyć prawo zawsze w taki sposób, żeby wydanie orzeczenia było każdorazowo możliwe. Wyrok musi być rzeczą pewną i nieuchronną. Na tym polu stosowanie tzw. "większości kwalifikowanej" jest niedorzeczne, ponieważ orzeczenia sądowe to obszar, gdzie pat jest niedopuszczalny.

Czym innym jest uchwalanie nowej Konstytucji lub głosowanie nad wnioskiem o postawienie przed Trybunałem Stanu - wówczas kwalifikowana większość jest rozwiązaniem racjonalnym. Pewne fundamentalne sprawy wymagają szerszego konsensusu politycznego i nie byłoby stosowne podejmowanie tak kluczowych decyzji zwykłą większością głosów - a co ważniejsze nie powstaje tu żaden pat. Uzyskanie tejże kwalifikowanej większości w głosowaniu bądź jej brak oznacza zagłosowanie za lub przeciw.

Natomiast w przypadku orzekania przez TK podejmowanie decyzji kwalifikowaną większością głosów to rozwiązanie irracjonalne. Rozpatrzmy kilka przypadków i załóżmy, że:
1) Spośród 13 sędziów 10 zagłosuje, iż ustawa jest zgodna z Konstytucją. Skutek - ustawa jest zgodna.
2) Spośród 13 sędziów 10 zagłosuje, iż ustawa jest niezgodna z Konstytucją. Skutek - ustawa jest niezgodna i zostanie usunięta z porządku prawnego.
3) Spośród 13 sędziów 7 zagłosuje, iż ustawa jest zgodna z Konstytucją, a 6 uzna przeciwnie. Skutek - orzeczenie nie zapada, bo jakie ma zapaść? W tej sytuacji nie ma większości 2/3, żeby uznać ustawę za konstytucyjną, nie ma także większości 2/3 głosów, żeby uznać ustawę za niekonstytucyjną.

Sfera orzecznictwa sądowego to nie miejsce na "większości kwalifikowane". Niestety obecna ekipa rządząca ma wyjątkowy talent do psucia prawa. Nie jest to też żadna "falandyzacja prawa" - to zwykły brak kompetencji do stanowienia prawa.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365