 |
Biologia a katecheza w gimnazjum Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-01-2016 12:58 | ardenin (1 punktów) | Biologia a katecheza w gimnazjum | Od kilku tygodni próbuję się dowiedzieć, jakie są wzajemne relacje merytoryczne w nauczaniu biologii i religii w gimnazjum. Jest ciężko. Oto moja ostatnia wymiana postów na jednym z forów :
mój post nr 1
Przypadek z życia wzięty : lekcja religii w III klasie gimnazjum - omawiana jest Biblia, a konkretnie Księga Rodzaju. Katecheta omawia z uczniami jak Bóg stworzył człowieka ( ,, I Bóg przystąpił do kształtowania człowieka z prochu ziemi '' ) oraz jego towarzyszki życia, kobiety ( '' I Bóg przystąpił do ukształtowania niewiasty z żebra, które wyjął z człowieka '' ). Dzwonek na przerwę. Po dziesięciu minutach kolejna godzina lekcyjna - biologia. Pani od biologii omawia powstanie człowieka w drodze ewolucji organizmów ( w jej fazie końcowej pochodzimy od małp ). Moje pytanie: czy podanie dwóch całkowicie sprzecznych ze sobą informacji na ten sam temat, osobom nastoletnim ( 13 - 14 lat ), na pewno nie zaszkodzi ich rozwojowi umysłowemu i psychicznemu? Zastrzegam, że : - pytam bez żadnych podtekstów - po prostu nie wiem, (a chciałbym) - nie interesuje mnie, gdzie powinna być nauczana religia (szkoła czy kościół) - jest to gałąź nauki jak każda inna gałąź nauki, więc powinna być nauczana.
Uprzejmie zapraszam do wymiany opinii. Może ktoś odniesie się do tematu od strony naukowej ? (być może były robione eksperymenty, obserwacje lub przeprowadzane dyskusje na kongresach psychologicznych ).
Odpowiedź:
Skąd masz informację, że w szkole biblijny opis stworzenia jest traktowany dosłownie? Z tego, co wiem w polskich szkołach na szczęście nie uczy się kreacjonizmu.
mój post nr 2
Biję się w piersi - nie wiedziałem o tym zupełnie. W swojej wrodzonej szczerości (czytaj: naiwności ), nie przypuszczałem nawet, że Kościół będzie ,, poprawiać po Bogu ''. Zatem jak tłumaczy się dzieciom na katechezie powstanie człowieka na Ziemi ? Czy ktoś wie dokładnie ? ( nie sądzę, aby było to dyskretnie przemilczane... )
( i tylko tyle dowiedziałem się )
Prośba - może ktoś na tym forum wie, jak to wygląda w praktyce ? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
12 na 12 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | Po pierwsze- religia nie jest jedną z nauk. Jest nią religioznawstwo i to powinno być uczone. Po drugie- wiem od młodzieży, że przeżywają dysonans i poszukują jednoznacznego wyjaśnienia świata.
|
|
 | 3 na 3 | romaro (25211 punktów) | >Po pierwsze- religia nie jest jedną z nauk. Tak jak msza święta, to nie sympozjum naukowe.
|
|
| męczydusza (18 punktów) | Jako dumna uczennica Biskupiaka(katolickie gimnazjum w Lublinie) czuję się niejako zobowiązana do odpowiedzi.  W mojej szkole do obu przedmiotów- biologi i religii(lub kto woli religioznawstwa) nauczyciele mają zdrowe podejście.Na biologi uczymy się tego, co podstawa każe ni mniej ni więcej(no może troszeczkę wychodzimy ponad program). Nie ma "wywodów moralnościowych" powodowanych wyższością(bądź niższością) religii nad nauką. Każdy nauczyciel skupia się na swoim przedmiocie. Podam przykład zdrowego(moim zdaniem) podejścia do tematu powiedzmy delikatnego. Mianowicie- ewolucji, pochodzenie człowieka nie jest przedstawiane jako od małpy(te 2% różnicy w kodzie genetycznym to jednak sporo) dla tego, że nie znaleziono(dotychczas) ogniwa pośredniego między tymi gatunkami. Na religii też korzystamy ze "zdobyczy" innych nauk. Do zrozumienia wielu tekstów potrzebny jest odpowiedni kontekst historyczny. Biblia to książka napakowana metaforami, dlatego niektóre księgi (Np. Księga Rodzaju) nie mogą być "brane dosłownie".I biologiczka i katecheta zgadzają się, że świat w siedem dni nie powstał  Fajnym przykładem "symbiozy" religijno-naukowej jest ostatnia lekcja o cudach eucharystycznych. Ksiądz powiedział nam jedynie wkuć co gdzie obecnie jest i kiedy się cud wydarzył, ale pokazał zdjęcia przemienionych komunikantów, przedstawił wyniki badań(bynajmniej nie prowadzonych przez ludzi w sutannach) próbek i opowiedział o okolicznościach historycznych w jakich ten cud się dokonał. To ważne dla ludzi młodych aby coś w co wierzą miało potwierdzenie w tym czego się uczą. Osobiście jestem zadowolona z bilansu pomiędzy biologią a religią w mojej szkole. Jeden przedmiot uzupełnia, a nie zwalcza czy podważa drugi. Możliwe że w niewielu szkołach poza "moją" jest tak kolorowo, wiec ta opinia nie będzie zbytnio obiektywna. Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam
|
|
 | 6 na 6 | finerbijk (17282 punktów) | >Ksiądz powiedział nam jedynie wkuć co gdzie obecnie jest i kiedy się cud wydarzył, ale pokazał zdjęcia przemienionych komunikantów, przedstawił wyniki badań(bynajmniej nie prowadzonych przez ludzi w sutannach) próbek i opowiedział o okolicznościach historycznych w jakich ten cud się dokonał. A można coś konkretniej o tych cudach? Jestem łakomy na naukowe potwierdzenie cudów.
|
|
|  | 10 na 10 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | > >Ksiądz powiedział nam jedynie wkuć co gdzie obecnie jest i kiedy się cud wydarzył, ale pokazał zdjęcia przemienionych komunikantów, przedstawił wyniki badań(bynajmniej nie prowadzonych przez ludzi w sutannach) próbek i opowiedział o okolicznościach historycznych w jakich ten cud się dokonał.> A można coś konkretniej o tych cudach? Jestem łakomy na naukowe potwierdzenie cudów.Intuicja mi podpowiada, że pod względem jakości naukowej te "badania" przywołane przez księdza są porównywalne z "badaniami" nad wojnami atomowymi w antycznej przeszłości, krzyżowaniem się planet, wizytami kosmitów na Ziemi itp.
|
|
| | |  | 5 na 5 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | > Nie wiem na co kościołowi naukowe potwierdzenie cudów.Oczywiście, to pytanie należałoby zadać jakiemuś przedstawicielowi Kościoła odwołującemu się do takich argumentów, nie mnie. Ja mogę jedynie wyrazić swoje przypuszczenie w tym względzie. Otóż przypuszczam, że ci, którzy się na takie racje powołują, działają w myśl zasady "cel uświęca środki". Oznacza to, że swoją argumentację dostosowują do oczekiwań rozmówcy. Jeśli rozmówca jest podatny na argumenty odwołujące się do sfery duchowej, skrytej za jakąś tajemnicą religijną, użyją argumentów z tej dziedziny; jeśli natomiast rozmówca wykazuje większą podatność na argumentację odwołującą się do rzekomych ustaleń nauki, wtedy użyją argumentów powołujących się na naukowość czegoś tam (o tym, że zdecydowana większość potencjalnych rozmówców nie ma pojęcia o rygorze dowodzenia naukowego, nie ma tu co wspominać). W ogólności przypomina to rozmowę z przedstawicielem handlowym zajmującym się tzw. sprzedażą bezpośrednią - te same metody, tylko trochę inny produkt. > A tak w ogóle, o co chodzi z tym krzyżowaniem planet?W ogólności chodzi o kuriozalne poglądy kogoś zWarszawy, głoszone nie tylko na Racjonaliście, ale także w formie jakby wykładu w tekście Historia naszej cywilizacji.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | > W ogólności chodzi o kuriozalne poglądy kogoś zWarszawy, głoszone nie tylko na Racjonaliście, ale także w formie jakby wykładu w tekście Historia naszej cywilizacji.  No niestety, nie dałem rady pozyskać tej wiedzy, bo przejście przez parę pierwszych zdań już mnie przyprawiło o mdłości  Chociaż nie mam wrażliwego żołądka.
|
|
| |  | 1 na 1 | męczydusza (18 punktów) | > Intuicja mi podpowiada, że pod względem jakości naukowej te "badania" przywołane przez księdza są porównywalne z "badaniami" nad wojnami atomowymi w antycznej przeszłości, krzyżowaniem się planet, wizytami kosmitów na Ziemi itp.  Nie mogę potwierdzić ani zaprzeczyć podpowiedziom Twojej Intuicji.Nie sprawdzałam ani wiarygodności informacji ani szczegółów tych badań. I chyba nie mam zamiaru. Jak wierzyć to na całego  A tak na poważnie. Nie zwykłam podważać wiadomości, których uczą mnie w szkole. Gdybym jednak usłyszała coś wyjątkowo głupiego ( typu: "Bóg stworzył świat dokładnie w tydzień bo tak jak jest napisane w Piśmie" )to prawdopodobnie zwróciłabym na to uwagę nauczycielowi.Dotychczas nic mnie nie zbulwersowało, a jestem dość sceptyczną osobą. Z chęcią za to podzielę się notatkami z lekcji o cudach.
|
|
| | |  | 2 na 2 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | >Nie sprawdzałam ani wiarygodności informacji ani szczegółów tych badań. To, oczywiście, Twoja sprawa. Pozwolę sobie tylko zauważyć, że w takim postępowaniu tkwi jednak istotny szkopuł. Człowiek, który nie sprawdza wiarygodności zapodawanych mu informacji, jest idealnym celem dla wszelkiej maści manipulantów, a liczenie w tym względzie na swój rzekomy sceptycyzm ("jestem dość sceptyczną osobą") jest oszukiwaniem siebie samego, bo bycie sceptycznym zakłada właśnie krytyczny stosunek do zapodawanych informacji.
|
|
|  | 1 na 1 | męczydusza (18 punktów) | > A można coś konkretniej o tych cudach? Jestem łakomy na naukowe potwierdzenie cudów.z chęcią wyślę ci moje notatki
|
|
| |  | | finerbijk (17282 punktów) | > z chęcią wyślę ci moje notatki  Cuda są zwykle bardzo medialne. Wystarczą jakieś linki, ale oczywiście notatki też ok, jeśli to żaden kłopot
|
|
| | |  | 1 na 1 | męczydusza (18 punktów) |
Nie sprawdzałam żadnych dodatkowych informacji poza tymi które usłyszałam w szkole. Szczerze mówiąc nie za bardzo interesuję się tym tematem(zresztą jak wiele osób w moim wieku). Wysłanie notatek nie będzie problemem. podzielę się moją "ogromną wiedzą" z przyjemnością.
|
|
 | 12 na 12 | piotr35 (1843 punktów) | >Jako dumna uczennica Biskupiaka >Mianowicie- ewolucji, pochodzenie człowieka nie jest przedstawiane jako od małpy(te 2% różnicy w kodzie genetycznym to jednak sporo) dla tego, że nie znaleziono(dotychczas) ogniwa pośredniego między tymi gatunkami
Jak widać powyżej, owa duma jest nie na miejscu. Jeśli w twojej szkole na biologii (religii?) nauczyli cię jednej z najczęściej powtarzanych bredni na temat ewolucji, to radziłbym zmienić szkołę.
Człowiek nie pochodzi od małpy. Człowiek i współczesne małpy mają jedynie wspólnego przodka, który żył około 5 milionów lat temu. Ludzie i małpy to potomkowie genetyczni owego zwierzęcia.
|
|
|  | 1 na 1 | męczydusza (18 punktów) | >>Jako dumna uczennica Biskupiaka Zwrot ten miał wprowadzić luźniejszy nastrój,nie wypowiadam się na forach internetowych za często(w sumie to pierwszy raz wyraziłam swoje zdanie).Język mówiony rożni się od pisanego i na tym tu poległam.W całej tej dość długiej wypowiedzi chciałam przekazać jedynie, że na religia i biologia w mojej szkole nie zwalczają się na wzajem. Ten mój nieszczęsny przykład z ewolucję być może nie był zbyt trafny...
|
|
| |  | 3 na 3 | piotr35 (1843 punktów) | >W całej tej dość długiej wypowiedzi chciałam przekazać jedynie, że na religia i biologia w mojej szkole nie zwalczają się na wzajem. Być może w twojej szkole się nie zwalczają, bo zaprzyjaźnieni nauczyciele nie chcą kłócić się w obecności uczniów, a może im to po prostu wisi.
Faktem jest, ze nauka i religia wzajemnie się wykluczają. Główna różnica polega na tym, ze religia bazuje na niezmiennych dogmatach wiary i na akceptacji nieudowodnionego, gdzie wiara bez wątpliwości, a nawet wbrew dowodom jest cnotą. Podstawą nauki jest natomiast weryfikacja błędów w oparciu o nowe dowody.
Religia jest powodem chaosu. Dzieci w szkole uczy się jednocześnie naukowych faktów i religijnych dogmatów, które sobie nawzajem zaprzeczają, a nauczyciele w imię wygodnictwa i spokoju, boja się głośno nazwać logiczne błędy i nieścisłości w doktrynach religijnych. Nowoczesna nauka wypycha dogmatyczne religie na śmietnik historii, potrafiąc nawet podać przyczyny powstania irracjonalnej wiary w rzeczy "nadprzyrodzone", czyli czasowo niewytłumaczalne. Ten niewytłumaczalny obszar staje się z pomocą nauki coraz mniejszy i mniejszy, co siłą rzeczy oznacza koniec dzisiaj wyznawanych religii.
|
|
|  | 2 na 2 | Mano (1060 punktów) |
> Człowiek nie pochodzi od małpy. Człowiek i współczesne małpy mają jedynie wspólnego przodka, który żył około 5 milionów lat temu. Ludzie i małpy to potomkowie genetyczni owego zwierzęcia.Pozwolę sobie tę słuszną wypowiedź uzupełnić: Ludzie i małpy to potomkowie genetyczni owego zwierzęcia i należą według współczesnej klasyfikacji w biologii do małp człekokształtnych, rodzina człowiekowatych (Hominidae), w skład której zalicza się goryle, orangutany, szympansy oraz ludzi.
|
|
 | 6 na 6 | Marek Matejewski (3695 punktów) | > Podam przykład zdrowego(moim zdaniem) podejścia do tematu powiedzmy delikatnego. Mianowicie- ewolucji, pochodzenie człowieka nie jest przedstawiane jako od małpy(te 2% różnicy w kodzie genetycznym to jednak sporo) dla tego, że nie znaleziono(dotychczas) ogniwa pośredniego między tymi gatunkami.Litości!  Odsyłam do niniejszej pozycji, skoro szkoła sprowadza na manowce. Polecam szczególnie rozdziały VI, VII i IX, które pozwalają zrozumieć na czym polega powstawanie gatunków.
|
|
|  | 3 na 3 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | > Odsyłam do niniejszej pozycji, skoro szkoła sprowadza na manowce. Polecam szczególnie rozdziały VI, VII i IX, które pozwalają zrozumieć na czym polega powstawanie gatunków.Dzięki. Lecę do empiku po kolejny prezent choinkowy dla siebie
|
|
 | 7 na 7 | Lilly Amina (4723 punktów) | >Mianowicie- ewolucji, pochodzenie człowieka nie jest przedstawiane jako od małpy(te 2% różnicy w kodzie genetycznym to jednak sporo) dlatego, że nie znaleziono(dotychczas) ogniwa pośredniego A założysz się? I naprawdę nie dlatego na lekcjach biologii nie mówi się o "pochodzeniu człowieka od małpy". >między tymi gatunkami. Między jakimi gatunkami? Gatunków człowieka (rodzaj Homo) było kilka, gatunków małp było i jest bardzo dużo. Radzę powtórzyć materiał. Nie z religii.
|
|
|  | 1 na 1 | męczydusza (18 punktów) | Może to mnie nie usprawiedliwia, ale jestem w gimnazjum. Nie posiadam tak rozległej wiedzy jak powiedzmy eksperci w dziedzinie ewolucji(prawdopodobnie nigdy nie posiądę ) przekazują to co udało mi się zrozumieć. Przedstawiłam swoje doświadczenia w sprawie "religia a biologia". I tyle. nie miałam zamiaru zagłębiać się w dyskusje naukowe czy teologiczne.Mój komentarz to moja opinia, której jestem pewna(dopóki nie zacznę myśleć inaczej). wyjaśniając wątpliwości >między tymi gatunkami Chodziło mi o ładniejsze ujęcie "małpa a człowiek" nie chciałam zbyt często powtarzać wyrazów.Ubarwienie tekstu(dla mnie jasne ) ale rzeczywiście może wprowadzić w błąd.
|
|
| |  | 2 na 2 | piotr35 (1843 punktów) | >Może to mnie nie usprawiedliwia, ale jestem w gimnazjum. Nie posiadam tak rozległej wiedzy Google się zepsuło?
|
|
 | 3 na 3 | Misiek1984 (43 punktów) | > Jako dumna uczennica Biskupiaka(katolickie gimnazjum w Lublinie) czuję się niejako zobowiązana do odpowiedzi.  > W mojej szkole do obu przedmiotów- biologi i religii(lub kto woli religioznawstwa)<Religia to nie religioznawstwo. pl.wikipedia.org/wiki/Religioznawstwo> nauczyciele mają zdrowe podejście.Na biologi uczymy się tego, co podstawa każe ni mniej ni więcej(no może troszeczkę wychodzimy ponad program). Nie ma "wywodów moralnościowych"Z informacji jakie posiadam w programie szkolnym na lekcjach biologii nie ma nauki o moralności. Chociaż są pozycje w literaturze np. popularnonaukowej gdzie znajdują sie informacje o naturze moralności. Ja polecam np. "Humanizm ewolucyjny" M. Salomona i "Pejzaż moralny " Sama Harrisa. > Każdy nauczyciel skupia się na swoim przedmiocie. Podam przykład zdrowego(moim zdaniem) podejścia do tematu powiedzmy delikatnego. Mianowicie- ewolucji, pochodzenie człowieka nie jest przedstawiane jako od małpy(te 2% różnicy w kodzie genetycznym to jednak sporo) dla tego, że nie znaleziono(dotychczas) ogniwa pośredniego między tymi gatunkami.Niestety Masz braki w wiedzy. Ciekawą książką w prosty sposób opisującą mechanizmy ewolucji jest "Ewolucja jest faktem" Jerry'ego Coyne. > Na religii też korzystamy ze "zdobyczy" innych nauk. Do zrozumienia wielu tekstów potrzebny jest odpowiedni kontekst historyczny. Biblia to książka napakowana metaforami, dlatego niektóre księgi (Np. Księga Rodzaju) nie mogą być "brane dosłownie".I biologiczka i katecheta zgadzają się, że świat w siedem dni nie powstał  Historię biblijne były brane dosłownie dopóki nauka im nie zaprzeczyła. Większość katolików, których znam uważa, że prawdziwe są te opowieści biblijne, które odpowiadają ich poczuciu moralności. Natomiast te historie, które są sprzeczne z moralnymi przekonaniami uznane zostają za przenosnie. > Fajnym przykładem "symbiozy" religijno-naukowej jest ostatnia lekcja o cudach eucharystycznych. Ksiądz powiedział nam jedynie wkuć co gdzie obecnie jest i kiedy się cud wydarzył, ale pokazał zdjęcia przemienionych komunikantów, przedstawił wyniki badań(bynajmniej nie prowadzonych przez ludzi w sutannach) próbek i opowiedział o okolicznościach historycznych w jakich ten cud się dokonał. To ważne dla ludzi młodych aby coś w co wierzą miało potwierdzenie w tym czego się uczą.Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale są fundacje ,które zapłacą dużo kasy za naukowy dowód cudu (najbardziej znana, chodź nie jedyna to fundacja Randiego). JeŚli masz takowy dowód to za kilka dni będziesz bogatym człowiekiem.
|
|
| |  | 2 na 2 | Misiek1984 (43 punktów) | > Chyba trochę męczy mnie powtarzanie "jestem w gimnazjum" napisałam o tym czego doświadczyłam w ciągu trzech lat, bo miałam nadzieję pomóc osobie pytającej. Wyraziłam opinie trochę bardziej zawiłą niż zamierzałam, ale napisanie "u mnie ksiądz i biolog nie skaczą sobie do gardeł" było by chyba zbyt minimalistyczne. Oczywiście że mam braki w wiedzy.Mam, miałam i pewnie mieć będę.Temat ewolucji w gimnazjum nie jest zbyt rozwinięty.Więcej w podręczniku nazw do zapamiętania niż wyjaśnień co do samych mechanizmów ewolucji.Są trzy tematy, w tym jeden poświęcony panom Darwinowi i Wallesowi-czyli kto kiedy się urodził, co kiedy odkrył, co kiedy przedstawił. Mnóstwo dat, nazw gatunków i miejsc do zapamiętania(a tym co to ta ewolucja nie ma za dużo informacji-ot masz po prostu wykuć definicję i to co pan Darwin sobie założył) Nie jestem bardzo zainteresowana samą ewolucją nie mniej jednak nie omieszkam skorzystać z poleconej lektury. Może zmądrzeję  Ogólnie do Pana wypowiedzi. 1. Dla mnie nie ma znaczenia czy ktoś jest w wieku gimnazjalnym, czy geriatrycznym  2.,Może okazalem zbyt mentorski ton wypowiedzi. Każdy ma braki w wiedzy; czy ja , czy Pan, czy którykolwiek człowiek na tej planecie. 3. Mądrość/inteligencja jest prawdopodobnie zapisana w naszych genach i istnieje mała szansa na zwiększenie jej. Więc jeżeli chcemy zmądrzeć / stać się bardziej inteligentnymi to stoimy na straconej pozycji.  Ale, zawsze możemy pogłębiać swoją wiedzę (oczywiscie jeśli sprawia nam to przyjemność). 4. Od tego jest forum, żeby dyskusja trwała. Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 1 na 1 | lusaka (178 punktów) | > Ogólnie do Pana wypowiedzi.<To jest ,,ONA''
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Misiek1984 (43 punktów) | > >Ogólnie do Pana wypowiedzi.<> To jest ,,ONA'' Był już wieczór i chyba mózg mi się za zaczął. Przepraszam za niedopatrzenie.
|
|
| |  | 2 na 2 | Rainard (321 punktów) | > Temat ewolucji w gimnazjum nie jest zbyt rozwinięty.Więcej w podręczniku nazw do zapamiętania niż wyjaśnień co do samych mechanizmów ewolucji.Są trzy tematy, w tym jeden poświęcony panom Darwinowi i Wallesowi-czyli kto kiedy się urodził, co kiedy odkrył, co kiedy przedstawił. Mnóstwo dat, nazw gatunków i miejsc do zapamiętania(a tym co to ta ewolucja nie ma za dużo informacji-ot masz po prostu wykuć definicję i to co pan Darwin sobie założył)Ano. Sam jestem niewiele starszy od Ciebie i pamiętam dobrze, ile czasu poświęcono w szkole na ewolucję. Łącznie mieliśmy może ze cztery lekcje. Sam interesowałem się tym już wcześniej, więc dziwiło mnie, że tak mało poświęca się uwagi na coś, co jest w takim stopniu interesujące i ciekawe. > Nie jestem bardzo zainteresowana samą ewolucją nie mniej jednak nie omieszkam skorzystać z poleconej lektury.Polecam.  Zrozumienie ewolucji zmienia naprawdę wiele w sposobie myślenia. Sam interesuję się tym od małego, a ciągle fascynują mnie teksty tego tematu dotyczące.
|
|
| |  | 4 na 4 | Mano (1060 punktów) |
> Oczywiście że mam braki w wiedzy.Mam, miałam i pewnie mieć będę.Każdy z nas ma jakieś braki w wiedzy i sam ten fakt nie jest wcale zły. Ważną w życiu jest jednak podstawowa wiedza, którą w dużej części podaje nam szkoła. A gdy stwierdzisz, że potrzebna Ci jest dalsza wiedza, nie zawahaj się, aby ją zdobyć. W poprzednich odpowiedziach podano ciekawą literaturę o charakterze popularno-naukowym, która dostępna jest w bibliotekach. > Może zmądrzeję  Tego Ci gorąco życzę, choć myślę, że do postawienia ciekawych pytań w tym wątku przyczyniła się Twoja, już posiadana mądrość.
|
|
| Brzostowski (7067 punktów) | >Moje pytanie: czy podanie dwóch całkowicie sprzecznych ze sobą informacji na ten sam temat, osobom nastoletnim ( 13 - 14 lat ), na pewno nie zaszkodzi ich rozwojowi umysłowemu i psychicznemu?
Myślę, że bardziej może zaszkodzić widok pary gejów całujących się na ulicy. A i jeszcze dolegliwości żołądkowe można mieć.
A poważnie, to nie zaszkodzi, raczej uzdrowi, dwie sprzeczne teorie pobudzają do myślenia.
>Zastrzegam, że : >- pytam bez żadnych podtekstów a szkoda... >- nie interesuje mnie, gdzie powinna być nauczana religia (szkoła czy kościół) - jest to gałąź nauki >jak każda inna gałąź nauki, więc powinna być nauczana. Teologię można nazwać nauką, ale religię? >Uprzejmie zapraszam do wymiany opinii. Może ktoś odniesie się do tematu od strony naukowej ? (być może były robione eksperymenty, obserwacje lub przeprowadzane dyskusje na kongresach >psychologicznych). Były takie próby, ale w związku z tym, że były sprzeczne opinie (jedni mówili że sprzeczne teorie prowadzą do chorób umysłowych, a drudzy mieli przeciwne zdanie), kongres zakończył się chorobą umysłową wszystkich uczestników kongresu, w tym recepcjonistek.
>Prośba - może ktoś na tym forum wie, jak to wygląda w praktyce ?
A może by tak sobie wygooglał KKK i by się dowiedział co tam na katechezie mówią w tym temacie...
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
 | 3 na 3 | Misiek1984 (43 punktów) | >>Moje pytanie: czy podanie dwóch całkowicie sprzecznych ze sobą informacji na ten sam temat, osobom nastoletnim ( 13 - 14 lat ), na pewno nie zaszkodzi ich rozwojowi umysłowemu i psychicznemu? >Myślę, że bardziej może zaszkodzić widok pary gejów całujących się na ulicy.
Chodzi Panu o grypę, zaćmę, czy raka mózgu?
>A i jeszcze dolegliwości żołądkowe można mieć.<
Dolegliwości, dość spore miałem ostatnio po wypiciu kilku kieliszków kiepskiej whisky. Rzeczy, które powodują dolegliwości powinny być zakazane.
>A poważnie, to nie zaszkodzi, raczej uzdrowi, dwie sprzeczne teorie pobudzają do myślenia.
Zdecydowanie się zgadzam. >>Zastrzegam, że : >>- pytam bez żadnych podtekstów >a szkoda... >>- nie interesuje mnie, gdzie powinna być nauczana religia (szkoła czy kościół) - jest to gałąź nauki >>jak każda inna gałąź nauki, więc powinna być nauczana. >Teologię można nazwać nauką, ale religię?
Filozofii, a w tym teologii nie nazwałbym nauką;nie XXI wieku.
>>Uprzejmie zapraszam do wymiany opinii. Może ktoś odniesie się do tematu od strony naukowej ? (być może były robione eksperymenty, obserwacje lub przeprowadzane dyskusje na kongresach >>psychologicznych). >Były takie próby, ale w związku z tym, że były sprzeczne opinie (jedni mówili że sprzeczne teorie prowadzą do chorób umysłowych, a drudzy mieli przeciwne zdanie), kongres zakończył się chorobą umysłową wszystkich uczestników kongresu, w tym recepcjonistek. >>Prośba - może ktoś na tym forum wie, jak to wygląda w praktyce ? >A może by tak sobie wygooglał KKK i by się dowiedział co tam na katechezie mówią w tym temacie... Również to popieram. Oczywiście po przeczytaniu wpierw Biblii. Da to pogląd jak jedno z tysięcy wyznań określające Biblie jako słowo Boże interpretuje tą książkę.
|
|
|  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>>Moje pytanie: czy podanie dwóch całkowicie sprzecznych ze sobą informacji na ten sam temat, osobom nastoletnim ( 13 - 14 lat ), na pewno nie zaszkodzi ich rozwojowi umysłowemu i psychicznemu? >>Myślę, że bardziej może zaszkodzić widok pary gejów całujących się na ulicy. >Chodzi Panu o grypę, zaćmę, czy raka mózgu? >>A i jeszcze dolegliwości żołądkowe można mieć.< >Dolegliwości, dość spore miałem ostatnio po wypiciu kilku kieliszków kiepskiej whisky. Rzeczy, które powodują dolegliwości powinny być zakazane. Lewicowo-liberalna propaganda mnie ostatnio mocno denrwuje, to pozwoliłem sobie na taki mało elegancki żart. I tylko tyle. Niestety, dla niektórych widok ddwóch całujących się namiętnie facetów może wywołać wiele dolegliwości. Jak się okazało, mi osobiście nic się nie stało na ten widok, ale nie uważam go za nic przyjemnego. Zakazywać? Nie, jak ktoś chce - proszę bardzo. Wolałbym jednak aby gdzieś w domu...
>>A poważnie, to nie zaszkodzi, raczej uzdrowi, dwie sprzeczne teorie pobudzają do myślenia. >Zdecydowanie się zgadzam. No to miło. >>>Zastrzegam, że : >>>- pytam bez żadnych podtekstów >>a szkoda... >>>- nie interesuje mnie, gdzie powinna być nauczana religia (szkoła czy kościół) - jest to gałąź nauki >>>jak każda inna gałąź nauki, więc powinna być nauczana. >>Teologię można nazwać nauką, ale religię? >Filozofii, a w tym teologii nie nazwałbym nauką;nie XXI wieku. No wiesz, masz prawo do tego. Na świecie powszechnie uznaje się filozofię za naukę, tak i ja nie widzę w tym nic złego, rozumiejąc różnice. >>>Uprzejmie zapraszam do wymiany opinii. Może ktoś odniesie się do tematu od strony naukowej ? (być może były robione eksperymenty, obserwacje lub przeprowadzane dyskusje na kongresach >>>psychologicznych). >>Były takie próby, ale w związku z tym, że były sprzeczne opinie (jedni mówili że sprzeczne teorie prowadzą do chorób umysłowych, a drudzy mieli przeciwne zdanie), kongres zakończył się chorobą umysłową wszystkich uczestników kongresu, w tym recepcjonistek. >>>Prośba - może ktoś na tym forum wie, jak to wygląda w praktyce ? >>A może by tak sobie wygooglał KKK i by się dowiedział co tam na katechezie mówią w tym temacie... >Również to popieram. Oczywiście po przeczytaniu wpierw Biblii. Da to pogląd jak jedno z tysięcy wyznań określające Biblie jako słowo Boże interpretuje tą książkę. Im więcej ludzie czytają, tym lepiej. Tak sadzę.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) |
>Moje pytanie: czy podanie dwóch całkowicie sprzecznych ze sobą informacji na ten sam temat, osobom >nastoletnim ( 13 - 14 lat ), na pewno nie zaszkodzi ich rozwojowi umysłowemu i psychicznemu?
Po pierwsze, osoba nastoletnia powinna wiedzieć, że: -dwoje ludzi może mieć różne zdanie na ten sam temat i wcale nie musi (choć może) to oznaczać, że jedno z nich jest debilem i nie warto go słuchać -jest coś takiego jak fikcja literacka. W zasadzie wydaje mi się, że takie rzeczy to powinna wiedzieć normalnie rozwinięta umysłowo i psychicznie osoba siedmioletnia. Ponadto, osoba nastoletnia powinna też już zdawać sobie sprawę z tego, czym są mity, kiedy powstawały i do czego służyły.
Reasumując powyższe, stwierdzam kategorycznie, iż :
Nie zaszkodzi.
>W swojej wrodzonej szczerości (czytaj: naiwności >), nie przypuszczałem nawet, że Kościół będzie ,, poprawiać po Bogu ''. Zatem jak tłumaczy się >dzieciom na katechezie powstanie człowieka na Ziemi ? Czy ktoś wie dokładnie ? ( nie sądzę, aby było >to dyskretnie przemilczane... ) > ( i tylko tyle dowiedziałem się ) >Prośba - może ktoś na tym forum wie, jak to wygląda w praktyce ?
Kościół nie poprawia po Bogu, bo w odróżnieniu od różnych malych sekt Kościół katolicki nie uważa Biblii za książkę podyktowaną przez Boga, tylko napisaną przez ludzi natchnionych przez Boga, a to trochę co innego. Jak taki natchniony postanowił spisać mity swojego plemienia, to spisał, ale nie czyni to ich czymś innym, niz mitami. Tak właśnie się to osobom nastoletnim na lekcji religii wyjaśnia, zakładając oczywiście, że katecheta jest osobą prawidłowo rozwiniętą psychicznie i umysłowo.
|
|
 | 7 na 7 | Lilly Amina (4723 punktów) | >Tak właśnie się to osobom nastoletnim na lekcji religii wyjaśnia, zakładając oczywiście, że katecheta jest osobą prawidłowo rozwiniętą psychicznie i umysłowo. Optymista z Ciebie...
|
|
 | 1 na 1 | Duch Prawdy (14787 punktów) | >katecheta jest osobą prawidłowo rozwiniętą psychicznie i umysłowo. Nie ma takich.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
|  | | szarley (54911 punktów) | > >katecheta jest osobą prawidłowo rozwiniętą psychicznie i umysłowo.> Nie ma takich.p. Zbyszek postanowił zagrać pod publiczkę i zyskać kilka plusów?
|
|
| |  | 2 na 2 | Duch Prawdy (14787 punktów) | > >>katecheta jest osobą prawidłowo rozwiniętą psychicznie i umysłowo.> >Nie ma takich.> p. Zbyszek postanowił zagrać pod publiczkę i zyskać kilka plusów?  Co p. Zbyszek ma wspólnego z moją wypowiedzią?
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | |  | 2 na 2 | szarley (54911 punktów) | > >>>katecheta jest osobą prawidłowo rozwiniętą psychicznie i umysłowo.> >>Nie ma takich.> >p. Zbyszek postanowił zagrać pod publiczkę i zyskać kilka plusów?  > Co p. Zbyszek ma wspólnego z moją wypowiedzią?Przepraszam. p. Sławek postanowił zagrać pod publiczkę i zyskać kilka plusów?  Jeszcze raz przepraszam
|
|
| | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | > >>>>katecheta jest osobą prawidłowo rozwiniętą psychicznie i umysłowo.> >>>Nie ma takich.> >>p. Zbyszek postanowił zagrać pod publiczkę i zyskać kilka plusów?  > >Co p. Zbyszek ma wspólnego z moją wypowiedzią?> Przepraszam.> p. Sławek postanowił zagrać pod publiczkę i zyskać kilka plusów?  > Jeszcze raz przepraszamDuch Prawdy ("p. Sławek" - nie życzę sobie tykania, na fR mam nick) nigdy nie gra pod publiczkę, zawsze pisze to co myśli, wyraża swoje opinie i swój światopogląd.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | szarley (54911 punktów) | > >p. Sławek postanowił zagrać pod publiczkę i zyskać kilka plusów?  > >Jeszcze raz przepraszam> Duch Prawdy ("p. Sławek" - nie życzę sobie tykania,To nie jest "tykanie" toż wyraźnie napisałem p. Sławek > na fR mam nick)I jawne imię, podobnie jak ja Chyba,że mesjanizm już tak p. Sławkowi przezwoił mózg, że zapomniał jak mu na chrzcie dano
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Duch Prawdy (14787 punktów) | > >>p. Sławek postanowił zagrać pod publiczkę i zyskać kilka plusów?  > >>Jeszcze raz przepraszam> >Duch Prawdy ("p. Sławek" - nie życzę sobie tykania,> To nie jest "tykanie" toż wyraźnie napisałem p. Sławek> >na fR mam nick)> I jawne imię, podobnie jak ja> Chyba,że mesjanizm już tak p. Sławkowi przezwoił mózg, że zapomniał jak mu na chrzcie dano  Moje dane personalne zostały bezprawnie, bez mojej zgody opublikowane na fR przez jednego z użytkowników i bezprawnie przez innych są podawane. Jeszcze raz proszę nie pisać moich prywatnych danych, nie życzę sobie tego. Dziękuję. www.racjonalista.pl/index.php/s,47/k,66272
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | szarley (54911 punktów) | > >Chyba,że mesjanizm już tak p. Sławkowi przezwoił mózg, że zapomniał jak mu na chrzcie dano  > Moje dane personalne zostały bezprawnie, bez mojej zgody opublikowane na fR przez jednego z użytkowników i bezprawnie przez innych są podawane.To raczej niemożliwe. Te dane musiały wypłynąć wyłącznie od p. Sławka M. ps Duch Prawdy Chyba, że ktoś włamał się do komputera p. Sławka, ale wtedy trzeba to zgłosić policji. Swoją datę urodzenia też zastrzegłeś?
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | piotr35 (1843 punktów) | > Swoją datę urodzenia też zastrzegłeś?Może należałoby pomyśleć raczej o opatentowaniu?
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 5 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Chyba, że ktoś włamał się do komputera p. Sławka, ale wtedy trzeba to zgłosić policjiDuch gra tu w ciekawą grę: ekshibicjonista Mankiewicz najpierw obnaża się na Internecie z cebulowymi krążkami, iluminacjami, orbami etc. Później na fR Duch wstydliwie wzywa do umiarkowania (czyt. niewidzenia) w kwestii jego wypocin gdzieindziej. Nie słodkie? 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Chyba,że mesjanizm już tak p. Sławkowi przezwoił> mózg, że zapomniał jak mu na chrzcie dano  Raczej chciałby. I wraz z takimi rzeczami zapomnina choćby, co to np. uczciwość przed własną mamą i Bogiem www.racjonalista.pl/forum.php/s,660262#w666928Ananaski pokroju p. Sławka tak już niestety mają, cóż poradzić 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | |  | 3 na 5 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Duch Prawdy ("p. Sławek" - nie życzę sobie tykania, na > fR mam nick) nigdy nie gra pod publiczkę, zawsze pisze > to co myśli, wyraża swoje opinie i swój światopogląd.
Zapomniałeś dodać Teflonowy Duch Prawdy. Co do Twojej tożsamości - nie ukrywasz jej na Internecie, więc do nikogo nie miej pretensji, że używa np. Google. Swoją drogą Sławku, chciałbyś ukryć swoją prawdziwa tożsamość? Logika mówi, że co myśli Duch Prawdy to to samo, co Sławek Mankiewicz.. widać nie każdemu.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
|  | 1 na 1 | ZaKotem (8733 punktów) | >>katecheta jest osobą prawidłowo rozwiniętą psychicznie i umysłowo. >Nie ma takich.
Poznałem takiego, więc zaświadczam, ze jest co najmniej jeden. Jak wielu, to nie wiem, ale moje zdanie o ogóle nauczycieli, nie tylko katechetów, nie jest najlepsze. Umiem jednak również rozróżnić ogół od szczegółu.
|
|
| |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >>>katecheta jest osobą prawidłowo rozwiniętą psychicznie i umysłowo. >>Nie ma takich. >Poznałem takiego, więc zaświadczam, ze jest co najmniej jeden. Twoje zaświadczenie jest nic nie warte, nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Duch Prawdy (14787 punktów) | Możesz dać jeden przykład mojego nauczania, które jest niezgodne z logiką i racjonalnością, żebym mógł dowieść, że się mylisz?
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Możesz dać jeden przykład mojego nauczania, które> jest niezgodne z logiką i racjonalnością, żebym mógł dowieść, że się mylisz?Pewnie może, ale po co? Nielogiczne jest Twoje działanie np. po śnie z maja 2015r. , w którym jak mniemam ważne dla Ciebie osoby jasno dały Ci do zrozumienia, co dalej robić a czego nie robić. www.racjonalista.pl/forum.php/s,660262#w666928No i właśnie - wszyscy wiemy, co Ty na to. Więc po co dawać dalsze przykłady np. o braku dbałości o gramatykę swoich wypowiedzi, etc? Nie ma sensu.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | |  | 5 na 5 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | >Możesz dać jeden przykład mojego nauczania, które jest niezgodne z logiką i racjonalnością, żebym mógł dowieść, że się mylisz? > ( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Nie bo to nie ma sensu. Wystarczy drobnerowego walenie grochem o ścianę. Za to z prawdziwą przyjemnością już po raz drugi umieszczę tę twoją 'złotą myśl" w stopce z podkreśleniem kto jest jej autorem aby wszyscy wiedzieli.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | >  > ( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.Spoko.
Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
|
|
| | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | > >  > > ( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.> Spoko.> Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.Nie wyrywaj z kontekstu Tygrysku, rzecz dotyczy katechetów, którym się w główkach zmieszały wiedza materialna z wiarą duchową. www.racjonalista.pl/forum.php/s,692760#w693242
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
|  | 7 na 9 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >katecheta jest osobą prawidłowo rozwiniętą psychicznie i umysłowo.> Nie ma takich.I oczywiście nie pokażesz nam żadnej diagnozy lekarskiej. Ty po prostu 'wiesz' i to ma wystarczać  Duch, specjalizujący się amatorsko w diagnostyce psychicznej społeczeństwa, ale i forumowiczów fR sugeruje odgrzać stare metody rodem z ZSRR (tzw. psychuszki). No comments.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
4 na 4 | farmer (22440 punktów) |
>Prośba - może ktoś na tym forum wie, jak to wygląda w praktyce ?
Ale dla kogo? Dla wierzącego to tylko selekcja wiary wiarą. Np selekcjonuje sobie co wg niego jest wiarą a co uważa za racjonalne. Przykładowy zestaw.
-cuda -wróżki -jasnowidze -krążki cebulowe -wojny światowe kosmitów na ziemi
Ten zestaw może mieć różne kombinacje dla wierzącego. Choć racjonalnie to cały jest wiarą.
Jeśli dana osoba musi uczestniczyć w religii a zdaje sobie sprawę że tłoczona jest jej wiara do głowy to jedyne co jej pozostaje to traktować to jako element kulturowy i czekać na dogodny moment i opuścić "lekcje" i pójść choćby na etykę. Gdy rodzice tej osoby ją wspierają to problem jest mały. A jeśli jest wierząca to i tak uwierzy w co zechce.
|
|
1 na 1 | VonM (709 punktów) | U mnie na religii pod koniec gimnazjum siostra nauczała nas o różnych praktykach homoseksualnych. Ale to było za Giertycha, więc wiele wyjaśnia. A jak to się ma do biologii i czy przekonałoby apologetów świeckiej szkoły do dania religii szansy, to tego już nie wiem.
|
|
2 na 2 | Misiek1984 (43 punktów) | >Od kilku tygodni próbuję się dowiedzieć, jakie są wzajemne relacje merytoryczne w nauczaniu >biologii i religii w gimnazjum. Jest ciężko. Oto moja ostatnia wymiana postów na jednym z forów : >mój post nr 1 >Przypadek z życia wzięty : >lekcja religii w III klasie gimnazjum - omawiana jest Biblia, a konkretnie Księga Rodzaju. Katecheta >omawia z uczniami jak Bóg stworzył człowieka ( ,, I Bóg przystąpił do kształtowania człowieka z >prochu ziemi '' ) oraz jego towarzyszki życia, kobiety ( '' I Bóg przystąpił do ukształtowania >niewiasty z żebra, które wyjął z człowieka '' ). Dzwonek na przerwę. Po dziesięciu minutach kolejna >godzina lekcyjna - biologia. Pani od biologii omawia powstanie człowieka w drodze ewolucji >organizmów ( w jej fazie końcowej pochodzimy od małp ). >Moje pytanie: czy podanie dwóch całkowicie sprzecznych ze sobą informacji na ten sam temat, osobom >nastoletnim ( 13 - 14 lat ), na pewno nie zaszkodzi ich rozwojowi umysłowemu i psychicznemu? >Zastrzegam, że : >- pytam bez żadnych podtekstów - po prostu nie wiem, (a chciałbym)
Myślę, że skrajne opinie zasłyszane na lekcjach, nastolatkowi w tym wieku (pod warunkiem braku silnej indoktrynacji), mogą przynieść chęć poszukiwania prawdy. Jestem optymistą, ale patrząc przez pryzmat swojej osoby takie sprzeczne ze sobą informacje skłoniły mnie (i dalej skłaniają) do pogłębiania swojej wiedzy i szukiwaniu faktów. >- nie interesuje mnie, gdzie powinna być nauczana religia (szkoła czy kościół) - jest to gałąź nauki >jak każda inna gałąź nauki, więc powinna być nauczana.
Religioznawstwo i próby poznania dlaczego ludzie wierzą w różne religie maga być/ są elementami nauki. Sama religia nią nie jest.
|
|
1 na 1 Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | Będąc w podstawówce zapytałem księdza jak się ma teoria ewolucji, do tego co jest opisane w Biblii. Odpowiedział mi, że w Biblii jest taka historyjka dla dzieci. Nie wiem, czy sobie tak żartował, czy nie. Pytanie: czy kreacjoniści naprawdę wierzą w to co mówią ? Uważam, że dzieci nie są takie głupie jak to się przedstawia i nie tak łatwo namieszać im w głowach. Szczególnie teraz, w dobie komputerów. Choć zostałem wychowany w wierze katolickiej, to nigdy nie postrzegałem tego co jest w Biblii jak prawdę oświeconą i myślę, że byłem w większości.
|
|
 | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >Uważam, że dzieci nie są takie głupie jak to się przedstawia i nie tak łatwo namieszać im w głowach. Niestety fakty mówią co innego, dziecko ufa swoim rodzicom, księdzu i katechetce, bo przecież to są osoby najbliższe, które chcą dla niego dobrze, które je kochają i nigdy by go nie skrzywdziły, okłamały, więc duży odsetek tych indoktrynowanych dzieci ma tak namieszane w głowach, że zostaje im do końca życia...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
4 na 4 | Rainard (321 punktów) | Z praktyki wiem, że mało kogo interesuje w tym wieku głębsza refleksja nad własnym światopoglądem. Sprzeczność ta jest jednak dostrzegana i traktowana najczęściej na niekorzyść religii, do której podejście staje się bardziej sceptyczne. Ja sam natomiast o ewolucji wiedziałem już od małego dzieciaka (choć dopiero później naprawdę ją zrozumiałem), więc był to dla mnie kolejny powód do spoglądania na religię w sposób krytyczny. Nadmienić też jednak należy, że na religii aż tak 'źle' nie było, żeby nam wbijano do głowy dosłowne traktowanie Księgi Rodzaju. Nasza katechetka (choć szczególną bystrością i wiedzą w innych kwestiach się nie wykazywała) mówiła, że ta historia to po prostu taka metafora. 'Naprawdę to było jakoś inaczej.' Warto w sumie byłoby opisać, jak wszystko to wyglądało... Sama religia polegała w większości na wkuwaniu modlitw oraz wybranych rzeczy z KKK. Omawiane były oczywiście sakramenty, dekalog. Często czytano nam jakieś religijne historyjki dla dzieci, które miały pomagać 'zrozumieć' różne kwestie. W kółko czytaliśmy również, jak to głęboka wiara i religia są ważne w życiu. Ukazywane były różnorakie metafory, które sprowadzały się do stwierdzenia, iż człowiek wierzący to człowiek spełniony, szczęśliwy i dobry, a człowiek bez religii to nieszczęśliwy, błądzący, zły grzesznik. W ostatnich latach gimnazjum podejmowane były także kwestie typu in vitro, aborcja, eutanazja, ateizm, agnostycyzm, subkultury, seksualność, itp. Wszystko to, oczywista, w ramach omawiania grzechów wynikających z dekalogu. W przypadku trzech pierwszych, większość mojej klasy sprzeciwiała się zdaniu katechetki (ta z gimnazjum nie była, całe szczęście, typem fanatyczki). W przypadku poglądów odmiennych teizmowi poddawani byliśmy jakże wspaniałej lekturze podręcznika, z którego dowiadywaliśmy się, że wszystkie te poglądy są 'skrajnie niebezpieczne' oraz 'fałszywe'. Wynikają z 'błędnego rozumowania', 'błędnego postrzegania Boga, religii' oraz 'grzeszenia' i za wszelką cenę należy tych poglądów oczywiście unikać. Subkultury również były krytykowane. Jako 'oddalanie się od wspólnoty Kościoła i grzech przeciw pierwszemu przykazaniu'. Wszystko, co wiązało się z nimi (różne gatunki muzyki, styl, ubiór) także było przedstawiane negatywnie. W tym przypadku również wielu wznosiło 'protest' (ja sam np. do dzisiaj zakochany jestem w 'tym złym, satanistycznym' metalu, choć z subkulturą jakoś strasznie wiele mnie nie wiąże  ). Przy tematach dotyczących seksualności było, rzecz jasna dla wszystkich najzabawniej. Była to bowiem okazja dla katechetki, by ponarzekać na 'zepsucie', krytykować antykoncepcję oraz udowadniać nam, że masturbacja i pornografia sprzyja socjopatii (nie żartuję - jako koronny argument przytaczany był przypadek mordercy-gwałciciela, który miał twierdzić, iż to oglądanie porno w młodym wieku nakłoniło go do myślenia, że 'to co tam widzi, to tak trzeba'). Osobną kwestią były wszelkie przygotowania do sakramentów (w tym 'pierwsze piątki'). Drażniło to wszystkich chyba najbardziej. Należało oczywiście chodzić na każdą mszę, by zbierać podpisy poświadczające obecność, 'zaliczać' 'pierwsze piątki', chodzić na comiesięczne spotkania w przykościelnych 'salkach', by słuchać narzekań ze strony księdza na zachowanie młodzieży i powtarzanych setki razy instrukcji, jak wykonywać wszelkie towarzyszące sakramentom czynności. Najbardziej pamiętne były zawsze rekolekcje. Czasem trafiał się nawet całkiem 'przyzwoity' ksiądz, którego przesłaniem dla nas było: 'wyznawajcie katolicyzm, nie grzeszcie, chodźcie do kościoła'. Innym razem trafiało się na fanatyków, dla których stanowiliśmy tylko okazję, by zacząć narzekać na młodzież, mówić o 'zgorszeniu dotykającym współczesność', mieszać z błotem wszelką odmienność. Przez bite trzy dni należało wtedy wysłuchiwać istnych wulkanów arogancji, pewności siebie, jadu i nienawiści wobec wszelakiej odmienności. Podsumowując, był to aż nader widoczny proces ohydnej indoktrynacji. Stosunki do tego były na różnych etapach edukacji odmienne. W podstawówce raczej wszyscy przykładali się do tego. Wiele rzeczy było jednak bardzo stresujących. Szczególnie nieprzyjemne były spowiedzi, a także sytuacje, kiedy to dostawaliśmy 'ochrzan' od księdza, gorliwych dewotek z ławki z tyłu, czy katechetek z powodu niewystarczającego dlań poświęcania uwagi rytuałom odprawiającym się przy ołtarzu. Należało poświęcać wiele czasu na wkuwanie modlitw, pieśni, przykazań wszelkiego rodzaju, itd. W gimnazjum było inaczej. Większość miała na to wylane. Część robiła, co kazano choć niespecjalnie w to wierzyła. U mnie dopiero w trzeciej klasie zaczęły się przejawiać ślady racjonalnego myślenia i światopoglądu niereligijnego. Razem z jednym kolegom traktowaliśmy to wszystko z dystansem, wypełniając związane z tym obowiązki (choć przed samym bierzmowaniem zrezygnowałem z niego, wychodząc z jednego ze spotkań w 'salkach' z oświadczeniem, iż owego sakramentu nie chcę, co wzbudziło oburzenie. Ostatecznie, po tygodniu 'przekonywania' wziąłem w tym jednak udział), ale jednocześnie wyśmiewając się z wielu absurdów jakie nam serwowano. Najmniejszą grupę stanowili ci, którzy rzeczywiście we wszystko to wierzyli. Miałem w klasie jedną koleżankę, która wyznawała katolicyzm naprawdę mocno, biorąc udział w każdej mszy i angażując się we wszystko z religią związane. Była bardzo 'poukładana', a i wyniki w szkole miała wzorowe. Za jej postawą kryło się najpewniej wychowanie - żyła w rodzinie bardzo wierzącej. Była też 'zauroczona' wszystkimi tymi postulatami 'o miłości do bliźniego', 'przebaczaniu', itd. Krytycyzmu czy sceptycyzmu wobec religii nie miała w sobie za grosz. Jak radziła sobie z wszystkimi tymi dostrzegalnymi gołym okiem sprzecznościami i absurdami, jakie nam wtłaczano - prawdopodobnie nie zastanawiała się nad tym. Dla wierzącego to wiara jest najcenniejsza, tylko ona przynosi 'plony'. Nie na prawdzie im zależy, choć są przekonani, że to po 'ich stronie' prawda leży. Z powodu wiary w to oczywiście. CDN
|
|
 | 4 na 4 | Rainard (321 punktów) | Większość była zatem obojętna wobec religii i nie stanowiła ta kwestia dla nich większego znaczenia, choć często wzbudzała zdenerwowanie nakładanymi z jej powodu dodatkowymi obowiązkami i nakazami. Dlaczego jednak wszyscy brali udział w tej indoktrynacji, choć tak niewielu traktowało poważnie tą religię? Powodem byli rodzice. W gimnazjum raczej nikomu nie udałoby się przekonać, by nie posyłać go na katechezę. W moim przypadku szczególnie 'ciekawe' rzeczy działy się, kiedy zdecydowałem, że zrezygnuję z bierzmowania. Kiedy tylko się o tym dowiedziano od razu połowa rodziny zaangażowała się w próby przekonywania mnie do wzięcia w tym udziału. Były rozmowy, szantaże emocjonalne, zapewnienia, że 'potem będziesz mógł robić, co chcesz', itd. Ostatecznie przekonał mnie ojciec (choć, paradoksalnie, jest krytycznie nastawiony do religii i Kościoła), mówiąc, żebym 'wziął udział w tym teatrzyku, by ich uspokoić, skoro tak na tym zależy. Tobie korona nie spadnie, a potem nie będziesz już musiał nic z tym robić.' Zgodziłem się wtedy, zmęczony tygodniem ciągłego napięcia między mną, a częścią mojej rodziny. Minęło już od tamtych chwil sporo czasu. Mam już od tego spokój, gdyż w liceum nie było problemów z rezygnacją z katechezy, jednak ciągle nie mogę się nadziwić, jak marnowano nam czas i 'zatruwano'. Na koniec... Mam znacznie młodszą od siebie siostrę. Chodzi obecnie do podstawówki. Potrafi wyrecytować cały dekalog, kilkanaście modlitw, przykazania kościelne, itp. Kiedy spytałem ją o to, ile jest 'pięć razy sześć' nie umiała odpowiedzieć. Katechez ma po prostu więcej, niż matematyki, a nad przygotowywaniem się do lekcji religii spędza znacznie więcej czasu, niż nad innymi przedmiotami, bo tyle się zadaje. Tak więc kwestia religii w szkole i nastawienia do niej by wyglądała. Przynajmniej w moim przypadku. W pewnych momentach zapewne nieco zbyt emocjonalnie się wypowiadałem, ale, mam nadzieję, że w jakimś stopniu opisałem, jak to przebiegało.
|
|
3 na 3 | Dyshia (307 punktów) | > Od kilku tygodni próbuję się dowiedzieć, jakie są wzajemne relacje merytoryczne w nauczaniu> biologii i religii w gimnazjum. Jest ciężko.> Zatem jak tłumaczy się> dzieciom na katechezie powstanie człowieka na Ziemi ?Wspomnienia na pewno już mam nieco w tym temacie zwietrzałe, ale jedną rozmowę typu "Biblia kontra biologia" pamiętam, a miała ona miejsce na religii w piątej klasie (i była to jedyna, którą faktycznie można było określić mianem "rozmowy" podczas moich 9 lat uczęszczania na ten przedmiot). Program biologii w szkole podstawowej (6 klas, jako "eksperymentalny" rocznik mieliśmy jeszcze podział na osobną biologię, geografię itp, nie wiem, jak to wygląda teraz) nie obejmował w ogóle zagadnienia ewolucji, ale generalnie niemal każde z nas 12-latków miało świadomość, że człowiek i małpa mają więcej wspólnego, niż ziemia i żebro. Poruszyliśmy więc raz temat powstawania gatunków przy okazji omawiania z zakonnicą Księgi Rodzaju. Bez zbędnych uników zaczęła nam wyjaśniać, że opis zawarty w Biblii jest metaforycznym sposobem przedstawienia procesu stworzenia świata i wszystkich istot na Ziemi. Przestrzegała nas wręcz, żeby nie starać się brać dosłownie opisu mówiącego o stworzeniu wszystkiego przez Boga w 6 dni, a stworzenie Adama i zwierząt nie zaprzecza samemu procesowi ewolucji. Treść zawarta w Księdze rodzaju, jak i pozostałych księgach Starego Testamentu ma charakter uproszczony, żeby nie powiedzieć skrótowy, i koncentruje się na przekazaniu "rodzajowi ludzkiemu" podstawowych informacji, skąd wziął się na Ziemi (czyli że zostaliśmy stworzeni przez Boga) oraz jakie nauki (nakazy, zakazy, kary i hm, łaski) były udzielane ludzkości w wyniku kolejnych spotkań ze Stwórcą. Trudno było się z nią nie zgodzić gdy z lekkim uśmiechem dodała, że gdyby pierwsi piśmienni ludzie usłyszeli znane np. w dzisiejszym kształcie teorie traktujące o Wielkim Wybuchu, formowaniu się Ziemi i Układzie Słonecznym, ewolucji etc. i starali się je najpierw pojąć, a potem zapisać (w wersji też pozmienianej przez opowieści tych pokoleń jeszcze niepiśmiennych), to czytalibyśmy dzisiaj rzeczy jeszcze bardziej niestworzone, niż te na które sceptycy się teraz tak krzywią, czyli kreacjonizm... A w ten sposób wszystko, co najważniejsze zostało powiedziane, a reszta tkwi w rękach ludzkiej dociekliwości i możliwościach poznania. Kontrast w stosunku do innych rozmów na podobne tematy... no spory, nie ukrywam, bo chociażby 2 na 3 nauczycieli biologii zagadynych o ewolucję i kreacjonizm ostrożnie wolało się zasłaniać komentarzem, że mamy doczynienia z "teorią ewolucji" i ta w przyszłości może się jeszcze pozmieniać albo zostać zastąpiona przez inną. Dopiero w liceum ucząca mnie pani prof. stawiała sprawę jasno: religia religią, a biologia biologią i mamy wiedzieć raz na zawsze, że szympans i człowiek, z pominięciem garstki genów, to prawie to samo zwierzę.  Fakt, że w szkole była jedna cicha katechetka, zajmująca się skromną tylko grupką zapisanych na religię uczniów, na pewno stawiał ją w dość bezstresowej sytuacji i żarty zabarwione lekkim antyklerykalizmem lub ateizmem były u niej na porządku dziennym.
Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|