Tytuł wątku nawiązuje do "Czarodziejskiej Góry" T. Manna, a konkretnie do jezuity Naphty, który prowadzi liczne i niekiedy burzliwe dyskusje z mistrzem loży - Settembrinim. Jego stosunek do życia i cierpienia został ukształtowany między innymi przez pewne kluczowe wydarzenia jak rytualne szlachtowanie prosiaczka. Jak się słucha wypowiedzi niektórych polskich prawicowych polityków to trudno nie odnieść wrażenia, że ich światopogląd w ogólnym zarysie jest niemal identyczny jak u Naphty. Ostatnio modne stało się na przykład ukazywanie uchodźców jako tchórzy, którzy uciekają zamiast walczyć. Zgodnie z tym schematem myślenia zwykli ludzie powinni nadstawiać karku i płacić nawet życiem za to, co rozpętali wielcy tego świata. Taka krwawa ofiara może stać się potem nawet częścią chlubnej legendy i być przekazywana w pieśniach, jak chociażby w tej o żołnierzach z Westerplatte, którzy prosto do nieba czwórkami szli. Odrażające. |