 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-11-2010 12:59 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Kulturalny duch czasu
3 na 3 | Witam! Trafiło mi się natknąć na ciekawostkę w necie: www.dobrep(*)-w-Sieci,Aktualnosc,21688.htmlBolączką polskiej kultury wydaje się nie brak artystów, czy też Artystów, ale macosze traktowanie ich przez producentów, ludzi trzymających kasę. Dowodem na to bezlik programów wyławiających talenty i sieroctwo gwiazd owych programów po zakończeniu edycji. Mamy też w kulturze naszych czasów zjawisko "gwiazdy jednego sezonu", czyli artysty lub grupy lub ruchu artystycznego/mody, które eksploatuje się medialnie i finansowo jeden sezon, by zostać skreślonym przez producentów, jako, że taniej mieć co sezon inną gwiazdeczkę niż płacić grube pieniądze ludziom, którzy rozumieją, że są gwiazdami i mogą stawiać warunki. Na Zachodzie jest pod tym względem lepiej niż w Polsce. Wydaje się jednak, że i tam artyści mają problemy z producentami. Najwyraźniej stąd pomysł pod linkiem - poszukiwanie rozwiązania problemu. Pozdrawiam | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 wiarus (32 punktów) (zablokowany) | To nie jest kwestia artystów, a czasów w jakich obecnie znajduje się Europa. Dawniej również byli artyści, którzy finansowe wsparcie zawdzięczali możnym sponsorom. W epoce teatru elżbietańskiego Szekspir czy Marlowe w części otrzymywali środki materialne od monarchy. Szekspir przecież, nadworny dramaturg, napisał dramat poświęcony królowi Anglii. Dzisiaj rząd finansuje kulturę tylko po to by zaspokoić wyborców. W telewizji musi być schludnie, ładnie, kolorowo i bogato. Szekspir w nowoczesnej Europie na estradzie by się nie ostał bo dawniej oczarowywał dwór królewski pięknym słowem. Natomiast dzisiaj w dobie obrazków niby kogo Szekspir miałby oczarować ? To nie powinien być temat o finansach dla artystów, a o tym czy Dostojewski może się równać z Lady Gaga ? W obliczu tej masy konsumentów żaden artysta dawnej epoki się nie utrzyma na scenie. Poza tym szuka nie jest masowa, a bardzo indywidualna, a lewacki zachód opiera się na paradygmacie masowego odbiorcy. Panująca na zachodzie masowa edukacja (choć akurat z tym cholerstwem walczy aktualnie w Anglii rząd Camerona), masowa polityka, masowa sztuka.
Człowieku zapomnij to nie te czasy. Czasy kulturowej świetności dla Europy się skończyły dawno temu. Wystarczy zauważyć, że ostatni wielki zryw artystyczny w świecie zachodnim był od początku do końca motywowany reakcją na wydarzenia polityczne. Orwell, Wells, Koestler, Grudziński, Sołżenicyn, Burgess, Shaw, Vonnegut - to wszystko byli pisarze w najwyższym stopniu polityczni. Czas wielkiej polityki dla Europy również się skończył. To naprawdę nie jest kwestia kto ich finansuje, a komu są oni potrzebni i na ile świat o którym piszą nadal wart jest uwagi. Co można dzisiaj ciekawego napisać o Europie ? To jest jak z tą Szwajcarią, która słynie z zegara z kukułką. Świat zachodni dzisiaj stawia na Lady Gaga i inne Elektrody - no, ale taki świat lewizna sobie zbudowała.
|
|
 | 2 na 2 |
|  | -2 na 2 wiarus (32 punktów) (zablokowany) | > Definicję lewackości, jak rozumiem, użytkujesz, waść, zgodnie z kanonem streszczonym przez Nonsensopedię?Nie, ale patrząc na takie zdanie w zupełności zgadzam się z definicją Michała Bachtina en.wikipedia.org/wiki/Dialogic jaką opatrzył język za pomocą, którego opisujemy rzeczywistość. Warto dodać do tego, że definicja Bachtina dotyczy lektur i literatury najwyższego kalibru. Natomiast co do lektury jaką poleca moderatorka forum ... W tym rozumieniu Pani prowadzi dialog z nonsensopedią, a ja prowadzę dialog z Grudzińskim choćby. Na tej płaszczyźnie dialogów nie ma mowy abyśmy się porozumieli, ale też akurat Pani nigdy o chęć dialogu nie podejrzewałem.
|
|
| |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > Natomiast co do lektury jaką poleca moderatorka forum ... W tym rozumieniu Pani prowadzi dialog z nonsensopedią, a ja prowadzę dialog z Grudzińskim choćby. Na tej płaszczyźnie dialogów nie ma mowy abyśmy się porozumieli, ale też akurat Pani nigdy o chęć dialogu nie podejrzewałem.> Zabawnyś, kolego. Ja o użytkowaniu przez ciebie języka (w najprostszym, najprzyziemniejszym sensie), ty mi o lekturach i literaturze. Tymczasem twój język zdaje się być z Nonsensopedią całkiem kompatybilny, wszak pod żadne inne poprawne formalnie znaczenie słowa "lewacki" twoje użycie go nie podpada
|
|
 | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Prawdę mówiąc, koniec końców, nie zrozumiałem, o co Ci chodzi. Obejrzyj "Persepolis", "Dom zły", nawet prymitywnych "Martyrs", by zobaczyć, że kultura europejska istnieje. W Rosji jest teraz rozkwit pisarstwa, z tym, że tępionego przez władzę - przeczytaj "Empire V". To, że to wszystko do Ciebie nie dociera musi być bolączką artystów przez większe A. Dodatkowo jeśli widzą, że na świeczniku bywają osoby pośledniejsze artystycznie, to się im pewnie w środku gotuje. Jak to zmienić? Uderzyć w producentów chłamu.
Pozdrawiam
Obejrzyj "Persepolis"! Część druga może być robiona w Polsce.
|
|
|  | wiarus (32 punktów) (zablokowany) | > Obejrzyj "Persepolis", "Dom zły", nawet prymitywnych "Martyrs", by zobaczyć, że kultura europejska istnieje.Znajdź mi Pan zdanie w którym twierdzę, że kultura europejska nie istnieje bo tylko wówczas Pana odpowiedź będzie miała cokolwiek wspólnego z tym co ja chciałem zakomunikować. > To, że to wszystko do Ciebie nie dociera musi być bolączką artystów przez większe A.Co do mnie nie dociera ? Książki opowiadające o problemach psychicznych ludzi żyjących w dzisiejszym świecie ? O niczym innym się dzisiaj na zachodzie nie pisze. Bohaterami współczesnych opowieści są najczęściej wariaci albo superherosi. Czytałem kiedyś "City of glass" autorstwa Paula Austera. Język ciekawy, bardzo obrazowy, ale główna postać książki nie jest z tego świata - przynajmniej nie ze świata normalnych. Może warto choć na chwilkę dopuścić do siebie myśl, że wiem więcej o tej literaturze aniżeli w ogóle się Panu zdaje ? > W Rosji jest teraz rozkwit pisarstwa, z tym, że tępionego przez władzę - przeczytaj "Empire V".A czy jest to książka w której nie przeczytam o wampirach, superbohaterach i innych wariatach ? Jeżeli nie to na relaks mam coś znacznie lepszego www.worldofwarcraft.com/index.xml Choć wampirów, gnomów, wilkołaków jest tutaj od groma to zaleta jest taka, że nikt nie stara się nabrać człowieka, że chodzi tutaj o strawę duchową. I to mnie się podoba. Chcesz nakarmić ciało to jedz, żryj - chcesz nakarmić ducha to się zatrzymaj i zadumaj. Czy nad książką Empire V można się zadumać czy najeść ?
|
|
| |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Nie rozumiem, o co Ci chodzi. Chcesz się ze mną przekomarzać na słowa?
Najmniej zrozumiałem coś napisał o "Empire V" - akurat nad tą książką można się zadumać, a sztafaż "na wampiry" jest wyraźniejszy i łatwiejszy do przejrzenia niż orwellowski sztafaż na świnie w folwarku (może za to razić nadmiar solipsyzmu).
Ja rozumiem, że Ty czytasz pewien typ i najpewniej nigdy nie natknąłeś się na E.E. Schmitta, co być może jest wynikiem tego, że wydawcom opłaca się wydawać chłam.
Pozdrawiam
Obejrzyj "Persepolis"! Część druga może być robiona w Polsce.
|
|
 | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >w dobie obrazków niby kogo Szekspir miałby oczarować ?
Skoro obraz jest in (a przecież obraz poprzedza(ł) słowo), odwołałby się do obrazu. Kultura obrazu nie jest ani gorsza ani lepsza od kultury słowa.
>W obliczu tej masy konsumentów żaden artysta dawnej epoki się nie utrzyma na scenie.
A niby po co miałoby się utrzymywać żywe mumie? Pal je sześć.
>Poza tym szuka nie jest masowa, a bardzo indywidualna,...
Sztuka ma się dobrze bez względu na opinie socjologii sztuki. Skoro sztuka jest indywidualna, to mniejsza o społeczny zamęt wokół niej.
>Czasy kulturowej świetności dla Europy się skończyły dawno temu.
Spengler? Czy jakieś prywatne proroctwa?
>Orwell, Wells, Koestler, Grudziński, Sołżenicyn, Burgess, Shaw, Vonnegut - to wszystko byli pisarze w najwyższym stopniu polityczni.
Dobór jednostronny. To tak, jakby zredukować muzykę do popu, nie wspominając o jazzie.
>Czas wielkiej polityki dla Europy również się skończył.
Wielkość widać dopiero z oddali.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | wiarus (32 punktów) (zablokowany) | >>W obliczu tej masy konsumentów żaden artysta dawnej epoki się nie utrzyma na scenie. >A niby po co miałoby się utrzymywać żywe mumie?
To jest pytanie z typu "a niby po co nam historia ?". Jeżeli nie zna Pan odpowiedzi, a przeżył Pan swoje to ja Panu nic w tej kwestii nie doradzę.
>>Poza tym szuka nie jest masowa, a bardzo indywidualna,... >Skoro sztuka jest indywidualna, to mniejsza o społeczny zamęt wokół niej.
Do mnie Pan to pisze ? To ja domagam się sztuki masowej ?
>>Orwell, Wells, Koestler, Grudziński, Sołżenicyn, Burgess, Shaw, Vonnegut - to wszystko byli pisarze w najwyższym stopniu polityczni. >Dobór jednostronny. To tak, jakby zredukować muzykę do popu, nie wspominając o jazzie.
Jazz jest dla starych. Przecież sam Pan kilka zdąń wcześniej pytał o sens trzymania mumii. Zdecyduj się Pan czy warto te mumie trzymać czy też jedne spalić, a drugie do mauzoleum.
>>Czas wielkiej polityki dla Europy również się skończył. >Wielkość widać dopiero z oddali.
Sugeruje Pan, że USA i Chiny pytają się o zgodę Europy zanim podejmują decyzje polityczne i że niby coś takiego jak Europa w sensie organizmu polityki międzynarodowej istnieje ?
>>Czasy kulturowej świetności dla Europy się skończyły dawno temu. >Spengler? Czy jakieś prywatne proroctwa?
W Pana przypadku nie wiem jak to zdefiniować.
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >W obliczu tej masy konsumentów żaden artysta dawnej epoki się nie utrzyma na scenie. >To jest pytanie z typu "a niby po co nam historia ?".
Nie sądzę. Nie pytałem o sens czy (jak chcieli futuryści) bezsens historii. Powątpiewałem jedynie w skuteczność podejścia artystycznego do świata z warsztatem artysty dawnej epoki. Z warsztatem, nie z jego wrażliwością czy potrzebą kreacji. Piszę to mimo niejasności pojęciowego monstrum artysta dawnej epoki. W kontekście mojego nominalistycznego nastawienia do tego rodzaju abstrakcji wolałbym zapytać: o kogo chodzi?
>Jazz jest dla starych.
Radzę zerknąć do jazzowych klubów. Jazz jest dla wybranych. I mniejsza o wiek czy geografię. Jazzowe improwizacje zawsze świadczą o kreatywności, duchowej młodości.
Dla starych jest różaniec.
>Sugeruje Pan, że USA i Chiny pytają się o zgodę Europy ...
Nie mam wglądu w mechanizmy podejmowania decyzji na tak wysokich szczeblach. Wiadomo, że bywają czasami idiotyczne.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | wiarus (32 punktów) (zablokowany) | >>W obliczu tej masy konsumentów żaden artysta dawnej epoki się nie utrzyma na scenie. >>To jest pytanie z typu "a niby po co nam historia ?". >Nie sądzę. Nie pytałem o sens czy (jak chcieli futuryści) bezsens historii.
Owszem zapytał Pan podobnie jak w tym zdaniu o Europę, a USA i Chiny. Dałem odnośnik do Bachtina bowiem wytłumaczył dlaczego można mówić o dialogu między Morusem a Orwellem i Goethem a Marlowem. Literatura to dialog historyczny i pewnych "trupów" zakopać się nie da. Czym jest warsztat artysty dawnej epoki ? Utopia, motyw fausta czy poemat epicki nadają pewien kształt pracy i nie można ich zamknąć w przedziałach historycznych. Dawniej był "Beowulf" a w XX wieku pojawił się "Władca Pierścieni"; dawniej była "Utopia", później pojawił się "Rok 1984"; dawniej był "Faustus" później pojawił się "Doktor Faust", itd. Zmieniają się jedynie czasy w jakich człowiek żyje, a artyści korzystają z warsztatu pozostawionego przez poprzedników.
Chodzi o banalność i prostote dzisiejszych czasów. Co na przykład może być motywem fausta w XXI wiecznej Europie, jeżeli nowocześni Europejczycy wstydzą się sfery duchowości ? Inaczej to wyglądało u Marlowe'a inaczej u Oscara Wilde'a. Christopher Marlowe pomimo swojego antykościelnego języka potrafił wspaniale opisać cenę utraty kontaktu z tym czego wymagała od człowieka kultura, obyczaje i ludzka natura. Co dzisiaj człowiek zachodu może sprzedać by wznieść się ponad człowieczeństwo skoro wyrzekł się wszelkich wartości nie uznając, że zapłacił jakąkolwiek cenę ? Przecież motyw fausta w XXI Europie w ogóle nie ma sensu. Dawny poemat epicki dzisiak może się zamienić tylko w baśń. Utopia zaś przeniosła się na korytarze sejmowe i ludzi już zaczęła wyraźnie brzydzić choć kiedyś oczarowywała. I też nie może być inaczej - nie można za to czytelnika winić. Co wobec tego się sprzedaje ?
Zachód dzisiaj jest banalny i nudny. Nie potrzeba do opisu takiej rzeczywistości poetów miary Szekspira bo obraz w ogóle tego nie wymaga. Pojawiło się zatem zapotrzebowanie na lekturę negatywną i baśniową. Popularne są powieści fantastyczno-naukowe, baśnie wzorowane na dawnych opowiadaniach ludowych, opisy superbohaterów i superagentów, życiorysy wariatów i psychopatów czy głupawe teorie spiskowe. Słowem wszystko to czego nie ma w naszym codziennym życiu. By opisać dzisiejszy świat zachodu i zawrzeć w tym emocje trzeba go najczęściej odwrócić tak jak paradygmat utopii odwrócono w paradygmat dystopii. To jest bardzo wtórny mechanizm.
Dlatego pytanie autor wątku o poziom kultury, jest pytaniem wynikającym z naiwności bowiem zadaje je człowiek, który dziwi się dlaczego nie można spotkać Szekspira w wiejskiej dyskotece, a Dostojewskiego na koncercie Dody Elektrody.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
>Dlatego pytanie autor wątku o poziom kultury, jest pytaniem wynikającym z naiwności bowiem zadaje je człowiek, który dziwi się dlaczego nie można spotkać Szekspira w wiejskiej dyskotece, a Dostojewskiego na koncercie Dody Elektrody. Zostałem wywołany, więc: 1. Obejrzyj Pan łaskawie "Persepolis", a później sięgnij po literaturę uchodźców z krajów arabskich, która jest dziś modna na Zachodzie (przynajmniej we Francji). 2. Jeśli Pan lubisz Dostojewskiego, to literatura rosyjska dzisiejszej Rosji, ta z drugiego obiegu, powinna Panu pasować. 3. Obejrzyj Pan "Idiotów" von Triera lub "Dogville". Jak Pan chcesz dobrej książki zarejestruj się Pan na Biblionetce (biblionetka.pl) - bardzo dobry mechanizm polecanych książek się tam znajduje.
Czy jest Panu tak trudno zrozumieć, że denerwuje mnie to, że rankingi różnego typu stały się dziś biznesem - kupuje się w nich "pozycje" dla książki (między innymi wspominam o popularnej sieci księgarni). Nie inaczej jest w innych miejscach, od kin poczynając - mając pieniądze jest się w stanie wypromować najbardziej rozwodnione goowno. A widz to łyka, bo pozycje ambitniejsze nie miały przebicia i na ekranach się nie ukażą (lub w kilku offowych kinach i kilku niezależnych festiwalach będzie można je zobaczyć). Nie ma wolnego rynku! Widz, czytelnik, jest karmiony tanią papką i praktycznie nie ma wyboru - jedyną ucieczką jest internet, ale i tu mija mnóstwo czasu nim w śmieciach odnajdziemy rzeczy wartościowe. Większość odpada szukając, bo traci nadzieję, więc wraca do papki.
A Pan mi tu serwujesz nihilistyczne bzdury wynikające z tego, żeś Pan nie potrafił się przebić przez goownianą papkę dalej niż do klasyków literatury.
Jeśliś Pan z Warszawy to przejdź się Pan latem na Stare Miasto, by zobaczyć, że nie tylko Doda występuje na scenie. Nawet za bilet Pan nie będziesz musiał płacić, oby Pan tylko potrafił wyleźć ze swojej skorupy.
Pozdrawiam
Obejrzyj "Persepolis"! Część druga może być robiona w Polsce.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 wiarus (32 punktów) (zablokowany) | >Czy jest Panu tak trudno zrozumieć, że denerwuje mnie to, że rankingi różnego typu stały się dziś biznesem - kupuje się w nich "pozycje" dla książki (między innymi wspominam o popularnej sieci księgarni).
Ja to doskonale rozumiem dlatego wyjaśniłem dlaczego naiwnością, jest wypatrywać Szekspira na wiejskiej dyskotece. Natomiast Pan cały czas stara się wykrzyczeć w złości oburzenie, że w rankingach nie ma ambitnych, jak to Pan określił, artystów. Sztuka nie jest masowa i w rankingach masowości indywidualizm się nie przedrze, ale Pan tego nie jest w stanie zrozumieć i dalej będzie się oburzał, że w rankingach nie ma ambitnych. Nauczono Pana, że nauka może być zarówno masowa jak i wartościowa. Skoro nauka może być masowa to i również ambitny przekaz artystyczny może znaleść masowego odbiorcę. Ideologia lewicowego zachodu, jest kłamliwa, po prostu. Nauka, literatura, sztuka, muzyka nie są dostępne dla każdego - dostępne są tylko ładne opakowania.
>A widz to łyka, bo pozycje ambitniejsze nie miały przebicia i na ekranach się nie ukażą (lub w kilku offowych kinach i kilku niezależnych festiwalach będzie można je zobaczyć).
Naprawdę warto przemyśleć dogmaty zachodniej ideologii i zastanowić się czy istnieje coś takiego jak "ambitna sztuka dla mas" - w moim pojęciu to jest oksymoron. Istnieje prawo fizyki, które głosi, że masa ciśnie w dół. Natomiast Pan cały czas oczekuje kiedy ta masa wybije do góry.
>Nie ma wolnego rynku! Widz, czytelnik, jest karmiony tanią papką i praktycznie nie ma wyboru - jedyną ucieczką jest internet, ale i tu mija mnóstwo czasu nim w śmieciach odnajdziemy rzeczy wartościowe.Większość odpada szukając, bo traci nadzieję, więc wraca do papki.
Widz ma bardzo duży wybór i tego wyboru dokonał. Wolność to wielkie wyzwanie bo wiąże się z odpowiedzialnością, a więc podejmowaniem wyborów. Na zachodzie Europejczycy wybór powierzają w cudze ręce bo tak im wygodniej. Nikt rozsądny nigdy nie obiecywał, że jak człowiekowi da się wolny wybór to wynikną z tego tylko piękne rzeczy. "Ucieczka od wolności" to bardzo wymowny tytuł książki i w najwyższym stopniu prawdy opisujący Europejczyka.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Plus za spokój w poście.
Ja rozumiem, że imputujesz mi pewien sposób myślenia. Podzieliłeś świat na dwa: - Twój obraz z masami i elitami, gdzie jest diametralna różnica między jednymi i drugimi; - obraz, który mi imputujesz, czyli "wszyscy jesteśmy masami", a elity to masy, którym się poszczęściło, ale zasadniczo są tym samym, co masy - aha, jeszcze wplątujesz w to lewactwo; Z mego punktu widzenia wygląda to inaczej. Na kulturę istnieje popyt. Ponieważ kultura nie jest produktem pierwszej potrzeby, Ci, którzy kontrolują podaż (w sensie dystrybucji), stawiają swoje względy ekonomiczne na pierwszym miejscu. I w zasadzie nikt nie ma nic w tym względzie do powiedzenia (chyba, że działa własnym sumptem) - ani artysta, ani odbiorca. Stąd relatywnie dużo goowna na półkach w księgarniach, w kinach, w muzyce, o telewizji nie wspominając - widz, odbiorca najpewniej sięgnąłby po lepsze artystycznie dzieła, gdyby miał wybór. Oczywiście nie każdy, ale jednak istnieje ten mechanizm, że gdy dzieło zrobi na człowieku wrażenie, to człowiek to zapamięta. Może sięgnie po coś więcej, może się rozwinie. Niech będzie, że co setnemu przyjdzie dzięki temu zrobić kroczek dalej - to już sukces. O ile tandeta nie ściągnie go znów w tył.
Żeby poprawiać poziom kultury trzeba wychowywać odbiorcę, kształcić artystę, i sensownie układać kanały dystrybucji. Moim skromnym zdaniem w Polsce najbardziej popiieprzone są kanały dystrybucji - mamy przerost promocji, PR, nad treścią.
Podobno idzie ku lepszemu. Przykładem Biblionetka - zasadniczo mam w D. głosy krytyki czy recenzentów, za to sprawdzam książkę tam. Filmom hollywódzkim nie wierzę wcale, najbardziej z nich jako gatunek cenię bajki typu Shrek 1 itp. Muzyka sprawdzana w internecie. Polska fantastyka zrobiła się fajna (w niektórych innych gatunkach podobno też nie jest źle). W filmach polskich też zrobił się ruch. W muzyce jest jak w piłce nożnej - mnóstwo talentów w juniorach, bagno w seniorach - i tak od dobrych kilku lat.
Stąd każdy pomysł na poprawę sytuacji uważam, za wart uwagi.
Pozdrawiam
Obejrzyj "Persepolis"! Część druga może być robiona w Polsce.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Dałem odnośnik do Bachtina bowiem wytłumaczył dlaczego można mówić o dialogu między Morusem a Orwellem i Goethem a Marlowem. Literatura to dialog historyczny i pewnych "trupów" zakopać się nie da.
Wszystko zależy od tego, jak ujmiemy dialog. Zwracasz za Bachtinem uwagę na rozmówców dialogu. W dialogu jest jednak zawsze ktoś trzeci, a tym trzecim jest temat, i to temat jest jednym z trzech filarów każdego dialogu. Ludzie odchodzą, tematy pozostają. Powiem tak: nawet jeśli zakopiemy wszystkie trupy, to pewne figury zostaną powtórzone ze względu na owe tematy, a ściślej - przedmioty dociekań literackich. To dlatego Nietzsche dziwił się (Poza dobrem i złem), że podstawowe schematy filozofii wschodu i zachodu są podobne. My teraz też prowadzimy dialog, ale nie o nas tu chodzi, lecz o temat.
>Chodzi o banalność i prostote dzisiejszych czasów.
Z czasem jest tak, jak z plamą w teście Rorschacha. W końcu zawsze mówisz o swoim czasie.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 wiarus (32 punktów) (zablokowany) | >Ludzie odchodzą, tematy pozostają. Powiem tak: nawet jeśli zakopiemy wszystkie trupy, to pewne figury zostaną powtórzone ze względu na owe tematy, a ściślej - przedmioty dociekań literackich. To dlatego Nietzsche dziwił się (Poza dobrem i złem), że podstawowe schematy filozofii wschodu i zachodu są podobne. My teraz też prowadzimy dialog, ale nie o nas tu chodzi, lecz o temat.
No i właśnie pewnych tematów dzisiaj w Europie nie ma sensu podejmować bo nie ma materiału, nie ma paliwa dla pewnych procesów. Tak jak pisałem trudno wyobrazić sobie dramat paktowania z diabłem w dzisiejszym świecie. Temat fausta podejmowany dzisiaj niechybnie przybrałby postać karykaturalną - z tego mógłby powstać tylko kabaret. Młody postępowy Europejczyk wyrzekający się patriotyzmu, wiary w Boga, moralności czy dumający nad sensem tabu ? Śmiech na sali. Modne jest opluć i wyśmiać, a nie tam odrzucić. Czy można dzisiaj dyskutować o świecie zachodnim jako o wielkim temacie ? To minęło. Nie sprawdzi się dzisiaj faust, epos, utopia, sonet bo dzisiaj chodzi o popyt i podaż. Rzeczywistość stała się towarem z pułki sklepowej. Miłość można kupić w internecie, w tabliczce czekolady - nie chodzi nawet o to czy to rzeczywiście prawda czy nie, ale o to, że ludzie w to uwierzyli. Nauka im wszakże o tym powiedziała, że miłość to tylko impulsy w mózgu. Skoro tak to pal licho całą tę otoczkę i sprowadźmy wszystko do fizjologii. Na wyciągnięcie ręki mamy świat wirtualny, świat mediów, świat narkotyków, świat fantastyki - wszystko po to by oderwać się od ponurej i banalnej rzeczywistości. Dawniej opisywano rzeczywistość nie starając się przed nią uciec. Obecnie świat zachodni to rzeczywistość doskonała bez wielkich pytań i wielkich odpowiedzi.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >trudno wyobrazić sobie dramat paktowania z diabłem w dzisiejszym świecie.
To kwestia wyobraźni. To, co ludzie nazywali (i czasami jeszcze nazywają) diabłem (bogiem), stanowiło element ich stosunku do świata, sił natury, próby wyjaśnień zjawisk, ocen, itp. Wszystko to ulega historycznym metamorfozom: bóg stał się ateistą, diabeł przybrał ludzką twarz. Tematy pozostały, choć trzeba ich szukać teraz gdzie indziej: w kościele zamiast boga spotkasz proboszcza, a diabły bawią się w politykę i siedzą na giełdzie albo handlują nieruchomościami. Diabłom nie chodzi już o dusze, lecz o pieniądze.
>Temat fausta podejmowany dzisiaj niechybnie przybrałby postać karykaturalną - z tego mógłby powstać tylko kabaret.
>Modne jest opluć i wyśmiać, a nie tam odrzucić.
To, co modne, nie wyczerpuje kultury.
>Rzeczywistość stała się towarem z pułki sklepowej.
Być może niektórzy skłonni są zredukować wszechświat do supermarketu, ale nie uogólniałbym tego zjawiska na wszystkich.
>Na wyciągnięcie ręki mamy świat wirtualny, świat mediów, świat narkotyków, świat fantastyki - wszystko po to by oderwać się od ponurej i banalnej rzeczywistości.
Kultura zawsze była formą makijażu ponurej i banalnej rzeczywistości. Malowidła z Lascaux, obrazy Picassa, tapety, grafika komputerowa, media cyfrowe - to różne formy tego samego: próby zadomowienia się w bycie, uwicia sobie na jakiś czas (historia, biografia) gniazdka.
>Dawniej opisywano rzeczywistość nie starając się przed nią uciec.
Opis, jakikolwiek, to też rzeczywistość, a więc problem ucieczki od rzeczywistości w opisie to nonsens. Negacja zawsze coś potwierdza.
>Obecnie świat zachodni to rzeczywistość doskonała bez wielkich pytań i wielkich odpowiedzi.
Pragnienie uproszczenia zjawisk, uczynienie z nich maskotki, to jeden z grzechów poznania. Nie widzę powodów, aby świat kultury traktować inaczej niż inne zjawiska. Czy można mieć pretensje do tęczy, że jest kolorowa?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | |  | wiarus (32 punktów) (zablokowany) | > To, co ludzie nazywali (i czasami jeszcze nazywają) diabłem (bogiem), stanowiło element ich stosunku do świata, sił natury, próby wyjaśnień zjawisk, ocen, itp. Wszystko to ulega historycznym metamorfozom: bóg stał się ateistą, diabeł przybrał ludzką twarz. Tematy pozostały, choć trzeba ich szukać teraz gdzie indziej: w kościele zamiast boga spotkasz proboszcza, a diabły bawią się w politykę i siedzą na giełdzie albo handlują nieruchomościami. Diabłom nie chodzi już o dusze, lecz o pieniądze.
Nie do końca się zgodzę bo człowiek zapomniał o Bogu i o diable. Motyw fausta miał sens bo nawet, jeżeli była drwina z Boga to pojawiała się obawa przed paktowaniem z diabłem. Dzisiaj ludzie najczęściej ignorują polityków albo się na nich złoszczą. Natomiast lęk chyba przestał być metafizyczny, a stał się bardziej fizjologiczny. Boimy się chorób serca, nowotworów, podatków, no ale Boga i diabła już nie. Nie przemawia do mnie ten świat i nie fascynuje dlatego miłuję klasyke.
>>Rzeczywistość stała się towarem z pułki sklepowej. >Być może niektórzy skłonni są zredukować wszechświat do supermarketu, ale nie uogólniałbym tego zjawiska na wszystkich.
William Blake denerwował się gdy jego korespondencyjny dyskutant generalizował zjawiska. Niemniej jednak w globalnej wiosce uogólnianie, jest bardziej na miejscu aniżeli dawniej. Oczywiście nie wszyscy obserwatorzy i odbiorcy tacy są.
>Kultura zawsze była formą makijażu ponurej i banalnej rzeczywistości.
Tak, ale obrazy można malować w różny sposób. Poza tym rzeczywistość w czasach Kopernika, Kepplera, Darwina nie była wcale banalna ani prosta - przynajmniej nie było powszechności prostych obrazów.
>>Dawniej opisywano rzeczywistość nie starając się przed nią uciec. >Opis, jakikolwiek, to też rzeczywistość, a więc problem ucieczki od rzeczywistości w opisie to nonsens. Negacja zawsze coś potwierdza.
Ale dzisiaj dominuje tylko negacja. Czytelnika obecnie można zainteresować posługując się najczęściej negacją - to nam mówi wiele o tym jak w głębi ten świat zachodu odbieramy. W czasach, gdy rodziła się powieść, w XVIII wieku, popularna stawała się również publicystyka czyli język dokumentalny w świecie literatury. Przykładowo taki Mark Twain pisał o świecie codziennym. Posługiwał sie obrazami ze świata literackiego, tak jak każdy inny pisarz, ale w tym języku człowiek mógł się odnaleść. Przygody Hucka Finna to przecież nie tylko historyjka o przygodach dzieciaka, ale opis społeczeństwa. Nie ma tam negacji, ale jest bardzo wiele prawdy. Natomiast dzisiaj bardzo ciężko udowodnić prawdę bez konieczności zanegowania czegoś. Bardzo często jest to niestety negacja dla samej negacji. Czego można się doszukać w obrazie superagenta czy nieuleczalnego wariata ? Normalny człowiek nie odnajdzie się w tym obrazie (choć z tą normalnością to też jest różnie). Stąd się również wziął termin "postmodernizmu" na określenie gatunku literackiego bez wyrazu. Jest to coś co przyszło po modernizmie, ale nikt nie wie co to takiego bo sami przedstawiciele tego trendu w ogóle takiej definicji nie oczekują.
>>Obecnie świat zachodni to rzeczywistość doskonała bez wielkich pytań i wielkich odpowiedzi. > Czy można mieć pretensje do tęczy, że jest kolorowa?
Ja nie mam pretensji do naturalnej konsekwencji pewnych zjawisk. Ja mam jedynie pretensje do tych dziennikarzy, tego systemu edukacji i tej ideologii, które oszukują ludzi, że nauka i ambitny przekaz są dla każdego. Nas już nie stać na opłacanie tego gigantycznego oszustwa. Zrozumiał to póki co rząd Camerona i stara się dokonywać pewnych reform nie czekając aż rewolucja zrobi to za nich.
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | diogenes (42753 punktów) | >człowiek zapomniał o Bogu...
Oparcie relacji człowiek-bóg na psychologii (pamięci, uczuciu) to wątła podstawa. Dlaczego nie zapomina o oddechu? Równie wątłe są próby związania ludzkiej egzystencji z istnieniem czystym, z absolutem (bogiem) klasycznej metafizyki. Wydaje mi się, że jest znaczenie gorzej (dla tradycjonalistów). Jeśli coś zapomniałem (np. klucz), to znaczy, że to coś gdzieś jest, że wystarczy się wrócić, by to coś mieć znowu w dłoni. Człowiek nie zapomniał boga. Myślę, akt zgonu sporządził Nietzsche. Nam pozostaje dobrze opisać bliższe i dalsze przyczyny tego zejścia.
>Natomiast lęk chyba przestał być metafizyczny, a stał się bardziej fizjologiczny.
Lęk zawsze miał i ma podłoże fizjologiczne. Niektórzy doszukiwali się jedynie jego ponadnaturalnych, meta-fizycznych właśnie, przyczyn. To okazało się fikcją
>Boimy się chorób serca, nowotworów, podatków, no ale Boga i diabła już nie.
Człowiek boi się cierpienia. Lęk ten wizualizował na różne sposoby.
>rzeczywistość w czasach Kopernika, Kepplera, Darwina nie była wcale banalna ani prosta -
Stopień komplikacji rzeczywistości zależy od rastra, który na nią nakładamy. Jeśli są to cząstki elementarne - świat nam się komplikuje: już nie mówimy tylko o psychologii, ale o neuropsychologii.
>Ale dzisiaj dominuje tylko negacja.
Nawet okresy totalnej negacji (rewolucje, wojny), pozostawiały za sobą pewną pozytywność, chociażby naukę, że nie warto tej formy negacji powtarzać.
>Czego można się doszukać w obrazie superagenta czy nieuleczalnego wariata ? Normalny człowiek nie odnajdzie się w tym obrazie (choć z tą normalnością to też jest różnie).
A musi się odnaleźć? Model klasyczny odbioru dzieła nie musi opierać się wyłącznie na modelu identyfikacji z bohaterem (czy językiem), przeżyciu katharsis. Dystans do dzieła (w momencie jego kreacji jak i odbioru) jest też pewną wartością. Można pisać liryki niczego ani nikogo nie kochając.
> mam jedynie pretensje do tych dziennikarzy, tego systemu edukacji i tej ideologii, które oszukują ludzi, że nauka i ambitny przekaz są dla każdego.
Jest różna prasa: ambitna i brukowa. Są różne szkoły: szkoły życia i szkoły wyższe. Nauka jest demokratyczna nie tyle w sensie jej rozumienia, co w zastosowaniach: nie trzeba być informatykiem, żeby obsługiwać komputer, telefon komórkowy czy aparat cyfrowy.
>rząd Camerona ... stara się dokonywać pewnych reform nie czekając aż rewolucja zrobi to za nich.
Pewne reformy to coś innego niż negacja podstaw systemu, np. alfabetyzacji w ramach systemu oświaty. Nie przesadzajmy z totalną negacją.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | |  | wiarus (32 punktów) (zablokowany) | >>człowiek zapomniał o Bogu... > Myślę, akt zgonu sporządził Nietzsche. Nam pozostaje dobrze opisać bliższe i dalsze przyczyny tego zejścia.
Nietzsche widział Boga w grobie wykopanym przez człowieka, ale jednocześnie z wielką powagą o Bogu pisał. Warto zaznaczyć, że Bóg na reszcie globu ma się całkiem nieźle.
>>Natomiast lęk chyba przestał być metafizyczny, a stał się bardziej fizjologiczny. >Lęk zawsze miał i ma podłoże fizjologiczne. Niektórzy doszukiwali się jedynie jego ponadnaturalnych, meta-fizycznych właśnie, przyczyn. To okazało się fikcją.
Utrzymując to za prawdę musielbyśmy stwierdzić, że pytanie "być albo nie być", jest klasycznym oszustwem. Dawniej często mawiano, że są rzeczy gorsze aniżeli śmierć. Alexander Hamilton, wybitny amerykański polityk, poniósł śmierć w pojedynku z przeciwnikiem politycznym bowiem nie mógł znieść pewnej obelgi skierowanej podczas debaty w jego stronę. Tomasz Morus, niegdyś zaufany doradca Henryka VIII, został ścięty przez króla bowiem nie mógł wyrzec się chrześcijańskich wartości nie popierając schizmy (pierwotnie Morusa miano torturować, ale Henryk VIII w ostatniej chwili zmienił formę egzekucji ze względu na dawniejsze zasługi Morusa). W dawnych plemionach germańskich wojowie organizowali się w jednostki zbrojne comitatus mające na celu ochronę życia króla i jego bogactw. Zarazem "Beowulf", jeden z niewielu pozostałych pisemnych opisów tych ludów, mówi nam, że przodkowie Brytyjczyków chcieli uchronić się przed zapomnieniem i gotowi byli oddać życie dla tych wartości. Są i też bardziej krwawe i diabelskie przykłady. Dla maniakalnych wizji Hitlera miliony ludzi było skłonnych przelać ostatnią kroplę krwi - choć łatwiej się tutaj dopatrzeć chęci zwycięstwa aniżeli lęku albo i ten lęk wynikał z pustki jaka by się pojawiła w obliczu fałszu ideologii. Nie ma niczego fałszywego w lęku metafizycznym choć może to przybierać różne formy.
>>Czego można się doszukać w obrazie superagenta czy nieuleczalnego wariata ? >A musi się odnaleźć?
Nie tyle mi chodziło o to czy musi się odnaleść (to wówczas jest pytanie o pragmatykę dzieła artystycznego), ale o to, że ten motyw obrazuje jak odbieramy świat i czym w istocie, jest świat zachodu mimo tego bogactwa materialnego, politycznych uścisków dłoni, modnych fryzur celebrytów czy uśmiechu redaktora telewizyjnego dziennika. Coś jest nie tak, że mimo tego zauważalnego bogactwa, jest jakaś skryta potrzeba, która uwidacznia się w tych negatywnych obrazach literackich.
>> mam jedynie pretensje do tych dziennikarzy, tego systemu edukacji i tej ideologii, które oszukują ludzi, że nauka i ambitny przekaz są dla każdego. >Jest różna prasa: ambitna i brukowa. Są różne szkoły: szkoły życia i szkoły wyższe. Nauka jest demokratyczna nie tyle w sensie jej rozumienia, co w zastosowaniach.
Warto wobec tego zastanowić się ile warto inwestować w szkołę teorii, a co zostawić szkole życia. W Polsce panuje jakaś mania wmawiania ludziom, że szkolnictwo jest niedofinansowane. Moim zdaniem szkolnictwo jest grubo przeinwestowane.
>>rząd Camerona ... stara się dokonywać pewnych reform nie czekając aż rewolucja zrobi to za nich. > Pewne reformy to coś innego niż negacja podstaw systemu, np. alfabetyzacji w ramach systemu oświaty. Nie przesadzajmy z totalną negacją.
Chodzi o to, że ja widzę tzw. niepubliczne szkoły, które są finansowe z pieniędzy państwowych a mimo to są wyuzdaną prywatą, gdzie nauka zajmuje ostatnie i zupełnie zbyteczne miejsce. Tego jest naprawdę bardzo wiele. Szkoły publiczne są lepsze, ale też bez rewelacji, choć tutaj się trafiają diamenciki. Jak coś człowiek, a szczególnie młodszy, dostaje za darmo to nie potrafi tego docenić. Podoba mi się Anglia. To jest poważny kraj, który zrodził wielu mężów stanu i jeżeli u nich się coś dzieje to może być to pozytywnym sygnałem dla Europy.
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Bóg na reszcie globu ma się całkiem nieźle.
To kwestia czegoś, co nazwałbym czasem socjologicznym: nie płynie równo. To tylko w naszych kalendarzach jest teraz rok 2010. Gdyby sporządzić kalendarz umysłów okazałoby się, że niektóre (właśnie tam, gdzie bóg ma się dobrze) funkcjonują w kategoriach neolitu, mimo że obok stoi komputer czy leży spluwa sterowana laserem. Nie mówimy o kulturowej cepeliadzie.
>>Lęk zawsze miał i ma podłoże fizjologiczne. >Utrzymując to za prawdę musielbyśmy stwierdzić, że pytanie "być albo nie być", jest klasycznym oszustwem.
Piszę o lęku (i innych fizjologicznych manifestacjach w świadomości), nie o prawdzie: ta nie wydaje mi się - przynajmniej w tej chwili - możliwa do osadzenia w fizjologii. Ważniejsza od prawdy jest bowiem wolność, która prawdę warunkuje. Być albo nie być to wyraz egzystencjalnego wahania: nie jest to sąd w sensie logicznym.
>Dawniej często mawiano, że są rzeczy gorsze aniżeli śmierć.
Stosunek do śmierci jest wypracowanym przez kulturę wzorcem (wzorcami). Umierając np. za cesarza czy państwo żołnierz dawał wyraz jedynie temu wzorcowi, a nie swojej indywidualnej wolności: bo z niej właśnie w procesie inkulturacji został pozbawiony. To nie był wybór, to była reakcja na pewien bodziec. Tragedią takiej kultury jest to, że prawi się w niej o śmierci za wolność (naszą i waszą, np.), kiedy tak naprawdę umiera się za trzodkę politycznych mend, które doprowadziły do sytuacji, kiedy to człowiek staje w obliczu np. obrony własnej.
>Coś jest nie tak, że mimo tego zauważalnego bogactwa, jest jakaś skryta potrzeba, która uwidacznia się w tych negatywnych obrazach literackich.
jakaś, to znaczy jaka? Rozwiąż to równanie z jedną niewiadomą.
>Moim zdaniem szkolnictwo jest grubo przeinwestowane.
Zajrzyj gdzieś do wiejskiej szkółki, w której cieknie dach, i gdzie jedną z kilku pomocy dydaktycznych jest stare dynamo od roweru sprzed 30 lat. Powiem tak: oświaty nie da się przeinwestować. Oświata jest źle inwestowana: np. czego szuka religia i katecheci w szkole, która z definicji ma być propedeutyką naukowego widzenia świata. Ta spora sumka mogłaby pójść spokojnie na inne cele nie związane z ideologią kościoła, a z życiem i pracą przyszłych obywateli.
>Jak coś człowiek, a szczególnie młodszy, dostaje za darmo to nie potrafi tego docenić.
Jeśli człowiek dostanie coś, co może wykorzystać w realizacji swojego rzeczywistego celu, na ogół wie, co z tym zrobić. Dając pieniądze dajmy też alternatywę celów.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >To kwestia czegoś, co nazwałbym czasem socjologicznym: nie płynie równo. To tylko w naszych kalendarzach jest teraz rok 2010. Gdyby sporządzić kalendarz umysłów okazałoby się, że niektóre (właśnie tam, gdzie bóg ma się dobrze) funkcjonują w kategoriach neolitu, mimo że obok stoi komputer czy leży spluwa sterowana laserem.
Z drugiej strony, można też zaobserwować prostą zależność, zarówno współcześnie, jak i historycznie: im więcej dostatku i spokoju, tym gorzej się ten bóg miewa.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >im więcej dostatku i spokoju, tym gorzej się ten bóg miewa.
Najgorzej bóg się miewa na parafiach.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | | | |  | wiarus (32 punktów) (zablokowany) | >>Bóg na reszcie globu ma się całkiem nieźle. >To tylko w naszych kalendarzach jest teraz rok 2010. Gdyby sporządzić kalendarz umysłów okazałoby się, że niektóre (właśnie tam, gdzie bóg ma się dobrze) funkcjonują w kategoriach neolitu, mimo że obok stoi komputer czy leży spluwa sterowana laserem.
Nie bardzo rozumiem jakie to narody się zatrzymały w rozwoju względem zachodu nadal poważając Boga. Stany Zjednoczone są częścią świata zachodniego, a tam Bóg zawsze miał się dobrze. Indie z kolei to ogromny kapitał ludzki i wielki dorobek kulturowy. Chinczycy to lud starożytny i choć trudno tam mówić o Bogu jakiego znamy w świecie zachodnim to jednak również dalecy są od europejskiej wersji państwa świeckiego. Najbardziej radykalna forma religii przejawia się aktualnie w świecie Islamu. Ja nie wiem czy te nasze kalendarze są aż tak bardzo aktualne. Blisko 200 lat temu w Europie zachwycano się obserwacjami Alexisa de Tocquevill, który pisał o demokracji amerykańskiej i którą przepowiedział Europie. Dzisiaj coraz częściej odnosze wrażenie, że Tocquevilla warto by było wysłać na wschód.
>>Dawniej często mawiano, że są rzeczy gorsze aniżeli śmierć. >Stosunek do śmierci jest wypracowanym przez kulturę wzorcem (wzorcami). Umierając np. za cesarza czy państwo żołnierz dawał wyraz jedynie temu wzorcowi, a nie swojej indywidualnej wolności: bo z niej właśnie w procesie inkulturacji został pozbawiony. To nie był wybór, to była reakcja na pewien bodziec.
No, ale tak jest ze wszystkim. Społeczeństwa muszą działać w zgodzie z pewnymi wzorcami bo inaczej przerodzą się w anarchię. Poza tym Hamilton i Tomasz Morus nie byli żołnierzami. Taki wniosek wobec tego nie zawsze się sprawdza. Oni poruszali się w pewnych wzorcach kulturowych i uznali, że lepiej ddać życie w imię wartości, a więc podjęli wybór. Pojedynki w czasach Hamiltona nie były niczym niezwykłym. Jeżeli byłby człowiek, który sam z siebie decydowałby o swoim rozwoju no to byłby przykładem perpetum mobile. Na poziomie językoznawstwa wykazano, że język sam w sobie, jest przekazem kulturowym, a więc zawiera pewne elementy systemu wartości, które człowiek otrzymuje już na samym starcie. Perpetum mobile nie istnieje.
>Tragedią takiej kultury jest to, że prawi się w niej o śmierci za wolność (naszą i waszą, np.), kiedy tak naprawdę umiera się za trzodkę politycznych mend, które doprowadziły do sytuacji, kiedy to człowiek staje w obliczu np. obrony własnej.
Taka obserwacja najczęściej dotyczy ideologii wojennej, która też nie musi zawsze być walką o trzodkę politycznych mend, a faktycznym bojem o przetrwanie. Oczywiście społeczeństwa mogą popadać w przesadę i potrzebne niegdyś odezwy mogą się z czasem okazać archaiczne. Dzisiaj umierać za ojczyznę nie trzeba, ale znowu poczucie honoru jakie prezentowali Morus i Hamilton zdaje się być ponadczasowe. W Europie brakuje tego drugiego i jest to brak odczuwalny.
>>Coś jest nie tak, że mimo tego zauważalnego bogactwa, jest jakaś skryta potrzeba, która uwidacznia się w tych negatywnych obrazach literackich. > jakaś, to znaczy jaka? Rozwiąż to równanie z jedną niewiadomą.
Miałem na myśli potrzebę, która dzisiaj skłania ludzi do negatywnych obrazów zawierających zarazem prawdę o świecie jakiej oczekują. Nie wiem z jakich konkretnie powodów człowiek odnajduje się w tym obrazie. Te powody mogą być różne dlatego napisałem, że jest to jakaś potrzeba. W każdym bądź razie najbardziej wyrazistym obrazem dzisiaj stał się obraz negatywny. To chciałem przekazać. Źle zainwestowaliśmy ogromny kapitał ludzki z wyżów demograficznych jakie powstały za komuny i cały czas źle tym kapitałem ludzkim kierujemy. Pochwała szkolnictwa, jest przesadzona.
>>Moim zdaniem szkolnictwo jest grubo przeinwestowane. >Zajrzyj gdzieś do wiejskiej szkółki, w której cieknie dach, i gdzie jedną z kilku pomocy dydaktycznych jest stare dynamo od roweru sprzed 30 lat. Powiem tak: oświaty nie da się przeinwestować.
Troszkię zboczyliśmy z tematu. Oczywiście, że złe decyzje inwestycyjne wynikają nie tylko z przeinwestowania. Pewnie, że niektóre szkoły należałoby wesprzeć finansowo, a niektórym się przelewa. Jednakże bezrobotni absolwenci szkół wyższych nie wzięli się znikąd. To państwo wmawia młodym ludziom, że przez naukę osiągną wiele. Jednocześnie zupełnie zapomniano o niezwykle istotnej roli rzemiosła. Źle się stało, że zaniedbano szkoły zawodowe. Moim zdaniem szkoły zawodowe powinny stać się nawet ważniejsze od liceów. Teraz idzie niż demograficzny i będzie tak, że licea staną przed wyborem; albo obniżyć wymagania albo ciąć etaty. Zanosi się na to, że wymagania w liceach zostaną obniżone, a to z kolei przełoży się na mniejszą liczbę uczniów w szkołach zawodowych - ergo więcej bezrobotnych absolwentów szkół wyższych. Szkoły zawodowe nadal będą zaniedbywane i w dalszym ciągu ten kapitał będziemy tracić bo już dzisiaj ciężko znaleść fachowa - fachowca, a nie partacza. Reformy w szkolnictwie i to bardzo głębokie potrzebne są już dziś.
>>Jak coś człowiek, a szczególnie młodszy, dostaje za darmo to nie potrafi tego docenić. >Jeśli człowiek dostanie coś, co może wykorzystać w realizacji swojego rzeczywistego celu, na ogół wie, co z tym zrobić. Dając pieniądze dajmy też alternatywę celów.
No właśnie, ale jak w szkołach nauczyciel stara się zobrazować możliwe cele jakie młody człowiek mógłby zrealizować to najczęściej mówi o nauce (zachęca do tego dyrekcja oraz MEN). Jednak dość często się okazuje, że młody człowiek w takim liceum się zwyczajnie męczy. Mniej ideologii, a więcej zdrowego rozsądku - to przydałoby się funkcjonariuszom oświaty oraz politykom, którzy to najsampierw napędzają. Ładnie się pochwalić, że więcej ludzi studiuje za kadencji partii rządzącej aniżeli za opozycji, nieprawdaż ? To się świetnie sprzedaje.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >jakie to narody się zatrzymały w rozwoju względem zachodu nadal poważając Boga.
Nie chodzi o narody i relację do zachodu. Piszę o umysłach, a nie o ich współrzędnych geograficznych. Wiara w boga jest dla mnie kulturowym atawizmem, umysłem w potrzasku rytałów, które czerpią swą legitymację w dalekiej przeszłości (albo formułując to precyzyjniej: w niekonsekwentnym krytycyzmie). Kościół np. korzystający ze zdobyczy nauki w sensie instrumentalnym (np. komputer na parafii, msze w TV, itp.), nie staje się przez to nowoczesny, dziejowy w sensie zmiany treści nauczania (z zaprzeczeniem włącznie), ale groteskowy i śmieszny.
>odnosze wrażenie, że Tocquevilla warto by było wysłać na wschód.
Nie wiem, czy byłby to dobry adres. Wolność, której orędownikiem był T., nie ma na wschodzie przystającej do naszej tradycji.
>ddać życie w imię wartości,
To nonsens. Oddając życie, oddaje się wszystko włącznie z wartościami. Wiara w obiektywny świat wartości to konstrukt potrzebny (np.) politykom do wysyłania ludzi na śmierć. To dziwne, że wspólny świat wartości co jakiś czas dzielony jest liniami frontów: najlepszy dowód na to, że świat tych wartości ten jest fikcją. Każdy sobie wartość skrobie.
>...język sam w sobie, jest przekazem kulturowym, a więc zawiera pewne elementy systemu wartości,...
Przekazu kulturowego nie należy traktować jak zrządzenia boskiego, lecz jako materiału krytycznej analizy. Oczywiście, że język np. na poziomie składni niesie ze sobą wartość jaką jest poprawność gramatyczna umożliwiającą komunikację międzyludzką. Ale stąd jeszcze daleko do treści niesionej przez język jako wartości, np. treści religijnej. Dlatego w programach szkolnych powinna być logika, a nie religia (ta bywa czymś przygodnym).
>W każdym bądź razie najbardziej wyrazistym obrazem dzisiaj stał się obraz negatywny.
Wciąż nie bardzo rozumiem dystansu do owej negacji. Negacja stwarza zawsze coś pozytywnego, jest szansą na odsłonięcie innej możliwości. Co więcej: jest motorem dziejów (nie historii: np. systemy oparte na dogmacie mają historię, ale nie dzieje). Weźmy np. przemiany w sztuce końca XIX i początku XX w. Negacja impresjonistyczna, samotnego Cezannea, Braqua, Picassa, rewolta Duchampa czy surrealistyczna - to są dzieje sztuki, bez której kultura byłaby uboższa. Jakże blado na tle tej negacji (a były inne, literatura, nauka) wygląda historia religii (teologii katolickiej np.): jest to historia nie w sensie dziejów, ale historia w sensie nudnego katalogu rozbieżności z dziejami.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 wiarus (32 punktów) (zablokowany) | >>odnosze wrażenie, że Tocquevilla warto by było wysłać na wschód. >Nie wiem, czy byłby to dobry adres. Wolność, której orędownikiem był T., nie ma na wschodzie przystającej do naszej tradycji.
Chodziło mi raczej o nurt kulturowy, który zmienia resztę świata. Dawniej centrum świata było w Stanach Zjednoczonych, dzisiaj już nie jest tak to zauważalne i dlatego wspomniałem o Alexis de Tocqueville bo przydałby się tej miary obserwator, który powie nam czy idzie ze wschodu coś co niechybnie nas odmieni czy też nie. Dawniej była to demokracja, ale paliwo dla tego systemu zdaje się kończyć - wszystko kiedyś umiera i w miejsce dawnego rodzi się coś nowego. Wspomniałem tego francuskiego historyka bo może już czas na to nowe ?
>>ddać życie w imię wartości, >To nonsens. Oddając życie, oddaje się wszystko włącznie z wartościami. Wiara w obiektywny świat wartości to konstrukt potrzebny (np.) politykom do wysyłania ludzi na śmierć.
Ludzkość z nauki o atomie stworzyła narzędzie masowego mordu. Nauka, literatura, filozofia, wiara w Boga - każde z tych może być wykorzystane w zupełnie innych celach aniżeli autor zakładał, w tym jako narzędzie destrukcji. Nie możemy obwiniać autora za błędną interpretację dzieła jakiej dokonują różni fanatyczni czytelnicy. Tomasz Morus i Alexander Hamilton oddali wszystko co mieli najlepsze ludzkości, która już o nich nigdy nie zapomni. Natomiast, gdyby dopełnili żywota w ogóle nie wyróżniając się wartościami jakich inny ludzie bali się przestrzegać w obawie przed utratą życia to nikt by dzisiaj o tych postaciach nie mówił.
Dzisiaj tego brakuje. Wartości uznano za anachronizm i zastąpiono je filozofią relatywizmu w której ludzie w ogóle nie potrafią się odnaleźć. Ludzie przępędzili Boga ze swoich domostw, ale te domy nie stoją puste. Odrzucono dawne mity i legendy, ale to nie oznacza, że ludzie przestali dociekać tajemnic tego świata. Popularne stają się teorie spiskowe, ruchy new age, cały czas wzięciem cieszą się ideologie totalitarne wysławiające kult wielkiego przywódcy, który oferuje wyznawcom prawdę. Ludzie zachodu uwolnili się od Boga, ale nawet dzięki nauce nie uwolnili się od poddaństwa. Wręcz przeciwnie, uczynili z nauki potężne machiny destrukcji dające niespotykaną dotąd możliwość poskramiania obcych cywilizacji. Czy nowe oferty poddaństwa są bardziej cywilizowane aniżeli tak wyśmiany i wyszydzony Bóg ? Czy naprawdę nowe poddaństwo, jest tak wielce lepsze od starego poddaństwa ?
>Wciąż nie bardzo rozumiem dystansu do owej negacji. Negacja stwarza zawsze coś pozytywnego, jest szansą na odsłonięcie innej możliwości.
W dzisiejszej negacji trudno odnaleźć chęć budowania lepszego świata. Weźmy na ten przykład Wikileaks. Dlaczego ta grupa jest tak popularna (wspominam o Wikileaks bo jak grzyby po deszczu wyrastają filmy będące prezentacjami różnych teorii spiskowych w których diabłem są Stany Zjednoczone)? Świat bez tajemnicy, jest nudny. Wikileaks chce przekonać ludzi, że odkryło "tajemnicę". Zastanawiać może dlaczego tajemnica dotyczy świata zachodniego, a nie świata wschodniego. Dlaczego wartością dodaną tajemnicy, jest negatywny obraz zachodu ? Im bardziej zakulisowe doniesienia idą w kierunku retoryki nieufności, szyderstwa, kłamstwa, wrogości tym lepiej. Im bardziej ten świat rysowany, jest jako władający potężnym instrumentem oszustwa i wyzysku tym chętniej Europejczyk temu wierzy. Z jednej strony zachwyty nad tolerancją, wolnością słowa, a z drugiej tak wielka chęć patrzenia na obrazy w których świat zachodu płonie. Ujawnili "tajemnicę świata", ale czy powiedzieli jak lepiej zrobić pewne rzeczy ? Czy równie żywiołowo negują świat wschodni ?
Postmodernizm, jak już wcześniej wspominałem, nie oferuje niczego w zamian. Jednym celem postmodernizmu, jest burzenie wszelkiego tabu jaki jeszcze gdzieś tam być może się zachowało. Jednakże przekaz dawniejszy przekaz artystyczny w którym autorzy chętnie korzystali z obrazów negatywnych, jednak prezentował alternatywę. Przykładowo jeszcze w XIX wieku Wells zanegował świat nauki, słusznie obawiając się diabelskiego potencjału drzemiącego w jej siłach. Wiele było dzieł, które odstraszały czytelnika rosnącym znaczeniem technologii (Orwell, Huxley, Jack London, Zamyatin). W latach późniejszych ten sam pisarz zmienił mechanizm porozumiewania się z czytelnikiem i odtąd pisał już same utopie z sympatią opisujące, na początku XX wieku, z grubsza to co widzimy w dzisiejszej Europie. Ja tej alternatywy, tej chęci zbudowania czegoś lepszego w dzisiejszym przekazie nie widzę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | >Ludzkość z nauki o atomie stworzyła narzędzie masowego mordu.
To ja zadam takie pytanie... Czy więcej ludzi zginęło przez ten ATOM, czy przez fanaberie religijne kilku nadgorliwych wyznawców? Można w skali micro: ile osób dziennie cierpi przez "Atomowe Narzędzie Masowego Mordu" a ile przez "Religijne Narzędzia Masowego Mordu" w szeroko rozumianej ziemskiej religijności?
My wymyśliliśmy niedoskonałą "prezerwatywę", żeby się zbytnio nie rozmnażać, Bóg - "religijność", żeby skutecznie regulować ilość populacji na planecie Ziemia. Ciekawe kto się lepiej bawi?
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >>odnosze wrażenie, że Tocquevilla warto by było wysłać na wschód. >Nie wiem, czy byłby to dobry adres. Wolność, której orędownikiem był T., nie ma na wschodzie przystającej do naszej tradycji.
> Dawniej centrum świata było w Stanach Zjednoczonych, dzisiaj już nie jest tak to zauważalne i dlatego wspomniałem o Alexis de Tocqueville bo przydałby się tej miary obserwator, który powie nam czy idzie ze wschodu coś co niechybnie nas odmieni czy też nie.
Myślenie w kategorii centrum uważam za anachronizm. (dygresja historyczna: odrzucił je już w astronomii Mikołaj z Kuzy, i nie widzę powodów, by tego samego nie zrobić ze światem kultury: wielkim krokiem w tym kierunku jest internet). Centrum jest (może być) wszędzie. Odwołam się do monastycznej tradycji wschodu: Hui Neng, szósty patriarcha buddyzmu zen, zapytany przez swego mistrza skąd przybywa, odparł, że ludzie pochodzą z południa lub z północy, ale ma się to nijak do prawdy. Myślę, że to fundament racjonalistycznego podejścia. Człowieka zmienia myślenie, a nie wschód czy zachód. Spory o geografię czy narodowość prawdy mają w sobie coś z jarmarcznej kłótni. Jeśli okaże się, że Kopernik był Turkiem, to czy Ziemia zmieni swój kierunek?
>Dawniej była to demokracja, ale paliwo dla tego systemu zdaje się kończyć -
Nie sądzę. Powrót do hierarchicznie uporządkowanego społeczeństwa uważam za niemożliwy, choć tu i ówdzie może nastąpić (lub trwa jeszcze - Watykan) jego recydywa. Centrum jest wszędzie: można mówić również o jego globalizacji. Myślę, że nie wszystkie społeczne konsekwencje takiego podejścia zostały wyczerpane. To dopiero początek drogi..
>Świat bez tajemnicy, jest nudny.
Nie ma świata bez tajemnicy. Skrywa ją nauka, zwykłe życie.
>Dlaczego wartością dodaną tajemnicy, jest negatywny obraz zachodu ?
Bo zachód uwielbia zamiatać pod dywan swoje wyrzuty sumienia, bo wciąż nie może poradzić sobie z czymś, co potocznie nazywa się złem. To cena myślenia w relatywnych kategoriach: dobra-zła, prawdy-fałszu, piękna-brzydoty .
>Im bardziej zakulisowe doniesienia idą w kierunku retoryki nieufności, szyderstwa, kłamstwa, wrogości tym lepiej.
Bo to jest obłuda: z jednej strony chować niegodziwości do archiwów jako ściśle tajne, tzn. dla wybranych i ich rozgrywek, a z drugiej strony przedstawiać opinii publicznej (światowej) swój niepokalany wizerunek. Praktyka dobra kosztem politycznego zła to cynizm. Żeby to zmienić, trzeba to zdiagnozować i upublicznić.
>Nie możemy obwiniać autora za błędną interpretację dzieła jakiej dokonują różni fanatyczni czytelnicy.
Ale ten wzorzec niewłaściwej interpretacji przeszłości powtarza się, jest stałą figurą w dziejach świata. Co zrobiono z nauczania Jezusa, Marksa, Nietzschego, wielu innych? Czy w takiej sytuacji moralne jest ujawnianie pewnych prawd? Prawda w takim samym stopniu wyzwala, co i zabija.
>Wartości uznano za anachronizm i zastąpiono je filozofią relatywizmu w której ludzie w ogóle nie potrafią się odnaleźć.
To nie jest przeciwko relatywizmowi, który jest naszym losem. Człowiek jeszcze nie nauczył się błądzić bez nadziei dotarcia gdziekolwiek. Na nikogo nie czeka Itaka fałszywych dogmatów i iluzorycznych absolutów. Brak nam filozofii braku nadziei. Nikt nie chce być głupim dzieckiem nadziei. Co w tym dziwnego?
>Ludzie przepędzili Boga ze swoich domostw,...
Widzę to jako systematyczne pozbywanie się złudzeń.
>Ludzie zachodu uwolnili się od Boga, ale nawet dzięki nauce nie uwolnili się od poddaństwa.
Uwolnienie się od boga nie znaczy jeszcze uwolnienia od potrzeby mentalnej zależności. To wciąż jeszcze ta sama struktura zależności, potrzeby definiowania się przez coś innego, zewnętrznego. Umarł bóg, niech żyje bóg!
>Czy nowe oferty poddaństwa są bardziej cywilizowane aniżeli tak wyśmiany i wyszydzony Bóg ?
Dla mnie, jak wyżej pisałem, to ta sama struktura zależności. Bóg jest w niej jedną z wielu historycznych zmiennych.
>W dzisiejszej negacji trudno odnaleźć chęć budowania lepszego świata.
Dlatego, że świat stał się bardziej światem indywidualnych mikrokosmosów, czymś bardziej subiektywnym, chwilowym. Tożsamość współczesnego człowieka nie zasadza się już na wieczności boga (tam, gdzie to ma miejsce, to raczej atawizm, anachronizm czekający albo na naturalny rozpad, albo na rzeź). Świat to raczej świat ludzkich doznań, impresji, równie naturalnych jak przemiany obłoku.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 1 na 1 |
|  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Konopielka lepsza artystycznie. Z drugiej strony w pełnym słońca basenie przyjemniej niż w kurnej chacie.
Pozdrawiam
Obejrzyj "Persepolis"! Część druga może być robiona w Polsce.
|
|
| |  | | kogut59 (3090 punktów) | > Konopielka lepsza artystycznie.> Z drugiej strony w pełnym słońca basenie przyjemniej niż w kurnej chacie.> Pozdrawiam> Obejrzyj "Persepolis"! Część druga może być robiona w Polsce.Oryginalny www.youtube.com/watch?v=jJ_-CmwHWPo&NR=1
|
|
| |  | 1 na 1 | kogut59 (3090 punktów) |
> Obejrzyj "Persepolis"! Część druga może być robiona w Polsce.Dobry, widziałem cześć pierwsza przed kilkoma miesiącami
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|