Racjonalista - Strona głównaDo treści
Muzyka - dziś a wczoraj

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
10-08-2012 23:48Ekhangel (29 punktów)
(zablokowany)
Muzyka - dziś a wczoraj
Ocena 3 na 5
Witam,

Przede wszystkim, zgodnie z forumowym savoir vivrem, witam wszystkich jako nowy użytkownik.

A teraz do rzeczy. Jestem człowiekiem młodym, dopiero wszedłem w dwudzieste dziesięciolecie życia. Nie będę, choć chciałbym powiedzieć już, że jestem wyjątkowo konserwatywny w poglądach społeczno-politycznych, bo uważam, że takie osądy należy stawiać dopiero, gdy się będzie już mocno stąpać po ziemi, a ja na razie dopiero wszystko analizuję, wyliczam i układam sobie we łbie.

Jedna kwestia mnie jednak nurtuje, i wyjątkowo drażni - absolutna beznadziejność dzisiejszej muzyki popularnej, czy mainstreamowej - zwał jak zwał. Każda praktycznie piosenka żałosnych produktów importowych z USA w stylu "Lady Sraga", Ruchanna, czy inne jakieś tam pierdoły, wprawia mnie w takie obrzydzenie, że wolałbym, jadąc w aucie, słuchać na repeacie śpiewów z mszy częstochowskiej pod patronatem Radia Maryja, niż tej chały.

Melodia ta - jej rytmika zawsze właściwie taka sama, przesadzona linia basowa, której głównym elementem jest prawie zawsze jakaś angielskojęzyczna bamberska wyjca bucząca coś tam do mikrofonu o miłości, seksie, pieniądzach i imprezach, jej teksty jawnie nawiązujące do erotyzmu, w NAJLEPSZYM wypadku jakieś ckliwe, pseudogłębokie przemyślenia na zasadzie "czemu ten świat jest taki straszny", albo inna równie bzdurna tematyka, która została uznana przez menedżera czy tekściarza akurat jako chodliwa - sprawia, że chce mi się robić kupę na miejscu. Sprawia, że wzywam Thora, Posejdona i Hadesa jednocześnie, by "znikli" z powierzchni ziemi wszystkich producentów, "artystów" wypluwających, ku uciesze plebsu tego słuchającego, tak tragiczne pod względem jakości i różnorodności pierdołowate szmiry.

Jeśli ktoś nadal nie rozumie, jakiego rodzaju muzykę mam na myśli, to proszę włączyć sobie w celach poglądowych na 10 minut radiostację ESKA, Rmfmaxx, czy coś tego pokroju.

Z zadowoleniem i odprężeniem połykam jednak stare przeboje: od Pink Floydów do Boney M. Od Abby do Eurythmics. Od Beatelsów do Presleya.

I w tym momencie chciałbym zadawać starszym kolegom, albo mądrzejszym ode mnie, pytanie:

Skoro to, czego lubię słuchać, kiedyś też przecież było MAINSTREAMEM, lansowanym przez media i słuchanym przez większość ludzi, a dzisiejszego MAINSTREAMU nie mogę połknąć, oznacza to, że dzisiaj naprawdę produkuje się tak beznadziejną muzykę, czy to tylko mój gust jest indywidualny, czy po prostu jestem głupim snobem, półświadomie odrzucającym wszystko to, czego tyka większość, by przekonać siebie samego, że jestem wyjątkowy?

I najważniejsze pytanie - czy ta cała świetna muzyka lat '60-'80 też kiedyś też była odrzucana przez sceptyków, którzy z lubością słuchali kawałków z lat '30-'50, odrzucana przez ludzi nazywających Presleya dekadenckim prostakiem, a późniejszą ABBĘ "chałą dla mas"? Czy kiedyś WSZYSCY (oczywiście w rozsądnym zakresie) to lubili? Jak to było? Bo dzisiaj na pewno nie jest tak, że wszyscy wsłuchują się w szajs nadawany przez główne radiostacje. Sentyment do muzyki dawnych lat wciąż istnieje w społeczeństwie. Widać to nie tylko po mocnej pozycji rynkowej Złotych Przebojów (88.4 FM), ale też komentarzy na jutjubach, czy innych portalach.

Z racji swojego młodego wieku, trudno mi odpowiedzieć na wspomniane pytania - nie mam perspektywy czasowej, a zagadnienie to nurtuje mnie już od bardzo dawna. Liczę na jakieś podpowiedzi.

Czy dzisiejszą muzykę będą za 30-40 lat wspominać z sentymentem?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

11-08-2012 00:34
 Ocena 24 na 24
neurosurgery (2484 punktów)
>Jestem człowiekiem młodym, dopiero wszedłem w dwudzieste dziesięciolecie życia.

Najstarszy człowiek świata na naszym forum! Witamy!


Nie chcę wierzyć. Chcę WIEDZIEĆ.
Selanos (12869 punktów)
>A teraz do rzeczy. Jestem człowiekiem młodym, dopiero wszedłem w dwudzieste dziesięciolecie życia

200 lat i nie ma Cię w Księdze rekordów Guinnessa?

>Czy dzisiejszą muzykę będą za 30-40 lat wspominać z sentymentem?

Mam nadzieję, że nie.

Lubię zespół Queen, więc użyję to jako przykład: zaczęli od eksperymentowania, czego wynikiem było Bohemian Rhapsody, no i od rocka progresywnego do którego można chyba zaliczyć White Queen, ogólnie rzecz ujmując, ich pierwsze utwory były bardziej skomplikowane niż późniejsze.

Potem zaczęła się era czystego popu. Niezbyt skomplikowany, ale jeszcze nie złe Under Pressure, Radio Gaga aż powolutku do coraz, moim zdaniem gorszych utworów. Dlaczego? Bo ludzie to lubili, a Freddie, jak sam powiedział, był "musical prostitute", więc co ludzie lubili, to od niego dostawali.

Pewnie są współczesne zespoły/wokaliści których warto słuchać. Pisząc współczesne, mam na myśli kogoś innego niż dinozaury z lat 60/70/80. Trzeba tylko wykopać ich z góry gnoju jaką są gwiazdki disneya, bibery i inne umcy-umcowate potwory.

Ciekawe jak to będzie wyglądać, kiedy poumierają te wszystkie legendy rocka.
11-08-2012 09:45 
 Ocena 1 na 1
maciek666 (1053 punktów)
>Lubię zespół Queen, więc użyję to jako przykład: zaczęli od eksperymentowania, czego wynikiem było Bohemian Rhapsody, no i od rocka progresywnego do którego można chyba zaliczyć White Queen, ogólnie rzecz ujmując, ich pierwsze utwory były bardziej skomplikowane niż późniejsze.
Chciałem zauważyć, że przed "A Night at The Opera" nagrali trzy płyty.
11-08-2012 15:37 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Chciałem zauważyć, że przed "A Night at The Opera" nagrali trzy płyty.

No i są na nich takie kwiatki jak Keep Yourself Alive, Killer Queen, The Fairy Feller's Master-Stroke, Liar, długo można wymieniać :> Po prostu lubię A Night at The Opera, szczególnie za Death on Two Legs.
Ekhangel (29 punktów)
(zablokowany)
No dobra, trochę się rypnąłem z tym wiekiem... Tak to jest, jak człowiek chce użyć skomplikowanego sformułowania, zapomnieć wzbudzić przy tym odpowiednie neurony w mózgu.
Tohver (1287 punktów)
Niedawno były jakieś badania na ten temat... O tutaj: www.reuter(*)ce-music-idUSBRE86P0R820120726
Więc tak, dzisiejsza muzyka jest oficjalnie gorsza

Widzę jednak światełko w tunelu. Moim zdaniem głównym problemem jest dzisiaj sposób promocji wykonawców. Płyty wydaje się zespołom, które zagrały tylko parę koncertów (lub w ogóle nie potrafią grać na żywo) i nie mają praktycznie żadnych fanów. Młode zespoły liczą na to, że wydawca je wypromuje. A wydawca promuje to, co jest łatwo wyprodukować i sprzedać czyli właśnie taki nijaki pop. Na szczęście ten biznes się sypie. Zyski ze sprzedaży muzyki spadają. Jak tak dalej pójdzie to może za paręnaście lat wrócimy do sprawdzonego systemu z zespołami, które grają bo lubią a nie dla kasy.
Wydaje mi się, że jak chcemy w tym pomóc to trzeba dużo piratować i chodzić na koncerty
13-08-2012 09:32 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)
>Niedawno były jakieś badania na ten temat... O tutaj: www.reuter(*)ce-music-idUSBRE86P0R820120726

Bardo dobry koncentrat!!

A matematycznie niedościgniony jest Bach, w perfekcji konstrukcji utworów jest klasą dla siebie. Niematematycznie także! Wyrafinowane, klarowne piękno - rzec można.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
maciek666 (1053 punktów)
>Czy dzisiejszą muzykę będą za 30-40 lat wspominać z sentymentem?
Zobaczymy, czy za 40 lat będą się ukazywać wznowienia płyt Lady Gagi ?
11-08-2012 10:06 
 Ocena 4 na 4
Mortimer (1359 punktów)

>Zobaczymy, czy za 40 lat będą się ukazywać wznowienia płyt Lady Gagi ?

Błagam. Tylko nie to. Niech wznawiają albumy AC/DC, Black Sabbath, DIO itp !!!

Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
11-08-2012 15:19 
 Ocena 2 na 2
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Błagam. Tylko nie to. Niech wznawiają albumy AC/DC, Black Sabbath, DIO itp !!!

Po co tylko wznawiać? Megadeth nadal wydaje i wróciło do dawnego poziomu, Overkill wydaje, Slayer wydaje...


Fabricati Diem, Pvnc!
Jacholek (5699 punktów)
>Witam,
Oczywiście w latach 60-tych starsze pokolenie biadoliło na ta straszną, wulgarną i głośną muzykę. Pod tym względem historia się nieco powtarza. Z tym ze teraz mamy zalew muzyki tandetnej i talenty giną w tłumie. Istnieją style i wartości ponadczasowe w muzyce, jak to ma miejsce np w przypadku ..Bacha. Przy tym zalewie tandety trzeba umieć filtrować i niekiedy zakładać tłumiki na uszy (np. w niektórych sklepach uszczęśliwiających klientów wątpliwej jakości muzyką). Za te ..dzieścia lat przekonasz się sam co przetrwa z tego chaosu muzycznego.
11-08-2012 14:40 
 Ocena 5 na 5
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>(...) Istnieją style i wartości ponadczasowe w muzyce, jak to ma miejsce np w przypadku ..Bacha. Przy tym zalewie tandety trzeba umieć filtrować i niekiedy zakładać tłumiki na uszy (np. w niektórych sklepach uszczęśliwiających klientów wątpliwej jakości muzyką). Za te ..dzieścia lat przekonasz się sam co przetrwa z tego chaosu muzycznego.

A to dość ciekawe: taki na przykład Vivaldi był z muzycznego punktu widzenia... chałturnikiem. Wszystko monotonnie motoryczne, na jedno kopyto, cała różnica polega tylko i wyłącznie na tym, że komponując kolejne utwory szedł dalej na kole kwintowym i zmieniał tonacje. A dziś ochy i achy.

Mówię z doświadczenia, na egzaminach w szkole muzycznej II stopnia nagrałem się Vivaldiego do mdłości.

Fabricati Diem, Pvnc!
11-08-2012 15:22 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>A to dość ciekawe: taki na przykład Vivaldi był z muzycznego punktu widzenia... chałturnikiem. Wszystko monotonnie motoryczne, na jedno kopyto, cała różnica polega tylko i wyłącznie na tym, że komponując kolejne utwory szedł dalej na kole kwintowym i zmieniał tonacje. A dziś ochy i achy.

Jakie Ochy i Achy. Kazdy wie, że Vivaldi to Rihanna muzyki klasycznej, tylko co z tego?

Zresztą, w ogóle idea "ponadczasowej" muzyki to kulturowy artefakt europejskiej krytyki i akademii XIX stulecia.
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Z racji swojego młodego wieku, trudno mi odpowiedzieć na wspomniane pytania - nie mam perspektywy
>czasowej, a zagadnienie to nurtuje mnie już od bardzo dawna. Liczę na jakieś podpowiedzi.
>Czy dzisiejszą muzykę będą za 30-40 lat wspominać z sentymentem?

-To chyba kwestia konstrukcji mózgu nie wieku. Przecież klasyki słuchają ludzie w różnym wieku...od wieków. Niektórzy zatrzymują się na pewnym poziomie i koncentrują na jednym rodzaju muzyki inni ewoluują. Jako dziecko słuchałem czego innego niż teraz, a gust się zmieniał. Takiego Chopina doceniłem po 30-tce, a disco polo nienawidziłem zawsze.
-Krótko mówiąc masz rację co do tej dzisiejszej chały, ale pojawiają się też kawałki w dawnym stylu i można coś dla siebie z tego chaosu wyłowić

Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
11-08-2012 15:08 
 Ocena 2 na 2
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>(...)Niektórzy zatrzymują się na pewnym poziomie i koncentrują na jednym rodzaju muzyki inni ewoluują. Jako dziecko słuchałem czego innego niż teraz, a gust się zmieniał. Takiego Chopina doceniłem po 30-tce, a disco polo nienawidziłem zawsze.
Ja w wieku lat 8-miu dorwałem kompakty z rock'n'rollem, tak zaczęła się miłość, która trwa już 15 lat. Po drodze przyswoiłem sobie większość nurtów pochodnych (acz nie wszystkie) ale niezależnie od nastroju, z absolutnie spełnioną przyjemnością wracać mogę tylko do lat 50'

Z Chopina preferuję miniaturki - nokturny, walczyki, preludia, takie tam. Większe formy nigdy nie leżały mi zbyt dobrze.

>-Krótko mówiąc masz rację co do tej dzisiejszej chały, ale pojawiają się też kawałki w dawnym stylu i można coś dla siebie z tego chaosu wyłowić

Pojawiają się także kawałki w nowym stylu, które potrafią nieźle chwycić. Dla mnie na przykład ścieżka dźwiękowa z (marnego) filmu "Tron - Legacy" zespołu Daft Punk. Zachwyciły mnie odwołania do "klasycznej" (w rozumieniu orkiestrowej a nie elektronicznej) muzyki filmowej, potężna harmonia, nośne tematy...

Fabricati Diem, Pvnc!
11-08-2012 15:29 
 Ocena 2 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Z Chopina preferuję miniaturki - nokturny, walczyki, preludia, takie tam. Większe formy nigdy nie leżały mi zbyt dobrze.
-I to jest najlepsze, bo gość był najlepszy w muzyce fortepianowej. Osobiście nie przepadam za "hałaśliwymi" i długimi symfoniami.

>Pojawiają się także kawałki w nowym stylu, które potrafią nieźle chwycić.
-Oczywiście. Muzyka jak moda zrobiła się wielokierunkowa, nie ma już form obowiązujących i każdy coś dla siebie znajdzie. Szkoda tylko że prezenterzy w radiu puszczają chałę, bo nowa, popularna, płyta pod ręką, nazwisko znane i na topie. Czasami stary kawałek jest tak mało znany, że niektórzy nigdy go nie słyszeli. "Trójka" się tu pozytywnie wyróżnia. W polskiej muzyce nie widzę jednak zastępstwa na miarę starej Budki Suflera, Lombardu, Kombi, czy tych prawie nieznanych jak RSC, Klincz, Bank (został po nim Marek Biliński), gdzie utwory miały klimat, bogate instrumentarium i niebanalne teksty. A teraz ciągle tym "Piaskiem" po uszach.


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
Jakub Zbądzki (104 punktów)
Zajrzyj do "Wilka stepowego" Hermana Hessego. Ciekawy wątek dotyczący jazzu, tak niegdyś znienawidzonego przez miłośników muzyki klasycznej.
Uprzedzam - tylko dla obłąkanych.
fiiś (1053 punktów)
>Jedna kwestia mnie jednak nurtuje, i wyjątkowo drażni - absolutna beznadziejność dzisiejszej muzyki
>popularnej, czy mainstreamowej - zwał jak zwał. Każda praktycznie piosenka żałosnych produktów

A co sadzisz o Radiohead, Deus, Amy Winehouse, Rykarda Parasol, wiele, wiele innych - to ty wybierasz czego słuchasz.
11-08-2012 11:28 
 Ocena-1 na 5
Ekhangel (29 punktów)
(zablokowany)
>>Jedna kwestia mnie jednak nurtuje, i wyjątkowo drażni - absolutna beznadziejność dzisiejszej muzyki
>>popularnej, czy mainstreamowej - zwał jak zwał. Każda praktycznie piosenka żałosnych produktów
>A co sadzisz o Radiohead, Deus, Amy Winehouse, Rykarda Parasol, wiele, wiele innych - to ty wybierasz czego słuchasz.

Tak, wiem, że są pewnie (mówię pewnie, bo nie szukam i nie słucham) dobre zespoły nadające dziś, które niekoniecznie muszą być chałą. Nie zaprzeczam temu. O wykonawcach przez ciebie wspomnianym nie sądzę nic, bo ich nie znam. Jestem takim zadufanym w sobie antyspołecznym gnojem, który - przy moim zajadłym sceptycyźmie i konserwatyźmie - zwykle odrzuca podsuwane mi przeze mnie "nowinki" ze świata muzyki, a jak już się przymuszę do posłuchania tego, to i tak stwierdzam, że niestety, ale mnie to nie podnieca tak, jak Requiem Giuseppe Verdiego. Po czym zwykle mówię znajomemu, żeby mi takich pierdół więcej nie wysyłał. I tak się zazwyczaj kończy moje obcowanie z muzyką różną i wszelaką. Z tego też powodu głównym źródłem informacji o nowinkach muzycznych jest radio, którego słucham i tak raz na ruski rok. I niestety - skacząc po stacjach, zwykle kończę na RMF Classic albo Jedynce, bo tam jeszcze podają coś, co nie sprawia, że mam ochotę wpakować samochód którym jadę w najbliższy słup i iść się wypłakać z powodu miernoty wszystkich tych hamerykańskich rewelacji.

W każdym razie, mój wątek odnosi się do muzyki najmainstreamowszej jak się da - czyli, powiedzmy sobie szczerze - do byle plebsu, który na co dzień zapier**** w fabryce, zajmuje stanowisko konserwatora powierzchni płaskich, albo ewentualnie wywodzi się z niewiele myślącej, bezgustnej klasy średniej, ALBO jest studenckim szczylem olewającym co drugi wykład, a co trzeci rozmyślającym i zarąbistej imprezce, na której najpewniej słuchał tego, nad czym właśnie debatujemy. Oczywiście wiem, że są studenci indywidualiści, tak jak i konserwatorzy indywidualiści, ale większość ludzi to hołota niewiele rozmyślająca nad tematami historii czy jakości muzyki.

Do takich warstw targetowana były kiedyś targetowane utwory - w moim uznaniu - świetne. Dzisiaj karmi się tego typu ludzi kaszaną, której nie miałbym sumienia puścić psu w ramach kary za sikane po kątach.
11-08-2012 12:07 
 Ocena 15 na 15
liliac (147340 punktów)
>zwykle odrzuca podsuwane mi przeze mnie "nowinki"

Znaczy - sam sobie te "nowinki" podrzucasz? Czy to nie aby rozdwojenie jaźni?

>I niestety - skacząc po stacjach, zwykle kończę na RMF Classic albo Jedynce, bo tam jeszcze podają coś, co nie sprawia, że mam ochotę wpakować samochód którym jadę w najbliższy słup i iść się wypłakać z powodu miernoty wszystkich tych hamerykańskich rewelacji.

Nie wiem jak skomentować wynurzenia kogoś, kto deklarując zamiłowanie do muzyki tzw. klasycznej, jednocześnie skupia się na RMF Classic, a nie wspomina o Programie Drugim Polskiego Radia. RMF Classic - w istocie - puszcza łatwe składanki popularnych klasyków (bez przykładania większej uwagi do jakości wykonania), ale nie odniosłam wrażenia, jakoby grzeszyło jakimkolwiek wyrafinowaniem. Cóż, de gustibus...

>z niewiele myślącej, bezgustnej klasy średniej

Arystokrata...
Hohenzollern pewnie... Radziwiłł może? Zamoyski?
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Nie wiem jak skomentować wynurzenia kogoś, kto deklarując zamiłowanie do muzyki tzw. klasycznej, jednocześnie skupia się na RMF Classic, a nie wspomina o Programie Drugim Polskiego Radia. RMF Classic - w istocie - puszcza łatwe składanki popularnych klasyków (bez przykładania większej uwagi do jakości wykonania), ale nie odniosłam wrażenia, jakoby grzeszyło jakimkolwiek wyrafinowaniem. Cóż, de gustibus...

Jak każda stacja radiowa RMF Classic miewa swoje lepsze i gorsze godziny antenowe.
Tak samo Dwójka. Osobiście cenię ich zaangażowanie w sztukę wysoką ale mam wrażenie, że dwójka jest kostyczna, troszkę zastała w lekkiej sugestii wywyższania się - brakuje odrobiny repertuaru z przymrużeniem oka właśnie i zabawy konwencjami.


Fabricati Diem, Pvnc!
11-08-2012 16:24 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>Tak samo Dwójka. Osobiście cenię ich zaangażowanie w sztukę wysoką ale mam wrażenie, że dwójka jest kostyczna, troszkę zastała w lekkiej sugestii wywyższania się - brakuje odrobiny repertuaru z przymrużeniem oka właśnie i zabawy konwencjami.

Za to dbają o jakość i byle jakich wykonań nie puszczają.

Jeśli chodzi o zabawę i repertuar lżejszy, nie narzekałabym na Cztery struny świata na przykład czy na programy okołofolkowe, choć - oczywiście - zależy to od indywidualnych oczekiwań.

Autor wątku denerwuje się niskim poziomem muzycznym - lekka "kostyczność" nie powinna mu przeszkadzać
Sylwek (15472 punktów)
>Jeśli chodzi o zabawę i repertuar lżejszy, nie narzekałabym na Cztery struny świata na przykład czy na programy okołofolkowe, choć - oczywiście - zależy to od indywidualnych oczekiwań.

Pamiętam, że słuchałem dużo dwójki przez dwa-trzy lata przed dojściem ekipy Kaczek do władzy, Wtedy była to najlepsza rozgłośnia w Polsce, pełna programów nie tylko o klasyce, ale muzyce nowej, art popie, jazzie, muzyce świata i pogranicza.

Potem to się niestety w dużym stopniu zmieniło i na powrót dwójka stała się typową radiostacją "od Mozarta i Bacha".

Jak jest teraz to w sumie nie wiem, radio jawi mi się anachronicznym źródłem muzyki.
23-08-2012 23:32 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>Wtedy była to najlepsza rozgłośnia w Polsce, pełna programów nie tylko o klasyce, ale muzyce nowej, art popie, jazzie, muzyce świata i pogranicza.
>Potem to się niestety w dużym stopniu zmieniło i na powrót dwójka stała się typową radiostacją "od Mozarta i Bacha".
>Jak jest teraz to w sumie nie wiem, radio jawi mi się anachronicznym źródłem muzyki.

Ja znowuż nie wiem jak było wcześniej, ale jeśli przymknąć oko na publicystykę (trochę zakościelniona), z muzyką jest nieźle. Dobra klasyka (także ta współczesna - XX/XXI wiek) plus wszystko, co wymieniłeś. Mogły się zmienić proporcje, ale tego nie ocenię. A i słucham raczej "nierównomiernie".

Do tego małe perełki na tle ogólnego, jednak raczej konserwatywnego religijnie/obyczajowo profilu całości - wyraźny stupor prowadzących audycję, gdy sympatyczna antropolożka zaproszona do dyskusji o celebracji świąt oficjalnych za PRL-u popłynęła wywodem porównującym celebrę władz zeszłoustrojowych do świąt wprowadzanych przez Kościół w początkach chrześcijaństwa na ziemiach polskich w ramach "pokrywania" świąt wcześniejszych. Albo konsternacja wszystkich w studiu, gdy Karpowicz ("Balladyny i romanse") podczas wywiadu zaczął klarować, że jak już ktoś koniecznie musi w coś wierzyć, to niech już sobie wierzy, jemu to w sumie nie przeszkadza póki nazbyt inwazyjne nie jest...
Ekhangel (29 punktów)
(zablokowany)
>
>Hohenzollern pewnie... Radziwiłł może? Zamoyski?
>

Co do komentarza odnośnie klas - po co te ad personam? Daj pan spokoja. Trzymajcie się tematu, a nie komentujcie moje nawyki i zwyczaje, które nigdzie nie napisałem, że są jedyne słuszne. Nie wmówisz mi (chociaż przez idiotyczny układ postów na tym forum nie pamiętam nawet, czy to ty pisałeś, czy kto inny), że Classic puszcza muzykę nieambitną. W porównaniu z tym biciem kotka za pomocą młotka nadawanym przez inne stacje, te utwory to szczyt szczytów. Ale wiadomo, że dla prawdziwego konesera to i tak jest nic, i nie zamierzam się z tym kłócić.

A i Dwójka/Trójka (nie rozróżniam) też utrzymują klasę, i chwała im za to.
11-08-2012 16:29 
 Ocena 13 na 13
liliac (147340 punktów)
>Co do komentarza odnośnie klas - po co te ad personam?

Jakoś tak mnie sprowokowały twoje obrzydzenia klasowe.

>Daj pan spokoja.

Na tym forum mamy zwyczaj sprawdzania, z kim rozmawiamy - to ułatwia trzymanie się poprawnych form gramatycznych i stylistycznych.

>Trzymajcie się tematu, a nie komentujcie moje nawyki i zwyczaje, które nigdzie nie napisałem, że są jedyne słuszne.

To jest publiczne forum - epatując swoimi nawykami i zwyczajami, można się spodziewać komentarzy na ich temat.

>(chociaż przez idiotyczny układ postów na tym forum nie pamiętam nawet, czy to ty pisałeś, czy kto inny)

W układzie "drzewkowym" wypowiedzi doprawdy łatwo to sprawdzić

>Nie wmówisz mi, że Classic puszcza muzykę nieambitną.

No skoro nie wmówię, to i nie będę się starać To zapewne zależy od zdefiniowania rzeczonej "ambitności".

>A i Dwójka/Trójka (nie rozróżniam)

To "nie rozróżniam" właściwie kończy rozmowę na temat muzyki w mediach
Ekhangel (29 punktów)
(zablokowany)
@up

Nie chce mi się teraz przez kolejne 10 postów ripostować jak dzieciak albo co gorsza pseudointelektualista na każde quote'y, więc powiedzmy, że uznaję twoje racje i oddaję głos rzetelnej i do rzeczy dyskusji na zaproponowany przeze mnie temat, czyli - czy dzisiejsza muzyka popularna (wersja robocza: "dla plebsu") to faktycznie beznadzieja, i jeśli tak, to czemu kiedyś nią nie była.

Mod:
Kasuj, proszę, zbędne cytowania.


Sorey.
11-08-2012 20:14 
 Ocena 3 na 3
-jad- (18783 punktów)
>czy dzisiejsza muzyka popularna (wersja robocza: "dla plebsu") to faktycznie beznadzieja, i jeśli tak, to czemu kiedyś nią nie była.

Była i jest taka sama. Skoro dla plebsu, to oczywiste, że nie może być wysokich lotów, prawda?

Cały ten temat to nic więcej niż dyskusja o gustach. W zasadzie do niczego to nie prowadzi ale przynajmniej każdy może się pochwalić, co lubi.

going under
11-08-2012 20:25 
 Ocena 5 na 5
Chlodwig (10939 punktów)
>przynajmniej każdy może się pochwalić, co lubi.

Ja lubię pierogi z grzybami.
Ekhangel (29 punktów)
(zablokowany)
>>czy dzisiejsza muzyka popularna (wersja robocza: "dla plebsu") to faktycznie beznadzieja, i jeśli tak, to czemu kiedyś nią nie była.
>Była i jest taka sama. Skoro dla plebsu, to oczywiste, że nie może być wysokich lotów, prawda?
>Cały ten temat to nic więcej niż dyskusja o gustach. W zasadzie do niczego to nie prowadzi ale przynajmniej każdy może się pochwalić, co lubi.

Myślałem, że uzgodniliśmy już, że kiedyś nie była taka sama (pod względem jakości) jak dzisiaj. Więc jest o czym dyskutować, i tu nie chodzi tylko o gusta.
11-08-2012 22:12 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>Myślałem, że uzgodniliśmy już, że kiedyś nie była taka sama (pod względem jakości) jak dzisiaj.

Ja nie uzgodniłem. Wydaje mi się, że są to tylko subiektywne odczucia różnych osób. Czy istnieje jakiś sposób by udowodnić, że się mylę?

>i tu nie chodzi tylko o gusta.

Więc o co?
Muzyka to sztuka a sztuka to coś co umyka racjonalnej analizie, jej wartość jest niemierzalna obiektywnie.

going under
Ekhangel (29 punktów)
(zablokowany)
@up
Inni w tym temacie uzgodnili. Ciebie nie zmuszam. Ale dobra, skoro nikt nie chce już specjalnie tematu się podejmować, to pozostaje nam wrócić tutaj za 40 lat i stwierdzić, czy współczesny chłam stał się klasyką wielbioną z sentymentem przez nie tylko stare zrzędy, ale i niektórych przedstawicieli młodzieży, czy pozostał badziewiem.
11-08-2012 23:13 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>@up
>Inni w tym temacie uzgodnili.

Źle więc uzgodnili. Nie można policzyć taktów, zmierzyć tonów, zanalizować chórków i na tej podstawie uznać, co jest do bani a przed czym należy chylić czoła.

>Ciebie nie zmuszam.

Dzięki

>to pozostaje nam wrócić tutaj za 40 lat i stwierdzić, czy współczesny chłam stał się klasyką wielbioną z sentymentem przez nie tylko stare zrzędy, ale i niektórych przedstawicieli młodzieży, czy pozostał badziewiem.

Tymczasem, specjalnie dla Ciebie największe beztalencie naszych czasów:

Sraga


going under
Ekhangel (29 punktów)
(zablokowany)
@up

Coś tam się da zmierzyć, za pomocą algorytmów - jak pokazał w artykule nieco wyżej kolega. Wiadomo, że to będzie dość sucha analiza, ale takie badania wykazały, że współczesna muzyka popularna jest mniej różnorodna. (mniejsze zróżnicowanie nut, rytmu, itp.)
12-08-2012 14:30 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>współczesna muzyka popularna jest mniej różnorodna. (mniejsze zróżnicowanie nut, rytmu, itp.)

Z tym mogę się zgodzić. Z tym, że jest gorsza, nie.


going under
13-08-2012 21:06 
 Ocena 1 na 1
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Tymczasem, specjalnie dla Ciebie największe beztalencie naszych czasów:
> Sraga

Wspaniała! Siła ekspresji, opanowanie wyrazu instrumentu i głosu, swoboda interpretacji...

Po tym poznaje się prawdziwych muzyków - ich występy na żywo, zwłaszcza te mniej reżyserowane są znacznie lepsze od nagrań, czy starannie choreografowanych koncertów. Za to uwielbiam Johnny'ego Casha, Janis Joplyn, Hendrixa, Deep Purple.


Fabricati Diem, Pvnc!
13-08-2012 21:26 
 Ocena-1 na 1
Ekhangel (29 punktów)
(zablokowany)
>>Tymczasem, specjalnie dla Ciebie największe beztalencie naszych czasów:
>> Sraga
>Wspaniała! Siła ekspresji, opanowanie wyrazu instrumentu i głosu, swoboda interpretacji...
>Po tym poznaje się prawdziwych muzyków - ich występy na żywo, zwłaszcza te mniej reżyserowane są znacznie lepsze od nagrań, czy starannie choreografowanych koncertów. Za to uwielbiam Johnny'ego Casha, Janis Joplyn, Hendrixa, Deep Purple.
>
Fabricati Diem, Pvnc!


Faktycznie wszechstronny z ciebie człowiek, skoro potrafisz pogodzić zamiłowanie do Casha z szacunkiem do tego czegoś.

Gdy słucham utworów Gagi, czy podobnych, mam wrażenie, jakbym fell into a burning ring of fire.
14-08-2012 09:40 
 Ocena 1 na 1
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Faktycznie wszechstronny z ciebie człowiek, skoro potrafisz pogodzić zamiłowanie do Casha z szacunkiem do tego czegoś.
Jest zła na zalinkowanym nagraniu? Bawi się instrumentem, interpretuje, gra barwą głosu, robi blue notes. Można lubieć albo i nie to, co zazwyczaj prezentuje na scenie, czy wydanych płytach, ale w kawałku pod linkiem nie da się przeoczyć, że technicznie jest dobra.

>Gdy słucham utworów Gagi, czy podobnych, mam wrażenie, jakbym fell into a burning ring of fire.

I po co ten sarkazm? Na tym forum naprawdę trudno jest nim komuś zaimponować, jest tu dość diablo kąśliwych wyjadaczy aby stępić sobie odczuwanie retorycznej skali Scoville'a.

Fabricati Diem, Pvnc!
13-08-2012 23:51 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Po tym poznaje się prawdziwych muzyków - ich występy na żywo, zwłaszcza te mniej reżyserowane są znacznie lepsze od nagrań, czy starannie choreografowanych koncertów.

Ha ha, gaga i nie reżyserowanie, LOL.

gaga to diet_Madonna, jest jak diet_coke.
14-08-2012 09:43 
 Ocena 1 na 1
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Ha ha, gaga i nie reżyserowanie, LOL.
Tabunu fikających ekwilibrystyczne koziołki tancerzy na nagraniu nie widzę, laserów, reflektorów i pirotechniki też brak. Na dobrą sprawę każdy występ każdego artysty jest w pewnym stopniu reżyserowany - kwestia relatywizmu a co za tym idzie i punktu odniesienia.

Fabricati Diem, Pvnc!
Sylwek (15472 punktów)
>Tabunu fikających ekwilibrystyczne koziołki tancerzy na nagraniu nie widzę, laserów, reflektorów i pirotechniki też brak. Na dobrą sprawę każdy występ każdego artysty jest w pewnym stopniu reżyserowany - kwestia relatywizmu a co za tym idzie i punktu odniesienia.

Akurat "tabuny tancerzy" mogą być elementem reżyserowanego spektaklu danego artysty, Gaga jest wyreżyserowanym, zaplanowanym konstruktem popkultury.
Ekhangel (29 punktów)
(zablokowany)
>>Tabunu fikających ekwilibrystyczne koziołki tancerzy na nagraniu nie widzę, laserów, reflektorów i pirotechniki też brak. Na dobrą sprawę każdy występ każdego artysty jest w pewnym stopniu reżyserowany - kwestia relatywizmu a co za tym idzie i punktu odniesienia.
>Akurat "tabuny tancerzy" mogą być elementem reżyserowanego spektaklu danego artysty, Gaga jest wyreżyserowanym, zaplanowanym konstruktem popkultury.
>

Billowi chodzi o to, że akurat na przytoczonym nagraniu tego nie ma. Że w innych jest, to każdy widzi.
14-08-2012 10:32 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Billowi chodzi o to, że akurat na przytoczonym nagraniu tego nie ma. Że w innych jest, to każdy widzi.

A mnie chodzi o to, że plumkanie na instrumencie i solowy występ może być tak samo wyreżyserowany - lub dokładniej, może być elementem zaprojektowanego pokulturowego konstruktu.
14-08-2012 20:02 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>Akurat "tabuny tancerzy" mogą być elementem reżyserowanego spektaklu danego artysty, Gaga jest wyreżyserowanym, zaplanowanym konstruktem popkultury.

Najbardziej podoba mi się w niej to, że temu nie przeczy. W ten sposób staje się prawdziwa będąc wyreżyserowaną.
Gaga to popowy odpowiednik Mansona.


going under
-jad- (18783 punktów)
>Po tym poznaje się prawdziwych muzyków - ich występy na żywo

Myślę dokładnie tak samo. Cenię wokalistów potrafiących śpiewać na żywo a jeśli w dodatku śpiewają dobrze, to imponują mi bardzo nawet jeśli ich muzyka nie jest moją ulubioną.


going under
11-08-2012 14:53 
 Ocena 4 na 4
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Do takich warstw targetowana były kiedyś targetowane utwory - w moim uznaniu - świetne. Dzisiaj karmi się tego typu ludzi kaszaną, której nie miałbym sumienia puścić psu w ramach kary za sikane po kątach.

Szukasz muzyki trudnej w odbiorze, zróżnicowanej, niemonotonnej?

Alter Bridge, Black Rebel Motorcycle Club, Gluecifer, Spiderbait, Kidrock, Queens of the Stone Age, Tool - rock i cięższe brzmienia;

The Refreshments, Devil Doll(amerykańska piosenkarka, lodzio-miodzio, uwaga, istnieje inny, dość marny zespół o tej nazwie), Vampire Beach Babes, Rezurex, Hotrod Frankie, Horrorpops, Zombina and the Skeletons - rock'n'roll, psychobilly, rockabilly;

Massive Attack, Porcupine Tree, Portishead - trip hop.

Czego więcej chcieć?

Poza tym, nie zżymaj się tak, bije z Twoich wypowiedzi rozgoryczenie i gniew. Po co?
I nie mówię tego z niewiadomo-jak-wysokiego-cokołu, mam 23 lata.

EDIT: Diablo Swing Orchestra! Black metal spotyka się ze standardami tanecznymi, byłbym zapomniał!

Fabricati Diem, Pvnc!
13-08-2012 23:45 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Tak, wiem, że są pewnie (mówię pewnie, bo nie szukam i nie słucham) dobre zespoły nadające dziś, które niekoniecznie muszą być chałą.

Po prawdzie, niektóre z tych zespołów są najlepsze ever. Akurat nie w rocku sensu stricto, który wyżyny osiągnął w formie The Beatles, Led Zeppelin i Pink Floyd lata temu, ale w innych gatunkach - już tak.

>Z tego też powodu głównym źródłem informacji o nowinkach muzycznych jest radio, którego słucham i tak raz na ruski rok. I niestety - skacząc po stacjach, zwykle kończę na RMF Classic albo Jedynce, bo tam jeszcze podają coś, co nie sprawia, że mam ochotę wpakować samochód którym jadę w najbliższy słup i iść się wypłakać z powodu miernoty wszystkich tych hamerykańskich rewelacji.

A niby co fajnego leci w RMF Classic? Tjunsy Johna Williamsa?

>W każdym razie, mój wątek odnosi się do muzyki najmainstreamowszej jak się da - czyli, powiedzmy sobie szczerze - do byle plebsu, który na co dzień zapier**** w fabryce, zajmuje stanowisko konserwatora powierzchni płaskich, albo ewentualnie wywodzi się z niewiele myślącej, bezgustnej klasy średniej, ALBO jest studenckim szczylem olewającym co drugi wykład, a co trzeci rozmyślającym i zarąbistej imprezce, na której najpewniej słuchał tego, nad czym właśnie debatujemy.

Nawet nie wiesz jak bardzo będziesz się za kilka lat wstydził tego, że Google wciąż pamięta co napisałeś.

>Oczywiście wiem, że są studenci indywidualiści, tak jak i konserwatorzy indywidualiści, ale większość ludzi to hołota niewiele rozmyślająca nad tematami historii czy jakości muzyki.

Nic nie wskazuje byś ty wiele rozmyślał na te tematy.

>Do takich warstw targetowana były kiedyś targetowane utwory - w moim uznaniu - świetne.

Aha, Abba to po prostu wyżyny artyzmu, nie to co Madonna.

>Dzisiaj karmi się tego typu ludzi kaszaną, której nie miałbym sumienia puścić psu w ramach kary za sikane po kątach.

Ich się nie "karmi", oni wybierają taką muzykę.
Ekhangel (29 punktów)
(zablokowany)
Nie twierdzę, że RMF Classic jest szczególnie fajne. Twierdzę, że jest przeze mnie akceptowalne podczas jazdy autem, gdy nie mam żadnej własnej muzyki przy sobie, a i odczuwam chęć posłuchania czegoś innego niż odgłosy korku, w którym akurat stoję.

Co do tego, czy się będę wstydził, czy nie, to zależy, czy mój pogląd na społeczeństwo się zmieni. Na razie nic tego nie zapowiada. Ale dzięki za uwagę, będę co jakiś czas sprawdzał, czy już zacząłem się wstydzić.

Być może szczególnie wiele nie rozmyślam na te tematy, ale na pewno więcej, niż większość ludzi nieco starszych lub młodszych ode mnie, która zamiast rozmawiać z nami na forum, karmi swój rozum Vivą albo jakąś demotywatorowo/kwejkową sraczką.

Abba to nie wyżyny artyzmu. Abba to melodyjna i barwna prosta muzyka o zgrabnym i wdzięcznym brzmieniu, nie przeładowana podtekstami seksistowskimi, albo jakimiś kretyńskami motywami typu "dziś ubiorę się na małpoluda, ciekawe, czy to kupią" (vide Gaga - choć przyznaję, ABBA też potrafiła mieć rąbnięte ubrania).

I w końcu - dobrze wiesz, co miałem na myśli, używając metafory "karmienia kogoś". Prości ludzie z ludu potrzebują jakiejś muzyki jako wypełniacza ciszy panującej w przestrzeni, w której akurat w danym momencie przebywają. Nie zastanawiają się szczególnie CO to będzie za muzyka, bo ich to zwyczajnie wali. Nie mają ani wyrobionego gustu, ani konkretnego światopoglądu, ani jakichś bardziej wysubliowanych cech charakteru, z którymi dana muzyka mogłaby być w jakiś sposób powiązana. Być może twierdzisz, że tacy ludzie w społeczeństwie są w mniejszości - ok. Ja twierdzę, że jest odwrotnie. Chętnie zapoznam się z jakąś analizą socjologiczną odnośnie tej kwestii, nie mówię przecież, że moje odczucia są zgodne z realnym stanem rzeczy.

Na czym polega rzeczone karmienie? Na podsuwaniu im pod nos określonego produktu - NAJŁATWIEJ DOSTĘPNĄ drogą, czyli mediami masowymi, których zasięg, oraz jednolitość stają się dziś coraz większe.
16-08-2012 12:08 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Na czym polega rzeczone karmienie? Na podsuwaniu im pod nos określonego produktu - NAJŁATWIEJ DOSTĘPNĄ drogą, czyli mediami masowymi, których zasięg, oraz jednolitość stają się dziś coraz większe.

Nie zauważasz chyba, że im się niczego nie podsuwa - ludzie sami to wybierają.
Ekhangel (29 punktów)
(zablokowany)
>Nie zauważasz chyba, że im się niczego nie podsuwa - ludzie sami to wybierają.

Nie zauważasz chyba, że w tym wypadku podsuwanie jest bezpośrednio powiązane z wybieraniem (najpierw następuje podsunięcie, potem wybór), oraz że jedno nie wyklucza drugiego.
16-08-2012 12:49 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Nie zauważasz chyba

Chyba nie.
17-08-2012 22:26 
 Ocena 3 na 3
-jad- (18783 punktów)
>Prości ludzie z ludu potrzebują jakiejś muzyki jako wypełniacza ciszy panującej w przestrzeni, w której akurat w danym momencie przebywają. Nie zastanawiają się szczególnie CO to będzie za muzyka, bo ich to zwyczajnie wali. Nie mają ani wyrobionego gustu, ani konkretnego światopoglądu, ani jakichś bardziej wysubliowanych cech charakteru, z którymi dana muzyka mogłaby być w jakiś sposób powiązana.

Prostych ludzi z ludu charakteryzuje to, że za wszelką cenę szukają powodu by czuć się lepszymi od innych. Niektórzy podekreślają, że sprawniej od innych potrafią prowadzić samochód, inni malować ściany czy kłaść kafle. W skrajnych przypadkach, gdy któryś prosty człowiek niczego nie potrafi lepiej od innych, może upatrywać swej wyższości nawet w charakterze pisma czy w rodzaju słuchanej muzyki.

>Być może twierdzisz, że tacy ludzie w społeczeństwie są w mniejszości - ok. Ja twierdzę, że jest odwrotnie.

Ja też.

>Chętnie zapoznam się z jakąś analizą socjologiczną odnośnie tej kwestii, nie mówię przecież, że moje odczucia są zgodne z realnym stanem rzeczy.

Ja też.

>Na czym polega rzeczone karmienie? Na podsuwaniu im pod nos określonego produktu - NAJŁATWIEJ DOSTĘPNĄ drogą, czyli mediami masowymi, których zasięg, oraz jednolitość stają się dziś coraz większe.

Czyli jeśli zamiast kupić farbę w castoramie, kupię jakąś rzadko spotykaną w małym sklepie o istnieniu którego prawie nikt nie wie, to moje malowanie będzie lepsze?

Puk puk
Ekhangel (29 punktów)
(zablokowany)
>Czyli jeśli zamiast kupić farbę w castoramie, kupię jakąś rzadko spotykaną w małym sklepie o istnieniu którego prawie nikt nie wie, to moje malowanie będzie lepsze?
>
Puk puk


Nie, nie będzie. Dopóki producent farby z Castoramy nie podpisze umowy z Coca-Cola Ltd., że po zamalowaniu jednej ściany wyświetli się na niej slogan reklamowy, w zamian za kompensację 30% kosztów produkcji. Ty być może zadasz sobie trud poszukania mniejszego sklepu, gdzie jeszcze tego typu wynalazków nie sprzedają. Większość plebsu łyknie to z zadowoleniem, podniecając się, że na każdej ścianie pokoju mają inny napis.
-jad- (18783 punktów)

Przemyślę to gdy Gaga I Rihanna będą reklamowały w teledyskach Colę.

Puk puk
Ekhangel (29 punktów)
(zablokowany)
>Przemyślę to gdy Gaga I Rihanna będą reklamowały w teledyskach Colę.
>
Puk puk


Pomyśl też o tym zagadnieniu, gdy przed obejrzeniem mordy którejś z aktualnych gwiazdek w TV będziesz wsłuchiwał się w jakże potrzebny dla przeciętnego widza komunikat o tym, kto tym razem jest sponsorem generalnym.
-jad- (18783 punktów)
Mylisz ze sobą dwie sprawy. To prawda, że reklama jest coraz bardziej nachalna ale z jakością muzyki nie ma to nic wspólnego, Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał zarobić na czymś, co dobrze się sprzedaje i może to być wszystko dosłownie.
Wszędzie są reklamy, na tym portalu też przecież. Pieniądz rządzi światem niestety.

Puk puk
Ekhangel (29 punktów)
(zablokowany)
>To prawda, że reklama jest coraz bardziej nachalna ale z jakością muzyki nie ma to nic wspólnego

Wraz z postępującą komercjalizacją wszystkich sfer życia, co chyba już wspólnie stwierdziliśmy (jeśli nie stwierdziliśmy - zapraszam do dyskusji) producenci muzyki popularnej pragną wpisać się w ten nurt, i zbić na tym jak największą kasę. Czynią to poprzez produkowanie muzyki trafiającej w gusta jak najszerszego grona odbiorców (a to, jak wiadomo, zawsze upłyca i dewaluuje każdy produkt). A ponieważ kasę na muzyce w formie bezpośredniej coraz trudniej ubić (piractwo), próbują, i będą jeszcze próbowali kombinować na wszelkie inne sposoby, w tym poprzez, między innymi, reklamy.

Handel wizerunkiem, prawami autorskimi, ba - nawet kilkoma nutami z piosenki to w dzisiejszej dobie przemysłu elektronicznego źródło wielkich dochodów. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu twórcy nie mieli takich możliwości. Zastanawiałeś się kiedyś, ile można od Youtube'a wydoić forsy z reklam przy filmiku oglądanym 100.000.000 razy?

To moja, być może naiwna, teoria wyjaśniające zeszmacenie współczesnej muzyki przekazywanej nam przez największe wytwórnie głównymi kanałami, a zarazem zanegowanie, jakoby reklama (nie tylko w bezpośredniej formie) nie miała nic wspólnego z muzyką. Tak sobie to wyjaśniam. Nie wiem, jak jest na pewno. Gdybym wiedział, nie pytałbym o to was w tym wątku.
-jad- (18783 punktów)
>>To prawda, że reklama jest coraz bardziej nachalna ale z jakością muzyki nie ma to nic wspólnego
>Wraz z postępującą komercjalizacją wszystkich sfer życia, co chyba już wspólnie stwierdziliśmy (jeśli nie stwierdziliśmy - zapraszam do dyskusji) producenci muzyki popularnej pragną wpisać się w ten nurt, i zbić na tym jak największą kasę. Czynią to poprzez produkowanie muzyki trafiającej w gusta jak najszerszego grona odbiorców (a to, jak wiadomo, zawsze upłyca i dewaluuje każdy produkt).

Według mnie wygląda to trochę inaczej. Każdy artysta chce by jego sztuka komuś się podobała, co najczęściej się z tym wiąże- by dobrze się sprzedawała i nasze czasy nie różnią się pod tym względem od czasów minionych.
Nie ufam artystom, którzy twierdzą, że tworzą tylko dla siebie i opinie odbiorców ich nie interesują. Gdyby rzeczywiście tak było, to o ich istnieniu nigdy byśmy się nie dowiedzieli.

>To moja, być może naiwna, teoria wyjaśniające zeszmacenie współczesnej muzyki przekazywanej nam przez największe wytwórnie głównymi kanałami,

Uważam, że błąd popełniasz sądząc, że dzisiejsza muzyka jest zeszmacona albo, że jest zeszmacona bardziej niż wczorajsza. Nie wierzę w spisek reklamodawców tworzących dzisiejszą popularną muzykę.

Puk puk
Karol Øuee (16 punktów)
Nie bo może być to nawet gorsza farba, lepiej żebyś wiedział co kupujesz po prostu Witam Wszystkich !
karolina m. (380 punktów)
>Melodia ta - jej rytmika zawsze właściwie taka sama, przesadzona linia basowa, której głównym
>elementem jest prawie zawsze jakaś angielskojęzyczna bamberska wyjca bucząca coś tam do mikrofonu o
>miłości, seksie, pieniądzach i imprezach, jej teksty jawnie nawiązujące do erotyzmu, w NAJLEPSZYM
>wypadku jakieś ckliwe, pseudogłębokie przemyślenia na zasadzie "czemu ten świat jest taki straszny",
>albo inna równie bzdurna tematyka, która została uznana przez menedżera czy tekściarza akurat jako
>chodliwa - sprawia, że chce mi się robić kupę na miejscu. Sprawia, że wzywam Thora, Posejdona i
>Hadesa jednocześnie, by "znikli" z powierzchni ziemi wszystkich producentów, "artystów"
>wypluwających, ku uciesze plebsu tego słuchającego, tak tragiczne pod względem jakości i
>różnorodności pierdołowate szmiry.

Serio, nie rozumiem takiego zżymania się. Faktycznie, nie da się, będąc użytkownikiem internetu, nie wiedzieć kto to jest Rihanna, czy Justin Bieber (ale szacun, Ozzy www.youtube.com/watch?v=qf4HmhWJ_uo ). Ale widzę, że Ty dogłębnie przeanalizowałeś te utwory i nawet wsłuchałeś się w tekst. Gratuluję wytrwałości. Uwierzysz, że da się po prostu zignorować istnienie takich rzeczy? Nikt Ci nie każe oglądać MTV i słuchać Radia Zet. Uważam wręcz, że dobra, rockowa muza nie przystaje do mediów głównego nurtu, ma z założenia być trochę w podziemiu. Nic już co prawda nie zostało z tego klimatu sprzed kilkunastu lat, kiedy kasetę Led Zeppelin się przegrywało z przegrywanej kasety kumpla. Ale taka muzyka dalej znajduje się w pewnym marginesie, dla ludzi o specyficznej wrażliwości, dla jakiejś mniejszości. I, szczerze mówiąc, nie widzę w tym nic złego.

A czy dzisiejsze klasyki, to ówczesny, krytykowany mainstream? Chyba nie. Chyba nie da się porównać dzisiaj do wtedy. Można na przykład bez problemu opisać modę lat 60., 70., 80. Ale w drugiej połowie lat 90. jakoś to wszystko przyspieszyło. I inna była moda w 97, inna w 98... inna w 2008 i inna w 2009. A muzyka chyba przechodzi jakąś taką geometryczną ewolucję. Rock przyspieszył wraz z Doorsami i Hendrixem, rozpędził się w latach 80. wraz z powstaniem metalu, i, w moim mniemaniu, wcale się dzisiaj nie zatrzymał. Gównianej muzyki produkuje się więcej, bo wszystkiego produkuje się więcej, bo większe są możliwości produkcyjne w ogóle. Techniczne, komunikacyjne, medialne. Ale jest również nieograniczony dostęp do wszystkiego i nieograniczony wybór, dowolnej muzyki, z dowolnego okresu. I na co tu narzekać ?

I jeszcze przykład na to, że współcześnie też powstają fajne rzeczy:
www.youtube.com/watch?v=XRQJ453dpmw
11-08-2012 11:49 
 Ocena-1 na 1
Ekhangel (29 punktów)
(zablokowany)
Ja nie mówię, że się nie da ignorować, bo oczywiście, że się da. Ale mając czasem różnych znajomych, przebywając w różnych miejscach publicznych, zawsze się coś tam usłyszy. Czy to w aucie, jadąc z kimś, który, mówiąc delikatnie - wykwintnym gustem muzycznym nie grzeszy, czy to we wspomnianych przez kogoś już muzycznych papkach serwowanych w sklepach (Łażenie z dziewczyną po sieciówkach z ciuchami to przez to podwójny koszmar).

A ja nie należę do ludzi tolerancyjnych, i zaraz dostaję spazmów, albo uprzejmie prosząc, byśmy przełączyli na jakąś akceptowalną stację, albo jadąc gościa od kretynów i prostaków. Tak, taki ze mnie bambus aspołeczny.

Zresztą, tu nie chodzi o mnie, tylko o ten trend "sflaczania się" mainstreamu.

Przytoczony przez ciebie utwór w niczym mnie nie pociąga, bo akurat nie lubię takiej muzyki (choć kiedyś miałem okres na klasycznego Ossbourne'a). Oczywiście wiem, że całe rzesze ludzi szukają alternatyw, mają bardziej wyrafinowane i ukonkretyzowane gusta, tak jak Pani powyżej - i chwała wam za to, choć wasza muzyka nijak mi nie odpowiada, obojętnie czy to rock, metal czy reggae. Ale raz jeszcze przypomnę - mówimy o mainstreamie.

Poruszyłaś ciekawą kwestię mówiąc, że dziś "wszystkiego się więcej produkuje". Czy to znaczy, że przez wzmożony rozwój podłego komercjalizmu jakość muzyki musi spadać? Czy stępiły się ludzi gusta? Czy na tyle zajębi są zarabianiem $, że mają już gdzieś, co leci w radiu? Z czego tak WŁAŚCIWIE wynika to spłycenie, skoro już stwierdziliśmy, że dzisiejsza muzyka "popularna" jest niższych lotów, niż kiedyś?
11-08-2012 12:59 
 Ocena 4 na 4
Chlodwig (10939 punktów)
>Ale mając czasem różnych znajomych, przebywając w różnych miejscach publicznych, zawsze się coś tam usłyszy. Czy to w aucie, jadąc z kimś, który, mówiąc delikatnie - wykwintnym gustem muzycznym nie grzeszy

A twoje RMF Classic to może grzeszy? Ot, taka stacyjka dla kogoś przed wojną określanego mianem "kuchta z aspiracjami".

>Poruszyłaś ciekawą kwestię mówiąc, że dziś "wszystkiego się więcej produkuje". Czy to znaczy, że przez wzmożony rozwój podłego komercjalizmu jakość muzyki musi spadać? Czy stępiły się ludzi gusta?

To wina panów Bella i Edisona.
A gusta się tak naprawdę nie zmieniły.
11-08-2012 19:48 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>wasza muzyka nijak mi nie odpowiada, obojętnie czy to rock, metal czy reggae
Może po prostu nienawidzisz każdego rodzaju muzyki?


Nie czyń bliźniemu tego, co chciałbyś, aby on uczynił tobie. Możliwe, że macie zupełnie różne gusty. (G.B.Shaw)
12-08-2012 14:05 
 Ocena 1 na 1
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>(...) Oczywiście wiem, że całe rzesze ludzi szukają alternatyw, mają bardziej wyrafinowane i ukonkretyzowane gusta, tak jak Pani powyżej - i chwała wam za to, choć wasza muzyka nijak mi nie odpowiada, obojętnie czy to rock, metal czy reggae.

Moment, w pierwszym poście wątku pisał Pan, że lubi The Beatles i Elvisa.
www.youtube.com/watch?v=mkmdDvBzico
Powinno zatem chwycić.

Fabricati Diem, Pvnc!
13-08-2012 23:48 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
>Ale raz jeszcze przypomnę - mówimy o mainstreamie.

To znaczy o czym? O RMF-ce? LOL. Mainstream to torrenty, YouTube, iTunes i Spotify. A nie radyja słuchane przez proletariat krajów trzeciego świata.
12-08-2012 14:00 
 Ocena 1 na 1
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Serio, nie rozumiem takiego zżymania się. Faktycznie, nie da się, będąc użytkownikiem internetu, nie wiedzieć kto to jest Rihanna, czy Justin Bieber (...). Nikt Ci nie każe oglądać MTV i słuchać Radia Zet.
Po części faktycznie - można mieć serdecznie dość tego namolnego lansowania: reklamy w telewizji, sugerowane linki na YT, radio, wszędzie pełno artykułów w internecie. Czasem mam wrażenie, że producenci i reklamodawcy nawet nie tyle chcą dotrzeć do swoich targetów, co "dogiąć" wszystkich do tego standardu. Poza tym można, racja, nie słuchać Zetki, czy oglądać MTV ("M" w nazwie już od dość dawna nie jest niczym zasłużone) ale fakt, przydałby się troszkę większy wybór stacji radiowych. Wystarczy popatrzeć w internecie na paletę stacji w USA, żeby im serdecznie pozazdrościć, dla każdego coś miłego.

Uważam wręcz, że dobra, rockowa muza nie przystaje do mediów głównego nurtu, ma z założenia być trochę w podziemiu (...) taka muzyka dalej znajduje się w pewnym marginesie, dla ludzi o specyficznej wrażliwości, dla jakiejś mniejszości.
Do podziemia wpisali rocka właśnie ludzie, którym ckniło się do klasyków. A tak na poważnie: to pasuje do image'u buntowniczej muzyki, te zadymione, ciasne i ciemne salki koncertowe.

>A czy dzisiejsze klasyki, to ówczesny, krytykowany mainstream? Chyba nie. Chyba nie da się porównać dzisiaj do wtedy.
Jak najbardziej: Elvis, Jerry Lee Lewis, później Mamas and Papas, Abba etc. - wszyscy byli de facto na listach przebojów. Smutna prawda ale ówczesny mainstream jest dzisiejszymi klasykiami.

Można na przykład bez problemu opisać modę lat 60., 70., 80. Ale w drugiej połowie lat 90. jakoś to wszystko przyspieszyło. I inna była moda w 97, inna w 98... inna w 2008 i inna w 2009.
To prawda. Po prostu media stały się bardziej prężne i zwęszyły biznes w szybko zmieniających się modach. Acz nie ma potrzeby się na to zżymać, wystarczy pozostać indywidualistą.

Fabricati Diem, Pvnc!
12-08-2012 21:31 
 Ocena 1 na 1
karolina m. (380 punktów)
>Po części faktycznie - można mieć serdecznie dość tego namolnego lansowania: reklamy w telewizji, sugerowane linki na YT, radio, wszędzie pełno artykułów w internecie. Czasem mam wrażenie, że producenci i reklamodawcy nawet nie tyle chcą dotrzeć do swoich targetów, co "dogiąć" wszystkich do tego standardu.
No jasne, że chcą. Ale da się uodpornić, ja już przestałam to zauważać. Nie słucham radia, po mieście i sklepach chodzę z własną muzyką na uszach. Automatycznie i bezrefleksyjnie odrzucam artykuły i reklamy zawierające pewne hasła. Wybiórcza, wyuczona ignorancja czasami się przydaje

>Poza tym można, racja, nie słuchać Zetki, czy oglądać MTV ("M" w nazwie już od dość dawna nie jest niczym zasłużone) ale fakt, przydałby się troszkę większy wybór stacji radiowych. Wystarczy popatrzeć w internecie na paletę stacji w USA, żeby im serdecznie pozazdrościć, dla każdego coś miłego.
No byłoby fajnie, bo faktycznie, jedno, samotne antyradio i żenująca eska rock fanów ciężkiej muzy nie urządzają. Ale nie lepiej sobie słuchać tego, co się chce? Kumpel do samochodu sprawił sobie odtwarzacz kaset, które kupuje na aukcjach internetowych za dwa złote / sztuka. Koszt bliski zeru. Frajda na pewno lepsza, niż z słuchania radia, które raz puści coś fajnego, raz niekoniecznie.

>Do podziemia wpisali rocka właśnie ludzie, którym ckniło się do klasyków. A tak na poważnie: to pasuje do image'u buntowniczej muzyki, te zadymione, ciasne i ciemne salki koncertowe.
Rock to w ogóle zbyt szerokie określenie - stawia Philla Collinsa i Sex Pistols w jednym rzędzie. Ale tak, coś jest w tym imidżu i chcę mieć nadzieję, że wciąż chodzi o coś więcej, niż imidż. Może już nie o bunt, ale chociaż o pewien nonkonformizm, wrażliwość i dystans.

>>A czy dzisiejsze klasyki, to ówczesny, krytykowany mainstream? Chyba nie. Chyba nie da się porównać dzisiaj do wtedy.
>Jak najbardziej: Elvis, Jerry Lee Lewis, później Mamas and Papas, Abba etc. - wszyscy byli de facto na listach przebojów. Smutna prawda ale ówczesny mainstream jest dzisiejszymi klasykiami.
Za Elvisa chyba w ogóle nic poza mainstreamem nie istniało, nie było silnej muzycznej alternatywy. W przypadku Mamas & Papas rzeczywiście chyba wtedy zaczął tworzyć się podział na muzykę lekkostrawną i w jakiś sposób kontrowersyjną. Ale obecnie jakościowa dysproporcja, skala, tempo produkcji, ilość popowej masy, jest nieporównywalna, myślę że dlatego jest ona kulturowo nowym zjawiskiem. Choć może za 50 lat będzie to postrzegane analogicznie.

>Można na przykład bez problemu opisać modę lat 60., 70., 80. Ale w drugiej połowie lat 90. jakoś to wszystko przyspieszyło. I inna była moda w 97, inna w 98... inna w 2008 i inna w 2009.
>To prawda. Po prostu media stały się bardziej prężne i zwęszyły biznes w szybko zmieniających się modach. Acz nie ma potrzeby się na to zżymać, wystarczy pozostać indywidualistą.
O to chodzi, podobnie w przypadku muzyki
kika (1657 punktów)
Pink Floyd, King Crimson, Frank Zappa, The Quinn wcale nie było mainstreamem w latach 60-80. Ta muzyka wywoływała gwałtowny opór, nie tylko starszego pokolenia, ale również ludzi młodych.
Pamiętam prywatkę na przełomie lat 70-80, ktoś przyniósł kilkanaście taśm magnetofonowych z w/w nagraniami i taką rozmowę:
- ile masz tych taśm?
- kilkanaście
- i nic nie masz?! (w domyśle: do słuchania i tańczenia)
11-08-2012 18:30 
 Ocena 3 na 3
Mortimer (1359 punktów)
> The Quinn

Moje oczy, które zobaczyły ten napis, wylały się.

Zapytam może tak: Czy chodziło Pani o THE QUEEN?!

Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
>> The Quinn
>Moje oczy, które zobaczyły ten napis, wylały się.
>Zapytam może tak: Czy chodziło Pani o THE QUEEN?!
Moze chodzi o ten zespol?
en.wikipedia.org/wiki/A_Band_Called_Quinn
11-08-2012 18:45 
 Ocena 1 na 1
Mortimer (1359 punktów)

>Moze chodzi o ten zespol?

Uff. Dziękuję za wyjaśnienie. Teraz wszystko jasne


Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
12-08-2012 13:58 
 Ocena 1 na 1
kika (1657 punktów)
>> The Quinn
>Moje oczy, które zobaczyły ten napis, wylały się.
>Zapytam może tak: Czy chodziło Pani o THE QUEEN?!>

Oczywiście, że The Queen. To była chwilowa głupawka.
-jad- (18783 punktów)
Będę bronił popularnego chłamu. Lubię Sragę, Ruchannę i wiele innych. O niektórych niedługo zapomnę a inne za kilka lat będę uważał za klasyki. Według własnej klasy klasyfikacji, oczywiście


going under
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
>Będę bronił popularnego chłamu.

Pamiętasz popularny chłam KLF?
-jad- (18783 punktów)
>Pamiętasz popularny chłam KLF?

Nie. Może coś mi się obiło o uszy ale nie pamiętam. Pogrzebałem w youtube i szczerze, niespecjalnie przypadły mi do gustu ich kawałki choć nie zdziwiłbym się gdyby istniały setki remixów ich kawałków, w rytm których młodzież dziś podryguje.

going under
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
>>Pamiętasz popularny chłam KLF?
>Nie. Może coś mi się obiło o uszy ale nie pamiętam. Pogrzebałem w youtube i szczerze, niespecjalnie przypadły mi do gustu ich kawałki choć nie zdziwiłbym się gdyby istniały setki remixów ich kawałków, w rytm których młodzież dziś podryguje.

oby młodzież podrygiwała w rytm ich Kawałków:
www.youtube.com/watch?v=LXEOESuiYcA
Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów)
Jak stwierdził Homer Simpson słuchając w samochodzie nagrania Grand Funk Railroad:
"Rock osiągnął doskonałość w 1974 roku - i to jest naukowy fakt".
_
Endzior (7 punktów)
Jako 19-latek muszę przyznać, iż jestem w stanie słuchać wszystkiego oprócz techno, popu oraz dubstepu, czy innych tego typu wymysłów. Preferuję dobry jazz, funk jak i hip-hop. A co do tematu - zawsze było tak że ktoś wydawał chłam, a ktoś to wydawał, w danym okresie czasu. Np. przeboje świąteczne puszczane wszędzie wtedy i teraz były przez wielu komentowane jako asłuchalne, a taki rzeźnik pete był uwielbiany. Tak to już jest. Pozdrawiam

edit : mialo byc do glownego posta, a wyszlo jak wyszlo. minusy korzystania z telefonu.
Sylwek (15472 punktów)
>Jako 19-latek muszę przyznać, iż jestem w stanie słuchać wszystkiego oprócz techno, popu oraz dubstepu, czy innych tego typu wymysłów. Preferuję dobry jazz, funk jak i hip-hop.

Przecież hip-hop to nowy pop (vide Kanye West i Nicki Minaj). Zresztą, chciałbym, by jakikolwiek twórca rocka robił taka muzykę jak "popowa" Björk.
Endzior (7 punktów)
>Przecież hip-hop to nowy pop (vide Kanye West i Nicki Minaj).

No nie sądzę, by był to hip-hop do którego jestem przyzwyczajony. Chodzi raczej o klasykę gatunku zagranicznego jak i polskiego. A co do Kanye West i Nicki Minaj wykonują raczej pop niźli hip-hop. W środowisku uważani są za artystów raczej psujących wizerunek tej kultury/gatunku muzycznego. Pozdrawiam!
Sylwek (15472 punktów)
>No nie sądzę, by był to hip-hop do którego jestem przyzwyczajony. Chodzi raczej o klasykę gatunku zagranicznego jak i polskiego. A co do Kanye West i Nicki Minaj wykonują raczej pop niźli hip-hop. W środowisku uważani są za artystów raczej psujących wizerunek tej kultury/gatunku muzycznego.

Niewątpliwie biali ludzie mówiący jak im źle czarną estetyką spisują się lepiej...
02-10-2012 01:08 
 Ocena-1 na 1
Antyświt (-1 punktów)
(zablokowany)
>Zresztą, chciałbym, by jakikolwiek twórca rocka robił taka muzykę jak "popowa" Björk.

To rozumiem, że Radiohead nie lubisz, bo robili ciut podobną ale lepszą? Hihi.
Sylwek (15472 punktów)
>To rozumiem, że Radiohead nie lubisz, bo robili ciut podobną ale lepszą? Hihi.

Jesteś zabawny, tylko, że nie. Słyszałem, że lider Radiohead uznaje Unravel za najlepszą piosenkę, ever, ale w drugą stronę to nie bardzo.

Ale próbowałeś, dzielnie, chylę czoła.
nm123 (423 punktów)
"Czy dzisiejszą muzykę będą za 30-40 lat wspominać z sentymentem?"

Tak jeśli muzyka za np 30lat jeszcze bardziej się zeszmaci
W innym przypadku sobie tego nie wyobrażam...No dobra nie wyobrażam sobie, że jeszcze bardziej się zeszmaci
Co do muzyki to najgorszą odmianą jest chyba hm jakaś odmiana techna,taka dziwnie elektroniczna. Nie bardzo wiem, jak ona się nazywa, ale gdy ją słyszę zaczynam myśleć że diabeł naprawdę istnieje.
mrSpock (2845 punktów)
zgadzam się po części z Twoją wypowiedzią. Też nie cierpię tej pseudo muzycznej papki serwowanej nam w rozgłośniach radiowych czy w telewizji. Jednak czy nam się to podoba czy nie to są ludzie powiedzmy sobie szczerze duuuża grupa ludzi którym to hm muzyczno-podobne coś odpowiada. Tak, więc zacytuję klasyka Edda Vaddera www.youtube.com/watch?v=eoC82RuAxqw
nm123 (423 punktów)
Znaczy wiesz można powiedzieć,że każda muzyka jest tak samo dobra, gdy spełnia tylko swoje funkcje. Po prostu, co kto lubi. Jednak daleki byłbym do stwierdzenia- Chopi= discopolo. Sam akurat Chopina nie lubię tzn wole dużo bardziej innych z jego okresu, ale widzę różnice artystyczną pomiędzy nim a discopolo
13-08-2012 17:54 
 0 na 2
mrSpock (2845 punktów)
Ależ naturalnie, że tak. Nie wyobrażam sobie przeróbki np Time Pink Floyd na jakieś tam techno. To byłaby dla mnie profanacja. No, ale jak to mówią jest muzyka i jest MUZYKA. To pierwsze to produkt z biedronki z najniższej półki po przecenie. A to drugie... sam sobie dopowiedz.
www.youtube.com/watch?v=KRxDj-pklqw
Kaszman (396 punktów)
Ta, jak chcesz sprawdzonych informacji ze świata, włącz wiadomości o 19:30, obejrzeć dobry film to najlepszy jest Polsat z reklamami, a pytanie o sens życia zadaj proboszczowi.
Te utwory z lat 60-80 które uważasz za dobre - Pink Floyd to mainstream był ?

Where's your god now ?
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
Widocznie nie umiesz szukać dobrej muzyki, w końcu po coś torrenty wymyślono

www.youtube.com/watch?v=dJ-QLl5qjLg
Jak i reszta repertuaru Two Steps From Hell...

Ale co chcę powiedzieć: Dzisiaj również robi się dobrą muzykę, podany wyżej kawałek jest bodajże z 2011 roku (albo nawet tegoroczny), tylko po prostu TSFH mają inny system licencjonowania utworów + mało kto o nich wie. Dlatego w radiu ich raczej nie usłyszysz.

Jest też pełno zespolików, które to grają dla przyjemności, dlatego w wyścigu szczurów przegrywają z wielkimi molochami i pop-papką.

A co do radia to rzeczywiście leci w nim gówno, dlatego też go nie słucham
Ekhangel (29 punktów)
(zablokowany)
Mi się nie chce szukać "dobrej" muzyki - po prostu nie odczuwam takiej potrzeby. I to nie jest wcale tak, że muzyka mnie nie interesuje, bo ją kocham - gram od małego brzdąca na pianinie, wyłącznie dla własnej przyjemności, i w pewnym stopniu nadaje ona sens mojemu życiu, zwłaszcza najbliższe mi utwory klasyczne.

Mam dość sporą muzykotekę na dysku, ale prawie wszystkie utwory znalazły się w niej po uprzednim napotkaniu ich gdzieś przypadkiem. Są to albo soundtracki z gier, albo muzyka odnaleziona gdzieś kiedyś na płycie walającej się po domu, albo właśnie zasłyszana w radiu (stąd moje zamiłowanie do '60-'80 - dzięki radiu Złote Przeboje, które niestety coraz częściej również puszcza dziś chałę).

W inny sposób muzyki sam nie szukam. Nie wiem czemu, ale już tak mam. Dlatego też dobija mnie beznadziejność ogólnodostępnej dziś papki, bo głównie tylko ją słyszę "na ulicy". Nie mówię, że dobrej muzyki się dziś już nie robi.
finerbijk (17282 punktów)
Wszyscy piszą czy taka czy owaka muzyka jest dobra czy zła, a nikt się nie zastanowi nad wartościami, które one przekazują przede wszystkim młodemu pokoleniu. A jakie te wartości są łatwo stwierdzić - satanistyczne. Zło, przemoc, narkotyki, albo bezmyślne teksty o dupie Maryni.

Dlatego polecam chrześcijański rock, który pokazuje drogę do zbawienia, a szczególnie takie kapele jak Streetwalker of Jerusalem, The Lord's Asslickers, albo Holycraps (tej ostatniej na uwagę zasługują albumy "Takin' it from my priest" oraz "Jesus ain't robot". Słuchajmy na chwałę Najwyższego (i nie chodzi o żadnego koszykarza NBA).
Smoothie (163 punktów)
Na marginesie - jadąc wczoraj taksówką usłyszałam utwór (nietrudno było znaleźć...) - www.youtube.com/watch?v=TR-Om4HY09A Szczerze mówiąc, lekko się przeraziłam.

Jest masa, MASA świetnych zespołów, wystarczy wyłączyć tv i radio pokroju ESKI (polecam audycje Radiofonii, Trójki i ChilliZet). To, że w największych rozgłośniach, stacjach tv i kanałach internetowych promowana jest g**wniana twórczość pokroju filmu Projektu X czy Pitbulla nie oznacza, że jest to główny nurt współczesnej muzyki i filmu. W dzisiejszych czasach 'w kulturze' lepiej obracać się na własną rękę, a łykanie podanej na tacy 'twórczości' muzycznej lepiej zostawić osobom z mniej wysublimowanym gustem. Chwytają bez problemu wpadającą w ucho melodię składającą się z trzech nut i niewiele dłuższego tekstu. Dla każdego coś dobrego, dlatego "http://www.soundcloud.com/gilesplatel/xxyyxx-slow-down"

Czy będziemy wspominać tych "mainstreamowych artystów", których masz na myśli - IMHO, nie.
Ekhangel (29 punktów)
(zablokowany)
@up

Skoro twórczość przekazywana wspomnianymi przez ciebie kanałami NIE JEST głównym nurtem, to co jest? Jak to stwierdzić? Ma ktoś jakiś pomysł, poza błyskotliwym oświadczeniem, że "to rzecz nieuchwytna"?

Apropo taryfiarzy - tak, to ogólnie interesujący propagatorzy muzyki wysokich lotów, prawie zawsze wybierający Eskę / RMFMaxx. Zwłaszcza mnie to raduje, gdy uzupełniają Gagę czy innego artystę mlaskaniem gumy do żucia. Ale to już inny temat. (Swoją drogą, gdybym miał przytoczyć przykład przedstawiciela tak zajadliwie przeze mnie przytaczanego "plebsu", to ci by byli w sam raz.)
Marcuch (664 punktów)
>Jedna kwestia mnie jednak nurtuje, i wyjątkowo drażni - absolutna beznadziejność dzisiejszej muzyki popularnej

W dobrym miejscu pytasz bo moim zdaniem współczesną przyczyną jest racjonalizacja procesu tworzenia i rozpowszechniania muzyki popularnej. Polega na uprzemysłowieniu produkcji muzycznej i na dystrybucji masowej. Związane z tym zjawiska to:

-uniformizacja estetyczna i oparcie na małej grupie wzorców (klepanie w kółko, remiksy, covery, tzw. "hity", listy przebojów)
-tłumienie indywidualności artystycznych na rzecz zespołów producenckich
-nakierowanie na najliczniejszy target (i w konsekwencji demokracja estetyczna)
-silna reklama i marketing (wtłukiwanie do głowy przez powtarzanie)
-komercjalizacja środków przekazu i możliwość rezerwacji czasu antenowego na potzeby promocji
-promocja "stylu" rozumianego jako szereg wyznaczników formalnych utworu, które w sensie estetycznym bardzo mocno ograniczają środki wyrazu muzyka.

Tego wcześniej nie było, a na pewno nie w takim natężeniu.

Do wszystkiego przyczynia się chciwość, która zmienia mecenasów sztuki w producentów oczekujących zysku i stąd wybierających inwestowanie w muzykę rentowną.

Następna sprawa to bezguście mas, które dzięki rozwiniętym środkom telekomunikacji mają szybszy i silniejszy dostęp do i wpływ na to, co się ogląda i słucha (demokratyzacja estetyczna).

Kolejną rzeczą jest racjonalizacja muzyki użytkowej. Skoro bowiem ludzie są półgłusi, mają niedorozwiniętą pamięć muzyczną i sami nie muzykują ani nie śpiewają, można im sprzedać dźwięki zaspokajające potrzeby muzyczne w najniższym zakresie estetycznym - czyli byle g., do którego można poskakać. Ludzie nie mają po prostu innej alternatywy idąc na imprezę. Jest sezon wakacyjny, co słychać w Polsce? Sokoły, o maryjanno i może jeszcze trzy inne piosenki. Ile piosenek mieli polscy kibice na euro? Może 4. Przyczyny są w aktywności na lekcjach muzyki w szkole i wiejskie mity typu "prawdziwy mężczyzna nie śpiewa". Do tego moda na sprzęt elektroniczny zastępujący człowieka w muzykowaniu.

90% tzw. "muzyki" granej w klubach nie nazywam w ogóle "muzyką". Są to na wpół mechaniczne odgłosy, skomponowane według zracjonalizowanych metod w ciągi akustyczne, które zaspokajają najbardziej prymitywne potrzeby słuchaczy, jednocześnie ich otępiając. Oczywiście słuchacze nazywają to "muzyką" ponieważ a) są ignorantami, b) podświadomie tworzą sobie w ten sposób pozory uczestniczenia w kulturze. Ignorantami muzycznymi są również decydenci, którzy odtwarzają muzykę klubową i taneczną w radio, w dzień.

Następna rzecz to profesjonalizacja. Jest moda na bycie "profesjonalnym", nawet w ramach własnego hobby. Słowo "amator" nabiera znaczenia pejoratywnego. Dlatego lekarz, czy urzędnik zamiast po amatorsku pograć sobie razem na pianinie i skrzypcach (jak sto lat temu) wolą sobie odpalić "profesjonalny sprzęt grający" w swoich domach. To prowadzi do muzycznej niewrażliwości, amnezji i ignorancji.

Jest jeszcze jeden proces estetyczny, który temu towarzyszy, a który niekoniecznie jest zły, ale może w twoim odczuciu powodować, że nowa muzyka popularna nie podoba Ci się. Jest to oparcie formy na aranżu, zamiast jak do tej pory na melodii, ewentualnie na dobrym tekście. Dużo dzieje się w barwie, natomiast melodie są krótkie, proste, prymitywne, nużące a harmonia powtarzalna (tysiące piosenek są oparte na kilku schematach harmonicznych).

Aha, jeszcze instrumenty elektroniczne i sample - plastikowe brzmienia wypierają żywych instrumentalistów, bo są tańsze.

A propos Lady Gagi - ta kobieta umie śpiewać, ale mało kto się o tym dowiaduje, ponieważ to co leci w mediach prezentuje jakieś 2% jej możliwości wokalnych. Warto zobaczyć jakiś jej koncert live na YouTube, tylko nie "hity".

I niech mi nikt nie mówi, że "jak nie chcę mogę nie słuchać". Właśnie problem w tym, że nie chcem ale muszem, bo: chodzę do fryzjera, jeżdżę autobusem, chodzę do knajp i sklepów.

Polecam bajeczkę "Krecik i radio" i pozdrawiam.
Hodża (11172 punktów)
>Jest sezon wakacyjny, co słychać w Polsce? Sokoły, o maryjanno i może jeszcze trzy inne piosenki.

Sezon '56 ? Witamy w XXI wieku!
Poza tym zgoda...

> Aha, jeszcze instrumenty elektroniczne i sample - plastikowe brzmienia wypierają żywych instrumentalistów, bo są tańsze.

Jedna rzecz powoduje, że - proszę mi wybaczyć mocne słowa - cholera mnie bierze, kiedy słucham komercyjnych (i nie tylko) rozgłośni. Pauza, czyli chwila bez dźwięku w muzyce popularnej ostatnich 20 lat jest chyba zdarzeniem zabronionym pod karą dekapitacji. Wielość elektronicznych alikwotów składających się na dziesiątki współbrzmiących kanałów dźwiękowych łączą się w jeden barwowy pieprznik, totalny estetyczny bajzel, homogenat wszystkich smaków kiczowatego bezguścia. To naprawdę wkurza. Czuję, że ten wielobarwny szum paraliżuje myślenie i rozlewa się jak głupia brudnoszara plama wszystkich kolorów palety ciapnięta na płótno przez szympansa wpuszczonego do atelier malarza.

Gdzież jest ta precyzja pojedynczych dźwięków dająca szanse na zaprezentowanie mistrzostwa instrumentalisty? Ale niech każdy słucha tego, co mu najbardziej pasuje. Dopóki muzyczne ćwoki nie decydują o tym, czego JA mogę posłuchać w radiu lub necie, nie ma problemu.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
16-08-2012 14:03 
 Ocena 1 na 1
yaspis (112 punktów)

> I niech mi nikt nie mówi, że "jak nie chcę mogę nie słuchać". Właśnie problem w tym, że nie chcem ale muszem, bo: chodzę do fryzjera, jeżdżę autobusem, chodzę do knajp i sklepów.

A ja mam na to prostą metodę, ponieważ słuchając głownie dźwięków heavymetalowych, rockowych itp. zespołów (zresztą wachlarz jest szeroki chyba lekką schizofrenie muzyczną mam)muzyka wszechobecna nie jest przyjazna dla mojego ucha, ale wsłuchuje się w nią by wiedzieć,przypominać sobie co rusz dlaczego w swoich 4 ścianach omijam te klimaty.Dzięki temu doceniam tych twórców, którzy w moim indywidualnym mniemaniu są z wyższej półki. Żeby poznać środowisko muszę liznąć anty środowiska. Tak to sobie tłumaczę by nie czuć się codziennie muzycznie zgwałconą.

Karol Øuee (16 punktów)
> Kolejną rzeczą jest racjonalizacja muzyki użytkowej. Skoro bowiem ludzie są półgłusi, mają niedorozwiniętą pamięć muzyczną i sami nie muzykują ani nie śpiewają, można im sprzedać dźwięki zaspokajające potrzeby muzyczne w najniższym zakresie estetycznym - czyli byle g., do którego można poskakać. Ludzie nie mają po prostu innej alternatywy idąc na imprezę.

Zgadzam się, lecz ciężko mi stwierdzić czy jestem połgłuchy Słyszeć z daleka słyszę, nie mam pojęcia jak muzykę słyszą inni ludzie, dlatego nie mogę porównać i powiedzieć, że jestem otępiały pod względem muzycznym. Wiem jednak co jest w moim guście, a na pewno nie śpiew, nie odbierze mi to męstwa, nie doda, ale też się nie podniecam czymś takim wszakże nie ma dnia żebym muzyki nie słuchał, to wydaje mi się, że wytrenować się musiałem w jakiś sposób pod tym względem, podobnie jak cała hołota. Zmierzam więc do tego, że nie trzeba mieć lepszych odbiorników żeby mieć porządne kanały
w telewizji, za to wystarczy mieć odrobinę własnego gustu, uznać co komu daje muzyka, co uważa w niej za ważniejsze (ja osobiście wolę tekst, później rap, nie mówcie, że beaty elektroniczne są zawsze złe) i słuchać
Ekhangel (29 punktów)
(zablokowany)
Marecki_ (361 punktów)
Przede wszystkim muzyka to taka sama dziedzina wiedzy jak każda inna. Nie wystarczy wziąć do ręki jakiś instrument (gitara) zagrać dwa 'chwyty' i już masz przebój zresztą typowy dla meneli siedzących na ulicy z gitarą i żęrzących nieśmiertelne 'whisky'. Żeby być muzykiem trzeba studiować długie lata. Wyobrażasz sobie, że jakiś oszołom bierze do ręki cokolwiek, np różdżkę i wymyśla teorię względności? To tak nie działa. Tą nową muzykę robią nieuki, nieroby. Owszem są gatunki muzyczne, które nie są aż tak wymagające, nie potrzeba do nich dużej wiedzy, może jedynie trochę praktyki (np blues) ale są inne przede wszystkim spod szeroko pojętego znaku muzyki rozrywkowej i jazzu, w których żeby cokolwiek kumać to trzeba mieć chociaż minimalne podstawy wiedzy z teorii, harmonii, trzeba być po paruletnim przynajmniej kursie a najlepiej od dziecka z kszałcenia słuchu.
EDla tego też dla mnie bzurą jest stwierdzenie, że dobra muzyka będzie wtedy jak muzycy zaczną grać dla przyjemności, bez wynagrodzenia.
Wyobraź sobie kuriozalną sytuację gdy np jakiś niesłychanie ważny dla nas zwód zacznie być wykonywany 'dla przyjemności" bez wynagrodzenia, dajmy na to śmieciarz - dla przyjemności raz sobie przyjedzie a innym razem nie. Albo np piekarz raz zrobi dla przyjemności tylko to co mu w duszy gra np bułkę o smaku grzyba w krztałcie piłki plażowej bo to mu w duszy gra i przez następny miesiąc nie będzie miał natchnienia i nie upiecze ani jednego bochenka chleba.
Jest profesja, jest praca (granie koncertów to praca a raczej jej zwieńczenie bo muzyk pracuje codziennie ćwicząc w domu i komponując, poza tym poświęcił około dwudziestu lat na szkołe muz I st, II st. i akademię muzyczną) jest wolny rynek, ktoś kupuje produkt, jakim jest wysokogatunkowa muzyka (np jazz) to jest muzyk który ten produkt produkuje i sprzedaje.
Jaki jest twój zawód? Dajmy na to nauczyciel. Idź do szkoły popracuj np pół roku dla przyjemności za darmo...
Karol Øuee (16 punktów)
Wolales pewnie pozytywizm od romantyzmu na lekcjach polaka ale nie mow co jest faktem wariat
popon2 (26 punktów)
Ojej, #ludziektórzynielubiąladygagi. Przecież Lady Gaga to jednak dość świeży powiew. Trudno stawiać ją w jednym rzędzie z Justinem i Rihanną. Chyba no, nie słyszałem żadnej piosenki Biebera - zazwyczaj po 20 sekundach nie chcę już widzieć/słyszeć więcej.
YuiStar (-3 punktów)
(zablokowany)
Częściowo się z Tobą zgadzam. Myślę, że większość tych gwiazdeczek jest wyprodukowanych po to, żeby później reklamować szampon z olejkiem arganowym i krem na zmarszczki. Nie potrafią one śpiewać ale muszą szokować wyglądem, to część ich wizerunku i to się sprzedaje. zreszta wcześniej też była muzyka, ,,dla wszystkich" która nie wszystkim odpowiadała jak chociażby disco polo czy inne hity lat 90.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dziwny wątek... Właśnie słuchałem muzyki XII wiecznej Anglii (Cambridge University Library MS Ff.I.17(1) ) w wykonaniu Gothic Voices Oczywiście Program Drugi Polskiego Radia to Olimp przy Radio Classic, gdzie puszczają poszatkowane, przypadkowe utwory. Druga część koncertu Griega, jazz, muzyka filmowa do Amelii, tango, trzecia część sonaty skrzypcowej Beethovena, jazz - czysta profanacja, choć, gdyby Dwójki nie było, to i tak byłoby to lepsze niż nic...

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365