 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 21-09-2012 19:45 | Chlodwig (10939 punktów) | Warszawska Jesień
2 na 2 | Właśnie zaczyna się kolejna edycja Warszawskiej Jesieni - jednego z najważniejszych na świecie festiwali poświęconych muzyce współczesnej. Czy ktoś na forum planuje śledzić festiwalowe wydarzenia? Czy ktoś jest zainteresowany? Jeśli tak, czy podzielicie się wrażeniami? O Warszawskiej Jesieni Wikipedia; o tegorocznej Jesieni wzmianka w "Rzepie"; artykuł w "Polityce" niestety jeszcze za paywallem. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 | liliac (147340 punktów) | Ktoś planuje
|
|
2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Czy ktoś na forum planuje śledzić festiwalowe wydarzenia? Czy ktoś jest zainteresowany? Boże uchowaj! Kakofonię, to ja mam wszędzie na co dzień. Żeby jeszcze dobrowolnie jej sobie dodawać, i jeszcze za to płacić?!
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
 | 6 na 6 |
|  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Mam na myśli to, co napisałem.
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wspaniała sprawa! Żałuję, że nie mogę być w tym czasie w Warszawie. Oczywiście dobra, klasyczna muzyka współczesna to nie jest żadna godna pogardy kakofonia - wręcz przeciwnie, jest to sztuka uwolniona od dogmatu melodii (można to przełożyć na przedstawianie w malarstwie), sztuka skupiona na percepcji i estetyce, w jakimś sensie można stwierdzić, że istnieje w niej naukowy, wnikliwy nurt, że właśnie w ten sposób sztuka muzyczna może być racjonalna - jako wielkie pole kreacji wolnych od dosłowności struktur i eksperymentów. Ostatnio jestem szczęśliwy, bo udało mi się w końcu zdobyć CD z "Młotkiem bez mistrza" Bouleza - piękna, przełomowa kompozycja. Przypominam sobie przypadkową rozmowę z kompozytorką z Wałbrzycha, która uczyła się u Bouleza i twierdziła, że pomimo profesorskiej nieprzystępności Boulez uczy muzyki opartej na logicznych strukturach, nie odartej jednocześnie ze wspaniałego koloryzmu. Czyli, że, mówiąc w skrócie, łączy dziedzictwo Weberna z Debussym. Ot co
|
|
 | 1 na 3 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >muzyka współczesna to nie jest żadna godna pogardy kakofonia - wręcz przeciwnie, jest to sztuka uwolniona od dogmatu melodii Nie wygłupiaj się. Muzyka "uwolniona od melodii" z definicji jest kakofonią.
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
|  | 8 na 8 | liliac (147340 punktów) | > Nie wygłupiaj się. Muzyka "uwolniona od melodii" z definicji jest kakofonią.Nie, nie jest. Musiałbyś najpierw przedstawić odpowiednie (pasujące do twojej tezy) definicje odpowiednio melodii i kakofonii  Tymczasem w znakomitej części utworów muzycznych - także współczesnych, nawet tych atonalnych - można się linii melodycznej (w sensie uporządkowanej sekwencji dźwięków) doszukać bez problemu. No w 4'33" Cage'a może nie  Linią melodyczną jest po prostu każde uporządkowane następstwo dźwięków. Mylisz melodię z konwencjonalnie pojmowaną "melodyjnością".
|
|
| |  | -1 na 3 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Whatever. Jeśli coś rani moje uszy, to nie chcę tego słuchać i już.
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
| | |  | 5 na 5 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odbioru sztuki trzeba się uczyć. Nie przychodzi sam z siebie.
|
|
| | | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | W ogóle nie wypowiadam się co jest, a co nie jest sztuką, ale skoro już poruszyłeś ten temat, to z chęcią poznam definicję sztuki.
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moim zdaniem z dobrą sztuką jest jak z nauką - trzeba trochę przysiąść, aby ją zrozumieć, a warto. Rzeczy, które od razu wpadają do ucha (oka) nie zawsze są najlepsze.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Bla, bla, bla - nadal czekam na definicję sztuki.
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
| | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | > Bla, bla, bla - nadal czekam na definicję sztuki.Może ja spróbuję. Sztuka to jest coś wyjątkowego, co nie każdy potrafi zrobić. 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Problem w tym, że: a) mianem sztuki można określić cokolwiek, b) a także nie nadać tego miana czemuś, co po latach zostanie uznane za sztukę - patrz a).
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Przełóż sztukę na jej podgatunek - literaturę. Czy mianem literatury można nazwać cokolwiek? Na przykład regulacje prawne MPK Wrocław przyklejane na ścianach tramwajów? Książkę telefoniczną? Czy ktoś się w tym zaczytuje? To samo dotyczy muzyki, malarstwa, architektury. Po prostu wielu ludzi łatwiej staje się dobrymi czytelnikami, niż słuchaczami, czy oglądaczami malarstwa.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Cokolwiek może być okrzyknięte sztuką, ponieważ nie ma żadnej jednoznacznej definicji sztuki. "regulacje prawne MPK Wrocław przyklejane na ścianach tramwajów" ktoś może ogłosić sztuką tak samo, jak sztuką można ogłosić czarny kwadrat namalowany na białym tle albo deskę klozetową zawieszoną pod kątem -15o do poziomu/pionu, albo nagranie odgłosów pierdzenia.
A skoro poruszasz kwestię liczby osób zachwycających się tym czy innym, jako kryterium co jest sztuką, a co nią nie jest, to rozumiem, że za sztukę uważasz przeboje disco polo oraz artykuły w dzienniku "Fakt".
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie, nie uważam, że kryterium sztuki jest popularność. Natomiast do książki telefonicznej i regulacji prawnych MPK nawiązałem w związku z utylitaryzmem i automatyzmem ich powstania. Jeśli uwielbiasz to czytać, masz niezwykły gust. Wielu ludzi lubi słuchać podobnych rzeczy, na Warszawskiej Jesieni raczej trudno je znaleźć.
|
|
| | | | | | | | | | |  | kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >[color=#330000]Cokolwiek może być okrzyknięte sztuką, ponieważ nie ma żadnej jednoznacznej definicji sztuki. >"regulacje prawne MPK Wrocław przyklejane na ścianach tramwajów" ktoś może ogłosić sztuką tak samo, jak sztuką można ogłosić czarny kwadrat namalowany na białym tle albo deskę klozetową zawieszoną pod kątem -15o do poziomu/pionu, albo nagranie odgłosów pierdzenia. No i zdefiniowałeś sztukę, wreszcie.
|
|
| | | | | |  | 3 na 5 | neurosurgery (2484 punktów) | > Moim zdaniem z dobrą sztuką jest jak z nauką - trzeba trochę przysiąść, aby ją zrozumieć, a warto. Rzeczy, które od razu wpadają do ucha (oka) nie zawsze są najlepsze.Nie mogę się z tym zgodzić. Jeżeli nie podobają mi się trzy kreski maźnięte na kartce, to znaczy, że mam się "douczyć" i mi się spodobają? Z "dobrą sztuką" jest jak z modą - ktoś sobie tworzy i to "ma się podobać", a jak Ci się nie podoba, to się nie znasz i tyle. Porównanie z nauką trochę nie na miejscu, bo naukę cechuje obiektywność. Jak można obiektywnie stwierdzić, że disco polo ma mniejszą wartość estetyczną od muzyki klasycznej? Sztuką rządzą subiektywne odczucia, kropka. I co to znaczy "dobra sztuka"? Mój 7-letni brat stworzył w Paintcie taki obrazek - na jakiej podstawie mam go uznać za "dobrą" lub "złą" sztukę?
Nie chcę wierzyć. Chcę WIEDZIEĆ.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | rysiek (4593 punktów) | > I co to znaczy "dobra sztuka"? Mój 7-letni brat stworzył w Paintcie taki obrazek - na jakiej podstawie mam go uznać za "dobrą" lub "złą" sztukę?Niezły, świetnie pasowałby np. do Tate Modern.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wbrew temu co sądzisz, już od dawna powstają kryteria, wedle których można oceniać malarstwo nieprzedstawiające. To nie jest wolna amerykanka. Polecam pisma o malarstwie Kandinskiego. Dzieła muzyczne, które nie są "melodyjkowe", są często tworzone wedle ściśle ustalonych zasad, imponujących inteligencją i umiarem. Posłuchaj utworów Weberna, albo imponującego "Gruppen" Stockhausena, jednego z najściśliejszych utworów w dziejach muzyki klasycznej. Czasem kompozytorzy stosują też przypadek. W niektórych utworach Cage'a pełni on nadrzędną funkcję, ale jest to wtedy sztuka zaaranżowania przypadku, co łatwo sprawdzić po tym, że wszystkie utwory Cage'a mają charakterystyczny, łatwo rozpoznawalny styl. Innym razem przypadek jest tylko elementem tworzenia faktury płaszczyzny dźwiękowej, jak choćby w "Grach Weneckich" Lutosławskiego. Więc to nie jest tak, że o tym, czy przypadkowy bazgroł jest dziełem sztuki, czy też nie, decyduje rzut kostką, albo sympatie marchanda. To ostatnie się zdarza, jako, że zbyt wielu ludzi uważa, iż myślenie "na chłopski rozum" jest miarą wszelkiego poznania i są ignorantami w związku z tym (a czasem chcą lokować kasę w dziełach sztuki). Tym niemniej czas weryfikuje przypadkowe mody i zostaje sztuka.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | neurosurgery (2484 punktów) | > Wbrew temu co sądzisz, już od dawna powstają kryteria, wedle których można oceniać malarstwo nieprzedstawiające.Czyli to kryteria stworzone przez samych znawców sztuki decydują o świetności dzieła. Nie zmienia to tego, że uznanie czegoś za dzieło sztuki jest subiektywne, a zatem, przynajmniej dla mnie, dość dziwnym jest nazywanie disco polo kiczem, a muzyki klasycznej - arcydziełem. Można stworzyć kryteria w których disco polo będzie brylowało. Jak ocenić nadrzędność którychś z kryteriów? Zgadzasz się z tezą, że ocenianie dzieł sztuki jest sprawą czysto subiektywną? > Więc to nie jest tak, że o tym, czy przypadkowy bazgroł jest dziełem sztuki, czy też nie, decyduje rzut kostką, albo sympatie marchanda.Decydują kryteria stworzone przez ludzi, którzy sami zdecydowali co w tych kryteriach umieścić. Chyba jednak te sympatie są widoczne, nie sądzisz?
Nie chcę wierzyć. Chcę WIEDZIEĆ.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Chlodwig (10939 punktów) | >Czyli to kryteria stworzone przez samych znawców sztuki decydują o świetności dzieła. Nie zmienia to tego, że uznanie czegoś za dzieło sztuki jest subiektywne, a zatem, przynajmniej dla mnie, dość dziwnym jest nazywanie disco polo kiczem, a muzyki klasycznej - arcydziełem.
Jednak jest różnica między prymitywnością a prymitywizmem.
|
|
| | | | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | >Czyli to kryteria stworzone przez samych znawców sztuki decydują o świetności dzieła. Nie zmienia to tego, że uznanie czegoś za dzieło sztuki jest subiektywne, a zatem, przynajmniej dla mnie, dość dziwnym jest nazywanie disco polo kiczem, a muzyki klasycznej - arcydziełem. Można stworzyć kryteria w których disco polo będzie brylowało. Jak ocenić nadrzędność którychś z kryteriów? Zgadzasz się z tezą, że ocenianie dzieł sztuki jest sprawą czysto subiektywną?
Moim zdaniem sztuką jest to wszystko, co jest tworzone tylko i wyłącznie jako pewien komunikat estetyczny - poza pobudkami materialnymi czy użytkowymi. Coś, co zostało wytworzone tylko i wyłącznie dla zysku, choćby pretendowało do miana sztuki, sztuką nie będzie; również wszelkiego rodzaju przedmioty użytkowe, w tym architektura - o ile nie ma cechy niepowtarzalności, wyjątkowości skupiającej w jednym przekazie pragnienia twórcy, by przekazać coś ważnego innym, nie będzie sztuką a tylko wytwórczością. Zarówno rzeźbiarz ludowy, tworzący świątki, bo czuje potrzebę strugania w drewnie i spełnia się w tym artystycznie jak i profesjonalny muzyk, starający się najlepiej oddać zamysł kompozytora - o ile będą mieli na względzie tylko i wyłącznie zysk a największą nagrodą nie będzie dla nich przeżycie artystyczne, będą tylko chałturnikami. Rodzaj sztuki (popularna czy elitarna) czy też przygotowanie profesjonalne nie jest tu decydującym kryterium. Owszem, i piszę to zupełnie poważnie, uważam malunki z jaskini Lascaux czy Altamiry za wspaniałą sztukę, nawet malarsko lepszą od wielu znanych współcześnie "osiągnięć". Nawet naskalne rysunki Aborygenów robią na mnie większe wrażenie niż niektóre obrazy mistrzów malarskich dwudziestego wieku.
Co do muzyki zaś współczesnej - mój zasięg, obawiam się, kończy się na A. Coplandzie. Dalej jest już tylko jazz (i też tylko ten z lat 60-tych, 70-tych).
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zasięg można zwiększać. Wiadomo - z gustami się nie dyskutuje, ale jednak warto dać szansę (i to nie jedną, i to cierpliwie) klasycznej muzyce współczesnej. Coplanda lubię, niektóre jego utwory to prawdziwe arcydzieła. Ale czemu skreślać Cartera, jeśli chodzi o kompozytorów amerykańskich? A George Crumb? Świetna muzyka i choć nowoczesna, całkiem przystępna.
Mozart, przynajmniej jeśli wierzyć jego listom, komponował wyłącznie z pobudek materialnych. Zatem bezinteresowność nie jest miarą talentu. Być może to, co uważał Lutosławski - pojmowanie siebie samego jako pierwszego słuchacza własnej muzyki, połączone z inteligencją, wrażliwością i talentem. Jeśli ktoś nie nudzi się łupaniem rytmu przez półgodziny i cieszy go czynienie tego rytmu głośnym i basowym, to choćby rozdawał pieniądze zamiast zarabiać, dobrej muzyki nie napisze. Czasem na obronę "łupacze" mówią, że chcą bawić ludzi, że to muzyka taneczna. Cóż - utwór otwierający muzykę nowoczesną, "Święto wiosny" Strawińskiego, to też muzyka baletowa.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > Mozart, przynajmniej jeśli wierzyć jego listom, komponował wyłącznie z pobudek materialnych.Z pewnością jego "Requiem" nie powstało z takowych. Poza tym w listach (i postach  ) człowiek dokonuje pewnej autokreacji i osobiście jestem pewien, że poza czysto dochodowym aspektem Mozart czerpał z tworzenia wiele radości, którą się wyczuwa w jego kompozycjach. > Zatem bezinteresowność nie jest miarą talentu.Talentu - racja, nie jest. Ale "szczerość wypowiedzi", nawet nieudolna, powoduje, że nawet twórczość, która jest niedoskonała czy świadczy o braku estetycznego wyrobienia potrafi przykuć uwagę, skłonić do refleksji, choćby nad powszechnym u człowieka pragnieniem przekraczania czysto praktycznych ograniczeń egzystencji. Tak, zgadzam się, nie każda sztuka jest dobra, ale ja tu wskazuję na szersze zagadnienie - gdzie w ogóle zaczyna się sztuka. > Być może to, co uważał Lutosławski - pojmowanie siebie samego jako pierwszego słuchacza własnej muzyki, połączone z inteligencją, wrażliwością i talentem.Zgadzam się z tą opinią.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wokół Requiem narosło wiele legend. Moim zdaniem, choć też wspaniałe, nie jest wcale najlepszym utworem sakralnym Mozarta. Wiele motywów, które szczególnie się w Requiem podobają, pojawiło się już we wcześniejszych dziełach. Mozart nie był zbyt pobożny i wszystko wskazuje na to, że więcej pasji wkładał w dzieła świeckie. Bardzo niedoceniane są jego kwartety smyczkowe, dzięki którym Mozart najgłębiej studiował estetykę.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Hodża (11172 punktów) | > Mozart nie był zbyt pobożnyZdaje się, że zaliczył potraktowanie "z buta" przez biskupa Salzburga. Kiepski początek wprowadzania w tajemnice bożej miłości. > i wszystko wskazuje na to, że więcej pasji wkładał w dzieła świeckie. Bardzo niedoceniane są jego kwartety smyczkowe, dzięki którym Mozart najgłębiej studiował estetykę.Zależy przez kogo. Ja - doceniam. Podobnie jednak jak z innymi wspaniałymi osiągnięciami sztuki problem wyraża się w czasie. Kiedy jadę samochodem, lubię ustawić sobie program II PR czy RMF Classic. Jednak aby być "melomanem" dziś trzeba już być człowiekiem zawodowo zanurzonym w muzykę, ewentualnie osobą, która nie potrzebuje już zaprzątać sobie głowy tak przyziemnymi sprawami, jak składka na ZUS czy inne tego typu głupoty  Mozart jest dla mnie jak pierwszy powiew wiosny, w którym słońce uwalnia powietrze z zamrozu i tchnie obietnicą wszystkich zachwytów maja. Jest mi również bliski osobiście, gdyż wykonywałem wokalnie kilka jego utworów . "Czarodziejski flet" jest absolutną doskonałością i nie zraża mnie fakt, że zawarł w nim elementy symboliki masońskiej. Muzyka ta jest piękna nie dlatego, że jest tajemnicza, tylko dlatego, że jest bezpośrednio dostępna.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 10 na 10 | liliac (147340 punktów) | > ..."szczerość wypowiedzi", nawet nieudolna, powoduje, że nawet twórczość, która jest niedoskonała czy świadczy o braku estetycznego wyrobienia potrafi przykuć uwagę, skłonić do refleksji, choćby nad powszechnym u człowieka pragnieniem przekraczania czysto praktycznych ograniczeń egzystencji.Ten utwór zapewne jest szczery: Cytat:Wiersz o aborcji ... (autor nieznany)
Mamusiu... Coś się stało, Ja żyję, Ja naprawdę żyję. Dar życia otrzymałam, o, braciszka z boku poznałam. On też prawdziwie się raduje i świata oczekuje.
Dzięki Ci Mamusiu!
Braciszku! Patrz, coś się stało, jakieś światło się tu dostało, jakieś narzędzie błyszczące... Ała! Jakieś kłujące! Braciszku co oni Ci robią? Dlaczego dziurę w brzuszku Ci skrobią?
Mamusiu! Braciszka rozrywają! Rączki mu wyrywają! Właśnie wykłuli mu oko i serduszko rozdarli głęboko. Jestem krwią braciszka zbryzgana. Mamusiu moja kochana! (...)
MAMUSIU!
Ten potwór paluszki mi obcina, już jest kaleką Twoja dziecina! Mamusiu! Co Ja takiego zrobiłam? Ja tylko życiem się cieszyłam! Mamusiu!
Ja jestem miłością Boga dla ciebie, On naprawdę chce mieć nas w niebie? Jego miłość nigdy się nie kończy, nawet po śmierci się sączy. Ratunku, Mamo!
On urwał mi już kolano! Tatusiu! Ja będę Twoim Skarbeczkiem, będę Twoim Aniołeczkiem, ale pomóż mi, niech nie wyrywa mi drugiej rączki! (...) Mamusiu! Jakiś błyszczący nóż gardło podrzyna mi już.
(...)
Mamusiu! On teraz szczypcami oczy mi rozdusi. Nie będę widziała Mojej Mamusi! A Ty Mnie Mamusiu będziesz widziała. Nie pozwól, żebym została zmasakrowana! Spojrz do śmietnika, tam będę leżała!
Mamusiu!
Dlaczego życie Mi dałaś? I tak okrutnie je odebrałaś? Mamusiu patrz! Twoją córunię w krematorium spalili, a duszy Jej nie zabili. Ja w Twoim umyśle będę żyła, będę po nocach Ci się śniła! I będę po nocach do Ciebie wołała. Ja - Twoja córunia mała.
Mamusiu! Dlaczego zatykasz uszy? Przecież nikt Cię nie ogłuszy. To przecież Ja, Twój Skarbek Kochany, ten, co miał brzuszek rozerwany. Mamusiu! Pamiętasz jak się bałam? Jak o pomoc do Ciebie wołałam? A pamiętasz Mamusiu oczy tego lekarza? Co śmiercią dzieci obdarza? Kto mu dał prawo, by zabił Twoją dziecinę? Twoją niewinną kruszynę, Mamo... czy ta powolnej śmierci porcja nazywa się aborcja? (...) Domyślam się, że ten również: Cytat: STRATOSFERYCZNI
oni wracają choć bardzo zmienieni bez rąk i nóg i bez twarzy na okrutnej smoleńskiej ziemi leżą strąceni Ikarzy
stratosferyczni po niebieskiej toni do ojców lecieli Ikarzy spaleni śmiertelną bronią już nic złego im się nie zdarzy
ze swych ciał potrzaskanych wysiadają kto ma rękę lub nogę szczęśliwy jak to trupy pożegnalnie nas witają i próbują mówić jak to żywi
rozerwani jeszcze o coś proszą machają odrąbanymi rękami choć jak bagaż wstydliwy się noszą idąc z oderwanymi głowami
po kolei znakiem tajemnym ręką przyłożoną do serca przenikają w nas wiedzą podziemną znają twarz strasznego mordercy
choć na baczność leżą na trawie jeszcze ustami ruszają choć niemi wierni aż do końca sprawie nie zginęła tylko my giniemy
spojrzyj w górę rozpatrz się po niebie płyną we krwi uprane obłoki stratosferyczne wszystkie obok siebie wiecznie żywe w korabiu wysokim
I ten: Cytat:Gdy słucham Cię Chopinie
Jowita Czyż
Gdy słucham Cię, Chopinie łzy dławią, oszałamia wzruszenie. Onieśmiela tak delikatna nuta, wrażliwość w dźwiękach, jak w skale wykuta.
Skąd w niej tyle piękna i siły? Tęsknota czy ból to sprawiły? Miłość, nienawiść czy gniew? Wołanie o pomoc, burząca się krew?
Noc wygnania, tułaczki, choroby, fiaska w miłości, dni narodowej żałoby? Brak zrozumienia i chleb samotności? Czy stąd w Twej muzyce tyle czułości?!
Dzieje Twego losu rozwiązują tę zagadkę i to, żeś Polskę... kochał jak własną Matkę.
Edit: A, co tam... Dorzucę jeszcze Natalię Julię Nowak: Cytat: Utoya
Wysepka zielona, mała O dwunastu hektarach - - Tam groza się rozegrała Jak w filmowych koszmarach.
Zebrała się młodzież, dzieci, Mówią o polityce. Woda błyszczy, słońce świeci, Daleko są rodzice.
Jezioro łódka przemierza, W niej groźny wiking płynie. Co chce zrobić? Co zamierza? Twierdzi, że każdy zginie.
A jest to człowiek dość młody O wyglądzie anioła: Oczy niczym błękit wody, Jasne włosy, biel czoła.
Idzie ów wiking nieznany W mundurze policyjnym. Karabin naładowany Ma jak zbrodniarz seryjny.
Mówią młodzi politycy: "Przyszedł, żeby nas chronić! Był dzisiaj zamach w stolicy, Trzeba ludności bronić!"
Wtem słodka sielanka pryska. Słychać głos tego pana: "Drżyjcie, dzieci! To śmierć przyszła! Bójcie się SS-mana!"
Potem słychać krzyki, strzały Przez półtorej godziny. Pada wciąż polityk mały Z daleka od rodziny.
Niektórzy skaczą do wody, Innych to nie pociesza. Strzela ciągle wiking młody, A woda z krwią się miesza.
Myśli: "Wyrwę w życia wiośnie Kwiat młodzieży (tę zgraję)! Śmierć go wstrzyma i nie wzrośnie, Nie będzie rządzić krajem!
Herod chciał przez rzeź dzieciątek Małego zgładzić Zbawcę. Ja zaś chcę w ten czarny piątek Przyszłego zabić władcę.
O, cóż znaczy sto tysięcy Ludzi z interesami? Moja wiara warta więcej, Wznoszę się nad łotrami!"
Policja w końcu przybywa, On się zabrać pozwala. Norwegów rozpacz przykrywa, Chęć zemsty się wyzwala.
Ach, nadeszły nowe czasy! Ten kraj, niegdyś zielony Jak polany i jak lasy, Krwią jest dzisiaj splamiony!
Norwegia szlocha, boleje, Każdy ofiar żałuje. Sprawca w areszcie się śmieje, Na wyrok oczekuje.
Mnie również smutek przenika Oraz wielkie współczucie Dla rodzin ofiar Breivika. Czuję w swym sercu kłucie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > >..."szczerość wypowiedzi", nawet nieudolna, powoduje, że nawet twórczość, która jest niedoskonała czy świadczy o braku estetycznego wyrobienia potrafi przykuć uwagę, skłonić do refleksji, choćby nad powszechnym u człowieka pragnieniem przekraczania czysto praktycznych ograniczeń egzystencji.> Ten utwór zapewne jest szczery:W pierwszych dwóch odbieram wibracje polityczne. Polityka często podszywa się pod sztukę, jak wilk w owczej skórze próbuje zakraść się do zagrody naszej wyobraźni. Ale tu jest miejsce dla Dobrego Pasterza - nauczyciela, rodzica, mądrego przewodnika, który pomoże młodemu, niedoświadczonemu odbiorcy odsiać ziarno od plew. Jeśli było to pytanie o pomoc w ocenie tych wierszy, odpowiem, że każdy sam musi dojść do umiejętności samodzielnego wartościowania, jednak na początek podpowiem, że te wiersze nie mają znaczącej wartości artystycznej. Pani Jowita Czyż zaproponowała tekst, który znalazłby miejsce wśród wielu innych, jeszcze większego kalibru erupcji romantycznego i całkowicie pozbawionego samokrytycyzmu polskiego geniuszu, stanowiących zawartość tomu "Gruźlica w listopadzie. Smutna radość spuścizny wielkiego Fryderyka ". Trudniejsza jest sytuacja w ostatnim wierszu. I tu mamy wyraźny podtekst polityczny, wyraźnie neoliberalny, próbujący w nieudolny sposób przedstawić grozę prawicowego ekstremizmu. Szczerość, o ile jest, ukryta jest pod grubą zrogowaciałą skórą pretensjonalnego grafomaństwa. Doceniając szlachetne intencje autora, sugerowałbym jednak zmianę formy wypowiedzi, może na action painting z użyciem keczupu.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Chlodwig (10939 punktów) | >>Mozart, przynajmniej jeśli wierzyć jego listom, komponował wyłącznie z pobudek materialnych. >Z pewnością jego "Requiem" nie powstało z takowych.zaczyna się sztuka.
Pisał je na zamówienie. Ta piosenka była pisana dla pieniędzy.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) |
>Moim zdaniem sztuką jest to wszystko, co jest tworzone tylko i wyłącznie jako pewien komunikat estetyczny - poza pobudkami materialnymi czy użytkowymi. Coś, co zostało wytworzone tylko i wyłącznie dla zysku, choćby pretendowało do miana sztuki, sztuką nie będzie; również wszelkiego rodzaju przedmioty użytkowe, w tym architektura - o ile nie ma cechy niepowtarzalności, wyjątkowości skupiającej w jednym przekazie pragnienia twórcy, by przekazać coś ważnego innym, nie będzie sztuką a tylko wytwórczością.
E, to wylewanie dziecka z kąpielą. Począwszy od Michała Anioła i większości innych mistrzów, skończywszy na Mozarcie - właśnie chałturnikami uczyniłeś wielu najwybitniejszych artystów wszech czasów. Nie ma nic zdrożnego w robieniu sztuki za i dla pieniędzy.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | > E, to wylewanie dziecka z kąpielą. Począwszy od Michała Anioła i większości innych mistrzów, skończywszy na Mozarcie - właśnie chałturnikami uczyniłeś wielu najwybitniejszych artystów wszech czasów. Nie ma nic zdrożnego w robieniu sztuki za i dla pieniędzy.No wiesz, ja bardzo cenię Michała i dostrzegam niewątpliwy geniusz. Nie jest to żaden snobizm, pozwalam sobie uważać, że potrafię jednak odróżnić wielką sztukę od chały  Rzecz się wyraża w tym, że Anioł za to, co robił, brał pieniądze, ale jestem przekonany, że ten perfekcjonizm wynikał z jego pasji, z całkowitego oddania się sztuce. Jest inaczej, niż piszesz, branie kasy dla kogoś, kto żyje sztuką i spełnia się w niej jest tylko dodatkiem, dodatkiem koniecznym do życia, ale na pewno nie jest celem takiego wzlotu talentu, pracy, mistrzostwa.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Czyli to kryteria stworzone przez samych znawców sztuki decydują o świetności dzieła.
Tak jak o "świetności" teorii naukowej decyduje konsensus znawców nauki, czyli samych naukowców. Przecież Natury gówno obchodzą nasze teorie i swoich uwag ona do nich nie zgłasza.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >Nie mogę się z tym zgodzić. Jeżeli nie podobają mi się trzy kreski maźnięte na kartce, to znaczy, że mam się "douczyć" i mi się spodobają? Z "dobrą sztuką" jest jak z modą - ktoś sobie tworzy i to "ma się podobać", a jak Ci się nie podoba, to się nie znasz i tyle. Trzydzieści lat temu zacząłem słuchać F. Zappy, dla którego inspiracja była muzyka Edgarda Varèse, teraz gdy słucham Varèse wiem dlaczego inspirowała Franka, bez niego muzyka Varèse byłaby dla mnie chaosem.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> Nie mogę się z tym zgodzić. Jeżeli nie podobają mi się trzy kreski maźnięte na kartce, to znaczy, że mam się "douczyć" i mi się spodobają?Nie, znaczy to, że myląc sensualną przyjemność z percepcją estetycznego piękna daleko nie zajdziesz. > Z "dobrą sztuką" jest jak z modą - ktoś sobie tworzy i to "ma się podobać", a jak Ci się nie podoba, to się nie znasz i tyle.Nie wiem czy jest tak z modą, ale stwierdzenie, że są dzieła sztuki wymagające aktywnej partycypacji ze strony odbiorcy nijak nie przekłada się na stwierdzenie, że MUSZĄ się komukolwiek PODOBAĆ. > Porównanie z nauką trochę nie na miejscu, bo naukę cechuje obiektywność.Ha ha ha, chyba obiektywność dziewiętnastowiecznych pozytywistów. > Jak można obiektywnie stwierdzić, że disco polo ma mniejszą wartość estetyczną od muzyki klasycznej?Dość trywialnie - nie rozwiązuje żadnych sytuacji problemowych w dziedzinie estetyki, których nie rozwiązywałaby muzyka klasyczna. Twoje stwierdzenie ma tyle sensu co utyskiwanie "jak obiektywnie orzec, że mechanika kwantowa jest lepsza od mechaniki klasycznej"? > Sztuką rządzą subiektywne odczucia, kropka. I co to znaczy "dobra sztuka"? Mój 7-letni brat stworzył w Paintcie taki obrazek - na jakiej podstawie mam go uznać za "dobrą" lub "złą" sztukę?Jaką estetyczną sytuację problemową próbował rozwiązać tym rysunkiem? Czy inni próbowali zrobić to wcześniej? Czy wyszło im lepiej czy gorzej? > Nie chcę wierzyć. Chcę WIEDZIEĆ.A czymże jest wiedza jeśli nie formą mniemania?
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Marcinlet (1935 punktów) | >Odbioru sztuki trzeba się uczyć. Nie przychodzi sam z siebie. Może nie tyle uczyć, co oduczyć pewnych ograniczających przyzwyczajeń.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie no, uczyć też. W muzyce serialnej warto wiedzieć, jaka seria jest materiałem podstawowym. Tak samo jak zawsze warto było znać dwa główne tematy w formie sonatowej.
|
|
| | | | | |  | kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | > Nie no, uczyć też. W muzyce serialnej warto wiedzieć, jaka seria jest materiałem podstawowym.Również w muzyce punkowej warto wiedzieć ze oprócz podstawowych A i G jest tez i F.
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Myślę, że na pewno. I znać angielski, jeśli piosenki są w tym języku...
|
|
| | | |  | 4 na 4 | marcin kwiek (734 punktów) | >Odbioru sztuki trzeba się uczyć. Nie przychodzi sam z siebie.
To prawda - odbioru sztuki (w tym muzyki) można się nauczyć. Nie jest to jednak łatwe. Dobrych kilkanaście lat temu leciał na dwójce (kilka lat temu, również na TVP kultura) wspaniały cykl wykładów Leonarda Bernsteina, w których prowadzący w fantastyczny sposób tłumaczył dzieciom i młodzieży czym jest muzyka i jak należy jej słuchać. Pamiętam, że ten sam utwór odbierałem zupełnie inaczej przed i po wykładzie. Po wykładzie odbiór był znacznie głębszy, wielowymiarowy; dostrzegałem rzeczy, na które wcześniej nie zwracałem uwagi; z, wydawałoby się, przypadkowych dźwięków wyłaniała się elegancka, spójna i przemyślana konstrukcja. I, co ciekawe, rozumienie muzyki ma także ogromny wpływ na jej odbiór w sensie estetycznym. To jest trochę jak z słuchaniem piosenki - zupełnie inaczej się ją odbiera, jeśli znamy język, w którym napisany jest tekst. Bez rozumienia tekstu wiele tracimy. Większość ludzi (ja niestety również się do nich zaliczam) odbiera muzykę bardzo powierzchownie. Nikt nas po prostu nie nauczył, jak należy to robić. W szkole podstawowej, zamiast uczyć języka muzyki, uczono nas śpiewać piosenki (z plastyką było podobnie - rysowanie i lepienie plasteliny zamiast edukacja w kierunku rozumienia sztuk plastycznych).
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To prawda, brakuje takich programów jak ten Bernsteina!! Tu dodam, że Bernstein był też wybitnym dyrygentem i całkiem cenionym kompozytorem, na pograniczu muzyki musicalowej i klasycznej. Jeśli chodzi o dyrygowanie, polecam z nim kompozytorów amerykańskich, Mahlera, Haydna i Milhaud.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >Whatever. Jeśli coś rani moje uszy, to nie chcę tego słuchać i już.
De gustibus... Masz prawo. Moje uszy na przykład głęboko rani Moniuszko.
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | A słyszałeś i oglądałeś jego opery w całości? Bo nie są takie złe.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Chlodwig (10939 punktów) | >A słyszałeś i oglądałeś jego opery w całości? Bo nie są takie złe.
Wszystkie. Niestety.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Flisa też? I Verbum mobile? Musisz być wytrawnym melomanem, że udało Ci się udać na nie, gdy je grali...
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Chlodwig (10939 punktów) | >Flisa też? I Verbum mobile? Musisz być wytrawnym melomanem, że udało Ci się udać na nie, gdy je grali...
Słyszeć musiałem, bo grałem. Moim zdaniem jedyną jego porządną operą jest Straszny Dwór. I to chyba bardziej ze względu na libretto.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | A jak z innymi kompozytorami oper? W Polsce mamy choćby Pendereckiego czy Szymanowskiego, a na świecie od Monteverdiego po Adesa. Kogo lubisz? Czy ogólnie jesteś sceptyczny wobec gatunku muzyki klasycznej zwanego operą? Moim zdaniem w dobrych wykonaniach Moniuszko jest ok. Choć lubię operę XIX wieku, to przyznam, że niektóre opery XX i XXI wieku osiągnęły imponującą spójność i dramatyzm. Sięgając do początków - Monteverdiego uwielbiam! Ostatnio miałem okazję zachwycić się Armidą Lullego, o zaskakująco logicznym libretcie mimo epoki (bo surrealizm librett bywa w dojrzałym i późnym baroku problemem).
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >A jak z innymi kompozytorami oper? W Polsce mamy choćby Pendereckiego czy Szymanowskiego, a na świecie od Monteverdiego po Adesa. Kogo lubisz?
Z polskich to tyko Szymanowskiego. Weryzm lubię, barok, no i większość moderny.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Phanes (492 punktów) | Szymanowski! Wprawdzie tylko dwie opery napisał, ale za to ciężko mi się doszukać w polskich operach czegoś podobnego poziomem do Króla Rogera. To jest po prostu arcydzieło. Z jednej strony libretto jest niezwykle ciekawe (choć tu się wielu ze mną nie zgadza) - nawiązanie do Bachantek, cała symboliczna wymowa, a z drugiej strony wspaniała muzyka tego genialnego kompozytora. Przy jego muzyce, szczególnie tej z drugiego okresu twórczości to mógłbym i wieczność spędzić, ale niestety żadna religia nie ma tego w ofercie...  Pendereckiego jakoś nie trawię, szczególnie tego jego patosu (choć Czarną Maskę dosyć lubię). Moniuszko najgorszy moim zdaniem nie jest, ale jakoś zachwycić się nim, na razie nie zachwyciłem. Jeśli chodzi o operę to lubię wagnerowskiego Tristana (szczególnie interesujący, jeśli chodzi o strukturę muzyczną, logiczność wynikania jednych motywów przewodnich z innych, a także jest to oczywiście bardzo ciekawy harmonicznie utwór), Salome i Elektrę Straussa, z wcześniejszych oczywiście Monteverdiego, francuską operę barokową. Z operą jest tylko jeden problem - gra aktorska, której poziom jest czasami żenujący.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Gratuluję wiedzy i dobrego gustu! A jak Berg? Ja ogromnie cenię jego opery. Wagnera lubię całego, to był - moim zdaniem prawdziwy geniusz. Mozart - wiadomo. Verdi też, Puccini to dla mnie p.w. Turandot. Co sądzisz o z "Umarłego domu" Janaczka? Jest jakiś ogromny urok w tej prostocie... Barok francuski jest świetny, tylko libretta niekiedy straszne (a czasem zaskakująco dobre).
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Chlodwig (10939 punktów) | >Z operą jest tylko jeden problem - gra aktorska, której poziom jest czasami żenujący.
Zauważyłeś, że coś niedobrego stało się z polskimi wykonawcami? Nie dawno, na radiowej dwójce był wieczór moniuszkowski. Gdybym nie znał tekstów na pamięć, bym myślał że śpiewają w języku obcym i to wcale nie indoeuropejskim. Rozpoznawałem tylko niektóre słowa.
Widziałeś Czarodziejski Flet Bergmana? Inscenizacja miooodzio.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale jeśli chodzi o muzykę dawną, współczesną i chóry, mamy w Polsce bardzo pozytywną poprawę jakości wykonawstwa!! Rewelacją jest "Requiem" Berlioza na dawnych instrumentach z McCreeshem i sporą grupą wrocławian. Poziom wykonawstwa ekstraklasa!! Na dawnych instrumentach.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | >Moniuszko najgorszy moim zdaniem nie jest, ale jakoś zachwycić się nim, na razie nie zachwyciłem.
Moniuszko! Stworzył kilka oper, które na świecie nie są znane chyba tylko za sprawą tych trzeszczących dźwięków w słowach librett... ale jeśli chodzi o jego pieśni, to poznałem człowieka od dobrej i złej strony, akompaniując cały "Śpiewnik domowy", poza kilkunastoma pozycjami. Mało który twórca potrafił tak miotać się między wybitnością a ordynarnym kiczem, który powinien zostać zamknięty na klucz w jakiejś szafie pancernej.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moniuszko tworzył w trudnych warunkach. Polacy w XIX wieku byli mało muzykalnym narodem. A pieśni, czy to Schuberta, czy to Brahmsa, czy to Schumanna, były adresowane do prywatnego użytku... Pieśni Chopina też są jego najsłabszymi utworami. Być może byłoby inaczej, gdyby pisał pieśni po francusku, gdy mieszkał w Paryżu.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >Whatever. Jeśli coś rani moje uszy, to nie chcę tego słuchać i już.
Ale uściślij proszę, co rani twe ucho. Moderny jest tyle, i jest tak różnorodna, że uściślenie naprawdę by się przydało. Moderną jest i Szostakowicz i Nono.
|
|
| | | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Nie mogę wymienić czegoś, czego nie słucham.
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Chlodwig (10939 punktów) | >Nie mogę wymienić czegoś, czego nie słucham.
Mniej więcej tego się spodziewałem.
|
|
| | | | | |  | -1 na 3 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Wiem, wiem, jestem gupi. Mogłem rzucić paroma nazwiskami, paroma nazwami utworów, i to byś zaakceptował, bo w twoich (i Tabisza) oczach byłbym "kulturalny" i na twoim (i Tabisza) poziomie. Niestety, mam w nosie twoją (i Tabisza) akceptację, dlatego nie zostanę przyjęty do grona koneserów, znawców i intelektualistów, co też mam w nosie.
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie wiem, czemu się złościsz. Wątek brzmi "Warszawska Jesień" i o tym dyskutujemy. Nie powinieneś się złościć na to, że istnieją na tym świecie ludzie, którym muzyka wykonywana na "Warszawskiej Jesieni" sprawia autentyczną przyjemność. Nie uważam też, że to muzyka/wątek dla koneserów. Miło cieszyć się życiem i korzystać z tego co piękne i pobudzające do myślenia.
|
|
| | | | | | | |  | -2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Nie wiem, czemu się złościsz. Nie złoszczę się. Kpię sobie.
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie musisz z siebie kpić. Twoje prawo nie cieszyć się z utworów prezentowanych na Warszawskich Jesieniach.
|
|
| | | | |  | 8 na 8 | liliac (147340 punktów) | >Nie mogę wymienić czegoś, czego nie słucham.
To skąd wiesz, że nie lubisz?
|
|
| | | | | |  | 5 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Nie mogę wymienić czegoś, czego nie słucham.> To skąd wiesz, że nie lubisz?No, skoro lubi tylko te piosenki, które już zna, rozumie się samo przez się, że tych, których nie zna - nie lubi  .
...to jest pozostałość różnych ruchów, które nie zostały zrobione. (Julia Pitera)
|
|
| | | | | |  | 2 na 4 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | > >Nie mogę wymienić czegoś, czego nie słucham.> To skąd wiesz, że nie lubisz?Jak może mi się podobać cos nowego? podobać się może tylko to co juz słyszałem: Rejs
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Nie słucham nie oznacza, że nie słyszałem. Ktoś nie jada kawioru, bo mu nie smakuje, a nie smakuje, bo spróbował. Ktoś inny jada kawior, ale nie dlatego, że mu smakuje, ale wyłącznie dlatego, że przez to wydaje mu się, że dołączył do pewnej elity. Pracowałem kiedyś w firmie, której prezes nie lubił ryb tzn. nie smakowały mu. Gdy miał gości biznesowych, to zabierał ich na kolacje do rybnej restauracji, w której serwowano wyszukane potrawy z rzadko spotykanych gatunków ryb. Następnego dnia narzekał na żołądek i wysyłał asystentkę po coś na zgagę i na żołądek. Swoją drogą ilu z jego gości też nie cierpiało ryb, ale je zamawiało? Ciekaw jestem ilu słuchaczy Warszawskiej Jesieni rzyga serwowaną tam muzyką i "muzyką"?
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Chlodwig (10939 punktów) | >Nie słucham nie oznacza, że nie słyszałem.
Acha. To trzeba było tak od razu. Byłeś nieprecyzyjny.
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Najwyraźniej błędnie zakładam, że piszę w sposób zrozumiały, i że nie muszę wykładać swych myśli w formie obrazków.
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 5 | Chlodwig (10939 punktów) | >Najwyraźniej błędnie zakładam, że piszę w sposób zrozumiały, i że nie muszę wykładać swych myśli w formie obrazków.
Na przyszłość nie zakładaj. Nie wychodzi ci.
|
|
| | | | | | | | | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Doświadczenie mnie uczy, że większość komentujących moje posty nie ma problemu z ich zrozumieniem. Z tego powodu nie widzę potrzeby obniżania poziomu moich wypowiedzi do "pisma obrazkowego", zrozumiałego jako jedyne przez niektórych wielbicieli Warszawskiej Jesieni.
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >Doświadczenie mnie uczy, że większość komentujących moje posty nie ma problemu z ich zrozumieniem. Z tego powodu nie widzę potrzeby obniżania poziomu moich wypowiedzi do "pisma obrazkowego", zrozumiałego jako jedyne przez niektórych wielbicieli Warszawskiej Jesieni.[/color] kulka, wyluzuj.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Cały czas jestem na luzie, co nie oznacza braku reakcji na ustawiczne próby robienia ze mnie idioty. Ale może masz rację, może powinienem zastosować się do porady: "Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem." 
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Chlodwig (10939 punktów) | >"Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem."
Zgodnie z radą, nie będę już z tobą dyskutował.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >[color=#330000]Cały czas jestem na luzie, co nie oznacza braku reakcji na ustawiczne próby robienia ze mnie idioty.
Nigdy nie twierdziłem ze jesteś idiotą, czytam Twoje wypowiedzi i często mam podobne albo takie same jak Ty zdanie na rożne tematy,(sprawdź od kogo dostajesz plusy minusy), co nie zmienia faktu ze czasem mnie wkurzają, po prostu w tym wątku postanowiłeś być jak odwiedzający czasem to forum posiadacze jedynej obowiązujacej prawdy. Mam znajomego który nagrywa i potem odsluchuje z zadowoleniem buczące transformatory, tworzy kolekcje, kim jest ktos taki?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Nigdy nie twierdziłem ze jesteś idiotą I też nic takiego ci nie zarzuciłem. Odniosłem się do wypowiedzi innych.
>po prostu w tym wątku postanowiłeś być jak odwiedzający czasem to forum posiadacze jedynej obowiązujacej prawdy. Nie rozumiem co masz na myśli. Napisałem po prostu, że nie słucham tego, co mi się nie podoba. Uważam, że tak samo postępuje każdy, no może z wyjątkiem krytyków muzycznych, bo oni są zmuszeni do słuchania wszystkiego, za to biorą pieniądze. Za to stwierdzenie zostałem zaatakowany przez tutejszych wielbicieli Warszawskiej Jesieni, którzy wzajemnie poklepują się po plecach, bo to tak fajnie należeć do "elity". Ciekawe czy festiwale disco polo traktują z równą atencją, co Warszawską Jesień?
>Mam znajomego który nagrywa i potem odsluchuje z zadowoleniem buczące transformatory, tworzy kolekcje, kim jest ktos taki? Miłośnikiem dźwięków wydawanych przez pracujące transformatory? De gustibus et coloribus non est disputandum o czym niektórzy tu zapominają.
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) |
>Miłośnikiem dźwięków wydawanych przez pracujące transformatory? Dokładnie tak.
|
|
4 na 4 | Marcinlet (1935 punktów) | Nie śledzę, ale lubię sobie od czasu do czasu posłuchać współczesnej muzyki poważnej chociaż nie jestem jakimś jej wielkim znawcą. Co do jej "kakofonizmu" i niemelodyjności to przecież nigdzie nie jest napisane, że muzyka ma być "melodyjna". "Melodyjnych" utworów (mówiąc tylko o muzyce poważnej)powstało dużo wcześniej. Do wyboru, do koloru. Sam Mozart skomponował ich kilkaset. Od początku XX w. przyszedł czas na eksplorację nowych terenów, nowe rozwiązania brzmieniowe. To tylko kwestia odpowiedniego przestawienia się.
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Swoją drogą, muzyka ekspertymentalna to także XIV wiek i style ars nova (Landini) i ars subtilior i XVI wieczny manieryzm (Szósta księga madrygałów księcia Venosy, Gesualdo) włoski. Polecam też wczesny barok Monteverdiego.
|
|
|  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >Swoją drogą, muzyka ekspertymentalna to także XIV wiek i style ars nova (Landini) i ars subtilior i XVI wieczny manieryzm (Szósta księga madrygałów księcia Venosy, Gesualdo) włoski. Polecam też wczesny barok Monteverdiego.
Kilkanaście lat temu w radio słuchałem jakiejś czternastowiecznej szkoły, chyba flamandzkiej. Prowadzący audycję powiadał, że tworzyli pod wpływem halucynogenów. Nie orientujesz się co to za szkoła? Miejscami brzmieli jak moderna. Nigdzie nie mogą ich znaleźć.
|
|
| |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | |
|
| | |  | | Chlodwig (10939 punktów) | Dobre. Naprawdę dobre, ale jeszcze nie to, tam im się cholera klastery zdarzały. I było instumentalo-wokalne.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | |
|
| | | | |  | | Chlodwig (10939 punktów) | Dzięki
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ogólnie polecam wszystko co znajdziesz w wykonaniu Mala Punici. Pablo Memelsdorf, szef zespołu, jest także wybitnym flecistą. Zaczynał chyba u Jordi Savalla. Bardzo lubię jego płytę na wirginał i flet ze Staierem. To kompilacja kompozytorów angielskich z XVI wieku, wydana przez Deutsche Harmonia Mundi (ostatnio kupiła ich Sony i urządziła imponującą wyprzedaż!! - kompleciki po 10 płyt za 87zł :-D ).
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|