Racjonalista - Strona głównaDo treści
Elastyczny czas pracy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
15-06-2013 20:14kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Elastyczny czas pracy
Ocena 10 na 10
Cytat:
Wprowadzone przez Sejm zmiany dotyczące uelastycznienia czasu pracy są skandaliczne i nie służą zatrudnieniu - uważają związkowcy. Pracodawcy są ze zmian zadowoleni, uważają je za krok w dobrym kierunku, choć niewystarczający. Zdaniem rządu nowe rozwiązania mają pomóc w utrzymaniu konkurencyjności polskiej gospodarki w czasie spowolnienia gospodarczego. Według Radzikowskiego [wiceprzewodniczący OPZZ] zmiany wpłyną negatywnie na rynek pracy, ponieważ pracodawcy zamiast zatrudniać dodatkowych pracowników przy spiętrzeniu zamówień, będą kazali dłużej pracować już zatrudnionym. Jego zdaniem przerywany czas pracy spowoduje sytuację, kiedy spędzając w pracy 12 godzin, pracownik będzie otrzymywał wynagrodzenie za osiem, bo nowe regulacje pozwolą uniknąć zapłaty za godziny nadliczbowe. (źródło)

Ustawa zakłada, że w okresie prosperity firmy pracodawca będzie mógł wymagać od pracownika pracy w nadgodzinach, za które pracownik nie będzie miał płacone, ale które to nadgodziny odbierze sobie w okresie gorszym dla firmy. W obu okresach pracownik będzie miał płacone tyle samo.

Teoretycznie wszystko jest OK, ale:
- kto zagwarantuje, że w trudnym dla firmy okresie pracodawca zamiast oddać pracownikowi nadgodziny po prostu go nie zwolni, bo niby czemu miałby mu płacić tyle samo, co w czasie lepszym dla firmy? Wówczas pracownik nie będzie miał ani zapłacone za nadgodziny, ani ich nie odbierze.
- wiadomo, że zatrudnienie rośnie i spada sezonowo, jesienią/zimą spada, wiosną/latem rośnie, nie tylko w budownictwie. Kto zagwarantuje, że zamiast zwiększać zatrudnienie wiosną/latem pracodawcy nie będą raczej zmuszać dotychczasowych pracowników do pracy w nadgodzinach, a tym samym ilość bezrobotnych nie będzie nigdy maleć?
- co będzie w przypadku, gdy firma w ciągu roku (nowy okres rozliczeniowy) nie będzie miała gorszego okresu, wręcz przeciwnie, będzie się znakomicie rozwijać, a pracodawca wymusi na pracownikach nadgodziny, których nie będzie mógł oddać bez szkodzenia firmie?

Co ciekawe, nowe przepisy nie będą dotyczyć np. nauczycieli, urzędników państwowych, pracowników służb mundurowych. Czyli pod płaszczykiem nowoczesnego rozwiązania zatrudnienia nadal będą przechowywane "święte krowy".
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

maciejo (3492 punktów)
Pomysł absurdalnie głupi. Pracownik sprowadzony zostanie do niewolnika. Poza tym nie ma ustalonych granic kiedy prosperity jest, a kiedy go nie ma. Jak duże spowolnienie musi być by można ogłosić jego koniec? Wystarczy jeden kontrakt mniej? 2, 5, 10? Poza tym logiczne, że gdy liczba zleceń spada to i kasy mniej więc nie wiem z czego te nadgodziny miałyby być zapłacone. Koniec końców skończy się niepłaceniem, skargami do inspekcji pracy i procesami sądowymi. Rozwiązanie beznadziejne też dla pracodawcy. Bo przecież gdyby musieli jakoś środki zabezpieczyć to cały czas de facto na pensje wydawaliby tyle samo. Brak realnych korzyści.
15-06-2013 21:54 
 Ocena 5 na 5
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>nie wiem z czego te nadgodziny miałyby być zapłacone.
Ustawa likwiduje zapłatę za nadgodziny, wprowadza obowiązek odbioru nadgodzin czyli np. po 8 miesiącach pracy w nadgodzinach pracownik będzie musiał przez kolejne 4 miesiące pracować krócej niż 8 godzin bez względu na to w jakiej kondycji jest firma. Kompletna bzdura.

>Rozwiązanie beznadziejne też dla pracodawcy. Bo przecież gdyby musieli jakoś środki zabezpieczyć to cały czas de facto na pensje wydawaliby tyle samo.
No właśnie. Zmiana przepisów nie zmieni kosztów pracodawcy, o ile nie zechce zwolnić pracowników z wypracowanymi nadgodzinami, a do tego de facto zachęca nowa ustawa.
16-06-2013 08:35 
 Ocena 1 na 1
Tohver (1287 punktów)
>Pomysł absurdalnie głupi. Pracownik sprowadzony zostanie do niewolnika. Poza tym nie ma ustalonych granic kiedy prosperity jest, a kiedy go nie ma. Jak duże spowolnienie musi być by można ogłosić jego koniec? Wystarczy jeden kontrakt mniej? 2, 5, 10?
Cytat:

Uchwalona w czwartek przez Sejm nowelizacja kodeksu pracy pozwala na wydłużenie okresu rozliczeniowego czasu pracy z 4 do 12 miesięcy w każdym systemie czasu pracy.


Czyli jeśli dobrze rozumiem, pracownik będzie miał na odebranie nadgodzin rok a nie 4 miesiące. Nie jest to więc uwarunkowane faktycznymi okresami spiętrzenia zamówień/spowolnienia. Nie daje to też możliwości zwalniania kogoś bez zapłacenia mu za nadgodziny. Moim zdaniem to i tak kiepski pomysł ale nie przesadzajmy z demonizowaniem tej nowelizacji.

Treść nowelizacji jest tutaj: www.mpips.(*)wyozwizkachzawodowych/#akapit3
16-06-2013 22:19 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Moim zdaniem to i tak kiepski pomysł ale nie przesadzajmy z demonizowaniem tej nowelizacji.
Jeśli pracodawca będzie zmuszony płacić pracownikowi taką samą pensję przez cały rok, to na czym polega korzyść dla pracodawcy? Przecież dokładnie tak samo było do tej pory czyli stała pensja, a pracodawcy "odbijali" to sobie zwolnieniami pracowników, zatrudnianiem w formach niepodlegających kodeksowi pracy, zmuszaniem pracowników do zakładania jednoosobowej firmy itd.
Jak znam pracodawców, to znakomicie dadzą sobie radę z obchodzeniem warunków, przy których wolno im (zgodnie z ustawą) przetrzymać pracownika w nadgodzinach, żeby więcej zarobić bez płacenia pracownikowi dodatkowo. I wcale nie będzie to w okresach zwiększonych zamówień, ale na co dzień.

Tohver (1287 punktów)
Dlatego napisałem, że moim zdanie to kiepski pomysł. Nie jest jednak tak, że pracodawca może odkładać rozliczenie się z nadgodzin aż do nastania bliżej nieokreślonych 'gorszych czasów' jak to niektórzy sugerowali.
rysiek (4593 punktów)
Rozwiązanie, delikatnie mówiąc, ryzykowne. Głównie dla pracowników. Ciekawe jak to będzie wyglądało w praktyce. Diabeł często tkwi w szczegółach. A polscy "menadżerowie" mają do perfekcji opanowaną praktykę dowolnej interpretacji przepisów.

Np. pewna duża firma księgarska, uznała że są zakładem w tzw. ruchu ciągłym. W związku z tym pracujący w soboty i niedziele nie mają z tego tytułu żadnych dodatków. Mało tego, ponieważ w niedzielę nie opłaca się otwierać księgarń na pełne osiem godzin, pracujący w weekendy muszą odrabiać w tygodniu te brakujące godziny z niedzieli. Ciekawe, czy i na ile, jest to zgodne z obowiązującymi przepisami?
15-06-2013 21:59
 Ocena 11 na 11
waldeck77 (4307 punktów)
A czego można się spodziewać po neoliberalnej prawicy? Jedynie kolejnych rozwiązań, żeby kapitalistom żyło się lepiej (tak, wiem, brzydkie słowo, trzeba mówić przedsiębiorcy i należy się im najwyższa cześć, jako nowej przodującej klasie). Polscy przedsiębiorcy to chyba najbardziej roszczeniowa grupa społeczna w Polsce. Wobec pracowników mają wymagania z kosmosu, ale pensje to najlepiej żeby płacił za nich PFRON. Ciągle marudzą, jacy to są pokrzywdzeni, ale takich warunków nie mieliby nigdzie w Europie:
- prawie brak związków zawodowych,
- prawo pracy prawie nieegzekwowane,
- niskie koszty pracy, płacowe i pozapłacowe (wbrew ciągłej propagandzie),
- najwięcej umów śmieciowych w Europie,
- pełne wsparcie propagandowe mediów głównego nurtu,
- mobbing w pracy jest tak permanentny, że już nikt go nie zauważa i traktuje jako normalność, ludzie są zastraszeni gorzej niż za komuny.
W normalnym zachodnim kraju nikt nie dopuściłby do takich praktyk rodem z jaskini.

PS. Jeżeli jakiś nawiedzony korwinofil zamierza zaraz zacząć udawadniać, że w Polsce nie ma kapitalizmu, to niech sobie daruje.
18-06-2013 00:08 
 Ocena-1 na 1
Satyr (4285 punktów)

>- prawie brak związków zawodowych,
Ta, szczególnie ich brak na kopalniach węgla

www.money.(*);tys;zwiazkow,17,0,520209.html

Cytat:
Duże wrażenie może robić liczba działających w naszym kraju organizacji związkowych. Na koniec czerwca w Krajowym Rejestrze Sądowym zarejestrowanych było 6337 związków zawodowych i 9 związków rolników indywidualnych.


W ogóle te Twoje posty to niezły lol-content
Reszty nawet nie chcę komentować. Oczywiście wszystko znasz z autopsji, jako założyciel wielu prosperujących firm i pracodawca setek osób
18-06-2013 03:40 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>>- prawie brak związków zawodowych,
>Ta, szczególnie ich brak na kopalniach węgla

    ... paradoksalnie, tutaj trzeba przyznać rację obu panom. A consensus jest prosty:
    1) w Polsce brak związków zawodowych chcących w racjonalny sposób bronić realnych potrzeb i rozwiązywać rzeczywiste problemy pracowników. Do tego jest też potrzebna choćby podstawowa dbałość o interesy tzw. pracodawcy, a nie tylko wrogość i roszczenia...
    2) w Polsce jest nadmiar (łoł - 6337?) różnego rodzaju związków zawodowych, dających głównie poczucie władzy, a zwłaszcza ciepłe posadki dla tzw. "aktywu związkowego...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)
Tzw. "nadgodziny" mogą być usprawiedliwione jedynie w wypadku awarii, klęski żywiołowej, czy innych sytuacji nadzwyczajnych, a i wtedy pracownik powinien mieć wybór, co do formy zapłaty (lub odebrania wolnego).
System "ruchu ciągłego" czy pracy na zmiany powinien być podstawą do zatrudniania większej ilości pracowników, a nie tworzenia coraz liczniejszej grupy bezrobotnych przy jednoczesnym niewolniczym wykorzystywaniu już zatrudnianych.
16-06-2013 22:27 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
> System "ruchu ciągłego" czy pracy na zmiany powinien być podstawą do zatrudniania większej ilości pracowników, a nie tworzenia coraz liczniejszej grupy bezrobotnych przy jednoczesnym niewolniczym wykorzystywaniu już zatrudnianych.
Tu jest rola dla państwa, bez niego pracodawca zawsze będzie szukał wszelkich możliwości cięcia kosztów, bo dzięki temu rośnie mu dochód. Nasze państwo tzn. rządzących nami interesuje wyłącznie wzrost PKB. PKB per capita już ich zupełnie nie interesuje, a o innych wskaźnikach ekonomiczno-społecznych, to pewnie w ogóle nie słyszeli.
Rafał Poniecki (7132 punktów)


szuro (1757 punktów)
Mam prośbę o uściślenie - czy jest Pan przeciwny dłuższym niż miesięczny okres rozliczeniowy w zakresie nadgodzin co do zasady czy konkretnie przeciw temu rozwiązaniu?
17-06-2013 20:39 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Jeśli umowa zobowiązuje pracodawcę do wypłaty pracownikowi pensji co określony czas, to pracownik powinien mieć płacone za nadgodziny razem z pensją za ten czas.
szuro (1757 punktów)
>Jeśli umowa zobowiązuje pracodawcę do wypłaty pracownikowi pensji co określony czas, to pracownik powinien mieć płacone za nadgodziny razem z pensją za ten czas.

Byłbym się w stanie zgodzić gdyby kodeks pracy dawał narzędzia do elastycznego planowania czasu pracy. Nawet jeżeli pracodawca wie że np. w marcu będzie miał nadgodziny a w maju nie będzie pracy to nie za wiele może zrobić operując narzędziami kodeksu pracy. I tak będzie musiał zapłacić z jednej strony za nadgodziny a z drugiej za postojowe. I na tym właśnie polega problem - na zbyt dużej sztywności zapisów kodeksowych.
Z drugiej jeszcze strony w dzisiejszych czasach panuje duża niepewność i nawet najwięksi mogą wpaść w kłopoty z dnia na dzień a dłuższe okresy rozliczeniowe pozwalają do pewnego stopnia pozarządzać kosztami pracy. Osobiście znam jeden przykład kiedy zapisy ustawy antykryzysowej i 12 miesięczny okres rozliczeniowy przyczyniły się do poprawy losu zakładu (co uratowało jakieś 100 miejsc pracy). Oczywiście to przypadek jednostkowy a po drugiej stronie znajdą się pewnie nadużycia więc trzeba by sprawdzić średnią.
Zgadzam się natomiast że zapis o konieczności odbioru wolnego jest zapisem bzdurnym.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
Jak piszą w GW: "Organizacja pracodawców Lewiatan policzyła, że firma, która zatrudnia 100 osób, a każdy pracownik zarabia 2 tys. zł brutto, może w ciągu roku oszczędzić w ten sposób od 242 tys. zł do 320 tys. zł."
Pytaniem retorycznym jest: Czyim kosztem zaoszczędzą?
A co, jeśli przez 4 miesiące ktoś będzie zapieprzał za friko nadgodziny, a w szóstym miesiącu firma go zwolni?
Brzostowski (7067 punktów)
>Jak piszą w GW: "Organizacja pracodawców Lewiatan policzyła, że firma, która zatrudnia 100 osób, a każdy pracownik zarabia 2 tys. zł brutto, może w ciągu roku oszczędzić w ten sposób od 242 tys. zł do 320 tys. zł."
To możliwe.
>Pytaniem retorycznym jest: Czyim kosztem zaoszczędzą?
Nikt nie straci, wszyscy zyskają - CUD!
>A co, jeśli przez 4 miesiące ktoś będzie zapieprzał za friko nadgodziny, a w szóstym miesiącu firma go zwolni?
A co będzie gdy ktoś przez 4 miesiące będzie się opieprzał po kilka godzin dziennie biorąc pełną pensję, a jak przyjdzie odrobić nadgodziny to się zwolni?
Satyr (4285 punktów)
Tonący (rząd) brzytwy się chwyta.

W I kwartale 2013 roku upadłość ogłosiło o 33% więcej przedsiębiorstw niż w I kwartale 2011 roku:
forsal.pl/(*)i_kwartale_2013_r_wzrosla.html
Oczekuje się, że liczba upadłości drastycznie wzrośnie w tym roku:
www.bankie(*)ba-upadlosci-firm-2849943.html

Wzrosło zatrudnienie w administracji (polecam wykresik):
www.obserw(*)tracji-odrastaja-liczne-glowy/

Wzrosły składki na ZUS:
www.forbes(*)3-rok,artykuly,137370,1,1.html
biznes.one(*)acy-,18563,5255108,prasa-detal
- przy czym składka rentowa wzrosła już w 2012 roku:
www.vat.pl(*)dki-rentowej-o-2-procent-8014/

Tu parę świeżych uwag z Brukseli na temat polskich wydatków publicznych i administracji: wyborcza.b(*)_publiczne__administracja.html

Czy Wy myślicie, że na to wszystko pieniądze się wezmą od komunistów z kosmosu? Wchodzimy w fazę obumierania państwa opiekuńczego - potrzeby biurokracji rosną i ktoś musi na to zarobić. To chyba jasne.

Rząd miał wybór - albo nic nie zmieniać, a więc powodować lawinowy wzrost liczby upadłości i bankructw, albo zmusić pracowników do zarobienia na te wszystkie rządowe pomysły. Państwo opiekuńcze trzeba utrzymać, Tusk i jego dwór nie będą przecież na Was zapier****ć. Oni mogą Wam co najwyżej wydać zezwolenie na działalność gospodarczą
Brzostowski (7067 punktów)

Pomysł jest bardzo dobry. Część firm nielegalnie już tak działa, bo to po prostu rozsądne. Wymyślacie tutaj rzeczy, tworząc spiskowe teorie o przedsiębiorcach - potworach, a może założyć roboczo, że przedsiębiorca, tak jak i pracownik uczciwym jest.
Wyobraźcie sobie teraz mały zakład stolarski: szef + 5 pracowników:
Normalnie pracuje 5 po 8h. Są jednak miesiące, że przydałoby się 7 pracowników, a są takie, że wystarczy 3. A teraz korzyści:

- zamiast zatem ludzi raz dotrudniać, a innym razem zwalniać, w ten sposób gwarantujemy tym ludziom stałą pracę, to chyba dobrze bo z korzyściadla firmy i pracownika,
- stała praca pozwala pracodawcy bardziej elastycznie działać: może brać większe zlecenia (bo nadgodziny), ale jak takowych nie ma, to nie traci, bo wie, że odrobi się później,
- pracownik ma stałą pracę - to może sobie coś na kredyt kupić,
- a teraz "cud" którego nie rozumieją moi przedpiszcy, czyli wyjaśnienie skąd oszczędność! Niektórzy nieładnie podejrzewali że to ze "strzyżenia" pracowników. Objaśniam cud - to wydajność i organizacja pracy! Jak właściciel zakładu ma zlecenie na 3 pracowników, to 2 w tym czasie pierdzi w stołek, ale kasę bierze. A teraz tych 2 pójdzie do domu, z dzieckiem się pobawi, żonę zbrzuchaci i kasę też weźmie. A jak przyjdzie zrobić nadgodziny, to wówczas już dodatkowej kasy nie otrzyma, bo wziął ją wcześniej. Dzięki temu pracownik jest w pracy tylko wtedy gdy jest coś do zrobienia.
- normalnie, czyli w czasie gdy nie ma kryzysu, pracodawcy mając w miarę stałe zlecenia potrafią to sobie tak ułożyć, że pracownik zawsze coś ma do roboty i takie uelastycznianie nie jest potrzebne, ale w kryzysie wielu działa od zlecenia do zlecenia i uelastyczenienie pracy jest zbawienne dla wielu małych firm.
18-06-2013 03:55 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
    ... dorzucę "do ogródka" branże i firmy wymagające różnego rodzaju tzw. "przerw/postojów techniczno-remontowych", podczas których potrzeba jest do maks. 1/3 załogi. A więc to nie tylko kwestia "sytuacji kryzysowych" gospodarki. Były FSM od wielu lat ma takie przerwy, piece hutnicze też tego wymagają, znalazłoby się więcej tego typu "sytuacji"...

    ... czym to skutkuje (przy braku dotychczas takiej ustawy):
    1) konieczność ograniczania pracownikowi decyzji o urlopach, by mógł urlop pokryć w jak największym zakresie okres postoju (dyskomfort pracownika i strata dla rodziny pracownika)...
    2) konieczność ustalania stawek postojowych, bo wysłać przymusowo pracownika na urlop bezpłatny nie można (to strata tak dla zakładu, jak i dla pracownika - postojowe zawsze jest niższe niż pensja)...
    3) pokrywanie przez pracownika konieczności "krótkotrwałych urlopów" (np. związanych z rodziną) przez tzw. "lewe chorobowe" (strata dla całego społeczeństwa)...

    ... kilka innych strat jeszcze można się doszukać...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
18-06-2013 10:17 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
> Część firm nielegalnie już tak działa, bo to po prostu rozsądne.

Przypomniałeś mi coś.
Szef do pracownika:
- Lubi pan ciepłe piwo i spocone kobiety?
- Nie.
- No to urlop w listopadzie.
Brzostowski (7067 punktów)
>> Część firm nielegalnie już tak działa, bo to po prostu rozsądne.
>Przypomniałeś mi coś.
>
Szef do pracownika:
>- Lubi pan ciepłe piwo i spocone kobiety?
>- Nie.
>- No to urlop w listopadzie.

Dowcip zabawny, ale zakłada że z szefa jest kawał ch... A ja miałem na myśli uczciwego pracodawcę, który po prostu wysyła ludzi do domu gdy nie ma pracy i nalega na pracę po godzinach, gdy praca jest. W małych firmach taka nielegalność to chleb powszedni.

Nawet na tym portalu (to uwaga ogólna, nie do Ciebie) trudno ludziom przełamać się z PRLowskiego myślenia o biznesie. Przedsiębiorca to nie krwiopijca, tylko partner, pracownik i pracodawca dają sobie wzajemnie pracę i środki do życia. Oczywiście wielu prowadzących biznes ma większe dochody niż pracownik, ale to chyba uczciwe prawda? Przedsiębiorca biznes wymyślił (wiedza!) i sam ryzykuje swoje pieniądze. Pracownik jak firma padnie pójdzie do innej pracy. Większe ryzyko działania, to większa szansa na dochód.


18-06-2013 16:34 
 Ocena 2 na 2
Matix (5786 punktów)
>Oczywiście wielu prowadzących biznes ma większe dochody niż pracownik, ale to chyba uczciwe prawda?

To prawda. Do pewnej proporcji. Granica też nie jest ostra.
Brzostowski (7067 punktów)
>>Oczywiście wielu prowadzących biznes ma większe dochody niż pracownik, ale to chyba uczciwe prawda?
>To prawda. Do pewnej proporcji. Granica też nie jest ostra.
Dlaczego do pewnej proporcji wg Ciebie?
18-06-2013 19:57 
 Ocena 4 na 4
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Pozwolę sobie wtrącić moje 3 grosze. Otóż przeczytałem kiedyś, że badano jak mają się średnie płace zwykłych pracowników, ich bezpośrednich przełożonych oraz menedżerów wyższego stopnia czyli, nazwijmy ich, pracowników, kierowników i dyrektorów. Badania obejmowały bardzo długi okres, bo od lat 50-tych XX w. do bodajże 2005 roku. Badania obejmowały przede wszystkim USA, ale także kraje Europy Zachodniej.
Z badań wyszło, że na początku płace były mniej więcej w stosunku 1:1,2:3,5, a w XXI wieku 1:5-10:50-100. Warto zauważyć, że nie chodzi tu o zarobki właścicieli firm, ale pracowników przez nich zatrudnianych. Widać postępujące rozwarstwienie pomiędzy pracownikami zatrudnianymi na różnych szczeblach. Pozostaje pytanie czy te rosnące różnice płac wynikają z rosnących wydajności menedżerów czy z czegoś innego.

mrSpock (2845 punktów)
>Pozwolę sobie wtrącić moje 3 grosze. Otóż przeczytałem kiedyś, że badano jak mają się średnie płace zwykłych pracowników, ich bezpośrednich przełożonych oraz menedżerów wyższego stopnia czyli, nazwijmy ich, pracowników, kierowników i dyrektorów. Badania obejmowały bardzo długi okres, bo od lat 50-tych XX w. do bodajże 2005 roku. Badania obejmowały przede wszystkim USA, ale także kraje Europy Zachodniej.
>Z badań wyszło, że na początku płace były mniej więcej w stosunku 1:1,2:3,5, a w XXI wieku 1:5-10:50-100. Warto zauważyć, że nie chodzi tu o zarobki właścicieli firm, ale pracowników przez nich zatrudnianych. Widać postępujące rozwarstwienie pomiędzy pracownikami zatrudnianymi na różnych szczeblach. Pozostaje pytanie czy te rosnące różnice płac wynikają z rosnących wydajności menedżerów czy z czegoś innego.

>
To ja sobie pozwolę powiedzieć coś nieco o naszej fabryce. Produkujemy batoniki obok nas stoi fabryka (ta sama fabryka), ale produkująca gumy. W gumach jest mały kryzys zamówienia. Tymczasówka dostała "buta" tzw stali pracownicy przeszli do nas zabierając nam często miejsca pracy. I teraz u nas w grupie jest pewien kolega, który jest tzw technicznym(mechanik). Facet szkoli się już przeszło 1.5 miesiąca na naszej strefie i dalej nie potrafi wykonać podstawowych czynności prawidłowo. Ludzie którzy pracują krócej od niego lepiej wykonują tę prace. Ale koleś bierze ponad 3.5 tys na miesiąc za... a ci, którzy zasuwają i potrafią pracować na każdym stanowisku zarabiają maksymalnie do 2tys. No niby pracodawca powinien dać szanse jakiemuś dobrze znającemu pracę, ale w praktyce wygląda to tak, że zasuwający dostanie buta wazeliniarz zostanie.
19-06-2013 13:17 
 Ocena 1 na 1
Grey (2102 punktów)
U nas był lepszy cyrk. Kolega dyrektora źle pracował. Przenosili go na różne stanowiska i na żadnym sobie nie radził. Do tego stopnia, że jak był mechanikiem, to ludzie woleli cały dzień pracować na źle działającej maszynie, niż go zawołać, bo po jego interwencji maszyna działała jeszcze gorzej. Jak już wyczerpały się możliwości przenoszenia go ... dyrektor utworzył specjalnie dla niego nowe stanowisko dopasowane do jego umiejętności.
20-06-2013 10:49 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Pozostaje pytanie czy te rosnące różnice płac wynikają z rosnących wydajności menedżerów czy z czegoś innego.

Wynikają z wielu rzeczy, w tym z chciwości menedżerów.
20-06-2013 12:17 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Wynikają z wielu rzeczy, w tym z chciwości menedżerów.
Każdy chciałby zarabiać więcej niż zarabia, ale nie każdemu jest to dane, a więc chciwość nie jest przyczyną rozwarstwiania płac.
Brzostowski (7067 punktów)
>>Wynikają z wielu rzeczy, w tym z chciwości menedżerów.
>Każdy chciałby zarabiać więcej niż zarabia, ale nie każdemu jest to dane, a więc chciwość nie jest przyczyną rozwarstwiania płac.
No tak, nie jest jedyną przyczyną.
18-06-2013 21:44 
 Ocena 1 na 1
Matix (5786 punktów)
>Dlaczego do pewnej proporcji wg Ciebie?

Mógłbym się rozpisać, ale tego nie zrobię, bo jest pewne powiedzenie, które doskonale odzwierciedla to co mam na myśli. Nikt nie jest niezastąpiony.
Brzostowski (7067 punktów)
>>Dlaczego do pewnej proporcji wg Ciebie?
>Mógłbym się rozpisać, ale tego nie zrobię, bo jest pewne powiedzenie, które doskonale odzwierciedla to co mam na myśli. Nikt nie jest niezastąpiony.
Słusznie. Jaka jest zatem proporcja od której będzie się już zastąpionym?
19-06-2013 11:07 
 Ocena 2 na 2
Grimar (1210 punktów)
>Pomysł jest bardzo dobry. Część firm nielegalnie już tak działa, bo to po prostu rozsądne. Wymyślacie tutaj rzeczy, tworząc spiskowe teorie o przedsiębiorcach - potworach, a może założyć roboczo, że przedsiębiorca, tak jak i pracownik uczciwym jest.

To jest pewne nieporozumienie. Prawo musi zakładać, że ludzie raczej bardziej są egoistyczni niż altruistyczni, ponieważ założenie odwrotne uczyniło by przymus prawny czymś zgoła bezsensownym (np. po co miałby być kary za kradzież, skoro założyłoby się, że ludzie nie kradną). I nie ma tu znaczenia ile procent jest faktycznie uczciwych pracodawców (oraz pracowników - przymus prawny dotyczy także ich), a ilu nieuczciwych. Na tym opiera się ustawodawstwo, bez tego nakazy i zakazy nie miałyby racji bytu. Chyba, że mamy mieć anarchizm, to ok.
Brzostowski (7067 punktów)
>To jest pewne nieporozumienie. Prawo musi zakładać, że ludzie raczej bardziej są egoistyczni niż altruistyczni, ponieważ założenie odwrotne uczyniło by przymus prawny czymś zgoła bezsensownym (np. po co miałby być kary za kradzież, skoro założyłoby się, że ludzie nie kradną). I nie ma tu znaczenia ile procent jest faktycznie uczciwych pracodawców (oraz pracowników - przymus prawny dotyczy także ich), a ilu nieuczciwych. Na tym opiera się ustawodawstwo, bez tego nakazy i zakazy nie miałyby racji bytu. Chyba, że mamy mieć anarchizm, to ok.

Większość ludzi jest raczej egoistycznych, pełna zgoda. Nie oznacza to jednak że są także raczej nieuczciwi. Większość ludzi, jak sądzę, chce żyć przy wspólnie wypracowanych i jasnych zasadach dla wszystkich. I jest oczywiste, że prawo powinno chronić ustalone zasady. Jednak w tym wątku przewija się postawa, że to uelastycznienie czasu pracy to cwaniactwo pracodawców, a ja chcę pokazać, że tak nie jest. Zakłada się z góry, że będą kombinować. Porozmawiajmy zatem czy jest to dobre czy złe, a nie o tym w jaki sposób chytry pracodawca wykorzysta ten przepis, bo równie dobrze można tak samo pisać o cwaniakach pracownikach, co dzień zaczynają od poczytania onetu i kawy, zamiast brać się do roboty.
20-06-2013 16:39 
 Ocena 1 na 1
Grimar (1210 punktów)

>Większość ludzi jest raczej egoistycznych, pełna zgoda. Nie oznacza to jednak że są także raczej nieuczciwi.

Przeczytaj jeszcze raz. Nie ma znaczenia ile faktycznie jest egoistów a ilu nie, tylko że bez założenia o egoizmie przymus prawny jest bez sensu.

>Zakłada się z góry, że [...] będą kombinować.

Tak się powinno w kodeksie pracy założyć. Dotyczy to także drugiej strony: trzeba założyć, że jak pracownik będzie mieć możliwość niewykonywania swoich obowiązków bez jakichkolwiek konsekwencji, to raczej z tego skorzysta. Po co jakiekolwiek prawa i regulacje przy założeniu, że ludzie z naturzy sa dobrzy i się dogadają? - złodziej sam odda się w ręce sprawiedliwości, a kierowca z własnej inicjatywy zapłaci mandat.
Brzostowski (7067 punktów)

Egoizm a uczciwość to dwie różne rzeczy. Zarówno pracownik, jak i pracodawca są egoistami i dlatego dogadują się co do rodzaju wykonywanej pracy (pracownik chce jak najmniej pracować i jak najwięcej zarabiać) a pracodawca chce dobrej pracy za małe pieniądze. I to jest egoizm. Ale jak już się dogadają, kto, co i za ile. Wtedy pozostaje uczciwość. Większość znanych mi ludzi to ludzie uczciwi, ale egoistyczni. Dlatego dziwi mnie, że wszyscy w tym wątku zakładają z góry, że pracodawcy są nieuczciwi, dziwiłbym się tak samo gdyby zakładano że dotyczy to pracowników.
21-06-2013 00:55 
 Ocena 3 na 3
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Dlatego dziwi mnie, że wszyscy w tym wątku zakładają z góry, że pracodawcy są nieuczciwi
Nie trzeba nic takiego zakładać, wystarczy zainteresować się rynkiem pracy w Polsce. I nie tyle chodzi o nieuczciwość, co o możliwości. Pracodawcy, wbrew temu co wypłakują w mediach Lewiatany i insze BCC, mają przewagę nad pracownikami, czego dowodem są tzw. umowy śmieciowe, a także posunięcia państwa, które g...ówno robi dla pracowników, za to ciągle kombinuje jak by tu zrobić dobrze pracodawcom.
Średnia płaca w Polsce mniejsza kilka razy od płacy choćby w kryzysowej Grecji, bezrobocie w Polsce na poziomie ok. 20-30% (włączając emigrantów) - dla tych zjawisk nie ma żadnego ekonomicznego uzasadnienia, to jest świadoma polityka władz państwowych będących na garnuszku międzynarodowych koncernów.
Koszty pracy w Polsce należą do najniższych w Europie wbrew temu, co się u nas głosi.

21-06-2013 11:00 
 Ocena 1 na 1
Grimar (1210 punktów)
>Egoizm a uczciwość to dwie różne rzeczy.

Czy ja to zrównuję?

>Zarówno pracownik, jak i pracodawca są egoistami i dlatego dogadują się co do rodzaju wykonywanej pracy (pracownik chce jak najmniej pracować i jak najwięcej zarabiać) a pracodawca chce dobrej pracy za małe pieniądze. I to jest egoizm. Ale jak już się dogadają, kto, co i za ile. Wtedy pozostaje uczciwość. Większość znanych mi ludzi to ludzie uczciwi, ale egoistyczni. Dlatego dziwi mnie, że wszyscy w tym wątku zakładają z góry, że pracodawcy są nieuczciwi, dziwiłbym się tak samo gdyby zakładano że dotyczy to pracowników.

Może dlatego, że pracownik z natury rzeczy jest na gorszej pozycji startowej w związku z dysproporcją sił między nim a pracodawcą. Dlatego kodeks pracy służy jego ochronie, choć oczywiście reguluje także jego zobowiązania względem pracodawcy. Dlatego owo dogadywanie się - czyli podstawa pózniejszego wykazania uczciwości w związku ze spełnieniem zadeklarowanych warunków - musi obowiązywać w rozsądnych ramach prawnych chroniących pracownika, który - jeśli nie chroniony - stoi na dużo gorszej pozycji przy negocjacji warunków niż potencjalny pracodawca.
19-06-2013 12:00 
 Ocena 3 na 3
mrSpock (2845 punktów)
>Pomysł jest bardzo dobry. Część firm nielegalnie już tak działa, bo to po prostu rozsądne.
Zasuwanie za 1500 na miesiąc po 12 godz. Tak bardzo rozsądne i tak wiem mozna sobie znaleść inna pracę
Cytat:
Wymyślacie tutaj rzeczy, tworząc spiskowe teorie o przedsiębiorcach - potworach, a może założyć roboczo, że przedsiębiorca, tak jak i pracownik uczciwym jest.

Biedni ci przedsiębiorcy. Ludzie zasuwają u nas na śmieciówkach po 3 lata bez gwarancji na dostanie umowy.

>Wyobraźcie sobie teraz mały zakład stolarski: szef + 5 pracowników:
>Normalnie pracuje 5 po 8h. Są jednak miesiące, że przydałoby się 7 pracowników, a są takie, że wystarczy 3. A teraz korzyści:
>- zamiast zatem ludzi raz dotrudniać, a innym razem zwalniać, w ten sposób gwarantujemy tym ludziom stałą pracę"
I ciągle zarabiamy te 1300 czy 1500 na rękę nie zależnie, ile byśmy nie rypali godzin na miesiąc. Do pracy często trzeba dojechać czy to autem autobusem. Za autobusy się płaci. Auto wiadomo paliwo czy zużywające się części. Nic tylko brać kredyty i robic dzieci ale później zęby w ścianę.
20-06-2013 10:45 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>Pomysł jest bardzo dobry. Część firm nielegalnie już tak działa, bo to po prostu rozsądne.
>Zasuwanie za 1500 na miesiąc po 12 godz. Tak bardzo rozsądne i tak wiem mozna sobie znaleść inna pracę.
Czasem popracujesz 12h za 1,5k, a czasem 4 h za 1,5k, takie są założenia tych rozwiązań.

>Biedni ci przedsiębiorcy. Ludzie zasuwają u nas na śmieciówkach po 3 lata bez gwarancji na dostanie umowy.
Przedsiębiorcy są różni, oni też nie mają gwarancji na to, że biznes będzie się kręcił, a w kryuzysie częśc z nich pracuje od zlecenia do zlecenia. Nieraz trzęsą portkami, bo nieuczciwy kontrahent moze zniszczyć im firmę w ciągu kilku miesięcy. Ty jako pracownik tego nie widzisz, bo Ciebie to nie obchodzi. Tak jak pracodawcę nie obchodzi to że masz 1,5k, zgodziłeś się na tyle to nie jęcz. Weź mały kredyt, kup maszynkę do robienia waty cukrowej i lizaków i ganiaj po mieście: będziesz przedsiębiorcą. Kto Ci broni?

>I ciągle zarabiamy te 1300 czy 1500 na rękę nie zależnie, ile byśmy nie rypali godzin na miesiąc. Do pracy często trzeba dojechać czy to autem autobusem. Za autobusy się płaci. Auto wiadomo paliwo czy zużywające się części. Nic tylko brać kredyty i robic dzieci ale później zęby w ścianę.

Pewnie, może być sytuacja monopolu na rynku lokalnym i wtedy firmy to wykorzystują. Ale pomyśl, czy gdyby u Ciebie w firmie brakowało rąk do pracy i Ty byś o tym wiedział, to zgodziłbyś się pracować za 2 tys. na rękę, wiedząc, że możesz bez problemu otrzymać 3 tys.? No chyba nie prawda? Przedsiębiorcy też nie są głupcami.
20-06-2013 14:23 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)

>Przedsiębiorcy są różni, oni też nie mają gwarancji na to, że biznes będzie się kręcił, a w kryuzysie częśc z nich pracuje od zlecenia do zlecenia. Nieraz trzęsą portkami, bo nieuczciwy kontrahent moze zniszczyć im firmę w ciągu kilku miesięcy. Ty jako pracownik tego nie widzisz, bo Ciebie to nie obchodzi. Tak jak pracodawcę nie obchodzi to że masz 1,5k, zgodziłeś się na tyle to nie jęcz. Weź mały kredyt, kup maszynkę do robienia waty cukrowej i lizaków i ganiaj po mieście: będziesz przedsiębiorcą. Kto Ci broni?
A kto broni przedsiębiorcom zostać pracownikami?? Chcą to są , ale nich nie przerzucają wszystkich ryzyk na pracownika.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Brzostowski (7067 punktów)
>A kto broni przedsiębiorcom zostać pracownikami?? Chcą to są , ale nich nie przerzucają wszystkich ryzyk na pracownika.
Otóż to! Nikt nikomu, niczego nie broni. Pracownik może zostać przedsiębiorcą, a przerdsiębiorca pracownikiem. Tylko proszę Was: nie narzekajcie! Żyjemy w jednym z bogatszych krajów świata, w dużej gospodarce krajowej i potężnej gospodarce unijnej. Pracujesz - źle Ci jest, załóż sklepik z owocami i warzywami i zarabiaj! Kto komu tego broni?
Konowal (6291 punktów)
> Kto komu tego broni?
No różne przepisy, ale co tam jesteśmy fajnopolacy i zawsze możemy wyjechać z kraju mlekiem i miodem płynącym


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
20-06-2013 17:12 
 Ocena 1 na 1
mrSpock (2845 punktów)

>Czasem popracujesz 12h za 1,5k, a czasem 4 h za 1,5k, takie są założenia tych rozwiązań.
A na następny miesiąc dostajesz buta, bo masz godziny do odebrania. Tak to wyglada w realu. Założenia założeniami.
>Przedsiębiorcy są różni, oni też nie mają gwarancji na to, że biznes będzie się kręcił, a w kryuzysie częśc z nich pracuje od zlecenia do zlecenia. Nieraz trzęsą portkami, bo nieuczciwy kontrahent moze zniszczyć im firmę w ciągu kilku miesięcy. Ty jako pracownik tego nie widzisz, bo Ciebie to nie obchodzi. Tak jak pracodawcę nie obchodzi to że masz 1,5k, zgodziłeś się na tyle to nie jęcz. Weź mały kredyt, kup maszynkę do robienia waty cukrowej i lizaków i ganiaj po mieście: będziesz przedsiębiorcą. Kto Ci broni?"
Zwłaszcza ci zagraniczni nie mają gwarancji. I tak oni trzęsą portkami aż się kurzy, ale co tam? 100 w jednej fabryce 50 w drugiej pozwalniają a pensja po kilka set tysięcy jest. Co tam pracownik to tylko numer statystyczny. Nie, nie zgodziłem się na tyle i nikt się tak naprawdę nie godzi na 1.5 tys nie mamy wyboru. Kryzys to baaaardzo wygodne wytłumaczenie dla przedsiębiorców ( nie wszystkich). Kredyt? Na śmieciówce? Kpisz?
21-06-2013 00:17 
 Ocena-1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Kredyt? Na śmieciówce? Kpisz?

Pożycz od rodziny te 2 tysie na infrastrukturę waciarza i zarabiaj! Będziesz pracował ile będziesz chciał, zarabiał ile będziesz chciał ... Żyć nie umierać!
21-06-2013 16:26 
 Ocena 1 na 1
mrSpock (2845 punktów)
>>Kredyt? Na śmieciówce? Kpisz?
>Pożycz od rodziny te 2 tysie na infrastrukturę waciarza i zarabiaj! Będziesz pracował ile będziesz chciał, zarabiał ile będziesz chciał ... Żyć nie umierać!
Idź do pracy na tymczasówce umowa co miesiąc ( to jest dobry scenariusz) na 50% etatu z możliwością dopełnienia pracuj sobie nic cie nie interesuje żyć nie umierać.
Kpisz sobie? Czy ja mówie o małych przedsiębiorcach? Ja mówię o molochach takich jak Kraft foods. Mowa o nich, że, ledwo wiążą koniec z końcem to jakieś nie porozumienie. To jest wyzysk.
Brzostowski (7067 punktów)
>>>Kredyt? Na śmieciówce? Kpisz?
>>Pożycz od rodziny te 2 tysie na infrastrukturę waciarza i zarabiaj! Będziesz pracował ile będziesz chciał, zarabiał ile będziesz chciał ... Żyć nie umierać!
>Idź do pracy na tymczasówce umowa co miesiąc ( to jest dobry scenariusz) na 50% etatu z możliwością dopełnienia pracuj sobie nic cie nie interesuje żyć nie umierać.
>Kpisz sobie? Czy ja mówie o małych przedsiębiorcach? Ja mówię o molochach takich jak Kraft foods. Mowa o nich, że, ledwo wiążą koniec z końcem to jakieś nie porozumienie. To jest wyzysk.
Nie zrozumieliśmy się. Ja nie piszę ironicznie o "waciarzu". Piszę, że jeśli pracownikowi jest źle i czuje się wyzyskiwany, może zostać "waciarzem". I to jest na poważnie:

maszyna do waty: 2 tys.

koszty miesięczne: 30 kg cukru = 150 zł
ZUS: 1000 zł

przychody dzienne: 50 wat*3 zł = 150 zł, miesieczne (20 dni) = 3000

dochód: 1850, a jak zarwiesz soboty i niedziele to dodatkowo ok. 1500

w sumie: 3350

rocznie: 5 mies. (ciepłe miesiące) *3350 = 16,75 tys. dochodu, czyli prawie tyle ile na najniższej krajowej przez cały rok. I masz jeszcze 7 miesięcy na czytanie książek.

Po co pracować w fabryce?

Twój wybór.
mrSpock (2845 punktów)
A ja pisze o tym, że jak waciarzowi jest źle to może sobie iść do pracy na tymczasówce i dawać się wykorzystywać za psi grosz. Po co prowadzić przedsiębiorstwo lepiej po pracować po ściemniać (bo przecież nikt ciężko nie pracuje tylko przedsiębiorcy) Twój wybór. I po raz kolejny powtarzam jak krowie na granicy nie interesują mnie drobni przedsiębiorcy, to jest odrębna kategoria... A po za tym to niech wszyscy sobie założą swoje przedsiębiorstwa i będziemy się chędożyć na wzajem.
24-06-2013 19:29 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Maszyna nie potrzebuje zasilania, waciarz nie musi płacić żadnych podatków, a strażnicy miejscy uśmiechem go potraktują za brak pozwolenia na handel w miejscu publicznym.
Wata cukrowa najlepszym sposobem na likwidację bezrobocia!
Konowal (6291 punktów)

>Co ciekawe, nowe przepisy nie będą dotyczyć np. nauczycieli, urzędników państwowych, pracowników
>służb mundurowych. Czyli pod płaszczykiem nowoczesnego rozwiązania zatrudnienia nadal będą
>przechowywane "święte krowy".
Jak zwykle coś się kombinuje w jakimś jednym zagadnieniu bo coś trzeba zmienić. I wychodzi jak wychodzi. Ani to sensu nie ma ani jakichś podstaw ekonomicznych. Świętych krów nie można ruszyć bo to tuskowi wyborcy, a resztę trza doić bo ni ma kasy więc takie potworki pisane na kolanie się wprowadza i jeszcze upiera że to dobre rozwiązania i sukces.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Ultima Ratio (75 punktów)
Oto NAJPROSTSZE rozwiązanie:

- LIKWIDACJA Kodeksu Pracy
- SWOBODA UMÓW

W ten sposób pracodawca będzie proponował pracownikom więcej lub mniej pracy za więcej lub mniej pieniędzy, a ludzie będą się godzić lub nie.

W ten sposób każdy otrzyma to, co chce:

- jeden będzie więcej pracował i więcej zarobi
- drugi będzie mniej pracował i mniej zarobi

Czy może być lepszy system, niż taki ?
23-06-2013 10:19 
 Ocena 5 na 5
maciejo (3492 punktów)
>Oto NAJPROSTSZE rozwiązanie:
>- LIKWIDACJA Kodeksu Pracy
>- SWOBODA UMÓW
>W ten sposób pracodawca będzie proponował pracownikom więcej lub mniej pracy za więcej lub mniej pieniędzy, a ludzie będą się godzić lub nie.
>W ten sposób każdy otrzyma to, co chce:
>- jeden będzie więcej pracował i więcej zarobi
>- drugi będzie mniej pracował i mniej zarobi
>Czy może być lepszy system, niż taki ?
>
Taki system to tragedia. Czytając wątki we wszystkich dyskusjach o rynku pracy cały czas jest podkreślane, że pracownik i pracodawca dojdą do porozumienia, rozmawiają ze sobą i wzajemnie się cenią. Oczywiście na ważnych, odpowiedzialnych stanowiskach wymagających eksperckiej wiedzy tak jest. Jednak w zawodach nie wymagających za wiele pracodawca narzuciłby swoją wizję i tyle. Ludzie i tak pracować będą - nawet za na prawdę głodowe pensje bo to wciąż więcej niż zero, a w sytuacji gdy są zdesperowani, pójdą na każdy układ byle tylko przeżyć. Wolny rynek, to nie wolna amerykanka. Taka deregulacja totalna wiele osób zepchnęłaby do slumsów i stworzyła grupę obarczoną dziedziczną biedą, praktycznie bez możliwości poprawy swojego losu.
Ponadto kodeks pracy to nie tylko umowy. Również w jego zakres wchodzą kwestie związane z prawami pracownika, obowiązkami pracodawcy, BHP, mobbing, itp.
23-06-2013 10:32 
 Ocena 5 na 5
szarley (54943 punktów)
>Oto NAJPROSTSZE rozwiązanie:
>- LIKWIDACJA Kodeksu Pracy
>- SWOBODA UMÓW
>W ten sposób pracodawca będzie proponował pracownikom więcej lub mniej pracy za więcej lub mniej pieniędzy, a ludzie będą się godzić lub nie.
>W ten sposób każdy otrzyma to, co chce:
>- jeden będzie więcej pracował i więcej zarobi
>- drugi będzie mniej pracował i mniej zarobi
>Czy może być lepszy system, niż taki ?
>

To ja proponuję też likwidację ustawy o miarach i wagach i Głównego Urzęu Miar.
Jak szaleć to szaleć!
23-06-2013 10:47 
 Ocena 6 na 6
pawel_wr (4297 punktów)
>Oto NAJPROSTSZE rozwiązanie:
>- LIKWIDACJA Kodeksu Pracy
>- SWOBODA UMÓW

To , co proponujesz , to TRAGEDIA , a nie system.

Czy jesteś
a)pracownikiem,
b)pracodawcą
c)uczniem ogólniaka oderwanym od rzeczywistości ?

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
23-06-2013 20:36 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Idźmy dalej, przywróćmy niewolnictwo.
Do doopy ci się dotychczas nie nalało synku, i módl się, aby tak pozostało.
Konowal (6291 punktów)
Bez przesady. W stanach tak jest i nawet niewolnictwo zlikwidowano. To że u nas jest inna tradycja to nie znaczy że nie mogłyby funkcjonować inne zasady. Zaś nie ma znaczenia jaka będzie forma umowy i przepisów jak będę dobrze zarabiał i miał jasne zasady. Na razie jest tak że jak nie ma roboty to kodeksem pracy możesz sobie właśnie d..pę podetrzeć bo i tak nigdzie indziej nie znajdziesz roboty, a jak podskoczysz to na bruk i tyle.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
lipschitz (1674 punktów)
Zasady jak w obozie pracy przymusowej, w więzieniach może i by nie wyglądały tak źle i tak najwyraźniej traktuje się członków społeczności. Przede wszystkim zakłada się, że ludzie nie muszą chodzić do kin, teatrów, klubów, na siłownię, baseny, boisko, do bibliotek, na spacery z dziećmi itd. Mają żyć dla roboty, a może raczej jak roboty. Treningi w poniedziałki i czwartki? Żadnych stałych, regularnych form rekreacji, rozrywki, kultury. To nie jest normalne, przynajmniej nie w czasach, w których ponoć niewolnictwo zostało zniesione.

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365