 |
JAK SIĘ STAL NIE HARTOWAŁA Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Świat
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-10-2016 21:31 | Arminius (25555 punktów) | JAK SIĘ STAL NIE HARTOWAŁA
2 na 2 | Wiadomo jak było. "Parły niemieckie kolumny, waliły pancernym gradem....." ale w listopadzie 1941 r. pod Moskwą zagrodziło im drogę swą piersią 28 Panfiłowców: zahartowanych stalinowskich sokołów - i pokazało do czego jest zdolny człowiek sowiecki. Wszyscy zginęli bohaterską śmiercią drogo sprzedając swe życie niszcząc - nigdy do końca nieokreśloną wiadomo jednak, iż znaczącą - liczbę niemieckich tanków. Brzmi wzniośle, patetycznie i.....idiotycznie - bo tak pieszczony przez sowiecką propagandę wyczyn "Panfiłowców" nigdy nie miał w rzeczywistości miejsca - jest , można powiedzieć, faktem propagandowo - medialnym, mitem, mitem założycielskim - jednym z tych, na których opierało się trwanie Sowietów a teraz opiera się trwanie putinowskiej Rosji. Jak było naprawdę z "Panfiłowcami" - łatwo w dobie internetu sprawdzić. Na końcu wątku przeklejam stosowny fragment z wikipedii dla zainteresowanych. Terez jednakże zwrócę uwagę na inną kwestię. Otóż lada moment na ekrany kin Rosji i Kilku krajów będących kiedyś częścią ZSRR, wejdzie film zatytułowany "28 Panfiłowców". Film już obejrzał Putin i Nazarbajew ( wśród "Panfiłowców" było sporo Kazachów), którzy - ipso facto - oficjalnie go namaścili. Najpewniej będzie to przebój kasowy (może nawet przyćmi sławetną "13 kompanię" ?), przyciągający do kin niezłymi efektami specjalnymi i scenami batalistycznymi oraz - co istotne - heroizmem człowieka sowieckiego zmagającego się dzielnie z nazistowską gadziną. A że było dokładnie na odwrót, że przez pierwsze kilka miesięcy po rozpoczęciu Fall Barbarossa - to Niemcy bez problemu anihilowali milionowe sowieckie armie, że pojedyncze czołgi niemieckie brały do niewoli całe kampanie czy bataliony krasnoarmiejców - to detal historyczny - bez znaczenia w świecie putinowskiego Matrixu. Wypuszczenie na ekrany owego filmu to kolejny przejaw putinizacji rosyjskiej historii, kultury, całej przestrzeni publicznej, który to proces od kilku lat systematycznie zachodzi w Rosji. Przykłady takowych działań opisywałem już kilka razy - więc w zasadzie nie jest to nihil novi sub sole. Przywołuję jednakże casus owego filmu nie ze względu na sytuację w Rosji - a mając na względzie wydarzenia dziejące się w kraju na Wisłą. Odnoszę bowiem wrażenie, iż są w Polsce ludzie którzy chętnie aktywizowaliby jakąś polską wersję "putinizowania" polskiej rzeczywistości. Pozostaje mieć nadzieję, iż fenomen, którego przejaw przedstawiłem jak wyżej, nigdy u nas nie zagości - a jeżeli już nawet, to w swej wersji zdecydowanie łagodniejszej. A tymczasem przeklejam obiecany passus z wikipedii: "W listopadzie 1947 r. pod zarzutem kolaboracji z Niemcami został aresztowany mieszkaniec kirgiskiego miasta Kant Iwan Dobrobabin (jeden z 28 panfiłowców), Zeznał on, że 16 listopada 1941 r. dostał się do niewoli niemieckiej, z której uciekł i dotarł do wsi Perekop w obwodzie charkowskim (tam się urodził, a przed wojną zamieszkał w Kancie). W Perekopie wstąpił do lokalnej policji pomocniczej przy niemieckiej administracji i szybko został jej komendantem. W 1944 r. uciekł od Niemców i pod fałszywym nazwiskiem wstąpił do Armii Czerwonej, w której walczył do końca wojny, a po demobilizacji (nadal używając fałszywego nazwiska) powrócił do Kanta, gdzie był jednym z fundatorów własnego pomnika (pomnik Iwana Dobrobabina, bohatera miasta). Dobrobabin otrzymał wyrok 15 lat więzienia. Sprawa Dobrobabina spowodowała, że zadecydowano o rozpoczęciu oficjalnego śledztwa pod nadzorem Naczelnego Prokuratora Wojskowego ZSRR gen. Nikołaja Afanasiewa. Śledczy ustalili, że wojnę przeżyło sześciu z 28 panfiłowców - oprócz Kużebergenowa i Dobrobabina - Grigorij Szemiakin i Iłarion Wasiliejew zostali ciężko ranni i trafili do szpitali (pomyłkowo zostali uznani za zabitych, później wrócili na front do innych jednostek; przykład Kużenbergenowa zniechęcił ich do prób ujawnienia się), a Dmitryj Fomicz i Iwan Szadrin trafili do niemieckiej niewoli, którą przeżyli; natomiast Iwan Natarow poległ 14 listopada 1941 r. (pomyłkowo zapisano datę 16 listopada). Pułkownik Kaprow zeznał, że walka o Dubosiekowo nigdy nie wyglądała tak, jak opisali ją Korotiejew i Kriwicki. Kriwicki zeznał, że sam wymyślił szczegóły, które przedstawił w swoich tekstach. Korotiejew i Ortenberg zeznali, że opublikowali tekst z 27 listopada 1941 r. bez próby zbadania jego wiarygodności, ponieważ zależało im na jak najszybszej poprawie morale żołnierzy (a taki tekst mógł w tym pomóc). 10 maja 1948 r. Afanasiew opracował i przesłał Stalinowi oraz Żdanowowi raport ze śledztwa, w którego wnioskach stwierdził, że ostatnia walka 28 panfiłowców "nigdy się nie wydarzyła. Jest to czysta fantazja. Raport Afanasiewa został jednak utajniony i nadal rozpowszechniano historię Korotiejewa i Kriwickiego - w oficjalnej 6-tomowej "Historii Wielkiej Wojny Ojczyźnianej" z 1965 r. panfiłowcy mieli zniszczyć 18 czołgów i zabić 70 Niemców". Na marginesie zacytowanego passusu pozwolę sobie na małą dygresję. Otóż "Panfiłowiec" nazwiskiem Dobrobabin - to prawdziwy as kamuflażu i mimikry w rozumieniu sensu strico darwinowskiej walki o byt i zasady "survival of the fittest". Proszę zauważyć: był "Panfiłowcem", trafił do niewoli niemieckiej, uciekł z niej, udał się do rodzinnej miejscowości, wstąpił do pomocniczej policji niemieckiej, został jej komendantem, gdy zawiały inne wiatry, zdezerterował z niej, wstąpił w szeregii Armii Czerwonej, walczył w niej do końca wojny, przeżył ( wyczyn wcale nie lada ), wrócił do rodzinnego miasta pod zmienionym nazwiskiem i tutaj - uwaga - był jednym z funadatorów pomnika poświęconego własnej osobie to jest "Panfiłowcowi" - bohaterowi Związku Sowieckiego - Dobrobabinowi. Ostatecznie noga mu się powinęła - nad czym szczerze ubolewam. Ale do momentu wpadki prezentował klasę survivlu iście olimpijską - nieprawdaż? Ot, mołodiec, nastojaszczij gieroj - Panfiłowiec!!! www.bbc.com/news/world-europe-37595972 | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | Szatan! | Nie do wiary! Po wpadce Dobrobabin dostał 15 lat, przeżył, dożył pieriestrojkii złożył wniosek o rehabilitację - uzasadniając go tym, że podczas służby w policji pomocniczej w Perekopie nikogo nie skrzywdził. Szatan nie człowiek!
|
|
-1 na 1 dziduka (-13 punktów) (zablokowany) | Odp: JAK SIĘ STAL NIE HARTOWAŁA | > Wiadomo jak było. "Parły niemieckie kolumny, waliły pancernym gradem....." ale w listopadzie 1941> r. pod Moskwą zagrodziło im drogę swą piersią 28 Panfiłowców: zahartowanych stalinowskich sokołów -> i pokazało do czego jest zdolny człowiek sowiecki. Wszyscy zginęli bohaterską śmiercią drogo> sprzedając swe życie niszcząc - nigdy do końca nieokreśloną wiadomo jednak, iż znaczącą - liczbę> niemieckich tanków. Brzmi wzniośle, patetycznie i.....idiotycznie - bo tak pieszczony przez sowiecką> propagandę wyczyn "Panfiłowców" nigdy nie miał w rzeczywistości miejsca - jest , można powiedzieć,pelna zgoda  super
|
|
2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) |
>Na marginesie zacytowanego passusu pozwolę sobie na małą dygresję. Otóż "Panfiłowiec" nazwiskiem >Dobrobabin - to prawdziwy as kamuflażu i mimikry w rozumieniu sensu strico darwinowskiej walki o byt >i zasady "survival of the fittest". Proszę zauważyć: był "Panfiłowcem", trafił do niewoli >niemieckiej, uciekł z niej, udał się do rodzinnej miejscowości, wstąpił do pomocniczej policji >niemieckiej, został jej komendantem, gdy zawiały inne wiatry, zdezerterował z niej, wstąpił w >szeregii Armii Czerwonej, walczył w niej do końca wojny, przeżył ( wyczyn wcale nie lada ), wrócił >do rodzinnego miasta pod zmienionym nazwiskiem i tutaj - uwaga - był jednym z funadatorów pomnika >poświęconego własnej osobie to jest "Panfiłowcowi" - bohaterowi Związku Sowieckiego - Dobrobabinowi. >Ostatecznie noga mu się powinęła - nad czym szczerze ubolewam. Ale do momentu wpadki prezentował >klasę survivlu iście olimpijską - nieprawdaż? Ot, mołodiec, nastojaszczij gieroj - Panfiłowiec!!!
Taki film chętnie bym obejrzał - o strategii przetrwania za Stalina. Nie sądzę jednak, aby w przewidywalnym czasie Rosjanie się na coś takiego zdecydowali. Duch czasów nie w tę stronę spogląda.
|
|
| Belfer00 (720 punktów) | >Otóż "Panfiłowiec" nazwiskiem Dobrobabin - to prawdziwy as kamuflażu i mimikry w rozumieniu sensu stricto darwinowskiej walki o byt i zasady "survival of the fittest". >Proszę zauważyć: był "Panfiłowcem", trafił do niewoli niemieckiej, uciekł z niej, udał się do rodzinnej miejscowości, wstąpił do pomocniczej policji niemieckiej, został jej komendantem, gdy zawiały inne wiatry, zdezerterował z niej, wstąpił w szeregi Armii Czerwonej, walczył w niej do końca wojny, przeżył (wyczyn wcale nie lada), wrócił do rodzinnego miasta pod zmienionym nazwiskiem i tutaj - uwaga - był jednym z funadatorów pomnika poświęconego własnej osobie to jest "Panfiłowcowi" - bohaterowi Związku Sowieckiego - Dobrobabinowi. >Ostatecznie noga mu się powinęła - nad czym szczerze ubolewam. >Ale do momentu wpadki prezentował klasę survivlu iście olimpijską - nieprawdaż? >Ot, mołodiec, nastojaszczij gieroj - Panfiłowiec!!! Ale chyba warto sobie zadać pytanie: co jest celem człowieka jako osobnika specyficznego gatunku (rozumnego). Gdyby, jak u innych zwierząt, było nim przeżycie za wszelką cenę i przekazanie własnych genów potomstwu, to rzeczywiscie, "czapki z głów" przed takimi jak ów Dobrobabin. Doskonały oportunista, dostosowujący się do każdej sytuacji. Jednak u ludzi, oprócz dziedziczenia biologicznego mamy chyba tzw. dziedziczenie kulturowe. To znaczy, że dany człowiek przynależy do populacji o określonych wartościach i normach kulturowych i jego celem, z punktu widzenia interesów tej populacji, powinno być uczestniczenie w przekazywaniu owych "kulturowych genów". W sytuacji zagrożenia bytu tej populacji dany osobnik powinien bronić jej (nawet jeśli większość jej osobników nie jest z nim spokrewniona), nawet za cenę swojego życia. Gdyby każdy osobnik (obywatel sowiecki) postąpił tak jak ów Dobrobabin (szukał przeżycia za wszelką cenę), Rosja przegrałaby z Rzeszą, i stałaby się terenem skolonizowanym. Rzesza (przy założeniu, że jej obywatele działaliby na rzecz jej populacji) wygrałaby (może nawet w skali świata). Bardzo wątpię czy byłoby to korzystne dla populacji polskiej. Więc zamiast chwalić oportunizm, może lepiej uszanować tych obywateli sowieckich, którzy nie zastanawiali się, jak najlepiej przeżyć, tylko walczyli i zginęli w obronie swojego ludu. Nawiasem mówiąc, czy chwaliłbyś także za identyczne zachowanie żołnierza polskiego, czy też zastosowałbyś tu inne "standardy"? Pozdrawiam.
|
|
 | | Arminius (25555 punktów) | Chwaliłbym | "Nawiasem mówiąc, czy chwaliłbyś także za identyczne zachowanie żołnierza polskiego, czy też zastosowałbyś tu inne "standardy"?
W moim wpisie wyraźnie zaznaczyłem, iż przypadek opisany " to prawdziwy as kamuflażu i mimikry w rozumieniu sensu strico darwinowskiej walki o byt i zasady "survival of the fittest". Nie ulega więc chyba wątpliwości co miałem na myśli. Gdyby żołnierz apolskiego oceniłbym tak samo jak owego Dobrobabina - oceniając wedlug kryteriów jak wyżej. Na marginesie: Pańska teza o nadrzędności "wartości i norm kulturowych" grzeszy naiwnością i nie wytrzymuje weryfikacji w praktyce. W obliczu zagrożenia życia zdecydowana większość danej populacji przestawia się na biologiczne tryby funkcjonowania. Poza tym - jezeli chodzi o tenkonkretny przypadek - stalinizm dał tak w tyłek ludziom, iż nie mieli żadnego obowiązku "kulturowego" bronić go przed hitleryzmem
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|