Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pierwsza pomoc

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
24-03-2016 10:59romaro (25211 punktów)Pierwsza pomoc
Ocena 14 na 14
Przez cały cykl kształcenia, bajdurzenia religijnego jest więcej niż biologi, fizyki i chemii razem wziętej. Kogo stać żeby posłać dziecko na dobre studia, kogo stać na dodatkowe korepetycję. Godziny lekcyjne które mogłyby być wykorzystane na przyswojenie dodatkowej wiedzy, przeznacza się na przygotowanie dzieci do życia po śmierci. Coraz donośniejsze docierają do nas głosy o wprowadzeniu matury z religii.
Ci, którzy za nią optują niech się zastanowią, czy w tę stronę edukacja powinna iść.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Równie dobrze można by zapytać, czy warto obciążać szkołę kolejnym obowiązkiem, takim jak nauczanie dzieci i młodzieży udzielania pierwszej pomocy?
Dlaczego nauka pierwszej pomocy ma się odbywać w szkole? Przecież zadania edukacyjne realizują również inne instytucje.
Program szkolny i tak już jest przeciążony, a dzieci pędzają w szkołach za dużo czasu.
100 lat tremu dziecko w szkole powszechnej miało się nauczyć podstaw czytania, pisania i liczenia. Obecnie zadania szkół publicznych spuchły do monstrualnych rozmiarów, jakby już dzieci nie miały domów rodzinnych i rodziców, a w czasie wolnym, poza szkołą w ogóle nie obcowały ze społeczeństwem. To jest patologia, a nie to, że w szkole nie uczą pedicure, manicure i nie wiadomo jeszcze czego...


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
24-03-2016 12:06 
 Ocena 14 na 14
piotr35 (1843 punktów)
>obciążać szkołę kolejnym obowiązkiem
Nie "kolejnym", tylko "zamiast".
Najpierw przeczytać, potem pomyśleć i postarać się zrozumieć, a dopiero na końcu pisać.
Uniknie się w ten sposób śmieszności.
24-03-2016 12:09 
 Ocena 9 na 9
romaro (25211 punktów)
>Program szkolny i tak już jest przeciążony, a dzieci pędzają w szkołach za dużo czasu.
Prosty stąd wniosek - Paciorki niech klepią w kościele, w domu, ale nie w szkole.
24-03-2016 13:59 
 Ocena-2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Prosty stąd wniosek - Paciorki niech klepią w kościele, w domu, ale nie w szkole.

Niech rodzice dziękują szkole i Kościołowi za te dodatkowe godziny, w czasie których ktoś za marne pieniądze godzi się opiekować ich dziećmi. Gdyby dzieci wychodziły ze szkoły godzinę albo dwie wcześniej, to dopiero byłaby dla niektórych tragedia! (Bo nie wiadomo, kto miałby się wtedy tymi "pociechami" zająć).


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
24-03-2016 18:28 
 Ocena 9 na 9
Grzegorz (5685 punktów)
>Niech rodzice dziękują szkole i Kościołowi za te dodatkowe godziny, w czasie których ktoś za marne pieniądze godzi się opiekować ich dziećmi.

Mnie to nie dotyczy, ale z tego co mówisz wychodzi że rodzice mają być wdzięczni za to, że ich dzieci są indoktrynowane za ich własne pieniądze... A skoro Kościół (wg Ciebie) robi taką łaskę, to właśnie inicjatywa autora zmierza do jego odciążenia
24-03-2016 18:31 
 Ocena 8 na 8
Lilly Amina (4723 punktów)
Ty tak poważnie czy jaja sobie robisz?
24-03-2016 18:45 
 Ocena-1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Ty tak poważnie czy jaja sobie robisz?

Czego znowu nie rozumiesz?

"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
24-03-2016 12:12 
 Ocena 9 na 9
Jacholek (5699 punktów)
>Równie dobrze można by zapytać, czy warto obciążać szkołę kolejnym obowiązkiem, takim jak nauczanie dzieci i młodzieży udzielania pierwszej pomocy?
Po co aż zaraz taka, nieco histeryczna, reakcja, wszak chodzi o zastąpienie JEDNEJ lekcji religii instrukcją udzielania pierwszej pomocy. Taka umiejętność pozwala niekiedy uratować komuś życie podczas gdy religia co najwyżej zapewnia promocję dopiero po śmierci. Oczywiście trzeba dyskutować o programach szkolnej edukacji, biorąc pod uwagę inne dostępne źródła wiedzy (np Internet), ale niewątpliwa jest szkodliwość wpychania religijnej indoktrynacji do szkoły publicznej więc od jej wyeliminowania trzeba by zacząć !
24-03-2016 12:53 
 Ocena 3 na 3
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Przecież dzieci mają już w tej chwili naukę pierwszej pomocy. Jest taki przedmiot EDUKACJA DLA BEZPIECZEŃSTWA, na którym się to robi!
pl.wikiped(*)ukacja_dla_bezpieczeństwa
W niektórych szkołach robi się to też w ramach PRZYGOTOWANIA DO ŻYCIA W RODZINIE albo w ramach szkolnych kół PCK!
Co Wy myślicie, że w polskich szkołach się nic nie robi? Trzeba rozmawiać ze swoimi dziećmi, to się wtedy wie, czego się uczą w szkole. Wtedy nie traci się czasu na wymyślanie szkołom powszechnym zadań, które od lat już realizują, a zasobów i energii na powtórne "odkrywanie Ameryki".




"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
24-03-2016 14:23 
 Ocena 9 na 9
romaro (25211 punktów)
>Co Wy myślicie, że w polskich szkołach się nic nie robi?
Robi się. Ostatnio byłem w szkole u wnuka. Na ścianach korytarzy prace dzieci - aniołki i różne święte bzdety. Może to lepsze niż za moich czasów malowanie czołgów, niemniej jednego i drugiego w szkole nie powinno być. Przynajmniej nie powinno być ani wojennej, ani religijnej propagandy.
25-03-2016 07:37 
 Ocena-2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Niektórzy pewnie woleliby, żeby dzieci bawiły się w co innego, najlepiej pod pozorem "kursów pierwszej pomocy", odprawianych przez odpowiednio przeszkolonych "edukatorów" (takich z kosmatym chwostem).

vine.co/v/egd3vwt1JPF

Niedoczekanie wasze!


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
25-03-2016 10:19 
 Ocena 4 na 4
romaro (25211 punktów)
>Niektórzy pewnie woleliby, żeby dzieci bawiły się w co innego, najlepiej pod pozorem "kursów pierwszej pomocy", odprawianych przez odpowiednio przeszkolonych "edukatorów"

Wypisując takie idiotyzmy wystawiasz sobie świadectwo, ale skoro już zacząłeś - nie wierzę jak można przypisywać wszystkim złe intencje. Ludziom którzy nie dali jakiegokolwiek powodu do podejrzeń wciskasz najgorsze intencje, a jednocześnie darzysz zaufaniem kler, który w ostatnich latach wystarczająco się skompromitował. Mam tu na myśli pedofilię.
25-03-2016 11:26 
 Ocena 10 na 10
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
> Wypisując takie idiotyzmy wystawiasz sobie świadectwo, ale skoro już zacząłeś - nie wierzę jak można przypisywać wszystkim złe intencje. Ludziom którzy nie dali jakiegokolwiek powodu do podejrzeń wciskasz najgorsze intencje, a jednocześnie darzysz zaufaniem kler, który w ostatnich latach wystarczająco się skompromitował. Mam tu na myśli pedofilię.

Każda próba edukacji seksualnej idiotom kojarzy się z pedofilią, nauką masturbacji(jakby trzeba było tego uczyć) i promocją rozwiązłości.

Każda próba ochrony zdrowia ludzi, nawet małych, idiotom kojarzy się z teoriami spiskowymi korporacji farmaceutycznych i promocją rozwiązłości-w przypadku szczepień przeciw rakowi szyjki macicy.

Każda próba ucywilizowania życia ludzkiego przez kontrolę płodności idiotom kojarzy się z promowaniem rozwiązłości seksualnej.

Coś jest na rzeczy z tą rozwiązłością...

Najważniejsze w życiu rzeczy nie są rzeczami.
25-03-2016 11:34 
 Ocena 1 na 3
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

> Wypisując takie idiotyzmy wystawiasz sobie świadectwo, ale skoro już zacząłeś - nie wierzę jak można przypisywać wszystkim złe intencje...

Za to demonizowanie malowania "aniołków i świętych bzdetów" to zapewne szczyty intelektualnej finezji. Niezbadane są ścieżki fanatyków nowego ateizmu...




"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
25-03-2016 12:07 
 Ocena 7 na 7
romaro (25211 punktów)
Lubisz bujać w obłokach i uciekać od rzeczywistości. Co mi pokazujesz dzieło gazetowe? Bo nawet falsyfikatem nie można tego nazwać. Prawdziwego dzieła nie dotkniesz, bo nie dla psa kiełbasa.
Mnie bardziej poruszają takie obrazy jak ten poniżej.
Ta kobieta, to "lewaczka" - ratuje dzieci, które zostały posądzone o czary za sprawą oprawców - zielonoświątkowców, którzy kazali wierzyć swoim baranom, pól biedy, że w aniołki; gorsze jest to, że w czary. W niektórych afrykańskich społecznościach dzieci są porzucane przez rodziców, gdy uzna się je za "czarowników".
To małe dziecko porzucono bo zostało uznane za czarownika- ten obraz to jest prawdziwe życie. Właśnie to - płacz bezbronnych dzieci, ofiar religii.



A tutaj ... Chyba wiesz - Salezjańskie liceum.

Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Gdzie Polska, a gdzie Afryka? Co ma wspólnego Kościół rzymski z zielonoświątkowcami, a "malowanie aniołków" z polowaniem na czarownice?


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
25-03-2016 14:06 
 Ocena 7 na 7
romaro (25211 punktów)
>Gdzie Polska, a gdzie Afryka? Co ma wspólnego Kościół rzymski z zielonoświątkowcami,
Oba kościoły są chrześcijańskie.
a "malowanie aniołków" z polowaniem na czarownice?
Nie chodzi o polowanie na czarownice, a ofiary tych polowań i kto w efekcie te dzieci ratuje - "kosmate" organizacje jak je nazwałeś.
Zdjęcie na dole - uczennice liceum liżące kolana zakonnikowi - to jest przykład sprawowania "opieki" o której się rozpisujesz.
Nie wzruszają mnie obrazy którymi zalewasz to forum. Od strony artystycznej są w istocie dziełami, natomiast od strony sacrum...nie są dla mnie świętością. Co najwyżej skłaniają do refleksji, do czasów minionych, kiedy władzę sprawowali papieże nie święci.
25-03-2016 17:18 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Miedzy dniem i nocą też można dostrzec wiele podobieństw.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
25-03-2016 17:40 
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)
>Miedzy dniem i nocą też można dostrzec wiele podobieństw.
No można, ale pomijając to, jestem pod wrażeniem twojej znajomości i miłości do sztuki.
Pozdrawiam.
25-03-2016 23:30 
 Ocena 1 na 3
-jad- (18783 punktów)
>A tutaj ... Chyba wiesz - Salezjańskie liceum.

Afera jest, jak dla mnie, nadęta. Pamiętam lizanie kolan z wakacyjnych wyjazdów zwanych koloniami dla dzieci. Była to część ceremonii chrztu a różnica polegała na tym, że lizało się starszemu koledze a nie kościelnemu
Jeśli mam z tego powodu jakieś psychiczne skrzywienie, to pozostaje nieuświadomione. Wiele gorszych rzeczy wcześniej i później mnie w życiu spotkało :/

Jaskinia Trolli team
26-03-2016 22:25 
 Ocena 2 na 2
Olek Mularski (3178 punktów)
bi.gazeta.pl/im/b9/70/f1/z15823033Q.jpg

Takie lekcje i to w dodatku w przedszkolu też uważasz za niegroźne, a ich krytyków za fanatyków???
27-03-2016 07:09 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Takie lekcje i to w dodatku w przedszkolu też uważasz za niegroźne, a ich krytyków za fanatyków???

Zaraz się okaże, że projekty w rodzaju "Kids Love Shakespeare" to też wielkie zagrożenie dla psychiki dzieci. A ja uważam, że wprost przeciwnie. Niech się dzieci uczą, jak różni "talmudyści" i "kabaliści" od małego rządzą ich umysłami. Branie udziału w inscenizacjach na tematy historyczne, mitologiczne czy czysto fantastyczne, na pewno nie powinno im w tym przeszkadzać.



"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
24-03-2016 19:37 
 Ocena 8 na 8
Marian Forewa (906 punktów)
Alderyk Olrzyk:
Równie dobrze można by zapytać, czy warto obciążać szkołę kolejnym obowiązkiem, takim jak nauczanie dzieci i młodzieży...

Sorki z tę jawną manipulację, ale biorąc pod uwagę że przedkładasz ogłupianie dziatwy w szkołach publicznych religijnymi zabobonami nad nauczanie udzielania pierwszej pomocy,
to zdanie aż prosiło się by je uciąć w tym miejscu.

>100 lat tremu dziecko w szkole powszechnej miało się nauczyć podstaw czytania, pisania i liczenia.

100 lat temu z grubsza połowa Polaków było analfabetami.

> Obecnie zadania szkół publicznych spuchły do monstrualnych rozmiarów, jakby już dzieci nie miały domów rodzinnych i rodziców, a w czasie wolnym, poza szkołą w ogóle nie obcowały ze społeczeństwem.

A mimo to mnóstwo absolwentów kompletnie nie rozumie świata, i coraz więcej ludzi nieprzydatnych do niczego, nie umiejących odnaleźć się w świecie, w którym drastycznie spadło zapotrzebowanie na pracę ludzkich mięśni.

Nowe okoliczności wymagają nowych rozwiązań.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>>100 lat tremu dziecko w szkole powszechnej miało się nauczyć podstaw czytania, pisania i liczenia.
>100 lat temu z grubsza połowa Polaków było analfabetami.

Strach pomyśleć, co by się działo, gdyby udzielali pierwszej pomocy równie skutecznie, jak biegli byli w podstawowych umiejętnościach szkolnych.

>> Obecnie zadania szkół publicznych spuchły do monstrualnych rozmiarów, jakby już dzieci nie miały domów rodzinnych i rodziców, a w czasie wolnym, poza szkołą w ogóle nie obcowały ze społeczeństwem.
>A mimo to mnóstwo absolwentów kompletnie nie rozumie świata, i coraz więcej ludzi nieprzydatnych do niczego, nie umiejących odnaleźć się w świecie, w którym drastycznie spadło zapotrzebowanie na pracę ludzkich mięśni.
>Nowe okoliczności wymagają nowych rozwiązań.

To może niech nie zabiera się za udzielanie pierwszej pomocy ktoś, kto nie ma o tym pojęcia, bo jak chodził do szkoły, to nie lubił pani od EDB, a pod ławką, na ekranie smartfona miał ciekawsze "treści" niż na tablicy interaktywnej.
Nauka pierwszej pomocy w szkołach ma sens, ale tylko wtedy, gdy dzieci i młodzież osiągną ku temu odpowiedni poziom dojrzałości emocjonalnej, społecznej i fizycznej.
Nauczanie przedszkolaków czy dzieci z klas I-III technik masażu serca albo sztucznego oddychania to kompletny nonsens, ze względu na brak dojrzałości fizycznej dzieci do wykonywania takich czynności! Dlatego przedmiot edukacja dla bezpieczeństwa realizowany jest dopiero w gimnazjum, a w podstawie programowej tego przedmiotu, jak już wspomniałem wcześniej, są treści dotyczące pierwszej pomocy - nabycie umiejętności udzielania pierwszej pomocy jest jednym z głównych celów tego przedmiotu! Nie trzeba więc nikogo ze szkoły wyganiać, by zrobić innym miejsce na kursy pierwszej pomocy. To miejsce w szkole już jest od dawna zajęte. Nawiedzeni ideologicznie apostołowie wyważania otwartych drzwi niech sobie szukają innych kandydatów na niewinne ofiary swojego procederu, a od dzieci i szkoły niech się od... odczepią.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
25-03-2016 15:55 
 Ocena 8 na 8
Marian Forewa (906 punktów)
>>100 lat temu z grubsza połowa Polaków było analfabetami.
>Strach pomyśleć, co by się działo, gdyby udzielali pierwszej pomocy równie skutecznie, jak biegli byli w podstawowych umiejętnościach szkolnych.

Jaki strach, przecież 100 lat temu dokładnie tak było. Pierwsza pomoc zazwyczaj ograniczała się do odmówienia zdrowaśki.

>Nauka pierwszej pomocy w szkołach ma sens, ale tylko wtedy, gdy dzieci i młodzież osiągną ku temu odpowiedni poziom dojrzałości emocjonalnej, społecznej i fizycznej.

Natomiast katecheza ma sens tylko wtedy, kiedy jest wprowadzana zanim dzieci i młodzież osiągną dojrzałość emocjonalną, w przeciwnym wypadku nie sposób ich ogłupić.

>Nauczanie przedszkolaków czy dzieci z klas I-III technik masażu serca albo sztucznego oddychania to kompletny nonsens, ze względu na brak dojrzałości fizycznej dzieci do wykonywania takich czynności!

Po pierwsze, nikt nie sugerował tu nauczania technik masażu serca w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym.
Po drugie wprowadzenie umiejętności wybrania numeru alarmowego i prowadzenia rozmowy z dyżurnym jak najbardziej ma sens w tym przedziale wiekowym.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Po pierwsze, nikt nie sugerował tu nauczania technik masażu serca w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym.

>Po drugie wprowadzenie umiejętności wybrania numeru alarmowego i prowadzenia rozmowy z dyżurnym jak najbardziej ma sens w tym przedziale wiekowym.

I do tego są potrzebne koniecznie dodatkowe zajęcia, najlepiej zamiast religii, bo dzieci nie mają edukacji przyrodniczej, zdrowotnej, społecznej i środowiskowej. Ręce opadają z taką logiką, bo to nie jest żadna logika, ale walka ideologiczna, w dodatku bardzo nieładnie zacietrzewiona.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
28-03-2016 19:39 
 Ocena 5 na 5
Marian Forewa (906 punktów)
>I do tego są potrzebne koniecznie dodatkowe zajęcia, najlepiej zamiast religii

Prawie wszystko byłoby lepsze zamiast religii, z "niczym" na czele.

> Ręce opadają z taką logiką, bo to nie jest żadna logika, ale walka ideologiczna, w dodatku bardzo nieładnie zacietrzewiona.

Tu niestety ci się porąbało i postawiłeś wóz przed koniem, pewnie z tego zacietrzewienia.

Otóż jeżeli jest to walka, to nie ideologiczna, ale przeciwko ideologii, na którą w publicznych placówkach oświatowych nie powinno być miejsca.

Pierwsza pomoc, matematyka, chemia, biologia, fizyka - to nie są ideologie, w przeciwieństwie do katolickiego zabobonu, który jest przykładem patologicznej ideologii rozprzestrzeniającej się jak choroba w drodze indoktrynacji małoletnich.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)




"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
25-03-2016 23:58 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>A mimo to mnóstwo absolwentów kompletnie nie rozumie świata, i coraz więcej ludzi nieprzydatnych do niczego, nie umiejących odnaleźć się w świecie, w którym drastycznie spadło zapotrzebowanie na pracę ludzkich mięśni.

Praca ludzkich mięśni wciąż jest w cenie podczas gdy absolwenci różnych uczelni niekoniecznie. Rzecz w tym, że praca fizyczna jest passé a nie w tym, że jest nieprzydatna.

Jaskinia Trolli team
28-03-2016 20:13 
 Ocena 3 na 3
Marian Forewa (906 punktów)
>Praca ludzkich mięśni wciąż jest w cenie podczas gdy absolwenci różnych uczelni niekoniecznie.

Dlatego, że umysły wielu z tych absolwentów mają niewiele do zaoferowania, pomimo uporczywej, długotrwałej edukacji.

To miejski mit, że praca fizyczna jest w cenie. Zwróć uwagę na miliony miejsc pracy fizycznej, które są sztucznie utrzymywane, np. w górnictwie, w rolnictwie (dopłaty).

Doszło do tego, że tym ludziom płaci się nie tyle za ich pracę, co za powstrzymywanie się od wszczynania zadym.
Zresztą, trudno wymyślić jakieś sensowne rozwiązanie tej sytuacji, no bo co z tymi ludźmi zrobić?

> Rzecz w tym, że praca fizyczna jest passé a nie w tym, że jest nieprzydatna.

Jedno i drugie, ze wskazaniem na drugie. Mechanizacja, automatyzacja, coraz mniej jest czynności, których maszyny nie wykonywałyby lepiej.
26-03-2016 20:28 
 Ocena 3 na 3
Olek Mularski (3178 punktów)
>Równie dobrze można by zapytać, czy warto obciążać szkołę kolejnym

Tak warto, szczególnie jak ma to na celu naukę ratowania życia. Poza tym pierwsza pomoc, a właściwie BLS jest łatwa jak kopanie kartofli! Wiele nie potrzeba, żeby siedmiolatek, uczeń 1 klasy SP nauczył się zasad resuscytacji, opatrywania ran, tamowania krwawień, unieruchamiania złamań, postępowania z nieprzytomnym czy zadławionym. Gwarantuję Ci, że średnio pojętny uczeń będzie wykonywał te wszystkie czynności prawidłowo już po kilkunastu godzinach nauki. Reszta to będą tylko powtórki. Są one jednak konieczne do tego, żeby wyrobić pamięć mięśniową i prawidłowe odruchy warunkowe.

>Dlaczego nauka pierwszej pomocy ma się odbywać w szkole? Przecież zadania edukacyjne realizują również inne instytucje.

A gdzie ma się odbywać? W kościele??? Szkoła jest jedyną instytucją zdolną do masowej edukacji dzieci z uwagi na swój obowiązkowy charakter i dużą dostępność.

>Program szkolny i tak już jest przeciążony, a dzieci pędzają w szkołach za dużo czasu.
>100 lat tremu dziecko w szkole powszechnej miało się nauczyć podstaw czytania, pisania i liczenia. Obecnie zadania szkół publicznych spuchły do monstrualnych rozmiarów, jakby już dzieci nie miały domów rodzinnych i rodziców, a w czasie wolnym, poza szkołą w ogóle nie obcowały ze społeczeństwem.

To może cofnijmy się jeszcze do czasów średniowiecza, gdzie przeciętne dziecko nie umiało czytać. Wtedy to dopiero był luz... Poza tym kiedyś, jak ja chodziłem do gimnazjum (byłem rocznikiem otwierającym nowy system edukacyjny) istniał przedmiot zwany przysposobienie obronne, na którym poza bzdurami typu rodzaje powodzi, typy alarmów, obsługa gaśnicy i hydrantu p.poż. była także pierwsza pomoc, niestety z braku sprzętu do pozoracji tylko w wymiarze teoretycznym. I ludzie jakoś to ogarniali, sam miałem jak pamiętam ocenę 6 na świadectwie. Nie mówimy więc o czymś zupełnie nowym, ani też o dodatkowym przedmiocie, tylko o likwidacji religii i zamiast niej wprowadzenia zajęć z pierwszej pomocy w wymiarze wystarczającym na zapewnienie prawidłowego toku nauczania, czyli moim zdaniem 1 godz. tygodniowo.

>To jest patologia, a nie to, że w szkole nie uczą pedicure, manicure i nie wiadomo jeszcze czego...

Pierwsza pomoc to nie pedicure!
27-03-2016 11:35 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Tak warto, szczególnie jak ma to na celu naukę ratowania życia.

Ratowanie życia powinno pozostać domeną medycyny. Nie zamieniajmy na siłę szkół w szpitalne oddziały ratunkowe, bo efekt tego może być i trochę śmieszny, i nieco bardziej straszny.

>Poza tym pierwsza pomoc, a właściwie BLS jest łatwa jak kopanie kartofli!

Kopanie kartofli jest może i łatwe, ale i prostą motyką można nieźle bulwy posiekać. Niestety, człowiek to nie bulwa, choć sztuka ratowania życia wykonywana ręką dziecka może przypominać wymachiwanie motyką...

>Wiele nie potrzeba, żeby siedmiolatek, uczeń 1 klasy SP nauczył się zasad resuscytacji, opatrywania ran, tamowania krwawień, unieruchamiania złamań, postępowania z nieprzytomnym czy zadławionym.

Siedmiolatek jest za słaby fizycznie, żeby sobie z takim zadaniem jak resuscytacja albo unieruchamianie złamań poradzić. Natomiast opatrywania drobnych skaleczeń mogą nauczyć dziecko w domu rodzice.

>Gwarantuję Ci, że średnio pojętny uczeń będzie wykonywał te wszystkie czynności prawidłowo już po kilkunastu godzinach nauki.

Wierzę Ci - na słowo, a jak wyglądałoby to w rzeczywistości, wolałbym się jednak nie przekonywać na własnej skórze.

>A gdzie ma się odbywać? W kościele??? Szkoła jest jedyną instytucją zdolną do masowej edukacji dzieci z uwagi na swój obowiązkowy charakter i dużą dostępność.

W kościele również. Są jeszcze domy kultury, świetlice; poza tym wojsko, policja i służby ratunkowe mają obecnie obowiązek realizowania różnych akcji edukacyjnych skierowanych do społeczeństwa.

>Poza tym kiedyś, jak ja chodziłem do gimnazjum (byłem rocznikiem otwierającym nowy system edukacyjny) istniał przedmiot zwany przysposobienie obronne...

Obecnie także w szkole realizowane są takie tematy, na każdym etapie edukacyjnym, a od gimnazjum pojawia się nawet oddzielny przedmiot - edukacja dla bezpieczeństwa.

>Nie mówimy więc o czymś zupełnie nowym, ani też o dodatkowym przedmiocie, tylko o likwidacji religii i zamiast niej wprowadzenia zajęć z pierwszej pomocy w wymiarze wystarczającym na zapewnienie prawidłowego toku nauczania, czyli moim zdaniem 1 godz. tygodniowo.

Nie pojmuję, po co łączyć dwie kwestie (nauka religii, nauka pierwszej pomocy), które nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego, więc najbardziej sensownie byłoby się zajmować każdą z nich z osobna? Co ma piernik do wiatraka?


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
27-03-2016 20:47 
 Ocena 7 na 7
Lilly Amina (4723 punktów)

>Nie pojmuję
To już wiemy...
28-03-2016 07:38 
 0 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>>Nie pojmuję
>To już wiemy...



A ja wiem ponadto, jak zareagują przedszkolaczki, gdy się dowiedzą, że zamiast jasełek, kolorowania aniołków i śpiewania piosenek, będą bandaże, śmierdzące fantomy (co wyglądają jak trupy), a do tego krew, pot i łzy...
Gratuluję pomysłu!


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
28-03-2016 16:17 
 Ocena 6 na 6
Olek Mularski (3178 punktów)
>Ratowanie życia powinno pozostać domeną medycyny. Nie zamieniajmy na siłę szkół w szpitalne oddziały ratunkowe, bo efekt tego może być i trochę śmieszny, i nieco bardziej straszny.

Nikt nie chce zamieniać szkół w szpitale. Kilka manekinów, paręnaście rolek plastrów i bandaży, jakieś najbardziej podstawowe szyny do unieruchamiania złamań, chusty trójkątne, trochę materiałów do pozoracji, to wszystko co potrzeba do nauki pierwszej pomocy (BLS) dla wszystkich ludzi niezwiązanych z medycyną. Raz czy dwa razy w roku szkoła mogłaby zorganizować ze strażakami czy lokalnym pogotowiem ratunkowym jakieś niewielkie pokazy i naukę np. ratowania topielca, czy wydobywania ofiar wypadku z wraku samochodu oraz naukę użycia AED (defibrylatora automatycznego, urządzenia, które coraz częściej można spotkać w Polsce w obiektach o dużym zagęszczeniu ludzi i tym samym dużym ryzyku wystąpienia NZK (porty morskie, lotniska, dworce kolejowe, urząd miasta/urząd wojewódzki to miejsca gdzie zwykle można dostać AED w razie potrzeby)).

>Kopanie kartofli jest może i łatwe, ale i prostą motyką można nieźle bulwy posiekać. Niestety, człowiek to nie bulwa, choć sztuka ratowania życia wykonywana ręką dziecka może przypominać wymachiwanie motyką...

Nie rozumiesz nawet najprostszej przenośni.

>Siedmiolatek jest za słaby fizycznie, żeby sobie z takim zadaniem jak resuscytacja albo unieruchamianie złamań poradzić. Natomiast opatrywania drobnych skaleczeń mogą nauczyć dziecko w domu rodzice.

Jak się wie jak to robić, to dużo siły nie potrzeba. Resuscytacja to nie rąbanie drzewa, gdzie czym mocniej uderzę tym lepiej. Poza tym taki mały ratownik może służyć za instruktora dorosłego w masażu serca i pokazać jak to robić, a sam zająć się udrożnieniem dróg oddechowych, tamowaniem krwawienia czy wentylacją, gdzie siła nie jest wskazana. Natomiast w unieruchamianiu złamań siła to najgorszy możliwy doradca!!!

>Wierzę Ci - na słowo, a jak wyglądałoby to w rzeczywistości, wolałbym się jednak nie przekonywać na własnej skórze.

Czyli jak cię kiedyś potrąci samochód wolałbyś czekać na ratunek te kilkanaście cennych minut, a czasami i dłużej (bywa, że i pół godziny jak wszystkie karetki z danego rejonu są na interwencjach i trzeba ściągać ZRM z sąsiedniego rejonu)? W przypadku ciężkiego krwotoku tętniczego, zatrzymania oddechu czy krążenia po przyjeździe można wtedy spokojnie wypisać papiery zgonowe i przekazać zwłoki pod opiekę policji, do czasu przyjazdu "kopidołków".

>W kościele również. Są jeszcze domy kultury, świetlice;

Już widzę zaangażowanie kościoła w pomaganie drugiemu człowiekowi...
poza tym kościół ma zerowe doświadczenie w tym zakresie i niestety zupełnie nie zna się na edukacji.
Poza tym szkoła jak napisałem jest obowiązkowa, co powoduje bardzo wysoką frekwencję i masowość nauczania. Na jakieś tam zajęcia w świetlicy czy domu kultury przyjdzie kilku zainteresowanych dzieciaków. W młodszych klasach, gdzie to wydaje się ciekawe, a połowa chłopaków marzy o zostaniu ratownikiem czy strażakiem, jeszcze przyjdzie dużo, w gimnazjum mają gdzieś takie zajęcia i wolą iść za przeproszeniem na piwo i fajki.

>poza tym wojsko, policja i służby ratunkowe mają obecnie obowiązek realizowania różnych akcji edukacyjnych skierowanych do społeczeństwa.

Pracuję i jakoś nie słyszałem, co bym miał taki obowiązek. Owszem robimy różne akcje na terenie miasta, ale tylko na wyraźną prośbę instytucji zainteresowanej. Czasami zdarza się też odmawiać z racji braku czasu i przekładać na inne terminy. W końcu służby ratunkowe to nie instytucje edukacyjne.

>Obecnie także w szkole realizowane są takie tematy, na każdym etapie edukacyjnym, a od gimnazjum pojawia się nawet oddzielny przedmiot - edukacja dla bezpieczeństwa.

Bzdury typu rodzajów powodzi, jak zachować się podczas burzy i silnego wiatru, obsługa gaśnicy i hydrantu... Poza tym o samej pierwszej pomocy jest tylko paręnaście godzin i to miernej jakości. Często bez praktyki, bo szkoły nie posiadają sprzętu. Znajdź mi szkołę, w której jest więcej niż jeden manekin i to nie zepsuty i gdzie zajęcia z resuscytacji są prowadzone więcej niż raz w czasie realizacji programu nauczania!

>Nie pojmuję, po co łączyć dwie kwestie (nauka religii, nauka pierwszej pomocy), które nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego, więc najbardziej sensownie byłoby się zajmować każdą z nich z osobna?

Obie rzeczy łączy jedna kwestia- pieniądze! Budżet to nie worek bez dna i nie ma w nim miejsca na marnotrawstwo. Lekcje religii właśnie takim marnowaniem środków finansowych, gdyż nic dobrego nie wnoszą do edukacji dzieci, a nawet są jej zaprzeczeniem. Szkoła powinna być dla wszystkich bez względu na wyznanie równa, a poza tym służy jak sama nazwa mówi edukacji, a nie indoktrynacji. Poza tym wbrew pozorom lekcje pierwszej pomocy szybko się zwrócą finansowo, gdyż spadnie poziom śmiertelności i kalectwa powypadkowego i na skutek nagłych zachorowań, a co za tym idzie liczba utraconych lat pracy oraz kwoty przeznaczane na odszkodowania, renty, świadczenia rehabilitacyjne itp. To wszystko już dawno zostało policzone, tylko u nas łapę na kasie trzymają pospołu kiecaci i banda ignorantów!!!

>Co ma piernik do wiatraka?

Mąkę.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Nikt nie chce zamieniać szkół w szpitale.

I całe szczęście.

>Kilka manekinów, paręnaście rolek plastrów i bandaży, jakieś najbardziej podstawowe szyny do unieruchamiania złamań, chusty trójkątne, trochę materiałów do pozoracji, to wszystko co potrzeba do nauki pierwszej pomocy (BLS) dla wszystkich ludzi niezwiązanych z medycyną.

Kto to kupi i skąd weźmie na to pieniądze? Gdzie to w szkole trzymać? Kto będzie za to materialnie odpowiadał?

>Raz czy dwa razy w roku szkoła mogłaby zorganizować ze strażakami czy lokalnym pogotowiem ratunkowym jakieś niewielkie pokazy i naukę np. ratowania topielca, czy wydobywania ofiar wypadku z wraku samochodu oraz naukę użycia AED (defibrylatora automatycznego, urządzenia, które coraz częściej można spotkać w Polsce w obiektach o dużym zagęszczeniu ludzi i tym samym dużym ryzyku wystąpienia NZK (porty morskie, lotniska, dworce kolejowe, urząd miasta/urząd wojewódzki to miejsca gdzie zwykle można dostać AED w razie potrzeby)).

Niewielkie pokazy - ciekawe, jak je urządzić w szkole podstawowej, do której uczęszcza kilkuset uczniów?

>Nie rozumiesz nawet najprostszej przenośni.

No i bardzo dobrze.

>Poza tym taki mały ratownik może służyć za instruktora dorosłego w masażu serca i pokazać jak to robić, a sam zająć się udrożnieniem dróg oddechowych, tamowaniem krwawienia czy wentylacją, gdzie siła nie jest wskazana. Natomiast w unieruchamianiu złamań siła to najgorszy możliwy doradca!!!

Tak, to bardzo rozsądne - obciążać małe dziecko odpowiedzialnością za kierowanie akcją ratunkową.

>Czyli jak cię kiedyś potrąci samochód wolałbyś czekać na ratunek te kilkanaście cennych minut, a czasami i dłużej (bywa, że i pół godziny jak wszystkie karetki z danego rejonu są na interwencjach i trzeba ściągać ZRM z sąsiedniego rejonu)? W przypadku ciężkiego krwotoku tętniczego, zatrzymania oddechu czy krążenia po przyjeździe można wtedy spokojnie wypisać papiery zgonowe i przekazać zwłoki pod opiekę policji, do czasu przyjazdu "kopidołków".

Człowiek jest śmiertelny, i ja to akceptuję na tyle, by nie zawracać sobie głowy fantazjami o "dziecięcych ratownikach medycznych".

>Już widzę zaangażowanie kościoła w pomaganie drugiemu człowiekowi...
>poza tym kościół ma zerowe doświadczenie w tym zakresie i niestety zupełnie nie zna się na edukacji.

Za to lekarze i ratownicy medyczni mają świetne podejście do dzieci. Porażają zwłaszcza empatią, co jest możliwe dzięki temu, że mają dużo wolnego czasu, który mogą spożytkować na relaks i wypoczynek.

>Poza tym szkoła jak napisałem jest obowiązkowa, co powoduje bardzo wysoką frekwencję i masowość nauczania.

Masowość i obowiązkowość nauczania potrafi zniechęcić każdego do wszystkiego.

>Pracuję i jakoś nie słyszałem, co bym miał taki obowiązek. Owszem robimy różne akcje na terenie miasta, ale tylko na wyraźną prośbę instytucji zainteresowanej. Czasami zdarza się też odmawiać z racji braku czasu i przekładać na inne terminy. W końcu służby ratunkowe to nie instytucje edukacyjne.

No co ty?

>Bzdury typu rodzajów powodzi, jak zachować się podczas burzy i silnego wiatru, obsługa gaśnicy i hydrantu...

Dziecko w wieku szkolnym i tak fizycznie po prostu nie jest w stanie obsłużyć gaśnicy czy hydrantu, nie wspominając o posiadaniu niezbędnych do tego kompetencjach psychicznych. Program szkolny w pierwszym rzędzie musi być dostosowany do możliwości psychofizycznych dzieci, a nie do nierealistycznych fantazji utopistów.

>Obie rzeczy łączy jedna kwestia - pieniądze! Budżet to nie worek bez dna i nie ma w nim miejsca na marnotrawstwo.

Nie mam przekonania, że pieniądze wydane na naukę pierwszej pomocy w szkołach publicznych nie zostałyby w ten sposób wyrzucone w błoto. Cel jest oczywiście pozornie szczytny i słuszny, ale diabeł tkwi w szczegółach.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
30-03-2016 18:19 
 Ocena 3 na 3
Olek Mularski (3178 punktów)
>Kto to kupi i skąd weźmie na to pieniądze?

Z tych samych funduszy, z których idzie na mapy, kredę, tablice, naprawę ławek i ...krzyże.

>Gdzie to w szkole trzymać?

W salce katechetycznej, po przerobieniu na salę do pierwszej pomocy. W szkole zazwyczaj każda sala, a przynajmniej pracownie do przedmiotów ścisłych ma swoje zaplecza, osobne pomieszczenia, magazyny sprzętów potrzebnych do prowadzenia lekcji.

>Kto będzie za to materialnie odpowiadał?

Twój ksiądz proboszcz.

A tak na serio ten sam, kto odpowiada za kredę, ławki itp...

>Niewielkie pokazy - ciekawe, jak je urządzić w szkole podstawowej, do której uczęszcza kilkuset uczniów?

Bardzo łatwo, wystarczy, żeby szkoła porozmawiała z komendantem lokalnej jednostki straży pożarnej i dyrektorem pogotowia ratunkowego. Jakiś tam termin zawsze będzie można znaleźć. Kilku ludzi zawsze ma wolne po dyżurze i zamiast siedzieć w domu mogą iść na takie pokazy. Jakby im dobrze zapłacić, to by przyszli bardzo chętnie.

>Tak, to bardzo rozsądne - obciążać małe dziecko odpowiedzialnością za kierowanie akcją ratunkową.

Co to za kierowanie akcją pokazać dorosłemu jak ma wykonywać uciski klatki piersiowej, a samemu zabrać się za wentylację i poinformowanie służb. Poza tym po to właśnie są zajęcia pozoracyjne, żeby pozbyć się nadmiaru stresu w takich chwilach.

>Człowiek jest śmiertelny, i ja to akceptuję na tyle, by nie zawracać sobie głowy fantazjami o "dziecięcych ratownikach medycznych".

Powiedz to rodzinie młodego chłopaka, który wpadł pod samochód i nie przeżył!

>Za to lekarze i ratownicy medyczni mają świetne podejście do dzieci. Porażają zwłaszcza empatią, co jest możliwe dzięki temu, że mają dużo wolnego czasu, który mogą spożytkować na relaks i wypoczynek.

Przynajmniej w przeciwieństwie do klechów nie gwałcimy ich i nie każemy im zlizywać bitej śmietany z naszych kolan. Wbrew temu co pan oraz uprawiające nagonkę na nasze środowisko media (głównie prawicowe i brukowce najniższych lotów) piszą, mamy wiele szacunku i empatii do człowieka. Gdybyśmy jej bowiem nie mieli, nie pracowalibyśmy w takich zawodach. Owszem wszystko ma swoje granice i niektórzy je przekraczają (jak np. facet wpychający się poza kolejką do gabinetu; delikwent przychodzący na SOR ze złamanym paznokciem o 3:00 w nocy, mamusie próbujące wymyślić chorobę u zdrowego dziecka, a później wyzywające nas, że się nie znamy na niczym; wnuczki usiłujące zostawić babcie w szpitalu, żeby mieć "spokój" w święta, pani wzywająca karetkę do chorego psa ; czy wreszcie pijany żul, którego widzimy w tym samym rynsztoku 20 raz w przeciągu miesiąca). To wszystko są źródła konfliktów, o których czasami tu i ówdzie bywa głośno. Przecież jesteśmy tylko ludźmi i pewne zachowania mogą wzbudzać w nas gniew, jak w każdym innym człowieku. Tym bardzie, że środowisko medyczne pełni w pewnym sensie również rolę edukacyjną (w zakresie promocji zdrowia oraz prewencji chorób i urazów).

>Dziecko w wieku szkolnym i tak fizycznie po prostu nie jest w stanie obsłużyć gaśnicy czy hydrantu, nie wspominając o posiadaniu niezbędnych do tego kompetencjach psychicznych.

Za to modlić się potrafi znakomicie...

Sam w poprzednim poście napisałem, że tego typu zajęcia, które miałem na lekcji przysposobienia obronnego uznaję z niepotrzebne i postuluję organizację zajęć opartych przede wszystkim o nauczanie pierwszej pomocy!

>Program szkolny w pierwszym rzędzie musi być dostosowany do możliwości psychofizycznych dzieci, a nie do nierealistycznych fantazji utopistów.

W pierwszej klasie liczenie do 10, w drugiej do 20, w trzeciej dodawanie i odejmowanie itd. W takim tempie to całki opanowalibyśmy dopiero przed emeryturą...

>Nie mam przekonania, że pieniądze wydane na naukę pierwszej pomocy w szkołach publicznych nie zostałyby w ten sposób wyrzucone w błoto. Cel jest oczywiście pozornie szczytny i słuszny, ale diabeł tkwi w szczegółach.

Zrobić źle i zmarnotrawić pieniądze można na wszystkim. Nie mniej jednak obecnie prawie 2 mld zł rocznie jest właśnie marnowanych na lekcje religii, a tymczasem umiejętności udzielania pierwszej pomocy w społeczeństwie leżą! Aż się prosi, żeby zrobić z tym porządek!
30-03-2016 18:41 
 Ocena-1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>>Kto to kupi i skąd weźmie na to pieniądze?
>Z tych samych funduszy, z których idzie na mapy, kredę, tablice, naprawę ławek i ...krzyże.
>>Gdzie to w szkole trzymać?
>W salce katechetycznej, po przerobieniu na salę do pierwszej pomocy. W szkole zazwyczaj każda sala, a przynajmniej pracownie do przedmiotów ścisłych ma swoje zaplecza, osobne pomieszczenia, magazyny sprzętów potrzebnych do prowadzenia lekcji.
>>Kto będzie za to materialnie odpowiadał?
>Twój ksiądz proboszcz.



"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
30-03-2016 19:16 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
Ja się z Tobą z grubsza zgadzam, choć przedmiot, który postulujesz już JEST w programie nauczania i pierwszej pomocy od kilku lat młódź się już uczy. Poziom tego nauczania jest niestety mizerny, od innych krajów rażąco odbiegły, należy nad tym mocno pracować ale...

>Bardzo łatwo, wystarczy, żeby szkoła porozmawiała z komendantem lokalnej jednostki straży pożarnej i dyrektorem pogotowia ratunkowego. Jakiś tam termin zawsze będzie można znaleźć. Kilku ludzi zawsze ma wolne po dyżurze i zamiast siedzieć w domu mogą iść na takie pokazy. Jakby im dobrze zapłacić, to by przyszli bardzo chętnie.

Tu przesadziłeś. Lekarz kiedy usłyszał propozycję przeprowadzenia lekcji za pięciokrotność (!!) lekcyjnej pensji nauczyciela, użył słów uznawanych powszechnie za obraźliwe

Tak "dobrze zapłacić" jak chcieliby lekarze, to jednak niewiele szkół stać

>Przynajmniej w przeciwieństwie do klechów nie gwałcimy ich
Chcesz nazwisko pediatry - pedofila? (Zabrze *)

>Wbrew temu co pan oraz uprawiające nagonkę na nasze środowisko media (głównie prawicowe i brukowce najniższych lotów) piszą, mamy wiele szacunku i empatii do człowieka.
To już chyba żart. Dowodem tej empatii jest wielogodzinne oczekiwanie w poczekalniach? Żądanie za przyjęcie do publicznego (!!!) szpitala honorarium za kilka wizyt w prywatnym gabinecie? (Piekary *)

>Gdybyśmy jej bowiem nie mieli, nie pracowalibyśmy w takich zawodach. Owszem wszystko ma swoje granice i niektórzy je przekraczają (jak np. facet wpychający się poza kolejką do gabinetu; delikwent przychodzący na SOR ze złamanym paznokciem o 3:00 w nocy, mamusie próbujące wymyślić chorobę u zdrowego dziecka, a później wyzywające nas, że się nie znamy na niczym; wnuczki usiłujące zostawić babcie w szpitalu, żeby mieć "spokój" w święta, pani wzywająca karetkę do chorego psa ; czy wreszcie pijany żul, którego widzimy w tym samym rynsztoku 20 raz w przeciągu miesiąca). To wszystko są źródła konfliktów, o których czasami tu i ówdzie bywa głośno.

Chcesz przeczytać o przekraczaniu tych granic przez lekarzy? o "budzeniu" kopniakiem pacjenta, który w chwilę potem zmarł? (Sosnowiec **)

>Sam w poprzednim poście napisałem, że tego typu zajęcia, które miałem na lekcji przysposobienia obronnego uznaję z niepotrzebne i postuluję organizację zajęć opartych przede wszystkim o nauczanie pierwszej pomocy!
Tak masz rację !

Znam wielu wspaniałych lekarzy, gotowych nawet do poświęceń, ale Wasza zawodowa solidarność niemniejsza niż u kleru powoduje, że tak jak u kleru czarne owce pozostają zazwyczaj bezkarne

* oznaczyłem przypadki opisane nie w prawicowej prasie ale skazane prawomocnymi wyrokami
** to opisało lewicowe medium
30-03-2016 20:10 
 Ocena 5 na 5
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Olku i Szarleyu.
Nie róbcie, proszę, z tego wątku wyliczanki, kto potrafi gorzej się zachowywać, bo wątek utonie w bagnie.
Chamstwo i głupota są wszędzie. Może właśnie powszechne szkolenie z pierwszej pomocy nauczy ludzi zachowywać się lepiej jako pacjent i jako lekarz.

Tych szkoleń na poziomie uczniów szkół też wcale nie muszą przeprowadzać lekarze. Mogą to być ratownicy medyczni, WOPR, GOPR, strażacy, pracownicy medyczni albo i pan od w-f.

Kiedyś, za złych i słusznie minionych czasów, w każdej szkole była higienistka na pełen etat.
Gdyby tak do tego powrócić, to ona jako przedstawicielka zawodu medycznego powinna umieć i nauczać pierwszej pomocy. Zapleczem do nauczania i trzymania sprzętu w sposób naturalny stałyby się jej gabinet, sala gimnastyczna i przyległości.
Rozmarzyłam się...

Najważniejsze w życiu rzeczy nie są rzeczami.
30-03-2016 20:19 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Rozmarzyłam się...

Na Boga, bądźmy realistami:
youtu.be/GdsUtATZWR0
Chłopcy są wprost rozkoszni i bardzo zabawni, ale przyznajmy szczerze, że to naprawdę nie jest jeszcze robota na ich możliwości.
Dzieci to dzieci, a nie mali dorośli. Do pewnych rzeczy dzieci muszą dojrzeć - fizycznie i psychicznie.

Na tej propagandówce chłopaki są nieco bardziej wyrośnięte, ale choć wyglądają na prawdziwych twardzieli, to tężyzna dziesięciolatka nadal nie może się równać z siłą fizyczną, jaką do przeprowadzenia masażu serca dysponuje dorosły mężczyzna.
youtu.be/Ff_kalDZfzU
Nie oszukujmy się, zabawa w masowanie klaty przez małolata raczej nikomu nie przywróci krążenia...


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
30-03-2016 20:27 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>Olku i Szarleyu.
>Nie róbcie, proszę, z tego wątku wyliczanki, kto potrafi gorzej się zachowywać, bo wątek utonie w bagnie.

Utonie? Temat jest bagnem (poza forum)

>Chamstwo i głupota są wszędzie. Może właśnie powszechne szkolenie z pierwszej pomocy nauczy ludzi zachowywać się lepiej jako pacjent i jako lekarz.

Nie. Wiedza to nie wszystko. Nie spotkałem w Polsce lekarza któremu brakowałoby wiedzy lub umiejętności. Ci, których spotkałem to świetnie wyszkoleni fachowcy dysponujący ogromną wiedzą. Jeśli są inni to ja ich nie spotkałem.

>Tych szkoleń na poziomie uczniów szkół też wcale nie muszą przeprowadzać lekarze. Mogą to być ratownicy medyczni, WOPR, GOPR, strażacy, pracownicy medyczni albo i pan od w-f.
Nawet muszą to robić nauczyciele, ponieważ lekarze
1 żądają zbyt wysokich honorariów (zazwyczaj)
2 nie mają pedagogicznego przygotowania (zawsze)

>Zapleczem do nauczania i trzymania sprzętu w sposób naturalny stałyby się jej gabinet, sala gimnastyczna i przyległości.
Tu akurat nie ma żadnego problemu, majątek w innych pracowniach bywa moc cenniejszy niż fantom

Szkoła powinna uczyć medycznego ratownictwa, tu stanowczo się z Olkiem zgadzam, Szkoła nie powinna prowadzić katechezy, tu też się zgadzam. Mam bardzo wysoką opinię na temat umiejętności polskich lekarzy ale choć nie jestem ubezpieczony w NFZ, to twierdzenie o ich empatii wobec chorego Człowieka wkładam między bajki
30-03-2016 20:50 
 Ocena 2 na 2
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>>Chamstwo i głupota są wszędzie. Może właśnie powszechne szkolenie z pierwszej pomocy nauczy ludzi zachowywać się lepiej jako pacjent i jako lekarz.
>Nie. Wiedza to nie wszystko. Nie spotkałem w Polsce lekarza któremu brakowałoby wiedzy lub umiejętności. Ci, których spotkałem to świetnie wyszkoleni fachowcy dysponujący ogromną wiedzą. Jeśli są inni to ja ich nie spotkałem.

Miałam na myśli, oprócz wiedzy fachowej, również spojrzenie na całą sytuację z punktu widzenia tak ratownika jak i pacjenta.

Najważniejsze w życiu rzeczy nie są rzeczami.
29-03-2016 09:25 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Nikt nie chce zamieniać szkół w szpitale. Kilka manekinów, paręnaście rolek plastrów i bandaży, jakieś najbardziej podstawowe szyny do unieruchamiania złamań, chusty trójkątne, trochę materiałów do pozoracji, to wszystko co potrzeba do nauki pierwszej pomocy (BLS) dla wszystkich ludzi niezwiązanych z medycyną. Raz czy dwa razy w roku szkoła mogłaby zorganizować ze strażakami czy lokalnym pogotowiem ratunkowym jakieś niewielkie pokazy i naukę np. ratowania topielca, czy wydobywania ofiar wypadku z wraku samochodu oraz naukę użycia AED (defibrylatora automatycznego, urządzenia, które coraz częściej można spotkać w Polsce w obiektach o dużym zagęszczeniu ludzi i tym samym dużym ryzyku wystąpienia NZK (porty morskie, lotniska, dworce kolejowe, urząd miasta/urząd wojewódzki to miejsca gdzie zwykle można dostać AED w razie potrzeby)).
(...)
Szkoła powinna być dla wszystkich bez względu na wyznanie równa, a poza tym służy jak sama nazwa mówi edukacji, a nie indoktrynacji. Poza tym wbrew pozorom lekcje pierwszej pomocy szybko się zwrócą finansowo, gdyż spadnie poziom śmiertelności i kalectwa powypadkowego i na skutek nagłych zachorowań, a co za tym idzie liczba utraconych lat pracy oraz kwoty przeznaczane na odszkodowania, renty, świadczenia rehabilitacyjne itp. To wszystko już dawno zostało policzone, tylko u nas łapę na kasie trzymają pospołu kiecaci i banda ignorantów!!!
>>Co ma piernik do wiatraka?
>Mąkę.

za całokształt wypowiedzi.
Dobrze przeszkolony dzieciak może np prawidłowo wezwać pomoc, gdy dorosły zajmie się resuscytacją. W sytuacji silnego stresu to wcale nie takie łatwe ani oczywiste.

Najważniejsze w życiu rzeczy nie są rzeczami.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Obecność religii w szkole jest pod wieloma względami znacznie lepszym rozwiązaniem, niż nauczanie jej poza szkołą, ponieważ w szkole nauczanie religii pozostaje pod silniejszą społeczną kontrolą. Jest to korzystne nie tylko dla zinstytucjonalizowanej religii, lecz również (jeżeli nie przede wszystkim) dla państwa. Zachęcam, by spojrzeć na sprawę szerzej, a nie tylko z perspektywy własnego światopoglądu.

"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
Arminius (25555 punktów)Agitpropaganda
"Przez cały cykl kształcenia, bajdurzenia religijnego jest więcej niż biologi, fizyki i chemii razem wziętej. Kogo stać żeby posłać dziecko na dobre studia, kogo stać na dodatkowe korepetycję".

Przecież w tej akcji nie chodzi o lekcje z zakresu pierwszej pomocy - szczególnie jeżeli jest tak, jak na to zwrócił uwagę jeden z komentujących, wskazując na zajęcia EDB, na których takie lekcje mają miejsce. Akcja powyższa ma wymiar sensu stricto propagandowy i jest wymierzona w religię. I nawet jeżeli daruję sobie jednoznaczną krytykę tej konkretnej intencji - to wypisywanie farmazonów o tym jak na tym cierpi edukacja z zakresu pierwszej pomocy jest zdecydowanie naganne.
Przypominam, iż w rankingach PISA polscy uczniowie zdobywają najlepsze notowania w skali globalnej, a ich awans z dalszych miejsc na te najlepsze odbywa się w tempie imponującym. Dlatego też argument typu: "godziny lekcyjne które mogłyby być wykorzystane na przyswojenie dodatkowej wiedzy, przeznacza się na przygotowanie dzieci do życia po śmierci", sugerujący odpowiedzialność lekcji religii za rzekomo słaby poziom polskiej edukacji wypada potraktować jako demagogiczną agitpropagandę ideolo.

"W 2012, Polska znalazła się w gronie 10 państw, w którym uczniowie zdobyli najwyższy wynik".

Całość na: pl.wikipedia.org/wiki/PISA_(badanie)
24-03-2016 13:51 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: Agitpropaganda

Przypomina mi się sytuacja sprzed kilku lat, gdy ministerce z nawiedzonej "liberalnie" partii się coś zwidziało i zobowiązała szkoły, żeby w każdej klasie zostały przeprowadzone dodatkowe zajęcia z bezpieczeństwa w ruchu drogowym, choć ten temat jest wałkowany od przedszkola!
Ostatecznie zapewne udało się kilku krewnych i znajomych królika zatrudnić do przeprowadzenia takich dodatkowych zajęć w szkołach, na czym można było - w przypadku dużych miejskich szkół - ukręcić niemałe lody.
I takiemu instrumentalnemu traktowaniu szkoły przede wszystkim trzeba się przeciwstawiać!


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
24-03-2016 15:04 
 Ocena 5 na 5
romaro (25211 punktów)
>Przypomina mi się sytuacja sprzed kilku lat, gdy ministerce z nawiedzonej "liberalnie" partii się coś zwidziało i zobowiązała szkoły, żeby w każdej klasie zostały przeprowadzone dodatkowe zajęcia z bezpieczeństwa w ruchu drogowym, choć ten temat jest wałkowany od przedszkola!
Ja z kolei przypominam sobie jak na ulice wyszli księża i pouczali kierowców, wespół z policją, jak zachowywać mają się na drodze. Mnie starego dziada jakim jestem wiele nie nauczyli, ale pamiętam do dziś podobne akcje o których piszesz, przeprowadzane w szkołach za komuny i muszę powiedzieć, że dzięki jednej z takich zdobyłem kartę rowerową. Nie powiem, przydała się.
24-03-2016 15:30 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

A Sz. Romaro znowu robi spóźnioną konkurencję Kolumbowi.
wrd.policj(*)yskiwania_karty_rowerowej.html

Jak widać, do zrobienia karty rowerowej nie jest dziś potrzebne improwizowane kręcenie lodów z namaszczania ministry.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
24-03-2016 15:34 
 Ocena 6 na 6
romaro (25211 punktów)
>A Sz. Romaro znowu robi spóźnioną konkurencję Kolumbowi.
Taaa... Piszę jak było. Za komuny nie było takich ministrów. No i księża też ruchem nie kierowali.
24-03-2016 14:14 
 Ocena 4 na 4
romaro (25211 punktów)
>Akcja powyższa ma wymiar sensu stricto propagandowy i jest wymierzona w religię. I nawet jeżeli daruję sobie jednoznaczną krytykę tej konkretnej intencji - to wypisywanie farmazonów o tym jak na tym cierpi edukacja z zakresu pierwszej pomocy jest zdecydowanie naganne.
No dobra, można to i tak zanegować, jak Pan to uczynił. Z drugiej strony zamiast, postulować o wprowadzenie - zamiennie - jednej lekcji udzielania pomocy, domagać się dodatkowej lekcji w.f., o czym Pan wspomniał. Wyszło by to dzieciom na zdrowie, no ale to by było również naganne, bo uderzyło by w religię.
Alderyk Olrzyk jest oburzony faktem, że dzieci są obarczone nauką, jednak nie oburza go nadmiar godzin religii.
24-03-2016 14:23 
 Ocena 5 na 5
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>No dobra, można to i tak zanegować, jak Pan to uczynił. Z drugiej strony zamiast, postulować o wprowadzenie - zamiennie - jednej lekcji udzielania pomocy, domagać się dodatkowej lekcji w.f., o czym Pan wspomniał. Wyszło by to dzieciom na zdrowie, no ale to by było również naganne, bo uderzyło by w religię.
>Alderyk Olrzyk jest oburzony faktem, że dzieci są obarczone nauką, jednak nie oburza go nadmiar godzin religii.
Obecnie mają 4 godz w-f tygodniowo. Wystarczy.
Można by po prostu zmniejszyć ilość godzin w tygodniu, tylko jak wtedy ten dobry kościół wykazałby swoje zasługi w opiekowaniu się pociechami za marne grosze.


Najważniejsze w życiu rzeczy nie są rzeczami.
Fiedia (1636 punktów)Odp: Pierwsza pomoc
>Przez cały cykl kształcenia, bajdurzenia religijnego jest więcej niż biologi, fizyki i chemii razem
>wziętej. Kogo stać żeby posłać dziecko na dobre studia, kogo stać na dodatkowe korepetycję. Godziny
>lekcyjne które mogłyby być wykorzystane na przyswojenie dodatkowej wiedzy, przeznacza się na
>przygotowanie dzieci do życia po śmierci.

Czymże jest ta dodatkowa wiedza wobec Misterium Wiary, którym są lekcje religii? Jakże to w ogóle można porównywać?

>Coraz donośniejsze docierają do nas głosy o wprowadzeniu
>matury z religii.

Toż jej brak to kolejny przejaw wściekłego antyklerykalizmu polskich władz. Na taką dyskryminację Prawdziwy Polak Katolik zgodzić się nie może.

>Ci, którzy za nią optują niech się zastanowią, czy w tę stronę edukacja powinna iść.

Więcej religii. To życie jest niczym wobec wieczności a nieumiejętne udzielenie pierwszej pomocy z punktu widzenia katolika powinno być korzystne, przyśpiesza bowiem spotkanie z Najwyższym.


Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami.
Michaił Bakunin.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Wolałbym edukację filozoficzną i etykę.

To przerażające, że dzieci uczy się religii, a nie uczy się posługiwania się logiką poza teoretycznymi zadaniami.
26-03-2016 10:44 
 Ocena 3 na 3
Marcin Trollosiewicz (1120 punktów)
A ja bym chciał wysyp szkół prywatnych, gdzie przedmiot nauczania będzie zgodny z wolą rodziców. Taki sposób edukacji naturalnie sprawi, że edukacja dostosuje się do tego co potrzeba by żyć i pracować.

Jaskinia Trolli team
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Gdyby rodzice chcieli, mogliby mieć naprawdę duży wpływ na to, co się dzieje w szkołach publicznych, do których uczęszczają ich dzieci. Ino oni nie chcom chcieć!



"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
27-03-2016 12:01 
 Ocena 3 na 3
Marcin Trollosiewicz (1120 punktów)
>Gdyby rodzice chcieli, mogliby mieć naprawdę duży wpływ na to, co się dzieje w szkołach, do których uczęszczają ich dzieci. Ino oni nie chcom chcieć!

Takie stwierdzenie można zastosować do każdej dziedziny życia, bo dlatego jest tak źle, bo ludziom się nie chce chcieć.


Jaskinia Trolli team
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Takie stwierdzenie można zastosować do każdej dziedziny życia, bo dlatego jest tak źle, bo ludziom się nie chce chcieć.

Bo są - widać - ważniejsze sprawy, na które nigdy nie brakuje im ni chęci, ni ochoty.

"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
oportunista (1711 punktów)
Osobiście uważam, że religia w szkole tylko szkodzi religijności na co dzień, ale to zupełnie inne sprawa. Jest też inny wymiar tego zagadnienia. Edukacja ma na celu ukształtowanie młodego człowieka tak, aby był częścią organizacji jaka jest państwo. Z tego punktu widzenia religia nabiera zupełnie innego wymiaru. W dorosłym życiu niewiele korzystamy z wpakowanej nam do głów wiedzy teoretycznej, w zasadzie najistotniejszym jest umiejętność czytania ze zrozumieniem, liczenia w zakresie podstawowym, pisania. Wszystko co ponadto nam pakują do głów, szybko z nich paruje. Są oczywiście wyjątki, ale to dotyczy niewielkiego odsetka społeczeństwa. Szkoła musi ukształtować obywatela na lojalnego obywatela, pracownika, żołnierza itp. Oczywiście fajnie byłoby gdyby każdy potrafił udzielić fachowo pierwszej pomocy, czy rozwiązywać całki, Jednak z punktu widzenia interesu państwa ważniejsze jest, aby obywatel lojalnie płacił podatki i identyfikował się ze swym krajem, nie tylko za udziałem języka obowiązującego, ale kultury, religii i obyczajowości. Religia jest bardzo mocnym spoiwem państwowości, z zasadzie niezastępowanym żadnym innym substytutem. Dowodem na to jest zamieszanie jakie robią muzułmanie w krajach zachodnich, głównie Europy. Ich rosnąca siła jest spowodowana erozją chrześcijaństwa. Przyroda nie uznaje pustki, zanik jednego elementu, natychmiastowo zastąpiony zostaje innym. Jeśli w perspektywie zależy Tobie na przekształcaniu kościołów w meczety, to twój tok myślenia jest prawidłowy. To, że dzisiaj na temat islamu w Polsce tylko teoretyzujemy, jest w prostej linii efektem silnej pozycji kościoła katolickiego. Muzułmanin u nas czuje się źle, dlatego się tu nie osiedla. Dla użytkowników tego forum, to chyba dobrze, bo w krajach islamskich ateizm nie występuje. Nie ma w zasadzie wyboru między Bogiem a jego brakiem, jest wybór między Bogiem lepszym lub gorszym, z naszego oczywiście punktu widzenia.
26-03-2016 00:09 
 Ocena 4 na 4
-jad- (18783 punktów)
>Muzułmanin u nas czuje się źle, dlatego się tu nie osiedla.

Sądzę, że nie czuje się tu źle ze względów religijnych tylko z braku "godziwych" dodatków socjalnych.

Jaskinia Trolli team
26-03-2016 10:42 
 Ocena 3 na 3
Marcin Trollosiewicz (1120 punktów)
>Sądzę, że nie czuje się tu źle ze względów religijnych tylko z braku "godziwych" dodatków socjalnych.

Racja, tylko ślepiec mamiony piękną wizją multikulti nie widzi tak widocznej zależności.

Jaskinia Trolli team
Olek Mularski (3178 punktów)
Pomysł z wprowadzeniem lekcji pierwszej pomocy do szkół zamiast religii uważam za bardzo dobry. Szkoła jest bowiem jedyną instytucja edukacyjna, która może spełnić warunki masowości nauczania oraz weryfikacji zdobytej wiedzy. Wszelkiego rodzaju kursy i szkolenia mają bowiem to do siebie, że są albo płatne, albo nie obowiązkowe, w związku z tym także i lekceważone przez uczniów, którzy mając do wyboru spędzić godzinę na jakichś "nudnych" zajęciach, albo pograć w nogę, wolą oczywiście to drugie. Obowiązkowe lekcje z oceną na świadectwie zmusiłyby dzieci do przyswojenia sobie tej stosunkowo prostej, ale jakże przydatnej wiedzy.

Jako chirurg i lekarz pogotowia ratunkowego bardzo często mam niestety do czynienia z przypadkami w których świadkowie zamiast rozpocząć udzielanie pierwszej pomocy ograniczają się do poinformowania sytemu ratownictwa medycznego wykręcając na telefonie 999/112. Po udaniu się na miejsce zdarzenia w przypadku NZK często zastajemy pacjent nie reanimowanego od kilkunastu minut. Nic więc dziwnego, że dalsza resuscytacja najczęściej kończy się wypisaniem karty zgonu, a nawet gdy serce podejmuje pracę dochodzi do nieodwracalnego, ciężkiego uszkodzenia OUN ze wszystkimi tego konsekwencjami (śpiączka, niedowłady, utrata funkcji poznawczych itp.). Beznadziejnie wygląda też sprawa udzielania pomocy ofiarom wypadków drogowych. Z reguły po przyjeździe zastajemy kłótliwą, czasami agresywną grupę gapiów, którzy w najlepszym przypadku nie przeszkadzają w podejmowanych czynnościach. Tylko nieliczni wiedzą jak i kiedy ewakuować rannego z rozbitego pojazdu, jak postąpić ze złamaniami kości, ranami czy krwotokami. Paskudną sprawą jest też brak wrażliwości społecznej, znieczulica. Widać to szczególnie, gdy napotykamy nieprzytomnego człowieka leżącego na ulicy. Dziecko, czy starsza pani wzbudza jeszcze jakąś troskę, ale mężczyzna w średnim wieku uważany jest za "pijaka" i omijany szerokim łukiem. Z resztą nawet gdyby on był pijany, to wypada podejść i się upewnić czy nic mu nie jest- pijany też może być chory. Upojony do nieprzytomności krzywdy nie zrobi. Jak oddycha, tudzież jeszcze coś mamrocze i czuć od niego alkohol poinformować policję- proste. Niby tak, ale jednak się boimy, albo wstydzimy.

No właśnie- kwestia strachu przed ewentualnym błędem to kolejna rzecz, którą lekcje pomogłyby wyeliminować. Udzielając pierwszej pomocy naprawdę ciężko coś schrzanić. Poza tym każdy sposób ratowania człowieka w potrzebie jest lepszy niż patrzenie się biernie jak umiera! Z reguły osoby udzielające pierwszej pomocy rzadko stają się świadkami w sprawie (czasem tak, jeśli ratowały ofiara przestępstwa), ale jeśli nawet, to policja czy sąd nie będą pytać o poprawność wykonywanych czynności! Nikt tego nie sprawdza, bo i po co. Z reguły jest się traktowany jak bohater. Ewentualne powikłania resuscytacji typu połamane żebra to też nie błąd i nikt z tego nie będzie rozliczał ratującego (z prostej przyczyny- to się zdarza każdemu, ja też łamię żebra przy dużej części reanimacji).

W związku z mizernym poziomem wiedzy na temat oraz ogromną ceną jaką codziennie płacą za to ludzie uważam wdrożenie takiego przedmiotu za niezbędne. Poza tym to wstyd, że w Izraelu niemalże wszyscy umieją udzielić człowiekowi pierwszej pomocy, a w Polsce tylko około 10%!

A religia? Cóż moja opina w tej kwestii jest taka jak większości użytkowników tego forum- ten przedmiot nie dość, że zaśmieca czas, to jeszcze jest szkodliwy.
26-03-2016 23:06 
 Ocena 3 na 3
romaro (25211 punktów)
Pozwolę sobie podziękować dodatkowo w taki sposób za tę wypowiedź. Nie bez przyczyny ten temat zamieściłem.
Dziękuję i pozdrawiam.
27-03-2016 07:29 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Pomysł z wprowadzeniem lekcji pierwszej pomocy do szkół zamiast religii uważam za bardzo dobry.

Jak już na to zwracałem uwagę, niczego takiego do szkoły nie trzeba wprowadzać, bo nauka udzielania pierwszej pomocy już jest w szkołach prowadzona w ramach przedmiotu edukacja dla bezpieczeństwa.

>Szkoła jest bowiem jedyną instytucja edukacyjna, która może spełnić warunki masowości nauczania oraz weryfikacji zdobytej wiedzy. (...). Obowiązkowe lekcje z oceną na świadectwie zmusiłyby dzieci do przyswojenia sobie tej stosunkowo prostej, ale jakże przydatnej wiedzy.

Dlatego też edukacja dla bezpieczeństwa jest obowiązkowym przedmiotem szkolnym.

>Jako chirurg i lekarz pogotowia ratunkowego bardzo często mam niestety do czynienia z przypadkami w których świadkowie zamiast rozpocząć udzielanie pierwszej pomocy ograniczają się do poinformowania sytemu ratownictwa medycznego wykręcając na telefonie 999/112.

Pytanie brzmi, czy działają tu rzeczywiście czynniki związane z brakiem wiedzy na temat udzielania pierwszej pomocy, a może inne "blokady"?

>Paskudną sprawą jest też brak wrażliwości społecznej, znieczulica.

Gdyby Pan wiedział, co się pod tym względem dzieje w innych krajach, nie narzekałby Pan na polską znieczulicę.

>No właśnie- kwestia strachu przed ewentualnym błędem to kolejna rzecz, którą lekcje pomogłyby wyeliminować. Udzielając pierwszej pomocy naprawdę ciężko coś schrzanić.

Sądzę, że jest to raczej efekt przyjęcia pewnej filozofii życiowej, której dewizą jest unikanie problemów za wszelką cenę. Pamiętajmy, że wychowuje nie tylko szkoła, ale również różne instytucje i samo społeczeństwo. Należałoby się zastanowić, co się takiego stało, że współczesne społeczeństwa wychowują tylu zobojętniałych egoistów i asekurantów?

>W związku z mizernym poziomem wiedzy na temat oraz ogromną ceną jaką codziennie płacą za to ludzie uważam wdrożenie takiego przedmiotu za niezbędne.

Jeszcze raz zwrócę uwagę, że w szkole już taki przedmiot jest, od gimnazjum, nazywa się edukacja dla bezpieczeństwa. Poza tym nie zapominajmy, że potrzebna jest również edukacja ludzi dorosłych, a to zadanie nie może być realizowane przez szkoły publiczne, ale raczej powinno być spełniane przez kampanie społeczne. Gdyby taka inicjatywa wyszła ze strony państwa, kościoły i związki wyznaniowe z pewnością mogłyby się do niej przyłączyć. Nie należy tu ich traktować jako wroga czy konkurenta, bo nie ma do tego podstaw (poza wrogością umotywowaną ideologicznie), ale jako sprzymierzeńca, tak jak ma to miejsce w całym cywilizowanym świecie.

>A religia? Cóż moja opina w tej kwestii jest taka jak większości użytkowników tego forum- ten przedmiot nie dość, że zaśmieca czas, to jeszcze jest szkodliwy.

Jednak decyzją wybranych demokratycznie władz, za wolą (czy choćby przyzwoleniem) większości społeczeństwa religia jako przedmiot nauczania znalazła miejsce w szkole. Nie ma też żadnych przeszkód, by nauka pierwszej pomocy odbywała się w ramach lekcji religii, a przynajmniej by na lekcjach religii katecheci motywowali dzieci i młodzież do udzielania pierwszej pomocy lub prowadzili akcję uświadamiającą w tym zakresie. Kościoły mają duże doświadczenie w tej materii, dysponują również odpowiednim zapleczem.

Przykłady?
www.pawelb(*)erwszej-pomocy-przedmedycznej/
mariacka.s(*)alnosci/kurs-pierwszej-pomocy/
www.mbbrze(*)enia/771-kurs-pierwszej-pomocy


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
feminazistka (12 punktów)
>Przez cały cykl kształcenia, bajdurzenia religijnego jest więcej niż biologi, fizyki i chemii razem
>wziętej.

nie no jednak troszkę przesada... w szkołach ponadgimnazjalnych coraz częściej jest wybór religia/etyka. Zresztą dzieciaki traktują religię jako relaks można nic nie robić i odrabiać lekcje z innych przedmiotów. Mam kontrowersyjną teorię że ludzie którzy są skłonni wierzyć po prostu tacy się już rodzą. Dziwne mnie indoktrynowano już od małego a za cholerę nigdy nie byłam religijna. Każdy powinien się zapoznać z cechami osobowości
www.16personalities.com/personality-types

np. większość kobiet zwyczajnie rodzi się empatycznymi, lubi uszczęśliwiać innych ludzi, są skłonne do wierzenia w boga, ufoludki, new age. Gdyby więcej ludzi rodziło się z cechami XNTX to religii w ogóle by nie było. Ale duża część ludzi po prostu musi w coś wierzyć.
30-03-2016 19:01 
 Ocena 3 na 3
Marian Forewa (906 punktów)
> Mam kontrowersyjną teorię że ludzie którzy są skłonni wierzyć po prostu tacy się już rodzą.

Ciekawe jak wyjaśnisz, że w krajach w których nie uprawia się indoktrynacji religijnej tacy się nie rodzą.

> Dziwne mnie indoktrynowano już od małego a za cholerę nigdy nie byłam religijna.

Bo to bzdury smalone i nawet wczesna indoktrynacja nie jest skuteczna w stu procentach.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365