Ja za to od kilku lat próbuję wyprosić nowy chodnik, bo stary był ostatni raz remontowany nigdy, a zrobiono go w latach siedemdziesiątych, no i ostatnio sobie spływa w dół ulicy. Poprzednie władze które zadłużyły miasto mówiły, że nie ma pieniędzy. Obecne władze które oddłużają miasto mówią, że nie ma pieniędzy. I gdzie tu jest logika?
Najlepiej chodzić na sesje rady miasta. Znajoma ostatnio była, bo mieli dyskutować o finansowaniu szkół. Znajoma ma dziecko w szkole specjalnej która jest od dłuższego czasu w remoncie, a dzieci są porozrzucane pokątnie po kilku innych budynkach. Radni chcieli zaoszczędzić pieniądze przeciągając remont szkoły specjalnej. Jak znajoma zrobiła awanturę, taką awanturę z tego rodzaju, co przechodzą do miejskich legend, to nagle pieniądze na szkołę się znalazły.
Wniosek? Trzeba głośno krzyczeć, grozić, błagać, powoływać się na nieistniejące znajomości, a przede wszystkim - wyzywać.
|