Pominąwszy kwestię wyliczenia składki i świadczenia, głównym problemem zmiany systemu istniejącego na "kanadyjski" jest fakt, że w okresie przejściowym, w którym część społeczeństwa otrzymywałaby emerytury "stare" (na zasadzie solidarności pokoleń), a część odkładałaby minimalną składkę na minimalna emeryturę, brakujące kwoty (wielomiliardowe!) musiałoby wyłożyć państwo (skąd?) a to całkiem rozłożyłoby już i tak niewydolny system. Oczywiście, jest wyjście: oświadczyć tym, co przez 45 lat opłacali składki w wysokości 30% zarobków, że od jutra ich emerytura wyniesie 1000 PLN. Ale kto się na to odważy? Choć kiedyś do tego musi dojść.
|