 |
Rosnące poparcie dla PiS a religia Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-09-2016 11:45 | VonM (709 punktów) | Rosnące poparcie dla PiS a religia | Tematy relacji polityki i religii są na tym forum dosyć powszechne. Jednak mam wrażenie, że rosnące poparcie dla PiS w dużej mierze jest wynikiem przekonania, że każdy katolik (radykalny zwłaszcza) jest głupi. Mamy więc sytuacje, że środowiska, że tak się wyrażę świeckie, tracą czujność na polu intelektualnej potyczki z religijnymi radykałami, przez co bardzo łatwo wpadają na podstawione przez nich pułapki. I nie mówię tu o liberalnych, laickich katolikach tudzież osobach agnostycznych (znam wielu katolików mocno przeciwnych PiS), ale o wręcz fanatycznych katolikach, którzy intelektualnie niedoceniani przez swoich przeciwników potrafią zaszachować ich wręcz perfekcyjnie.
I tak gogluje sobie z czystej ciekawości hasło "rozłam w PiS" i co mi wyskakuje? Ano artykuł, że partia Marka Jurka jest zdecydowanie bardziej radykalna w kwestiach aborcji niż PiS. Jak zachowuje się opozycja? Zamiast grać na skłócenie obu formacji, lawirując wyśrodkowanymi postulatami, wysuwa postulat liberalizacji prawa aborcyjnego, godząc tym samym skłócony wewnętrznie obóz rządzący.
Tak samo prawdopodobnie kolejną prowokacją intelektualną rządzących jest gra zakazem handlu w niedzielę. PiS-owscy szachiści doskonale wiedzą, że taki zakaz obowiązuje w bardziej laickich (oficjalnie) krajach niż Polska, w ten sposób chcąc sprowokować opozycję do wysunięcia zarzutu klerykalizacji państwa, a następnie sprowadzić go do absurdu i ośmieszyć. Ogólnie mówiąc, rządzący mogą inspirować dyskusje zmierzające do trywializowania argumentu klerykalizacji państwa.
Czy zatem radykalnie antyreligijne środowiska zwiększają poparcie dla PiS? (i ogólnie radykalnie katolickich obozów) Czy PiS może rozgrywać takimi środowiskami wykorzystując ich brak intelektualnego autokrytycyzmu? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Grzegorz (5685 punktów) | Rosnące (od czasu do czasu) poparcie dla PiS to najczęściej (nadal) wynik nie jakichkolwiek posunięć obecnego rządu, a kolejnych kompromitacji opozycji. Niezależnie od jego podejścia do religii... zwłaszcza że polityka PO nie była w tej kwestii jakoś diametralnie różna - przez 8 lat przepchnęli z wielkim wysiłkiem in vitro, a poza tym niewiele więcej.
Nowoczesna była lansowana na ulepszoną i unowocześnioną wersję PO, z tym że po pierwsze zbyt nachalnie żeby "ciemny lud" to kupił, po drugie Petru najwyraźniej nie potrafi otworzyć ust bez walnięcia jakiegoś lapsusu.
A jeśli chodzi o PO to właśnie jest na tapecie sprawa Hanny Gronkiewicz-Waltz i warszawskich prywatyzacji... niezależnie od końcowego wyniku już samo rozpoczęcie takich akcji wpłynie na sondaże negatywnie. Zwłaszcza że na razie przyjęła opcję obrony że o niczym nie wiedziała i wywaliła najbardziej umoczonych urzędników.
W tej sytuacji trudno się dziwić że póki PiS nie zrobi jakichś spektakularnych PR-owo błędów, to będzie miał w miarę wysokie poparcie niejako z automatu.
|
|
 | 5 na 5 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Rosnące (od czasu do czasu) poparcie dla PiS to najczęściej (nadal) wynik nie jakichkolwiek posunięć obecnego rządu, a kolejnych kompromitacji opozycji. Niezależnie od jego podejścia do religii... zwłaszcza że polityka PO nie była w tej kwestii jakoś diametralnie różna - przez 8 lat przepchnęli z wielkim wysiłkiem in vitro, a poza tym niewiele więcej. >Nowoczesna była lansowana na ulepszoną i unowocześnioną wersję PO, z tym że po pierwsze zbyt nachalnie żeby "ciemny lud" to kupił, po drugie Petru najwyraźniej nie potrafi otworzyć ust bez walnięcia jakiegoś lapsusu. >A jeśli chodzi o PO to właśnie jest na tapecie sprawa Hanny Gronkiewicz-Waltz i warszawskich prywatyzacji... niezależnie od końcowego wyniku już samo rozpoczęcie takich akcji wpłynie na sondaże negatywnie. Zwłaszcza że na razie przyjęła opcję obrony że o niczym nie wiedziała i wywaliła najbardziej umoczonych urzędników. >W tej sytuacji trudno się dziwić że póki PiS nie zrobi jakichś spektakularnych PR-owo błędów, to będzie miał w miarę wysokie poparcie niejako z automatu.
Wiesz Grzegorzu, że ja na to patrzę już bez emocji. Jeśli obywatele Polski w wyborach (coraz gorszych dla kraju z czasem), doprowadzili do tego, że wybierają między dwoma prawicowymi partiami/ugrupowaniami, to tak jakby wybierać między dżumą a cholerą. Autentyczną przeciwwagę dla pomysłów skatolicyzowanej prawicy, nie jest nic w dzisiejszym dniu jak tylko szukać magnesu, który ma tylko jeden biegun. Przy takich rządach nie ma zimnego prysznica dla "nieomylności" prawicy, czyli jeśli rozumiesz, mówię o polityce naprawdę prospołecznej i propaństwowej. Ja natomiast nie mogę zrozumieć, że przeciętny obywatel polski tego nie widzi! Sama lewica w osobie niejakiego Millera zaczęła się rozkładać. Wtedy, gdy trzeba było ją wzmacniać, polubił ogórki. Naród nie stanął w obronie lewicy, mimo że była dla niego jedynym ratunkiem. Jeśli mogę zauważyć, to teraz mamy drogę otwartego impulsywnego konfliktu między społeczeństwem a władzą, bo nie istnieją realne siły lewicowe, mogące odpowiednio silnie reagować i oponować pomysły religijnych szaleńców na ciele których wyrosły jednostki wybitnie nie znający odczuć obywateli ["dobra zmiana" (sic!) czy ("spieprzaj dziadu") czy ("no to weź kredyt jako bezrobotny i kup mieszkanie")]. Obecna postawa Polaków doprowadziła do rozpasania władzy, tylko prawicowej. Zawsze wtedy dojdzie do nieprawdopodobnych wynaturzeń, co się zaczyna dziać. Najgorsze, że Polacy nadal tego nie widzą. To jest narodowy dramat, za co płacić będą nasze wnuki. Widać tego kopa w dupę znów Polakom się należy. Polakom, którzy doprowadzili do takiej sytuacji. I zaręczam, że będą skopani. Do utraty wiarygodności państwa i co najgorsze jego istnienia. Snuje czarne przepowiednie? Myślę, że nie. Przy takim sposobie sprawowania władzy, na pewno nie.
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
|
|
|  | | Christos (2696 punktów) | >Ja natomiast nie mogę zrozumieć, że przeciętny obywatel polski tego nie widzi!
I nie zobaczy. Przeciętny obywatel-Słowianin tej szerokości geograficznej wyssał z mlekiem matki potrzebę leżenia plackiem przed wodzem. Innych wzorców sprawowania władzy nie mamy, bo takie są tradycje wynikające z historii tego zakątka Europy. Zawsze ktoś stał nad łbem, jeśli nie car to kaiser. Skutkiem jest nieumiejętność podejmowania i ważenia decyzji (bo ktoś to robił za nas) oraz tendencja do mówienia w trzeciej osobie liczby pojedynczej o ciałach podejmujących decyzje kolegialnie ("wina Tuska", choć Tusk jest przewodniczącym Rady, to jego możliwości decyzyjne oceniane są z perspektywy stołka Prezesa).
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
| |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Ja natomiast nie mogę zrozumieć, że przeciętny obywatel polski tego nie widzi! >I nie zobaczy. Przeciętny obywatel-Słowianin tej szerokości geograficznej wyssał z mlekiem matki potrzebę leżenia plackiem przed wodzem. Innych wzorców sprawowania władzy nie mamy, bo takie są tradycje wynikające z historii tego zakątka Europy.
Ja bym tak daleko nie sięgał. Przecież okres 45-letniej władzy nam narzuconej, charakteryzował się tym, że władza "wiedziała" co każdy obywatel potrzebuje. Nadopiekuńczość takiej władzy wyzwalała bierne postawy, ale to rodziło konsekwencje w postaci kar (prześladowań) w wypadku okazywanych oznak niezadowolenia. Ludzie świadomi byli tego i machali ręką, niejako dla świętego spokoju. Bezsilność rodziła apatię, niszczyła wolę i odbierała indywidualność. Pozostawało dawanie sobie tylko upustu, by nie zwariować od propagandy, słuchając radia z Londynu czy ""Wolnej Europy" z Monachium.
>Zawsze ktoś stał nad łbem, jeśli nie car to kaiser. Skutkiem jest nieumiejętność podejmowania i ważenia decyzji (bo ktoś to robił za nas) oraz tendencja do mówienia w trzeciej osobie liczby pojedynczej o ciałach podejmujących decyzje kolegialnie ("wina Tuska", choć Tusk jest przewodniczącym Rady, to jego możliwości decyzyjne oceniane są z perspektywy stołka Prezesa).
Tak jak napisałem powyżej, narodziła się mentalność, że ktoś zawsze nam daje, a własność społeczna była pojęciem tak odległym, że pospolita kradzież wspólnego dobra traktowana była jako codzienna czynność. Indywidualna jednostka nie była przekonana i nie widziała na co dzień niezwykłego rozwoju gospodarczego, bo w jego garnku nic nie przybywało. Zło tego systemu polegało m.in. na tym, że rosła w siłę dziwna inna mentalność, niszcząca prawdziwy obraz świata. Pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
|
|
| |  | 3 na 3 | ZaKotem (8733 punktów) | >>Ja natomiast nie mogę zrozumieć, że przeciętny obywatel polski tego nie widzi! >I nie zobaczy. Przeciętny obywatel-Słowianin tej szerokości geograficznej wyssał z mlekiem matki potrzebę leżenia plackiem przed wodzem. Innych wzorców sprawowania władzy nie mamy, bo takie są tradycje wynikające z historii tego zakątka Europy. Zawsze ktoś stał nad łbem, jeśli nie car to kaiser.
Tak, ale przed nim leżało się plackiem, a gdy się tylko odwrócił plecami, to się kombinowało po swojemu, mając cara tam, gdzie słońce nie dochodzi. Natomiast REALNE uwielbienie dla jednostki jest w Polsce czymś nienaturalnym. Nawet Jana Pawła II katolicy czcili, ale żeby go słuchać, no to bez przesady. Słabym punktem każdej władzy autorytarnej w Polsce jest kompletnie mylne przekonanie, że lud ją popiera. A tymczasem lud tylko patrzy, jak by tu ją skorumpować i wykorzystać. Jeśli zamiast łapówek wystarczą nic nie kosztujące pochlebstwa i deklaracje poparcia, to tym lepiej...
|
|
|  | darzec (676 punktów) (zablokowany) | >Sama lewica w osobie niejakiego Millera zaczęła się rozkładać. Wtedy, gdy trzeba było ją wzmacniać, polubił ogórki. Naród nie stanął w obronie lewicy, mimo że była dla niego jedynym ratunkiem.
"TA" lewica nie była wg mnie oczywiście gwarantem niczego. To bardzo prokościelna lewica, a ja poszukuję partii, która nie tylko opowiadała by się za świeckim państwem, ale też realizowała by to w praktyce. Religia w kościele a nie w państwie na przymus. Niedobrze już się robi od tej ciągłej walki i narzucania za pomocą państwowych nakazów jedynej słusznej religii. Ci, którzy potrzebują religii niech ją sobie wyznają swobodni e i bez żadnych zakazów. Gdzie chcą i kiedy chcą. Wszystkich religii. Niestety misja ewangelizacyjna nakazuje mieszać w to wszystkich. Żołnierz, niewierzący nawet, zmuszany jest do uczestnictwa w obrządkach religijnych. Religia w Polsce staje się wyznacznikiem dobrego człowieka. Partie liczą głosy, a wiadomo katolików u nas ci najwięcej, więc tematów drażliwych religijnie nie rusza się. Nie widzę problemu. by katolicy finansowali obiekty swego kultu, ale dlaczego wszyscy. Powinien być podatek dla wierzących i problem z głowy. Są wierni, jest kasa, dzielą i nie ma problemu, bo to ich kasa.
>Obecna postawa Polaków doprowadziła do rozpasania władzy, tylko prawicowej. Zawsze wtedy dojdzie do nieprawdopodobnych wynaturzeń, co się zaczyna dziać. Najgorsze, że Polacy nadal tego nie widzą.
Około połowa uprawnionych nie brała udziału w wyborach. PiS ma twardy elektorat, reszta konkuruje pomiędzy sobą więc mamy co mamy. Zjednoczenie nie jest możliwe, bo szef może być tylko jeden. Buta poprzedniej władzy zniechęciła ludzi, więc wygrał PiS.
>To jest narodowy dramat, za co płacić będą nasze wnuki. Widać tego kopa w dupę znów Polakom się należy. Polakom, którzy doprowadzili do takiej sytuacji. I zaręczam, że będą skopani. Do utraty wiarygodności państwa i co najgorsze jego istnienia. Snuje czarne przepowiednie? Myślę, że nie. Przy takim sposobie sprawowania władzy, na pewno nie.
Mam podobne odczucia, lecz mam też nadzieję, że może jednak nie.
|
|
| |  | 3 na 3 | Wenancjusz (16441 punktów) | >"TA" lewica nie była wg mnie oczywiście gwarantem niczego. To bardzo prokościelna lewica, a ja poszukuję partii, która nie tylko opowiadała by się za świeckim państwem, ale też realizowała by to w praktyce. Religia w kościele a nie w państwie na przymus.
"TA" lewica już całkiem się wyalienowała. Stosowała metody godne potępienia, a co najgorsze "kadry" to stale te same gęby. Nie zauważała, że jak las się starzeje, to się go wycina i zasadza nowymi drzewami. A co do partii (wystarczy, że będzie szanowała zasady zapisane w konstytucji państwa), to ja na obecną chwilę nie widzę takiej, po prostu takiej nie ma, co jest właśnie efektem społecznego myślenia i dokonywanych wyborów.
>Niedobrze już się robi od tej ciągłej walki i narzucania za pomocą państwowych nakazów jedynej słusznej religii. Ci, którzy potrzebują religii niech ją sobie wyznają swobodni e i bez żadnych zakazów. Gdzie chcą i kiedy chcą. Wszystkich religii. Niestety misja ewangelizacyjna nakazuje mieszać w to wszystkich. >Żołnierz, niewierzący nawet, zmuszany jest do uczestnictwa w obrządkach religijnych. Religia w Polsce staje się wyznacznikiem dobrego człowieka. Partie liczą głosy, a wiadomo katolików u nas ci najwięcej, więc tematów drażliwych religijnie nie rusza się. >Nie widzę problemu. by katolicy finansowali obiekty swego kultu, ale dlaczego wszyscy. Powinien być podatek dla wierzących i problem z głowy. Są wierni, jest kasa, dzielą i nie ma problemu, bo to ich kasa.
Nie licz na to że kościół pozwoli na takie posunięcie. Tak mocno zakorzenił się w przestrzeni publicznej państwa, że najprostszy pomysł rozwiązania narastającego problemu eksponowania jednej tylko religii w państwie wieloreligijnym będzie walką z religią, a nie walką z pasożytnictwem i trzymania rąk w kiesie państwowej. Na ten temat już się kiedyś obszernie wypowiadałem. Mogę się tylko dołożyć cytując słowa wypowiedziane przez aktora Krzysztofa Pieczyńskiego "Kościół zrobił z tego kraju swój żłób, swój chlew. Duda brata się z tą mafią".
>Około połowa uprawnionych nie brała udziału w wyborach.
Niezupełnie. W wyborach brało udział ok. 6 mln wyborców na prawie 31 mln obywateli mających czynne prawo wyborcze (czyli ok 19%, a w stosunku do uczestniczących w wyborach to ok. 30%, bo 2/6=0,3). Z czego na PiS głosowało tylko niecałe dwa mln. Resztę sobie poszukać i możesz pobawić się w prostą matematykę. Dlaczego właśnie uczestniczyło tak mało wyborców w wyborach? WŁAŚNIE DLATEGO, ŻE NIE BYŁO NA KOGO GŁOSOWAĆ! NIE BYŁO PARTII, KTÓREJ MOŻNABY ZUFAĆ. I to jest oczywista prawda, a nie jakieś karkołomne wyjaśnienia "fachowców" dyspozycyjnych.
>PiS ma twardy elektorat, reszta konkuruje pomiędzy sobą więc mamy co mamy. Zjednoczenie nie jest możliwe, bo szef może być tylko jeden. Buta poprzedniej władzy zniechęciła ludzi, więc wygrał PiS.
Prawie zgadłeś więc prawie się z Tobą zgadzam.
>Mam podobne odczucia, lecz mam też nadzieję, że może jednak nie.
Długo jeszcze nie, bo społeczeństwo nie oswoiło się z myślą, że może samo o sobie stanowić. Nie zna jeszcze jakie to potężne narzędzie ta demokracja.
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
|
|
| | |  | 1 na 1 |
| | |  | darzec (676 punktów) (zablokowany) | >A co do partii (wystarczy, że będzie szanowała zasady zapisane w konstytucji państwa), to ja na obecną chwilę nie widzę takiej, po prostu takiej nie ma, co jest właśnie efektem społecznego myślenia i dokonywanych wyborów.
Czyżby wśród tych ok 80 % tych co nie głosowali znajdowało się wielu takich co czekają na swoją partię. Ja głosowałem. Może bardziej przeciw komuś niż za.
>Nie licz na to że kościół pozwoli na takie posunięcie. Tak mocno zakorzenił się w przestrzeni publicznej państwa, że najprostszy pomysł rozwiązania narastającego problemu eksponowania jednej tylko religii w państwie wieloreligijnym będzie walką z religią, a nie walką z pasożytnictwem i trzymania rąk w kiesie państwowej. Ja rozumiem, że większość. Nie rozumiem jednak nieliczenia się z mniejszością. Czy wg większości mniejszość nie ma żadnych praw bo większość tak chce?
>>Około połowa uprawnionych nie brała udziału w wyborach. >Niezupełnie. W wyborach brało udział ok. 6 mln wyborców na prawie 31 mln obywateli mających czynne prawo wyborcze (czyli ok 19%, a w stosunku do uczestniczących w wyborach to ok. 30%, bo 2/6=0,3). Masz absolutną rację. To około 81 proc nie wzięło udziału w wyborach.
|
|
1 na 1 |
| Christos (2696 punktów) |
>Czy zatem radykalnie antyreligijne środowiska zwiększają poparcie dla PiS?
Nie. Wprawdzie krzykliwe ale rozdrobnione i skłócone ze sobą nie stanowią dla PiS-u mimowolnego wsparcia. Nie mówią jednym głosem, z którym partia Kaczyńskiego musiałaby się liczyć. Za głosem aktywistów stoi garstka sympatyków, nie zaś konkurencyjny elektorat, którego polityczną siłę można ośmieszyć tak, jak to wyżej wyłożyłeś. Poza tym, wychodzenie w przestrzeń publiczną z jawną antyreligijnością jest w polskich realiach politycznym samobójstwem. Mimo niechęci do kleru u sporej części społeczeństwa, wiara w oficjalne lub indywidualne wyobrażenie boga jest powszechna. Argumentacja wytykająca absurdalność religii, ludzi religijnych zwyczajnie ośmiesza. PiS zyskuje poparcie kreując się jako remedium na zagrożenia, które żądne sensacji media wykreowały lub wyolbrzymiły. Oczywiście szczucie ludzi na siebie (jak np. wzniecanie nastrojów anty islamskich) jest bronią obosieczną. Jeśli pod ręką nie znajdzie się przeciwnik, któremu grozi się kułakiem - dostanie się temu, który się podeń nawinie. Dla upuszczenia pary.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
1 na 1 darzec (676 punktów) (zablokowany) |
>Czy zatem radykalnie antyreligijne środowiska zwiększają poparcie dla PiS? (i ogólnie radykalnie >katolickich obozów) Czy PiS może rozgrywać takimi środowiskami wykorzystując ich brak >intelektualnego autokrytycyzmu?
Chyba ktoś z założenia antyklerykalny nie powinien mieć dylematu w tej dziedzinie. W pewnym sensie to przecież przeciwnik, więc takie postępowanie było by działaniem przeciw sobie. Czy jest jeszcze jakaś znacząca partia nie związana z religiami ? Cały ten KOD to też przecież jest skatolicyzowany.
|
|
| Brzostowski (7067 punktów) | >Czy zatem radykalnie antyreligijne środowiska zwiększają poparcie dla PiS? (i ogólnie radykalnie >katolickich obozów) Czy PiS może rozgrywać takimi środowiskami wykorzystując ich brak >intelektualnego autokrytycyzmu?
Przecież to oczywiste. Przykładów dziesiątki...
Aborcja - sam napisałeś. Prawa dla homoseksalistów, zamiast spokojnie dyskutować, tłumaczyć, to robicie parady z gołymi dupami, prof. Płatek opowiada o tym, że więcej dzeici rodzi się w związkach homo, a prof. Hartman chce eozpocząć dyskusję o zniesieniu karania za kazirodztwo...
Kwestia religii - zawsze można wyciągnąć Waszą mowę nienawiści o religii, teistach, bogu itd... i konsolidować środowisko. Wasze parady, kolesie chodzący w przbraniu biksupa, albo latający Makaron.
Ugralibyście więcej, gdybyście spacyfikowali radykalizm antyreligijny i nie robili z siebie błaznów.
Problem jest z Wami taki, że większość tu nawet tego nie widzi, albo nie są w stanie wyzbyć się radykalizmu.
Dlatego czeka Was margines polityczny...
|
|
Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | Problemem jest przywiązywanie zbyt dużej wagi do imponderabiliów. Porównajmy sobie partie na gruncie stosunku do gospodarki: czy są za dużym interwencjonizmem, czy za jak najmniejszym się da. Jeżeli oddzielimy sprawy światopoglądowe (nie neguję tego, że mają wpływ na nasze życie), od spraw namacalnych (to jak wysokie płacimy podatki i jak dużo dostajemy w zamian), to wszystko staje się klarowne. Nie ma prawicy i lewicy, tylko centrum. Nie żyjemy w kraju drapieżnego kapitalizmu, tak samo - socjalizmu (jak w PRL). Są małe odchylenia, ale powiedzenie o kimś, że jest z lewicy lub prawicy, to gruba przesada. U nas jest większości tak, że władza nas na***la po głowach (podatkami, regulacjami etc.), ale w jakiejś tam kwestii światopoglądowej nam się ich działania podobają, to dajemy się na***lać dalej. I tak się czasami zastanawiam: czego ludzie chcą ? Sami sobie zaprzeczają i narzekają. To jest choroba psychiczna XXI wieku. PiS jedzie na populizmie, więc rosnące poparcie dla tej partii mnie nie dziwi. Sztandarowym przykładem jest program "500+". Sprawy religijne mają nadal duży wpływ na wybory Polaków. To jest problem. Ale tak samo ateiści - jak przypomnimy sobie casus Ruchu Palikota - często podnosili temat religii, zamiast istotniejszych spraw.
|
|
 | 2 na 2 darzec (676 punktów) (zablokowany) | > Ale tak samo ateiści - jak przypomnimy sobie casus Ruchu Palikota - często podnosili temat religii, zamiast istotniejszych spraw.
Wszystkie tematy należy podnosić, a nie tylko najistotniejsze. Co jest najistotniejsze wg jednych nie musi byś wg drugich. Partie powinny mieć sprecyzowane poglądy na każdy temat. Kto decyduje jakie tematy są najważniejsze, a jakie nie ważne ? Palikot nie tylko o religii mówił, a ze mówił jako jedyny w ten sposób, to jego partia łączona była tylko z tym tematem.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|